Archiwum dla Styczeń, 2018

Mówić dobrze

Posted: 29 stycznia 2018 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi:

Na początku nowego roku, kiedy obchodzimy uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki – Maryi, słyszeliśmy piękne słowa z Księgi Liczb:

Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem. Tak będą wzywać imienia mojego nad Izraelitami, a Ja im będę błogosławił.

(Lb 6,24-27)

Wydawałoby się, że to dość znane i popularne słowa – często wykorzystuje się je jako część życzeń lub słów otuchy, kiedy chcemy powiedzieć komuś coś miłego przy różnych wyjątkowych okazjach. To naprawdę piękne i wyjątkowe słowa, które możemy skierować do bliskich nam osób. Jednak jak często rzeczywiście chcemy im błogosławić? Jak często zauważamy, że Bóg naprawdę nam błogosławi?

Bardzo często „błogosławieństwo” kojarzymy jedynie z tym, które znamy z zakończenia Mszy świętej. Błogosławieństwo, które otrzymujemy z rąk kapłańskich, jest bardzo cenne – choć tak często zapominamy, że błogosławienie sobie nawzajem to także codzienne zadanie. Tak! I my, świeccy, powinniśmy o tym pamiętać! W gruncie rzeczy: błogosławić to znaczy życzyć komuś w czymś szczęścia, danie komuś wiary we własne siły, chęć umocnienia go tak, aby pomyślnie się rozwijał. To mówienie komuś dobrych słów. Błogosławieństwo to dar, prezent, obdarowanie kogoś. Błogosławieństwo to szczęście!

Żyjemy w czasach, kiedy możemy stać się świadkiem krytyki. W Internecie z łatwością można wylać mnóstwo niepochlebnych słów: w zasadzie na każdy temat. Łatwo wyrażać swoje zdanie, łatwo obrażać, łatwo krytykować, łatwo pozbawiać złudzeń, łatwo się kłócić. Łatwo przedstawić samego siebie w lepszym świetle, łatwo poniżyć, łatwo oczernić. Często dzieje się to bez poznania historii drugiego człowieka – jego doświadczeń, jego obecnej sytuacji i tego, z czym się boryka. To samo obserwujemy w innych mediach – ile razy widzieliśmy w telewizji kłótnie różnych grup ludzi, przekrzykujących się nawzajem? Ile razy mieliśmy okazję oglądać programy, w których zaproszeni do studia goście dosłownie obrażali się nawzajem? Ile razy czytaliśmy wywiady w gazetach, w których dużo było mowy o przemocy, o złych doświadczeniach – czasem wyrządzonych przez pomówienia czy plotki? Ile razy wystarczyło kilka słów, aby zniszczyć komuś poukładane życie zawodowe w znanych firmach?

Ale czy na pewno trzeba szukać odległych przykładów ze świata mediów? Czy w naszym najbliższym otoczeniu nie brakuje historii, w których ktoś cierpi ze względu na pochopne oceny, krytykę albo niesłuszne podejrzenia?

Może i my mamy osobiste doświadczenie tego, że zabolały nas czyjeś słowa. Może czujemy się słaby, niewystarczająco dobrzy. Czujemy, że nie dorastamy do naszych obowiązków i wyzwań, które przez nami stoją. Może wydaje nam się, że wszyscy dookoła tak dobrze sobie radzą, odnoszą sukcesy, są szczęśliwi i spełniają swoje marzenia – a w naszym życiu znów cała seria spraw ułożyła się inaczej niż byśmy tego chcieli. Ile razy porównujemy się do innych, czując, że wypadamy w tym „zestawieniu” bardzo słabo? Ile razy „umniejszamy” swoją wartość, nie doceniamy samych siebie – ze względu na naszą słabość?

Słowa mają ogromną moc! To, co mówimy ma ogromne znaczenie!

Czy nasza codzienność nie byłaby piękniejsza, gdybyśmy krytykę, wartościowanie i ocenianie zamienili na życzliwość i serdeczność? Tym właśnie będzie błogosławieństwo – biorąc pod uwagę znaczenie tego słowa: zdecydowanie wyraża naszą życzliwość, pamięć i troskę o drugiego człowieka!

Choć słowa błogosławieństwa wypowiada człowiek (kapłan, siostra zakonna czy też osoba świecka), źródłem tego szczęścia, dobrych życzeń, pomyślności jest BÓG!

On nieustannie jest przy każdym z nas – we wszystkich momentach naszego życia: tych pięknych i radosnych, ale także w tych trudnych, w których musimy zmierzyć się ze swoją ludzką słabością. To właśnie Bóg chce obdarzać ludzi różnymi darami, łaskami….

On bardzo dobrze nam życzy – chce, abyśmy czuli się wyjątkowi, bo jesteśmy Jego dziećmi, stworzonymi na jego obraz i podobieństwo.

On chce, abyśmy z każdym błogosławieństwem i dobrymi życzeniami wobec innych wyrażali swoją radość z tego wszystkiego, co otrzymaliśmy od Niego! A przecież nasze życie pełne jest mniejszych lub większych cudów, których źródłem jest właśnie Bóg.

Przytoczony fragment z Księgi Liczb to słowa skierowane do Mojżesza. Bóg polecił mu, aby skierował przekazał je Aaronowi – z tego względu bardzo często tekst ten jest nazywany błogosławieństwem Aaraona. W tym fragmencie z pewnością zachwyca piękno tego błogosławieństwa. Możemy tam odnaleźć również misję dla każdego z nas. Bóg „posyła” Mojżesza, aby przekazał Boże błogosławieństwo Aaronowi i ludowi Izraela. Dziś może to dla nas oznaczać to, że i my jesteśmy do posłani do tego, aby błogosławić sobie nawzajem!

Nigdy nie zapominajmy o tym prostym, ale bardzo pięknym zwyczaju błogosławienia! Niech zawsze w naszych słowach zwycięża życzliwość, dobro, troska o siebie nawzajem i miłość!

Parafrazując: niech Was Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad Wami, niech Was obdarzy swą łaską!

Reklamy

Apostoł narodów

Posted: 25 stycznia 2018 by Magdalena Maraj in święci i błogosławieni

O tym Apostole można pisać wiele, bo jego życie jest niezwykle barwne, naznaczone wieloma zwrotami w tym, tym najważniejszym, zmieniającym całkowicie jego życie – spotkaniem z Jezusem.

Szaweł pochodził z Tarsu. Jak pisze św. Łukasz w Dziejach Apostpolskich „Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” Dz 9,1. To nie jedyne słowa w Biblii wskazujące, że Szaweł prześladował Kościół Chrystusowy. Czytamy o nim także we fragmencie dotyczącym ukamienowania Szczepana, gdy „wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem” Dz 7,58.

Szaweł był rzymianinem, pochodził z bardzo tradycyjnej rodziny, to ta gorliwość dotycząca szczerzenia tradycji sprawiła, że około 25-go roku życia stał się zagorzałym przeciwnikiem chrześcijaństwa. Od tej pory prześladował wierzących w Chrystusa.

La_conversión_de_san_Pablo_(Murillo)

Około 35 r.n.e. wyruszył w podróż do Damaszku. Ta podróż diametralnie odmieniła jego życie. Jak opisują Dzieje Apostolskie, zbliżając się do Damaszku olśniła go jasność z nieba i usłyszał głos: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz. Powiedział: „Kto jesteś, Panie? A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić” Dz 9, 4-6. To spotkanie z Jezusem odmieniło zupełnie jego życie. Od tej pory nazywany jest Pawłem, na świadectwo rozpoczęcia nowego życia i nawrócenia.

Paweł zaczął nauczać. W swoim życiu odbył trzy podróże misyjne. Jak policzono, podczas swoich podróży, przeszedł pieszo ponad 4 000km. Przebywał także kilka razy w więzieniu, ale nawet tam nie traci czasu, ale naucza o Chrystusie. Jest autorem 13 listów do gmin chrześcijańskich, włączonych do kanonu Pisma świętego. Zginął śmiercią męczeńską, poprzez ścięcie mieczem w 67 roku (w tym samym roku co św. Piotr).

Św. Paweł nie przypadkowo został nazwany Apostołem narodów. Po swoim nawróceniu odważnie, mimo przeszkód głosił Ewangelię odbywając podróże do wielu krajów Europy i Azji Mniejszej. Nawet uwięzienie czy prześladowania nie spowodowały utraty nadziei czy zapału w ewangelizowaniu. Mimo, że nie chodził z Jezusem, nie był jednym z dwunastu Apostołów stał się gorliwym wyznawcą Pana, aż po męczeńską śmierć.

Św. Paweł uczy nas gorliwości. On sam mówi: „Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk” Flp 1,21. „I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa” Flp 3,8. Można bez wahania powiedzieć, że Paweł ukochał Jezusa, aż do takiego stopnia, że nie widział poza Nim żadnej wartości. Apostoł i historia jego nawrócenia wskazuje nam, że wszystko jest łaską, a człowiek zawsze może wrócić do Boga, zejść z drogi grzechu. Święty Paweł uczy nas także całkowitego zaufania Bogu i wdzięczności. „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” Tes 5, 17-22.

Święty Paweł przedstawiany jest w długiej tunice i płaszczu. Jego atrybutami są: baranek, koń, kość słoniowa, miecz. Jest patronem licznych zakonów, Rzymu, Poznania, Rygi i diecezji gliwickiej, producentów namiotów, marynarzy, powroźników, tkaczy, robotnic, teologów, wikliniarzy. W Kościele wspomnienie nawrócenia św. Pawła obchodzimy 25 stycznia.

Dziś szczególnie prośmy Apostoła Narodów, gorliwego i płonącego miłością do Jezusa, o gorliwość apostolską dla kapłanów.

Chwalebny święty Pawle, Ty z prześladowcy chrześcijan stałeś się gorliwym Apostołem, a chcąc dać poznać Odkupiciela Jezusa aż do krańców świata, cierpiałeś więzienia, biczowania, kamienowania, rozbicia na morzu i wszelkiego rodzaju prześladowania, a w końcu swą krew przelałeś aż do ostatniej kropli. Uproś nam, abyśmy choroby, cierpienia i nieszczęścia życia doczesnego poczytywali za łaski Bożego miłosierdzia; aby przeciwności życia nie oziębiły nas w służbie Bożej, lecz uczyniły coraz wierniejszymi i gorliwszymi. Amen.

Dobre słowo jak balsam

Posted: 24 stycznia 2018 by Magdalena Maraj in święci i błogosławieni

Słowo to „narzędzie”, które na pierwszy rzut oka może wydawać się bardzo niepozorne, ale jednak ma wielką moc. Słowa, które wypowiadamy codziennie, używane są w różnych celach i przez różnych ludzi. Mogą informować, wydawać opinie i sądy, mogą godzić i poróżniać. Mogą… każdy wykorzystuje je jak chce, wszak mamy wolną wolę. Możemy błogosławić, albo przeciwnie – złorzeczyć. Używamy ich w codzienności przy prozaicznych czynnościach, ale spotykamy je również na mównicach i w mediach. Jakiekolwiek by one nie były i gdziekolwiek byśmy się nimi nie posługiwali jesteśmy odpowiedzialni za to wypowiadamy.

24 stycznia Kościół obchodzi wspomnienie św. Franciszka Salezego. Ten doktor kościoła urodził się w 1567 roku. To francuski teolog i filozof, założyciel Sióstr Wizytek. Ale co św. Franciszek ma wspólnego ze słowem? Jest on patronem dziennikarzy i prasy katolickiej. Niedługo po przyjęciu święceń, 27 letni Franciszek Salezy dostał od swojego biskupa zadanie ponownego przywrócenia do Kościoła mieszkańców Chablais, którzy porzucili wiarę. Licznym jego poprzednikom nie udało się tego dokonać. Święty znalazł jednak na to sposób. Zaczął pisać krótkie traktaty, artykuły, w których objaśniał prawdy wary w świetle Pisma świętego. Były to listy przepełnione pasterską miłością i zatroskaniem. Pierwszy list datowany jest na 25 stycznia 1595 roku, w dniu święta nawrócenia św. Pawła. Od tego czasu, dzięki tej nowej formie głoszenia Słowa Bożego mieszkańcy co tydzień znajdowali pod swoimi drzwiami drukowane homilię. Dzieło św. Franciszka odniosło spektakularny sukces. Jest on więc prekursorem wykorzystywania prasy w celach ewangelizacyjnych.

Chcąc nauczyć o Bogu, także osoby niesłyszące, rozwinął język migowy, z tego też powodu jest  ich patronem. Jest on także patronem poetów. Stał się prekursorem teologii laikatu, rozwijającej się po Soborze Watykańskim II.

Patron ten daje nam także kilka rad dotyczących odprawienia dobrego, codziennego rachunku sumienia: św. Franciszek Salezy pisze:

  1. Dziękujmy Bogu, że nas zachował przy życiu w ciągu dnia ubiegłego.
  2. Badamy, jakeśmy się zachowali w każdej godzinie dnia. Aby nam to poszło łatwiej, przypominamy sobie, gdzieśmy byli, z kim przestawaliśmy i czym byliśmy zajęci.
  3. Gdy się okaże, żeśmy spełnili coś dobrego, dziękujmy za to Bogu. Gdy przeciwnie, popełniliśmy coś złego myślą, słowem lub uczynkiem, przepraszamy Majestat Boski, postanawiamy spowiadać się z tego przy pierwszej sposobności i przyrzekamy troskliwą poprawę.
  4. Następnie polecamy Opatrzności Bożej swoją duszę i ciało, Kościół św., krewnych i przyjaciół. Prosimy Najświętszą Pannę, Anioła Stróża i Świętych Pańskich, by czuwali nad nami i za nas. I z błogosławieństwem Boga udajemy się na spoczynek, którego potrzeba płynie z Jego woli.

Św. Franciszek uczy nas jak dobrze wykorzystywać słowa. Jak sprawiać, by dodawały otuchy, by były balsamem na serach. Słowa trzeba wypowiadać z miłością, tak jak czynił to nasz patron, wtedy staną się one nie tylko informacją, przekazem czy nauką – staną się dobrem, dzięki któremu możemy zmieniać i upiększać nasze życie i czynić świat lepszym.

„Dobre słowa są plastrem miodu, słodyczą dla gardła, lekiem dla ciała”. Prz 16,24