Kąpiel dla duszy

Posted: 13 Marzec 2017 by Agnieszka Dankiewicz in przemyślenia
Tags:

Wielki Post – czas pokuty, czas nawrócenia. Jednym z elementów, który towarzyszy nawróceniu (zarówno temu wielkopostnemu, jak i każdemu innemu), jest sakrament pokuty i pojednania – czyli spowiedź. Jednak w przeżywanym przez nas okresie Wielkiego Postu temat spowiedzi wydaje się być jeszcze bardziej „na czasie”. Wynika to przede wszystkim z tego, że Kościół w swoich przykazaniach uczy nas: „Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię świętą”. A skoro mowa o przyjęciu Komunii świętej, to konieczny jest stan łaski uświęcającej – a co z tym idzie: spowiedź.

Dla każdego z nas, dla każdego katolika, spowiedź może się wydawać czymś dość oczywistym. Przecież wskazane jest częste przystępowanie do tego sakramentu – tak, aby podejmować regularne nawrócenie, pracę nad swoim życiem duchowym, utrzymać stan łaski uświęcającej. Jednak za każdym razem (a teraz, w okresie Wielkiego Postu, być może w sposób szczególny) warto zadać sobie pytanie – jak dobrze przygotować się do spowiedzi? Chcąc odpowiedzieć na zadane powyżej pytanie – przedstawiamy Wam kilka rad, które mogą pomóc Wam w tym pomóc.

Nie zwlekaj.

Często możemy odnieść wrażenie, że zło dość „łatwo” wkracza do naszego życia – zawsze pod pozorem przyjemności i czegoś, co wyjątkowo nas kusi. Zawsze wydaje nam się, że obędzie się bez konsekwencji – zwłaszcza, że kiedy już popełnimy błąd, widzimy, że teoretycznie nic się nie zmieniło: świat wokół nas nadal wygląda tak samo, a nasze codzienne życie toczy zwyczajnie. Jednak zło pozostanie złem, grzech pozostanie grzechem – a to zawsze negatywnie wpływa na nasze życie duchowe, zrywając więź z Bogiem i wspólnotą Kościoła. Odbudowanie tej więzi wymaga podjęcia trudu nawrócenia, pokuty i pojednania. Proces ten najłatwiej zacząć dostrzegając popełnione zło (grzech) i przystąpienie do spowiedzi. Jednak tu zaczynają się „schody”, bo to, co na początku wydawało się tak kuszące, łatwo dostępne i bez konsekwencji, nagle okazuje się czymś wstydliwym i problematycznym. Nagle trudno nam uklęknąć przed kratkami konfesjonału i przyznać się do naszych grzechów. Moja koleżanka, przygotowująca się w nowicjacie do życia zakonnego, powiedziała mi kiedyś jedno zdanie, które uważam za niesamowicie trafne: „spowiedź nie ma być pogłaskaniem po główce i stwierdzeniem, że nic się nie stało. To ma być właśnie powiedzenie, że COŚ się stało, ale nie wszystko jest przegrane.” Być może właśnie dlatego pojawia się w nas pokusa odkładania spowiedzi na później. Mamy poczucie, że nie jesteśmy jeszcze gotowi, że wciąż nie ma dobrej okazji, by przygotować się do spowiedzi, czasem może po prostu szukamy usprawiedliwień dla naszego grzechu albo staramy się myśleć, że „nic takiego się nie stało”. A przecież spowiedź i podjęcie wysiłku przygotowania się do niej to w dużej mierze kwestia naszej decyzji, że chcemy oderwać się od tego, co złe i podjąć trud dalszej drogi w kierunku tego, co dobre. Dostrzeżmy też nadzieję płynącą ze spowiedzi – że wprawdzie popełniliśmy błąd, ale nie wszystko jeszcze przegrane, bo Boże miłosierdzie nie zna granic!

Modlitwa

Dla każdego „strategia” wyboru spowiednika będzie inna. Niektórzy decydują się na wybór stałego spowiednika, któremu pozwolimy się poznać wraz z naszymi słabościami, ponieważ dzięki temu będzie on doradcą w kwestiach związanych z życiem duchowym i przewodnikiem w drodze do świętości. Inni będą spowiadać się regularnie u tego samego kapłana – choć bez obrania go sobie jako stałego spowiednika (kierownika duchowego). Ostatnią i prawdopodobnie największą grupą penitentów są też te osoby, które korzystają z sakramentu pokuty i pojednania, jednak nie znają księdza, którego spotkają po drugiej stronie kratek konfesjonału (lub znają go tylko „ze słyszenia”). W każdym z powyższych przypadków warto pomodlić się w trzech intencjach: o dobre przygotowanie do spowiedzi, w intencji spowiednika (o mądre i cenne uwagi z jego strony) i o dobrą spowiedź – czyli o owocne jej przeżycie.

Wybór spowiednika

Kiedy decydujemy się na przystąpienie do spowiedzi, często możemy wybrać także dobry moment (termin), w którym się ona odbędzie. Dlatego też – jeśli nie mamy kierownika duchowego lub nie spowiadamy się regularnie u tego samego kapłana, warto pomyśleć o wyborze spowiednika. Uczestnicząc w życiu danej parafii niejednokrotnie zdarza się, że kazania któregoś z księży w szczególny sposób do nas trafiają. Być może mamy znajomych, którzy bazując na własnych doświadczeniach, mogliby „polecić” jakiegoś konkretnego kapłana.

Na stronach internetowych parafii niejednokrotnie można znaleźć informacje o dyżurach spowiedników – dlatego też łatwiej jest przystąpić do spowiedzi u konkretnego księdza.

Natomiast jeśli z różnych względów nie mamy już możliwości „wyboru” spowiednika – więcej modlitwy o dobrą spowiedź i spowiednika na pewno nie zaszkodzi! 🙂

Spowiedź

Kościół wskazuje nam 5 warunków dobrej spowiedzi – prawdopodobnie wszyscy doskonale je znamy, ponieważ były często omawiane w ramach katechez (w szkołach, podczas przygotowań do sakramentu bierzmowania itd.).

Pierwszym z nich jest rachunek sumienia. Na tym etapie konieczne jest przemyślenie swoich poczynań – w odniesieniu do Dekalogu, Pięciu Przykazań Kościelnych, Dwóch Przykazań Miłości lub Siedmiu Grzechów Głównych. Do rachunku sumienia przydatne mogą być wybrane fragmenty Pisma świętego. Jeśli dotychczas nie wypracowaliśmy swojej własnej metody na rachunek sumienia, możemy znaleźć wiele pomocnych materiałów w modlitewnikach, książkach religijnych, ale także w internecie: na przykład na stronach niektórych zgromadzeń zakonnych. Funkcjonuje również strona spowiedz.katolik.pl, na której znajdziemy wiele „wzorów” rachunku sumienia. Z czasem, kiedy rachunek sumienia wejdzie już w krew, łatwiej będzie przejść przez ten etap przygotowania do spowiedzi – wtedy nie będzie trzeba bazować jedynie na gotowych wzorach, ale człowiek sam wypracuje sobie swój własny sposób na rachunek sumienia.

Rachunek sumienia może stać się także naszym codziennym nawykiem i być „wyznacznikiem” trwania w łasce uświęcającej. W ramach rachunku sumienia (zarówno tego przed spowiedzią, ale także w ramach tego codziennego) powinniśmy sobie zadawać pytanie o „materię” popełnionych grzechów – to znaczy o to, czy są to grzechy ciężkie (śmiertelne) czy powszednie. Grzech ciężki (śmiertelny) oznacza dobrowolne i świadome przekroczenie Bożego prawa w poważnej materii (na przykład Dekalogu). Za grzech ciężki można uznać także takie czyny wobec drugiego człowieka, w efekcie których nasz bliźni cierpi (duchowo lub fizycznie) albo nieodwracalnie traci jakieś dobro. Grzechy śmiertelne powodują zerwanie jedności z Bogiem, przez co człowiek (bez uzyskania rozgrzeszenia) nie może przystępować do Komunii świętej.

Grzech lekki (powszedni) to ten, który nie został popełniony dobrowolnie i świadomie. Nie zrywa on jedności z Bogiem, nie powoduje utraty łaski uświęcającej – a co za tym idzie: oznacza możliwość przystępowania do Komunii świętej. Katechizm Kościoła Katolickiego wskazuje, że w celu rozróżnienia „wagi” grzechu (czy jest to grzech ciężki czy powszedni) warto odnosić się zawsze do 10 przykazań Bożych (KKK 1858).

Kolejnym warunkiem dobrej spowiedzi jest żal za grzechy. Jest on mocno związany z pierwszym warunkiem dobrej spowiedzi, ponieważ najpierw należy uświadomić sobie, jakie grzechy popełniliśmy, a następnie – uświadomić sobie ich wagę i konsekwencje (czyli odczuć żal za ich popełnienie).

Trzeci element to mocne postanowienie poprawy. Ma ono polegać na silnej chęci odwrócenia się od tego, co złe, ale także – na decyzji o tym, że w przyszłości będziemy starali się wybierać dobro i nie grzeszyć. Człowiek w swojej naturze może upadać – jednak mimo wszystko warto przystępować do sakramentu spowiedzi, postanawiać poprawę, podjąć pracę nad sobą i za każdym razem walczyć o to, aby zmierzać ku temu co dobre. A w konsekwencji – żeby zmierzać do świętości.

Czwartym warunkiem jest szczera spowiedź – jest to już ten moment, kiedy klękamy już do kratek konfesjonału. Ostatnim warunkiem dobrej spowiedzi jest zadośćuczynienie – oznaczające odprawienie zadanej pokuty, ale także naprawienie tego, co zostało zepsute przez popełniony wcześniej grzech.

I co dalej?

Zazwyczaj po przystąpieniu do sakramentu pokuty każdy z nas z całą mocną chciałby zmienić swoje życie. Jednak – tak jak to zostało już napisane: człowiekowi nie zawsze wystarczy silnej woli i czasami najzwyczajniej na świecie upada. Dlatego można by było zapytać się: co dalej? Po co spowiedź, skoro za jakiś czas (krótszy lub dłuższy) zło zacznie powracać?

Św. Ojciec Pio mówił, że „spowiedź to kąpiel dla duszy”. Dlatego też – zawsze warto podjąć trud regularnej spowiedzi, regularnej pracy nad swoim postępowaniem, nad przezwyciężaniem naszych wad, pokus, i grzechów. Każdy z nas może dojść do świętości – bo „każdy święty ma przeszłość, każdy grzesznik ma przyszłość”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s