Archiwum dla Maj, 2013

W czerwcu wielu kapłanów zmienia placówki. Dlatego też pragniemy wysłać Karty możliwie najwcześniej. Od dnia dzisiejszego, przez 10 następnych dni, czyli do 5 czerwca – czekamy na Wasze maile z adresami kapłanów. Karty będą drukowane na bieżąco. 6 czerwca zostaną zaniesione na pocztę i tego dnia zamykamy wysyłkę Kart Adopcyjnych – aż do 30 września! Przypominamy, że czas wakacji jest okresem wydawania dekretów oraz czasem urlopów i rekolekcji, dlatego nie będą miały miejsca regularne wysyłki Kart. Wznowienie nastąpi z początkiem października i przewidujemy następujące rozłożenie:

  • październik 2013: adopcje stałe ze stycznia, lutego i marca 2013 roku
  • listopad 2013: adopcje stałe z kwietnia, maja i czerwca 2013 roku
  • grudzień 2013: adopcje stałe z lipca i sierpnia 2013 roku

Im więcej będzie zgłoszeń, tym więcej wyślemy Kart. Pragnę zwrócić uwagę Czytelników na fakt, że publikując listę wysyłkową i prosząc o pomoc – naprawdę jej potrzebujemy. Maile z danymi do wysyłki są dla nas istotne, gdyż na ich podstawie sporządzamy przesyłkę.

Dla tych, którzy nie zaglądają na stronę regularnie, istnieje możliwość subskrypcji. Wówczas otrzymuje się maile zawiadamiające o nowych notkach DDAK. Śledząc same tytuły tych notek, łatwo “wyłapać”, kiedy nadszedł czas na Waszą adopcję.

Jeżeli nie wyśle się maila z potrzebnymi danymi, Karta dla takiego kapłana na ogół jest pomijana. Dlaczego? Przy kilku tysiącach adopcji i dziesiątkach maili przychodzących każdego dnia, nie mamy możliwości przeszukiwania każdego kapłana z osobna. I nie jest to nasza zła wola – chodzi przede wszystkim o czas. Każdy z nas ma także inne obowiązki i zadania, które staramy się wypełniać. W miarę możliwości będziemy jednak wracać do tych kapłanów, którzy nie otrzymali Karty w terminie, lecz naprawdę potrzebujemy Waszego zaangażowania i pomocy – potrzebujemy Waszego maila z wypełnionymi danymi, według poniższego wzoru.

Jednocześnie pragniemy wyjść na przeciw uczestnikom. Dlatego też DDAK zmieniło system pracy nad Kartami. Dzięki Waszej pomocy i hojności, zamawiamy teraz partie materiałów od razu, hurtowo – nie czekając na ilość zgłoszeń. W ten sposób chcemy być cały miesiąc gotowi na wysyłkę bieżących, jak i zaległych Kart. Jeżeli więc ktoś przegapił poprzednią wysyłkę – nie ma problemu. Wystarczy mail, a my na bieżąco będziemy sporządzać Karty Adopcyjne.

Bardzo proszę Was wszystkich o dokładnie zapoznanie się z poniższymi instrukcjami:

  • Prosimy wszystkich zainteresowanych o pomoc, jeśli tylko istnieje taka możliwość. Jeżeli na załączonej poniżej liście zobaczycie swoją adopcję, to bardzo gorąco prosimy Was o to, byście wspomogli nas poprzez wysłanie maila na adres:  karty.adopcyjne@gmail.com z poniższymi informacjami:
  1. temat maila: Wysyłka – adopcje 2012
  2. w treści:  imię i nazwisko adoptowanego przez Was kapłana,
  3. data rozpoczęcia adopcji
  4. czy chcecie, aby Wasze dane pojawiły się na Karcie (jeśli tak, to proszę  to wyraźnie zaznaczyć np. “chcę, by na Karcie znalazły się moje dane” i wpisać swoje imię i nazwisko)
  5. czy chcecie osobiście wręczyć Kartę kapłanowi (jeśli tak, to proszę o podanie swojego adresu pocztowego)
  6. jeżeli natomiast chcecie, aby Karta została wysłana bezpośrednio do kapłana, to  prosimy o wpisanie jego aktualnego adresu.
  • Bardzo prosimy o stosowanie się do powyższego wzoru. Ułatwi nam to odczytywanie wiadomości.
  • Maile będą przyjmowane przez pełnych 10 dni, tj. od 27 maja do 5 czerwca 2013 roku. Termin ten jest nieprzekraczalny. 6 czerwca wysyłka zostanie zamknięta aż do 30 września 2013 roku.

*

Lista kapłanów – październik 2012:

  1. ks. Baranowski Piotr- adopcja stała od 14 X 2012 roku
  2. ks. Barylak Paweł SDB- adopcja stała od 07 X 2012 roku
  3. ks. Ćwikliński Sylwester- adopcja stała od 15 X 2012 roku
  4. ks. Demitrów Andrzej- adopcja stała od 08 X 2012 roku
  5. ks. Dereszewski Zenon- adopcja stała od 01 X 2012 roku
  6. ks. Dłutowski Michał- adopcja stała od 27 X 2012 roku
  7. o. Drąg Marcin OFMConv- adopcja stała od 08 X 2012 roku
  8. ks. Dziadowicz Aleksander- adopcja stała od 04 X 2012 roku
  9. ks. Gogoliński Eugeniusz- adopcja stała od 12 X 2012 roku
  10. ks. Góra Przemysław- adopcja stała od 04 X 2012 roku
  11. ks. Gromadecki Rafał- adopcja stała od 26 X 2012 roku
  12. ks. Grzesiak Mariusz- adopcja stała od 01 X 2012 roku
  13. ks. Horbatowski Radosław- adopcja stała od 10 X 2012 roku
  14. ks. Jędrusiak Karol- adopcja stała od 11 X 2012 roku
  15. ks. Jurga Marcin- adopcja stała od 01 X 2012 roku
  16. ks. Kajdan Krzysztof- adopcja stała od 01 X 2012 roku
  17. ks. bp Kaszak Grzegorz- adopcja stała od 17 X 2012 roku
  18. ks. Kiezik Mariusz- adopcja stała od 06 X 2012 roku
  19. ks. Klaja Grzegorz- adopcja stała od 28 X 2012 roku
  20. ks. Klimontowski Jakub- adopcja stała od 19 X 2012 roku
  21. ks. Knura Stanisław- adopcja stała od 17 X 2012 roku
  22. ks. Kotowski Stanisław- adopcja stała od 01 X 2012 roku
  23. ks. Krzypkowski Jacek SDB – adopcja stała od 21 X 2012 roku
  24. ks. Kudełko Kamil- adopcja stała od 01 X 2012 roku
  25. ks. Kuśmierczyk Stanisław – adopcja stała od 31 X 2012 roku
  26. o. Kwiatkowski Łazarz OFM- adopcja stała od 04 X 2012 roku
  27. ks. Leonik Mariusz – adopcja stała od 16 X 2012 roku
  28. ks. Łamasz Andrzej – adopcja stała od 13 X 2012 roku
  29. ks. Machała Piotr – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  30. ks. Maciążek Wojciech – adopcja stała od 13 X 2012 roku
  31. ks. Maciejko Jakub – adopcja stała od 11 X 2012 roku
  32. o. Majcher Stanisław SJ – adopcja stała od 05 X 2012 roku
  33. ks. Michalewski Błażej – adopcja stała od 02 X 2012 roku
  34. ks. Nowicki Marcin – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  35. ks. Pacyna Michał – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  36. ks. Pająk Bartłomiej – adopcja stała od 18 X 2012 roku
  37. o. Paprzycki Aleksander OFMConv – adopcja stała od 07 X 2012 roku
  38. ks. Pasztaleniec Grzegorz – adopcja stała od 15 X 2012 roku
  39. ks. Pietruszka Mateusz – 1. adopcja stała od 01 X 2012 roku; 2. adopcja stała od 01 X 2012 roku
  40. o. Pliszka Daniel OFMConv – adopcja stała od 27 X 2012 roku
  41. ks. Przybył Piotr – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  42. ks. Reji Mathew – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  43. ks. Rogala Łukasz – adopcja stała od 18 X 2012 roku
  44. o. Salij Jacek OP – adopcja stała od 24 X 2012 roku
  45. ks. Siwik Wiesław- adopcja stała od 01 X 2012 roku
  46. ks. Skoblik Sławomir- adopcja stała od 11 X 2012 roku
  47. ks. Skorupa Henryk- adopcja stała od 04 X 2012 roku
  48. ks. Śliwiński Sebastian – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  49. ks. Talarski Radosław- adopcja stała od 01 X 2012 roku
  50. ks. Tryk Hubert – adopcja stała od 27 X 2012 roku
  51. ks. Urban Igor – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  52. ks. Wierzba Mariusz – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  53. ks. Wisiecki Łukasz – adopcja stała od 04 X 2012 roku
  54. ks. Wochna Marek- adopcja stała od 06 X 2012 roku
  55. ks. Załężny Marcin – adopcja stała od 01 X 2012 roku
  56. ks. Ziętkiewicz Mariusz – adopcja stała od 01 X 2012 roku

