Zaproś Chrystusa

Ten, któremu moglibyśmy powiedzieć: „Jesteś daleko i zostawiasz nas samych. Co Ty robisz z człowiekiem, którego stworzyłeś?” — ten Bóg wydaje nam samego siebie, przyjmując na siebie naszą własną słabość. Bóg daje siebie, stając się tym, czym my jesteśmy. Tajemnica i niepojęty dar, ofiarowany w tajemniczy sposób nam, uczniom Chrystusa.
kard. Jean-Marie Lustiger

Niebawem szczególna niedziela. Będziemy obchodzić wigilię Bożego Narodzenia. W około pachnie już choinka, kuchnie są pełne smakołyków. Usiądziemy do wigilijnego stołu, podzielimy się opłatkiem, zaśpiewamy kolędy…

Bóg się urodzi. Małe dziecko leży na sianie. Dlaczego Bóg przyszedł do człowieka jako dziecko? Bo dziecko wykazuje wiele cech, których nie mają dorośli.  Dzieci nie można się bać, są niewinne. Chrystus przychodzi jako małe dziecko byśmy nie bali się do Niego przyjść, pokochać Go.

Boże narodzenie. Cały Adwent czekamy na Boże przyjście. Ale święta to nie tylko dwa czy trzy dni w roku, nie tylko wtedy trzeba nam pamiętać o żłóbku i radości z przyjścia Chrystusa. Musimy pamiętać, że Bóg rodzi się każdego dnia i każdego dnia schodzi z nieba na ziemię w Eucharystii, pod postacią białego chleba. Może przychodzić do naszego serca gdy tylko Go do niego zaprosimy.

Tajemnicą Bożego Narodzenia jest prawda o Bożej miłości. Czasem w święta zapominamy o Bogu. Traktujemy ten czas jak dni odpoczynku, spotkania z rodziną… choć to też jest ważne,  nie pamiętamy, że to Bóg obchodzi wtedy swoje urodziny. Kilka lat temu moją uwagę zwróciło pewne hasło znalezione w internecie: „na święta zaproś Chrystusa, urodziny bez solenizanta są do bani!”. No właśnie…

Boże Narodzenie to czas radości. Prawda o tym, że Bóg zszedł do człowieka, żeby go zbawić mocno dobija się do naszej głowy. Jak się więc nie cieszyć? Nadeszło zapowiadane zbawienie. Prorok Izajasz przez cały Adwent głosił nadejście Zbawiciela. Niech ten czas radości, będzie pełny Chrystusa. Chciejmy w te dni prawdziwie świętować Jego narodziny.

Przyszedł, aby nam pomóc żyć: żeby poprzez naszą małość, podłość, nędzę, poprzez chęć prześlizgnięcia się przez świat w wygodzie i spokoju potrafiła się przebić nasza wspaniałość; żebyśmy, mali spryciarze, potrafili rzucić na szalę służby Dobru – siebie samych.
ks. Mieczysław Maliński

Przed nami piękny czas zagłębiania się w tajemnice Bożego wcielenia. Czego można więc życzyć sobie na święta? Przede wszystkim na nowo odkrycia Bożej miłości schodzącej do człowieka w osobie Chrystusa Pana. Wiele spokoju, radości, ciepła. Niech Bóg, który przychodzi wleje w nasze serca miłość, by to ona prowadziła nas na drogach naszej codzienności – tego wszystkiego Wam drodzy Czytelnicy z całego serca życzymy.

Reklamy
This entry was posted by Magdalena Maraj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: