Archiwum dla Styczeń, 2014

Moment zatrzymania

Posted: 28 stycznia 2014 by Sandra Kwiecień in ogłoszenie, święci i błogosławieni
Tagi:

Od zeszłego tygodnia na stronie panuje „cisza”. Większość członków akcji to studenci, więc chwila obecna jest czasem przystępowania do zaliczeń i egzaminów. Przyjmujemy Wasze maile troszeczkę wolniej niż zwykle, lecz cały czas o Was pamiętamy. Prosimy Was o odrobinę cierpliwości. Od przyszłego tygodnia wracamy do publikowania artykułów, rozpoczniemy kolejną wysyłkę Kart Adopcyjnych oraz znów płynnie będziemy odbierać pocztę mailową oraz tę tradycyjną (dzięki, że w ten sposób także do nas piszecie!). Niemniej z Waszymi deklaracjami modlitewnymi staramy się być na bieżąco i odbieramy je, gdy tylko możemy.

Wielu spośród uczestników to studenci, toteż chcemy z Wami podzielić się odrobiną nadziei. Nie życzymy jednak żadnego połamania pióra, czy „trzymania kciuków”. Pocieszymy Was po chrześcijańsku 🙂 Przedstawię Wam postać chyba nie każdemu znaną. Mnie jednakże tak, ze względu na wspólne cechy, takie jak brak jakichkolwiek talentów, a ten święty to czasem (a w zasadzie zwłaszcza dziś) moja nić łącząca mnie z niebem. W czasach, gdy trzeba umieć wszystko, trzeba być najlepszym, na wszystkim się znać – kiedy dominuje wyścig szczurów, a w pracy czy na studiach trzeba umieć się „sprzedać” i zareklamować, by coś osiągnąć – lubię patrzeć na tę barwną postać. Bo nie wszyscy święci są tacy sami!

Św. Józef z Kupertynu. Jeden z chyba najskąpiej obdarzonych ludzi na świecie.  Natura nie udzieliła mu żadnego ze swoich darów. Sam siebie nazywał bratem-osłem. Nie potrafił zdać żadnego egzaminu, niezdolny był poprowadzić rozmowy; niezdolny jednocześnie do zajęć domowych, nie mógł dotknąć talerza, by go nie stłuc. Pozbawiony zdolności umysłu i sprawności zmysłów, zdawał się nie posiadać danych potrzebnych zarówno dla uczonego, jak i dla dobrego służącego.

Uleczony ze straszliwej choroby, chciał wstąpić do zakonu i tu spotkał go cały szereg przeszkód i niepowodzeń. Pragnął być przyjętym do klasztoru – odmówili mu; później jednak udało mu się zacząć nowicjat, ale go nie skończył. Wrócił do grona świeckich, a po pewnym czasie znów wrócił do klasztoru. Miotając się, zewsząd odpychany, sam już w końcu nie wiedział co robi i czego pragnie.

Pomijając cały jego ciężki żywot, ponowne wyrzucenie z klasztoru, przepędzenie przez rodzinę, po bardzo wielu nieudanych próbach dokonania czegokolwiek w swoim życiu, na koniec dostał się (jednak!) do klasztoru w Grotella, gdzie powierzono mu opiekę nad mułami. Józef umiał zaledwie czytać i pisać, a mimo to chciał być księdzem. Nigdy nie był zdolny wytłumaczyć żadnej z Ewangelii roku, oprócz tej, która zawiera słowa: „Błogosławione wnętrzności, które cię nosiły”. Jakimś cudem stanął Józef do egzaminu na diakona. Biskup otworzył księgę Ewangelii i trafił właśnie na słowa: „Błogosławione wnętrzności, które cię nosiły”. Józef nie mógł powstrzymać uśmiechu, ale objaśnił tekst doskonale. Pozostawały ostatnie egzaminy kapłańskie. Tu rzecz odbyła się w sposób nadzwyczajny. Pierwsi, którzy przystąpili do egzaminu, zdali go tak świetnie, że biskup przekonany, że wszyscy znają przedmiot swój równie dobrze, przyjął pozostałych bez egzaminu. Wśród pozostałych był właśnie Józef. Mimo więc swojej nieudolności, wbrew wszystkim ludziom, którzy wieszczyli mu porażkę, został kapłanem 4 marca 1628 r.

Pewnego dnia kazano mu objaśnić jakiś ustęp brewiarza. Józef otworzył księgę i trafił na naukę o św. Katarzynie ze Sieny. Ustęp zaczynał się słowami: „Catharina, virgo senensis, ex Benincaris piis orta parentibus” – „Katarzyna, dziewica ze Sieny, urodzona z Beninkarów, pobożnych rodziców”. Otóż Józef czytając ten ustęp, opuścił wyraz: ex Benincaris. Kazano mu czytać po raz wtóry, lecz on znów opuścił te słowa; rozkazali mu odczytać po raz trzeci, znów to samo. Kazano mu przyjrzeć się uważnie. Nadaremnie wysilał wzrok, ale nie mógł dojrzeć wyrazu, który mu kazali odczytać. W jakiś czas później Kongregacja Rytuału wykreśliła ten wyraz.

Ten człowiek, który nic nie umiał, nic nie rozumiał, który nie umiał porozumiewać się z innymi ludźmi, który niczego nie mógł się nauczyć, pozbawiony zupełnie przytomności umysłu, nauki oraz umiejętności ukrycia swoich braków i usterek, człowiek ten wychodził zwycięsko ze wszystkich egzaminów, ze wszystkich badań, ze wszystkich prób, którym go poddawano.

No to dlaczego jednak jest świętym? Przecież ludzie mu współcześni nie mieli pojęcia, że to Boża ingerencja go wspomagała.

Zamiast widzieć ludzi takimi, jakimi są, pod ich postacią zwykłą i dla wszystkich widoczną, on widział ich często pod postacią zwierząt, przedstawiających właściwy stan ich duszy. Odczuwał wonie, których nikt nie czuł, wonie duchowe, które dla niego były materialne. Spotykał np. człowieka, którego sumienie było zbrudzone. „Wydzielasz straszną woń, mówił Józef, idź się umyć”. Po spowiedzi, o ile spowiedź była szczera, czuł inny zapach.  Odczuwał fizycznie to, co istniało jedynie w sferze moralnej. Postać jego była rodzajem żywego symbolu, który rozjaśniał świat widzialny przez widoczny odblask nadzmysłowego świata.

Zdarzało się, że św. Józef na sam dźwięk imienia Maryi lub Jezusa unoszony bywał w górę, nawet fizycznie. Ekstaza jego objawiała się często wielkim krzykiem, krzyk ten jednak nie przerażał, a stwierdzenie tego faktu miało wielkie znaczenie w procesie kanonizacyjnym. Kościół z niezmierną ostrożnością przystępuje do rozróżniania duchów. Duch św. daje poczucie bezpieczeństwa, nawet wśród przerażających pozorów; zły duch niepokoi nawet wśród pozornej ciszy. Pewnego dnia don Antonio przechadzał się z Józefem po ogrodzie. „Bracie Józefie, rzekł, jakież Bóg dał śliczne niebo”. Józef wydał okrzyk, uniósł się w górę i klęknął na wierzchołku drzewa oliwnego. Gałązka poruszała się lekko, jakby na niej siedział ptak. Pozostawał tam około pół godziny. Jeżeli ogarniała go ekstaza podczas Mszy św., Józef, przyszedłszy do siebie, odprawiał w dalszym ciąga świętą Ofiarę, zaczynając ściśle od tej chwili, w której przestał, nie omyliwszy się nigdy o jedną sylabę ani o jeden ruch.

Brzmi fantastycznie, prawda? Niemal nierealnie. A jednak to prawda. Żeby ludzie przekonali się o tym, że ten – całkowicie po ludzku patrząc – „nikt” jest Bożym wybrańcem, potrzebowali zobaczyć go lewitującym nad swoimi głowami – inaczej by w ogóle nie uwierzyli.

Św. Józef z Kupertynu jest patronem studentów. Czasami sesja jest takim polem bitwy, że rzeczywiście trzeba jakiegoś nieprzeciętnego orędownika. Jemu się udawało przetrwać te batalie,  bo Pan był z nim. Módlmy się więc żarliwie. Ale do nauki też Was zachęcam. Św. Józef choć jedno zdanie z Pisma Świętego umiał, więc wniosek jest dość oczywisty – z pustego to i Duch Święty nie naleje 😛 Łaska buduje na naturze.

———————————————————————-

Fragmenty tej bardzo bogatej biografii zostały zaczerpnięte z książki Ernesta Hello „Żywoty świętych”, Warszawa 1910.

Dusz – pasterz

Posted: 21 stycznia 2014 by Agnieszka Dankiewicz in religia, święci i błogosławieni
Tagi:

shepherd

Św. Afrahat o kapłaństwie

Św. Afrahat to syryjski pisarz i Doktor Kościoła. Jego życie i działalność przypadają na pierwsze wieki chrześcijaństwa. Od tego czasu minęło wprawdzie bardzo wiele czasu, świat się zmienił – jednak jego nauka wciąż pozostaje aktualna.

„Pasterze stoją na czele trzody i dają jej życiowy pokarm. Kto strzeże trzody, dla niej pracuje i o nią się troszczy staje się uczniem dobrego Pasterza, który za owce dodał swe życie. Kto nie dba o trzodę, podobny jest do najemnika, któremu nie zależy na owcach. Wy, pasterze, bądźcie podobni do tych pierwszych sprawiedliwych pasterzy. Gdy Jakub pasł i strzegł trzody Labana, pracował, czuwał i otrzymał nagrodę. Toteż rzekł do Labana: „Dwadzieścia lat byłem u ciebie, żadnej z twych owiec i kóz nie straciłem. Baranów z twej trzody nie jadałem, rozszarpanej przez dzikie zwierzęta sztuki ci nie przynosiłem, a tego z rąk mych żądałeś. W dzień trawił mnie upał, a nocą chłód spędzał mi sen z powiek” (Rdz 31,38-40).

Pasterze, jak on dbał o trzodę. W nocy czuwał, aby jej strzec i nie zasnął, w dzień zaś oddawał się pracy, aby ją paść. Jak Jakub był pasterzem, tak i Józef i jego bracia byli pasterzami. Pasterzem był Mojżesz, pasterzem był też Dawid, pasterzem był i Amos. Wszyscy byli pasterzami, strzegąc trzody i dobrze ją prowadząc. Lecz czemu – mój drogi – ci pasterze wpierw paśli trzodę, zanim ich wybrano na pasterzy ludzi? Aby najpierw nauczyli się, jak pasterz powinien troszczyć się o owce, strzec je i dla nich pracować. Dopiero gdy pasterze nauczą się dbać o owce, można ich wybrać do kierowania ludźmi. Jakub troszczył się o trzodę Labana, pracował, strzegł i dobrze ją prowadził; wychowywał też świetnie synów, dając tym wzór dobrego pasterza; podobnie Józef ze swymi braćmi pasł trzodę i potem w Egipcie jako dobry pasterz dobrze kierował ludem.

 Ale pasterze, którzy nie zajmowali się owcami, byli tylko siebie pasącymi najemnikami. O nich to mówi prorok: „O, pasterze gubicie i rozpraszacie owce pastwiska mego! Słuchajcie mowy Pana! A tak Pan mówi: «Oto odwiedzę swą trzodę, jak pasterz odwiedza trzodę w dniu burzy i zażądam swych owiec z rąk waszych. O pasterze głupi! Odzialiście się wełną owiec i jecie tłuste mięso, a trzody nie pasiecie. Tego, co było chore, nie leczyliście, co było złamane, nie wiązaliście, i co zostało rozproszone, nie szukaliście, mocnych i tłustych nie strzegliście, lecz twardo prowadziliście. Dobre pastwiska spasacie, resztę nogami depczecie; wody słodkie pijecie, resztę swymi stopami mącicie. A owce moje muszą spasać to, co stopami waszymi zdeptaliście, i pić to, co zmąciliście waszymi nogami”” (Ez 34,2-4; 9, 10-12, 18-19).

Oto pasterze chciwi i głupi; najemnicy, którzy owiec nie paśliście ani należycie nie strzegliście i od wilków nie uwalnialiście. Gdy zaś przyjdzie pasterz wielki, Książę pasterzy, zawoła i odwiedzi swe owce, i pozna swą trzodę, pasterzy też wezwie i rozliczy się z nimi i potępi ich czyny. Tych zaś, którzy trzodą dobrze kierowali, Książę pasterzy pochwali i ustanowi dziedzicami życia i spoczynku.

O pasterze! Bądźcie podobni do tego Pasterza, który tak się troszczył o swą owczarnię. Oddalone przyprowadzał z powrotem, słabe umacniał, złamane uzdrawiał, tłuste zachowywał, życie swe oddał za owce. Wybrał sławnych przełożonych i wychował ich, powierzył im owce i dał władzę nad całą owczarnią. Szymonowi Piotrowi powiedział: „Paś owce moje, paś baranki i owce moje” (J 21,15. 17). I Szymon pasł trzodę, aż skończył się czas jego, i wam ją powierzył i odszedł. Paście więc i wy trzodę, i wychowujcie ją należycie. Pasterz bowiem, który troszczy się o owce, nie wykonuje innego zadania: nie uprawia winnicy, nie obsiewa ogrodów, nie oddaje się zajęciom tego świata. Nigdy bowiem nie widzieliśmy pasterza, który by porzucił trzodę na polu, aby stać się kupcem. Gdyby bowiem opuścił trzodę i podobne rzeczy uczynił, pozostawiłby owce wilkom.

Przypomnij sobie, przyjacielu, co ci napisałem o naszych dawnych ojcach. Oni wpierw uczyli się służby pasterskiej i tak nabierali w tym doświadczenia, potem zaś wybierano ich do kierowania ludźmi, ponieważ wiedzieli i widzieli, jak pasterz powinien dbać o swą owczarnię. Skoro umieli kierować trzodą, potrafili rządzić i ludźmi.

Józefa wezwano od owiec do rządzenia w Egipcie w trudnych okolicznościach. Mojżesza wybrano od owiec do prowadzenia i pasienia ludu. Dawid odszedł od owiec, aby zostać królem Izraela. Amosa wezwał Pan od owiec i ustanowił go prorokiem nad swym ludem. Elizeusz także od pługa wybrany, był prorokiem w Izraelu. Nie wrócił Mojżesz do swych owiec, choć powierzonej sobie trzody nie opuścił. Nie wrócił też do owiec Dawid, lecz pasł lud w niewinności swego serca. Amos nie wrócił do pasienia owiec i zbierania drzewa, lecz pełnił swój urząd proroczy. Ani Elizeusz nie wrócił do swego pługa, lecz służył Eliaszowi i zajął jego miejsce.

Żądam od was, pasterze, abyście nie dawali owczarni przełożonych ograniczonych, głupich, żądnych bogactw. Kto pasie owce, niech się żywi ich mlekiem; i kto kieruje pługiem, niech korzysta ze swej pracy. Kapłani niech mają część z ołtarza, lewici niech pobierają dziesięcinę. Kto spożywa mleko, niech pamięta o owcach; kto pragnie pracować pługiem, niech chętnie oddaje się orce. Kapłani sprawujący ofiarę, niech ją sprawują gorliwie; lewici otrzymujący dziesięcinę, niech nie mają części w Izraelu. O, pasterze, uczniowie naszego wielkiego Pasterza, nie bądźcie podobni do najemników! Najemnik bowiem nie troszczy się o owce. Ale bądźcie podobni do naszego słodkiego Pasterza, który nie kochał więcej siebie niż owce. Uczcie młodzieńców, wychowujcie panny, kochajcie owieczki żywione w waszym otoczeniu, abyście kiedyś, stanąwszy przed swym Pasterzem, przedstawili Mu całą waszą trzodę, a On sam dał wam to, co przyrzekł: „Gdzie Ja jestem, i wy tam będziecie” (J 12,26). Niech te kilka słów wystarczy dobrym pasterzom i rządcom.”

(„Rozprawa o kapłaństwie”)

Wyrównajmy rachunki

Posted: 18 stycznia 2014 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi:

Dziecko bierze wszystko jak leci. A przede wszystkim: dziecko bierze. I tym różni się ono od dorosłego, bo dorosły kupuje. Dziecko nie kupuje, mówi po prostu: „daj!” – i trzeba mu dać. A jak mu się nie da, to sobie samo weźmie. Jako szkrab czasem tak zawstydzałam mamę, gdy po prostu brałam coś z półki. Mama, cała w pąsach, przepraszała, że w ten sposób przywłaszczyłam sobie, dajmy na to, gumę do żucia. Ot, taki był ze mnie mały recydywista 🙂 Byłam wtedy całkiem mała i dopiero musiałam się nauczyć, że to nie jest jak w domu – że wezmę z półki i mogę się pobawić. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, że dorosły musi coś najpierw kupić, żebym mogła to wziąć.

I taki własnie jest świat dorosłych. Jak coś chcę, to muszę to kupić. Żeby kupić, muszę zarobić. Jak nie zarobię, to muszę pożyczyć. Jak pożyczę, muszę spłacać. Dorosły ciągle rachuje, i to na wiele sposobów. A dziecko nie, dziecko mówi: daj! Tata choćby sobie w łeb palnął – musi dać. Ojciec ma problem, dziecko nie ma, dziecko chce dostać.

I to jest właśnie jedna z najważniejszych postaw w wierze. Wiara polega na tym, że człowiek umie brać od Pana Boga i że ogólnie wiarę pojmuje od strony daru. Niestety, mamy z tym potężny kłopot, więc ciągle w wierze próbujemy coś kupować. I tak oto targujemy się z Panem Bogiem: ja Tobie dziewięć pierwszych piątków miesiąca, to Ty mi szczęśliwą śmierć. Ja Tobie codzienną Mszę świętą przez miesiąc, a Ty mi załatwisz pracę. Ja dam na tacę 20 zł, a Ty sprawisz, że zdam maturę. Ja Tobie to, a Ty mnie tamto. To trochę taka pobożność „rachunkowa”. Jej dobrym przykładem są obyczaje z południa Włoch, gdzie ludzie modlą się o deszcz, a jak ten nie pada, to świętego, do którego się modlą wyciągają na zewnątrz, na przykład na pole. A niech stoi, niech mu też grzeje w czaszkę. Jak nie umie załatwić tego, co trzeba, to niech też z nami cierpi. I na dodatek jeszcze ptaki go, za przeproszeniem, obsrają. Dobrze mu tak.

Problemem jest to, że budujemy naszą wiarę na lichym, niewłaściwym fundamencie, który nazywamy zasługą. Zasługa, czyli: zasłużysz – to dostaniesz. Nie zasłużysz – nie dostaniesz. Albo kompletnie zapominamy, albo przeinaczamy kwintesencję słowa: łaska. Robimy absolutnie wszystko, żeby mieć z Panem Bogiem wyrównane rachunki, żeby – nie daj Boże – nie być Mu za coś wdzięcznym!