Lista kapłanów – listopad 2012:

  1. ks. Biniek Rafał – adopcja stała od 09 XI 2012 roku
  2. ks. Biskup Andrzej- adopcja stała od 11 XI 2012 roku
  3. ks. Broński Paweł- adopcja stała od 01 XI 2012 roku
  4. ks. Brzeziński Mirosław- adopcja stała od 14 XI 2012 roku
  5. ks. Chibowski Henryk- adopcja stała od 05 XI 2012 roku
  6. ks. Cichoń Mirosław- adopcja stała od 04 XI 2012 roku
  7. ks. Duda Rafał- adopcja stała od 20 XI 2012 roku
  8. ks. Dudała Rafał- adopcja stała od 20 XI 2012 roku
  9. ks. Gabryel Łukasz- adopcja stała od 16 XI 2012 roku
  10. o. Gawlik Marek SJ- adopcja stała od 09 XI 2012 roku
  11. ks. Gromadecki Rafał- adopcja stała od 18 XI 2012 roku
  12. ks. Grzechca Łukasz CRL- adopcja stała od 24 XI 2012 roku
  13. ks. Hapak Emil- adopcja stała od 19 XI 2012 roku
  14. ks. Hołodok Marcin- adopcja stała od 11 XI 2012 roku
  15. ks. Iskrzycki Robert- adopcja stała od 20 XI 2012 roku
  16. ks. Jankowski Marek- adopcja stała od 20 XI 2012 roku
  17. ks. Kazanowski Marcin- 1. adopcja stała od 19 XI 2012 roku; 2. adopcja stała od 20 XI 2012 roku
  18. ks. Kiziuk Adam SDB- adopcja stała od 02 XI 2012 roku
  19. o. Kowalski Wojciech SJ- adopcja stała od 02 XI 2012 roku
  20. ks. Kozakiewicz Grzegorz- adopcja stała od 06 XI 2012 roku
  21. o. Kruk Piotr OP- adopcja stała od 10 XI 2012 roku
  22. ks. Kuźnicki Zbigniew- adopcja stała od 08 XI 2012 roku
  23. ks. Kwieciński Krzysztof- adopcja stała od 17 XI 2012 roku
  24. ks. Legowicz Tadeusz-  adopcja stała od 11 XI 2012 roku
  25. ks. Łakomy Szczepan- adopcja stała od 22 XI 2012 roku
  26. ks. Łukaszyk Paweł- 1. adopcja stała od 25 XI 2012 roku; 2. adopcja stała od 25 XI 2012 roku
  27. ks. Odor Daniel- adopcja stała od 17 XI 2012 roku
  28. o. Okoński Maciej OP- adopcja stała od 12 XI 2012 roku
  29. o. Pawlak Kamil OFMConv- adopcja stała od 15 XI 2012 roku
  30. ks. Porzucek Dariusz- adopcja stała od 11 XI 2012 roku
  31. ks. Potempa Robert- adopcja stała od 28 XI 2012 roku
  32. ks. Reszelewski Jan- adopcja stała od 23 XI 2012 roku
  33. ks. Rój Henryk- adopcja stała od 01 XI 2012 roku
  34. ks. Rutkowski Mateusz- adopcja stała od 01 XI 2012 roku
  35. ks. Słonina Mariusz- adopcja stała od 04 XI 2012 roku
  36. ks. Sowa Piotr- adopcja stała od 21 XI 2012 roku
  37. ks. Szymon Andrzej- adopcja stała od 22 XI 2012 roku
  38. o. Ścibor Piotr OCD- adopcja stałą od 04 XI 2012 roku
  39. ks. Wełna Jerzy SCJ- adopcja stała od 01 XI 2012 roku
  40. ks. Zajdel Janusz- adopcja stała od 13 XI 2012 roku
  41. ks. Zbączyniak Grzegorz- adopcja stała od 17 XI 2012 roku

Lista kapłanów – grudzień 2012:

  1. ks. Atras Tomasz- adopcja stała od 03 XII 2012 roku
  2. ks. Banaś Dawid- adopcja stała od 04 XII 2012 roku
  3. ks. Bartczak Janusz – adopcja stała od 30 XII 2012 roku
  4. ks. Błaszczyk Tadeusz FDP- adopcja stała od 04 XII 2012 roku
  5. ks. Błażejowski Tomasz – adopcja stała od 29 XII 2012 roku
  6. ks. Borowski- Krać Krzysztof – adopcja stała od 29 XII 2012 roku
  7. o. Chodak Paweł SJ – adopcja stała od 18 XII 2012 roku
  8. o. Czeczko Krzysztof OFMCap-  adopcja stała od 27 XII 2012 roku
  9. o. Dąbek Piotr OFMConv – adopcja stała od 16 XII 2012 roku
  10. ks. Dendura Andrzej- adopcja stała od 11 XII 2012 roku
  11. ks. Derdziuk Eugeniusz- adopcja stała od 28 XII 2012 roku
  12. ks. Galewski Karol -adopcja stała od 19 XII 2012 roku
  13. ks. Głuszek Wiktor- adopcja stała od 06 XII 2012 roku
  14. ks. Godawa Grzegorz- adopcja stała od 05 XII 2012 roku
  15. ks. Gołuszka Kamil – adopcja stała od 31 XII 2012 roku
  16. ks. Gontarz Marcin SAC- adopcja stała od 07 XII 2012 roku
  17. ks. Gruszkiewicz Józef – adopcja stała od 19 XII 2012 roku
  18. ks. Grządziela Marcin- adopcja stała od 06 XII 2012 roku
  19. ks. Grzemski Krzysztof- adopcja stała od 09 XII 2012 roku
  20. ks. Gwizdek Tomasz – adopcja stała od 15 XII 2012 roku
  21. ks. Kasprzyszak Bartosz- adopcja stała od 29 XII 2012 roku
  22. ks. Klupczyński Antoni- 1. adopcja stała od 20 XII 2012 roku
  23. ks. Kopis Rafał- adopcja stała od 11 XII 2012 roku
  24. ks. Korzeniak Wojciech- adopcja stała od 10 XII 2012 roku
  25. ks. Koszałka Tomasz – adopcja stała od 26 XII 2012 roku
  26. ks. Kotowski Jacek – adopcja stała od 14 XII 2012 roku
  27. ks. Kowalczyk Kamil – adopcja stała od 30 XII 2012 roku
  28. ks. Krenc Grzegorz- adopcja stała od 17 XII 2012 roku
  29. ks. Kruszewski Marek- adopcja stała od 28 XII 2012 roku
  30. ks. Kucharski Stanisław- adopcja stała od 02 XII 2012 roku
  31. ks. Labudda Marek- adopcja stała od 12 XII 2012 roku
  32. ks. Leśniak Jarosław – adopcja stała od 18 XII 2012 roku
  33. ks. Lewoc Tomasz- adopcja stała od 29 XII 2012 roku
  34. ks. Łukaszyk Paweł – adopcja stała od 29 XII 2012 roku
  35. ks. Machała Piotr- adopcja stała od 27 XII 2012 roku
  36. ks. Małkiński Tomasz- adopcja stała od 25 XII 2012 roku
  37. ks. Mazurek Piotr – adopcja stała od 25 XII 2012 roku
  38. ks. Mroczkowski Piotr- adopcja stała od 29 XII 2012 roku
  39. o. Mrowiec Szymon OFMCap- adopcja stała od 21 XII 2012 roku
  40. ks. Nawrot Paweł- adopcja stała od 29 XII 2012 roku
  41. ks. Niwczyk Andrzej – adopcja stała od 27 XII 2012 roku
  42. o. Pawlita Piotr OFMCap- adopcja stała od 01 XII 2012 roku
  43. ks. Pelc Mirosław – adopcja stała od 20 XII 2012 roku
  44. ks. Piwiński Tadeusz – adopcja stała od 15 XII 2012 roku
  45. ks. Poręba Kazimierz FDP – adopcja stała od 15 XII 2012 roku
  46. ks. Prange Waldemar – adopcja stała od 30 XII 2012 roku
  47. ks. Presner Piotr – adopcja stała od 31 XII 2012 roku
  48. ks. Rosik Mariusz- adopcja stała od 02 XII 2012 roku
  49. o. Skórnóg Stefan OCD – adopcja stała od 15 XII 2012 roku
  50. o. Sońta Rafał- adopcja stała od 24 XII 2012 roku
  51. ks. Staszewski Łukasz – adopcja stała od 29 XII 2012 roku
  52. ks. Studenski Marek – adopcja stała od 16 XII 2012 roku
  53. ks. Szaboń Marcin -adopcja stała od 20 XII 2012 roku
  54. ks. Szlassa Stanisław – adopcja stała od 13 XII 2012 roku
  55. ks. Szostek Piotr- adopcja stała od 06 XII 2012 roku
  56. o. Tracz Sebastian OFMConv – adopcja stała od 26 XII 2012 roku
  57. ks. Trajewski Paweł- adopcja stała od 05 XII 2012 roku
  58. ks. Tutro Marek- adopcja stała od 02 XII 2012 roku
  59. ks. Waśko Józef – adopcja stała od 20 XII 2012 roku
  60. ks. bp. Wątroba Jan- adopcja stała od 05 XII 2012 roku
  61. ks. Wielądek Robert – adopcja stała od 27 XII 2012 roku
  62. ks. Winiarek Cezary- adopcja stała od 02 XII 2012 roku
  63. ks. Wróblewski Wojciech- adopcja stała od 31 XII 2012 roku

Św. Monika – patronka matek

Posted: 26 maja 2013 by Sandra Kwiecień in święci i błogosławieni, święta
Tagi:

Sainte_Monique-ikonka
„Panie, jeśli chcecie być prawdziwie chrześcijańskimi matkami, utkwijcie wasz wzrok w św. Monice. Czytajcie jej żywot, a znajdziecie w nim wiele rzeczy, które was pocieszą.”

Tymi właśnie słowami św. Franciszek Salezy zwrócił się do kobiet. Bo właśnie św. Monika uznawana jest za patronkę matek katolickich. Jej życie usłane było cierpieniem, bólem, lecz przez cały ten czas towarzyszyła jej modlitwa – modlitwa o syna Augustyna, który obrał w życiu drogę jakże daleką od tej chrześcijańskiej. Wiódł życie burzliwe, żył w konkubinacie, a nawet wstąpił do sekty. Lecz matka nie poddawała się, szła za nim, nieustannie była przy nim i walczyła o jego nawrócenie. Przez 17 długich lat ani przez chwilę nie ustawała w modlitwie o syna, wylewając morze łez, czasem zastanawiając się, czy może właśnie taka jest wola Boga, ale nadal głęboko wierzyła. Wierzyła, bo prowadziła ją miłość do syna, miłość piękna i wytrwała, uczucie, którym może obdarzać jedynie matka. Nadszedł wreszcie ten upragniony dzień, w którym to modlitwy zostały wysłuchane. Dane jej było jeszcze cieszyć się chwilą, w której to jej syn przyjął chrzest, lecz zaraz po tym odeszła po nagrodę do Pana. Umarła jednak ze świadomością, że Augustyn powrócił na drogę chrześcijaństwa, a ziarno modlitwy zakiełkowało. Poprzez swoją postawę zawierzenia Bogu, św. Monika stała się symbolem dla wszystkich kobiet, matek, które po dziś dzień nawiedzają jej grób w Rzymie, w kościele pw. św. Augustyna, właśnie jej syna, a poprzez modlitwę za jej wstawiennictwem zawierzają swoje matczyne troski i zmartwienia. Św. Monika staje się dla nich drogowskazem, przypominając jak ważna jest modlitwa i chrześcijańskie wychowanie dzieci. Była ona bowiem także matką dla wielu sierot, które przyjmowała do swojego domu i z gorliwością dbała o ich chrześcijańskie wychowanie.

Nie tylko w Dzień Matki, ale i przez cały rok, starajmy się nie zapomnieć o niej jako wzorze nieustającej modlitwy – matce cierpiącej, ale i głęboko wierzącej, kochającej, i której postawa jest godna naśladowania. Niech będzie dla nas przykładem, byśmy my same – poprzez naszą duchową opiekę – poczynały do życia wciąż na nowo i uzdrawiały Kościół. Oby nasi kapłani każdego dnia nawracali się, wybierali Chrystusa i szli Jego drogą – ku świętości.

Modlitwa o wytrwałość i pomoc dla chrześcijańskich matek

„Święta Moniko, wzorze matek, Ty wytrwale walczyłaś o swego zbłąkanego syna Augustyna, bez gróźb, zanosząc tylko swoje modlitewne wołania do nieba. Wstawiaj się za mną i wszystkimi współczesnymi matkami, abyśmy potrafiły uczyć nasze dzieci zbliżać się do Boga. Naucz nas być blisko naszych dzieci, nawet tych marnotrawnych synów i córek, którzy pobłądzili. Amen.”

——————————————————————————————————–

Monika Papst

Obiecuję ci Ducha Świętego

Posted: 26 maja 2013 by Sandra Kwiecień in kapłani, święta
Tagi: , ,

Trójca Święta Rublowa

Zapraszamy Was serdecznie do lektury poniższego tekstu, który jest zapisem przemówienia o. Raniero Cantalamessy OFMCap, wygłoszonego dnia 17 kwietnia br. w archikatedrze częstochowskiej, w czasie konferencji z okazji pielgrzymki wyższych seminariów duchownych. Nie zrażajcie się długością tekstu! Lektura ta jest nie tylko przyjemna, ale i do głębi wstrząsająca. Doskonale wpisuje się w ostatnie święta i uroczystości: dzisiejszą uroczystość Trójcy Świętej, Niedzielę Zesłania Ducha Świętego oraz majowe święta maryjne.

Na zdjęciu: br. Raniero Cantalamessa OFMCap

Na zdjęciu: br. Raniero Cantalamessa OFMCap

Nie mogliśmy rozpocząć tego spotkania w lepszy sposób aniżeli śpiewając Veni Creator. Ten hymn został skomponowany na początku drugiego tysiąclecia i towarzyszył Kościołowi w każdym uroczystym momencie jego życia. Każdy sobór ekumeniczny, każdy synod, każde święcenie kapłańskie zaczynało się śpiewem Veni Creator. Także każdy Nowy Rok zaczyna się od śpiewu Veni Creator. Rok 2000 został zainaugurowany w Rzymie przez Jana Pawła II uroczystym Veni Creator w Bazylice św. Piotra. Ta epikleza, to wezwanie Ducha Świętego, towarzyszyło Kościołowi w całym drugim tysiącleciu. Wszyscy święci, którzy żyli w tych wiekach śpiewali to przed nami. I teraz my to śpiewamy. Bóg słucha w tym całym chórze, którym jest wspólnota świętych. Paweł VI w pewnym przemówieniu pytał: „Jaka jest największa potrzeba naszej Matki Kościoła?” I musimy to powiedzieć niemal z bojaźnią i drżeniem, bo to jest Jej Tajemnica: Duch Święty. Kościół potrzebuje nieustannej Pięćdziesiątnicy, Kościół potrzebuje ognia w sercu, słowa pełnego żaru i proroctwa w spojrzeniu. To, co Paweł VI mówi o całym Kościele, odnosi się podwójnie do osób konsekrowanych, czyli do nas kapłanów czy dążących do kapłaństwa. Potrzebujemy Ducha Świętego. Sobór ekumeniczny, którego 50-lecie obchodzimy, miał być według zamiarów Jana XXIII, nową Pięćdziesiątnicą dla Kościoła. Pan wysłuchał tej modlitwy. Jest nowa Pięćdziesiątnica, która dokonuje się w Kościele. Byłoby dramatem gdybyśmy my, osoby konsekrowane, duszpasterze pozostali poza Wieczernikiem. Dlatego pomyślałem, najdrożsi przyjaciele seminarzyści, by wykorzystać ten czas, który mamy do wspólnego zanurzenia się, „wykąpania” się w Duchu Świętym.

Ja napisałem na tą okoliczność pewną medytację. Ta medytacja została przetłumaczona i wydrukowana po polsku. Jeśli wy złożycie mi obietnicę, ja też złożę wam obietnicę. Jeśli mi obiecacie, że przeczytacie tekst, który jest wydrukowany w książeczce, ja wam obiecam coś większego. Obiecuję wam Ducha Świętego. Jezus powiedział: „Jeśli wy, którzy jesteście źli, umiecie dawać dobre rzeczy swoim dzieciom, o ileż bardziej wasz Ojciec Niebieski udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą?” A przecież jesteśmy tu po to, aby o Niego prosić? Czy chcecie idei o Duchu Świętym, czy chcecie Ducha Świętego? Dobra odpowiedź jest w waszym sercu. Właśnie wczoraj papież Franciszek w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. zachęcał by nie stawiać oporu Duchowi Świętemu. Jaka jest najprostsza droga by skorzystać z tego szczególnego Dnia Ducha Świętego? Najlepszą drogą jest pamiętać o tym, co stało się w czasie pierwszej Pięćdziesiątnicy. To jest coś podobnego do tego, co dokonuje się w Eucharystii na ołtarzu i do tego co się dzieje, gdy słuchamy z wiarą opowiadania o Pięćdziesiątnicy. Podczas Mszy św. kapłan gdy celebruje, nie robi nic innego jak powtarza pewne opowiadanie. Opowiadanie o tym co Jezus uczynił podczas ostatniej Wieczerzy: – wziął chleb, połamał go i rozdał Go swoim uczniom. My wiemy, że kiedy to opowiadanie jest wygłaszane przez wyświęconego kapłana, historia staje się rzeczywistością. W sposób analogiczny, nie identyczny. Kiedy słuchamy opowiadania o Pięćdziesiątnicy, opowiadanie staje się rzeczywistością. To co stało się tego dnia z apostołami, staje się teraz z nami. My już jesteśmy w czasie Pięćdziesiątnicy. Dla pierwszych trzech wieków Kościoła, Pięćdziesiątnica nie była tylko 50. dniem po Wielkiej Nocy. My teraz jesteśmy uczniami, którzy są w Wieczerniku z Maryją, w oczekiwaniu na Ducha Świętego, więc wejdźmy w to opowiadanie Pięćdziesiątnicy. Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, wszyscy razem znajdowali się w tym samym miejscu. Dał się słyszeć szum jakby wiatru, ukazały się języki ognia, ale to jeszcze nie była Pięćdziesiątnica, były to znaki przygotowawcze. Wiatr i ogień w Biblii przywołują obecność Boga. Istota Pięćdziesiątnicy jest opisana w jednej linijce. Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. Musimy zrozumieć co zawierają te słowa. Coś wielkiego musiało się zdarzyć w tym momencie, bo począwszy od tego momentu apostołowie są osobami zupełnie nowymi. Nie mają już lęku, już nie dyskutują między sobą. I rzeczywiście coś wielkiego dokonuje się w tym momencie, wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. A czym jest Duch Święty? To miłość osobowa, która krąży we wieczności między Ojcem a Synem. To jest ocean w miłości, w którym wszystkie miłości, które my znamy są jakby iskierkami. Powiedzieć, że wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, oznacza że wszyscy zostali napełnieni miłością Boga. Przeżyli wstrząsające doświadczenie tego, że są kochani przez Boga.

Święty Paweł tak wyjaśnia Pięćdziesiątnicę w Liście do Rzymian 5.5: „Miłość Boga – tu oznacza miłość Boga do nas – jest wlana w nasze serca przez Ducha Świętego, który został nam dany.” To jest opis Pięćdziesiątnicy. Bóg stworzył świat, aby rozszerzyć swoją miłość. Aby stworzenia mogły uczestniczyć w wielkim szczęściu, jakie jest w Trójcy. Grzech zatrzymał ten Boży plan. I oto Bóg wysyła proroków. Przygotowuje drogę. Później posyła swojego Syna. Jezus swoją śmiercią pokonuje grzech. Rozbija mur, który był między nami a Bogiem. Swoim Zmartwychwstaniem odnawia życie. I teraz wreszcie Bóg może doprowadzić do pełni swój plan. Wylewa swoją miłość na wszystkie stworzenia. Wylewa ducha swojego syna, Jezusa. Bo Duch Święty, którego my otrzymujemy to duch Jezusa. To jest trzecia osoba Trójcy. Duch Święty najpierw wcielił się w Jezusie i z przebitego boku na Krzyżu został dany światu. Oto dlaczego w ten sam wieczór Wielkiej Nocy, Jezus w Wieczerniku mówił uczniom: „Weźmijcie Ducha Świętego.” Ta scena nie dokonała się tylko raz, w wieczór Wielkiej Nocy. My teraz jesteśmy uczniami Jezusa. Jesteśmy współpracownikami apostołów. Jezus Zmartwychwstały żyje i jest tutaj przed nami, cierpi z powodu zimna, tak jak my. I szuka twarzy gotowych przyjąć Jego ducha. I jeśli chcemy – tchnie na nas. I prosi nas, mówiąc: „Weźmijcie Ducha Świętego! Przyjmijcie Ducha Świętego!”

wieża babelW następnej scenie apostołowie pełni miłości Bożej wychodzą z Wieczernika i zaczynają głosić. Głoszą każdą częścią ciała, oczami, rękami. Cała ich osoba wyraża Tajemnicę, którą otrzymali. Wtedy w Jerozolimie byli przedstawiciele prawie wszystkich ówczesnych ludów ziemi. I są zdumieni. Mówią: Jesteśmy Rzymianami, Kreteńczykami i słyszymy w naszych językach głoszenie wielkich rzeczy Bożych. W tej części opowiadania jest ważne pouczenie: ojcowie Kościoła stwierdzili, że zachodzi pewien paralelizm pomiędzy tym, co dokonało się w Pięćdziesiątnicy, a tym co wydarzyło się przy Wieży Babel. Przy Wieży Babel była grupa ludzi, którzy chcieli zbudować miasto z wieżą. Ta wieża, teraz wiemy to z wykopalisk archeologicznych, była świątynią poświęconą bóstwu. A więc nie byli to wielcy grzesznicy, ateiści. Byli to ludzie religijni tak jak my. A więc na czy polega grzech w wieży Babel? Posłuchajcie, co oni mówią, a odkryjecie to sami. Mówią: „Chodź, zbudujmy miasto z wieżą, pośrodku której szczyt będzie dotykał Nieba” Potem dodają: „Zróbmy sobie imię, abyśmy się nie rozproszyli na powierzchni ziemi.” Ci ludzie chcą zbudować świątynię dla bóstwa, żeby zrobić sobie imię, ale nie dla chwały Boga. To jest wola potęgi. A Bóg ich rozproszy przez pomieszanie języków.

Przy Pięćdziesiątnicy są ludzie, którzy chcą budować miasto Boże. Dlaczego wszyscy ich rozumieją? Bo oni nie chcą już tworzyć imienia dla samych siebie. Słyszymy, jak głoszą w naszych językach wielkie zdumiewające dzieła Boże. Apostołowie zapomnieli o samych sobie. Nie dyskutują o tym, kto z nich jest większy. Są kompletnie zafascynowani chwałą Boga. Dlatego wszyscy ich rozumieją. To jest ważne pouczenie.

Św. Augustyn napisał ważne dzieło, które omawiacie podczas waszych studiów – „Miasto Boże, państwo Boże” i mówi, że w historii są budowane dwa miasta. Jedno to miasto szatana, nazywa się Babel, Babilonia, zbudowane na miłości do siebie aż do pogardy dla Boga. A drugie to miasto Boga, które zaczyna się w dzień Pięćdziesiątnicy, jest budowane w oparciu o miłość Boga, aż do ofiary z siebie. Te dwa miasta to dwa otwarte place budowy aż do końca świata. Każdy z nas musi zdecydować, na którym palcu budowy chce pracować. Jeśli pracujemy dla naszej chwały, żeby zrobić sobie imię, żeby uzyskać miejsce zaszczytne w Kościele, robić karierę, pracujemy w mieście Babel. Będzie tyle języków ile jest głosów i wszystkie sprzeczne ze sobą. Jeśli pracujemy dla Chrystusa, jeśli naszą głęboką intencją jest oddanie chwały Chrystusowi, pracujemy w mieście Boga. Budujemy Królestwo Boga. W tym momencie Bóg nas prosi, żebyśmy dokonali wyboru: – Czy chcesz być kapłanem, aby mieć prestiż, aby mieć wygodne życie? Czy chcesz być kapłanem, aby oddać chwałę Jezusowi, aby paść Jego owce? To jest decyzja, którą ja i wy ciągle musimy odnawiać. Bo naturalna tendencja jest taka, aby budować coś wokół samych siebie. Przede wszystkim wy, seminarzyści, w okresie studiów musicie widzieć jako cel waszych studiów nie to by robić karierę, by mieć dobre rezultaty, ale celem waszych studiów musi być to, byście oddali wszystko na służbę Słowu Bożemu. Kiedyś Jezus powiedział pewne słowo, które ma moc niemal sakramentalną. Powiedział: „Ja nie szukam mojej chwały.” Proszę was wszystkich, najdrożsi współbracia, powiedzcie po polsku: „Ja nie szukam mojej chwały!”, „Ja szukam chwały Chrystusa”.

Możemy teraz przejść do następnej sceny. Niektórzy z obecnych dali się przekonać. Inni, jak mówił wczoraj papież Franciszek, opierają się Duchowi Świętemu. Piotr odpowiada tym ostatnim, cytując proroctwo Joela. Widać, że Piotr się spieszy, bo ma coś ważniejszego do powiedzenia. I rzeczywiście. Jeśli odczytacie opowiadanie o Pięćdziesiątnicy w tym punkcie jest nowe wprowadzenie. Mężowie izraelscy, posłuchajcie moich słów! W tym momencie Piotr wypowiada pewne imię i powtarza je całą mocą Ducha Świętego. To imię brzmi Jezus z Nazaretu. Tak jakby powiedzieć: – przypominacie sobie tego Jezusa z Nazaretu, który przeszedł między wami czyniąc dobrze wszystkim? Kiedy jest pewien, że zrozumieli o kim mówi, wydaje dwa okrzyki. Dwa gromy. Pierwszym ich powala wszystkich. A drugim ich wskrzesza. Wy Go ukrzyżowaliście, ale Bóg Go wskrzesił i ustanowił Go Panem. I cały dom Izraela wie z pewnością, dziś powiedziałby: „Niechaj wie cały świat, że Bóg ustanowił Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, jest Panem i Mesjaszem.” To jest pierwsza deklaracja dogmatyczna papieża. Co nam mówi ta część opowiadania? Że pierwszym impulsem jaki daje Duch Święty, jest głoszenie Jezusa. Ale Jezus teraz nie jest już historią, zbiorem pouczeń. Jezus jest Osobą Żywą, Zmartwychwstałą, Obecną. Duch Święty czyni Jezusa żywym i obecnym w życiu Kościoła i świata.

Ja przeżyłem małe doświadczenie tej prawdy. Uczyłem na uniwersytecie katolickim w Mediolanie i jednym z moich ulubionych tematów nauczania były doktryny chrystologiczne. Uczyłem o osobie Jezusa. Później, dzięki zasłudze braci, miałem doświadczenie Ducha Świętego. Po tym jak trochę się opierałem, poddałem się. I największym owocem tej drugiej decyzji mojego życia było to, że przeszedłem od chrystologii do Chrystusa. Czyli Jezus już nie był zbiorem dogmatów, doktryn. Dzięki Duchowi Świętemu Jezus był osobą żywą, z którą mogłem rozmawiać. To było najpiękniejsze wydarzenie. Niech będzie owocem dzisiejszego spotkania. Niech też dla was Jezus nigdy nie będzie zbiorem doktryn. Niech będzie Zmartwychwstałym Panem, który chce być waszym przyjacielem.

Maryja PnerumatoforaKto był pierwszą osobą, dla której Jezus był właśnie tym? Kto jako pierwszy odkrył kim naprawdę był Jezus? Piotr? Nie. Paweł? Nie. To była Maryja. Matka. W Roku Wiary postawiłem sobie pytanie. Kto był pierwszą osobą wierzącą Nowego Testamentu? Mówmy o wierze Maryi. Całą ta medytacja, którą znajdziecie w Księdze mówi o wierze Maryi, ale dopiero potem postawiłem sobie pytanie: – w kogo precyzyjnie uwierzyła Maryja? W Boga, w którego wierzyli Abraham, Izaak i Jakub? Nie. Uwierzyła w Boga, który się wcielił w Jej Syna. Maryja uwierzyła w Jezusa. W waszych studiach na pewno znajdziecie problem relacji między Jezusem historii a Jezusem wiary. Bo prawie przez dwa wieki oddzielano Jezusa, który żył w historii od Jezusa popaschalnego. Dzisiaj ta sprzeczność została zaprzeczona przez gremia naukowe. Wiara w Jezusa zaczęła się przed wydarzeniami Wielkiej Nocy. Uczniowie poszli za Jezusem, uwierzyli w Niego, choć ich wiara była niedoskonała. Przede wszystkim wiara zaczyna się przed Wielkanocą. Bo matka Jezusa uwierzyła w swojego Syna. Uwierzyła, że ten którego nosiła w łonie jest Synem Bożym. Wierzyła także wtedy, gdy wszystkie zewnętrzne pozory zdawały się zaprzeczać temu. Wierzyła pod Krzyżem. I dlatego wiara Maryi jest wzorem dla nas, kapłanów. To co Maryja uczyniła fizycznie, my mamy uczynić duchowo. Maryja poczęła przez wiarę Jezusa w swoim łonie, a potem dała Go światu. Wydała na świat na Boże Narodzenie.

Za sprawą Ducha Świętego mamy począć Jezusa w swoim sercu. Pozwolić mu narodzić się w naszym sercu. Bo tylko tak będziemy mogli wydać Go na świat. Tylko tak będziemy mogli głosić Go dzisiejszemu światu. Tylko wtedy, gdy mamy Go w sobie, możemy Nim promieniować.

Ktoś spośród naszych braci, ewangelików, protestantów dziwi się: „Jak wy możecie nazywać Maryję Gwiazdą Ewangelizacji?” Kiedyś jeden z nich zadał mi właśnie to pytanie. A ja odpowiedziałem, że „Maryja nie przyniosła Słowa jednemu narodowi, ale całemu światu. Wydała na światło Słowo Boże.”

Wy, najdrożsi młodzi seminarzyści jesteście w tych latach przygotowania. Gdybym mógł wrócić do tych czasów, inaczej rozumiałbym moje studia. Chciałbym studiować w Duchu Świętym. Bo tylko w świetle Ducha Świętego wytryska Światło Boże. Także wy, w tych latach przygotowania, napełnijcie serce Jezusem. Zakochajcie się w Jezusie. Bo później wam, jako kapłanom, nawet jeśli nie będzie mieć wielkiej wymowy, Jezus będzie wychodził z oczu.

Paweł VI mówił, że chrześcijanie muszą mieć proroctwo w spojrzeniu. I chcę zakończyć małym wydarzeniem osobistym. Głosiłem tygodniowe rekolekcje i był tam klimat duchowy bardzo intensywny. Przede wszystkim były śpiewy bardzo natchnione. Gdy skończyły się rekolekcje, wracałem pociągiem do Mediolanu. Byłem w pociągu, w ciszy. Ale coś z tego namaszczenia Duchem przenikało, chociaż ja tego nie zauważałem. Bo kobieta, która siedziała przede mną w pociągu w pewnym momencie zamknęła gazetę i popatrzyła na mnie. I powiedziała: – Ojcze, co Ojcu jest? Ojciec ma taką twarz, która zmusza mnie do wiary w Boga. Skoro Pan Bóg posłużył się biedną twarzą Kapucyna, by zmusić kogoś do wiary w Boga, co zrobi z trzema tysiącami młodych, takich jak wy? Kiedy stąd wyjdziecie, kochani – miejcie twarz, która zmusi świat do wiary w Boga! Do wiary w Jezusa!

Kim chcesz zostać w przyszłości? Matką!

Posted: 25 maja 2013 by Agnieszka Dankiewicz in historie

biedronka

Jutro obchodzić będziemy Dzień Matki. Z tej okazji pragniemy nawiązać do jednej z nich – Anieli Twardowskiej, mamy ks. Jana Twardowskiego.

Aniela Twardowska urodziła się 23 lipca 1890 roku. Była córką Stanisława i Maryi-Lucyny. Ukończyła prywatną pensję Jadwigi Teresy Papi (ta szkoła nie kończyła się egzaminem dojrzałości – w tamtym czasie ciężko było spotkać dziewczęta, które zdawały maturę). Jej rodzina pochodziła z okolic Mińska Mazowieckiego – tam mieli swój majątek, który niestety utracili w wyniku powstania styczniowego. Wtedy też rodzina zubożała. Kiedy babcia Anieli wyszła za mąż, przeprowadziła się do męża, do Warszawy. Tam urodziły się ich dzieci, wnuki i prawnuki.

9 kwietnia 1910 roku o godzinie 19:30 odbył się ślub Anieli Kordeckiej i Jana Twardowskiego. Uroczystość miała miejsce w kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Warszawie. Miała wtedy niecałe 20 lat.

Aniela była piękną kobietą. Szczególne wrażenie mogły robić jej piękne włosy, o które zawsze dbała w sposób szczególny. Nawet po upływie lat, wyglądała młodo. Mimo wyjątkowej urody, była bardzo skromna. Dbała o swój strój i wygląd, ale z charakterystycznym dla niej umiarem (na rodzinnych fotografiach rzadko kiedy można spotkać u niej bardziej wyszukane dodatki, takie jak biżuteria). Kiedy ktoś zapytał ją, kim zostanie w przyszłości, odpowiadała tylko – „matką”. To właśnie w macierzyństwie i służbie na rzecz swojej rodziny upatrywała swojego powołania i każdego dnia konsekwentnie je spełniała, okazując radość z tego, kim jest.

Aniela Twardowska zawsze była dobrą gospodynią. Na co dzień zajmowała się właśnie prowadzeniem domu. Lubiła szyć i haftować. Roztropnie i mądrze dysponowała pieniędzmi zarobionymi przez męża – dzieci wspominały, że każdego dnia posiłki były takie same: zarówno na początku miesiąca, kiedy ojciec przynosił do domu wypłatę, jak i pod koniec, kiedy oczekiwano następnej. Dzięki gospodarności i zaradności Anieli, rodzina nie miała długów.

Nie tylko rodzina, ale i przyjaciele zawsze mogli przyjść do Anieli ze swoimi problemami, wątpliwościami i rozterkami. Wszyscy bardzo doceniali jej zdolność do utrzymywania powierzonych jej spraw w całkowitej dyskrecji. Pani Twardowska zawsze potrafiła pocieszyć, wesprzeć dobrym słowem, współczuć, wytłumaczyć, doradzić. Nie była ciekawska, nieproszona nie wtrącała się w cudze życie. Dla każdego miała czas, była otwarta, uśmiechnięta, radosna. Czasem to właśnie poprzez żart lub trafną pointę potrafiła rozładować napiętą atmosferę.

Razem z mężem starali się zaszczepić w swoich dzieciach ciekawość świata, a także wiarę i patriotyzm. Ich dom był pełen wzajemnego szacunku, ciepła i miłości. Oboje byli ludźmi głębokiej wiary, przywiązani do tradycji. Często chodzili całą rodziną na Zamek Królewski, do Łazienek, na Powązki. Wspierali swoje pociechy w dążeniu do realizacji swoich planów, ale jednocześnie pokazywali im, że życie to nie tylko przyszłość, ale i przeszłość: historia rodziny, miasta, kraju… Aniela i Jan Twardowscy interesowali się kulturą i sztuką – lubili muzykę, kino, operę i operetki, teatr. I tę część swoich pasji starali się przekazać dzieciom. W domu zawsze było wiele książek.

Syn Anieli i Jana nie myślał o wstąpieniu do seminarium – jako dziecko chciał podróżować, zwiedzać świat. Mąż pani Twardowskiej liczył, że jego syn po zakończeniu gimnazjum matematycznego podejmie dalszą naukę w kierunku przedmiotów ścisłych.  Dopiero w czasie wojny, a szczególnie w okresie powstania warszawskiego, syn zaczął zastanawiać się nad sensem życia w kontekście śmierci – wielu znajomych i przyjaciół ginęło w trakcie walk lub bombardowań, co jeszcze bardziej prowokowało do refleksji nad tym, jak kruche jest życie ludzkie. To właśnie wtedy zrodziły się pierwsze myśli na temat tego, by zostać księdzem. Początkowo rodzice byli zaskoczeni decyzją syna, nie dowierzali.  Aniela już wcześniej czegoś się domyślała, była zadowolona i dumna ze swojego syna. Ojciec, jak osoba mocno związana z Kościołem, również dobrze przyjął postanowienie swojego syna – niestety: po zakończeniu wojny zmarł na tyfus i nie dożył już momentu, w którym mógł pobłogosławić swojego syna lub wziąć udział w jego Mszy prymicyjnej. Matka towarzyszyła mu swoja obecnością przez wiele kolejnych lat, zawsze będąc dla niego wzorem i wsparciem.

Aniela Twardowska zmarła 7 grudnia 1971 roku. Ksiądz Jan Twardowski wspominał ją później w wierszu „Ręce”:

Twoje ręce – mamusiu
Dobre jak szafirek po deszczu
Jak czajki towarzyskie
Przyniosły mnie na świat
Kołysały
Ustawiały na podłodze
Sadzały na stołku
Mówiły że motyl dzwoni
Że młodych grzybów nie sposób rozeznać
Uczyły trzymać łyżkę, by nie trafiała do ucha
Rozróżniać klon od jaworu
Prowadziły przy oknie po ciemku
Po ziemi co czernieje jak szpak
Suche i ciepłe
Za słabe
Żeby wyprowadzić mnie z tego świata

Nieustanna ofiara

Posted: 24 maja 2013 by apolnik in przemyślenia
Tagi:

To było podczas jednej z niedzielnych adoracji, a praktycznie już pod jej koniec. Tuż przed błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem usłyszałam skrzypnięcie drzwiczek od jednego z konfesjonałów. Pomyślałam, że pewnie ksiądz wychodzi, by za chwilę odprawić Msze Świętą. Pomyliłam się. Kapłan wyszedł z konfesjonału ze stułą na szyi i wraz z ludźmi uklęknął. Byłam w szoku. Początkowo w ogóle nie rozumiałam czemu tak postąpił. Dziś wiem. Uniżył się, uznał wyższość Chrystusa Najwyższego Kapłana, w którego kapłaństwie on sam dzięki łasce ma udział.  Pokłonił się przed Tym od Którego wszystko otrzymał, Kogo ukochał ponad wszystko.

W dniu wczorajszym obchodziliśmy pierwszy raz nowe święto – Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Jak powiedział bp. Adam Bałabuch: „(…) Zaprasza ono faktycznie do kontemplacji świętości i piękna kapłaństwa Chrystusa, nakłania Kościoły do intensywnej modlitwy o uświęcenie duchowieństwa, do prawdziwie zdrowego i wiernego wysiłku uświęcania w całkowitym oddaniu Bogu i Kościołowi. Wreszcie to święto ożywia wszystkich wiernych w ich wysiłkach ku świętości.” Święto to zostało wprowadzone przez papieża Benedykta XVI w ostatnich dniach jego pontyfikatu.

Czym tak naprawdę jest kapłaństwo? Warto tu przytoczyć słowa z wczorajszej prefacji: „Panie, Ojcze święty, wszechmogący, wieczny Boże. Ty przez namaszczenie Duchem Świętym  ustanowiłeś Twojego Jednorodzonego Syna Kapłanem nowego i wiecznego przymierza  i postanowiłeś, że Jego jedyne kapłaństwo będzie trwało w Kościele. Chrystus nie tylko obdarzył cały lud odkupiony królewskim kapłaństwem,  lecz w swojej miłości dla braci wybiera ludzi, którzy przez święcenia otrzymują udział w Jego kapłańskiej służbie. W Jego imieniu odnawiają oni Ofiarę, przez którą odkupił ludzi, i przygotowują dla Twoich dzieci ucztę paschalną. Otaczają oni miłością Twój lud święty, karmią go słowem i umacniają sakramentami. Poświęcając swoje życie dla Ciebie i dla zbawienia braci, starają się upodobnić do Chrystusa i składają Tobie świadectwo wiary i miłości”.

Żaden kapłan na tym świecie nie nadał sobie sam godności kapłańskiej. Wszystko otrzymał dzięki wiecznej i niezmiennej miłości Chrystusa, który go powołał, namaścił i przez moc Ducha Świętego stale uzdalnia do czynienia wielkich rzeczy w Jego Imię – w Imię Jezusa Chrystusa Wiecznego i Najwyższego Kapłana i przez stałe zjednoczenie z Nim. Ksiądz tak, jak Jezus, ma ciągle stawać się ofiarą. Jego życie ma być nieustanną ofiarą dla Boga i drugiego człowieka. Wpatrując się w Chrystusa ma uczyć się jak dzień po dniu umierać dla siebie, a żyć dla Pana i ludzi. Wszystko co czyni i mówi ma być zgodne z wolą Najwyższego, a nade wszystko ma być czynione z miłości. Z tej miłości, której codziennie uczy się od Jezusa poprzez wsłuchiwanie się w Jego Słowo, prywatną modlitwę, adorację i Eucharystię, podczas której sam Jezus Chrystus oddaje się w Jego ręce.

Módl się i dziś i każdego dnia, by wszyscy kapłani upodabniali się z każdym dniem coraz bardziej do Jezusa, by w każdej sekundzie swojego życia pełnili wolę Tego, który ich posłał. A dla siebie samych prośmy o łaskę wiary w to, że Pan rzeczywiście działa przez kapłanów, że zostali oni posłani przez Niego i działają w Jego Imieniu.

jezus chrystus kapłan

ks. Jan Hadalski SChr (fragmenty z miesięcznika „Msza święta”):

Święto chrystologiczne Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana nie jest zupełnie nowym świętem. Od lat pięćdziesiątych XX wieku było ono obchodzone w niektórych krajach i zgromadzeniach zakonnych. Decyzja Benedykta XVI o przeżywaniu tego święta w całym Kościele, jest jednym z owoców Roku Kapłańskiego oraz wpisuje się w zatroskanie papieża o świętość kapłanów. Lecz co jest jego treścią?

Dzisiejszy dzień jest zaproszeniem do kontemplacji piękna kapłaństwa Chrystusa, który oddaje się Ojcu w zbawczej ofierze. Jest On kapłanem na wieki, a więc wypełnia swoje kapłaństwo także dziś, będąc naszym Pośrednikiem u Ojca. Rozlewa się ono na cały Kościół: przez sakrament święceń na kapłanów, a przez chrzest dotyczy każdego wiernego, który ma obowiązek troszczyć się o własną świętość, realizującą się w kapłaństwie powszechnym wszystkich ochrzczonych.

Chrystus-

Jan Chryzostom „Dialog o kapłaństwie”:

Kapłaństwo (…) sprawuje się na ziemi, należy ono jednak do rzeczy niebieskich. I tak jest istotnie, Tej bowiem godności nie ustanowił człowiek, ani anioł i archanioł, ani żadna inna stworzona siła, lecz sam Pocieszyciel, i tych, co pozostają w ciele, skłonił do podjęcia anielskiej posługi. Dlatego kapłan powinien być tak czysty, jak gdyby znajdował się w niebie wśród tych Potęg.

Straszne były i dreszczem przejmowały już te rzeczy, które poprzedzały łaskę – dzwonki, jabłka granatowe, szlachetne kamienie na piersiach i ramionach, mitra, turban, złota tablica, Miejsce Najświętsze, głęboka w jego wnętrzu cisza. Kto jednak rozważy to, co przyniosła łaska, zobaczy, że co tam było straszne i dreszczem przejmowało, tu niewiele znaczy, a słowa wypowiedziane o Prawie i tu się sprawdzają: Wobec przeogromnej chwały okazało się w ogóle bez chwały to, co miało chwałę tylko częściową (2 Kor 3,10).

Gdy bowiem widzisz Pana ofiarowanego i złożonego na ołtarzu, i kapłana stojącego, pochylonego nad ofiarą i modlącego się, i wszystkich naznaczonych czerwienią drogocennej Krwi, czy sądzisz, że jesteś jeszcze z ludźmi i na ziemi pozostajesz? Czy nie wierzysz, że dostałeś się do nieba i odrzuciwszy z duszy wszelką cielesną myśl, samą duszą i czystym umysłem patrzysz na rzeczy niebieskie? O cudzie, o Boża względem człowieka miłości! Ten, co z Ojcem siedzi w górze, w tej chwili trzymany jest w rękach wszystkich i daje się obejmować i przyjmować tym, którzy chcą. A czynią to wszyscy oczyma wiary. Czy można tu mówić o lekceważeniu tych rzeczy?

Może chcesz jeszcze z innego cudu zobaczyć wielkość świętej ofiary? Wyobraź sobie Eliasza, dokoła wielki tłum i ofiarę na kamieniach? Wszyscy w ciszy i milczeniu – tylko prorok modli się. Nagle ogień spada z nieba na ołtarz. Dziwne to wszystko i przerażające! Przenieś się teraz myślą stamtąd do tego, co tutaj się dziej, a zobaczysz rzeczy przechodzące wszelkie zdumienie; bo stoi tu kapłan, który nie ogień, lecz Ducha Świętego ściąga z nieba, modli się długo, nie żeby ogień spadł z nieba i pochłonął złożone dary, lecz żeby spływająca na ogień łaska rozpaliła serca wszystkich i czyniła je jaśniejsze od czyszczonego w ogniu srebra. Któż więc – chyba szalony – będzie gardził tą straszliwą tajemnicą? Czy nie wiesz, że nikt by nie zniósł tego ognia ofiarnego, lecz zginęliby wszyscy, gdyby Bóg nie dał obfitej pomocy łaski?

Kto rozważy tak wielką rzecz, że człowiek, obleczony w ciało i krew, może zbliżać się do świętej i czystej Istoty, ten zobaczy dobrze, jak wielkim zaszczytem obdarzyła kapłanów łaska Ducha. Przez nich bowiem to wszystko się spełnia, również inne rzeczy, których wcale nie można uważać za mniejsze, gdy się weźmie pod uwagę godność kapłanów i nasze zbawienie.

Ci, co zamieszkują ziemię i na niej pędzą życie, zostali posłani, by szafować niebieskimi skarbami, i otrzymali moc, jakiej nie dał Bóg aniołom ani archaniołom. Nie do nich bowiem powiedziano: Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążecie na ziemi będzie rozwiązane i w niebie (Mt 18,18). Władcy ziemscy mają moc wiązania ale ciał tylko, natomiast te więzy dotykają samej duszy i przebijają niebiosa. Co czynią kapłani na ziemi, to Bóg zatwierdza w niebie – za wyrokiem sług idzie Pan.

Czyż nie dał im wszelkiej niebieskiej władzy? Powiedział: Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są zatrzymane (J 20,22). Któraż władza jest większa od tej? Cały sąd dał Ojciec Synowi (J 5,22), a Syn oddał go kapłanom. Jak do nieba przeniesieni, z ludzkiej natury wyzuci i wolni od naszych słabości otrzymali oni tak wielką godność. Gdyby król użyczył komu z poddanych takiej mocy, że mógłby według upodobania każdego wtrącić do więzienia i znów go wypuszczać, uważano by go za wielkiego i podziwiano by go; a ten, który o tyle większą godność otrzymał od Boga, o ile niebo cenniejsze jest od ziemi, a dusza od ciała, tak małą – zdaniem niektórych – otrzymał władzę, że niejeden spośród zaszczyconych zdaje się gardzić darem. Co za szaleństwo! Szaleństwem bowiem wyraźnym jest lekceważenie tak wielkiej władzy, bez której nie osiągniemy zbawienia i dóbr obiecanych.