Archiwum dla Lipiec, 2013

Gdzie jest moja wolność?

Posted: 23 lipca 2013 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi:
Źródło: http://www.deviantart.com/ by ~tanayah

Źródło: http://www.deviantart.com/ by ~tanayah

Gdzie jest moja wolność, skoro jeśli nie wybiorę Boga, to pójdę do piekła? Skoro Bóg jest wszechmocny i daje nam wolną wolę, to dlaczego, jeśli nie będę chciała go kochać, to będę „potępiona”? Tu jest sprawiedliwość, dobroć i miłosierdzie?

Wybór
Te pytania miałam okazję usłyszeć podczas rozmowy z przypadkowym (o ile ktoś wierzy w przypadki) przechodniem na ulicy. Młody mężczyzna o konkretnych poglądach, myślący, który nie bał się wypowiedzieć słowa „Bóg” podczas rozmowy ze mną. „Bo jeśli Bóg jest miłością…” – tłukło mi się po głowie owego wieczoru, gdy rozmyślałam o tamtej rozmowie. Po co mi wolna wola, skoro wybranie czegoś poza Bogiem sprawia, że to życie traci sens? Inaczej: dlaczego bez Boga owego sensu nie ma?

Sens
Skoro Bóg jest miłością… i w tym krótkim zdaniu mamy prawie wszystko. W Stwórcy jest źródło wszystkiego tego, co dobre. Całe piękno otaczającego mnie świata pochodzi właśnie od Niego, co więcej, jest tylko odblaskiem Boga. Jakże więc wspaniały musi być On sam! Wobec Jego Osoby dokonuję wyboru: mogę żyć z Nim, tak jak by tego chciał, a mogę się od Niego odwrócić i próbować samej swoje życie układać. Dlaczego tracę, decydując się na życie bez Boga? Dzieje się tak, ponieważ odwracam się od źródła tego, co dobre, piękne, mądre. Jeśli chcę żyć w wieczności bez Boga, to będzie to życie bez Miłości. A nie ma innego stworzyciela. Dlatego układanie życia bez Niego jest aktem naiwności i pychy. Człowiek bowiem nie jest wszechmocny, jest za to ograniczony przestrzenią, czasem, swoimi lękami i wąskim kątem patrzenia. Skąd więc może wiedzieć, że to, co buduje jest dobre, trwałe i piękne, skoro nie jest w stanie zobaczyć tego dzieła z zewnątrz i w całości? Nawet więcej: jak może zbudować coś wartościowego, skoro sam z siebie nie jest w stanie stworzyć ani jednej najdrobniejszej cząsteczki? Umiemy przestawiać i składać, ale nie jesteśmy stwórcami. Z czego więc będzie czerpał i brał części składowe do swojego dzieła?

Szczęście
Znam ludzi (a i sama czasem tak mam), którzy boją się zawierzyć swoje życie Bogu. Być może sam wiele razy już słyszałeś „Bóg ma dla Ciebie wspaniały plan!”. Z czasem jednak zauważamy, że czasami to, co nam wydawałoby się wspaniałe, dla Niego niekoniecznie takie jest. A i bywa odwrotnie, że to jak widzi coś Bóg, niebardzo ma się do tego, jak my na to patrzymy. I tu pojawia się strach. Co, jeśli plan, który przypadł mi jest całkowicie inny niż ten, który sobie wyśniłam? Co, jeśli moje marzenia o szczęściu nie mają czasu na realizację w tym wielkim planie?
„…nie tak bowiem człowiek widzi jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce.” (1 Sm 16, 7b) Bo Bóg zna Ciebie i Twoje serce lepiej niż Ty sam. My często nie wiemy, czego chcemy. Trudno mi się zdecydować, co mam ochotę zjeść, jak więc tu mówić o życiowych decyzjach. Ale Bóg Cię zna od samego początku, od poczęcia już wiedział, że to TY. Wie, jak masz na imię, co lubisz, a co sprawia Ci przykrość, co porusza Twoje serce do głębi i co sprawia, że jesteś z siebie zadowolony, ale i prawdziwie szczęśliwy. Jeśli chcesz może Cię uzdrowić. Jeśli chcesz może pokazać Ci drogę dla Ciebie najlepszą. Zawsze jeśli chcesz, bo Cię kocha, szanuje i pozostawia Tobie wybór. Bóg nie jest złośliwą istotą, która wymyśli Ci drogę sprzeczną z Twoim sercem. Owszem, sami musimy czasem dokonywać trudnych wyborów, czasem wbrew sobie, by ostatecznie okazało się, jak wiele dobra to przyniosło. Jesteśmy dziećmi Boga, a dzieci już tak mają, że nie chce im się robić tego, co dla nich odpowiednie i dobre. Szczególnie, że te najlepsze rzeczy przychodzą trudniej i trzeba w nie wkładać dużo wysiłku. Ale to właśnie one przynoszą nam najwięcej satysfakcji.

Chcę
Kochaj mnie! próbował zmusić Bruce Wszechmogący swoją wybrankę. Ale nawet Boża moc jest tutaj „ograniczona”. Możesz wybrać Boga, zaufać Mu i dać się prowadzić, odpowiedzieć Mu: tak, chcę; i przyjąć jego dar. Do miłości nie da się zmusić. Sam musisz zadecydować. Nie bój się, życie z Bogiem nie jest nudne!

———————————————————————

Danuta Kucharska

Reklamy

Dlaczego ksiądz nie jest doskonały?

Posted: 21 lipca 2013 by Sandra Kwiecień in kapłani, przemyślenia
Tagi: ,

Każdy ksiądz pochodzi z jakiejś rodziny. Urodził się człowiekiem, jak każdy z nas i podobnie nam – podlega pokusom i słabościom. I choć święcenia są szczytowym punktem w życiu kapłana, gdyż udzielana jest mu władza udzielania sakramentów i głoszenia Ewangelii, to nie staje się przez to automatycznie święty. Jego charakter i nawyki pozostają takie same.

Dlaczego? Czemu Pan Bóg nie zmienia księży w ludzi lepszych, nieskalanych, doskonałych? Tak bardzo przecież potrzeba nam dobrych pasterzy, którzy zawsze i wszędzie będą stanowić przykład i pociechę. Sam ksiądz nie raz, nie dwa doświadcza swojej słabości i upadków. I jest mu z tego powodu ciężko: wtedy, gdy nie potrafi podołać wszystkim obowiązkom; gdy część parafian nie jest z niego zadowolona „bo poprzedni ksiądz był fajniejszy”; gdy z powodu grzechów innych księży  jest zrównywany do tych, co upadli i gorszą, i musi przez to nosić brzemię odpowiedzialności zbiorowej. Tylko dlatego, że jest księdzem. Łatwo ludziom oczerniać i szydzić nie mając względu na osobę. A to przecież też człowiek. Ile my byśmy znieśli, gdyby oceniano nas na podstawie naszych współpracowników, czy kolegów po fachu? Zbyt wielu księży widziałam, którzy się poddali, bo stwierdzili, że nie ma sensu się starać: nic co zrobią, nie zmieni nastawienia ludzi. Gorycz zamienia tych ludzi w smutnych, rozżalonych kapłanów, nie wkładających serca w sprawowaną liturgię.

Pomódl się za niego. I nie poddawaj, nie rezygnuj z tej modlitwy. Dostrzeż, że to też człowiek i potrzebuje pomocy. Żeby dobrze służyć Tobie i całej wspólnocie, potrzebuje wsparcia z samego nieba. Sam nie da rady.

Ksiądz nie jest doskonały. I nigdy nie będzie. Lecz dla każdego kapłana jest to okazja i szansa. „Moc w słabości się doskonali”. Piękne zdanie, ale jak przekłada się na rzeczywistość? Twoja słabość, kapłanie, to jednocześnie wielki dar. Doświadczasz słabości po to, byś był blisko innych ludzi. Byś potrafił ich zrozumieć i im WSPÓŁCZUĆ.

Czy kiedyś Czytelniku czułeś tremę przed spowiedzią? Kapłaństwo to misterium. Chrystus posługuje się człowieczeństwem jako narzędziem zbawienia. Tak – wybrał człowieka z całym jego bagażem doświadczeń, grzechów, porażek i sukcesów. My akceptujemy to, co odrzucili protestanci – pośrednictwo kapłana, następcę Apostołów. Ksiądz, który zasiada w konfesjonale to nie chodzący ideał. On też grzeszy, podupada i musi się spowiadać. Obawiasz się zapewne co powie Ci kapłan w konfesjonale: czy się zgorszy? czy nakrzyczy i upokorzy? Nie powinien. Jemu przecież też wybaczono.

Po to właśnie Chrystus wziął CZŁOWIEKA na kapłana. Żeby razem z wiernymi doświadczał słabości i by rozumiejąc swoją grzeszność, która rani Miłość – wspólnie z nimi uwielbiał Boga i składał świętą ofiarę za przebłaganie.

Każdy bowiem arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabościom. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy.

(Hbr 5, 1)

 

 

Zasady adopcji – ku przypomnieniu

Posted: 20 lipca 2013 by Sandra Kwiecień in ddak
Tagi:
Źródło: http://www.deviantart.com  by ~littlesweetstarlet

Źródło: http://www.deviantart.com
by ~littlesweetstarlet

W związku z tym, iż w ciągu dwóch ostatnich miesięcy często przez Wasze maile przewijają się dwa tematy: Karty Adopcyjne i przekazywanie swoich danych osobowych kapłanom, których zdecydowaliście się otoczyć duchową opieką – pragniemy przypomnieć kilka zasad odnoszących się do tych kwestii.

Punktem wyjścia dla każdego Uczestnika jest dokładne zapoznanie się z trzema najważniejszymi zakładkami na stronie. Są to: „DDAK w pigułce”, „Zasady adopcji”, „Najczęściej zadawane pytania”. Dla każdego, kto po raz pierwszy ma styczność z akcją, stosowna informacja widnieje w lewym panelu menu. Służy ona temu, by wskazać Uczestnikowi z czym należy się obowiązkowo zapoznać:

instrukcja

Pozostałe podstrony służą do uzyskiwania dalszych, bardziej szczegółowych informacji i traktują ściśle o samej akcji: członkach, patronie, mediach. Ich lektura nie jest konieczna, a służy tylko ukazaniu podstaw i genezy Dzieła.

Są trzy paski zakładek. Najważniejsze (te, które polecamy Waszej uwadze) zostały umieszczone na samej górze – tak, by ułatwić poruszanie się między nimi.

instrukcja2

o_ Pałys Krzysztof OP

POWIADOMIENIA:

Najczęściej poruszaną kwestią jest anonimowość osoby adoptującej. Po przeczytaniu wspomnianych przez nas działów, możecie się dowiedzieć, że obowiązuje zasada nieujawniania Waszych personaliów (o ile nie zastrzeżecie inaczej). Zobowiązują nas do tego przepisy o ochronie danych osobowych (podstawa prawna:  ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych Dz. U. Nr 133, poz. 883 z późn. zm., art. 23 – 31a), w związku z tym nie udzielamy żadnych informacji w tym zakresie bez wyraźnej zgody Uczestnika.

To jednakże działa w drugą stronę, czyli dotyczy także Uczestników, którzy proszą o namiary na danego księdza. I choć w internecie można często znaleźć adres mailowy kapłana, to mimo wszystko nie podajemy żadnych kontaktów i jest to jedna z bardzo nielicznych reguł akcji, której trzymamy się sztywno i nie robimy żadnych ustępstw. Chcemy bowiem, by każda strona miała poczucie bezpieczeństwa i wiedziała, że nie tylko mail, ale każda treść: słowem – wszystko co napisze, pozostaje między daną osobą a odbiorcą wiadomości (bo nawet nie wszystkimi członkami). Bardzo ciężko pracujemy na Wasze zaufanie i robimy wszystko, by nigdy nie dać choć cienia powodu do wątpliwości odnośnie zachowywania przez nas dyskrecji.

Sugerujemy także zapoznanie się z zakładką „Kontakt”. Zgłoszenia należy wysyłać na adres: sandra.kwiecien@gmail.com i tylko na ten. Zdarzają się bowiem przypadki przesyłania Waszych modlitewnych zobowiązań do innego działu. Jeśli macie pytanie dotyczące Waszego powiadomienia (czy zostało wysłane) – należy pisać na adres: ddak.wordpress@gmail.com Z kolei adres: karty.adopcyjne@gmail.com służy wyłącznie temu, by tam przesyłać Wasze dane potrzebne do ogłoszonej wysyłki Kart Adopcyjnych. Działy nie są ściśle ze sobą połączone, dlatego tak ważne jest, by pisać pod właściwy adres – wówczas wyszukiwanie odpowiednich danych oraz udzielanie odpowiedzi na Wasze pytania jest znacznie łatwiejsze, co przekłada się na czas oczekiwania na naszą odpowiedź.

Kolejną kwestią są Wasze prośby o przekazanie Waszego imienia i nazwiska adoptowanemu kapłanowi. Często są one wysyłane w osobnej wiadomości, nawet kilka dni po wysłaniu zgłoszenia. Bardzo prosimy Was o to, by informacje te zawierać od razu, w mailu zgłoszeniowym.

Zdjęcie Karty Adopcyjnej

Zdjęcie Karty Adopcyjnej

KARTY ADOPCYJNE:

Najżywotniejszą sprawą w ostatnich miesiącach są własnie Karty Adopcyjne. W wiadomości zgłaszającej Wasz udział w akcji, pojawiają się prośby o Karty oraz podajecie Wasze adresy. Formalnie wszystko jest w porządku, gdyż zwykle zawierają komplet wszelkich danych, które są nam potrzebne. Problemem jest jednak czas wysłania tych danych. Po uważnym przeczytaniu „Najczęściej zadawanych pytań” dowiedzieć się można, że Karty nie są wysyłane od razu, lecz dopiero po kilku miesiącach od podjęcia adopcji stałej.

Aby kapłan otrzymał Kartę Adopcyjną, należy w stosownym czasie wysłać do Działu Kart Adopcyjnych maila wraz z potrzebnymi nam danymi. Jakie to dane i kiedy należy wysłać taką informację, zawsze podajemy na stronie w specjalnej notce. Jest ona zatytułowana tak, by było wiadomo jakiego okresu dotyczy. I tak tytuł „Karty adopcyjne – adopcje stałe z maja 2013 roku” wskazuje jasno, że przyszła kolej na adopcje z tego roku i tego miesiąca. Taka notka zawiera ponadto instrukcję ogłoszonej wysyłki: krok po kroku tłumaczy gdzie i co wysłać. Aby zobrazować jak to wygląda, w „Najczęściej zadawanych pytaniach” znajduje się odnośnik do przykładowego ogłoszenia wysyłki. W ten sposób osoba nieobeznana ze stroną nie musi jej przeszukiwać, by wiedzieć o co chodzi. Przykład takiego ogłoszenia TUTAJ.

Jest oczywistym, że reguły są nieco skomplikowane, dlatego co wysyłkę, powtarzamy schemat postępowania od początku do końca. Łatwiej oczywiście by było dla wszystkich, gdyby Karty sporządzać od razu – łatwiej i dla Was i nie ma co ukrywać – także dla nas. Niestety, z uwagi na to, że nierzadko osoby adoptujące rezygnują z adopcji stałych, pojawiają się problematyczne sytuacje, z których jesteśmy zmuszeni jakoś wybrnąć. Stąd też okres oczekiwania na Kartę wynosi około 6 miesięcy i w ten sposób minimalizujemy ilość tego typu sytuacji. I choć nieraz przechodziło nam na myśl, by zajmować się bieżącymi adopcjami stałymi, to wciąż jesteśmy na rozdrożu: między funkcjonalnością, a rzeczywistością, że niektórzy po pewnym czasie nie czują się na siłach, by sprostać swemu zobowiązaniu. W zależności od tego jak w przyszłości będzie kształtować się liczba rezygnacji – być może przejdziemy do systemu bieżącej wysyłki. Akcja mimo wszystko jest wciąż zbyt młoda i musimy na tym polu zdobyć jeszcze wiele doświadczenia.

Mimo ilości tekstu do przeczytania i nieco skomplikowanych zasad, zapewniamy, że uważna, spokojna lektura naprawdę wiele wyjaśnia i nawet reguły wysyłki Kart stają się przejrzyste, gdy tylko poświęci się kilkanaście minut na zapoznanie się z akcją. W przypadku dalszych niejasności jest jeszcze ostatnia deska ratunku – napisanie maila na adres: sandra.kwiecien@gmail.com – wówczas w miarę swoich możliwości, postaram się przybliżyć to, co niejasne.