Z Panem Bogiem się nie handluje. Jesteśmy tacy, że próbujemy nadal układać się, jak by tu coś uzyskać. Ale to nie tak. Stwórca coś nam daje. I ten dar nie powinien nas pobudzać do pychy: zasłużyłem, bo się dużo modliłem, bo jestem lepszy od innych. Nieprawda. Nie zasłużyłeś! Dar Boży ma nas zmieniać. Ma sprawić, że my – obdarowani, poczujemy się wdzięczni i spróbujemy odpowiadać miłością na doznaną miłość. Odpowiadać, nie znaczy – zasłużyć, zapłacić, wynagrodzić. Pan Bóg jest zawsze pierwszy w dawaniu, nie da się go wyprzedzić i należycie „odpłacić” i lepiej nawet nie próbować. Mamy mieć jednak świadomość obdarowania i nie bać się tego, że będziemy zadłużeni u Pana Boga. Z tego długu nigdy się nie wypłacimy, lecz możemy odpowiedzieć Panu: On daje mi wszystko, ja próbuję dać Mu wszystko.

To jest właśnie postawa dziecięctwa, że człowiek przed Panem Bogiem jest… bezinteresowny. W normalnej rodzinie trzeba być bezinteresownym. Nie wystawia się rachunku rodzicom za to, że poszedłeś i wyrzuciłeś śmieci. Niestety, niektórzy rodzice demoralizują dzieci i płacą im za to, że dziecko zrobi coś w domu. I tak, to jest demoralizacja. To nie ma nic wspólnego z uczeniem „zarabiania” w życiu. W rodzinie nie możemy się wymieniać i rozliczać co kto zrobił. I tak samo z Panem Bogiem, który jest naszym Ojcem, a my Jego dziećmi. Jesteśmy rodziną. Ja zrobię coś dla Pana Boga, bo Go kocham i Mi na Nim zależy. Pomodlę się, bo chcę, a nie dlatego, żeby coś uzyskać. Pójdę w tygodniu na Mszę, bo się stęskniłam, a nie dlatego, że mam sześćdziesiąt intencji i sto spraw do załatwienia. Pan Bóg to nie biuro, to mój Ojciec – moja rodzina. To tak jak w naszych ziemskich rodzinach – my się tu nie mamy przerzucać: ja cię urodziłem, kupowałem ci ubrania, wykształciłem, to teraz płać. W normalnej rodzinie tak nie ma (choć niektóre zaczynają i tak funkcjonować). Rodzic daje swojemu dziecku, bo to jego dziecko. Po prostu! Pomogę mamie z zakupami, bo to moja mama.

Jest jeszcze jedna sprawa, o której trzeba na koniec powiedzieć. O wdzięczności. Dziś światem rządzi ekonomia. Nie możemy jednak patrzeć na wszystko oczami tego świata, lecz oczami dziecka Bożego. Trzeba rodzicom dziękować za to, że pracują i pomagają nam w życiu. Za to, że kupowali książki do szkoły, nowe ubrania, zabawki – na tyle, na ile mogli. Tak należało czynić, bo rodzic ma dbać o dziecko. Jednak nie znaczy to, że będziemy siedzieć na poduszkach i czekać, aż rodzice złożą nam pod stopy dary. Za to dobro trzeba podziękować. A żeby za nie podziękować, trzeba je najpierw dostrzec. Czy dostrzegamy to, że Pan Bóg ciągle nas obdarowuje? Czy jesteśmy Mu wdzięczni? Nie. Dzisiaj ludzie nie są wdzięczni. Wciąż za mało dziękujemy Panu Bogu. Jesteśmy często ślepi na Jego dary i uważamy, że nic nie dostajemy. Prawda, że czasem tak uważasz? Że był choć jeden taki dzień, gdy powiedziałeś – nic nie dostałem od Pana Boga! Trzeba więc zacząć dziękować. Uklęknąć i podziękować: za rodziców, za swoje własne dzieci, za życie, za łaskę wiary. Z czasem zaczniesz dostrzegać inne łaski, które otrzymujesz, a których dziś być może nie widzisz. Zdziwisz się, jak wiele wokół Ciebie się dzieje.

Pan Bóg to i mój i twój Tata. Gdy masz problem – przedstaw Mu go. Nie zawsze dostaniesz to, o co prosisz. Tak jak ziemski ojciec nie kupi dziecku wszystkiego, bo może mu to zaszkodzić lub jest nieodpowiednie, tak Ty też nie zawsze dostaniesz dokładnie to, o co poprosisz. Ale dostaniesz zawsze to, czego tak naprawdę potrzebujesz. Bądź dzieckiem Pana Boga – kochaj Go i czyń, to co trzeba. Ale pamiętaj – z miłości. A nawet jeśli z tą miłością krucho, to nie szkodzi. Kochaj tak jak umiesz, nawet jeśli nie umiesz prawie wcale. Daj Mu wszystko co możesz, nawet jeśli niemal nic nie ma. Panu Bogu całkowicie wystarczą Twoje okruszki.

Mnie już nie ma

Posted: 14 stycznia 2014 by apolnik in przemyślenia
Tagi:

„Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana”

 

To były pierwsze godziny Nowego Roku 2014. Rozmawiałam z pewnym zakonnikiem i zobaczyłam, że pod szkaplerzem ma metalowy krzyż. Zapytałam, czy każdy w  jego zakonie taki ma. Odpowiedział, że tak. „Najpierw w nowicjacie był drewniany. Wtedy to ja byłem na krzyżu.” Wyszeptałam: „ Teraz jest Was dwóch. Chrystus i Ty.” Odpowiedział: „Nie, mnie już nie ma. Jest On. Wszystko, co widzicie to nie ja. To Jezus.”

Po dziś dzień nie wiem jaką miałam minę, gdy usłyszałam te słowa, ale mocno odbiły się we mnie i moim sercu. W zasadzie wciąż się odbijają. I jakoś tak automatycznie przypominają mi się słowa św. Pawła: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.” Tak sobie po ludzku myślę, że ciężko jest pozwolić na to, by to, co moje – marzenia, pragnienia, plany, moja miłość własna, słabości, obawy i cała moja konstrukcja i ja sama dla siebie – umarła. Samej z siebie mnie na to nie stać. I wiem, że czasem wolę tkwić w tym, co nieraz jest moją słabością, grzechem, tym co mnie zniewala niż pozwolić Bogu, by we mnie działał. Niż pozwolić, by Bóg uwolnił mnie ode mnie samej. Wstyd się przyznać, ale niekiedy wole swoje życiowe bagno, które już dobrze znam i do którego zdążyłam się przyzwyczaić, niż ten plan jaki dla mnie ma Pan.

Taki to człowiek jest śmieszny, że zamiast wypłynąć na głębię wraz z Chrystusem pozwala, by dusił i niszczył go strach. Bo nie wiem, co w Swych planach co do mnie ma Chrystus. Nie wiem czego mnie pozbawi, co zabierze. I nie wiem czy w tym momencie, w którym zacznie mi różne rzeczy zabierać, czy to przypadkiem nie będzie za bardzo bolało. Na całe dla mnie i dla każdego z nas szczęście, Pan Bóg w stosunku do nas się nie poddaje i stoi u drzwi naszego serca i puka. Puka aż do skutku. A czasem nawet, gdy już widzi, że lada moment utopimy się we własnym błotku życiowym, wchodzi w nasze życie już bez pytania i podnosi nas. Zabiera to, co nas niszczy. I otwierają się nam oczy. Zaczynamy pozwalać Mu się prowadzić.

Z nieukrywanym podziwem patrzę na tych, których życie zmienia się całkowicie. Oni oddali Bogu wszystko. Za pewne niemało ich to kosztowało, ale oni wiedzą co, a raczej Kto w życiu jest najważniejszy. Oni wiedzą, że ich życie tak naprawdę nigdy nie należało do nich. Wiedzą, że to, co nawet dziś posiadają, nie jest ich. Wiedzą, że są pielgrzymami, że ich dom nie jest tu. Myślę, że mają tę świadomość, że Bóg nawet jeśli im coś odbiera, to jednak ma przeznaczone dla nich coś dużo lepszego i piękniejszego.

Staję i słyszę w uszach te słowa: „Mnie już nie ma.” Dobrze, że Bóg stawia na mojej drodze takich ludzi, bo w jakiś sposób popycha mnie to do modlitwy i do tego, by stanąć przed Panem i prosić, by otwierał mnie na Siebie. By niszczył to, co jest we mnie, a czego On dla mnie nie chce. By mnie prowadził zgodnie ze Swoją wolą i uczył ufać, że to, co ma dla mnie jest faktycznie najlepsze i najpiękniejsze. I proszę Go bym już nie ja żyła, lecz On we mnie. Ja wiem, ja wierzę, że On może to we mnie uczynić. Patrzę, na tych ludzi, których życie Bóg przemienił, w których żyje już On Sam i nie widzę na ich twarzach smutku, lecz radość i pokój.

To już nie żyją oni, lecz Chrystus w nich. I wiem, że ja też tak chcę! A Ty?

Dziewięć próśb Jezusa

Posted: 12 stycznia 2014 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi:

„Żaden żebrak nie wyciąga tak ręki o kawałek chleba, jak Ja wyciągam ręce do dusz.”

*

Prośba o rozmowę

Rozważaj miłość Moją – co uczyniłem dla ciebie od żłobka, aż po krzyż. Ukochałem cię, zanim byłaś na świecie. Myślę o tobie. Myśl o Mnie. Rozmawiaj ze Mną. Radź się Mnie we wszystkim.

Prośba o miłość

Czuwaj nad tym, by składać choćby najmniejsze ofiary. Dziecko czuje się bezpiecznie i spokojne w objęciach matki. O nic się nie lęka. Ciebie mam zawsze w objęciach, niczego się nie lękaj. Kochaj mnie. Kochaj mnie miłością czują i czynną. Bądź pociechą serca Mojego.

Prośba o ufność

Ufaj, bo wszystko mogę. Ile Mi ufać będziesz, tyle będziesz otrzymywać. Twoje pragnienie zmusza Mnie do udzielania ci łask. Ufność wspiera wiarę, wiara ufność, a pokój głęboki jest fundamentem wiary i ufności. Ufaj mi i wierz, że z tobą wspólnie pracuję, modlę się i cierpię. Ojciec, który kocha dzieci, nie zawsze daje dzieciom to, o co proszą, ale to, co lepsze i pożyteczniejsze. Tak i Ja tobie daję to, przez co osiągniesz największą miłość.

Prośba o radość

Mało jest dusz, które by składały ofiary. Są takie, które wystrzegają się grzechu, ale mało jest takich, które starałyby się o małe ofiary, które Mnie sprawiają radość, a dla dusz są bardzo pożyteczne dla ich nawrócenia. Pamiętaj, zawsze zachowuj spokój i radość. Dziel się z innymi swoim szczęściem, mówi im o Mojej dobroci, miłości i miłosierdziu.

Prośba o pokój

Czuwaj nad sobą, tak się zachowuj, jakbyś na ziemi była ty i Ja. Ćwicz się w cierpliwości, bo wtedy utrzymasz się w pokoju. Jak nie można przeglądać się w wodzie zmąconej, tak i Ja nie mogę przemawiać do dusz zmąconych. Spokój nie polega na tym, by nie doznawać utrapień, krzyżów. Dopóki dusza jest złączona z ciałem, będzie doznawać przejść. Spokój zależy od miłości.

Prośba o odpoczynek

Nie należy przejmować się przeszłością, ani przyszłością, bo tworzy to niepokój. Ja mam odpoczynek w sercu głęboko spokojnym. Twoje serce jest moim niebem, oddalaj więc od siebie wszelki niepokój i zamęt. Kto dziękuje za cierpienia, więcej Mi radości sprawia, niż gdyby spełnił dużo dobrych uczynków. W takiej duszy mam odpoczynek, taka dusza pomaga zbawiań dusze, pomaga Kościołowi i duszom w czyśćcu cierpiącym.

Prośba o wierność

Ukochaj własną nicość oraz słabość, a cokolwiek otrzymujesz ode Mnie, oddawaj Mi z powrotem z dziękczynieniem. Darzyć cię będę łaskami wielkimi. Sługa rzeczy pana nie uważa za swoje, ale wierny jest i otrzymuje nagrodę poza należną zapłatą. Bądź wierna w służbie mojej. Mam staranie o każde, nawet najmniejsze stworzenie, a każde przestałoby istnieć, gdybym go nie podtrzymywał. A szczególne staranie mam nad duszami Mi oddanymi. W objęciach moich je noszę. Miłujesz Mnie, gdy jesteś cierpliwa w przeciwnościach, modlisz się, czynisz ofiary. Czuwaj, bo skłonna jesteś do zajmowania się rzeczami zewnętrznymi i łatwo przez to stajesz się obojętną. Wiernością wynagradzaj za tych, co gardzą Moją miłością.

Prośba o swobodę ducha

Zawsze miej swobodę ducha, inaczej niepokoje sprawiłyby, że przestawałabyś trwać w gorliwości, męczyłoby cię to i nudziło. Tak mnie kochaj, jak umiesz. A Ja zadowolony z ciebie jestem. Bo dzieci nie myślą o tym, jak rodziców kochać, ale jak umieją – tak kochają. Popatrz na dzieci. Gdy robią coś dobrego, nie myślą o tym. Małe dzieci nie uczą się kochać, a jednak kochają i są kochane.

Prośba o wyrozumiałość

Wynagradzaj Mi za miłość wzgardzoną. Miłość moja i dobroć są źródłem miłosierdzia, a błogosławiona dusza, która miłosierdzie otrzymuje i kieruje się miłosierdziem. Trzeba mieć wyrozumiałość dla błędów wszystkich ludzi. Wyrozumiałość na błędy i słabości rośnie z miłością dla ludzi i z tym większą litością pochylać się będzie nad nędzą ludzką, jak matka pochyla się nad dzieckiem słabym.

———————————————————————————————

Czy nie jest nam wstyd, że Stwórca, Bóg wszechmogący zniża się do tego, by nas o coś prosić? Że musi prosić się o nasz czas, o rozmowę, o chwilę uwagi? Przychodzimy do kapłana na spowiedź i prosimy go o pół godziny swojego czasu. Czy bylibyśmy poirytowani, gdyby siedząc w konfesjonale ciągle nas lekceważył i zbywał? Ileż to ludzi odeszło od Kościoła, bo spotkało się właśnie z taką postawą – nie tylko kapłana, ale i chrześcijan. Podobnie gdy zasiadasz do rozmowy ze swoją mamą, tatą, przyjacielem, mężem czy żoną – gdy prosisz o radę, pomoc, a tymczasem Twój rozmówca ciągle spogląda na zegarek i odpowiada krótko, bez zaangażowania w rozmowę – odczuwałbyś przykrość. Żal, że osoba, której ufasz ma Cię za nic. Tymczasem my robimy to samo Bogu. A przecież Jego prośby nie powinny być dla nas uciążliwe. Rozmowa, ofiarowanie Mu swoich uczynków, cierpień i zmartwień. Powierzanie problemów i trudności. To, o co nas prosi, tak naprawdę jest dla nas wybawieniem, bo pozwala żyć pełnią życia, nie pogrążając się w rozpaczy.

W dzisiejszą niedzielę zapraszam Was do tego rozmyślania, niejako nawet rachunku sumienia: jak wierni i oddani jesteśmy Bogu – my, chrześcijanie. Ale to rozważanie nie ma na celu nas przytłoczyć, lecz uświadomić te miejsca naszego serca, których Panu nie powierzyliśmy. W dzisiejszym dniu szczególnie warto, jak na chrzcie – oddać się Panu, wybrać Go na nowo i odpowiedzieć na Jego prośby o rozmowę, miłość, wierność, radość i wyrozumiałość. Ty także tego potrzebujesz, bo do tego zostałeś stworzony. Nic nie uczyni Cię szczęśliwszym, niż rozmowa z NIM.

*

* fragmenty próśb pochodzą z dzienniczka Sługi Bożej Kunegundy Siwiec

Nadszedł nowy rok i czas na kolejną wysyłkę Kart.

*

Przypominamy zasady całej wysyłki – przeczytaj!

Im więcej będzie zgłoszeń, tym więcej wyślemy Kart. Pragnę zwrócić uwagę Czytelników na fakt, że publikując listę wysyłkową i prosząc o pomoc – naprawdę jej potrzebujemy. Maile z danymi do wysyłki są dla nas istotne, gdyż na ich podstawie sporządzamy przesyłkę.

Dla tych, którzy nie zaglądają na stronę regularnie, istnieje możliwość subskrypcji. Wówczas otrzymuje się maile zawiadamiające o nowych notkach DDAK. Śledząc same tytuły tych notek, łatwo “wyłapać”, kiedy nadszedł czas na Waszą adopcję.

Jeżeli nie wyśle się maila z potrzebnymi danymi, Karta dla takiego kapłana na ogół jest pomijana. Dlaczego? Przy kilku tysiącach adopcji i dziesiątkach maili przychodzących każdego dnia, nie mamy możliwości przeszukiwania każdego kapłana z osobna. I nie jest to nasza zła wola – chodzi przede wszystkim o czas. Każdy z nas ma także inne obowiązki i zadania, które staramy się wypełniać. W miarę możliwości będziemy jednak wracać do tych kapłanów, którzy nie otrzymali Karty w terminie, lecz naprawdę potrzebujemy Waszego zaangażowania i pomocy – potrzebujemy Waszego maila z wypełnionymi danymi, według poniższego wzoru.

Jednocześnie pragniemy wyjść na przeciw uczestnikom. Dlatego też dzięki Waszej pomocy i hojności, zamawiamy teraz partie materiałów od razu, hurtowo – nie czekając na ilość zgłoszeń. W ten sposób chcemy być cały miesiąc gotowi na wysyłkę bieżących, jak i zaległych Kart. Jeżeli więc ktoś przegapił poprzednią wysyłkę – nie ma problemu. Wystarczy mail, a my na bieżąco będziemy sporządzać Karty Adopcyjne.

*

Bardzo proszę Was wszystkich o dokładnie zapoznanie się z poniższymi instrukcjami:
  • Prosimy wszystkich zainteresowanych o pomoc, jeśli tylko istnieje taka możliwość. Jeżeli na załączonej poniżej liście zobaczycie swoją adopcję, to bardzo gorąco prosimy Was o to, byście wspomogli nas poprzez wysłanie maila na adres:  karty.adopcyjne@gmail.com z poniższymi informacjami:
  1. temat maila: Wysyłka – wrzesień/październik 2013
  2. w treści:  imię i nazwisko adoptowanego przez Was kapłana (bardzo prosimy wpisywać dane w mianowniku),
  3. data rozpoczęcia adopcji,
  4. czy chcecie, aby Wasze dane pojawiły się na Karcie (jeśli tak, to proszę  to wyraźnie zaznaczyć np. “chcę, by na Karcie znalazły się moje dane” i wpisać swoje imię i nazwisko),
  5. czy chcecie osobiście wręczyć Kartę kapłanowi (jeśli tak, to proszę o podanie swojego adresu pocztowego),
  6. jeżeli natomiast chcecie, aby Karta została wysłana bezpośrednio do kapłana, to  prosimy o wpisanie jego aktualnego adresu,
  7. pamiętajcie proszę o tym, by – jeśli adoptowany kapłan nie jest księdzem diecezjalnym – zaznaczyć skrót lub nazwę zgromadzenia, do którego należy.
  • Bardzo prosimy o stosowanie się do powyższego wzoru. Ułatwi nam to odczytywanie wiadomości.

*

Lista kapłanów adoptowanych na stałe we wrześniu 2013 roku:

  1. o. Bagdziński Jan Paweł OFM-  3. adopcja stała od 07 IX 2013 roku
  2. o. Banasiuk Jarosław OFMCap–  4. adopcja stała od 11 IX 2013 roku
  3. ks. Biaduń Paweł  – adopcja stała od 13 IX 2013 roku
  4. ks. Boras Grzegorz – adopcja stała od 07 IX 2013 roku
  5. ks. Czarniecki Piotr-  5. adopcja stała od 09 IX 2013 roku
  6. ks. Ćmil Marcin – adopcja stała od 12 IX 2013 roku
  7. ks. Domoracki Krzysztof– 2. adopcja stała od 03 IX 2013 roku
  8. ks. Filipkiewicz Przemysław – adopcja stała od 14 IX 2013 roku
  9. o. Filipowski Kornel OSB – adopcja stała od 23 IX 2013 roku
  10. ks. Firlej Leon – adopcja stała od 30 IX 2013 roku
  11. ks. Forc Sławomir – 3. adopcja stała od 11 IX 2013 roku
  12. ks. Gałązka Piotr MSF – 4. adopcja stała od 02 IX 2013 roku
  13. ks. Gąsiorowski Michał – adopcja stała od 29 IX 2013 roku
  14. ks. Gonta Jerzy SDB – 3. adopcja stała od 05 IX 2013 roku ; 4. adopcja stała od 05 IX 2013 roku ; 5. adopcja stała od 05 IX 2013 roku ; 6. adopcja stała od 05 IX 2013 roku
  15. ks. Grzelak Mariusz-  2. adopcja stała od 18 IX 2013 roku
  16. ks. Jamroży Daniel SDS – adopcja stała od 24 IX 2013 roku
  17. ks. Jarczyk Sebastian MSF– 2. adopcja stała od 02 IX 2013 roku
  18. ks. bp Kiernikowski Zbigniew – adopcja stała od 24 IX 2013 roku
  19. ks. Koralewski Marcin – adopcja stała od 26 IX 2013 roku
  20. o. Korba Waldemar OFMCap – 2. adopcja stała od 25 IX 2013 roku
  21. ks. Kostrubiec Paweł –  adopcja stała od 10 IX 2013 roku
  22. ks. Koterwa Przemysław– 2. adopcja stała od 26 IX 2013 roku
  23. ks. Kowal Marek – adopcja stała od 05 IX 2013 roku
  24. ks. Kozioł Ryszard – 2. adopcja stała od 05 IX 2013 roku
  25. ks. Krzymiński Stanisław – adopcja stała od 17 IX 2013 roku
  26. o. Kubas Aaron OFM– 3. adopcja stała od 25 IX 2013 roku
  27. o. Legan Michał OSPPE – adopcja stała od 28 IX 2013 roku
  28. ks. Maj Grzegorz – adopcja stała od 16 IX 2013 roku
  29. ks. Misa Stefan – adopcja stała od 29 IX 2013 roku
  30. o. Myśliński Marek CSSp – adopcja stała od 12 IX 2013 roku
  31. ks. Niebudek Adrian – adopcja stała od 05 IX 2013 roku
  32. ks. Nowak Grzegorz – adopcja stała od 23 IX 2013 roku
  33. ks. Ostański Piotr-  3. adopcja stała od 23 IX 2013 roku
  34. o. Pączka Benedykt OFMCap – 2. adopcja stała od 04 IX 2013 roku
  35. ks. Rataj Dariusz – adopcja stała od 05 IX 2013 roku
  36. ks. Rogacki Adam – 1. adopcja stała od 06 IX 2013 roku; 2. adopcja stała od 05 IX 2013 roku
  37. ks. Rogala Dawid SDS –  3. adopcja stała od 05 IX 2013 roku
  38. ks. Rynkowski Krzysztof – adopcja stała od 30 IX 2013 roku
  39. ks. Sarzyński Rafał – adopcja stała od 14 IX 2013 roku
  40. ks. Siegieniewicz Adam – adopcja stała od 10 IX 2013 roku
  41. ks. Sitek Krzysztof – adopcja stała od 29 IX 2013 roku
  42. ks. Sitko Władysław – adopcja stała od 30 IX 2013 roku
  43. ks. Skuza Zbigniew – adopcja stała od 11 IX 2013 roku
  44. ks. Skwierawski Grzegorz – adopcja stała od 25 IX 2013 roku
  45. ks. Szyrszeń Jakub – adopcja stała od 20 IX 2013 roku
  46. ks. Turczewski Piotr –  2. adopcja stała od 11 IX 2013 roku
  47. ks. Urban Józef – adopcja stała od 25 IX 2013 roku
  48. ks.  Wasąg  Marek 4. adopcja stała od 10 IX 2013 roku
  49. ks. abp Wesołowski Józef – adopcja stała od 26 IX 2013 roku
  50. ks. Woliński Michał – adopcja stała od 25 IX 2013 rok
  51. ks. Wójtowicz Mariusz – adopcja stała od 29 IX 2013 roku
  52. ks. Wylężek Marcin – 4. adopcja stała od 25 IX 2013 roku
  53. ks. Zamelek Michał – adopcja stała od 20 IX 2013 roku
  54. o. Zieliński Wiesław OCD – adopcja stała od 06 IX 2013 roku

*

Lista kapłanów adoptowanych na stałe w październiku 2013 roku:

  1. ks. Bartoszek Wojciech- 4. adopcja stała od 17 X 2013 roku
  2. ks. Bartoszewski Czesław – adopcja stała od 12 X 2013 roku
  3.  ks. Biały Tadeusz – adopcja stała od 19 X 2013 roku 
  4. ks. Bielak Włodzimierz – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  5. ks. Bochnak Tomasz – adopcja stała od 26 X 2013 roku
  6. ks. Bogdanovs Vjaceslavs – adopcja stała od 12 X 2013 rok
  7. ks. Brzeziński Adam – adopcja stała od 14 X 2013 rok
  8. ks. Buchenfeld Jarosław – adopcja stała od 27 X 2013 roku
  9. ks. Budny Marcin – adopcja stała od 26 X 2013 roku
  10. o. Buksa Łukasz OFM – 2. adopcja stała od 13 X 2013 roku
  11. o. Cebula Andrzej OFMCap –  adopcja stała od 15 X 2013 roku
  12. ks. Chęciński Jerzy – 2. adopcja stała od 22 X 2013 roku
  13. ks. Chrzanowski Przemysław – 3. adopcja stała od 07 X 2013 roku
  14. ks. Cwynar Waldemar –  2. adopcja stała od 14 X 2013 roku
  15. ks. Czerwiński Leon – adopcja stała od 07 X 2013 roku
  16. ks. Damaglio Carlos – adopcja stała od 28 X 2013 roku
  17. ks. Dawidowski Tomasz – adopcja stała od 02 X 2013 roku
  18. ks. Dutkiewicz Tomasz – adopcja stała od 20 X 2013 roku
  19. ks. Falak Tomasz – adopcja stała od 10 X 2013 roku
  20. ks. Falkowski Sylwester – adopcja stała od 04 X 2013 roku
  21. ks. Finc Andrzej – adopcja stała od 25 X 2013 roku
  22. ks. Gach Dariusz – 2. adopcja stała od 01 X 2013 roku
  23. ks. Gajda Kazimierz –2. adopcja stała od 17 X 2013 roku
  24. o. Gierczak Andrzej OCarm – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  25. ks. Glapiak Jan – adopcja stała od 04 X 2013 roku
  26. ks. Glas Piotr – 2. adopcja stała od 10 X 2013 roku
  27. ks. Głaz Łukasz  2. adopcja stała od 26 X 2013 roku
  28. ks. Gołębiowski Andrzej – adopcja stała od 13 X 2013 roku
  29. ks. Grala Tomasz  – 2. adopcja stała od 24 X 2013 roku
  30. ks. Grześkowiak Ryszard – adopcja stała od 01 X 2013 roku
  31. ks. Grzybowski Jakub – adopcja stała od 16 X 2013 roku
  32. ks. Juzwa Artur – 2. adopcja stała od 06 X 2013 roku
  33. ks. Kimsza Radosław – adopcja stała od 01 X 2013 roku
  34. ks. Kłobus Roman – adopcja stała od 16 X 2013 roku
  35. ks. Koclęga Jan –  2. adopcja stała od 5 X 2013 roku
  36. ks. Kolasa Grzegorz – 1. adopcja stała od 17 X 2013 roku
  37. ks. Kołodziejczyk Zbigniew – adopcja stała od 16 X 2013 roku
  38. ks. Kościelniak Marek – 2. adopcja stała od 13 X 2013 roku
  39. ks. Kozimor Krzysztof – adopcja stała od 28 X 2013 roku
  40. ks. Kozioł Ryszard –  3. adopcja stała od 01 X 2013 rok
  41. ks. Krawiec Przemysław SAC – 2. adopcja stała od 05 X 2013 roku
  42. o. Krzywda Ariel OFM – adopcja stała od 13 X 2013 roku
  43. o. Kubera Jarosław OFMCap – adopcja stała od 03 X 2013 roku
  44. ks. Kuś Andrzej – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  45. ks. Lech Wojciech –  4. adopcja stała od 03 X 2013 roku
  46. ks. Maciejewski Przemysław – adopcja stała od 30 X 2013 roku
  47. ks. Markiewicz Piotr –2. adopcja stała od 13 X 2013 rok
  48. ks. Marzęda Bogusław – 1. adopcja stała od 17 X 2013 roku
  49. ks. bp Mendyk Marek – adopcja stała od 05 X 2013 rok
  50. ks. Michalczewski Łukasz- 2. adopcja stała od 18 X 2013 roku
  51. ks. Moraczyński Artur –  2. adopcja stała od 20 X 2013 roku
  52. ks. Morański Czesław – adopcja stała od 01 X 2013 roku
  53. ks. Myszka Kazimierz – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  54. ks. Nocoń Piotr – adopcja stała od 24 X 2013 roku
  55. o. Piątkowski Mirosław SVD – adopcja stała od 15 X 2013 roku
  56. ks. Piekarz Jarosław – adopcja stała od 01 X 2013 roku
  57. o. Płuciennik Mariusz OCarm – 1. adopcja stała od 19 X 2013 rok
  58. ks. Porada Wojciech SDS – 2. adopcja stała od 19 X 2013 roku
  59. ks. Potyrała Józef – adopcja stała od 22 X 2013 roku
  60. o. Prusko Rafał OCD –  2. adopcja stała od 31 X 2013 roku
  61. ks. bp Ryś Grzegorz – adopcja stała od 27 X 2013 roku
  62. ks. Sarota Norbert – adopcja stała od 12 X 2013 roku
  63. ks. Seruga Bartosz MS-  3. adopcja stała od 06 X 2013 roku
  64. ks. Sikora Franciszek MS – adopcja stała od 06 X 2013 roku
  65. ks. Skałecki Tomasz – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  66. ks. Słobodziński Tadeusz – adopcja stała od 16 X 2013 roku
  67. ks. Staśko Stanisław – adopcja stała od 13 X 2013 roku
  68. ks. Stawarz Piotr SDS – 3. adopcja stała od 24 X 2013 roku
  69. ks. Stryczek Jacek – adopcja stała od 10 X 2013 roku
  70. ks. Szadziuk Michał – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  71. ks. Szlachta Konrad – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  72. o. Szwed Tadeusz Apolinary OFM – adopcja stała od 26 X 2013 roku
  73. ks. Szymczak Bartłomiej –2. adopcja stała od 13 X 2013 roku
  74. ks. Szyszło Bogusław – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  75. ks. Śliczny Krzysztof – adopcja stała od 24 X 2013 roku
  76. ks. Talaga Przemysław – adopcja stała od 16 X 2013 roku
  77. ks. Trzciński Łukasz – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  78. ks. Urbański Jan – adopcja stała od 13 X 2013 roku
  79. ks. Wątroba Stanisław – adopcja stała od 13 X 2013 roku
  80. ks. Wiraszka Daniel – adopcja stała od 07 X 2013 roku
  81. ks. Zając Grzegorz – adopcja stała od 17 X 2013 roku
  82. ks. Ziembikiewicz Damian – adopcja stała od 02 X 2013 roku