Piękno jest w oku patrzącego… podobnie jak brzydota

Co wydaje się wam piękne? Jestem pewna, że na to pytanie łatwo jest odpowiedzieć. Każdy natychmiast sobie przypomina coś ładnego, pięknego, zapierającego dech w piersiach. Im bardziej piękna jest dana rzecz, tym bardziej też niezapomniana. Wszyscy też wiemy, że to co my uważamy za piękne, niekoniecznie jest takie dla innych. A przynajmniej będziemy się różnić co do oceny stopnia piękności danego obiektu czy zjawiska. Stąd stare powiedzenie „piękno jest w oku patrzącego”.

Są jednak dwa rodzaje piękna (dla przejrzystości nie będę się rozwodzić się nad wieloma obliczami piękna obserwowalnego): fizyczne (materialne, namacalne, obserwowalne) i duchowe (niematerialne, nienamacalne, nie dające się zaobserwować oczami, choć może odczuwalne duchem). Piękno Boga jest poza wszelkim wyobrażeniem i jest On doskonale piękny, ale nie jest to coś dostępnego zwykłemu ludzkiemu pojmowaniu. Podobnie święci oraz aniołowie są niezwykle piękni, ale tylko niewielu mogło (lub może) o tym zaświadczyć, gdyż niewielu jest takich świętych jak święta Gemma Galgani czy św. Ojciec Pio, którzy rozmawiali ze swoimi Aniołami Stróżami albo mieli widzenia świętych czy Matki Bożej.

Pomyślmy teraz o rzeczach mniej przyjemnych – rozważmy kwestię brzydoty. Po pierwsze, nikt nie lubi o tym rozmyślać, a przynajmniej nikt zdrowy na umyśle i względnie szczęśliwy. Dużo trudniej też sobie przypomnieć, co uważamy za brzydkie, ponieważ zwykle staramy się to „wypchnąć” z naszych umysłów. Rozpoznajemy brzydotę, gdy ją widzimy. I odwracamy się od niej. Ale w świecie panuje teraz taki dziwny trend – sztuka współczesna gloryfikuje brzydotę w wielu jej formach, czasem wręcz ekstremalnych; widać to w modzie, architekturze, oraz w zamierającej kulturze języka. Nie tak wiele osób podąża w tym kierunku, ponieważ brzydota w sposób naturalny odpycha, ale zjawisko jednak istnieje.

W świecie duchowym jest o wiele gorzej. Nasi dwaj najwięksi wrogowie – świat i szatan próbują nam wmówić kłamstwa na temat tego, co jest prawdziwe/fałszywe i piękne/brzydkie, dokładnie tak samo jak w Raju, kiedy wąż skłamał Ewie, że nie umrze, jeśli spożyje zakazany owoc, choć dokładnie to powiedział jej Bóg. Przeważająca propaganda w filmach (zwłaszcza rodem z Hollywood), środki masowego przekazu, sieci społecznościowe itd., próbują nam wmówić, że to co jest złe, jest w rzeczywistości dobre, brzydkie jest piękne, prawda jest fałszem: rozwody są ok., ponieważ „każdy ma prawo do szczęścia”, aborcja to nie morderstwo ponieważ (ludzki) płód nie jest… istotą ludzką, a rozwiązłość jest po prostu cudownym sposobem na życie w wolności. Każdy zna takie przykłady zniekształcenia rzeczywistości.

Duchowo na rzecz spoglądając – (diabelska) retoryka świata usiłuje przekonać każdego, kto tylko chce słuchać, że nie ma czegoś takiego jak grzech, a więc, konsekwentnie, nie istnieje też brzydota dusz (bo nie ma duszy, by była brzydka lub nie). Ale wiemy, że to nieprawda. Demony są przerażające w swojej brzydocie. Jeśli Bóg, święci i aniołowie są całkowicie piękni i napełnieni światłem, a demony są brzydkie i pełne ciemności, podobnie brzydkie są dusze żyjące ciągle w grzechu ciężkim. My tego nie widzimy, ale Bóg i Jego aniołowie, tak. I choćby to był grzech najbardziej odrażający, Bóg jest zawsze w pobliżu, gotów nieść pomoc, wiecznie kochający i miłosierny. Święty Józef z Kupertynu raz (przynajmniej) poczuł woń grzesznej czynności (okultystycznej) i pobiegł do czyniących zło by ich ostrzec i powstrzymać. Jednak my, zwyczajni grzesznicy, nie mamy takiego duchowego wykrywacza.

Święta Faustyna natomiast, była świadoma żałosnego stanu jakiejś duszy, przez to iż przechodząc koło takiej osoby, odczuwała stygmaty. Święty Ojciec Pio i św. Jan Vianney potrafili czytać w ludzkich sumieniach, pomagając im dzięki temu podczas spowiedzi. Jednakże takie przypadki są naprawdę rzadkie. Może nie tyle wśród świętych, co ogólnie rzecz biorąc, wśród chrześcijan. Jakże zszokowani bylibyśmy gdybyśmy przez jeden dzień (a nawet jedną tylko straszną godzinę) mogli zobaczyć siebie takimi jakimi naprawdę jesteśmy!

A przecież tak nas widzi Bóg – bez przerwy – naszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – wszystko jest dla Boga widoczne, nasze serca i umysły są jak otwarte księgi. Jest to rzeczywistość, której nie da się zniekształcić. „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach.” (Łk 12: 2-3)

Fizyczne piękno i brzydota mogą być do pewnego stopnia względne, a ich postrzeganie całkowicie subiektywne, ale nie tak samo jest ze świętością i grzesznością. Kiedy to Bóg na nas patrzy, piękno, które On widzi jest pięknem, a brzydotą – brzydotą. I nie ma takiej chwili, w której by nas nie widział, nic bowiem nie jest przed Nim zakryte.

Brzydota oraz złośliwa natura grzechu jest dla katolika niekwestionowana, ale dobrze by było dla każdego z nas pamiętać, jak brzydki i zły jest grzech poprzez rozpamiętywanie Męki i Śmierci Jezusa Chrystusa. To nasze grzechy uczyniły to wszystko naszemu ukochanemu Panu – naszymi grzechami zadręczaliśmy Go w Getsemani, biczowaliśmy Jego boskie ciało, ukoronowaliśmy Jego głowę cierniami, i to nasze grzechy przybiły Go do krzyża. Tak brzydki i zły jest grzech. Rozmyślajmy o tym częściej w okresie Wielkiego Postu, ale nigdy nie zapominajmy o tej prawdzie. W dobie relatywizmu i „to-zależyzmu”, nie oszukujmy się, że sami możemy decydować, co jest dobre, a co złe, bo „czasy się zmieniły” – Bóg się nie zmienia i jego prawa pozostają bez zmian.

 

Anna Garbaczewska

Życie jest życiem

Życie. Od wieków zastanawiamy się kiedy i jak powstało, kiedy można nazwać coś życiem, czy możemy dysponować nim według własnych zachcianek, skracać i przedłużać według chęci. Czym jest życie? Czy powinno się je chronić?

Dzisiejszy świat wiele mówi o obronie życia, a z drugiej strony słyszymy głosy przeciwne, że moje życie to mój wybór. Aborcja, eutanazja, homoseksualizm w pewien sposób zalewają nasze społeczeństwo ale też po części nasze umysły. Można dyskutować, można się sprzeczać. W jednym z przeprowadzonych badań społecznych pytając młodzież jednego z rzeszowskich liceów o powody odchodzenia młodych ludzi od Kościoła wiele głosów padło na brak akceptacji Kościoła dla związków homoseksualnych. Życie… wydawać by się mogło że życie jednostki jest tylko życiem jednostki ale tak nie jest. Nie żyjemy dla siebie i dla siebie nie umieramy jak mówił jak mówił św. Paweł (Rz 14,7). Często też zapominamy, że jesteśmy wspólnotą Kościoła. Wspólnota – to dziś chyba już trochę zapomniane słowo. Przychodzimy do Kościoła w niedziele, czasem się wyspowiadamy, narzekamy na kapłanów i ich zachowania, wracamy do obowiązków i tak w kółko. Nie na tym jednak polega wspólnota. Dzieje Apostolskie pięknie mówią nam o wspólnocie – o życiu pierwotnego Kościoła. Jeden Duch i jedno Serce, wszystko wspólne… (Dz 4, 32). Idąc dalej żyjąc we wspólnocie Kościoła powinniśmy troszczyć się o siebie wzajemnie. Modlić, ale nie tylko. Pomagać sobie, wspierać, dzielić tym co mamy. Nasze życie jest więc wpisane, od chrztu, w wielką wspólnotę Kościoła. Moje życie nie należy do mnie i tylko do mnie, należy do Chrystusa a my żyjemy we wspólnocie. Tak jak my potrzebujemy wspólnoty tak i ona nas potrzebuje. Na grobie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego „wyrasta” piękne drzewo. Na jego gałęziach są ludzie, jedni stoją niżej inni wyżej, jeden pomaga drugiemu wyjść na wyższy konar itd. – jedna wielka rodzina idąca na szczyt. To właśnie wspólnota. Każde życie jest ważne, czasem ciężko jest żyć, bo życie bywa trudne nie znaczy to jednak, że jest bezwartościowe czy mniej ważne. Dlatego Kościół chroni życie. Bo zostało dane od Boga. I tylko On jest jego Panem. On daje życie i tylko On może je nam odebrać. Czasem trudno jest trzymać się pewnych ram, które daje nam Kościół: że aborcja i eutanazja to zabójstwo, a człowiek został powołany do wspólnoty – małżeństwa  mężczyzny i kobiety. Ale to wszystko, te wszystkie zasady Kościół daje nam od wieków by chronić życie.

Życie – największy dar jaki Bóg nam dał. Obdarzył nas wielkim zaufaniem, że to życie, które dostaliśmy godnie przeżyjemy, że nie damy się zwieść „fałszywym prorokom”. Dziś gdy wszystko wydaje się takie szare – każdy może wszystko, bez większego zastanowienia się nad konsekwencjami głos obrony życia jest jeszcze bardziej potrzebny. Chrześcijanin to człowiek opowiadający się za życiem. Nie możemy zapomnieć kto nam je dał, po co żyjemy i dokąd zmierzamy.

Życie jest szansą, schwyć ją. Życie jest pięknem, podziwiaj je. Życie jest błogosławieństwem, kosztuj je. Życie jest marzeniem, urzeczywistnij je. Życie jest wyzwaniem, zmierz się z nim. Życie jest obowiązkiem, spełnij go. Życie jest grą, zagraj w nią. Życie jest cenne, zatroszcz się o nie. Życie jest bogactwem, zachowaj je. Życie jest miłością, ciesz się nią. Życie jest tajemnicą, odkryj ją. Życie jest obietnicą, spełnij ją. Życie jest smutkiem, pokonaj go. Życie jest hymnem, wyśpiewaj go. Życie jest walką, podejmij ją. Życie jest przygodą, idź za nią. Życie jest szczęściem, pomóż mu. Życie jest życiem – broń go – Matka Teresa z Kalkuty

Magdalena Maraj