Archiwum dla Kwiecień, 2013

Matka księdza

Posted: 27 kwietnia 2013 by apolnik in modlitwa
Tagi:

Praying woman hands

„A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2,34-35)

Prorok Symeon przepowiedział, że z powodu Jezusa niejednokrotnie życie Maryi będzie wypełnione niepewnością, troską, bólem i cierpieniem. Serce Maryi miało przeniknąć niesamowite cierpienie, gdy będzie patrzeć jak Jej dziecko będzie katowane, wyśmiewane, niesłusznie oskarżane , a w końcu przybite do drzewa krzyża. I choć wiedziała, że będzie cierpieć, to ponad wszystko stawiała wolę Bożą – tak, że na końcu towarzyszyła swemu Synowi obecnością i modlitwą.

Myślę, że te słowa Symeona można poniekąd odnieść również do matek kapłanów. Każde dziecko jest darem Boga, który kobieta nosi w swym łonie, pozwala się narodzić, wychowuje i troszczy się o nie. Uczy chodzić, mówić, potem klęka z dzieckiem do pacierza, uczy robić znak krzyża. Prowadzi do kościoła na Eucharystię. Patrzy jak się rozwija, towarzyszy we wszystkich wzlotach i upadkach, smutkach. Jednakże któregoś dnia przychodzi taki moment, w którym dziecko samo decyduje o tym, co dalej. Odkrywa ono swoje powołanie i postanawia przez resztę swojego życia kroczyć za Panem i Mu służyć. Różne są reakcje matek na decyzje ich synów o tym, że pragną oni oddać swoje życie Bogu i być Jego kapłanami. Dla jednych to powód do dumy, szczególnego wyróżnienia przez Boga. Inne matki przyjmują to z głębokim rozczarowaniem, bo już sobie zdążyły wymarzyć, że ich synek będzie wspaniałym lekarzem, biznesmenem lub wziętym adwokatem, przy boku którego będzie kochająca żona, a one same będą szczęśliwymi babciami. Jest i taka część mam, która zdaje sobie sprawę z tego, co przyjdzie doświadczyć ich synom. Wiedzą, że z jednej strony to niesamowita łaska i wyróżnienie dla nich i ich synów, ale też wiedzą, że przed ich dziećmi niełatwa droga. Ich synów czeka to, co spotkało Jezusa i apostołów – niezrozumienie, odrzucenie, wyśmianie, oszczerstwa, ból, cierpienie i samotność, ale też radość kroczenia za Panem i pewność Jego miłości. A je same czeka podobny los, który spotkał Maryję.

Ważne jest, by matki potrafiły mądrze towarzyszyć swoim synom na drodze ich kapłańskiego powołania. Ich synowie będą potrzebowali słów wsparcia, otuchy, zrozumienia, ale nade wszystkiego towarzyszenia poprzez codzienną modlitwę. Potrzeba im tej modlitwy za nich: o światło Ducha Świętego, by czynili tylko to, co się Bogu podoba, a także w intencji wszystkich, do których ich synowie będą posłani, których spotkają na swojej drodze. Miła Bogu będzie modlitwa matki kapłana w tych wszystkich intencjach i troskach, które jej syn nosi w swym sercu. Syn – kapłan, każdego dnia będzie potrzebował tego cichego towarzyszenia matki. Takiego, jakie Jezus otrzymał od Maryi.

Życie matki kapłana to nie tylko modlitewne towarzyszenie synowi i przeogromna łaska, wyróżnienie. To także krzyż, bo niełatwo jest patrzeć na własne dziecko, które niekiedy przyjeżdża do domu przemęczone, chore. Ciężko matce patrzeć, gdy – choć syn tego nie mówi – przechodzi on jakieś trudności, kryzys. Gdy słyszy, że jej dziecko, jest niesłusznie o coś oskarżane, oczerniane. Boli, gdy słyszy obmowy, a ona wie, że jest syn robi wszystko, co może, by jak najlepiej służyć Bogu i drugiemu człowiekowi. Gdy ona wie, że syn wypełnia swą posługę, choć bardzo wiele go to kosztuje. Ale serce matki nie zatrzymuje się tylko na towarzyszeniu czy bólu i troskach. Jej serce cieszy się, gdy widzi, że jej syn  jest szczęśliwy i wierny Panu. Jest szczęśliwa, gdy widzi jak dzięki jej dziecku, ludzie poznają Boga i są coraz bliżej Niego. Cieszy się tym wszystkim, czym żyje i raduje się syn. I choć może nie ma swoich wnuków, to wszystkie te dzieci, którymi opiekuje się kapłan, w stosunku do których jest on duchowym ojcem, są także jej duchowymi dziećmi.

Matka kapłana to kobieta, która tak jak Maryja oddała wszystko Bogu, Jemu zaufała i w Nim złożyła wszelką nadzieję. Kochani, dziś pragnę prosić Was o to, byście modlili się za matki Waszych kapłanów. Kapłani to dar ich serca i ich życia. Módlmy się, by każdego dnia wciąż na nowo oddawały swoich synów Bogu. Niech towarzyszą im każdego dnia poprzez modlitwę i obecność. Niech dla nas będą one wzorem zawierzenia Bogu i pokazują jak z wiarą i miłością oddawać Bogu to, co najcenniejsze.

Modlitwa Matki Księdza

Najświętsza Dziewico Maryjo Królowo Kapłanów, bądź dla mojego syna kapłana najmilszą Matką. Towarzysz mu Twoją macierzyńską opieką na jego drodze kapłaństwa. Błogosław tych wszystkich co stoją u boku mojego syna by mu pomagać. Błogosław i oświecaj go. Błogosław tych wszystkich, nad którymi mój syn ma rozwinąć swoją działalność dla zabawienia ich dusz. Dozwól, aby za jego pośrednictwem dzięki Twojej łasce byli wybawieni z grzechu, pobudzeni do dobrego i prowadzeni do Nieba. Amen.

Panie mój i Boże. Ja matka błagam Ciebie Panie Mocą Twojej Łaski uzbrój mojego syna kapłana pośród wszystkich niebezpieczeństw, które zagrażają kapłańskiemu powołaniu. Wzmocnij go, gdy pocznie się lękać. Napełnij go niezachwianą ufnością w Bogu, gdy jego serce zacznie drżeć na myśl o zadaniach i obowiązkach, które go czekają. Naucz go wytrwałej modlitwy i chętnego posłuszeństwa. Zachowaj go czystym na ciele i na duszy. Użycz mu dobrego zdrowia, użycz światła w jego nauczanie. Już teraz przenikaj go coraz więcej tym duchem, zapal w nim płomienną miłość dla Ciebie Panie i dla Twojego Świętego Kościoła. Napełnij go bezinteresownym duchem ofiary i niestrudzonej gorliwości dla dusz.

Panie mój i mój Boże. Kim ja jestem i czym wyróżnia się mój dom, że mnie właśnie wybrałeś spośród tak wielu, abym mogła Tobie i Twemu Kościołowi złożyć w ofierze syna, stać się matką księdza. Za tak wielką łaskę składam Ci dzięki z całego serca, bo przecież nikt sam od siebie nie sięga po godność kapłańską, tylko Ty Panie udzielasz tej godności tym, których do niej powołałeś i powołanie mojego syna do kapłaństwa jest dziełem Twojej łaski. Ja matka błagam Ciebie o Panie, Ty sam zachowaj i wykończ w moim synu to, co rozpoczęła Twoja łaska. Amen. 

———————————————————————————————————————————————–

O ojcach też będzie notka 😉

św. Jan Chryzostom "O kapłaństwie"

św. Jan Chryzostom „O kapłaństwie”

Czy nie wiesz, kim jest kapłan? Jest to anioł Pana. Bo czyż on nie mówi Jego słów? Jeśli nim gardzisz, nie gardzisz nim, lecz Bogiem, który go wybrał. „A skądże pewność, że go Bóg wybrał?” – zapytasz. No to jeżeli nie masz tego przeświadczenia, nadzieja twoja jest próżna. Jeśli bowiem Bóg przez niego nie działa, nie masz ani chrztu, ani udziału w Tajemnicach [Eucharystii], ani nie korzystasz z błogosławieństw; nie jesteś tedy chrześcijaninem.

„Jak to – powiesz – wszystkich Bóg wybiera, nawet niegodnych?” – Wszystkich Bóg nie wybiera, ale przez wszystkich sam działa, choćby nawet byli niegodni, aby lud był zbawiony. Jeśli bowiem przez oślicę i przez Balaama, człowieka zbrodniczego, przemówił w obronie ludu (por. Lb 22), to tym bardziej czyni to przez kapłana. Bo czego Bóg nie czyni dla naszego zbawienia? Czego nie mówi? Przez kogo nie działa? Jeśli działał przez Judasza, to i przez tych, którym powiada: Nie znam was, odstąpcie ode mnie wy, którzy nieprawość czynicie (Mt 7,23); jeśli inni wypędzali demony, to o wiele bardziej będzie działał przez kapłanów. Ponieważ, gdybyśmy chcieli badać życie przełożonych, sami moglibyśmy wybierać nauczycieli i wszystko by się przewróciło do góry nogami, na dół głową.

Posłuchaj, co mówi Paweł: U mnie zaś to jest rzecz najmniejsza, żebym był sądzony przez was lub przez sąd ludzki (1 Kor 4,3); i znowu: Ty czemu sądzisz brata swego? ( Rz 14,10). Jeśli nie należy sądzić brata, to tym mniej nauczyciela. Jeśli Bóg przykazał, dobrze czynisz, jeśli czynisz, a grzeszysz, jeśli nie czynisz; jeśli zaś przeciwnie, nie waż się i nie przeskakuj przez rów. Przeciw Aaronowi powstali po uczynieniu cielca Kore, Datan i Abiron (Lb 16,1). I co? Czy nie zginęli? Niech się każdy troszczy o swoje sprawy! I gdyby kapłan miał przewrotne wierzenia, to choćby był aniołem, nie słuchaj go; jeśli zaś naucza prawowiernie, nie zwracaj uwagi na jego życie, lecz na słowa. Masz Pawła, który cię kształtuje i uczynkami i słowem.

„Lecz ten a ten nie daje biednym – powiesz – i niedobrze rządzi”. – A skąd ty to wiesz? Póki się nie przekonasz, nie wiń, lękaj się odpowiedzialności! Wiele sądów wydaje się na podstawie podejrzenia. Naśladuj Pana, słuchaj, co mówi: Zstąpię i zobaczę, czy postępują tak, jak o nich krzyczą, czy nie, abym wiedział (Rdz 18,21). Jeśli poznał, zbadał i widział, czekaj na sędziego; nie zajmuj najprzód miejsca Chrystusa; do Niego należy zbadanie tego, nie do ciebie; ty jesteś ostatnim niewolnikiem, nie panem, ty jesteś owieczką, nie zajmuj się więc niepotrzebnie pasterzem, abyś nie był pociągnięty do odpowiedzialności także i za to, o co jego oskarżasz.

Ze strony: ciasna-brama.blogspot.com

Ze strony: ciasna-brama.blogspot.com

„A dlaczegóż tego, co mnie mówi, sam nie czyni?” – zapytasz. Nie on ci to mówi; jeśli jemu jesteś posłuszny, nie masz zapłaty; Chrystus cię upomina. Lecz co mówię? Nawet Pawła nie trzeba słuchać, jeśliby mówił coś od siebie, coś ludzkiego, ale trzeba słuchać Apostoła, który ma w sobie mówiącego Chrystusa. Nie sądźcie jedni drugich, lecz każdy siebie samego! Badaj własne życie! – „Lecz kapłan powinien być lepszy ode mnie” – powiesz. Dlaczego? „Bo jest kapłanem”. – A czegóż on nie ma więcej od ciebie? Czyż nie ma więcej trudów? Więcej niebezpieczeństw? Czy nie ma trwogi? Nie ma kłopotów? Mając tedy to wszystko, czyż nie jest lepszy od ciebie? A jeśli nie jest lepszy, to powiedz mi, czy powinieneś gubić samego siebie? Są to słowa szaleństwa. Bo skąd wiesz, że nie jest lepszy od ciebie? – „Jeżeli kradnie – powiesz – i łupi świętości”. Skądże to wiesz człowiecze? Po co się pchasz nad przepaść? Choćby ktoś powiedział, że ten a ten ma szatę z purpury, to choćbyś wiedział o tym, zatkasz uszy; a choćbyś mógł mu dowieść, prędko odskakujesz i udajesz, że nic nie wiesz, nie chcąc niepotrzebnie narażać się na niebezpieczeństwo; tu zaś nie tylko nie odskakujesz, ale i bierzesz na siebie niepotrzebne niebezpieczeństwo. Te słowa nie są bezkarne. Posłuchaj tylko, co mówi Chrystus: A powiadam wam, że z każdego słowa próżnego, które by wyrzekli ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu (Mt 12,3).

W ogóle sądzisz, że jesteś lepszy od kogoś, a nie wzdychasz, nie bijesz się w piersi, nie pochylasz w dół głowy i nie naśladujesz celnika? A więc sam się gubisz, choćbyś był lepszy. Jesteś lepszy? To milcz, byś pozostał lepszy; gdyś to powiedział, to odebrałeś wartość wszystkiemu. Jeśli sądzisz, że jesteś lepszy, to nie jesteś; jeśli nie sądzisz, dużoś dodał. Jeśli bowiem ten, który jest grzesznikiem, wyznawszy to odszedł usprawiedliwiony, to czegóż nie zyska ten, który nie jest bardzo grzeszny, a uważa się za grzesznika? Zbadaj swoje życie! Nie kradniesz? Lecz łupisz, lecz gwałcisz, lecz popełniasz tysiące podobnych występków.

Fot. Getty Images/FPM

Fot. Getty Images/FPM

Powiedz, gdybyś przyszedł do lekarza z raną, czybyś zaniechał przyłożenia leku i leczenia rany, a pytał ciekawie lekarza, czy on ma ranę, czy nie? I gdyby miał, czy troszczysz się o to? Albo ponieważ on ma ranę, czy znaczy to, że ty nie leczysz swojej i mówisz: „Trzeba być zdrowym, jeśli się jest lekarzem; a ponieważ on nie jest zdrowy, choć jest lekarzem, zostawiam i ja swą ranę bez leczenia”? Czy stąd, że kapłan jest niedobry, płynie jakaś pociecha dla podwładnego? Bynajmniej, lecz on poniesie określoną karę, i to zasłużoną i odpowiednią …

„Powiedz mi, czy on jest zły?” – I cóż z tego? Czy ten, co nie jest zły, świadczy ci wielkie dobrodziejstwa? Bynajmniej, bo wszystko dokonywa się przez twoją wiarę. Ani sprawiedliwy ci nie pomoże, gdy nie jesteś wierzący, ani zły ci nie zaszkodzi, gdy masz wiarę. Przez krowy Bóg prowadził Arkę, gdy chciał ocalić swój lud (por. 1 Sm 6). Czy to życie kapłana, czy cnota dokonywa czegoś takiego? Nie takie łaski daje Bóg, aby się spełniały przez cnotę kapłańską; wszystko jest dziełem łaski; do kapłana należy tylko otwarcie ust, a wszystko działa Bóg – kapłan spełnia tylko rolę symbolu.

———————————————————————————————————————————————–

Jan Chryzostom  „O kapłaństwie”

Jedna Zdrowaśka w intencji Dzieła

Posted: 25 kwietnia 2013 by Sandra Kwiecień in modlitwa
Tagi:

różaniec

Karol de Foucauld mawiał: „Modlitwa jest najsilniejszą możliwością naszego działania”. Na Facebooku mamy prawie 2700 polubień, a stronę subskrybuje wiele osób. Akcja pomyślnie się rozwija – dzięki Bożemu błogosławieństwu. Jako, że wszystko w tej inicjatywie zależy od Pana, zachęcamy Was do tego, by każdy w miarę możliwości, odmówił dzisiaj jedną Zdrowaśkę w intencji Dzieła. Głęboko wierzymy, że tego właśnie potrzeba nam do tego, by nigdy nam niczego nie zabrakło, a adopcji było coraz więcej! Gdyby pomyśleć o tym, że może choć połowa z Was pomodli się za akcję, a tym samym za wszystkich jej uczestników – to uzbierałoby się co najmniej 1000 Zdrowasiek!

To jak? Szturmujemy niebo?

1000

Sobotni wieczór. Siedzimy z Sandrą na facebooku i rozmawiamy. W głowie nie wiedząc czemu wciąż siedzi nam tekst, który pojawił się na profilu Dzieła na facebooku i na stronie: „Dziękuję Ci Panie za to, że jestem księdzem”. Szczęśliwy kapłan. Tylko szczęśliwi potrafią sprawić radość innym i poruszyć ich.

Po dwóch dniach znów wróciłyśmy do tematu szczęśliwego kapłana. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam ją:
– Widziałaś kiedyś szczęśliwego kapłana?
– Widziałam.
– Jak wyglądał? – zapytałam.
– Widziałam dwóch naprawdę szczęśliwych, a nie tylko zadowolonych. Jeden młody, rocznik 81. Ciepłe oczy, uśmiech pełen serdeczności, trochę zmęczony i jakby wymięty. Drugi między 40 a 50 rokiem życia. Jakiś taki baaaardzo spokojny. Wszystko przyjmuje z wielką życiową mądrością i życzliwością. Radzi sobie z każdym typem ludzi. Nie widać tego tak po prostu, ale emanuje spokojem: twarz spokojna, głos także stonowany. Zawsze w sutannie lub z koloratką – co jest bardzo ważne.

Gdy skończyłam czytać zatkało mnie. Po chwili zwróciłam się do kilkorga moich znajomych w różnym wieku również z tym samym pytaniem: Czy widziały kiedykolwiek szczęśliwego kapłana? Jak wyglądał? No i po czym można rozpoznać takiego szczęśliwego kapłana? Odpowiedzi były różne.

„No pewnie. Promieniował radością. Po prostu go zapytać. Szczęśliwy to nie zawsze zadowolony.”

„Tak widziałem. Nie jednego. Taki uśmiecha się.”

„-Hmm, ale szczęśliwego pod jakim względem?

„Prawdziwie szczęśliwego, który jest szczęśliwy, bo jest tym, kim jest. Jest szczęśliwy na drodze powołania.

„Aaaa to tak znam takiego jednego, a może nawet jeszcze jakiś się znajdzie. Na pewno ma on w sobie coś takiego, co przyciąga innych do niego i do Boga, zaraża swoją radością. Rozpoznać można po tym, jaki jest, jak podchodzi do wszystkiego co robi, czy czuje się spełniony.”

24

„– Widziałeś kiedyś szczęśliwego kapłana?
– No.
– Jak wyglądał?
– Wystarczy, że popatrzę w lustro.
– Co sprawia, że jesteś szczęśliwy jako kapłan?
– Chrystus. Moja Miłość.
– I nie męczy Cię brewiarz, odprawianie Mszy, chodzenie do chorych, posługa w konfesjonale i pośród młodzieży, kazania?
– Nie męczy.
– Czemu? Jak to możliwe?
– Jeśli Jego postawię w centrum to wtedy i młodzi i posługa kapłańska staje się radością, a nie zwykłym obowiązkiem.
– Co znaczy postawić Jego w centrum?
– Wokół Niego skupiać i na Nim budować swoje życie, swoją misję. Bez Niego to wszystko staje się tylko zwykłym karierowiczostwem, które zaspokaja mnie samego i stawia mnie ponad drugim człowiekiem. Dlatego właśnie modlitwa, kontemplacja Go w Jego słowie, Najświętszym Sakramencie jest tą rzeczywistością, która pozwala mi Jego nieść drugiemu, a nie siebie samego.
– Jak rozpoznać szczęśliwego kapłana?
– Chociażby po oczach. Mimo, że zmęczone to jednak pełne nadziei i szczęścia. Tak mi ostatnio młodzież powiedziała.”

„Pewnie i to mnóstwo. Jak każdy człowiek, który jest szczęśliwy. Czuć zawsze taki spokój i Bożą radość.”

„Widziałam uśmiechniętego i radosnego, ale nie wiem czy był szczęśliwy.”

„Tak. Wyglądał normalnie. Uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do rozmowy, z głową do góry.”

