O Wy, małej wiary!

Posted: 13 stycznia 2018 by Agnieszka Dankiewicz in przemyślenia
Tagi:

Tak niedawno przeżywaliśmy radość ze Świąt Bożego Narodzenia. Uczestniczyliśmy w adwentowych przygotowaniach do tych wyjątkowych dni. Wsłuchując się w słowa z Pisma Świętego na Mszach świętych uczestniczyliśmy we wszystkich wydarzeniach związanych z przyjściem Jezusa na świat. W zwiastowaniu Maryi; śnie, którego doświadczył Józef; nawiedzeniu Elżbiety; poszukiwaniu gospody; wyprawie Mędrców ze Wschodu; ucieczce do Egiptu…

Byliśmy niejako świadkami wszystkich tych wydarzeń.

Czas mija. Mijają kolejne dni od zakończenia się Świąt, rozpoczął się też nowy rok kalendarzowy.

Wracamy do naszych środowisk – do pracy, na uczelnie, do szkoły. Czeka nas wiele spotkań z ludźmi, stawienie czoła codziennym obowiązkom. Jak co roku, to ważny moment!

Dlaczego?

Święta to wyjątkowo piękny i radosny moment. W czasie świątecznym całą naszą uwagę koncentrujemy na odpowiednim przygotowaniu (duchowym i zewnętrznym) do tych szczególnych świątecznych dni. Kiedy trwamy w tej radosnej atmosferze, łatwo poczuć się świadkiem tych wydarzeń, przejąć się nimi. Łatwo jest nabrać entuzjazmu – entuzjazmu do tego, aby jeszcze bardziej żyć wiarą (również wśród tych codziennych spraw); entuzjazmu do tego, aby podejmować nowe postanowienia i starać się żyć lepiej; entuzjazmu do tego, aby ze świadka stać się także apostołem, który swoją radością będzie dzielił się także z innymi.

Powrót do codzienności jest dla nas ważnym momentem właśnie z tego powodu. W okresie adwentowego oczekiwania i radosnego świętowania byliśmy świadkami. A teraz przychodzi moment, aby stać się apostołem – tym, który zaniesie nowonarodzone Słowo innym; tym, który będzie głosił Dobrą Nowinę.

W naszej konfrontacji z rzeczywistością bardzo często na pierwszy plan wychodzą dwie kwestie, które mogą przysłonić nam bycie świadkiem i apostołem Dobrej, Radosnej Nowiny w codziennym życiu. Pierwsza z nich to strach przed przyszłością i tym, co się zdarzy; strach przed wydarzeniami, które z naszej ludzkiej perspektywy są trudne, czasem być może nawet niewykonalne lub nawet niebezpieczne. Druga jest związana z bagażem naszych codziennych obowiązków, trosk i zwyczajnych spraw, o które możemy martwić się tak bardzo, że zbytnio pochłonie naszą uwagę – pozbawiając nas Bożego entuzjazmu i radości.

Obydwie wspomniane sprawy to nie tylko problem naszych czasów. Z takimi problemami musiało zmierzyć się również grono apostołów, którzy żyli w czasach Jezusa i byli przecież tak blisko Nauczyciela.

Wydawałoby się, że dwunastu apostołów znalazło się w wyjątkowo komfortowej i dobrej sytuacji do tego, aby chłonąć naukę Jezusa, żyć wiarą, poznawać Boga, a później głosić Słowo Boże.
Słuchali Jezusa i wszystkich Jego słów, byli obecni przy cudach – uzdrowieniach, rozmnożeniu chleba, wypędzaniu złych duchów… Moglibyśmy pomyśleć, że to idealne warunki! Być tak blisko wszystkich tych ważnych wydarzeń i uczestniczyć we wszystkim „na żywo”.

Jednak i tamci apostołowie musieli stawić czoła swoim wątpliwościom i lękom. Oni także musieli zmierzyć się z codziennymi troskami i zwyczajnymi sprawami. Ciekawą zależność możemy zauważyć w związku z tym w Piśmie świętym.

Biblia pokazuje dwie sytuacje, w których Jezus określa apostołów jako „Wy, małej wiary”. To bardzo ciekawe – zwłaszcza, kiedy porównamy ten obraz z sytuacjami, w których Chrystus chwali wiarę cudzoziemców lub ludzi, którzy nie byli Mu tak bliscy jak apostołowie.

W Ewangelii według św. Mateusza pierwszą sytuacją, w której Jezus określa Apostołów w ten sposób, jest ta podczas uciszenia burzy (Mt 8,23-27). Apostołowie wraz ze swoim Nauczycielem wsiadają do łodzi, aby przeprawić się przez jezioro. Nagle zerwała się bardzo gwałtowna burza. Apostołowie byli przerażeni – z ludzkiego punktu widzenia przerosła ich siła żywiołu, który w realny sposób mógł zagrażać ich zdrowiu i życiu. Z ludzkiego punktu widzenia czuli się bezradni, nie wiedzieli, jak poradzić sobie w tej sytuacji. A lęk był przecież ogromny! Jezus spał, choć najważniejsze było to, że przecież był wtedy z nimi – tak blisko, jak zwykle. U apostołów zwyciężyło ludzkie przekonanie i ludzki strach – dlatego też prosili Jezusa, aby ich ratował, bo giną. Wówczas Jezus zbudził się i zapytał: „czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?” – po czym uspokoił wichry i burzę.

Kolejna sytuacja została opisana kilka rozdziałów dalej (Mt 16,5-12). Apostołowie wędrowali wraz z Jezusem, podczas gdy Ten nauczał, stawiał czoła próbom, które stawiali Mu faryzeusze i saduceusze. Jezus ostrzegł wówczas apostołów, aby strzegli się kwasu faryzeuszów i saduceuszów. W tamtej sytuacji przypomnieli sobie, że zapomnieli zabrać ze sobą chleb. Codzienna i tak bardzo podstawowa potrzeba – chleb. Rozmawiali na ten temat – nie przejmując się wtedy innymi sprawami. Jezus zorientował się wtedy, co ich martwi i zapytał: „ludzie małej wiary czemu zastanawiacie się nad tym, że nie wzięliście chleba?”. Przypomniał im też cuda rozmnożenia chleba i ryb; przypomniał, jak ogromne tłumy najadły się w tamtych sytuacjach i jak wiele resztek zebrali apostołowie. Znów patrzyli na zwyczajne, codzienne sprawy jedynie z ludzkiej perspektywy – zapominając, że Chrystus jest tak blisko i Jego możliwości są nieograniczone! Z Nim przecież nie ma powodów do lęku, strachu, zmartwień i trosk! Nie ma takich sytuacji, które byłyby dla Niego trudne albo niemożliwe.

Teraz i my ruszamy w dalszą drogę – w drogę naszej codzienności. I my byliśmy świadkami wszystkich wyjątkowych wydarzeń związanych z narodzinami Jezusa. Regularnie uczestniczymy w Mszach świętych, regularnie czytamy Pismo święte… regularnie i wciąż na nowo jesteśmy świadkami wydarzeń z życia Jezusa. W każdej chwili naszego życia Bóg jest obecny przy nas – nawet wtedy, kiedy pierwszoplanową rolę grają nasze ludzkie wątpliwości, słabości, lęki czy troski.

Wyruszając w drogę ze świątecznym entuzjazmem, z radością płynącą z bycia świadkiem wspaniałych wydarzeń – nigdy nie pozwólmy, aby ta radość i entuzjazm zgasły w konfrontacji z rzeczywistością i codziennością. Bądźmy zawsze apostołami Dobrej Nowiny – pełnymi radości, uśmiechu, zapału i gorliwości. Święty Franciszek z Asyżu pouczał swoich braci: „zawsze głoście Ewangelię, a gdyby okazało się to konieczne, także słowami!”. Niech i nasze życie będzie pięknym przykładem życia Ewangelią – oby ono samo w sobie było pięknym świadectwem i apostołowaniem!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s