Archive for the ‘święta’ Category

Niepokalanie poczęta!

Posted: 8 grudnia 2017 by Magdalena Maraj in święta
Tagi:

O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.

8 grudnia to dzień, w którym obchodzimy w Kościele szczególne święto. Jest nim Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny. Często ten dogmat nam „nie pasuje”, bo nie potrafimy wyjaśnić ani pojąć, że dziewczyna z Nazaretu mogła doznać łaski i daru niepokalanego poczęcia. Są jednak pewne prawdy wiary, których ludzki rozum nie potrafi zrozumieć. Które trzeba po prostu przyjąć i przed nimi uklęknąć. Musimy pamiętać, że sama Maryja mówi o sobie „jestem Niepokalana Poczęta”. Dogmat o Niepokalanym Poczęciu został ogłoszony przez Kościół 8 grudnia 1854 r. bullą Ineffabilis Deus przez papieża Pius IX w bazylice św. Piotra w Rzymie w obecności 54 kardynałów i 140 arcybiskupów i biskupów.

Popatrzmy na Niepokalaną. Na Jej piękne życie. Jako młoda dziewczyna, czego dowiadujemy się także z Pisma św., Maryja znała Boga, znała Stary Testament. O tym fakcie świadczy pieśń, którą wyśpiewuje na spotkaniu z Elżbietą „Wielbi dusza moja Pana…”. Czekała na Zbawiciela. Spotkanie z Archaniołem Gabrielem było dla Maryi niezwykłym wypełnieniem się wszystkich zapowiedzi począwszy od Księgi Rodzaju i zawartych tam słowach: Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę. (Rdz 3,15)

Maryję wielokrotnie zapowiadano w Starym Testamencie podobnie jak Jezusa. Niepokalana była w zamyśle Bożym od założenia świata, tak jak każdy z nas.

Jej reakcja na Zwiastowanie: wielkie zaufanie Bogu na wszystko co zaplanował w Jej życiu, jest dla nas wzorem relacji z Bogiem. Kiedyś ktoś zwrócił mi uwagę, że Maryja w rozmowie z Archaniołem Gabrielem nie pyta czy to się Jej opłaca, co dostanie w zamian. po prostu z wielkim zaufaniem powiedziała Bogu „tak”.

Na Maryję nie można patrzeć jednowymiarowo. Jest niezwykle pięknym wzorem dla każdego z nas na wielu płaszczyznach. Niepokalana jest nam bliska. Była człowiekiem, żyła jak my, współpracowała z Bogiem poprzez wypełnienie przedwiecznego zamysłu i zbawieniu ludzi,  a także z Jezusem nie tylko przez Jego urodzenie ale także przez towarzyszenie Mu podczas męki i drogi krzyżowej. Maryja jest wzorem dla każdego z nas. Dzieci może uczyć ukochania Biblii i Bożych Słów, narzeczonych uczy piękna tego szczególnego czasu, małżonków wzajemnego zaufania, rodziców uczy piękna miłości do dzieci, nawet gdy wybierają swoją drogę (kapłaństwa czy życia zakonnego), cierpiących uczy jak znosić  ten trudny stan, bowiem jak nikt wie co znaczy cierpieć, nie na damo nazywamy ją Matką współcierpiącą. I w końcu wszystkich wierzących uczy piękna życia, zaufania Bogu, pójście za Nim nie tylko w chwili wybrania ale aż po krzyż. Maryja jest, jak to często śpiewamy: Matko Odkupiciela z niewiast najsławniejsza, Gwiazdo Morska do nieba ścieżko najprościejsza,
Tyś jest przechodnią bramą do raju wiecznego, Tyś jedyną nadzieją człowieka grzesznego
(łaciński hymn na cześć Najświętszej Maryi Panny).

Niech Niepokalana Matka Kościoła będzie dla nas wzorem życia w niezwykłej zażyłości z Bogiem. Adwent, który przeżywamy jest kolejną szansą do ponownego zapatrzenia się w Maryję. Jest Ona bowiem jedną z głównych patronów Adwentu.

Ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć. – papież Pius IX

Reklamy

Król?

Posted: 23 listopada 2017 by Magdalena Maraj in przemyślenia, święta
Tagi: ,

Zamknij oczy i wyobraź sobie Jezusa. W koronie z cierni na głowie, prawie nagiego, pokrytego ranami… ogołoconego Boga stającego przed tłumem, który właśnie skazuje Go na śmierć. Czy tak wygląda Król?

Uczniowie wyobrażali Go sobie zupełnie inaczej. Myśleli, że zasiądzie na tronie, będzie rządził, przyniesie coś nowego w wymiarze ziemskim. A oni będą rządzić razem z Nim, jako ci Mu najbliżsi. Jezus jednak daleki jest od purpury, korony ze złota i berła, od ludzkich godności i odznaczeń. On przynosi inne Królestwo.

Czy Jezus jest więc Królem? Jest ogołocony z wszystkiego, co po ludzku dla nas jest istotne. A może w ten sposób chce powiedzieć nam, że zatrzymywanie się jednie na tym co ziemskie nie przyniesie nam tego co najważniejsze – zbawienia? On pokazuje zupełnie inny wymiar królowania. A za Jego przykładem idą święci i błogosławieni. Oni otrzymali swoją koronę, nie tu na ziemi. W większości, w sposób fizyczny, nie nosili korony, purpury, nie mieli pałaców czy fortec. Popatrzmy chociaż na św. Matkę Teresę z Kalkuty czy św. Andrzeja Bobolę – choć mają oni zupełnie inne drogi życia, to łączy ich świętość i uczestnictwo, już pełne, w królowaniu Jezusa.

Matka Teresa z Kalkuty pomagała tym, których wszyscy odrzucili. Wszyscy znamy jej heroiczne czyny. Św. Andrzej, który jest jednym z patronów Polski, ozdobiony jest koroną męczeństwa. Mimo licznych tortur, o których nieraz trudno nam czytać, nie wyrzekł się Boga. Na wzór Chrystusa stali się ubodzy, by innych swoim ubóstwem ubogacić.

Komu więc Króluje Jezus? Dla kogo jest Królem? Powinien być Królem dla każdego wierzącego. Jednak nie despotą czy tyranem. My nie mamy się bać królowania Jezusa, mamy Go wyczekiwać, a nawet za nim tęsknić, mamy tęsknić i dążyć do Nieba. Chrystus jest Królem wszechświata, ale też każdego ludzkiego serca. I w tym sercu już tu na ziemi ma być początek Królestwa Bożego, bo ma być ono mieszkaniem Króla.

26 listopada, w ostatnią niedziele Okresu Zwykłego, obchodzimy w Kościele Niedzielę Chrystusa Króla Wszechświata. Ta Uroczystość zamyka również rok liturgiczny. Święto to do liturgii wprowadził Papież Pius XI encykliką Quas Primas z 11 grudnia 1925 r. na zakończenie roku jubileuszowego.

Od dawna już powszechnie nazywano Chrystusa Królem w przenośnym tego słowa znaczeniu, a to z powodu najwyższego stopnia dostojeństwa, przez które wyprzedza wszystkie stworzenia i przewyższa je. Mówimy więc, iż Chrystus króluje w umysłach ludzkich, nie tyle dla głębi umysłu i rozległości Swej wiedzy, ile że on sam jest prawdą, a ludzie od Niego powinni prawdę czerpać i posłusznie ją przyjmować; mówimy też, iż Chrystus króluje w woli ludzkiej, ponieważ w Nim nie tylko nieskazitelna wola ludzka stosuje się zupełnie i z całym posłuszeństwem do najświętszej woli boskiej, lecz także dlatego, że Chrystus tak wpływa natchnieniami swymi na naszą wolną wolę, iż zapalamy się do najszlachetniejszych rzeczy. Wreszcie uznajemy Chrystusa jako Króla serc dla Jego „przewyższającej naukę miłości” i dla łagodności i łaskawości, którą przyciąga dusze. Żaden bowiem człowiek nigdy nie był i nie będzie do tego stopnia ukochanym przez wszystkie narody, jak Jezus Chrystus.
Lecz jeżeli głębiej wnikniemy w rzecz, widzimy, iż we właściwym tego słowa znaczeniu imię i władzę króla należy przyznać Chrystusowi jako Człowiekowi, albowiem tylko o Chrystusie jako Człowieku można powiedzieć, iż otrzymał od Ojca „władzę i cześć, i królestwo”; Chrystus bowiem, jako Słowo Boga, będąc współistotnym Ojcu, wszystko ma wspólne z Ojcem, a więc także najwyższe i nieograniczone władztwo nad wszystkim stworzeniem – Pius XI

Nie bójmy się zobaczyć Króla – Jezusa ogołoconego ze wszystkiego, wtedy bowiem najbardziej przemawia Jego miłość do człowieka i coś więcej, wtedy bowiem otwiera nam bramy nieba, otwiera dla nas Swoje Królestwo – jesteśmy zbawieni.

Wielkoczwartkowa Tajemnica

Posted: 13 kwietnia 2017 by Magdalena Maraj in kapłani, święta
Tagi: ,


Czasem rysuje nam się taki obraz kapłana: święty, wszystkowiedzący, nieomylny, pełen cnót, nie popełniający błędów a nade wszystko niegrzeszący. W tym obrazie mamy kapłana za Boga, którym nie jest. Byłoby rzeczą śmieszną modlić się za Pana Boga, czasem więc wychodzimy z założenia, że za kapłanów nie trzeba się modlić. Jakże błędne przekonanie!

A teraz narysujmy sobie realny obraz kapłana: człowiek powołany do szczególnej służby w Kościele, potrzebujący przebaczenia i Bożego miłosierdzia jak każdy; mylący się, zmagający się z pokusami, popełniający błędy… zwykły człowiek obdarzony niezwykłą łaską. W Biblii przeczytamy, że: Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą Łk 12, 48. Na barkach kapłańskich spoczywa wielka odpowiedzialność za ludzi im powierzonych.

Wielki Czwartek… Lubię ten dzień. Jest taki szczególny – zawsze wzruszają mnie dzieci mówiące w Kościele wierszyki dla kapłanów, dziękując im za przyjęcie tego daru i ich posługę. Ale Wielki Czwartek to coś więcej. Patrzymy na Jezusa w Wieczerniku, który błogosławi chleb i wino podając uczniom. Ustanawia Eucharystię i Sakrament Kapłaństwa. Nie będę dziś pisać o kapłaństwie, bo ono jak każdy Sakrament jest tajemnicą i żadne słowa nie są w stanie opisać takiego daru.

Dziś, chyba zresztą jak zawsze, trzeba mieć odwagę, by zostać kapłanem. Może w dzisiejszych czasach kapłanom nie grozi ukrzyżowanie za głoszenie nauki Chrystusa, jednak niezmiennie stoi przed nimi trudne zadanie wyrażone także w świadectwie i cierpliwym, znoszonym z miłością cierpieniu.

Drodzy Kapłani, niech ten piękny dzień, gdy raz jeszcze odnawiacie przyrzeczenia kapłańskie, kiedy raz jeszcze dziękujecie Bogu za tak wielki dar jakim jest Kapłaństwo będzie wyjątkowy i przepełniony radością. Chcemy wraz z Wami dziękować Bogu za Wasze wybranie. Za Wasze poświęcenie, za Waszą służbę, za czas poświęcany nam na mówienie o Jezusie ale i ten spędzony na rozmowach, byciu czy wspólnej modlitwie. Za każdą sprawowaną Eucharystię za każde rozgrzeszenie w konfesjonale udzielone mocą Chrystusa. Za to, że dzięki Wam możemy karmić się Bogiem ale i poznawać Go i zbliżać się do Niego. Życzymy Wam ducha służby i pokory, odwagi wschodzącego słońca, nieustannego zapatrzenia w Chrystusa, wiary która przenosi góry, nadziei, która rozlana w sercach doda siły i miłości, która potrafi wszystko zmienić. Niech Wasza posługa będzie owocna i cierpliwa a nade wszystko życzymy Wam świętości, byście pomagając nam dojść do nieba, sami stali się uczestnikami wiecznego szczęścia.

Witaj

Posted: 25 grudnia 2016 by Sandra Kwiecień in święta
Tagi:

915

Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
By wszystko się nam rozplątało,
Węzły, konflikty, powikłania.
Oby się wszystkie trudne sprawy
Porozkręcały jak supełki,
Własne ambicje i urazy
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki.
Oby w nas paskudne jędze
Pozamieniały się w owieczki,
A w oczach mądre łzy stanęły
Jak na choince barwnej świeczki.
Niech anioł podrze każdy dramat
Aż do rozdziału ostatniego,
I niech nastraszy każdy smutek,
Tak jak goryla niemądrego.
Aby wątpiący się rozpłakał
Na cud czekając w swej kolejce,
A Matka Boska – cichych, ufnych –
Na zawsze wzięła w swoje ręce.”

Wesołych Świąt Wam wszystkim. Naprawdę wesołych. Nie ze sztucznymi uśmiechami, czy tylko chwilową radością, lecz przepełnionych wiarą, siłą i nadzieją na każdy dzień. Miłością życzliwą, nawet jeśli trudną. Z człowieczeństwem pełnym wyrozumiałości – nie tylko dla siebie samego, ale dla wszystkich wokół. Tak trudno być człowiekiem… Lecz Bóg się nim stał. I przeżył swoje człowieczeństwo dobrze, godnie i pełnie. I tego prezentu Wam życzymy – człowieczeństwa Prawdziwej Miłości.

Witaj Boże.

Merii kurisumasu

Posted: 27 listopada 2016 by Sandra Kwiecień in święta
Tagi:

1322

Rozpoczął się nasz kolejny wspólny Adwent. W ten szczególny czas zapraszamy Was do modlitwy w intencji kapłanów. Można podjąć się modlitwy w intencji dowolnego kapłana, niezależnie od tego, czy macie już jakieś inne zobowiązania. To tylko 4 tygodnie, lecz moc takiej modlitwy jest ogromna.

Jeśli chcielibyście przyłączyć się do modlitwy, możecie wypełnić poniższy formularz. Dotyczy on tylko zobowiązań na czas Adwentu, czyli od 27 listopada do 24 grudnia.

Spędźmy ten czas dobrze. Na wierze, modlitwie, ofierze, przygotowaniu. To jednak nie znaczy, że robienie zakupów czy kupowanie prezentów, bombek i choinek jest złe. Wcale nie – spędzanie wspólnego czasu na robieniu czegoś co jest radosne, nie jest czymś złym, a dbanie o innych i próba ich uszczęśliwienia zawsze powinna nam przyświecać. O ile tylko nie przesłoni nam to tego, kto w tym czasie jest najważniejszy. Boga.

Japończycy są shintoistami i buddystami. Obchodzą także Święta Bożego Narodzenia, kupując sobie prezenty i mówiąc: „Merii kurisumasu”. Czy rozumiesz co mam na myśli? Oni w zdecydowanej większości nie wierzą w Trójjedynego Boga. Nie wiedzą w ogóle o co chodzi w tym święcie, ale i tak je obchodzą. Zupełnie jak spora część katolików. Czym różnią się nasze Święta od ich? Jeżeli nie będzie w nas wiary i modlitwy, to Adwent i Boże Narodzenie będą kolejnymi zbiorowymi uroczystościami, czasem wyprzedaży i zakupów. Nie o to w tym chodzi.

Bądź wierzący.

 

Czas nauki miłości

Posted: 11 lutego 2016 by Magdalena Maraj in przemyślenia, święta
Tagi:

Można by było zacząć ten artykuł jak co roku… kolejny Wielki Post naszego życia przed nami… Jest to prawda, jednak ten Wielki Post może różnić się od tych już przeżytych, może różnic się zaangażowaniem serca. W tym roku wyjątkowo wcześnie rozpoczyna się ten ważny czas w Kościele, ale nie ważna jest data, ważne co ten okres liturgiczny niesie za sobą. wielki-post-obrazy
Wielki Post to czas, który ma przypomnieć nam o kilku podstawowych rzeczach w życiu chrześcijanina. Pierwszą rzeczą, z której wypływają kolejne, jest miłość. Na nią szczególnie zwraca uwagę Wielki Post. To z miłości do człowieka Bóg umiera na krzyżu. Otwiera nam niebo, ale także pokazuje co znaczy kochać – jak my powinniśmy kochać Boga, ale i bliźniego, w którym On mieszka. Wielki Post to także przypomnienie, że jesteśmy grzeszni, słabi, że upadamy, ale mamy orędownika – Jezusa, którzy umarł za mój grzech na krzyżu, by mnie z niego wyzwolić. A ja muszę wciąż starać się być lepszym. Czas ten uczy nas też modlitwy, podaje nam trzy pomoce, by dobrze się przygotować i zbliżyć do Boga: post, modlitwa i jałmużna. Wiele o nich wiemy, jednak Wielki Post wskazuje nam nie tyle na podjęcie tych form z obowiązku czy czasu postu, ale podjęcie ich z miłości do Boga, drugiego człowieka i nas samych. Post uczy nas powściągliwości, tego że musimy wciąż nad sobą pracować, wciąż się nawracać. Mimo, że kojarzy się nam on ze smutkiem, Jezus daje jasne wskazania jak należy go przeżywać. Mówi, żeby w czasie postu nie być posępnym, ani smutnym, by nie pościć na pokaz. Wszystkie formy jakie podejmujemy w tym czasie muszą być podjęte w wolności i wynikać z miłości.
Ten czas dany nam przez Kościół rozpoczynamy i kończymy w specyficzny sposób. Środa Popielcowa to dzień szczególny. Pochylamy nasze głowy, które kapłan posypuje popiołem. To znak, że chcemy przyjąć na siebie pokutę, że chcemy się nawrócić. Nawrócenie to proces. Nie można nawrócić się raz na całe życie. Każdy dzień to szansa na nawrócenia ale też wyzwanie, by zbliżać się do Boga. „Z prochu jesteś i w proch się obrócisz”, „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” – słowa wypowiadane przez kapłana co roku na nowo brzmią nam w uszach. Wszystko pochodzi od Boga – w Nim się zaczyna i na Nim się kończy. Z Jego łaski otrzymujemy dar życia i umieramy, gdy On powoła nas do siebie. A czas między tymi dwoma wydarzeniami to nasza codzienność. Życie, które przeznaczone jest właśnie do tego, by poznać Boga, by – jak to powiedział pewien ksiądz – „dopasować się do nieba”. Musimy jednak pamiętać, że niebo otworzono nam przez mękę, śmierć i krzyż.
W Wielkim Poście w kościele robi się fioletowo, kapłan zakłada fioletowy ornat, ołtarz nie jest przyozdobiony kwiatami, podczas liturgii nie śpiewamy „Alleluja”, a zamieniamy je na „Chwała Tobie Słowo Boże/Chwała Tobie Królu wieków”. To także ma przypominać nam, że to czas pokuty i nawracania. Nie tylko poprzez widoczne znaki Kościół chce pomóc nam przeżyć ten czas. Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale to rozważanie Męki Pańskiej, przechodzenie drogami ostatnich chwil życia Jezusa na ziemi krok po kroku. Czas, kiedy możemy medytować nad tajemnicą Męki naszego Pana.
Kościół poprzez praktyki pokutne chce pomóc nam w dobrym przygotowaniu się na przeżycie największych tajemnic naszej wiary. Poprzez odmówienie sobie jakiś rzeczy, pogłębienie relacji z Bogiem, poprzez modlitwę, większe dbanie o bliźnich: nie tylko poprzez rzeczy materialne czy pieniądze, ale także poprzez poświęcenie bliźniemu więcej czasu, podarowanie dobrego słowa czy uśmiechu, chcemy zgłębiać tajemnicę miłości.
Niech Pan Jezus, który umarł za nas na krzyżu, a przed tym wycierpiał wiele zniewag, bólu, cierpienia stoi przed naszymi oczami w czasie Wielkiego Postu. Niech krzyż Chrystusa ten, który nosimy na piersi, ten który wisi w naszym domu czy pracy, przypomina nam o męce i śmierci Chrystusa, przypomina nam o miłości Boga do człowieka – tej bezgranicznej i bezinteresownej aż po śmierć. A dla nas samych niech będzie czasem pokuty i nawrócenia – ponownego zwrócenia swojego życia ku Bogu.
Zważywszy na to, że jesteśmy obciążeni grzechem i jego konsekwencjami, post jest nam dany jako środek pozwalający odnowić przyjaźń z Bogiem (Benedykt XVI).