„Noo, kilku. Mieli ręce, nogi… Nosili z dumą sutannę i wyglądała na nich jak druga skóra, jakby była ich częścią. To było takie dziwne uczucie we mnie. Jakby byli zrośnięci ze swoją sutanną. Po czym poznać? Jest uśmiechnięty. Sutanna i on stanowią jedność, to widać. Bez skrępowania mówi o Bogu, żyje Nim. To widać, że Nim naprawdę żyje każdego dnia. Wszystko zależy od tego jak rozumiemy szczęście. Bo na ziemi nie ma prawdziwego szczęścia. Prawdziwe szczęście masz w niebie tylko i wyłącznie. Tu możesz tylko spotkać kapłana, który nam ludziom wyda się szczęśliwy, tzn. taki, który żyje z Bogiem na co dzień i to jest jego miejsce na ziemi i widać to po nim. Po tym jak mówi, jak się zachowuje, że żyje Bogiem naprawdę i to jest super. Popatrz: Teraz czuję się na swoim miejscu. Nie muszę niczego szukać. Przysięga nie pozbawiła mnie wolności, a wręcz odwrotnie. Z zamiłowania jestem księdzem. Lubię wszystko co dzieje się na parafii. To samo w sobie jest dość zajmujące.  Czyli kapłaństwo to też pasja?  Tak, zdecydowanie. I to na pierwszym miejscu. To taka pasja, która przesłania wszystkie inne. Będąc księdzem można pograć w piłkę, będąc księdzem można rapować, ale właśnie będąc księdzem. A księdzem jest się cały czas. Wielką radość sprawia odprawienie Mszy św., możliwość słuchania spowiedzi. To dopiero z czasem człowiek się orientuje, że jest na swoim miejscu.”

„O tak. Radosny. Po tym, po czym każdego innego szczęśliwego człowieka. Emanuje radością, jest naładowany Bożą energią.”

„Tak widziałam. Uśmiecha się, wydaje się być taki lekki. Ma to coś. Kiedyś taki jeden kapłan powiedział mi, że lubi chodzić do chorych z Komunią, siedzieć w konfesjonale i słuchać spowiedzi. Jego to nie męczy. A gdy widzi, że komuś pomógł, widzi zmiany w ludziach to bardzo go to cieszy. Lubi być tym, kim jest. Lubi być kapłanem.”

„Tak. Jak ktoś, kto doświadcza raju na ziemi.”

Nie wiem jak Was, ale po przeczytaniu tych wszystkich wypowiedzi oniemiałam.  Po kilku minutach w ciszy swojego serca zadałam sobie to samo pytanie. Czy Ty widziałaś szczęśliwego kapłana? Jak wyglądał? Widziałam i to nie jednego. Widziałam takiego, który z całym bagażem swojego życia stanął przed Panem, z wszystkimi trudnościami i pełen wdzięczności, a zarazem wzruszenia odprawiał pierwszą w swoim życiu Msze Świętą. Widziałam szczęśliwego kapłana tuż po tym jak wrócił ze spowiedzi chorego, umierającego człowieka, który wreszcie chciał się wyspowiadać po ponad 40 latach. Kapłana, do którego uczeń przyszedł z prośbą, by ten przygotował go do przyjęcia Chrztu Świętego i Sakramentu Bierzmowania, bo on sam tego chce. Widziałam kapłana, który potrafił się zatrzymać i znaleźć chwilę na rozmowę z drugim człowiekiem, który akurat tego potrzebował. Także takiego, który po skończonej Eucharystii pozostał w kościele i się modlił, a gdy po 20 minutach wyszedł, był radosny, uśmiechnięty, spokojny i jakby … inny. Spotkałam też takiego, który po ciężkim tygodniu i po weekendowych rekolekcjach z młodzieżą przygotowującą się do bierzmowania podczas niedzielnej wieczornej Mszy Świętej był już ledwie żywy, ale gdy podnosił Ciało Pańskie do góry to promieniował. Przypominał człowieka, który choć może zmęczony, to jednak wygrał. Odniósł wraz z młodzieżą zwycięstwo w kolejnej bitwie na drodze do Pana. Widziałam szczęśliwego kapłana, który klęczał w kościele z osobą świecką i modlił się z nią. I wielu innych szczęśliwych widziałam z powodu tego, kim są. Szczęśliwi, bo to Jezus – największa Miłość ich życia, daje im to szczęście.

marianki modlitwa

„Kapłaństwo jest czymś pięknym. Może nie do opisania, bo szczęście trudno wyrazić w słowach. Można je jednak zobaczyć w oczach idącego drogą powołanego, w jego wnętrzu. To szczęście można zobaczyć w kaplicy seminaryjnej. Tego uniesienia szczęściem można doświadczyć w ofiarnej posłudze ludziom, w konfesjonale, kiedy się konsekruje Hostie, kiedy ociera się łzy samotnych ludzi. Bo wielkim szczęściem jest codziennie rozmawiać z Mistrzem – brewiarzem, różańcem, medytacją, milczeniem. Szczęśliwy kapłan! Tak, bo co dzień jego dłonie stają się Betlejem. W nich rodzi się Jezus w czasie Mszy świętej. Czy może być coś piękniejszego? Szczęśliwy, bo widział szczęśliwe oczy, gdy rozgrzeszał kogoś po wielu, wielu latach. Szczęśliwy, bo wiązał kapłańską stułą ręce tych, którzy przyrzekli sobie miłość aż do śmierci. Szczęśliwy jest ksiądz, gdy widzi, jak konający, pojednani z Bogiem, idą uradowani w objęcia Ojca Niebieskiego. Szczęście być księdzem.  Dlatego tam, gdzie nie ma miłości, zaszczep miłość, a znajdziesz miłość. Tam gdzie szarość – zdumiewaj ludzi Bogiem. Być kapłanem to sprawować w Kościele posługę miłości. Być kapłanem to przepasać się miłością do służby. Potrzebuję świętego kapłana, by doświadczyć Nieba.”

(ks.  K. Pawlina: Pomódlmy się o powołania)

 

Muszę się Wam przyznać, że nawet teraz pisząc ten tekst zastanawiam się dlaczego poruszyłam ten temat. Myślę, że  podświadomie chcemy widzieć prawdziwie szczęśliwych pasterzy. Chcemy mieć jakąś pewność, że to co czynią nasi kapłani to nie przymus, karierowiczostwo, nakaz proboszcza czy biskupa, zwykła praca, ale że to, co robią to naprawdę ich życie, ich radość i szczęście. Chcemy wiedzieć, że naprawdę mamy styczność z ludźmi, którzy na drodze swojego życia spotkali Pana. Spotkali Go, zachwycili się Nim, pokochali i poszli za Nim. I nie żałują tego. My chcemy wiedzieć, chcemy spotkać kogoś – kapłana, który swoim życiem, posługą – całym sobą pokaże nam, że naprawdę istnieje Miłość. Miłość, która jest mocniejsza od wszystkich innych miłości, która pozwala przetrwać największe burze, kryzysy, wątpliwości. Miłość, która jest mocniejsza od bólu, nienawiści i wszelkich cierpień, nadaje sens wszystkiemu. Miłość, która każe powstawać i iść nawet wtedy, gdy się już nie ma na to ani siły ani ochoty, przemienia i daje życie. Miłość, która nie jest bujdą ani bajką, ani tylko jakąś historią sprzed kilku tysięcy lat. To może pokazać tylko kapłan, który jest w bliskiej relacji z Chrystusem. Taki, który na Jezusie i z Jezusem buduje swoje życie, powołanie, który z Nim dzieli swoje wątpliwości, trudy i troski. Dla którego Chrystus i kapłaństwo jest WSZYSTKIM.

A Ty widziałeś, widziałaś szczęśliwego kapłana? Jak wyglądał?

Pamiętajmy o wdzięczności Bogu za kapłanów, za tych szczęśliwych, których spotkaliśmy. Jeśli nie spotkaliście nigdy szczęśliwego kapłana lub Wasi pasterze sprawiają wrażenie nieszczęśliwych, przymuszonych do posługi to proszę –  módlcie się za nich. Módlcie się, by Pan otworzył ich oczy, serca i umysł tak, by doświadczyli Jego miłości i tego prawdziwego szczęścia, którym jest JEDYNIE On.

Umieram… nie ma piękniejszej rzeczy na świecie jak codzienne umieranie, zwłaszcza, gdy ma się świadomość dla Kogo to czynię. Umierać dla Pana Boga, to dać z siebie ostatni dar z miłości własnej. Więc umieram… znaczy kocham… znaczy żyję wiecznie. Umieram szczęśliwy. Amen. 

(ś.p. Ks. Damian Kominek †2013)

17 kilogramów radości

Posted: 23 kwietnia 2013 by Sandra Kwiecień in materiały
Tagi:

645 plakatów o łącznej wadze 17 kilogramów. Ten niesamowity dar zawdzięczamy księdzu doktorowi Janowi Hadalskiemu TChr (Dyrektor Wydawnictwa Hlondianum i Redaktor miesięcznika „Msza Święta”) oraz samej ekipie wydawnictwa Hlondianum, która sporządziła i wydrukowała tę niesamowitą ilość plakatów. Z całego serca dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli, zaangażowanym w ich stworzenie i obiecujemy swoją modlitwę!

Plakaty jednak nie są od tego, by leżały bezużytecznie na półce. Korzystając z okazji trwającego Tygodnia Modlitw o Powołania, warto rozpromować ideę modlitwy za kapłanów. Dlatego też począwszy od dnia dzisiejszego, tj. od 23 kwietnia do końca miesiąca, jest możliwość zamówienia materiałów promocyjnych. W ich skład wchodzą:

  1. dwa plakaty formatu A3 (jeden poziomy i jeden pionowy – zdjęcia pod tekstem)
  2. ulotka informacyjna (podgląd poniżej)
  3. 10 ulotek formatu A5
  4. 50 ulotek formatu A6
ulotka informacyjna

ulotka informacyjna

Materiały są dostępne za darmo – nie trzeba uiszczać żadnych opłat. Z uwagi na to, iż to my ponosimy całkowity koszt ich produkcji i wysyłki (poza darem wydawnictwa Hlondianum), prosimy o rozwagę, gdyż są to naprawdę duże sumy. Warto upewnić się czy będzie możliwość odpowiedniego zagospodarowania plakatami oraz ulotkami. Jeśli tak – piszcie na maila:

sandra.kwiecien@gmail.com

w treści wiadomości podajcie adres pocztowy, na który należy przysłać materiały. Zostaną one nadane priorytetem w ciągu maksymalnie 2 dni, choć w miarę możliwości będziemy starać się wysłać komplet dnia następnego.

Zachęcamy więc katechetów, księży, członków wspólnot i każdego chętnego – do przyłączenia się do akcji promowania modlitwy za kapłanów!

plakat przygarnij ksiedza 1 A3.indd

Plakat nr 1

plakat przygarnij ksiedza 1 A3.indd

Plakat nr 2

Tydzień Modlitw o Powołania

Posted: 22 kwietnia 2013 by Sandra Kwiecień in modlitwa, święta
Tagi: ,
powolania_banner_jezuici

Ze strony jezuici.pl

Ksiądz Michał Sopoćko, spowiednik św. siostry Faustyny Kowalskiej napisał poniższą modlitwę. Zachęcamy Was do jej odmawiania podczas Tygodnia Modlitw o Powołania Kapłańskie i Zakonne:

Boże miłosierny, daj Kościołowi swemu wielu gorliwych i świętych kapłanów! Wybierz i powołaj ich sam spośród ludu swego, aby żaden niepowołany między nimi się nie znalazł, a żaden powołany przez Ciebie nie został pominięty! Kształtuj ich sam łaską Ducha Świętego, jak niegdyś przysposobiłeś przez Niego Apostołów. Niech prawdę Twoją i Twoje nakazy głoszą słowem, przykładem i życiem! Niech pracują w Twojej winnicy bez znużenia, oczekując w pokorze wysiłków swej pracy tylko od Ciebie i nie szukają niczego prócz twojej chwały! Wzbudź na nowo w Kościele swego Ducha, którego wylałeś na Apostołów.

Ks. M. Sopoćko. „Miłosierdzie Boga w dziejach Jego”, t. III Rzym-Londyn-Paryż 1982 s. 236

powol