Czego należy wymagać od księży?

Dziś wspominamy św. Jana Chryzostoma, autora „Dialogu o kapłaństwie”, który to ukazuje nam w swoim dziele wielką godność stanu kapłańskiego. Każdy z nas, kapłan jak i świecki, ciągle powinien pamiętać, że wszyscy jesteśmy zawsze wzywani do świętości, a nigdy do przeciętności. Dlatego też dążmy nieustannie do Boskich standardów, nie ludzkich. Wymagajmy od siebie, jak i od naszych księży.

 

Św. Jan Chryzostom zaprezentował w swoim dziele ideał kapłaństwa. Wymienia:
a) Wielką godność kapłaństwa – Godność kapłaństwa jest ogromna, a choć sprawowane jest ono na ziemi, to należy do rzędu rzeczy niebieskich. Wielkość ta wynika po pierwsze ze sprawowania straszliwej Tajemnicy – Eucharystii.

b) Świętość, która jest wymagana od kapłanów – Z samej godności kapłaństwa wynika konieczność świętości tych, którzy je sprawują. Jeśli bowiem w Starym Testamencie domagano się od kapłanów świętości, to co dopiero należy powiedzieć o Nowym?

c) Pracę społeczną kapłana – Wynika ona z przykazania miłości tak bardzo często podkreślanego przez Jana. Kapłan nie jest mnichem, i nie może myśleć tylko o swoim zbawieniu, bo takie myślenie u kapłana łatwo zamienia się w egoizm. Musi on więc być otwarty dla ludzi.

d) Wiedzę kapłana – Chryzostom wymaga od kapłana wiedzy i mądrości, bo nie wystarcza sama tylko pobożność, gdy wokoło szerzą się błędy i herezje.

e) Wady, których ma unikać – Kapłan musi unikać grzechu, jeśli innych ma prowadzić do cnoty, tym bardziej, że nie tylko grzech kapłana, ale nawet jego najdrobniejsze wady zawsze ujrzą światło dzienne

f) Kapłan powinien być kaznodzieją – Jan Chryzostom powraca często do swego wzoru, jakim jest św. Paweł i wykazuje, że więcej zrobił on słowem niż zdziałanymi przez siebie cudami.

g) Niebezpieczeństwa kapłaństwa, których musi się strzec – grzechy kapłana są większe od grzechów innych ludzi, nie ze swojej natury, ale ze względu na godność popełniającego je, a nie może się on tłumaczyć nieświadomością.

 

A gdy rozważymy jego obowiązki względem Boga, zobaczymy, że pierwsze są niczym wobec tych, musi tu więc kapłan pracować więcej i gorliwiej. Jaki bowiem winien być ten, który występuje nie tylko w imieniu narodu – co mówię, narodu – ale w imieniu całego świata i błaga Boga o zmiłowanie za grzechy wszystkich, żywych i umarłych! Sądzę, że nawet ufność Mojżesza i Eliasza nie wystarczy dla takiej prośby.

Kapłan zwraca się do Boga w imieniu całego świata, jako ojciec wszystkich, aby wszędzie ustały wojny i zamieszki, błaga o pokój, pomyślność, szybkie odwrócenie wszelakich nieszczęść, grożących każdemu z osobna i wszystkim razem7. Powinien tedy tak przewyższać tych, za których się modli, jak przełożony przewyższa tych, których mu powierzono.

A gdy wzywa Ducha Świętego i składa najstraszliwszą ofiarę, gdy dotyka Pana całej społeczności, na jakim go – powiedz – stopniu postawimy? Jakiej czystości i jakiej pobożności będziemy się od niego domagać? Pomyśl bowiem, jakie winny być ręce, posługujące koło tych rzeczy, jaki język, wypowiadający takie słowa, czy nie czystsza i świętsza od każdej innej dusza, przyjmująca tak wielkiego Ducha? Wtedy aniołowie asystują kapłanowi i całe miejsce koło ołtarza napełnia się niebieskimi Potęgami dla czci Tego, który tu jest obecny. Już z tego widać wielkość rzeczy, które się tu dzieją.

św. Jana Chryzostom, „Dialog o kapłaństwie”

Człowiek XXI wieku?

Wyrosłam w charyzmacie Ruchu Światło – Życie.  To w Oazie uczyłam się odkrywać Boga, Jego przykazań i prawd.  Mijały lata i Oaza młodzieżowa się zakończyła. Moderatorzy, który mnie formowali mówili, że animatorem i oazowiczem jest się zawsze, bo całe życie powinno się realizować charyzmat Ruchu. Słowa piękne, lecz w życiu różnie to wychodzi. Ale po co o tym piszę? Ks. Franciszek Blachnicki, który jest założycielem Ruchu, a dziś Czcigodnym Sługą Bożym to piękne dzieło zakładał na Kopiej Górce w Krościenku nad Dunajcem. Gdy tylko jestem w Pieninach lubię odwiedzać to miejsce.

W wakacje raz jeszcze zawitałam na Kopiej Górce. Niedawno postawiano tam ścieżki oazowe. Jest to szereg różnych instalacji, które przedstawiają niejako charyzmat Ruchu, a jednocześnie są bardzo wymowne i uderzające w swej symbolice. Jedną z takich instalacji jest człowiek, który jest co prawda ubrany, ale jednocześnie pusty w środku. Zamiast głowy i tułowia ma kartę kredytową. Niezwykle wymowny obraz człowieka XXI wieku.

Żyjemy w bardzo niepewnym czasie. Wszyscy to po części odczuwamy. Coraz więcej osób idzie za myślą konsumpcyjną. Biegamy za tysiącem rzeczy, które dają nam jedynie chwilową radość czy pokój. Coraz częściej nie myślimy o niebie, o wieczności, o dobrach nieprzemijających. Czy dzisiejszy świat nie przypomina trochę tej figury?

Ks. Blachnicki wskazał na kilka typów człowieka. Jest to człowiek: zdezintegrowany, konsumpcyjny, wyczynowy oraz człowiek manipulowany.

Pierwszy tym człowieka – człowiek zdezintegrowany to ktoś wewnętrznie rozbity, nie scalony. Ta dezintegracja jest skutkiem nadmiaru informacji. Dotyczy ona braku spójności między sferą poznawczą, umysłem a wolą. Pomiędzy „wiedzieć” a „być”. Człowiek konsumpcyjny jest nastawiony na konsumpcję dóbr materialnych; jest ofiarą systemu – wyścigu produkcji  i konsumpcji, czyli sztucznym poszerzaniu skali potrzeb. Nie widzi on celu życia w tworzeniu, zdobywaniu wyższych wartości, ale w używaniu dóbr materialnych i zmysłowych. Człowiek wyczynowy koncentruje wszystkie swoje siły i dążenia na osiągnięciu wyników w jakiejś wąskiej, wyspecjalizowanej dziecinie. A swoją wartość mierzy osiągnięciami. Liczy się tylko jego osiągnięcie, przynoszące sławę, podziw, poklask lub inne doraźne korzyści, w tym materialne. Ostatnim typem człowieka jest człowiek manipulowany. To osoba, która jest przedmiotem wielorakich manipulacji, działa i myśli według sloganów, które słyszy w środkach masowego przekazu, robi to, co inni, bez krytycyzmu i bez zastanowienia się, bez własnej, osobistej motywacji. Warto zastanowić się czy przypadkiem, któryś z tych typów nie dotyczy nas, a nwet – mnie? Czy przypadkiem świat nie zawładnął mną aż tak, że stałem się pusty/pusta. Czy to nie tak, że dobra ziemskie i świat konsumpcji nie zawładną nami aż tak, że staliśmy się puści w środku…

Musimy pamiętać i często o tym sobie przypominać, że należymy do Boga, a nasz dom jest w niebie. Tutaj, na ziemi, jesteśmy tylko przechodami, a to co tutaj mamy, te wszystkie rzeczy, dobra – mają nas nie zniewalać, ale pomagać nam dojść do nieba – warto o tym pamiętać.

Magdalena Maraj