Wielkopostne drogowskazy

Zanim rozpoczął się Wielki Post, liturgia słowa przedstawiała nam wiele obrazów Jezusa w codziennych Mu sytuacjach. Nauczał, gromadził tłumy, uzdrawiał chorych i wypędzał złe duchy. Przynosił na świat nowe prawo i nowy porządek – takie jak na przykład konieczność nieustannego przebaczania czy miłości bliźniego. Rozpoczęcie Wielkiego Postu to wyjątkowy czas. Przygotowujemy się do tego, aby do końca wytrwać z Jezusem przy krzyżu. Wielkopostnym celem powinno być dla nas także to, aby nie zatrzymać się na perspektywie śmierci – ale żyć nadzieją zmartwychwstania. Jezus przyszedł, aby uwolnić świat od grzechu i pokazać nam, jak bardzo cenni jesteśmy w oczach Boga!

Jak więc przeżyć ten wyjątkowy czas, aby wzmocnić naszą wiarę? Co zrobić, aby owoce tych wielkopostnych przygotowań zbyt szybko nie minęły?

Z pomocą przychodzą nam wielkopostne, biblijne drogowskazy.

1. Pustynia (Mt 4,1-11)

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu liturgia słowa przyniosła nam obraz wyjścia Jezusa na pustynię, aby tam był kuszony przez szatana. Pustynia Jezusa to przestrzeń, w której pozostał Sam, konfrontując Bożą Miłość z wygodnymi, materialnymi propozycjami: jedzeniem, bogactwem i władzą. Jezus, mimo Swojej ludzkiej natury, wychodzi obronną ręką ze wszystkich pokus – dzięki Bożej mocy. Właśnie dlatego obraz Jezusa na pustyni to także przykład dla nas, żyjących we współczesnym świecie.

Życie gna w zastraszającym tempie. Każdy człowiek niemalże „tonie” w ilości obowiązków. Wszystko musi być gotowe „na już” – wkładamy wysiłek w to, aby ze wszystkim się uporać, a jednak ilość bieżących spraw, którymi trzeba się zająć, paradoksalnie rośnie zamiast sugestywnie się zmniejszać. Od początku Wielkiego Postu i my jesteśmy zaproszeni do tego, aby wyjść na pustynię. Na pustynię, która pozwoli nam na samotność – nie taką samotność, która „oderwie” nas od ludzi, ale taką, dzięki której będziemy mogli spojrzeć na nasze wnętrze.

Pustynia ma być dla nas miejscem, w którym konfrontujemy się z naszymi słabościami, lękami, troskami.

Pustynia ma być miejscem, w którym musimy zmierzyć się z naszymi osobistymi ograniczeniami i trudnościami. Pustynia to miejsce wyciszenia od „szumu informacyjnego”, który otacza nas każdego dnia. Pustynia to miejsce, w którym mamy przestać koncentrować się na tym, co zewnętrzne – to przestrzeń wsłuchiwania się w Głos Boży w życiu każdego z nas.

„Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” – to zdanie może być mottem także naszego wyjścia na pustynię. Bóg jest obecny w życiu każdego z nas i poprzez Swoje Słowo prowadzi nas poprzez wielkopostną pustynię, ale także przez każdy trudny moment naszego codziennego życia.

2. Próba wiary (Rdz 22,1-19)

Wyjście na pustynię i wsłuchanie się w Słowo to początek. Kiedy przeszliśmy przez ten etap wielkopostnych przygotowań, staje przed nami kolejny drogowskaz.
Bardzo szybko przywiązujemy się do otaczających nas ludzi, spraw i rzeczy. Lubimy stabilizację, porządek – bo właśnie wtedy mamy poczucie, że nasze życie jest spokojne i przewidywalne. Przywiązujemy ogromną wagę do tego, aby budować swoje życie w oparciu o duże ogromne poczucie bezpieczeństwa. Najzwyczajniej w świecie – mamy swoją strefę komfortu.

A co jeśli przyjdzie moment, w którym idąc za głosem Bożym zostaniemy doprowadzeni do chwili próby? Co jeśli będziemy musieli stanąć w obliczu trudnej decyzji? Ba! Decyzji tak trudnej, że może nawet po ludzku nielogicznej? A jeśli pójście za Bożym Słowem będzie wymagało od nas zrezygnowania z naszej strefy komfortu? Czy będziemy w stanie odpuścić i poświęcić coś, co wydaje nam się najcenniejsze? Czy będziemy w stanie zawierzyć i zaufać w plan Wszechmogącego?

Druga niedziela Wielkiego Postu przynosi nam konkretny przykład człowieka, który w obliczu ogromnej próby nie zachwiał się, ale zaufał. Czytanie z Księgi Rodzaju pokazuje Abrahama. To mężczyzna, który przez bardzo, bardzo wiele lat oczekiwał na narodziny syna. Narodziny Izaaka były wydarzeniem po ludzku niemożliwym, ponieważ zarówno Abraham, jak i jego żona byli już w podeszłym wieku. Mimo to, Izaak przyszedł na świat – dzięki ogromnemu zaufaniu jego rodziców w Boże działanie. W 22 rozdziale widzimy niesamowicie trudną scenę. Otóż Bóg, który jest Miłością, prosi Abrahama, aby ten zabił swojego syna i złożył go w ofierze. Jak bardzo ta scena może się wydawać sprzeczna z logiką – bo jak to: Bóg pełen Miłości mógłby oczekiwać zabójstwa?
Abraham nie pyta, nie docieka, nie dyskutuje. Wsłuchuje się w głos Boga i decyduje się ofiarować nawet swojego syna – tego wspaniałego, wyczekanego syna! Jaka silna musiała być jego wiara, skoro podejmuje taką decyzję?! Kiedy już Bóg poznaje, jak ogromna jest wiara Abrahama, interweniuje – nakazuje mu, aby zostawił Izaaka.

I w naszym życiu mogą pojawić się sytuacje trudne – a nawet bardzo trudne! Jednak Ten, w którego głos się wsłuchujemy, jest Wszechmogący. „Dla Boga nie ma bowiem nic niemożliwego” (Łk 1,37)! Ten, który prowadzi nas przez życie, daje nam również łaskę, aby stawić czoła wszystkim wyzwaniom lub trudnym sytuacjom dnia codziennego. On daje nam siłę, aby przejść przez najtrudniejsze doświadczenia i próby.

Obraz Abrahama i wystawienia go na próbę to dla nas mobilizacja, abyśmy zapytali samych siebie o naszą wiarę. Czy i my bylibyśmy w stanie AŻ TAK zaufać? Czy dalibyśmy się poprowadzić Bogu nawet do momentu próby? Czy bylibyśmy w stanie zostawić naszą strefę komfortu i wszystko to, co tak dobrze nam znane?

3. Poszukiwanie prawdy i duchowe szczęście (Mk 9,2-10)

Druga niedziela Wielkiego Postu nie pozostawia nas jedynie z obrazem wystawienia człowieka na próbę. W ramach liturgii słowa słyszeliśmy także fragment o wyjściu Piotra, Jakuba i Jana (wraz z Jezusem) na Górę Tabor. To właśnie tam Chrystus przemienił się wobec apostołów – jego szaty stały się lśniąco białe, a na spotkanie z Nim wyszedł Mojżesz i Eliasz. Na dodatek – uczniowie usłyszeli głos z nieba: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!”. Apostołowie towarzyszyli Jezusowi na co dzień – poszli za Jego głosem, słyszeli Jego nauki, widzieli cuda… Ale z pewnością – nawet będąc tak blisko Niego, nie wszystko byli w stanie pojąć. Może i w ich sercach (po ludzku) pojawiały się wątpliwości – takie chwile, kiedy zastanawiali się, czy oby na pewno było warto i kim tak naprawdę jest Jezus. W chwili przemienienia weszli na „duchową górę” – dzięki temu, co się stało, mogli nabrać większego przekonania co do boskiej natury Chrystusa. To taki moment duchowej radości, kiedy mogli zobaczyć prawdziwą Bożą obecność w ich codziennym życiu. Właśnie ta duchowa radość jest jednym z drogowskazów, które mogą nam towarzyszyć w czasie naszych wielkopostnych przygotowań. Bardzo łatwo ulegamy radości – mając nadzieję, że tak już będzie zawsze. Z trudem przychodzi nam pogodzenie się z momentami próby – na które możemy być wystawieni tak jak Abraham. Czy jednak jesteśmy w stanie dostrzec tą Bożą obecność w każdym z tych wydarzeń? Czy zawsze potrafimy ufać i zawierzać – zarówno w tych dobrych momentach, jak i w tych trudnych? Czy oddajemy Bogu nasze całe życie – kiedy przeżywamy radość, ale także kiedy przeżywamy wiele trosk i rozterek?

Kolejny wielkopostny drogowskaz daje nam prosty „przepis” na to, aby nie zgubić się na drogach naszego życia – pośród wszystkich tych momentów, które przeżywamy (bez względu na to, czy są one radosne czy też smutne). Tym sposobem jest znalezienie Prawdy – a właściwie: ciągłe dążenie do Prawdy, do wsłuchiwania się w Prawdziwe Słowo… Tak jak już zostało wspomniane: żyjemy w czasach „szumu informacyjnego”, który zewsząd bombarduje nas różnego rodzaju opiniami, przekonaniami… jedyną, słuszną „światową prawdą”. Jednak czy w tym wszystkim, w codziennym życiu naprawdę dobrze jesteśmy w stanie odnaleźć Prawdę? Kiedy już raz wsłuchamy się w Głos Boga na pustyni, czy będziemy w stanie Go rozpoznać wśród innych głosów w naszej codzienności?
Na Górze Tabor otrzymujemy bardzo cenną wskazówkę w podążaniu za Głosem Bożym – „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!”. Jezus przychodzi na świat, żeby przynieść ludziom tę Bożą prawdę. Przychodzi, aby pokazać, że Bóg jest nieskończenie blisko każdego z nas. Słowo Boże zostało nam objawione w pełni przez Jezusa. Góra Tabor pięknie pokazuje nam, że to właśnie Jezus jest przykładem, drogą i prawdą, za którymi powinniśmy podążać!

Reklamy
This entry was posted by Agnieszka Dankiewicz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: