Wielkopostna droga – ciąg dalszy

Trwa nasza wielkopostna droga – przygotowanie na najważniejsze wydarzenia w naszej wierze: Zmartwychwstanie. Czekamy na wszystkie te wydarzenia, które przypomną nam o tym, jak bardzo ważni jesteśmy w Bożych oczach. Jezus – Syn Boży, umiera na krzyżu, aby przeprowadzić każdego z nas od rzeczywistości grzechu i śmierci do rzeczywistości nieograniczonej Miłości, zbawienia i przebaczenia.

Podążając wspólnie tą wyjątkową drogą ku Zmartwychwstaniu, przedstawiamy Wam kolejną część biblijnych drogowskazów, które mogą pomóc nam w wielkopostnych przygotowaniach.

1. Przyjmij prawo (Wj 20,1-17)

Żyjąc na świecie musimy podporządkować się różnym zasadom, restrykcjom, przepisom… Niektóre z nich intuicyjnie przyjmujemy jako oczywiste i łatwe do zrozumienia – mamy pełne przekonanie, że te zasady czy prawa będą zabezpieczały nas i innych, a co więcej: wprowadzą porządek do życia w społeczeństwie. Bywa i tak, że trafiamy na przepisy, które wydają się zagmatwane – nie rozumiemy ich, wydają się nam zupełnie nieżyciowe. Możemy odnieść wrażenie, że niektóre tworzą jakieś sztuczne procedury – wymagają takiego sposobu postępowania, który bardziej utrudnia nam życie, a nie ułatwia. Wtedy też czujemy się ograniczeni – mamy wrażenie, że musimy podporządkować się czemuś bardzo abstrakcyjnemu. Do wolności bardzo, bardzo łatwo się przyzwyczaić i z pewnością – nikt nie lubi być ograniczany. Mimo to – wiele przepisów (nawet tych trudnych i niezrozumiałych) pozostaje niezmienionych, bo w ogólnym rozrachunku: mają one jakichś korzystny wpływ na zachowanie porządku w społeczeństwie lub na całym świecie.

W trzecią niedzielę Wielkiego Postu pierwsze czytanie przypomina nam moment, w którym ludzie otrzymują od Boga Dekalog – prawo. Jest on absolutną podstawą jeżeli chodzi o Boże prawo. Czytając Biblię trudno zaprzeczyć, że Boże prawo „rozrasta się” – a fragmentów, w których oddziela się dobre postępowanie od złego, można by mnożyć.

Często można odnieść wrażenie, że Boże prawo wydaje nam się „przestarzałe” – tak, jakby nie przystawało już do dzisiejszego świata, współczesnego życia i aktualnych poglądów. Zdarza nam się „wybierać” to, co akurat nam pasuje i co wydaje nam się bardzo uniwersalne. Odrzucamy z kolei to, co jest trudne i niezrozumiałe – to, co wydaje się „staroświeckie”, a czasem ograniczające. Jednak kiedy przychodzi moment „przebierania” w Bożym prawie i dostosowywania go do swojego życia, przychodzi moment na zadanie sobie bardzo prostego pytania… Po co zostało ustalone całe Boże prawo i wszystkie zasady oddzielające dobro od zła opisane w Biblii?

Bóg przekazywał ludziom prawo nie po to, aby ich ograniczać. Przecież to właśnie sam Bóg dał człowiekowi wolną wolę! Bóg przekazywał prawo po to, aby dobro zagościło na świecie i aby miłość zawsze zwyciężała nad złem. Zdaniem, które w najlepszy sposób odpowiada na to pytanie, jest to zapisane przez św. Pawła: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść” (1 Kor 6,12). Temu właśnie ma służyć prawo – aby człowiek wśród morza możliwości posiadał stabilny i niezmienny wskaźnik tego, co jest dobre, co przyniesie mu korzyść, co pozwoli mu uporządkować swoje życie osobiste, rodzinne i relacje ze wszystkimi otaczającymi go ludźmi. W końcu – Dekalog razem ze wszystkimi Bożymi zasadami przez wieki nie traciły na swojej aktualności.

