Ochrona danych osobowych

Drodzy!

W związku z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (tzw. RODO) informujemy Was, że szanujemy wszystkie dane, jakie przesyłacie nam przy zgłaszaniu adopcji. Dlatego też są one przechowywane oraz przetwarzane w bezpieczny sposób.

„Przetwarzanie danych” w ramach Dzieła Duchowej Adopcji Kapłanów ma na celu jedynie przyjęcie Waszych zgłoszeń, wpisanie adopcji do Księgi Adoptowanych Kapłanów i ewentualne powiadomienie kapłana (jeśli wyrazicie taką chęć w formularzu zgłoszeniowym). Żadne dane (np. o Waszej tożsamości) nie są udostępniane osobom trzecim lub też organizacjom – jedynym wyjątkiem jest sytuacja, w której jako osoby adoptujące, WYRAŹNIE zgadzacie się na przekazanie tej informacji kapłanowi. W formularzu zgłoszeniowym prosimy Was jedynie o minimalną ilość danych – wszystkie są absolutnie konieczne do poprawnego wprowadzenia adopcji na stronę i przesłania powiadomienia.

Niektóre z otrzymanych przez nas danych są dostępne publicznie. Kościół Katolicki prowadzi spis swoich duszpasterzy – są oni święceni publicznie i sprawują swoją posługę publicznie, dlatego też takie dane jak np. imię i nazwisko, są ogólnodostępne. Bez trudu można je znaleźć w internecie (np. na stronach poszczególnych diecezji) – nie wpisujemy więc nic, czego by i tak już nie było. Na stronie nie podajemy danych o diecezji, parafii czy jakiegokolwiek kontaktu do adoptowanego księdza. Ponadto, nie udostępniamy też tych danych osobom trzecim.

Księga Adoptowanych Kapłanów (na potrzeby której gromadzimy dane) stanowi świadectwo oraz informację dla adoptujących i samych księży, którzy także z Księgi korzystają. Na blisko 10000 adopcji podjętych w ramach akcji, zdarzyło się tylko kilka przypadków, gdy poproszono nas o usunięcie nazwiska kapłana z listy i tak uczyniliśmy. Parafie, diecezje oraz zakony, z którymi współpracujemy jak dotąd nie zgłaszały żadnych zastrzeżeń w tej materii.

W czasie, gdy tak wiele mówi się o RODO, a do naszych skrzynek wciąż trafia bardzo, bardzo wiele maili z informacjami o zmianach w polityce prywatności, bardzo prosimy Was o zaufanie! :)

Reklamy

Pokusy – czy warto im ulegać?

Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi Jk 1, 13

Życie już takie jest, że każdy z nas napotyka na drodze swojego życia różne pokusy. Dopadają nas w różnych sytuacjach życiowych, w codzienności. Mogą być to różne pokusy. Zazwyczaj z pokusą nie kojarzy nam się nic dobrego. Czasem pokusy mają być dla nas odskocznią, bo to co „zakazane” najbardziej kusi – jak mówią.

Chrześcijaństwo nie jest proste, choć 10 przykazań nie stanowi jakiś wielkich i zawiłych zasad naszej wiary to wielokrotnie poddajemy się temu co niejako przeczy przykazaniom. Mamy skłonność do grzechu. Chrzest gładzi grzech pierworodny jednak zostaje skłonność do grzechu dlatego też nie jesteśmy od niego wolni. Grzeszymy, upadamy, poddajemy się pokusom.

Do czego ma dążyć pokusa? Pokusa ma tylko jeden cel, by dać się skusić i iść za tym co nam jest podpowiadane. Mamy różne pokusy, bardzo różne czy to duchowe, czy fizyczne. Dobrym obrazem grzechu i pokusy jest obraz z Adama i Ewy z raju, który znamy jako grzech pierwszych rodziców. Wszyscy znamy historię z raju. Pierwsi rodzice ulegają pokusie, sięgają po grzech. Mamy trzech głównych bohaterów grzechu – Adam, Ewa i wąż. Kusiciel – wąż, zadaje im jedno zasadnicze pytanie: Czy to prawda, że… wąż zrobił jedną, podstawową rzecz zasiał w sercach pierwszych ludzi wątpliwość. To właśnie pokusa. Wąż niejako wzbudzając tą wątpliwość przekręcił Boże słowa i wskazał ludziom, zaznaczmy, że błędnie, że nic się nie stanie jeśli zlekceważą Boże Słowo, ukazując Boga jako kłamcę. I jak wiemy rodzice skusili się. Dalszą historię znamy.

Podobnie dziś działa pokusa. A co się stanie jeśli dziś się nie pomodlisz? Co się stanie gdy zdradzimy żonę/męża tylko jeden raz…, bo nic się nie stanie gdy w kłopotach (bo przecież każdy je ma) sięgniemy po kieliszek lub więcej, tylko tak żeby zapomnieć… i tak można wymieniać długo, długo…

Tak to jednak jest, że są takie chwile, stany, sytuacje że tracimy dla kogoś lub czegoś głowę, ulegamy różnym pokusom. Ale trzeba postawić sobie pytanie czy warto? Pewien Kapłan powiedział mi bardzo mądre słowa:

Nie warto sprzedać wieczności dla piętnastu minut zapomnienia

Właśnie, nie warto. Pokusy zazwyczaj wydają nam się dobre, pozytywne… jednak chrześcijanin to człowiek, który patrzy dalej i widzi więcej. Ulegamy pokusom – grzeszymy, tym samym odłączamy się od Boga. Grzech niszczy w nas życie Boże. Nie warto dla kilku chwil zapomnienia, iluzji szczęścia odcinać się od Boga. Bóg daje o wiele więcej niż wszystkie pokusy, daje nam przede wszystkim zapewnienie życia wiecznego, szczęścia
w niebie, a na drogę do tego miejsca został z nami pod zasłoną Chleba, w swoim Słowie….

Każdy z nas miewa różne pokusy. Chrześcijanin to człowiek walczący. Ktoś kto próbuje odeprzeć pokusy, a w nich prosi Boga o pomoc. Nie zawsze jesteśmy na tyle silni by oprzeć się grzechowi i choć może czasem upadniemy trzeba próbować im się opierać. I pamiętajmy, że nie warto sprzedawać wieczności dla chwili zapomnienia.