Rewolucjonista Kościoła

Zesłanie Ducha świętego. Ważny dzień. Nie sposób, by nasze myśli nie pobiegły dziś do Wieczernika, gdzie wystraszeni Apostołowie czekają. Oczekują na Tego, którego obiecał im Mistrz z Nazaretu. Duch święty? Mówi się, że jest najbardziej zapomnianą Osoba Trójcy świętej. Każdy w sercu musi zapytać siebie jak często przyzywa Ducha świętego w swojej codzienności.

Duch święty to rewolucjonista. Co dzieje się z Apostołami, gdy przyjmują Ducha świętego? Dzieje Apostolskie wskazują, że pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu zaczęło dziać się coś niecodziennego. Szum wichru, języki z ognia, mówienie językami ojczystymi – Apostołowie mają swoje Zielone Świątki. Jako wybrani, przez Jezusa do głoszenia Dobrej Nowiny zostają napełnieni mocą Ducha świętego (Dz 2, 1-13).

Ale to dopiero początek. Teraz Apostołowie, napełnieni Duchem św., ruszają w drogę. Święty Piotr, głowa Kościoła, pierwszy raz występuje publicznie. Apostołowie już nie są zalęknieni i zamknięci idą i głoszą. Co mówi św. Piotr zapytany przez Żydów co mają teraz robić. Odpowiedź jest jednoznaczna: „Nawróćcie się” (Dz 2, 38). Po Zesłaniu Ducha świętego zmienia się obraz Kościoła. Od tej pory Apostołowie, słabi ludzi, idą i z mocą głoszą. Działają cuda, pod wpływem ich nauki ludzie nawracają się, zmieniają swoje życie. Grono nauczających powiększa się, bo nigdy nie za dużo rąk, nóg i serc gotowych do głoszenia Ewangelii. Jezus Zmartwychwstał i Jego zmartwychwstanie głoszone będzie przez wieki, wszystkim krańcom ziemi.

Minęło już ponad dwa tysiące lat od tamtego wydarzenia. Popatrzmy dziś na siebie. Czy nie jesteśmy jak Apostołowie? Siedzimy w swoich „wieczernikach” i czekamy. Ale nam Duch święty już został dany. A każdy z nas bez względu na wiek, płeć, miejsce zamieszkania, zawód jest powołany by być apostołem Jezusa Chrystusa. Chorzy poprzez swoją chorobę, młodzi poprzez energię i radość młodości, starsi poprzez mądrość życiową…można by tak było wyliczać bez końca. Każdy z nas ma być apostołem w pracy, w domu. Czas wyjść ze swoich wygodnych domków i powiedzieć wszystkim że Jezus Zmartwychwstał miażdżąc wszystkie smutki i troski, cały grzech i zło. Czy to nie powód, by się radować?

Co ważne Apostołowie po wydarzeniu Wieczernika, jak opisuje to św. Łukasz w Dziejach Apostolskich: Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Dz 2,42. I to recepta. Najprostsza a jakże trudna. Recepta na jedność i trudy. Wspólnota Kościoła, Eucharystia, modlitwa.

Jak pisze św. Paweł w swoim liście: Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: „Panem jest Jezus” (1 Kor 12,3). Niech to napełni nas odwagą, byśmy i my kimkolwiek jesteśmy wyszli ze swoich „domków” i zaczęli swoim życiem, codziennością, uśmiechem świadczyć, że Jezus jest Panem, a my patrzymy z nadzieją w Niebo, gdzie czeka na nas Bóg! Czy to proste? Nie. Apostołom zarzucano, że upili się młodym winem (Dz 2,13). Pewnie wielu powie „oszaleli”. I dobrze. Chrześcijanin to szaleniec Boży. Więc? Szaleni ludzie w szalony sposób chcą ci powiedzieć, że oszalały z Miłości Bóg Zmartwychwstał i prawdziwie żyje! Powtarzając za Apostołami: A my jesteśmy tego świadkami… (Dz 10, 39).

Magdalena Maraj

 

Reklamy

Dobry i zły kapłan – jak Piotr i Judasz

Każdemu złemu kapłanowi niewiele brakuje do tego, by stać się dobrym kapłanem; każdemu dobremu kapłanowi grozi, że stanie się złym kapłanem. Linia biegnąca między świętością a grzechem jest bardzo cienka. Łatwo jest ją przekroczyć, a ten, kto ją przekracza, łatwo może nabrać pędu w każdą stronę. Święty Tomasz z Akwinu powiedział, że wszystko przyspiesza, gdy zbliża się do swojego należytego miejsca lub domu. Święci gwałtownie wzrastają w miłości; ludzie źli szybko nikczemnieją. Możemy zrozumieć prawdę tego twierdzenia, gdy porównamy Piotra i Judasza. Przez długi czas niewiele zdawało się ich różnić, aż nagle objawiła się różnica między nimi – między świętym a diabłem.

Obaj zostali powołani na kapłanów, lecz było to tylko pierwsze z podobieństw między nimi. Nasz Pan nazwał ich obu diabłami. Nazwał Piotra „Szatanem” (Mt 16, 23; Mk 8, 33) za to, że kusił Kapłana, aby nie został Żertwą na Krzyżu. Judasza nazwał „diabłem” pewnego dnia w Kafarnaum (J 6, 71), odnosząc się do jego przyszłej zdrady, gdy „wszedł w niego Szatan” (J 13, 27) podczas Ostatniej Wieczerzy.

Nasz Pan ostrzegł ich obu, Piotra i Judasza, że upadną. Piotr odrzucił to ostrzeżenie. Choć inni mogli zaprzeć się Mistrza, Piotr oświadczył z brawurą, że on nigdy by tego nie zrobił. Judasz otrzymał podobne ostrzeżenie.

Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. (Mt 26, 23)

Tłumacząc to na język zrozumiały dla nas, oznaczało to, że choć Judasz przyjął „toast” z ręki naszego Pana, później „wymierzył Mu kopniaka”. Judasz wystarczająco znał Pismo Święte, aby rozumieć, że jego akt zdrady porównywany był do zdrady Dawida przez Achitofela (2 Sm 15, 31).

Zarówno Piotr, jak i Judasz dopełnili zdrady, którą przepowiedział Chrystus. Piotr upadł, gdy został sprowokowany przez służącą w noc przesłuchania Jezusa. Judasz dokonał nikczemnego czynu w Ogrójcu, gdy wydał naszego Pana w ręce żołnierzy.

Nasz Pan próbował ich obu ocalić od ich słabości. Spojrzał na Piotra.

A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. (Łk 22, 61)

Nazwał Judasza „przyjacielem” i przyjął jego pocałunek.

Pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego? (Łk 22, 48)

Pan jedynie spojrzał na Piotra, lecz przemówił do Judasza. Oczy dla Piotra, usta dla Judasza. Nie istnieje nic, czego nie zrobiłby Jezus, aby ocalić swoich kapłanów.

Zarówno Piotr, jak i Judasz odczuli żal, choć zupełnie odmiennym tego słowa znaczeniu.

Piotr wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał. (Łk 22, 62) Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł: „zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną”. (Mt 27, 3-4)

Dlaczego jeden jest na szczycie, a drugi na samym dole listy? Ponieważ Piotr pożałował przed Panem, a Judasz użalił się nad samym sobą. Różnica ta była tak ogromna, jak między odwoływaniem się do Boga a odwoływaniem się do samego siebie, jak między Krzyżem a kozetką u psychoanalityka. Judasz rozumiał, że zdradził „niewinną krew”, ale nigdy nie pragnął się w niej obmyć. Piotr wiedział, że zgrzeszył, i szukał Odkupienia. Judasz wiedział, że zrobił błąd i szukał ucieczki – pierwszy z wielkiej armii eskapistów od Krzyża. Boże przebaczenie zakłada ludzką wolność, lecz nigdy jej nie niszczy. Można się zastanawiać, czy Judasz, stojąc pod drzewem, które miało mu przynieść śmierć, choć raz spojrzał ponad doliną na Drzewo, które przyniosłoby mu życie. Święty Paweł w następujący sposób skomentował tę różnicę między żałowaniem przed Panem, a użalaniem się nad samym sobą:

Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu, którego się [potem] nie żałuje, smutek zaś tego świata sprawia śmierć. (2 Kor 7, 10)

Obaj żyli w tym samym środowisku religijnym, słuchali tych samych słów Słowa, owiały ich te same wiatry łaski; tym, co ich różniło, była wewnętrzna reakcja każdego z nich.

Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. (Mt 24, 40-41)

Judasz był tym, który mówił: „Och, jakim jestem głupcem”; Piotr mówił: „Jakim jestem grzesznikiem”. Paradoksem jest, że zaczynamy być dobrzy tylko wtedy, gdy wiemy, że jesteśmy źli. Judasz odczuwał wstręt do samego siebie, będący formą pychy. Tym, czego doświadczył Piotr, nie było samoużalanie się, lecz metanoia, przemiana serca. Nawrócenie umysłu niekoniecznie jest nawróceniem woli. Judasz poszedł do konfesjonału swoich własnych mocodawców; Piotr poszedł do Pana. Judasz rozpaczał nad skutkami swojego grzechu, podobnie jak niezamężna dziewczyna martwi się swoją ciążą. Piotr żałował za sam grzech, ponieważ zranił Miłość. Wina bez nadziei w Chrystusie jest rozpaczą i samobójstwem. Wina, której towarzyszy nadzieja w Chrystusie, jest miłosierdziem i radością. Judasz odniósł pieniądze arcykapłanom. Zawsze tak jest. Gdy rezygnujemy z naszego Pana w zamian za jakąkolwiek doczesną rzecz, prędzej lub później napawa nas ona wstrętem, nie chcemy już jej. Jeśli kochaliśmy to, co najlepsze, nie możemy się zadowolić niczym gorszym. Żaden zysk nie może zrekompensować tego, co traci człowiek na skutek zdrady Boskości. Tragedią jest to, że Judasz mógł zostać świętym Judaszem.

Przykład Piotra i Judasza pokazuje, jak dwóch mężczyzn powołanych do kapłaństwa może – na skutek tego samego duchowego doświadczenia upadku – skończyć w zupełnie odmienny sposób, w zależności od tego, czy w decydującym momencie odpowiedzą na łaskę, czy ją zlekceważą. Czasem pojednanie jest słodsze od niezerwanej przyjaźni. Święty Piotr był zawsze wdzięczny za otrzymaną łaskę. Jaśniała ona w jego listach. Każdy list zdradza charakter swojego autora. Listy świętego Pawła do Tymoteusza składają się z napomnień dla adresata, aby był święty w swoim kapłaństwie. List świętego Jana jest wezwaniem do braterstwa. List świętego Jakuba jest błaganiem o praktykowanie religii. Co było dominującą nutą listów świętego Piotra? Była nią wartość przebaczenia, jakiego dostąpił, przypominająca nam, że nasze odkupienie zostało wykupione i zapłacone „nie czymś przemijającym, srebrem lub złotem, ale drogocenną krwią Chrystusa, jako baranka niepokalanego i bez zmazy” (1 P 1, 18-19).

Arcybiskup Fulton J. Sheen

Źródło: „Kapłan nie należy do siebie”, 2017 r., str. 249-254.