Solidarność wędrowców

Niedawno wraz z przyjaciółmi wybrałam się w góry. Niektórzy śmieją się, że w górach jest się bliżej Boga – coś w tym jest. Podczas naszej wędrówki, mimo przelotnego deszczu a nawet burzy, niebo było wyjątkowo piękne. Nie mogłam napatrzeć się na różne odcienie szarości chmur biegnących nad naszymi głowami. Niebo. Maj, oprócz wpatrywania się w Maryję  ma przypomnieć nam o niebie. Maryja też nieustannie nam o tym przypomina.

Wędrowanie po górach niezwykle przypomina mi życie. Idziemy na szczyt. Po górach ciężko wędruje się samemu. Bo czasem trzeba komuś podać rękę żeby wydrapał się na jakąś górkę, czasem trzeba się kogoś przytrzymać, żeby nie wpaść w błoto, a czasem po prostu trzeba podzielić się wodą czy batonikiem. Góry są tajemnicze i choć piękne czasem zdradliwe i niebezpieczne. Dlatego też w górach (szczególnie wyższych) przyjęta jest zasada, że na szlaku wszyscy się witają, mimo tego, że się nie znają. Na szlaku też wszystko ma się wspólne i gdy trzeba dzieli się tym co ma się w plecaku. To solidarność wędrowców, na szlaku też nikogo się nie zostawia, bo człowiek sam nie ma szans, szczególnie nocą gdy brakuje mu sił czy pożywienia. Czyż to nie piękna zasada odzwierciedlająca życie? No i co najważniejsze – cel wędrówki. Każdy osiągnięty szczyt cieszy choćby stało się na nim już kolejny raz.

No właśnie. Mamy jasno postawiony cel. Jest nim niebo – życie wieczne. Życie możemy nazwać jedną, wielką górską wędrówką. Niejednokrotnie nie pokonujemy fizycznie gór, jednak pokonujemy wzniesienia duchowe, czasem znacznie cięższe do przejścia niż te fizyczne. I tutaj także powinna obowiązywać solidarność wędrowców. Bo tutaj też nie raz trzeba czyjejś dłoni, by przejść to co trudne, czyjegoś ramienia by nie wpaść w błoto choćby grzechu, a może po prostu trzeba trochę wody w postaci dobrego słowa i okruchów miłości wyrażonych choćby uśmiechem.

Majowa Pani podaje nam rękę, by nam pomóc. Poprzez objawienia w Fatimie wskazała na różaniec jako na pomoc w dojściu do nieba. Czasem szukamy wielkich słów, drogich prezentów i czegoś fizycznie niezwykłego a zapominamy, że to człowiek człowiekowi jest najbardziej potrzebny do życia. W różny sposób możemy koić swoje smutki czy problemy, jednak nic nie zastąpi ramienia przyjaciela, w które można się po prostu wypłakać. Człowiek ma niezwykłą siłę dodawania nadziei. Czasem możemy tylko jak Maryja Jezusowi podczas drogi krzyżowej, towarzyszyć komuś nie umiejąc pomóc, jednak czasem dzięki takiej obecności ktoś jest w stanie pokonać kolejny szczyt w drodze do nieba.

Wszyscy jesteśmy pielgrzymami. I tak jak na górskim szlaku jedni idą w prawo inni w lewo i tylko kawałek pielgrzymują wspólnie, z innymi idzie się znacznie dłużej, z niektórymi pokonuje się tylko jeden szczyt… różnie bywa. Jednak prawdą jest, że jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Czasem myślę jakby pięknym było, gdyby każdy człowiek miał wyciągnięte ku drugiemu ręce, nie po to by brać – choć też – ale po to by dawać. Im więcej się daje tym więcej się dostaje w zamian. I choć jest to zaprzeczeniem świata i po części jest to nielogiczne jest to niezwykle prawdziwe, szczególnie w kontaktach międzyludzkich. Gdyby tak dziś porzucić zawiść, egoizm, złość, dumę… gdyby tak po prostu przestać się nawzajem krzywdzić świat byłby lepszy. Może nie możemy zmienić całego świata, może nie potrafimy zmienić nawet tych obok nas, ale mimo wszystko jest coś co możemy zrobić. Możemy zmienić siebie. Może czas stać się takim solidarnym wędrowcem, w modlitwie za innych, w byciu z innymi, w dostrzeganiu tych którzy czekają na naszą dłoń, by móc iść dalej. Ale może przede wszystkim eliminując z naszych serc to co uderza w innych: złość, egoizm, pychę… myślę, że każdy może dopisać tu coś swojego z czym walczy. Nie trzeba zmieniać całego świata, trzeba zacząć od siebie a świat stanie się lepszy. Małymi krokami, powoli…

Obyśmy kiedyś stojąc przed Bogiem, zdając sprawę z miłości, bo z niej przecież będziemy sądzeni, mogli powtórzyć za św. Pawłem: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem 2 Tym 4, 7.  Niech w naszej, czasem niezwykle ciężkiej wędrówce, pociesza nas fakt, że nie jesteśmy sami, a przede wszystkim patrząc w niebo miejmy pewność, że jest tam dla nas mieszkanie, czeka tam na nas sam Dobry Bóg.

Reklamy
This entry was posted by Magdalena Maraj.
%d blogerów lubi to: