Archiwum dla Październik, 2011

Adoptuj!

Posted: 29 października 2011 by Sandra Kwiecień in ddak, ogłoszenie
Tagi: ,

Coraz więcej kapłanów prosi o modlitwę.  W zakładce ZGŁOSZENIA znajduje się aktualna lista kapłanów oczekujących na adopcję. Gorąco zachęcam Was do przygarnięcia ich pod swoje modlitewne skrzydła.

Wciąż mam zepsuty komputer, więc odpisywanie na Wasze maile oraz wprowadzanie aktualizacji jest  niestety rozciągnięte w czasie, lecz robię co mogę, by mimo trudności, wciąż płynnie działać. Przypominam także o „Ogłoszeniach bieżących”, które znajdują się u góry lewego menu.

Dzięki nim możecie się dowiedzieć o planowanych terminach wysyłek (Kart Adopcyjnych, zamówień), przeszkodach czy przerwach w działaniu (sesje). Zawsze będzie pojawiać się też data aktualizacji ogłoszeń, by łatwo zauważyć, gdy tylko pojawi się coś nowego. Kolumna ta została stworzona z myślą o Was, zachęcam więc do regularnego jej czytania.

Przedstawiam Wam także kolejne dwa wzory zakładek, poprzez zakup których można finansowo wspomóc Dzieło. Koszt jednej zakładki to 50 gr, a przy przesyłkach pocztowych dodatkowo 1,55 zł za znaczek (nie wliczany przy zamówieniach powyżej 20 zł). Z góry Bóg zapłać za każdą modlitwę, adopcję i pomoc Dziełu!

Tydzień Papieski, czyli jakim jestem katolikiem

Posted: 15 października 2011 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi:

W roku 2011 Dzień Papieski jako podziękowanie za dar beatyfikacji Papieża Polaka został przekształcony w Tydzień Papieski. Trwa on od 9 do 16 października pod hasłem „Jan Paweł II – Człowiek Modlitwy”.

dzien_papieski_2011

Kończący się tydzień papieski, który reklamuje plakat z główną postacią tego wydarzenia- papieżem Janem Pawłem II, jest doskonałą okazją do tego, by zadać sobie pewne pytanie: co wiemy o Janie Pawle II ?

Że lubił kremówki, to wie zdecydowana większość Polaków. A na pewno ta część, która posiada telewizory.
„Był aktorem, grał w teatrze. Pisał nawet wiersze; nakręcono o nim film. Z Adamczykiem taki.”
„Jeździł na nartach, chodził po górach, nagrał płytę.”

Bardziej zaawansowani powiedzą, że zapoczątkował Światowe Dni Młodzieży, a jeszcze lepiej obeznani wspomną także o Światowych  Dniach Modlitw o Pokój. Ktoś wspomni o zamachu, inny o tym, że dużo podróżował.

No dobrze, wiemy jakim był człowiekiem, czym się zajmował i jakie pasje miał Karol Wojtyła. Ale co powiesz o Janie Pawle II, który był 264 papieżem?

Niewielu z nas potrafi wymienić tytuły jego encyklik, jeszcze mniej jakąkolwiek przeczytało. Nie wspominając o adhortacjach, listach apostolskich. Dlaczego katolicy tak mało wiedzą o działalności papieża? O Janie Pawle II coś wiemy, przede wszystkim dlatego, że był Polakiem i jako rodak, wzbudzał nasze zainteresowanie. Zadając to samo pytanie o obecnego papieża: co wiemy o Benedykcie XVI- uzyskamy bardzo liche odpowiedzi, jeśli w ogóle jakieś otrzymamy.

Dlaczego tak jest?

Podczas światowych dni młodzieży w Madrycie, stojąc w długiej kolejce oczekujących na przyjęcie Ciała Chrystusa, można było usłyszeć kapłanów, którzy przypominali: „hostię można przyjąć, jeżeli nie ma się żadnych grzechów ciężkich, należy być wyspowiadanym, w stanie łaski uświęcającej”. Dla niektórych z nas może to być szokujące, że kapłan przypomina o tak podstawowych rzeczach. Potem dopiero dociera do nas przerażająca prawda, że zwłaszcza na Zachodzie ( i coraz częściej w Polsce) mało kto zna podstawy wyznawanej przez siebie wiary. Ludzie przyjeżdżający tłumnie na spotkanie z papieżem, zasadniczo katolicy, często świętokradzko przyjmują Najświętszy Sakrament, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

W tym samym czasie, w Paryżu, od proboszcza katolickiego kościoła, można usłyszeć, że najważniejsze jest zbawienie. „Dobrze, a kiedy mogę się wyspowiadać?” Szok malujący się na twarzy kapłana jest wręcz nie do opisania. „Ale po co spowiedź? Nie trzeba się spowiadać mnie, możesz po prostu uklęknąć i wyspowiadać się Bogu bezpośrednio”. W tygodniu kościół ten jest zamknięty, w niedzielę odbywają się zaledwie dwie Eucharystie.

Podczas spotkań, na których przygotowuje się gimnazjalistów do sakramentu bierzmowania, często można usłyszeć słowa „nie wierzę w to”, „to jakieś bzdury”, „wierzę w Boga, a nie w Kościół”. Nieodparcie ciśnie mi się na usta pytanie o sens przystępowania do sakramentu skoro się nawet w niego nie wierzy. „Duch Święty? A kto to taki?”

W kontekście powyższych przykładów, pytanie o papieża i jego działalność wydaje się być absurdalne, jeżeli bowiem nie znamy podstaw naszej wiary, to jak możemy oczekiwać znajomości dokumentów apostolskich? Ich nieznajomość wcale nie jest jednak przyczyną upadku wiary, a wręcz odwrotnie: jest jego skutkiem.

Czy każdego dnia podchodzę do swojego bliźniego z miłością?
Czy jestem cierpliwa wobec swojego bliźniego?
Czy moje życie może stanowić przykład dla innego człowieka?
Czy modlę się każdego dnia?
Czy przystępuję regularnie do sakramentów?
Czy czytam Pismo Święte?
Czy rozwijam się duchowo poprzez czytanie pism Ojców i Doktorów Kościoła, czy czytam encykliki papieży?

Każdy z nas powinien robić sobie taki rachunek sumienia dość często. Upadek wiary rozpoczyna się ode mnie, bowiem mój grzech nie jest sprawą prywatną, lecz boleśnie uderza w całe Ciało Chrystusowe. Kiedy boli mnie palec, to całe moje ciało odczuwa ten ból. Nie inaczej jest z Kościołem.

Nie ucieknę od odpowiedzialności za Wspólnotę, której jestem częścią. Każdego dnia widzę przecież, że kościoły pustoszeją i coraz mniej ludzi przychodzi na Eucharystię czy do konfesjonału. Zamiast iść więc na wojnę, wielką krucjatę z innymi, warto podjąć bój z samym sobą i z Bożą pomocą nawracać się każdego dnia.

Tydzień papieski to piękna inicjatywa, którą warto podejmować i promować. Ważne jest jednak, abyśmy wykorzystywali tego typu akcje do tego, by podjąć odrobinę większy wysiłek, aniżeli przeczytanie treści plakatu. Zmusić się do myślenia, refleksji, wyciągnięcia jakichś wniosków. I przede wszystkim, aby przełożyło się to na nasze życie codzienne.

——————————————————————————————————————————————————


Zło brakiem dobra

Posted: 10 października 2011 by Sandra Kwiecień in przemyślenia, pytania, religia
Tagi: , ,

– Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią.
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
– Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
– Tak panie profesorze.
– Czyli wierzysz w Boga.
– Oczywiście.
– Czy Bóg jest dobry?
– Naturalnie, że jest dobry.
– A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
– Tak.
– A Ty – jesteś dobry czy zły?
– Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości – Ach tak, Biblia!

A po chwili zastanowienia dodaje:
– Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
– Oczywiście, panie profesorze.
– Więc jesteś dobry…!
– Myślę, że nie można tego tak ująć.
– Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej – Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?

Jezus_GibsStudent nadal milczy, więc profesor dodaje – Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda? – aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
– Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
– No tak.. jest dobry.
– A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada – Nie.
– A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
– Od Boga.
– No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu – czy na świecie istnieje zło?
– Istnieje panie profesorze …
– Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
– Prawda.
– Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.

Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
– A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada – Występują.
– A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie – Kto je stworzył?
– wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
– Powiedz mi – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby – Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa, synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
– Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
– W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
– Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
– Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
– Nie panie profesorze.
– A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?

pompous lecturer 2 of 2– Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
– I nadal w Niego wierzysz?
– Tak.
– Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?
– Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.
– Tak, wiarę… – powtarza profesor – i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.

Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
– Panie profesorze – czy istnieje coś takiego jak ciepło?
– Tak.
– A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
– Tak synu, zimno również istnieje.
– Nie panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
– Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.

– A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
– Tak – profesor odpowiada bez wahania – czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
– Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta.
Zapowiada się dobry semestr.
– Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
– Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
– Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
– Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie – wyjaśnia student – twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko.
Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć – czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
– Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
– A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta.
Bardzo dobry semestr, naprawdę.

lecturer– Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
– Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali – Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
– Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to że nikt. A zatem zgodnie z naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
– Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
– A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi – Oczywiście że istnieje.
Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
– Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga.
Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.

Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

73145040

Zmiany, zmiany!

Posted: 9 października 2011 by Sandra Kwiecień in ogłoszenie
Tagi: ,

Po dłuższej ciszy, wracamy w nowej odsłonie. Wielkie podziękowania dla Via Spei, która odświeżyła naszą facebookową stronę po to, by móc dotrzeć do większej ilości osób. Wystarczy kliknąć „Lubię to”! Jednocześnie chcemy poinformować, że 14 października przestaną istnieć obie dotychczasowe facebookowe grupy DDAK.

Kliknij link do grupy i polub nas 🙂