Dotrwaliście do końca tej lektury? 🙂

Trzy etapy powołania

Posted: 18 lipca 2013 by Sandra Kwiecień in kapłani
Tagi:

533944_532243830151540_1903718297_n (1)

Patrząc wstecz i obserwując dzisiejsze powołania, dochodzę do wniosku, że w przypadku mojego powołania i w wielu innych przypadkach miały miejsce trzy etapy, które zostały przedstawione w powołaniu proroka Izajasza.

Zdaje się dzisiaj, że wielu twierdzi, iż mają powołanie do kapłaństwa, gdyż chcą oni „pracować w centrum miasta” albo „bronić politycznych praw więźniów”, albo „pracować na rzecz praw obywatelskich mniejszości”, albo „troszczyć się o niepełnosprawnych”, albo „jechać z misją religijną do zainteresowanych polityką mieszkańców Ameryki Południowej”. Żadne prawdziwe powołanie nie zaczyna się od tego „czego ja chcę” albo od „pracy, którą chciałbym wykonywać”. Jeśli jesteśmy powołani przez Boga, możemy zostać posłani do pracy, której nie lubimy i „posłuszeństwo jest lepsze niż poświęcenie”. Jeśli społeczeństwo wzywa, mogę zrezygnować ze służby; jeśli wzywa Chrystus, jestem sługą na zawsze. Jeśli czuję, że moje powołanie ma podłoże socjologiczne, nie ma powodu, abym miał wstąpić do seminarium teologicznego. Jeśli jestem przekonany, że powołanie polega na byciu utożsamianym ze światem, to znaczy, że zupełnie zapomniałem o Tym, który ostrzegał: Ja was wybrałem sobie ze świata.

Pierwszym etapem w powołaniu jest poczucie świętości Boga. Gdy Izajasz wszedł do świątyni, otrzymał wizję Boga siedzącego na tronie i otoczonego chórami anielskimi śpiewającymi:

Święty, święty, święty Pan Bóg zastępów
Pełna jest ziemia Jego chwały.

Powołanie nie zaczyna się od tego „co ja chciałbym robić”, lecz od Boga. Ma wtedy miejsce konfrontacja z Jego obecnością, choć nie w tak dramatyczny sposób jak przy nawróceniu świętego Pawła; ma się uczucie, że dotyka się rzeczywistości nie z tego świata, rzeczywistości świętej i transcendentnej.

Drugi etap, który jest reakcją na powyższą konfrontację, polega na głębokim poczuciu własnej niegodności. Serce zszokowane jest jednoczesną wizją naczynia glinianego i skarbu. Bóg jest święty, ja taki nie jestem. „Biada mi”. Bóg może uczynić coś z tymi, którzy widzą, jacy są naprawdę i zdają sobie sprawę z tego, że potrzebują oczyszczenia, lecz nie może zrobić nic z człowiekiem, który przekonany jest o swojej wartości. Izajasz został oczyszczony ze swojej marności przez Serafina, który wziął płonący węgiel z ołtarza, dotknął nim jego ust i rzekł: Oto dotknęło to twoich warg; twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech. To oczyszczanie zaczyna się w seminarium i trwa przez całe życie w postaci cierpienia fizycznego, katuszy umysłowych, zdrad, skandalów, fałszywych oskarżeń – a wszystkie one wzywają powołanego, aby stał się bardziej godnym skarbu.

Trzecim etapem jest odpowiedź. Po oczyszczeniu, Izajasz usłyszał głos Pana pytającego: Kogo mam posłać?  A Izajasz odparł: Oto jestem, poślij mnie. To właśnie powiedziałem w dniu moich święceń kapłańskich.

————————————————————————————————————————————————-

Źródło: „Treasure in Clay. The Autobiography of Fulton J. Sheen”

Czym jest kapłaństwo

Posted: 13 lipca 2013 by apolnik in kapłani, przemyślenia
Tagi: ,

508_kaplanstwo

Choć mam już trochę sporo ponad 20 lat to gdyby przyszło odpowiedzieć mi na pytanie zawarte w tytule, to zapewne nie potrafiłabym podać pełnej, wyczerpującej odpowiedzi.

Próbując powiedzieć czym jest kapłaństwo, myślę, że w pierwszym rzędzie należałoby wspomnieć o tym, co jest tak bardzo dla nas oczywiste, a mianowicie, że jest ono tajemnicą. Jest tajemnicą Bożego wyboru, bo nikt z nas nie wie i nie rozumie dlaczego Bóg wybiera tę, a nie inną osobę. Nie wiemy czym Pan tak naprawdę się kieruje. Ciężko jest nam nawet zrozumieć jak to możliwe, że Pan zechciał oddać Się w ręce zwykłego, słabego i grzesznego człowieka. Niezrozumiałym wydaje się  dla nas fakt, że nikt inny nie dostąpił tak wielkiej łaski, jaką jest sprowadzanie Pana na ziemię, odpuszczanie grzechów – tylko kapłan. Maryja, Matka Jezusa, jako jedyna z ludzi była bez grzechu, a nigdy nie otrzymała od Pana tej łaski i daru, jaki posiada kapłan. Choćby prowadził on najgorsze i grzeszne życie, ma prawo, a nawet nakaz ważnie cię rozgrzeszyć i na jego słowo Pan zstąpi na ziemię. Nikt z nas tego do końca nie jest w stanie pojąć, ale tak właśnie jest. To tajemnica Bożego wybrania, miłości i wielkiej pokory ze strony samego Boga.

Jednakże kapłaństwo jest także darem. Każdy ksiądz otrzymuje powołanie jako dobrowolny dar, który może przyjąć lub odrzucić. Bóg zaprasza człowieka do szczególnej bliskości, zażyłości i miłości z Nim, ale nie może i nie chce nikogo do tego zmusić. Decyzja należy do człowieka. Jeśli go przyjmie ze świadomością, że niczym sobie na ten dar nie zasłużył, rozpocznie niezwykłą, fascynującą i piękną przygodę z Panem. I może być pewien, że Pan zawsze będzie z nim i nigdy niczego mu nie zabraknie.

Tak. Kapłaństwo jest przygodą, w którą wyrusza Bóg i kapłan. Kapłan, który jest zwykłym, słabym, grzesznym człowiekiem. W trakcie tej niesamowitej podróży poznaje on jeszcze lepiej swoje słabości, wady i ograniczenia, a Pan wnikając w tajemnicę jego serca prowadzi go na drogę przemiany. To droga bogata w różne trudności, zmagania. Pełna wzlotów, upadków, a niekiedy także łez i bezsilności. Na tej drodze nie jest on nigdy sam – zawsze jest z nim Pan i gdy tylko zachodzi taka potrzeba, bierze go na swoje ramiona i jak długo potrzeba – niesie go.

To nie tylko podróż, w której kapłan poznaje siebie i swe ograniczenia, ale jest to też podróż podczas której spotyka ludzi, w których doświadcza Boga; Jezusa obecnego w dziecku, które jest pełne radości i ufności, w osobach chorych i cierpiących, w miłości małżonków – w wielkich i małych zwycięstwach tych wszystkich, których Pan stawia na jego drodze. Niemal każdego dnia jest on świadkiem cudów, w których bardzo namacalnie doświadcza jak dobry i wielki jest jego Mistrz.

Kim jeszcze jest kapłan? Gdy tak czasem patrzę trochę bardziej z boku na duszpasterzy mojej parafii, to widzę ludzi do szaleństwa zakochanych w Bogu. Trzeba być bardzo zakochanym, by wciąż bezustannie być do Jego dyspozycji i dla tych, których On kocha, dla ludzi. Msza poranna o 6.30, potem katecheza w szkole 7 godzin, po szkole spotkanie z młodzieżą, godzinna spowiedź, znów spotkanie z jakąś grupą, a w między czasie znajdują czas, by porozmawiać, obdarzyć dobrym słowem, życzliwościom i uśmiechem. I tak każdego dnia. Ciągle coś. Czasem bez szans na chwilę dla samego siebie, a sen to już chyba tylko późną nocą. Myślicie, że to na pokaz lub by pokazać jacy to wspaniali są? Nie, bo bez miłości i łaski od Pana na dłuższą metę tak się nie da. Trzeba bardzo kochać Pana, by wciąż z wielką pasją i przekonaniem mówić o Nim, o Jego miłości, z delikatnością i przejęciem brać Go w dłonie i ukazywać ludziom, spędzać godziny na osobistym spotkaniu i rozmowie z Nim, na spotkaniu z Jego Słowem.

Kiedy tak pisałam ten tekst i zastanawiałam się co tu jeszcze napisać, odezwała się moja znajoma. Wiedziałam, że wieczór wcześniej mieli swój wspólnotowy wieczór filmowy, więc zapytałam jak było. Odpowiedź była, że było super, siedzieli do godziny w pół do pierwszej. Tak odruchowo zapytałam kto z nimi tyle siedział. Padła odpowiedz ks. X. Jako, że wiedziałam, że tego dnia miał mieć spotkanie z Domowym Kościołem, to ze zdziwieniem zapytałam: To on nie miał Kręgu? Miał, ale potem przyszedł i siedział z nami. Wiedziałam, że stać tego kapłana na wiele, ale zatkało mnie tak bardzo, że wykrztusiłam z siebie tylko: Podziwiam, że mu się chciało. Wszystko, co usłyszałam potem jest chyba najlepszym podsumowaniem tego, kim jest kapłan. „No też podziwiam. To jest świetny ksiądz. Bo jest bezpośredni, towarzyski, zawsze powie coś miłego. I uśmiecha się ciągle. Nie da się go nie lubić. Jezus jest idealny, człowiek taki nie jest, nawet ksiądz, ale ksiądz X Go przypomina.”

Już wiesz kim jeszcze jest kapłan? Jest tym, który przypomina Boga, który ma „pachnieć” Nim. Jest tym, w którym doświadczamy Bożej troski o nas, zainteresowania nami. Jest tym, który przez wszystkie lata swojej posługi dbając o nasze dobro, zabiegając o nasze zbawienie sam wielokrotnie bywa atakowany przez szatana. Sam nie zaznaje ani odrobiny spokoju troszcząc się o to, byśmy my byli wciąż blisko Pana.

A według innych ludzi kim jest kapłan?

„Kapłan to sługa Jezusa, swego rodzaju palec Boga, osoba przez którą działa w nadzwyczajny sposób Jezus. Kapłan to jest niosący Jezusa, niosący prawdę i Miłość. Kapłaństwo jest posługą, misją, błogosławieństwem. Kapłaństwo jest to ślub Boga z człowiekiem. Wiesz, może być taki przypadek, że spotkam Kapłana – pedofila, złodzieja itp. No i będę zbulwersowany jego postawą, ale uklęknę i ucałuję mu dłonie, bo dzięki jego dłoniom staje się cud eucharystyczny. Dzięki jego dłoniom namacalnie widzę, że Bóg mi błogosławi , że Bóg mi odpuszcza grzechy. To, co najlepsze mógł nam Bóg zostawić, to On sam. A jest cały dla nas w Eucharystii, mówi do nas w sakramencie pojednania, w chrzcie i bierzmowaniu daje nam swojego Ducha i sprawia, że stajemy się Jego dziećmi. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie kapłańskie ręce. Kapłan jest to zastępca Chrystusa. Chrystus jako Najwyższy i Wieczny Kapłan złożył najdoskonalszą ofiarę – Ofiarę Krzyża, oddając za nas życie. Każdy kapłan jest zwykłym, grzesznym człowiekiem. Jest ustanowiony do składania darów i ofiar za grzechy. Staje się przez to podobny do Chrystusa Kapłana.” (Sebastian)

„Każdy kapłan przede wszystkim jest dla mnie człowiekiem. Człowiekiem wykształconym, posiadającym pewien zasób wiedzy na temat teologii, w szczególności na temat moralności człowieka. Kapłaństwo to przede wszystkim posługa, i uważam że prawdziwych kapłanów powinno się szanować za to, że mieli odwagę oddać się wierze. Do tego trzeba bowiem rozumu, powołania, szczerości i uczciwości – strzegąc swojej misji przed wypaczeniami.” (Jakub)

„Kapłan- OSOBA, która powierzyła całkowicie swoje życie Bogu. Kapłaństwo – to sakrament, który został ustanowiony przez Chrystusa, a także jak dla mnie to całe życie kapłana, jego codzienność, praca, posługa. Nie wiem czy tak krótko może być i czy to jest prawdziwe, ale ja tak to odbieram.” (Katarzyna)

„Chyba najpierw trzeba by odpowiedzieć na drugie pytanie – czym jest kapłaństwo. Dla mnie to dar sprawiania obecności Chrystusa między ludźmi, ale też mocniej – odblask Jego tożsamości, zdolności do wyrzeczenia się z miłości wszystkiego, co jest konieczne dla dobra drugich. Kapłan jest dla mnie najpierw dzieckiem Bożym i bratem. Później jest też tym, który w sposób szczególny ma ten dar sprawiania Bożej obecności.” (Aneta)

„Kapłan to pośrednik Boga przed ludźmi i ludzi przed Bogiem. Przez jego ręce i posługę na świat spływa największe dobro – sam Bóg – Jezus Chrystus. Kapłaństwo jest dla mnie osobiście ogromną tajemnicą. Do tej pory zastanawiam się dlaczego to akurat mnie wybrał Chrystus, i dlaczego zechciał oddać swe Boskie Ciało pokornie ukryte w zwykłym chlebie w moje ręce. Nie wiem… Jemu zaufałem i Jego mocą chcę być Mu wierny do końca życia.” (ks. Sebastian)

No, a Ty wiesz kim jest kapłan?

Kochani módlmy się, by każdy kapłan na ziemi mógł kiedyś powtórzyć za św. Pawłem:

„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego.” (2 Tm 4,7-8).

benedykt3

Kapłanów się nie rekrutuje

Posted: 10 lipca 2013 by Sandra Kwiecień in kapłani
Tagi: ,

6937

„Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników!”

To znaczy: żniwo dojrzało, ale Bóg chce posłużyć się ludźmi, aby dotarło do spichlerza. Bóg potrzebuje ludzi. Potrzebuje osób, które powiedzą: Tak, jestem gotowy stać się robotnikiem na Twoim żniwie, jestem gotowy pomagać, aby to żniwo dojrzewające w sercach ludzi mogło rzeczywiście znaleźć się w spichlerzu wieczności, wejść do wiekuistej Bożej wspólnoty radości i miłości.

„Proście Pana żniwa!” To znaczy także: nie możemy po prostu „produkować” powołań, muszą one pochodzić od Boga. Nie możemy – jak dzieje się to może w innych zawodach – za pomocą celnej propagandy i odpowiednio dobranych, by rzec, strategii po prostu rekrutować ludzi. Powołanie wypływa z Serca Boga i musi zawsze znaleźć drogę do serca człowieka. A właśnie po to, aby mogło dotrzeć do ludzkich serc, potrzebna jest także nasza współpraca. Prosić o to Pana żniwa znaczy niewątpliwie modlić się o to, poruszać Jego Serce, mówić do Niego: „Uczyń to, prosimy Cię! Rozbudź ludzi! Spraw, by Ewangelia napełniała ich entuzjazmem i radością! Spraw, aby zrozumieli, że jest to skarb cenniejszy niż wszystkie inne skarby, a kto go odkrył, winien go przekazywać innym!” My poruszamy Serce Boże. Ale modlitwa do Boga to nie tylko słowa prośby – wymaga też przemiany słów w czyny, aby w naszych rozmodlonych sercach zrodziła się iskra Bożej radości, radości z Ewangelii, i wzniecała w innych sercach gotowość powiedzenia „tak”.

Jako ludzie modlitwy, przepełnieni Bożym światłem, docieramy do innych i obejmując ich naszą modlitwą, wprowadzamy w przestrzeń obecności Boga, który następnie dokonuje swojego dzieła. W tym duchu chcemy wciąż na nowo prosić Pana żniwa, poruszać Jego Serce i razem z Bogiem docierać w naszej modlitwie także do serc ludzi, ażeby On sprawiał, zgodnie ze swoją wolą, że będzie w nich dojrzewać ich własne „tak”, dyspozycyjność, stałość pośród zamętu doczesności, oraz by zarówno w pogodny dzień, jak i wśród mroku nocy, wiernie trwali w służbie, z niej właśnie nieustannie czerpiąc przekonanie, że ten wysiłek – choć uciążliwy – jest piękny, jest pożyteczny, ponieważ prowadzi ku temu, co istotne: aby ludzie otrzymali to, na co czekają – światło Boże i miłość Bożą.

Benedykt XVI, Spotkanie z kapłanami i diakonami, Fryzynga, 14 września 2006 r.