Archiwum dla Lipiec, 2010

Spostrzegawczość

Posted: 31 lipca 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi: ,

Dziś po Mszy św. siedziałam dość długo w kościele. Modliłam sie bowiem rozpaczliwie o światło Ducha Świętego- wiecie, jak to jest- jak Pan tego nie poprowadzi, tylko człowiek, to akcja rozpadnie się szybciej niż domek z kart. W pewnym momencie, aż zaczęłam szeptać:

– Panie, daj mi rozsądek. Daj mi siłę. Daj mi wiarę. Daj mi sie wyspać!

Siedzący Emil roześmiał się na głos, ale szybko zamaskował to kaszlem. W końcu wyszliśmy z kościoła i skierowaliśmy sie do Tesco (bez zbędnych skojarzeń, proszę!), celem dokonania sprawunków dla mojej mamy. Coś mnie tknęło i tuż przed wejściem sięgnęłam do kieszeni.

– O ja sierota! Nie wzięłam portfela!

W sumie to żaden problem. Pogoda fajna, można się przejść. Gdy wchodziliśmy do klatki, zaczęło padać, a po chwili lało jak z cebra. Zdążyłam więc nie tylko zabrać  portfel, ale się przebrać. Gdy przedzieraliśmy sie przez nowopowstałe bagna, Emil zagadnął:

– Zobacz jak Pan Bóg ci błogosławił.

– Hmm… co?

– Gdybyś nie zapomniała portfela, w tej chwili cali mokrzy wracalibyśmy ze sklepu.

– To raczej dowodzi tego, że jestem roztrzepana.

– Aaa….. to swoją drogą. Ale nikt nie zna cię lepiej niż Stwórca, prawda? Zapomniałaś pieniędzy, choć ci się to zwykle nie zdarza, potem weszłaś do domu i zaczęło padać. Przebrałaś się i spokojnie możesz iść na zakupy.

– Czy ja wiem…

– Bóg chce okazywać ci Swoją dobroć i miłość i to robi. Dostrzegaj to, otwórz oczy- nie ma przypadków. Niby zwykła pierdoła, a dowodzi jak bardzo jesteś kochana. Pan ochronił cię przed deszczem, ochroni i przed innymi rzeczami.

– Naprawdę tak myślisz?

– Nie oddawanie chwały Bogu to zwykła niewdzięczność!

204

WNIOSKI:

1. Otwórz oczy! Nie lekceważ nawet najmniejszego dobra!

2. Pan Bóg zna cię najlepiej. W końcu to On cię stworzył. Niczym Go nie zaskoczysz.

What a wonderful world

Posted: 30 lipca 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi: , ,

W ferworze walki zapomniało mi się nieco o świecie, na który jakoś nie miałam okazji popatrzeć. Nawet rano, pędząc nerwowo do Kościoła o godzinie 6:45, po kolejnej ciężkiej i dość krótkiej nocy, spokojnie nie mogłam się przyjrzeć uliczkom, które codziennie mijam. Nie wspominając już o korzystaniu z dobrodziejstwa, jakim jest park na przeciwko mego miejsca zamieszkania.

Słuchając „what a wonderful world” i zachwycając się psalmem 23, zapragnęłam nacieszyć się dziełem Boga, jakim jest przyroda. Wyciągnęłam z piwnicy zakurzony rower i pojechałam do parku. Z dziecięcym zachwytem zaliczałam wszystkie kałuże i przejeżdżałam przez największe błocko. Poczułam wiatr we włosach, krople deszczu na twarzy i wszystko nagle się skończyło, bowiem wylądowałam w pobliskich krzakach.  Leżąc na zgniecionych zaroślach, cała brudna i mokra miałam świetny widok na zachmurzone niebo (moje ulubione). bicycleaccident

WNIOSKI:

1.  Biedny, kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby.

2. Mimo wszystko, nie trać kontaktu z rzeczywistością!

Rekordy

Posted: 29 lipca 2010 by Sandra Kwiecień in ogłoszenie, wieści z targu
Tagi: , ,

Myślałam, że wczoraj było oblężenie- 1082 wizyty na tej stronie. Myliłam się- dzień jeszcze się nie skończył, a ilość wyświetleń przekroczyła liczbę 1200.

30 adopcji. Kilka nowych znajomości.

Chciałam podziękować Tajemniczej Pannie M. (na chwilę obecną pragnie pozostać anonimowa), która skontaktowała się z prawie 40 parafiami w swojej diecezji, wysłała 60 maili oraz 1200 wiadomości na naszej klasie !!!!!!!!!!! Bóg zapłać!! Także dziewczyny z działu promocji (Agnieszka i Basia) ciężko pracują, nie wpominając o bracie Michale, który po prostu szaleje!

Po swojej dzisiejszej wspólnotowej porażce (żeby nie nazwać tego totalną klęską), tym bardziej doceniam Wasz wkład i zaangażowanie w to dzieło.

Z całego serca- dziękuję!

Dział promocji

Posted: 28 lipca 2010 by Sandra Kwiecień in akcje, ogłoszenie
Tagi:

Czyli dziki szał, bo akcja się rozkręca! Do grona osób czynnie zaangażowanych w tę akcję ( czyli mnie 😛 ), dołączyła Basia Baskowska z Żywca, która zdecydowała się pomóc mi w rozpropagowaniu akcji na terenie Krakowa oraz Magdalena Michalak, która podjęła się działania na terenie Wrocławia.

Basi oraz Magdzie niesamowicie dziękujemy! Modlitwa gwarantowana!

W tym miejscu chciałabym także wyrazić swoją wdzięczność wszystkim tym, którzy wspierają mnie w tym dziele-  poprzez modlitwę, rozmowę, szeroko pojęte wsparcie oraz czynną pomoc. Sama bowiem nie jestem w stanie wszystkiego zrobić i ze wszystkim sobie poradzić, dlatego też wszelka forma pomocy wiele dla mnie znaczy. Wielkie ukłony dla brata Michała Ferenca, którego wsparcie przyniosło WSPANIAŁE owoce.

Każdy kto chciałby się przyłączyć do akcji i jakąś ją wspomóc- będzie bardzo mile widziany. Szczegóły w zakładce „Dział promocji”.

Mini ogłoszenia:
  • mamy już 19 adoptowanych kapłanów!
  • nie tylko strona główna jest na bieżąco aktualizowana, ale wszystkie jej podstrony także. Wiele rzeczy wychodzi w „praniu”, dlatego staram się cały czas poprawiać, wyjaśniać i uzupełniać poszczególne działy. Ostatnie poprawki: księga dobrodziejów, poproś o modlitwę, zgłoszenia (szczególnie zachęcam do regularnego tam zaglądania) oraz zasady adopcji.

A tymczasem oni czekają:

img0149pc

Kobieta- ksiądz?

Posted: 27 lipca 2010 by Sandra Kwiecień in religia
Tagi: , ,

Spotkałam się ostatnio z takim oto, ciekawym pytaniem:

Dlaczego kobieta nie może być księdzem?? Czy jest szansa, że to się zmieni?

Forma postawionego pytania skłoniła mnie do opublikowania tej odpowiedzi nie tylko w dziale „Trudne pytania”, ale także i na stronie głównej. Powód jest prosty: osoba pytająca wyraża nadzieję, że do kapłaństwa zostaną dopuszczone kobiety.

Pozwolę sobie zacząć od końca: nie, nie ma możliwości, by kiedykolwiek do kapłaństwa zostały dopuszczone kobiety. Ani teraz, ani w przyszłości.

Dlaczego?

 

I. NIEPRZERWANA TRADYCJA KOŚCIOŁA

Tradycja Kościoła była w tej kwestii zgodna w ciągu wieków, a stanowisko Urzędu Nauczycielskiego Kościoła zawsze stało na straży tej zasady, która do niedawna nie była kwestionowana. Ilekroć jednak przy różnych okazjach akcentowano tę tradycję, zawsze stanowiła ona świadectwo, że Kościół pragnie zachować wzór przekazany mu przez Pana, że tylko mężczyznom udziela się Świętych Święceń i powierza posługę kapłańską, by  wiernie zachować wzór posługi kapłańskiej, jakiej chciał Jezus Chrystus i jaką ściśle zachowali Apostołowie.

II. POSTAWA CHRYSTUSA

Jak wiemy, w gronie Dwunastu nie było żadnej kobiety. Bynajmniej nie dlatego, że „takie były czasy”. Postawa Pana Jezusa była bowiem wręcz rewolucyjna pod tym względem, co nieraz zaskakiwało Jego uczniów. Podkreślał On równe prawa i obowiązki kobiety i mężczyzny w małżeństwie (Mk 10, 2-11; Mt 19, 3-9), rozmawiał publicznie z Samarytanką (J 4, 27), kobietą cierpiącą na krwotok- mimo jej ‚nieczystości’ (Mt 9, 20-22), a także zaznaczał, że nie powinno się osądzać surowiej przewinień kobiety, niż mężczyzny (J 8,11).

Mało tego, kobiety często towarzyszyły Jezusowi w Jego wędrówkach (np. Maria, zwana Magdaleną; Joanna, żona zarządcy Heroda itd). To one pierwsze zobaczyły Zmartwychwstałego Pana i to im Chrystus zlecił przekazanie Apostołom pierwszego posłania paschalnego ( Mt 28, 7-10; Łk 24, 9-10; J 20, 11-18).

Warto tutaj wspomnieć o samej Maryi, Matce Pana Jezusa. Papież Innocenty III pisał: Chociaż Najświętsza Dziewica Maryja przewyższała godnością i wzniosłością wszystkich Apostołów, to jednak nie Jej, lecz im powierzył Chrystus klucze Królestwa Niebieskiego.

III. PRAKTYKA APOSTOŁÓW

Wspólnota apostolska pozostała wierna postawie Chrystusa. Chociaż wśród tych, którzy zgromadzili się w Wieczerniku po Wniebowstąpieniu, Maryja zajmowała uprzywilejowane miejsce (por. Dz 1, 14), to jednak nie Ona została włączona do Kolegium Dwunastu (wybrano św. Macieja).

W dniu Pięćdziesiątnicy wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, zarówno mężczyźni, jak kobiety (por. Dz 2, 1; 1, 14). Ponadto niektóre kobiety współpracowały z Apostołami w głoszeniu Ewangelii (  Rz 16, 3-12; Flp 4, 3). W zakończeniach Listów zawierających pozdrowienia, Apostoł Paweł wylicza z wdzięcznością imiona poszczególnych kobiet. Niektóre z nich, jak Pryscylla, Lidia oraz inne, miały duży udział w nawróceniach różnych osób. Mimo to, Apostołowie nie powołali do tej posługi kobiet- gdyby nie byli przekonani, że muszą pozostać wierni Chrystusowi, zgodziliby się na udzielanie Święceń kobietom.

Wracając do pytania: „czy jest szansa, że się to zmieni?„, warto przypomnieć, że stanowisko Chrystusa i Apostołów jest normą stałą.  Skoro sam Chrystus i Apostołowie nie włączyli do posługi apostolskiej kobiet, to jak Kościół mógłby negować tę postawę? Norma ta bowiem, oparta na przykładzie Chrystusa, była i jest przestrzegana dlatego, że jest oparta na przekonaniu o jej zgodności z zamiarem Boga wobec Jego Kościoła, a wierzymy przecież, że Duch Święty nieustannie „czuwa” i prowadzi Kościół.

Chciałabym zaznaczyć, że stanowisko Kościoła nie wynika z dyskryminacji kobiet. Bóg w Swym zamyśle stworzył kobietę i mężczyznę. Nie stworzył nas jednopłciowych, lecz różnych, odmiennych, sobie nawzajem potrzebnych. Kobieta nie jest ani gorsza, ani lepsza od mężczyzny. Jest po prostu inna. Czy Bóg dyskryminuje mężczyzn, nie dając im zdolności rodzenia i wykarmienia swoim ciałem dziecka? Nie. Jesteśmy powołani do różnych zadań, lecz zaznaczam- wzajemnie sobie potrzebnych. Cóż przyjdzie z tego, że będą kapłani, jak nie będzie ludu Bożego? Chciałabym by kobiety, zwłaszcza te, które uważają, że niedopuszczenie do kapłaństwa jest krzywdzące i umniejszające rolę kobiety w Kościele, zastanowiły się wspólnie- ile dano kobietom możliwości, których udziałem nie są mężczyźni. Nie można patrzeć tylko przez pryzmat tego- co może mężczyzna. Warto spojrzeć bowiem z drugiej strony- co może kobieta, a mężczyzna nie. Wnioski nasuną się same- jesteśmy odmienni, powołani do różnych zadań, lecz wzajemnie się uzupełniamy.

W tym kontekście warto wpisać także akcję Adopcji Kapłanów. Hierarchowie Kościoła bardzo zachęcają kobiety do podjęcia takiego dzieła, jako formy ich udziału w kapłaństwie.

Starałam się, by odpowiedź na powyższe pytanie była konkretna i w miarę krótka, tak by swoją objętością nie odrzucała potencjalnego Czytelnika. Zainteresowanych tym tematem odsyłam do „Listu Apostolskiego ORDINATIO SACERDOTALIS, Papieża Jana Pawła II o udzielaniu święceń kapłańskich wyłącznie mężczyznom” oraz do dzieł Papieża VI: „Przemówienie: Rola kobiety w planie zbawienia”, i do „odpowiedzi na list Jego Ekscelencji Ks. Abpa Coggana, Arcybiskupa Canterbury, o kapłaństwie urzędowym kobiet’. Więcej źródeł nie pamiętam, ale kto chętny, to po poszperaniu w internecie z pewnością znajdzie więcej materiałów.

Wymagasz? Daj coś w zamian!

Posted: 25 lipca 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia

Łk 11, 1-13

Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów”. A On rzekł do nich: „Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień, i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”.
Dalej mówił do nich: „Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: «Przyjacielu, użycz mi trzech chlebów, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać». Lecz tamten odpowie z wewnątrz: «Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie». Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

Jako żywy przykład na to, że Pan zawsze wysłuchuje naszych modlitw, zachęcam wszystkich do pochylenia się nad fragmentem z Ewangelii św. Łukasza. W kontekście naszej akcji- Duchowej Adopcji Kapłanów- są to słowa wyjątkowo ważne. Albowiem niezależnie od tego, jakie problemy trapią Kościół i duchowieństwo, wszystko można przezwyciężyć, gdyż moc modlitwy jest nieograniczona.

Przyznam, że gdy ktoś w towarzystwie zaczyna rozmawiać o polskim duchowieństwie, to na moje czoło występuje pot, a po plecach przelatują ciarki. Niestety, ale w zdecydowanej większości przypadków, temat ten wywołuje burzliwe dyskusje, które często przypominają wymianę typu: kto rzuci więcej inwektyw pod adresem KK. „Księża to oszuści, złodzieje, mają kochanki, dzieci i nawet lepsze samochody niż my!„. No cóż, nie da się ukryć, że można spotkać i takie „kwiatki”, którzy kapłanami nigdy zostać nie powinni, ale z pewnością nie stanowią oni ani większości, ani nawet znacznej części stanu duchownego. Problem bowiem polega nie tylko na tym, że na pierwszy plan wysuwa się skandalistów, ale także na tym, że nikt nie mówi o tych dobrych kapłanach, którzy wypruwają sobie flaki w służbie drugiemu człowiekowi. A osobiście wielu takich znam i nie ukrywam, że z ciężkim sercem patrzę w oczy takiego brata Janusza, który zaharowany po pachy, wiecznie niewyspany i zmęczony, z uśmiechem daje innym z siebie naprawdę wszystko.

Marzy mi się ( a no tak…), naprawdę mi się marzy, by każdy kapłan znalazł kogoś, kto się będzie za niego modlił. Jezus na krzyżu powiedział: „Pragnę!”, a mówił o pragnieniu zbawienia rodzaju ludzkiego. On chce byśmy się modlili i szturmowali niebo swoimi prośbami. To tylko od nas zależy, czy to zrobimy, czy skorzystamy z tego oręża, które zostało nam dane.

Módlmy się więc za tych kapłanów, którzy grzeszą, by się nawrócili i świadczyli o Bożym Miłosierdziu; także za tych, którzy są wierni Bogu, by mimo licznych przeciwności nigdy nie upadli. I za siebie samych też się módlmy, byśmy świecili przykładem i osobom świeckim i duchownym. Dla niektórych ludzi nasze życie może być jedyną Biblią, jaką przeczytają.

Na koniec, pozwolę sobie zacytować pewną bardzo mądrą osobę, które napisała:

Ja wychodzę z założenia, że oni (kapłani) są dla nas.
Są by nam pomóc dojść do Niego – zwłaszcza poprzez sakramenty.
Ale i poprzez rozmowy, poprzez przyjaźnie, poprzez ukazywanie Pana Boga.
Niejednokrotnie są bardzo słabi i łatwo im wytykać ich błędy.
Tylko nie wolno zatrzymywać się na tych ich słabościach.
Trzeba im pomóc, by byli silniejsi.
Wiele się od nich wymaga, ale bardzo często tylko wymaga, a nie daje nic w zamian.
Dlatego nie można ich pozostawiać samym sobie.
Nie tylko my mamy wiedzieć o tym, że możemy liczyć na nich, ale także oni muszą wiedzieć, że mogą liczyć na nas.

83937819