Archiwum dla Czerwiec, 2011

Boże Ciało

Posted: 23 czerwca 2011 by Sandra Kwiecień in religia
Tagi: ,

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA

W 1263 roku,  w pewnym kościele w Bolsenie, kapłan sprawujący eucharystię podniósł Ciało Chrystusa.  Zwątpił on jednak, czy aby na pewno trzyma w rękach Boga, a nie zwykły kawałek chleba. Lecz oto hostia w rękach księdza zaczęła krwawić, a krople krwi zaczęły plamić korporał,  który do dziś jest on przechowywany w katedrze w Orvieto, jako dowód na cud eucharystyczny, który miał wtedy miejsce.

Papież Urban IV ustanowił uroczystość  Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa jako zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu. Jednakże ze względu na śmierć papieża bulla zawierająca ustanowienie tej uroczystości, nie została ogłoszona. Uczynił to dopiero papież Jan XXII.

 Emmanuel. Prawdziwie, Bóg jest z nami.

hostia

Reklamy

Odnośnie trzeciej wysyłki

Posted: 15 czerwca 2011 by Sandra Kwiecień in karta adopcyjna, ogłoszenie
Tagi: ,

Niestety, lekko się opóźniła. Od półtora tygodnia choruję na zapalenie płuc, więc nie wychodzę z domu. Na szczęście moja mama zbiera po kilka kopert dziennie na pocztę, więc wysyłka jest w toku. Osoby zainteresowane tym, czy ich karty zostały wysłane, proszę, abyście zaglądali do księgi i zerkali, czy przy nazwisku adoptowanego kapłana pojawiło się magiczne KA. Za to opóźnienie bardzo Was przepraszam.

Chciałabym także zaznaczyć, że w miesiącach lipiec- wrzesień Karty nie będą wysyłane, gdyż jest to czas urlopów i przeniesień do innych parafii, dlatego bezpiecznej jest się wstrzymać. We wrześniu następują zmiany na stronach internetowych diecezji i pojawiają się informację o tychże zmianach. Dla bezpieczeństwa więc poczekam do października, gdyż wprowadzanie takich zmian może potrwać nawet miesiąc. Bez obaw jednak, gdyż czas ten zamierzam wykorzystać na przygotowanie 200 kopert. Jak była wcześniej mowa, karty będą wysyłane chronologicznie. W tym miesiącu przyjmuję ostatnie prośby o „wrzucenie” jakiegoś kapłana poza kolejnością. Potem takich zgłoszeń niestety nie będę przyjmować. Nie wynika to z mojej złej woli lub też tego, że nie rozumiem jakie to dla Was i kapłanów ważne, bo zdaję sobie z tego sprawę- sama mam trzech „podopiecznych”. Jednakże muszę być sprawiedliwa i z wielkim bólem odmówić takim prośbom. Mam nadzieję, że zrozumiecie, że spora grupa czeka już bardzo długo, czasem od września zeszłego roku (warto zajrzeć tutaj- pytanie nr 10) Dopiero teraz bowiem uzyskałam na tyle dużą pomoc, by stać mnie było na zwiększenie liczby wysyłanych kopert. Jeden list to koszt ok 5 zł. Mnożąc to np. razy 40, wychodzi nam kwota 200 zł. Myślę, że nie wszyscy z nas mogłoby pozwolić sobie na taki wydatek ze zwykle przeciętnych dochodów utrzymania. W tym miejscu chciałabym więc  jeszcze raz podziękować tym, którzy ofiarnie wysyłają mi znaczki pocztowe, co przecież też kosztuje! Koszty wtedy wysyłki znacznie się zmniejszają i umożliwiły akcji nabrania tempa. Nie tylko ja jestem za to wdzięczna, ale także kapłani, dla których stanowi to pocieszenie i jest źródłem siły, swoistą zachętą w nieustawaniu w posłudze. Dla innych jest to przypomnienie, że są kapłanami- wybranymi przez Pana i mają określone zadanie do wykonania, niezależnie od tego jak jest im trudno, gdyż mają pomoc w tych, którzy otoczyli ich duchową opieką.

Jeszcze raz przepraszam i dziękuję za Waszą pomoc i modlitwy, dzięki którym kapłani pozostają pod opieką Pana.

22578518803269018701652

Kochani! Pragnę serdecznie Was zachęcić do lektury kolejnego świadectwa kapłana.

O powołaniu

Na początku chcę Bogu podziękować, za to, że wybrał mnie, choć wiem, że niczym sobie na to zasłużyłem. Świadomość tego, że moje życie jest odpowiedzią na zaproszenie Pana, pomaga mi przerzucać niekiedy „odpowiedzialność” za to co się ze mną dzieje na Boga. „Skoro powołałeś mnie takiego, to dalej prowadź to, bo ja sobie tego nie wymyśliłem, to Ty tak ułożyłeś moje życie, więc pomóż mi” – czasami tak wygląda moja modlitwa, która pomaga mi uświadomić sobie, kto tu jest Szefem, Kto to wszystko ogarnia…

Jak to się stało, że zostałem kapłanem? Jako młody chłopak miałem przyjaciół, wspólnotę, próbowałem swoje życie jakoś sobie poukładać. Moim marzeniem było założyć rodzinę i miałem też dziewczynę w której pokładałem wielkie nadzieje, na wspólne życie. Na szczęście moje planowanie życia wciąż legało w gruzach. Na rok przed maturą stwierdziłem, że te moje plany już mnie męczą i że to nie jest to… Zdesperowany zawierzyłem Bogu moją przyszłość prosząc Go – Ty zaplanuj moją przyszłość, bo ja nie potrafię… I Bóg mnie wysłuchał… Przeżyłem mocne doświadczenie uzdrowienia, a w pakiecie Miłości pojawiło się pragnienie pójścia za Nim w zakonie kapucynów.

Moje kapłaństwo jest zabarwione charyzmatem kapucyńsko-franciszkańskim. To szczególne powołanie do oddawania życia – póki co w parafii. To również życie we wspólnocie, co jest przywilejem, ale i zadaniem, do którego często nie dorastam.

Świadom własnej bezradności proszę – nie zapominajcie o nas kapłanach w modlitwie i w okazywaniu życzliwości. „

/ br. Marek Lisowski OFM Cap. /

obraz1nq