Trzy Marie

„Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena” z Ewangelii wg św. Jana 19,25. Trzy Marie, a być może to nie wszystkie kobiety jakie tam stały – ale św. Jan wymienia te trzy. Sam był jedynym obecnym uczniem/Apostołem. Interesująca jest przewaga kobiet, ale jeszcze bardziej uderzający jest fakt, że wszystkie kobiety miały tak samo na imię. Owszem, wiem że to było imię popularne – jednak nie wierzę w przypadki, a już na pewno nie w historii Zbawienia. Tak jak imię „Jezus” jest imieniem ponad wszystkie inne imiona, na które zgina się wszelkie kolano, tak samo i imię Maryja było wcześniej wybrane przez Boga. Obchodzimy również święto, 12go września, Najświętszego Imienia Maryi.

Jednak tutaj akcent jest rozłożony na trzy części. To, że dzisiaj jest święto Matki Bożej Bolesnej nie wyklucza faktu, że pod Krzyżem stało więcej kobiet, przynajmniej dwie jeszcze miały na imię Maria, oraz tego, że wszystkie cierpiały. Maryja, Matka Boża, święta dziewica i matka, żona św. Józefa; krewna Maryi – Maria, żona Kleofasa, matka; Maria Magdalena, nawrócona z grzesznego życia ani żona, ani dziewica, ani matka – jednak rozpalona Bożą Miłością w ogromnym stopniu, doświadczyła przywileju spotkania Pana Zmartwychwstałego jako pierwsza (przynajmniej przy Grobie i przed Apostołami).

Trzy jakże różne kobiety, o różnym statusie, żyjące w odmienny sposób – połączone pod Krzyżem, na zawsze związane cierpieniem Jezusa i swoim wzajemnie. Połączone więzami silniejszymi niż śmierć – miłością, która śmierć zwycięża. Droga do Boga zawsze jest inna dla każdego człowieka, bo każdy z nas jest inny, niepowtarzalny. Jak pisze C.S. Lewis w Problemie Bólu, parafrazując, każda dusza jest unikalna, a „Bóg spojrzy na każdą duszę, jak na jej pierwszą miłość, ponieważ On jest jej pierwszą miłością. Twoje miejsce w Niebie będzie się wydawało jak stworzone wyłącznie dla Ciebie, ponieważ Ty zostałeś stworzony do tego miejsca – szew za szwem jak rękawiczka dopasowana do ręki”.

Wystarczy stanąć pod Krzyżem, kochać do utraty tchu – do bólu, aż po cierpienie z miłości, kiedy to miłość spala starego człowieka i wyłania się nowy, jak motyl wydobywający się z kokonu. Wystarczy jak dwie Marie oraz Maryja, stać pod Krzyżem w milczącej Adoracji, żeby taka miłość się narodziła. Nie wątpię, że one wszystkie kochały już wcześniej – zwłaszcza Matka Boża i Maria Magdalena – jednakże miłość, która jest świadoma, jak bardzo i do jakich granic wyrzeczenia się i wyniszczenia samego siebie jest kochana przez samego Boga – tylko taka zaczyna w pełni chcieć oddać wszystko za wszystko i powiedzieć: „Serce Jezusa, Ofiaro Miłości, uczyń ze mnie żywą, świętą ofiarę, dla Ciebie, przyjemną Bogu”.

This entry was posted by Anna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: