Archiwum dla Październik, 2016

Czy są wśród nas święci kapłani?

Posted: 25 października 2016 by Magdalena Maraj in kapłani, modlitwa, przemyślenia
Tagi: , ,

Chcielibyśmy spotkać w naszym życiu wyjątkowego kapłana. Takiego, który przyciągnąłby nas do Boga, pokazał drogę, sprawił, że Jezus stałby się nam bliższy, że zakochalibyśmy się w Bogu. Takiego kapłana, do którego zawsze moglibyśmy przyjść, porozmawiać, poczuć się zrozumianym czy potrzebnym. Kapłana – Ojca. Może czasem wymagającego, ale uśmiechniętego; takiego, który podtrzyma nas, gdy będziemy upadać.

Wymagamy wiele od kapłanów. Patrzymy na świętych kaznodziei czy spowiedników: św. Jana Marię Vianneya, który jest patronem proboszczów, który swoją pokorą, posługą w konfesjonale, cierpliwością i służbą nawrócił wiele ludzkich serc. Św. Jana Bosko, który swoje życie poświęcił na pracę z dziećmi i młodzieżą, bł. Władysława Findysza i innych męczenników, który oddali życie za wiarę, św. Maksymiliana Marię Kolbego, św. Józefa Sebastiana Pelczara i wielu, wielu innych świętych kapłanów. Każdy z nich daje nam konkretne wskazówki jak zostać świętym, ale są oni także szczególnymi wzorami dla kapłanów. Czy możliwe jest, żeby dziś spotkać takiego kapłana? Żebyśmy spotkali człowieka, który choć trochę przypominałby któregoś ze świętych?kaplan

Kiedyś myślałam, że to nie możliwe. Bardzo długo modliłam się o kapłana, który prowadziłby mnie do Boga, a jednocześnie byłby dla mnie takim prawdziwym ojcem duchowym. Czasem mamy wysokie wymagania wobec innych, nie dostrzegamy, że obok nas stoją ludzie, którzy mimo własnych trudności i kłopotów pomagają innym by razem dojść do nieba.

Nie ma ludzi idealnych, jednak pośród nas żyją święci, także święci kapłani. Zawsze zachwycał mnie dar kapłaństwa. Ludzki umysł nie może pojąć jak człowiek może słowem sprowadzić na ołtarz Boga z samego nieba, jak Bóg w konfesjonale zasłania się tylko człowiekiem. Że przez kapłana rozgrzesza, karmi ludzi… to niezwykłe.

Anioł jest przyjacielem Boga, lecz kapłan Go zastępuje J. M. Vianney

Czy istnieją więc dziś święci kapłani? Tak. Pewnie każdy z nas spotkał choć jednego takiego kapłana na swojej drodze życia. Spotkać człowieka,  który tak naprawdę będzie dla nas przewodnikiem, wzorem czy autorytetem to dar. Pan Bóg stawia nam na drodze różnych ludzi, jednak spowiednik czy kierownik jest wyjątkowym darem. To człowiek, któremu możemy zaufać bez obawy. Czasem takiego kapłana szuka się latami. Jednak warto modlić się i prosić o to by na naszej drodze stanął taki święty kapłan.

Nie możemy też zapominać, że każdy kapłan jest tylko człowiekiem. Trzeba nam dziś wiele modlitwy za kapłanów, może szczególnie o to, by byli święci, by byli dla nas wzorami i przewodnikami po drogach życia, by prowadzili nas do nieba.

Panie Jezu, Pasterzu i przewodniku, Królu wszystkich powołanych do szczególnej służby w Kościele obdarz naszych kapłanów łaską świętości, daj im czyste, szczere serca chcące pomagać i służyć innym. Tak, byśmy wszyscy doszli do nieba.

 

O różańcu

Posted: 17 października 2016 by Sandra Kwiecień in modlitwa, religia
Tagi: ,

92434_rozaniec_krzyz_medalion

Uczyć się Chrystusa od Maryi

Maryja jest niedoścignionym wzorem kontemplacji Chrystusa. Oblicze Syna należy do Niej ze szczególnego tytułu. To w jej łonie ukształtowało się, biorąc od Niej również ludzkie podobieństwo, które wskazuje na jeszcze większą z pewnością bliskość duchową. Nikt nie oddawał się równie pilnie kontemplowaniu Chrystusowego oblicza, jak Maryja. Oczy Jej Serca skupiły się w jakiś sposób na Nim już w chwili Zwiastowania, gdy Go poczęła za sprawą Ducha Świętego; w następnych miesiącach zaczęła odczuwać Jego obecność i domyślać się Jego rysów. Kiedy wreszcie wydała Go na świat w Betlejem, również Jej oczy cielesne spoglądały czule na oblicze Syna, którego „owinęła w pieluszki i położyła w żłobie” (Łk 2, 7).

Odtąd Jej spojrzenie, zawsze pełne adorującego zadziwienia, już nigdy się od Niego nie odwróci. Czasem będzie spojrzeniem pytającym, jak po Jego zaginięciu w świątyni: „Synu, czemuś nam to uczynił?” (Łk 2, 48); będzie to zarazem zawsze spojrzenie przenikliwe, zdolne do czytania w głębi duszy Jezusa, aż do pojmowania Jego ukrytych uczuć i odgadywania Jego decyzji, tak jak w Kanie. Kiedy indziej będzie spojrzeniem pełnym bólu, zwłaszcza pod krzyżem, gdzie będzie to jeszcze w pewnym sensie spojrzenie ‚rodzącej’, skoro Maryja nie ograniczy się tylko do współudziału w męce i śmierci Jednorodzonego, ale przyjmie nowego syna powierzonego Jej w osobie umiłowanego ucznia. W wielkanocny poranek będzie to spojrzenie rozpromienione radością Zmartwychwstania, a wreszcie w dniu Pięćdziesiątnicy spojrzenie rozpalone wylaniem Ducha.

Maryja żyje z oczyma zwróconymi na Chrystusa i skarbi sobie każde Jego słowo: „Zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19). Wspomnienia o Jezusie, wyryte w Jej duszy, towarzyszyły Jej w każdej okoliczności, sprawiając, że powracała myślą do różnych chwil swego życia obok Syna. To te wspomnienia stanowiły niejako ‚różaniec’, który Ona sama nieustannie odmawiała w dniach swego ziemskiego życia.

Maryja stale przypomina wiernym ‚tajemnice’ swego Syna, pragnąc, by je kontemplowano, i by dzięki temu mogły wydać z siebie całą swą zbawczą moc. Odmawiając różaniec, wspólnota chrześcijańska wnika w spojrzenie Maryi i żyje jej wspomnieniami. Różaniec, właśnie wychodząc z doświadczenia Maryi, jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną.

Wiele oznak wskazuje, jak bardzo Najświętsza Maryja Panna, której umierający Odkupiciel powierzył w osobie umiłowanego ucznia wszystkie dzieci Kościoła, chce również dzisiaj, właśnie przez tę modlitwę, dać wyraz swej macierzyńskiej trosce. W dziewiętnastym i dwudziestym stuleciu Matka Chrystusowa w różnorakich okolicznościach dawała odczuć w jakiś sposób swoją obecność i usłyszeć swój głos, by zachęcić Lud Boży do tej formy modlitwy kontemplacyjnej.

Chrystus jest Nauczycielem w całym tego słowa znaczeniu, jest objawiającym i samym Objawieniem. Nie chodzi jedynie o nauczenie się tego, co głosił, ale o ‚nauczenie się Jego samego’. Jakaż nauczycielka byłaby w tym bieglejsza niż Maryja? Jeśli ze strony Boga to Duch Święty jest wewnętrznym Nauczycielem, który prowadzi nas do pełnej prawdy o Chrystusie, wśród istot stworzonych nikt lepiej od Niej nie zna Chrystusa; nikt nie może, tak jak Matka, wprowadzić nas w głęboką znajomość Jego misterium.

Pierwszy ze ‚znaków’, jakie uczynił Jezus – przemienienie wody w wino na weselu w Kanie – ukazuje nam Maryję właśnie w roli Nauczycielki, gdy zachęca sługi do wykonania poleceń Chrystusa. Możemy sobie wyobrazić, że taką rolę spełniała Ona wobec uczniów po wniebowstąpieniu Jezusa, gdy pozostała z nimi oczekując na Ducha Świętego i umacniała ich w pierwszej misji. Przechodzić z Maryją przez sceny różańca to jakby być w ‚szkole’ Maryi, by czytać Chrystusa, by wnikać w Jego tajemnice, by zrozumieć Jego przesłanie.

Szkoła Maryi okazuje się tym skuteczniejsza, jeśli pomyśleć, że prowadzi ją Ta, która uzyskuje dla nas w obfitości dary Ducha Świętego, a zarazem daje nam przykład owej „pielgrzymki wiary”, w której jest niezrównaną Mistrzynią. Wobec każdej tajemnicy swego Syna zachęca nas Ona, jak to było przy zwiastowaniu, do zadawania z pokorą pytań, które otwierają na światło, by na koniec okazać zawsze posłuszeństwo wiary: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38).

Istotnym znamieniem duchowości chrześcijańskiej jest wysiłek ucznia, by upodabniać się coraz bardziej do swego Mistrza.  Na duchowej drodze różańca, opartej na nieustannym kontemplowaniu – razem z Maryją – Chrystusowego oblicza, ten wymagający ideał upodabniania się do Niego jest osiągany przez obcowanie, które moglibyśmy nazwać „przyjacielskim”. Wprowadza nas ono w naturalny sposób w życie Chrystusa i pozwala nam jakby « oddychać » Jego uczuciami. W związku z tym bł. Bartłomiej Longo stwierdza: „Jak dwóch przyjaciół, którzy często razem przestają, zazwyczaj upodabnia się również w obyczajach, tak też my, prowadząc serdeczne rozmowy z Jezusem i Maryją przez medytowanie tajemnic różańca i rozwijając razem to samo życie przez komunię, możemy, na ile byłaby do tego zdolna nasza małość, stać się do Nich podobni i nauczyć się od tych najwyższych przykładów życia pokornego, ubogiego, ukrytego, cierpliwego i doskonałego”.

Różaniec przenosi nas mistycznie, byśmy stanęli u boku Maryi, troszczącej się o ludzkie wzrastanie Chrystusa w domu w Nazarecie. Pozwala Jej to wychowywać nas i kształtować z tą samą pieczołowitością, dopóki Chrystus w pełni się w nas nie „ukształtuje”. To działanie Maryi, oparte całkowicie na działaniu Chrystusa i zupełnie Mu podporządkowane, „nie przeszkadza w żaden sposób bezpośredniej łączności wiernych z Chrystusem, ale ją umacnia”.

Chrystus polecił nam zwracać się do Boga wytrwale i ufnie, byśmy zostali wysłuchani: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam” (Mt 7,7). Podstawą tej skuteczności modlitwy jest dobroć Ojca, ale również pośrednictwo u Niego ze strony samego Chrystusa i działanie Ducha Świętego, który „przyczynia się za nami” zgodnie z wolą Bożą (por. Rz 8,26-27). Modlitwę, którą Chrystus i Duch Święty wzbudzają w naszym sercu, Maryja wspiera swym matczynym wstawiennictwem. Na weselu w Kanie Galilejskiej Ewangelia przedstawia właśnie skuteczność wstawiennictwa Maryi, która występuje wobec Jezusa jako rzeczniczka ludzkich potrzeb: „Nie mają już wina”(J 2,3).

