Światło wiary

Posted: 6 października 2013 by Agnieszka Dankiewicz in religia
Tagi:

„Lumen Fidei”  („Światło wiary”) to encyklika, która została zaprezentowana 5 lipca 2013 w Watykanie. Została wydana jako pierwszy dokument napisany przez papieża Franciszka – Ojciec Święty określił ten tekst jako „encyklika na cztery ręce”. Uzasadnieniem tego wyrażenia są szkice i materiały przygotowane przez Benedykta XVI – rozpoczął on prace nad encykliką dotyczącą wiary, jednak nie ukończył jej ze względu na ustąpienie z pełnionej funkcji. Papież Franciszek miał możliwość, aby wykorzystać pozostawione materiały, uzupełniając je o własne refleksje i myśli.

Wydanie tej encykliki to dobra okazja, aby jeszcze głębiej zastanowić się nad naszą wiarą, a także przynależnością do wspólnoty Kościoła.

Pojęcia „wiara” i „wierzyć” mogą wydawać się nam oczywiste. Z łatwością moglibyśmy zdefiniować je jako zaufanie Bogu, przekonanie o Jego istnieniu i pewność pokładaną w Jego działaniu. Jednak wiara od zawsze kojarzona była także ze światłem i jasnością (nawiązania do tych wyrażeń możemy znaleźć w bardzo wielu fragmentach Pisma świętego). Chrystus, przynosząc światu Dobrą Nowinę i wiarę w Ojca Niebieskiego, mówił o Sobie: „Ja przyszedłem na świat jako światłość, aby nikt, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności.” (J 12, 46)

Na początek warto zastanowić się, jak definicja wiary rozumiana jest wiara w papieskiej encyklice.

„Kto wierzy, widzi; widzi dzięki światłu oświecającemu cały przebieg drogi, ponieważ przychodzi ono do nas od zmartwychwstałego Chrystusa, niezachodzącej nigdy gwiazdy porannej. Gdy brakuje światła, wszystko staje się niejasne, nie można odróżnić dobra od zła, drogi prowadzącej do celu od drogi, na której błądzimy bez kierunku. Dlatego pilne staje się odzyskanie światła, które jest właściwą cechą wiary, bo kiedy gaśnie jej płomień, wszystkie inne światła tracą w końcu swój blask. Światło wiary ma bowiem szczególny charakter, ponieważ jest zdolne oświetlić całe życie człowieka. Żeby zaś światło było tak potężne, nie może pochodzić od nas samych, musi pochodzić z bardziej pierwotnego źródła, musi ostatecznie pochodzić od Boga. Wiara rodzi się w spotkaniu z Bogiem żywym, który nas wzywa i ukazuje nam swoją miłość, miłość nas uprzedzającą, na której możemy się oprzeć, by trwać niezłomnie i budować życie. Wiara polega na gotowości otwarcia się na wciąż nową przemianę dokonywaną przez Boże wezwanie. Wiara jest bezinteresownym darem Boga, który wymaga pokory i odwagi, by zaufać i zawierzyć się, i w ten sposób dostrzec świetlaną drogę spotkania między Bogiem i ludźmi, historię zbawienia.” (LF 1, 3, 4, 13, 14)

Te słowa bardzo jasno mówią nam o tym, że wiara ma się opierać na indywidualnym spotkaniu z Bogiem, który chce stworzyć relację z człowiekiem. Droga wiary wynika z miłości – mimo to jest ona pełna wyzwań i trudności, ponieważ Bóg nie tylko obdarza człowieka Swoimi darami, ale jednocześnie jest wobec niego wymagający.

Dla każdego wierzącego pocieszeniem może być kolejna podstawa naszej wiary – to, że na drodze ku Bogu nie zostaliśmy sami. Najlepszym przewodnikiem jest bez wątpienia Jezus Chrystus, który jako Syn Boży doskonale zna Ojca.

2680„Nasza kultura straciła zdolność dostrzegania konkretnej obecności Boga, Jego działania w świecie. Uważamy, że Bóg znajduje się w zaświatach, na innym poziomie rzeczywistości, oddzielony od naszych konkretnych relacji. Gdyby jednak tak było, gdyby Bóg nie był zdolnym do działania w świecie, Jego miłość nie byłaby prawdziwie potężna, prawdziwie rzeczywista, a zatem nie byłaby nawet prawdziwą miłością, zdolną zapewnić to szczęście, które obiecuje. Wówczas byłoby całkowicie obojętne, czy się w Niego wierzy, czy nie wierzy. Natomiast chrześcijanie wyznają konkretną i potężną miłość Boga, który naprawdę działa w historii i decyduje o jej ostatecznym przeznaczeniu. Tę miłość można spotkać, ona objawiła się w pełni w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. W wielu dziedzinach życia zawierzamy innym osobom, znającym sprawy lepiej od nas. Mamy zaufanie do architekta, który buduje nasz dom, do farmaceuty, który daje nam lekarstwo mające nas uzdrowić, do adwokata broniącego nas w sądzie. Potrzebujemy również kogoś, kto byłby wiarygodnym ekspertem w sprawach Boga. Jezus, Jego Syn, jawi się jako Ten, kto poucza o Bogu. Życie Chrystusa, Jego sposób poznania Ojca, życie całkowicie w relacji z Nim, otwiera przed życiem ludzkim nową przestrzeń, i my możemy w nią wejść. By umożliwić nam poznanie Go, przyjęcie i naśladowanie, Syn Boży przyjął nasze ciało, i dzięki temu patrzył na Ojca także w sposób ludzki, będąc w drodze i żyjąc w czasie. Wiara chrześcijańska jest wiarą we Wcielenie Słowa oraz w Jego zmartwychwstanie w ciele; jest wiarą w Boga, który zbliżył się do nas tak bardzo, że wszedł w nasze dzieje. Wiara w Syna Bożego, który stał się człowiekiem w Jezusie z Nazaretu, nie oddala nas od rzeczywistości, ale pozwala nam pojąć jej najgłębsze znaczenie, odkryć, jak bardzo Bóg kocha ten świat i wciąż kieruje go ku sobie; powoduje to, że chrześcijanin angażuje się coraz bardziej i mocniej przeżywa swoją wędrówkę na ziemi.” (LF 17, 18)

Chrystus założył Kościół – tak, aby powołać każdego człowieka do życia we wspólnocie. Każdy z nas tworzy wspólnotę. Papież pisze:

 „Przeszłość wiary, dzieło miłości Jezusa, które zrodziło w świecie nowe życie, dociera do nas w pamięci innych, świadków, jest zachowane i żywe w tym jedynym podmiocie pamięci, jakim jest Kościół. Kościół jest Matką uczącą nas mówić językiem wiary. Nie można wierzyć samotnie. Akt wiary pojedynczego człowieka wpisuje się we wspólnotę, we wspólne «my» ludu, który w wierze jest jakby jednym człowiekiem, «synem moim pierworodnym», jak Bóg nazwie całego Izraela.” (LF 38, 39, 14)

Ostatni przytoczony fragment (choć jest najkrótszy) powinien być dla nas bardzo ważny. Bóg zaprasza nas do tego, abyśmy tworzyli wspólnotę ludzi, których łączy ta sama wiara. To ogromny dar! Kościół – wspólnota niezmiennie przekazuje nam prawdę i pamięć o naszej wierze; pozwala nam poznać wiarę naszych przodków z początków chrześcijaństwa. W Piśmie świętym i Tradycji zawarte są historię tych, którzy przez wieki dawali piękne świadectwa swojej wiary. I my dziś wezwani jesteśmy do tego, aby pielęgnować to, co otrzymaliśmy. W tym kontekście wspólnota może jawić się nam jako wyzwanie.

Warto, abyśmy w swoim codziennym życiu zauważyli, że nasza wiara faktycznie jest osobistym spotkaniem z Bogiem, ale jednocześnie wpisuje się ona w życie wspólnoty, o którą nieustannie trzeba się troszczyć, ponieważ wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni.

Potrzeba nam tego, byśmy umieli tworzyć wspólnotę Kościoła w jedności. Pamiętajmy o sobie nawzajem – aby nasze osobiste spotkanie z Bogiem otwierało nas na drugiego człowieka.

deon-encyklika21-600x304

Reklamy
Komentarze
  1. A. pisze:

    „Kto wierzy, widzi; widzi dzięki światłu oświecającemu cały przebieg drogi, ponieważ przychodzi ono do nas od zmartwychwstałego Chrystusa, niezachodzącej nigdy gwiazdy porannej.
    Gdy brakuje światła, wszystko staje się niejasne, nie można odróżnić dobra od zła, drogi prowadzącej do celu od drogi, na której błądzimy bez kierunku.”

    Czasem niestety tak jest, że błądzimy bez kierunku, zwłaszcza kiedy człowiek i to kapłan patrzy tylko i wyłącznie po ludzku na wydarzenia, których jest uczestnikiem. Jeśli do tego jeszcze dojdzie nieokiełznana pycha i zapatrzenie w swoje tylko ” ja”, to katastrofa gotowa, oczywiście z krzywdą przede wszystkim dla otoczenia tj bliźniego.
    W Dzienniczku św. Faustyny czytamy: ” (…) Pan Bóg przyjmuje, co my uważamy za dobre – i to Pan Bóg przyjmuje i uznaje za dobre. Nie martwić się, jeżeli po czasie sprawy te okażą się niedobre, Pan Bóg patrzy na intencję, z jaką zaczynamy, i według tej będzie nagradzał. Jest to zasada, której powinniśmy się trzymać.”
    Bóg jako jedyny patrzy zawsze na nasze serce, choćby słabe i zagubione było wielce i On jeden troszczy się o intencję. Nie o efekt i finał naszego zmagania, ale o sam trud, sam wysiłek trwania. On jeden wie najlepiej, że czasem tak bardzo chcemy dobrze, że wychodzi na odwrót. Owszem, wtedy jest smutno ale ciągle pozostaje WIARA, wiara w Boga samego, skoro w człowieka zwątpić trzeba było, bo np odruchy całkiem nieludzkie wykazał wobec bliźniego.
    „Kto wierzy, widzi; widzi dzięki światłu oświecającemu cały przebieg drogi (…)”,
    ale do tego trzeba mieć wiarę, mocną na miarę Chrystusa Pana. Tylko wtedy bowiem widać coś dalej, dalej niż chwila obecna. Życie pokazuje, że mało kto tak wierzy i mało kto ufa, że z najgorszego zła Bóg wyprowadza dobro, dobro nie tylko dla skrzywdzonego ale dla każdego, kto Mu zaufa i zawierzy, że Bogiem życia jest, nie śmierci.
    Przymnóż nam Panie wiary i naucz dobrze wypełniać najważniejsze przykazanie – miłości Boga i bliźniego.

    „Potrzeba nam tego, byśmy umieli tworzyć wspólnotę Kościoła w jedności!
    Pamiętajmy o sobie nawzajem – aby nasze osobiste spotkanie z Bogiem otwierało nas na drugiego człowieka.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s