Czemu więc tak trudno przyjąć nam wszystkie te zasady? Być może wynika to właśnie z naszego przyzwyczajenia do ogromu możliwości, różnorodności dostępnych opcji, chęci wyboru i całkowitego panowania nad naszym życiem. Nie zauważamy dobra, które może wkroczyć do naszego życia poprzez przyjęcie prawa. Chcemy czuć się wolni, niezależni, nieograniczeni. Właśnie dlatego kolejnym wielkopostnym drogowskazem może być dla nas „zmiana perspektywy” i spojrzenie na Boże prawno nie jak na ograniczenie, a jak na wskazówki, które mają doprowadzić nas do szczęścia. Postarajmy się w tym wyjątkowym czasie patrzeć na cały biblijny zbiór zasad, jak na prawo utworzone DLA NAS – z miłości Boga do człowieka. I chciejmy przyjąć je z otwartym sercem: tak, aby jak najmniej błądzić w drodze ku Niemu.

2. Refleksja nad pobożnością (J 2,13-25)

Wszyscy doskonale znamy fragment z Ewangelii według św. Jana, kiedy przed świętem Paschy Jezus przybywa do Jerozolimy i zastał w świątyni bankierów oraz sprzedawców. Wszyscy też doskonale wiemy, jak skończyła się ta scena – rozgniewany Jezus wypędza ich ze świątyni. W pierwszej chwili taka reakcja może dziwić – to jeden z niewielu fragmentów, w którym opisane są tak skrajne emocje Jezusa. Jednak zagłębiając się w cały kontekst tej sceny może się okazać, że była to reakcja całkowicie uzasadniona. Co więcej – okaże się, że z tej sceny płynie też ogromna nauka dla nas: zarówno na czas wielkopostnych przygotowań, jak również na każdy kolejny dzień zwyczajnej rzeczywistości.

W czasach współczesnych Jezusowi jedynym miejscem, w którym możliwe było składanie ofiar Bogu. Z tego względu, na dziedzińcu świątyni pojawiły się stoiska, na których były sprzedawane woły, baranki i gołębie. Swoją działalność prowadzili tam również bankierzy, którzy wymieniali obce waluty na lokalne – tak, aby pielgrzymi przybyli z różnych rejonów mogli zakupić stosowną ofiarę. Można więc odnieść wrażenie, że w świątyni jerozolimskiej handel i robienie interesów (w wymiarze materialnym) stało się bardzo ważnym elementem – o ile nawet nie najważniejszym. To właśnie ten aspekt całej historii biblijnej sprawia, że pełna gniewu reakcja Jezusa jest całkowicie uzasadniona. Syn Boży przyszedł na świat, aby to miłość łączyła ludzi z Bogiem – miłość, dzięki której można w całości powierzyć się Ojcu, a nie interesy czy handel.

Ten fragment Ewangelii może być inspiracją i drogowskazem także dla nas. To okazja, żeby zastanowić się nad naszą wiarą, nad naszą pobożnością.

Często i nam może zdarzyć się „handlowanie” z Panem Bogiem. Staramy się żyć wiarą, uczestniczyć w nabożeństwach, modlić się… Ale czy nie wykorzystujemy tego jako „karty przetargowej”?

Nasza ludzka perspektywa jest bardzo krótkowzroczna: martwimy się, piszemy różne scenariusze, zabiegamy o wiele spraw. Jednak i tak nie mamy pewności, jaki będzie efekt i jak w przyszłości ułożą się wszystkie ważne dla nas kwestie. Dlatego ważne jest to, żeby nie nastawiać się na konkretne, ludzkie rozwiązania. Być może to, co nam po ludzku wydaje się najlepsze wcale takie nie jest. Tym bardziej ważne jest to, aby przychodzić i zawierzać Bogu naszą codzienność: wszystkie nasze zwyczajne sprawy i ludzi, którzy są dla nas ważni. My powierzamy Bogu wszystko to, co dla nas ważne, co nas cieszy i co nas martwi – a On (jako Bóg Wszechmogący) zatroszczy się o to, by wszystko poukładało się dobrze.

Niech ten fragment Ewangelii będzie dla nas motywacją do refleksji – czy i my nie „handlujemy” z Panem Bogiem? Czy nie mamy podejścia „zrobienia interesu”: ofiarowania naszej pobożności w zamian za konkretne ludzkie rozwiązania ważnych dla nas spraw?

Reklamy
This entry was posted by Agnieszka Dankiewicz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: