Posty oznaczone jako ‘przygoda’

Upadek

Posted: 30 Październik 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia, wieści z targu
Tagi: ,

Natchnęło mnie dzisiaj, aby wspomóc moją ukochaną mamę w pracach domowych. Najpierw wysprzątałam i zdezynfekowałam na amen łazienkę,  potem zabrałam się za porządki w swojej szafie. Jako, że ów mebel wysoki, a ja bardzo niska, z trudem balansowałam na krześle, machając zawzięcie szmatą na prawo i lewo. Stanęłam na palcach… dosięgnę, dosięgnę… bach! Straciłam równowagę. [...]

Wspomóc bliźniego

Posted: 25 Sierpień 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi: , ,

można na różne sposoby. Jakiś czas temu wybrałam się z ekipą na wieś, w ramach akcji: “Wspomóc bliźniego”. Całość polega na tym, by w sposób konstruktywny spędzić wolny czas. Zamiast więc gnić przed telewizorem, komputerem lub bezproduktywnie smażyć się na leżaku, zebraliśmy z Emilem znudzonych przedstawicieli młodzieży gimnazjalnej i na rowerach, bez pieniędzy, ale za [...]

Miłosierdzie

Posted: 13 Sierpień 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi: ,

Ostatnio lekko mi się pochorowało. Byłam wyjątkowo smarkata i pociągająca. Leżąc na swym łożu, chciwie piłam syropki i łykałam medykamenty, by czym prędzej wrócić do zdrowia. Na wieść o moim fatalnym stanie, zjechało się mnóstwo znajomych. Zrobili mi jajecznicę, którą sami zresztą zjedli, ‘zdepnęli’ leżącą na podłodze paczkę krakersów, wysmarowali mnie czekoladą,  a na koniec [...]

Mimo wszystko

Posted: 10 Sierpień 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi: ,

Zmęczona, późnym wieczorem wróciłam do domu.  Marzyłam tylko o kąpieli i swoim łóżku. Jednakże już od progu powitały mnie opary oraz dziwny odór. Rzuciłam się do okna, by je jak najszybciej otworzyć i gdy tylko widoczność sięgnęła kilku metrów, udałam się na mały rekonesans do kuchni. Okazało się, że moja kuzynka gotowała ścieki, wyglądem przypominające [...]

What a wonderful world

Posted: 30 Lipiec 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi: , ,

W ferworze walki zapomniało mi się nieco o świecie, na który jakoś nie miałam okazji popatrzeć. Nawet rano, pędząc nerwowo do Kościoła o godzinie 6:45, po kolejnej ciężkiej i dość krótkiej nocy, spokojnie nie mogłam się przyjrzeć uliczkom, które codziennie mijam. Nie wspominając już o korzystaniu z dobrodziejstwa, jakim jest park na przeciwko mego miejsca [...]