Najczęściej zadawane pytania

1. Czy adopcja musi być stała?

Nie, jest możliwość adopcji terminowej, czyli trwającej pewien okres czasu, na który  dana osoba decyduje się za kapłana modlić. Jest on dowolny, określany przez adoptującego: 5 miesięcy, 2 lata, 4 lata i 12 dni :)

2. Czy kapłan będzie powiadomiony o adopcji?

Co do zasady kapłani są zawsze powiadamiani o adopcji, chyba że ktoś zażyczy sobie, by  nie powiadamiać.

3. Jak wygląda powiadomienie mailowe?

Przykład powiadomienia TUTAJ.

4. Ile trzeba czekać na powiadomienia kapłana?

Z uwagi na to, iż pracujemy w ramach DDAK w swoim czasie wolnym, okres oczekiwania na powiadomienie kapłana bywa różny. Jeżeli w mailu zgłoszeniowym podany jest adres mailowy adoptowanego księdza lub parafii, w której posługuje, to powiadomienie następuje zwykle w ciągu 48 godzin od otrzymania wiadomości zwrotnej z podziękowaniem za adopcję. Jeżeli natomiast brak jakiegokolwiek namiaru na danego księdza, to okres oczekiwania może się wydłużyć.

5. Czy kapłan będzie wiedział kto się za niego modli?

Co do zasady, adopcja w ramach tej akcji jest anonimowa, to znaczy, że z góry zakładam, iż osoba zgłaszająca się nie chce kapłanowi ujawniać swojej tożsamości. Dopiero wyraźne życzenie adoptującego uprawnia mnie do przekazania tej informacji kapłanowi.

6. Czy można adoptować kapłana spoza listy oczekujących?

Tak. Można adoptować dowolnego kapłana Kościoła katolickiego, czyli także takiego, którego nazwisko nie widnieje na liście oczekujących.

7. Czy można adoptować więcej niż jednego kapłana?

Praktyka i doświadczenie pokazują, że bardzo trudno jest zobowiązywać się do modlitwy za jednego kapłana, a co dopiero za kilku, dlatego też lepiej adoptować jedną osobę i wytrwale, systematycznie się za nią modlić, niż adoptować siedmiu księży i kogoś ustawicznie zaniedbywać. Jednakże, jeżeli ktoś czuje się na siłach, to jak najbardziej, może adoptować więcej, aniżeli jednego kapłana.

8. Kiedy i na jakich zasadach mogę zrezygnować z podjętej już adopcji ?

To nie śluby składane na ręce biskupa, można zrezygnować w każdej chwili. Dobrze by było jednak powiadomić mnie o tym jak najszybciej i przestać się modlić dopiero po otrzymaniu ode mnie potwierdzenia rezygnacji. To bardzo ważne, by zachować ciągłość opieki nad kapłanem i znaleźć kogoś, kto danego księdza zastępczo otoczy modlitwą.

9. W jaki sposób kapłani są powiadamiani o adopcji?

Kapłani informowani są drogą mailową. Każda diecezja prowadzi spis wszystkich kapłanów pracujących na jej terenie. Jeżeli nie można uzyskać adresu e-mail lub kapłan takowego nie posiada, to wysyłany jest mail na adres parafii, w tytule zaznaczając adresata. Nie wysyłamy powiadomień drogą pocztową (poza adopcjami stałymi) ze względu na koszta, nie praktykujemy także informowania o adopcji drogą telefoniczną.

10. Czy można adoptować diakona?

Jak najbardziej, można adoptować diakona, który zamierza przyjąć święcenia kapłańskie. Może to być także adopcja stała, jednakże Kartę Adopcyjną otrzyma on dopiero po uzyskaniu święceń prezbiteratu.

11. Czy można adoptować kleryka/brata zakonnego?

Niestety nie. Jest to Dzieło Duchowej Adopcji KAPŁANÓW i tylko ci, którzy przyjęli święcenia diakonatu, prezbiteratu oraz sakrę biskupią są obejmowani w tej akcji. Akolici i lektorzy są wyłączeni z ram tej akcji. Jednakże, jak najbardziej zachęcam do “prywatnej” duchowej opieki. Warto za takiego kleryka się modlić, by- jeśli ma powołanie kapłańskie- w nim wytrwał i został dobrym kapłanem. Natomiast brata zakonnego można adoptować TUTAJ.

12. Co to jest Karta Adopcyjna?

Karty Adopcyjne przeznaczone są dla kapłanów adoptowanych na stałe, tj. do końca życia osoby adoptującej (nie adoptowanego!). Stanowią one nie tylko informację o adopcji, ale także i pamiątkę. Karta jest formatu A5, drukowana na papierze wizytówkowym i zawiera informacje dotyczące akcji DDAK oraz adopcji. Wysyłana jest listownie albo do kapłana bezpośrednio, albo (na życzenie) do osoby adoptującej- tak, by mogła sama Kartę kapłanowi przekazać.  Wszystkie Karty wysyłane są w kopertach bąbelkowych, by zapobiec ich uszkodzeniu. UWAGA: dane adoptującego są przekazywane tylko wtedy, gdy osoba w mailu zaznaczy, że chce być ujawniona (przypominam, że co do zasady akcja jest ANONIMOWA). Zdjęcie Karty znajduje się TUTAJ.


13. Kiedy mogę spodziewać się wysyłki Karty Adopcyjnej?

Karty Adopcyjne wysyłamy chronologicznie, czyli zaczynając od najwcześniejszych adopcji do najpóźniejszych. Na Kartę czeka się kilka miesięcy. Wynika to nie tylko z nadmiaru pracy, ale także z czegoś więcej. Po pierwsze, pragniemy zapobiec podejmowaniu adopcji stałych tylko dla otrzymania Karty; po drugie, zdarzało się bowiem niejednokrotnie, że rezygnowano z podjętych adopcji stałych i pojawiał się poważny problem, dlatego wprowadziliśmy okres “przejściowy”, czyli od 3 do 5 miesięcy. Jeżeli w tym czasie nie nastąpi rezygnacja z adopcji, wtedy wysyłamy Kartę. Adopcja stała, jak sama nazwa wskazuje, jest na całe życie osoby adoptującej i jeżeli naprawdę zależy jej na pomocy kapłanowi, to kilkumiesięczny okres oczekiwania nie powinien być przeszkodą. Wyjątki następują tylko wtedy, gdy adopcję podjęto znacznie wcześniej, lecz przyłączono się- niejako “podpięto” pod tę akcję oraz w tych przypadkach, gdy adoptowany kapłan jest w podeszłym wieku lub bardzo chory i występuje zagrożenie utraty zdrowia lub życia. UWAGA: Karty Adopcyjne wysyłane są cały rok, za wyjątkiem lipca, sierpnia oraz września. Wynika to z tego, iż podczas okresu wakacyjnego wydawane są dekrety biskupów przenoszące kapłanów do innych parafii. Dlatego też dopiero w październiku, po wprowadzeniu aktualizacji na stronach diecezji oraz parafii, wznawiana jest chronologiczna wysyłka Kart. Ważnym jest podkreślenie faktu, że zdajemy sobie sprawę z tego, że maj jest miesiącem święceń kapłańskich, w związku z czym wielu spośród uczestników prosi o wcześniejszą wysyłkę Karty. Z bólem serca, ale jednak, jesteśmy zmuszeni takie prośby odrzucać. Ani finansowo, ani czasowo nie jesteśmy w stanie tego zrealizować, choć zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, jak piękny jest to prezent. 

14. Czy osoba adoptująca także dostaje jakąś pamiątkę np. Kartę?

Oj, niestety nie. Karta jest pamiątką podjętego zobowiązania dla kapłana. Ponadto, finansowanie podwójnej produkcji po prostu by mnie zrujnowało. Koszt przygotowania i wysłania jednej Karty to (detalicznie) 5 zł za sztukę, więc przy wysyłce, przykładowo  40 kart x 5 zł to 200 zł, razy dwa to już 400 zł. Oczywiście, dzięki ludziom dobrej woli otrzymuję pomoc, lecz nie mogę sobie pozwolić ani na zbytną hojność, ani tym bardziej na rozrzutność i zawsze szukam możliwie jak najtańszych rozwiązań. Dlatego też, z przykrością stwierdzam, nie mogę nikomu czegoś takiego sprezentować. Choć widzę tu osobiście nawet pewien plus. Dla otrzymania prezentu nikt adopcji nie podejmie :P

15. Co oznaczają skóty P oraz KA?

P-  powiadomiono drogą mailową lub ustną o adopcji

KA- wysłano Kartę Adopcyjną

16. Kiedy odbywa się modlitwa wspólnotowa i czy muszę uczestniczyć w konkretnie wyznaczonych dla niej godzinach?

Modlitwa wspólnotowa odbywa się o godzinie 15 oraz 21. Staramy się wtedy przynajmniej pomyśleć o dziele i polecić je Bogu. Nie wymaga ona żadnych specjalnych modlitw, aktów strzelistych itd. Można ofiarować w intencji dzieła właśnie wykonywaną pracę, swoje zmęczenie, krótką modlitwę. Nie ma obowiązku w niej uczestniczenia, a już zwłaszcza w określonych porach, bowiem Bóg w swej wszechmocy łączy modlitwy i wspiera dzieło. Wystarczy przecież intencja: za wspólnotę DDAK. Pan dokona reszty :)

17. Dlaczego czekam już kilka  dni/tydzień na to, by kapłan pojawił się w księdze?

Jestem osobą prywatną i prowadzeniem tej akcji zajmuje się w swoim czasie wolnym. Jako, że studiuję i pracuję, a także mam inne obowiązki (jak każdy z nas) nie jestem w stanie codziennie aktualizować strony. W okresie roku akademickiego, jasnym jest, że nauka i praca pochłaniają sporo czasu. Wakacje to też nie jest dla mnie czas odpoczynku, gdyż wtedy zwykle organizuję wyjazdy, spotkania z proboszczami i grupami parafialnymi i staram się promować dzieło. Angażuję w nie tyle sił, ile mogę, choć z czystym sumieniem nie mogę powiedzieć, bym pracowała 24 godziny na dobę, gdyż zdarza się po prostu, że brak już sił i chciałabym znaleźć choć odrobinę czasu dla siebie. Mam nadzieję, że te objawy egoizmu zostaną mi wybaczone, bo chyba każdy chciałby jeszcze przy okazji trochę pożyć :) Całe szczęście, akcję wspiera także kilka dodatkowych osób, przez co, mimo mych słabości, całość dalej się toczy :)

18. Czy można adoptować księdza, który porzucił kapłaństwo?

Jak najbardziej! Akcja ta bowiem, w swych podstawach, ma za zadanie troszczyć się o suspendowanych kapłanów,  którzy odeszli i porzucili swoje obowiązki. Raz bowiem złożone Bogu śluby,  pozostają na zawsze i żaden papier, ani człowiek nie zmaże niezatartego piętna kapłańskiego. Za takich księży trzeba się tym bardziej modlić i gorąco zachęcam do podejmowania duchowej opieki również nad tymi kapłanami, którzy w swoim życiu pobłądzili.

19. Jakie modlitwy są obowiązkowe?

Nigdy nic na tej stronie, poza modlitwą codzienną, nie było całkowicie obowiązkowe. Cytuję: „Duchowa Adopcja Kapłana polega na tym, że dana osoba zobowiązuje się do codziennej modlitwy za dowolnego, przez siebie wybranego kapłana na czas określony…” . W tym zdaniu, przy „zobowiązuje się” nie ma niczego więcej, poza ową codziennie odmawianą modlitwą. Poniżej były wcześniej wyszczególnione dalsze punkty, w tym zalecenia odnośnie pozostałych modlitw, wraz z uzasadnieniem dlaczego akurat te. Z uwagi na liczne pytania, postanowiłam uściślić, tj. napisać na stronie w sposób przejrzysty i jasny, co jest obowiązkiem, a co się zaleca.

Jaka jest między tymi sformułowaniami różnica?

Zobowiązując się do adopcji- musisz się pomodlić za danego kapłana, a w przypadku zaniedbania tego, musisz odmówić jakąś modlitwę o charakterze wynagradzającym. Przy zaleceniach: należy odmówić koronkę, różaniec i pójść na Mszę, lecz jeżeli się to nie uda, to przez to adopcja nie staje się nieważna. Całość polega na tym, że udział w adopcji to przedstawienie mi swojej decyzji o podjęciu adopcji, czyli codziennej duchowej opieki nad wybranym kapłanem. I jest to obowiązek w ścisłym znaczeniu tego słowa. Zalecenia także należą do kręgu modlitw do wypełnienia, lecz nie stanowią obowiązku, wyrażają przekonanie o słuszności przedstawionych do podejmowania działań i poleca się je do wykonywania, lecz nie zmusza- można to rozumieć jako powinność. To zwłaszcza dotyczy tych, którzy odeszli od Kościoła- głównie z powodu nieodpowiednich duszpasterzy, których spotkali na swej drodze. Oni także mają możliwość modlenia się za kogoś. Wszak przecież wierzymy w Boga Wszechmocnego, a modlitwa to pierwszy krok do uzdrowienia nie tylko kapłana, ale i samego adoptującego, zwłaszcza tego, który zgubił się na swojej drodze i odszedł od Kościoła, a tym samym od sakramentów ( w tym od Eucharystii). Nie śmiem nikomu zamykać drogi do modlitwy za kapłanów, zwłaszcza, że pisząc o tym, że to Najwyższy jest Pomysłodawcą, to stwierdzam fakt, prawdę, i wiem, jaki ta akcja ma charyzmat- ma trafiać do wszystkich katolików, nie wyłączając tych, którzy odłączyli się od Kościoła na skutek różnego rodzaju zranień.
Każde użyte słowo należy rozumieć w takim znaczeniu, jakie ono ściśle ma, a nie w formie powszechnej, tak charakterystycznej dla mowy potocznej, gdzie słowo „zalecenie” oznacza tylko propozycję (jak propozycja podania w książce kucharskiej). Podsumowując: zalecenie to coś, co powinno się uczynić, lecz jeżeli nie ma takiej możliwości, to brak ich wykonania nie jest przesłanką wykluczającą możliwość podjęcia adopcji. Zasady się nie zmieniły, zmieniło się ich sformułowanie- na dosadniejsze i bardziej zrozumiałe.

Na koniec podam przykład: obowiązkiem katolika jest spowiadać się przynajmniej raz w roku (okres Wielkanocny). Zaleca się jednak częstą spowiedź: raz na dwa tygodnie, raz na miesiąc. Myślę, że na tym przykładzie jasno widać przepaść między tym, co jest bezwzględnym obowiązkiem, a zaleceniem, czyli czymś, co powinniśmy robić. Obowiązek to niezbędne minimum- przydaje się więcej, znacznie więcej. I spowiedzi i modlitwy.

Komentarze
  1. Elżbieta pisze:

    Przemyślenia odnosnie takowej adopcji. Zastanawiałam sie czy to jest własciwe, etyczne, czy to nie jest naruszanie czyjejś prywatności? Wszelkie powiadomienia (w tym przypadku księdza,zakonnika itd.) czy to nie wywołuje zobowiązań, czy to czasem nie jest narzucanie sie ,wejście w czyjąś prywatniość. Sama świadomość,że ktoś się za kogoś modli wywołuje zapewe w człowieku pewne poczucie przymusowego wręcz “zatrzymania się” , to daje po prostu pewną presję . Czy to nie jest nasz jawny osąd może? Czy to nie jest czasem nasza “lista życzeń”, że ktoś potrzebuje naszej modlitwy-taka nawet myśl zaistniała, że ktoś naszym “skromnym” zdaniem potrzebuje np. modlitwy itd.?
    W przypadku pokazania wdzięczności- ofiarujemy za tego kogoś naszą modlitwę , czy to jest w porzadku? Bo jakby nie patrzył , że ktoś robi coś bezinteresownie i nie chce wdzięczności, naszego wysiłku ,czy to w postaci modlitwy itd. Czy czymś takim nie narzucamy się, zobowiązujemy ,pokazujemy nasza “wielką ” wdzięczność. Możliwe,że wyolbrzymiamy sprawy ,naszą wdzięczność -gdzie zachowanie jest po prostu naruralne ,takie jakie być powinno. Czy ta pomoc ,bezinteresowność nie powinny być w ten sposób zawyżane , to chyba powinna być codzienność i może tak powinniśmy to postrzegać?
    Przemyślenia odnośnie modlitw za księży,którzy wystąpili. Czy powinniśmy mieć szacunek do ich decyzji i nie mieszać się w ich decyzje? Ludzie maja wolną wolę i nam trzeba ją szanować ,prawda? Nasza modlitwa może nie jest tu na miejscu…?
    Może lepiej módlmy się za nas samych, aby np. nie dostrzegać “że ktoś potrzebuje mojej modlitwy” . Bóg jest wszędzie i on znajdzie człowieka sam, a my sami przecież jesteśmy “niedoskonali”.

    • Witam!
      Po pierwsze, w żadnym przypadku adopcja nie stanowi naruszenia czyjejś prywatności. List Kongregacji ds. Duchowieństwa wręcz zachęca do “macierzyństwa Ludu – Kościoła” w stosunku do kapłanów.
      Nie ma mowy o presji, gdyż akcja jest całkowicie dobrowolna i w każdej chwili można zrezygnować z adopcji.
      Presja dla kapłana? Św. Paweł podkreślał, że Kościół Antiocheński modlił się za niego i podkreślał, jak ważna jest modlitwa za duszpasterzy. To samo mówi list Kongregacji ds. duchowieństwa, świadectwa uznanych przez Kościół mistyków.

      List Kongregacji:
      “Zawierzmy się z ufnością modlitwie całego Kościoła – naszej Świętej Matki, macierzyństwa Ludu, którego jesteśmy pastrzami, ale któremu powierzona została piecza o nas i naszą świętość – prośmy o to zasadnicze wsparcie”.

      Należy modlić się o świętość kapłanów. Jak często świeccy liczą na ich pomoc. Niech i oni wiedzą, że mogą liczyć na nas!
      Nie ma mowy o osądzie, bo nikt tu nikogo nie wartościuje. Zajmujemy się promowaniem modlitwy za duszpasterzy, nie rankingami czy krytyką.
      Dlaczego wdzięczność miałaby być czymś złym? W dzisiejszym, zlaicyzowanym świecie trzeba promować modlitwę, bo dla wielu właśnie nie jest to codzienność, ani powszechność – sacrum wśród chrześcijan umiera. Czas zmierzyć się z rzeczywistością, że odchodzimy od Boga. Nie wolno tego daru, jakim jest modlitwa odrzucać i myśleć tylko o sobie. A co z bliźnim? Kapłan jest często atakowany przez złego, gdyż ten poświęcony jest Bogu. Jest człowiekiem i sam potrzebuje wsparcia.

      Kapłani, którzy są suspendowani nie są informowani o adopcji, nie publikujemy ich nazwisk, ani diecezji z których pochodzą. W żaden sposób nie naruszamy ich prywatności. I choć są święceni publicznie i sprawują swoją posługę publicznie, to przestrzegamy litery prawa – jako osoba, która studiowała prawo, zwracam na to baczną uwagę. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi wyraźnie, że sakrament kapłaństwa wywiera niezatarte piętno i kapłanem zostaje się na zawsze – w życiu doczesnym jak i przyszłym. Żadne odejście od kapłaństwa (z wyjątkiem przeszkód wymienionych przez KKK) nie anulują ślubu złożonego Bogu.

      Powtórzę to, co mawiał św. Paweł – wzywał do modlitwy. Kościół Antiocheński modlił się o jego świętość. Proszę poczytać listy Ojców Kościoła oraz męczenników – modlili się i sami o tę modlitwę prosili. W żaden sposób nie uchybiamy przykazaniom, zaleceniom Świętej Matki Kościoła, a dekret Kongregacji został zatwierdzony przez papieża, biskupa Rzymu, następcę świętego Piotra, ówcześnie sprawującego ten urząd papieża Jana Pawła II. Jeżeli więc hierarchowie Kościoła, którym winni jesteśmy posłuszeństwo, zachęcają do duchowej opieki nad kapłanami, mogę tylko powiedzieć : Roma locuta, causa finita, tj. Rzym powiedział, sprawa zamknięta.

      • Elżbieta pisze:

        Dziękuje za wyczerpująca odpowiedź na moje pytania.
        “Roma locuta, causa finita” z litery prawa, a co z literą doświadczenia życiowego ,po prostu szarego życia…jak to w życiu wygląda.
        Wierzę w wielką moc modlitwy i dlatego ta idea wywoluje u mnie wiele obaw, a obaw natury etycznej ,wolności człowieka, zawierzeniu Bogu mimo wszystko co wyżej tu napisane przez Panią. Co innego jak ktoś prosi sam o modlitwę,a co innego jak dochodzimy do wniosku,że komuś nasza modlitwa jest potrzebna.
        Rozumiem kodeks,ale jest jeszcze coś obok niego i to zdobywa sie poprzez doświadczenie życiowe.
        Dziekuje serdecznie za odpowiedź życzę powodzenia
        Elżbieta

      • Elżbieta pisze:

        Zastanawiałam sie nad takową “adopcją” i oczywiście jestem świadoma, że każdy człowiek może postrzegać to inaczej. Są argumenty za i arumenty przeciw i trzeba być wyrozumiałym do innych racji, szanować je. Moje przemyślenia: O bohatera jest latwiej w trudnych czasach ,o rycerza ,o wojownika,lidera itd. kogoś takiego , kto obejmie ,podniesie wielu. Taki człowiek poprowadzi wielu i jeszcze nasze na barki włoży,prawda… Obawiam sie,że w czasach współczesnych liderami musimy być sami, zatroszczyć się sami przede wszystkim o nasz rozwój duchowny. Okazja jest ku temu. Czy mamy go w nadmiarze? Czy doszliśmy już do takiego rozwoju duchownego,że możemy go darować innym …
        Kwestia zawierzenia całkowitego Bogu. Bóg sam prowadzi człowieka przez życie. Bóg jest ponad naszym ziemskim prawem ,ponad wszystkim i wszystkich. I czy nie jest tak, że on sam prowadzi człowieka poprzez różne koleje losu, zmian i nic nam do tego. Czy nasze modlitwy są wtedy na miejscu, że tym zaczynamy mieszać . Nasza lista życzeń, że ktoś potrzebuje -nawet taka sama już myśl,że ktoś potrzebuje mojej modlitwy ,czym ona jest, czym jest ta myśl?
        Kwestia wolnej woli,wolności człowieka ,podejmowanych przez niego decyzji ,chyba nie nam to oceniać . Człowieka prowadzi Bóg i on mu te zmiany tworzy i nic nam do tego . I doszukiwać się tu mocy zła w tym ? Skoro Bóg prowadzi to wie dokąd i ma w tym swój cel , może inne życie bliższe Bogu ma dla tego człowieka… I nasze modlitwy wtedy czym są ,naszym życzeniem, bo ja chcę,bo powinno tak i tak być-tak myślę… A może zabrać Jezusowi krzyż na pierwszej stacji drogi krzyżowej. Wiem, pomóc mu nieść krzyż ,ale wtedy bądźmy ostrożni co do naszej modlitwy, czy ona może nawet zaistnieć, czy nie jest czymś innym czasem, co modlitwa nazwać trudno , a także szczegółowe rozeznanie na jakim “stopniu” rozwoju duchownego” jesteśmy , kim sami jesteśmy,jak sami wyglądamy tu i zatroszczmy sie wpierw o siebie zanim zaczniemy dostrzegać innych i darować im “coś”
        Pozdrawiam serdecznie , adopcji owej nie dokonam.
        życzę powodzenia
        Elżbieta

      • Pani przemyślenia opierają się na pewnym fundamencie, który nazywa się “JA”. Kościół to wspólnota i naszym obowiązkiem jest się za siebie nawzajem modlić. Odrzucając modlitwę, bo “najpierw musimy skupić się na sobie” musimy w ten sposób odrzucić też modlitwę wstawienniczą, na której nie raz dochodzi do wylania Ducha Świętego. Nigdy nie będziemy wystarczającą godni czy dobrzy lub na tyle rozwinięci duchowo, jakbyśmy sobie życzyli: “Jeżeli mówimy, że jesteśmy bez grzechu, zwodzimy samych siebie i nie ma w nas prawdy.”, “tylko Bóg jest dobry”. Jedna z cech darów Ducha Świętego to to, że mają one służyć wszystkim, a nie tylko osobie obdarowanej. W takim razie – po co kapłaństwo? Niech każdy sam sobie będzie kapłanem. Jednym dano dar prorokowania, innym uzdrawiania – jesteśmy wspólnotą braterską i mamy się o siebie troszczyć. Jak się nie modlić za współbraci? Mamy świadomość, że walczymy o zbawienie – to wojna, którą toczymy. I tak – życzmy sobie i innym zbawienia. Czy możemy patrzeć na to, że ktoś pójdzie do piekła, bo my nie wsparliśmy go w odpowiednim momencie? Ponosimy za siebie odpowiedzialność. W dzisiejszych czasach to bardzo niemodne i odrzucane stwierdzenie. Ale tak – jesteśmy za siebie odpowiedzialni i z tej odpowiedzialności będziemy rozliczeni.

        Nasze modlitwy nie są i nigdy nie będą doskonałe. Lecz sam Duch wstawia się za nami. I nic nie darowujemy od siebie, bo nic nie mamy. Wszystko jest łaską. Prawdziwa modlitwa brzmi: “bądź wola Twoja” – dojrzała modlitwa pragnie tego, co sam Bóg chce nam i tym, za których się modlimy – dać, ofiarować, nauczyć.

        Ilu świętych, mistyków, hierarchów Kościoła mówiło o tym, by modlić się za innych? Jeżeli odrzucamy te stwierdzenia, to odrzucamy Kościół.

        Jesteśmy chrześcijanami, członkami Kościoła Katolickiego. Katolickiego – w oryginale oznacza: powszechnego. Myślenie o sobie i o swoim duchowym rozwoju jest zbliżone raczej do systemów filozoficznych Wschodu, aniżeli do chrześcijaństwa.

      • Elżbieta pisze:

        Moje przymyślenia nie opierają sie wyłacznie na “Ja” , ale owe właśnie “Ja” jest jak dla mnie istotnym elementem, konkretna praca nad sobą, nad swoim rozwojem duchownym, aby nie zaszkodzić. Zdobycie pewnego znacznego doświadczenia życiowego, aby nie tylko bazować na wiedzy książkowej,ale najważniejsze na prawdziwym życiu, jego obserwacji i doświadczania takiego jakim jest ,wszelkie warstwy społeczne itd. Trochę elastyczności, bo życie biegnie swoimi własnymi torami. Przygotowanie do tej “właściwej modlitwy”.
        I właśnie w trosce o wolność jednostki ,o jego prawo do wolnej woli jestem przeciw modlitwie, która nie jest na osobiste życzenie danej jednostki. Jest wielu członków Kościoła,którzy nie są już kapłanami ,w wielu przypadkach mają już oni dzieci i żony i mogą nie życzyć sobie takowej modlitwy pod ich adresem i trzeba to uszanować ,pogodzić się z ich decyzjami i nazwę to może nieładnie -ale “nie mieszać “naszymi modlitwami pod ich adresem. Zostawić to Bogu i nie “mieszać” ,widać taka była wola Boga i Bóg ma w tym swój cel. Ja rozumiem troskę, prawa kościelne,ale trzeba uszanować też czyjąś wolę. W tym przypadku troszczyć się raczej o siebie i modlić za siebie, bo zapewne nikt z nas doskonały nie jest i ma każdy wiele do nauki ,do przemodlenia u siebie, dostrzeżenia u siebie samego , bo na to pozostajemy często głusi, łatwiej u kogoś zauważyć to i to-potrzebę, prawda.
        Co innego kiedy ktoś o modlitwę prosi .
        Dualność jest nam potrzebna do rozróżnienia i to,co w danym człowieku nie podoba nam się dziś i uważamy, że trzeba to przemodlić ,że to atak zła , ale przecież może być to zamysłem bożym ,jego planem i gdzie nasza w tym pokora.

        Dziekuje za odpowiedzi Pani, życzę powodzenia
        z Bogiem
        Elżbieta

      • Elżbieta pisze:

        Dziekuje za wszystkie Pani wyczerpujące odpowiedzi. Moim skromnym zdaniem. Rozliczenie, oby tylko tam w ” niebie” nikt nie “rozliczał” i oby nie było tam tylko ogromnych jednolitych mas współodpowiedzialnych w swoim, ale zaledwie skromne jednostki ze swoimi wyborami w imię miłości. I obym nie wsparla nikogo wbrew jego woli i nie patrzyła na jakąkolwiek istote oczami mojego piekła i nieba ,ale oczami miłości,a w tym jego wolnej woli ,wolności. Oby ominęła mnie ta pycha i zaszczyt siły -powszechności,masy. i strzegła się świętości ,ale uczyła się być człowiekiem.
        I tak,ma Pani racje,ja tym samym odrzucam Kościół, to sobie dziś naprawdę uświadomiłam.
        Dziekuje.
        Z Bogiem
        Elżbieta

  2. Marta pisze:

    Czy można adoptować księdza którego nie ma na liście, być może nawet nie wie o istnieniu takiej listy, aczkolwiek jest dla mnie ważną osobą, która coś zmieniła w moim postrzeganiu świata ?
    Czy ksiądz może odmówić “bycia adoptowanym” ?
    Od kiedy zaczyna się adopcja? Od kiedy wysłałam zgłoszenie czy może kiedy dotrze potwierdzenie od danego księdza?

  3. Ania pisze:

    Witam bardzo serdecznie i mam takie pytanie: czy adopcji może dokonać małżeństwo i wspólnie modlić się za wybranego kapłana, czy też koniecznie musi to być jedna osoba? I drugie pytanie: czy w takim przypadku (skoro intencja może obejmować kilku kapłanów jednocześnie), można zaadoptować dwóch kapłanów jednocześnie?
    Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.
    Ps. Piękne dzieło o którym się niedawno dowiedziałam. Niech Bóg błogosławi Tobie i wszystkim podejmującym adopcję. My też rozważamy przyłączenie się, ale mamy jeszcze dużo pytań :) . Z Bogiem Sandro :)

  4. Gosia pisze:

    Jak Wygląda wysyłane powiadomienie do “adoptowanego” Księdza? ( z uwzględnieniem kto go adoptował) Chodzi mi o treść jak to wygląda

  5. xyz pisze:

    Jaka jest pewność, że dany kapłan odczyta maila. Czy oczekujecie od niego odpowiedzi?

    • Sandra pisze:

      Tak, w treści maila zawsze prosimy o wiadomość zwrotną, potwierdzającą otrzymanie maila. W przypadku, gdy mail do adresata nie dotarł (błąd w adresie mailowym, przepełniona skrzynka), wtedy dostajemy maila zwrotnego z serwera pocztowego i wiemy, że wiadomość na pewno nie dotarła.

  6. Natalia pisze:

    Zzy adoptowany kapłan jest powiadamiany w wypadku przedłużania adopcji terminowej, albo zamiany na stałą? ;)

  7. Mariola pisze:

    Dokonałam adopcji stałej. Kiedy mój adoptowany kapłan będzie o tym powiadomiony i przy nazwisku będzie literka P?

    • Sandra pisze:

      nie mamy stałych terminów, bowiem jesteśmy osobami prywatnymi i zależy to od naszych możliwości czasowych. Ponadto, jeżeli w mailu zgłoszeniowym jest podany mail do adoptowanego kapłana, to powiadomienie następuje stosunkowo szybko (do 48 godzin od wysłania maila zwrotnego), natomiast jeżeli go brak, a w internecie nie możemy znaleźć żadnej drogi powiadomienia przez internet, wtedy ten okres może znacznie się wydłużyć.

  8. Asia Nieroda pisze:

    Czy można adoptować księdza,który jest już adoptowany i jest już na liście

  9. Kasiek :) pisze:

    Sandro :)
    Mam pytanie dotyczące kwestii modlitwy za kapłanów jeśli adoptujemy więcej niż jednego kapłana czy modlitwa różańcowa czy koronka mogą być wspólne za tych kapłanów adoptowanych ?

    Pozdrawiam

  10. ELa pisze:

    Czy zdarza się, że kapłan zaadoptowany prosi o informacje kto go adoptował i czy w takim przypadku jest powiadamiany?

    • Sandra pisze:

      Zdarza się, że kapłan prosi o informację przez kogo został adoptowany. Jak obliczyłam, tak na oko, raz na 30 adopcji dostajemy pytanie o personalia osób adoptujących. Jeżeli osoba adoptująca w mailu wyraźnie napisała, że prosi o anonimowość, to wtedy odpisujemy takiemu księdzu, że akcja co do zasady jest anonimowa i osoba, która podjęła duchową opiekę nad kapłanem chce pozostać nieznana.
      Jeżeli w mailu nie jest nic napisane na ten temat, to wysyłamy maila z pytaniem, czy chciałaby się ta osoba ujawnić. W zależności od odpowiedzi, informujemy bądź też nie, kim taka osoba jest.

  11. marta pisze:

    mam pytanie: jezeli przy nazwisku ks nie ma zadnej zaznaczonej literki czy to oznacza że powiadomienie o adopcji nie zostało wysłane?

    • Sandra pisze:

      Tak, zgadza się.
      Przy niektórych nazwiskach literka “P” się nigdy nie pojawi, co wynika z życzenia osoby adoptującej, by danego kapłana nie powiadamiać.
      Do innych nie możemy znaleźć kontaktu mailowego lub też podany/znaleziony mail nie działa. A zasadą jest, że nie dzwonimy na parafię czy bezpośrednio do danego kapłana, by go o duchowej adopcji powiadomić.

  12. glina pisze:

    Do edakcji
    14. Czy można adoptować księdza, który porzucił kapłaństwo?

    Jak najbardziej! Akcja ta bowiem, w swych podstawach, ma za zadanie troszczyć się o suspendowanych kapłanów, którzy odeszli i porzucili swoje obowiązki. Raz bowiem złożone Bogu śluby, pozostają na zawsze i żaden papier, ani człowiek nie zmaże niezatartego piętna kapłańskiego. Za takich księży trzeba się tym bardziej modlić i gorąco zachęcam do podejmowania duchowej opieki również nad tymi kapłanami, którzy w swoim życiu pobłądzili.

    Mysle, ze jest to sprawa delikatna i odpowiedz redakcji nie zadawala, owszem,
    pietno zostanie, ale nie za pietno sie modlimy.
    Moze naruszyc prawa osobiste danej osoby, ktora odeszla. Nalezy uzyskac zawsze takowa zgode, inaczej jest to bezprawne poslugiwanie sie danymi osoby, ktora nie nalezy juz do duchowienstwa i tym samym przestaje byc osob publiczna w takim rozumieniu.
    Jezeli juz byly ksiadz zmienil zycie i ma rodzine to tym bardziej wydaje sie bycie delikatnym wazniejsze niz za wszelka cene modlitwa, nawet gdy zaszkodzi.

    Dobrze by bylo zatym skontaktowac sie z jakis madrym duchownym i porozmawiac o tym.

    • Sandra pisze:

      Spieszę już z odpowiedzią!

      Po pierwsze: kontakt z taką osobą jest niemożliwy.

      Po drugie: kapłanem się jest na zawsze. Tego nie można zmienić. I tak- za to piętno należy się modlić, bo osoba, która odeszła, nadal jest kapłanem, tyle że zawieszonym w czynnościach kapłańskich (suspensa) i do stanu duchownego nadal należy- odsyłam do Kodeksu Prawa Kanonicznego. Wyjątki stanowią przyjęte święcenia, wtedy, gdy istniała przeszkoda (np. dana osoba została zmuszona- są takie przypadki). Takie osoby wtedy tej akcji nie podlegają, gdyż przyjęte święcenia są nieważne.

      Po trzecie: chronimy dane osobowe takich osób, publikując tylko ich imię. Nazwiska tych kapłanów są dostępne tylko i wyłącznie mnie i nikomu więcej. Na stronie nazwisk, ani tym bardziej diecezji (czyli często też miejsca zamieszkania) nie publikujemy. Np. stronie można znaleźć kilka takich przykładów (tam, gdzie podane jest tylko imię danej osoby) . Nazwisk, diecezji, miejsca zamieszkania na stronie nie ma i nie będzie, bo szanujemy ich prywatność.Mało tego, na bieżąco staram się usuwać także adresy mailowe kapłanów i numery telefonów do nich (bez względu jakich), aby nie rozpowszechniać ich prywatnych danych. Staram się robić to na bieżąco, bez zwłoki, od razu, gdy tylko przeczytam taki komentarz.
      Jedyny wyjątek stanowią apostaci (w liczbie : 1 na tej stronie), które nadal występują publicznie (np. w telewizji).

      Mało tego, adoptować można także kapłana, który już nie żyje.

      Jako osoba, która studiowała prawo, a obecnie także teologię, ze wszystkich sił staram się, aby publikowane treści pod względem prawnym i teologicznym były właściwe. Nie umieszczam nazwisk, a komentarze informujące o tym, że dany ksiądz zrobił to i to- usuwam. Nie wynika to z tego, że próbuję ukryć prawdę, lecz wynika z tego, że mam obowiązek postępować zgodnie z prawem i tego typu informacji, naruszających dobre imię, nie umieszczać. Jeśli chodzi o zdanie kapłanów w tej kwestii, to spotkałam się z aprobatą i wręcz oni sami proszą o modlitwę za ich braci, którzy odeszli od kapłaństwa.

      W razie dalszych pytań- proszę śmiało pisać. Jeżeli rzeczywiście coś będzie nie tak (może coś przeoczyłam, gdzieś się pomyliłam), to jak najbardziej- konstruktywna krytyka jest jak najbardziej pożądana. Jestem tylko człowiekiem, zdarza mi się mylić wcale nierzadko i za każdą poprawkę jestem wdzięczna. Podobnie i za ten komentarz, gdyż warto takie sytuacje i problemy wyjaśniać.

      Pozdrawiam bardzo serdecznie!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s