Ja sam również nie pomijałem okazji, by zachęcać do częstego odmawiania różańca. Od mych lat młodzieńczych modlitwa ta miała ważne miejsce w moim życiu duchowym. Różaniec towarzyszył mi w chwilach radości i doświadczenia. Zawierzyłem mu wiele trosk. Dzięki niemu zawsze doznawałem otuchy. Oto bowiem na kanwie słów Pozdrowienia Anielskiego przesuwają się przed oczyma naszej duszy główne momenty z życia Jezusa Chrystusa. Równocześnie zaś w te same dziesiątki różańca serce nasze może wprowadzić wszystkie sprawy, które składają się na życie człowieka, rodziny, narodu, Kościoła, ludzkości. Sprawy osobiste, sprawy naszych bliźnich, zwłaszcza tych, którzy nam są najbliżsi, tych, o których najbardziej się troszczymy. W ten sposób ta prosta modlitwa różańcowa pulsuje niejako życiem ludzkim.

List apostolski „Rosarium Virginis Mariae”, papież Jan Paweł II, 16 października 2002

Wysyłka Kart Adopcyjnych – adopcje stałe z czerwca 2016

Posted: 10 października 2016 by Sandra Kwiecień in karta adopcyjna
Tagi:

img_2791_it

Pamiętajcie, że jeżeli nie wyśle się maila z potrzebnymi danymi, Karta dla takiego kapłana na ogół jest pomijana. Dlaczego? Przy kilku tysiącach adopcji i dziesiątkach maili przychodzących każdego dnia, nie mamy możliwości przeszukiwania każdego kapłana z osobna. Jeżeli adoptowaliście kapłana nawet kilka lat temu – proszę, zwróćcie uwagę na to, czy otrzymał Kartę. Jeśli chcecie, by ją otrzymał, to wysłanie stosownych danych jest częścią Waszej troski o swoje zobowiązanie. Prześlijcie nam stosowne informacje, a my wówczas sporządzimy dla kapłana Kartę.

Na Kartę czeka się od jednego do trzech tygodni. Zależy to bowiem od tego, ile przychodzi zgłoszeń i iloma materiałami w danym momencie dysponujemy (czy trzeba zamówić koperty, dokupić znaczki, papier wizytówkowy na Karty itd.).

Maila należy wysłać TYLKO na adres: karty.adopcyjne@gmail.com

Treść według wzoru:

  1. Temat maila: Wysyłka- KA VI 2016
  2. Treść: imię i nazwisko adoptowanego przez Was kapłana,
  3. data rozpoczęcia adopcji,
  4. czy chcecie, aby Wasze dane pojawiły się na Karcie (jeśli tak, to proszę to wyraźnie zaznaczyć, np. „Chcę, by na Karcie znalazły się moje dane”), i podać imię i nazwisko,
  5. czy chcecie osobiście wręczyć Kartę kapłanowi (jeśli tak, prosimy o podanie swojego adresu pocztowego),

jeżeli natomiast chcecie, aby Karta została wysłana bezpośrednio do kapłana, to prosimy o wpisanie jego aktualnego adresu.dsc04941

Adopcje stałe z czerwca 2016 r.:

  1. ks. Antoniewicz Dariusz – adopcja stała od 06 VI 2016 roku; adopcja stała od 07 VI 2016 roku
  2. ks. Augustyn Andrzej – adopcja stała od 03 VI 2016 roku
  3. o. Burdak Zenon OFM – adopcja stała od 29 VI 2016 roku
  4. o. Bylica Ewodiusz OFM – adopcja stała od 08 VI 2016 roku
  5. ks. Czechowski Paweł – adopcja stała od 28 VI 2016 roku
  6. ks. Czerwiński Adam – adopcja stała od 02 VI 2016 roku
  7. o. Dąbek Arkadiusz OFMConv – adopcja stała od 07 VI 2016 roku; adopcja stała od 11 VI 2016 roku
  8. o. Delik Wojciech OP – adopcja stała od 25 VI 2016 roku
  9. o. Dzido Zdzisław OFMConv – adopcja stała od 20 VI 2016 roku
  10. ks. Grzegorski Andrzej – adopcja stała od 01 VI 2016 roku
  11. ks. Izdebski Adam SAC – adopcja stała od 16 VI 2016 roku
  12. ks. Jasiński Mirosław – adopcja stała od 30 VI 2016 roku
  13. ks. Kaput Grzegorz – adopcja stała od 26 VI 2016 roku
  14. ks. Karnówka Szymon – adopcja stała od 19 VI 2016 roku
  15. ks. Knurowski Stanisław – adopcja stała od 18 VI 2016 roku; adopcja stała od 18 VI 2016 roku
  16. ks. Kociołek Łukasz – adopcja stała od 15 VI 2016 roku
  17. ks. Kojder Kamil – adopcja stała od 19 VI 2016 roku
  18. ks. Kozica Tomasz – adopcja stała od 22 VI 2016 roku
  19. o. Kubica Gracjan OFM – adopcja stała od 01 VI 2016 roku
  20. ks. Kubik Mariusz – adopcja stała od 01 VI 2016 roku
  21. ks. Kujawin Włodzimierz – adopcja stała od 24 VI 2016 roku
  22. o. Kwapisiewicz Bogdan OFMConv – adopcja stała od 14 VI 2016 roku
  23. ks. Kwiatkowski Łukasz – adopcja stała od 07 VI 2016 roku
  24. ks. Liptak Władysław – adopcja stała od 10 VI 2016 rok
  25. ks. Litwa Józef – adopcja stała od 05 VI 2016 roku; adopcja stała od 03 VI 2016 roku
  26. ks. Markiewka Adam – adopcja stała od 06 VI 2016 roku; adopcja stała od 07 VI 2016 roku
  27. ks. Milian Marcin –  adopcja stała od 22 VI 2016 roku
  28. o. Moj Grzegorz CSSR – adopcja stała od 06 VI 2016 roku
  29. ks. Mucha Piotr – adopcja stała od 08 VI 2016 roku
  30. ks. Nowak Arkadiusz SMA – adopcja stała od 29 VI 2016 roku
  31. ks. Osmulski Marek – adopcja stała od 06 VI 2016 roku
  32. ks. Peklanský Slavomír SAC – adopcja stała od 09 VI 2016 roku
  33. ks. Popis Piotr – adopcja stała od 15 VI 2016 roku
  34. ks. Przybyła Sebastian – adopcja stała od 06 VI 2016 roku
  35. ks. Pszczółka Maciej – adopcja stała od 04 VI 2016 roku
  36. ks. Rawicz-Kostro Karol – adopcja stała od 14 VI 2016 roku
  37. ks. Romantowski Tomasz – adopcja stała od 26 VI 2016 roku
  38. ks. Skotniczny Tomasz – adopcja stała od 24 VI 2016 roku
  39. o. Subik Paweł OSPPE – adopcja stała od 06 VI 2016 roku
  40. ks. Sułek Andrzej – adopcja stała od 27 VI 2016 roku
  41. ks. Szatanik Tomasz CRL – adopcja stała od 29 VI 2016 roku
  42. ks. Szerszeń Mateusz CSMA – adopcja stała od 06 VI 2016 roku
  43. ks. Szurgot Mateusz – adopcja stała od 05 VI 2016 roku
  44. ks. Świeczkowski Michał – adopcja stała od 27 VI 2016 roku
  45. ks. Świerczyński Mariusz – adopcja stała od 18 VI 2016 roku
  46. ks. Umiński Grzegorz – adopcja stała od 06 VI 2016 roku
  47. ks. Wargacki Dominik – adopcja stała od 01 VI 2016 roku
  48. ks. Wróblewski Piotr –  adopcja stała od 16 VI 2016 roku
  49. ks. Zakrzewski Bartłomiej – adopcja stała od 01 VI 2016 roku
  50. ks. Zendran Rafał – adopcja stała od 04 VI 2016 roku

Nowy cykl tekstów!

Posted: 6 października 2016 by Agnieszka Dankiewicz in historie, kapłani, święci i błogosławieni
Tagi:

3688692197_e3f7c4630e_b

Przez długi czas w pierwsze czwartki miesiąca publikowaliśmy notki biograficzne związane z postaciami związanymi z modlitwą za kapłanów. Proponujemy Wam kolejny cykl tekstów biograficznych. Być może tutaj pojawi się pierwsza poważna wątpliwość. Były biografie i znowu będą jakieś kolejne? Po co następny taki cykl?

Podejrzewam, że wielu mogłoby podpisać się pod stwierdzeniem, że biografie to tylko zlepki dat i faktów, mniej lub bardziej ciekawych historii. Jednak za każdą z tych biografii kryje się konkretny człowiek – taki jak ja czy Ty. Konkretny człowiek – ze swoimi talentami, zdolnościami i umiejętnościami, ale także ze swoimi problemami, ograniczeniami i trudnościami.  Właśnie tego powinniśmy szukać w biografiach świętych, błogosławionych lub innych ludzi wiary – historii konkretnych ludzi, którzy pomimo problemów i trudności dnia codziennego wytrwale szukali Boga.

W poprzednim cyklu chcieliśmy przedstawiać postacie, które w szczególny sposób odznaczały się modlitwą za kapłanów lub pomagały im w posłudze.

Tym razem przedstawiających postacie świętych lub błogosławionych kapłanów. Tu mogą pojawić się kolejne wątpliwości – po co kolejny taki cykl? Przecież wielu jest świętych lub błogosławionych kapłanów, którzy są powszechnie znani. Znamy przecież całe grono świętych papieży – na czele z Papieżem Polakiem, Janem Pawłem II. Kolejna grupa to bardzo znani zakonnicy – o. Pio, o. Maksymilian Kolbe i inni. Męczennicy – ks. Jerzy Popiełuszko albo franciszkańscy męczennicy z Peru (o. Zbigniew Strzałkowski i o. Michał Tomaszek).

W ramach Dzieła Duchowej Adopcji Kapłanów bardzo często powtarzamy stwierdzenia o świętości życia kapłańskiego. Na naszej stronie pojawiały się już posty dotyczące tego, na czym ona polega. Były też notki o posłudze kapłańskiej w Kościele – o roli ojca duchowego, przewodnika i pasterza, który prowadzi lud ku Bogu. Wiele było postów, refleksji i cytatów.

Natomiast biografie to już bardzo konkretne przykłady. Są to przykłady konkretnych kapłanów, którzy w pewnych określonych okolicznościach służyli Panu pośród ludzi. Służyli Mu wykorzystując swoją wiedzę, umiejętności i różnorodne talenty. Służyli Mu widząc także swoje ograniczenia, mając problemy i trudności.

Kapłani potrzebują naszej modlitwy, ponieważ Kościół potrzebuje ich świętości.

Święty Jan Paweł II mówił, że

Świętość nie jest przywilejem nielicznych, lecz powinnością wszystkich. Świętość to najpiękniejsza normalność, jaką może osiągnąć człowiek.

Czasem w żywotach świętych lub błogosławionych znajdziemy informację o ich heroicznym zachowaniu wobec bardzo trudnych doświadczeń. Jednak z drugiej strony: będzie wiele faktów świadczących o tym, że świętość objawia się w tym, co codzienne i pozornie zupełnie zwyczajne.

Właśnie z tego względu chcielibyśmy zaprosić Was do lektury nowego cyklu biograficznego, w ramach którego chcielibyśmy przedstawiać Wam postacie świętych, błogosławionych, wyjątkowych kapłanów – mniej znanych niż te przytoczone wcześniej postacie. Będą to przykłady konkretnych kapłanów, którzy poprzez swoje talenty chwalili Pana i prowadzili ku Niemu powierzone im wspólnoty parafialne. Każda z tych historii będzie świadczyła o tym, że świętość to nie tylko wielkie i spektakularne czyny, ale też „najpiękniejsza normalność, jaką może osiągnąć człowiek”.

Analogicznie do poprzedniego cyklu – kolejne teksty będą pojawiały się w pierwsze czwartki miesiąca.

Widział upadek Kościoła… i nie odszedł

Posted: 4 października 2016 by Sandra Kwiecień in modlitwa, patron, przemyślenia
Tagi: , ,

giotto_01Dziś wspominamy św. Franciszka z Asyżu. To obok św. Jana Marii Vianneya, druga najważniejsza postać dla DDAK, gdyż to właśnie duchowość franciszkańska przyświeca działaniom członków akcji. Członków zarówno tych po jednej stronie (działających organizacyjnie), jak i po drugiej stronie (przyłączających się do wspólnej modlitwy).

Co jest TĄ franciszkańską cechą?

Nie mówimy przecież o Franciszku jako patronie ekologii. Mówimy o Franciszku jako reformatorze Kościoła, który będąc świadom niedoskonałości Kościoła, jego upadków i ciemnych stron, nie odszedł, nie zbuntował się i nie porzucił wspólnoty, do której należał. A przecież mógł – to właśnie na jego czasy przypadają ruchy heretyckie, np. waldensów. Widząc tę słabość, zaczął budować Kościół – nie na nowo, nie według swojego zamysłu. Zaczął budować Kościół w sobie. Jeżeli bowiem w sercu, w duszy i umyśle nie mamy Boga za Ojca i Kościoła za Matkę, to Królestwo Boże nie ma szans zaistnieć w naszym życiu i na świecie. Ale przez Kościół nie miał na myśli instytucji. Miał na myśli dzieło Jezusa Chrystusa, które w świecie przy okazji oblekło się w ramy organizacji – bo niestety musiało.odb5

Przełom XII i XIII wieku to były nieprzyjemne czasy. Kościoł przeżywał trudności, wśród ludu kwitły herezje i wystąpienia, zaczęły się wyprawy krzyżowe. Mimo to, św. Franciszek podjął trud wspierania Kościoła. Bez osądzania, bez krytyki, bez wystąpień jako nowy przewodnik, który „wie lepiej”, „zna się lepiej”. Pokornie poszedł do Watykanu. A że Duch Święty był z nim, został wysłuchany. I rozpoczął coś, co do dziś stanowi dla nas niedościgniony wzór wierności bezgranicznej, nawet mimo przeciwności. Jeszcze za jego życia bracia ze zgromadzenia między sobą zaczęli toczyć spory, dzielić się, oddalać od swojego duchowego ojca. Ale Franciszek pozostał wierny do końca. Nawet mimo tego, że przez wielu poczuł się niezrozumiany i opuszczony.

A że słusznie pojął, że od Kościoła nie należy odejść, lecz w nim pozostać i o niego walczyć, dowodzi fakt, że był pierwszym spośród tych, którzy tak bardzo zbliżyli się do Chrystusa, że na jego ciele zostały widoczne tego znaki – stygmaty. Dlatego wierzę w wierność. W wytrwałość mimo dziesiątek i setek upadków po drodze. W cichą, wytrwałą modlitwę, świadomość grzechów w Kościele, nie przymykania na nich oczu, ale walkę z nimi – jednak walkę o dobro poprzez dobro. Ilu walczyło o dobrą rzecz złymi środkami? Cel nie uświęca środków. Niezgoda i zła walka niejednych wyprowadziła z Kościoła. Walka modlitwą, wiarą, zaufaniem w Ducha Świętego przynosi owoc. O ile walczymy dla Boga, a nie dla siebie i swoich racji, które mogą być słuszne, ale jak długo pozostają nasze, to nie są Boże. I nie doprowadzą do dobra.