Karty Adopcyjne – adopcje stałe z września 2020

Wysyłka Kart obejmuje adopcje stałe podjęte we wrześniu 2020 roku i w okresie wcześniejszym.

Nie wyślesz danych? Kapłan nie dostanie Karty.

Dlaczego?

Przy kilku tysiącach adopcji i dziesiątkach maili przychodzących każdego dnia, nie mamy możliwości przeszukiwania każdego kapłana z osobna. Jeżeli adoptowaliście kapłana nawet kilka lat temu – proszę, zwróćcie uwagę na to, czy otrzymał Kartę. Jeśli chcecie, by ją otrzymał, to wysłanie stosownych danych jest częścią Waszej troski o swoje zobowiązanie. Prześlijcie nam wymagane informacje, a my wówczas sporządzimy dla kapłana Kartę.

Na Kartę trzeba troszkę poczekać. Zależy to bowiem od tego, ile przychodzi zgłoszeń i iloma materiałami w danym momencie dysponujemy (czy trzeba zamówić koperty, dokupić znaczki, papier wizytówkowy na Karty itd.). Czas oczekiwania – do 3 tygodni.

Jeśli chcecie, by kapłan dostał Kartę na Święta, musicie przysłać swoje zgłoszenie do 10 grudnia włącznie.

Karty Adopcyjne są całkowicie bezpłatne.


UWAGA!

Zamiast czekać na naszą przesyłkę, możecie poprosić nas o wersję PDF Karty Adopcyjnej (do samodzielnego wydruku, zamiast Karty od nas).


Więcej pytań – zakładka „KARTA ADOPCYJNA” pomoże Wam znaleźć odpowiedź 🙂

Maila należy wysłać TYLKO na adres: karty.adopcyjne@gmail.com

Treść według wzoru:

  1. Temat maila: Wysyłka KA – IX 2020
  2. Treść: imię i nazwisko adoptowanego przez Was kapłana,
  3. data rozpoczęcia adopcji,
  4. czy chcecie, aby Wasze dane pojawiły się na Karcie (jeśli tak, to proszę to wyraźnie zaznaczyć, np. „Chcę, by na Karcie znalazły się moje dane”), i podać imię i nazwisko,
  5. czy chcecie osobiście wręczyć Kartę kapłanowi (jeśli tak, prosimy o podanie swojego adresu pocztowego),
  6. jeżeli natomiast chcecie, aby Karta została wysłana bezpośrednio do kapłana, prosimy o wpisanie jego aktualnego adresu.

Jeśli możesz i chciałbyś pomóc, bylibyśmy wdzięczni za wsparcie akcji znaczkami pocztowymi. Nawet JEDEN znaczek robi nam bardzo dużą różnicę! Można je kupić tradycyjnie na poczcie tradycyjnie lub przez internet. Szczegóły dostępne są tutaj: ZNACZKI

 

Coś się kończy, coś zaczyna…

Stajemy u progu Nowego Roku. Każdy z nas robi swoiste podsumowanie, taki rachunek sumienia z mijającego czasu. Jaki był? Tak naprawdę dla każdego był inny, bo marcowe wydarzenia zmieniły coś na zawsze. Doświadczenia zawsze coś zmieniają, w naszych sercach i głowach. 

Można śmiało powiedzieć, że był to ciężki rok, inny od pozostałych. Każdy z nas doświadczył skutków pandemii czy to ekonomicznych, czy społecznych, straty pracy, samotności, część z nas kwarantanny, a część samej choroby. Niektórzy z nas patrzyli jak umierają nasi bliscy, ludzie których znaliśmy, a nie raz kochaliśmy całym sercem. Rok nauki zdalnej, rok szukania wyjścia z czegoś, co było niespodziewane, zaskakujące, czego nikt się nie spodziewał. Część z nas wiele straciła, część uświadomiła sobie, co jest najważniejsze, na jakie wartości w życiu warto postawić. Ten rok nauczył nas, że pieniądze, władza, tytuły nic nie znaczą, gdy dopada nas choroba, samotność, strach…

Myślę, że doceniliśmy różne rzeczy, tak zwykłe i codzienne, że nie zwracaliśmy na nie uwagi, a w czasie pandemii to właśnie te prozaiczne, codzienne rzeczy pozwoliły nam przetrwać. Doceniliśmy obecność drugiej osoby, radość spotkania i wypicia wspólnej herbaty. Wiemy na kogo możemy liczyć, kto był przy nas gdy było nam ciężko, kto o nas nie zapomniał, choć sam przeżywał niełatwy czas.

Kończy się 2020 rok. Wczoraj siedząc obok mamy powiedziałam „nie chciałabym przeżyć tego roku jeszcze raz”. Ten rok nauczył mnie, że nie warto niczego zostawać na juto. Marzeń, miłości ale także codziennych, zwykłych spraw, jak powiedzenia komuś: dobrze, że jesteś; dziękuję; przepraszam; podzielić się z kimś uśmiechem, dobrym słowem, gestem pamięci… Ten rok 2020 nauczył mnie, że czasem mamy tylko dziś.

Składamy sobie życzenia. Bardzo często słyszę: oby ten Nowy Rok był lepszy. To jasny przekaz, dla nas wszystkich, że to był ciężki rok. Każdy z nas wie, ile wylał łez, ile przeżył niepewności i strachu, jak mocno trzymała nas przy życiu nadzieja – ta mała codzienna i ta duża, na przyszłość.

Przed nami otwiera się 2021 rok. Czysta karta, coś nowego i nieznanego. Wchodzimy w ten rok z ogromną nadzieją. Czego więc sobie życzyć w tym nowym roku… Nadziei, by nigdy jej nam nie zabrakło i by to, czego nauczyły nas doświadczenia tego roku, nie poszło w nicość, byśmy wyciągnęli z tego wnioski na przyszłość i może po prostu stali się dla siebie milsi, kochający, patrzący na innych z miłością i zrozumieniem. Niech ten Nowy Rok przyniesie spokój, radość, zdrowie.

Magdalena Maraj