Posts Tagged ‘adopcja’

Kongregacja ds. Duchowieństwa wydała kilka lat temu dokument pt. „Adoracja eucharystyczna w intencji uświęcenia kapłanów oraz duchowe macierzyństwo”. Co dziwne, publikacja ta wciąż pozostaje nieznana nie tylko wśród świeckich, ale nawet kapłanów i teologów! Wielka szkoda, bo w dzisiejszym świecie, w którym Kościół katolicki i jego duszpasterze narażeni są na ataki i zjadliwą krytykę, trudno wzorowym kapłanom pozostać wiernym swemu powołaniu, gdy muszą dźwigać brzemię odpowiedzialności zbiorowej za błędy i grzechy jednostek. Także ci, którzy pragną podźwignąć się z upadku, nie mają łatwej drogi, bo nawet jeśli szczerze żałują i Bóg im przebaczył – ludzie nie zawsze bywają tak miłosierni.

Adoracja_eucharystycznaKsiążeczkę tę, wydaną przez Wydawnictwo Sióstr Loretanek, polecam wszystkim kapłanom, teologom, członkom i uczestnikom DDAK, a także innych inicjatyw podjętych w celu propagowania modlitwy za kapłanów. Polecam tę lekturę także tym wszystkim, którzy nie do końca lub nawet w ogóle nie są przekonani do stosowności używania słowa „adopcja” w przypadku ogarniania kapłanów duchową opieką.

Powołani do posługi kapłańskiej nieustannie potrzebują modlitwy. Współczesne problemy, zwłaszcza związane z moralnością człowieka, ukazują potrzebę świadectwa wiernych i oddanych kapłanów. Narażeni są oni wciąż na różne niebezpieczeństwa – pokusę rezygnacji z ewangelicznego radykalizmu, odważnego opowiedzenia się po stronie prawdy.
Stąd, jak zaznaczył kard. Claudio Hummes, prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, w liście z 8 grudnia 2007 roku – „Pragniemy zainicjować ruch duchowy, który poprzez kierowane uwagi na ontyczny związek między Eucharystią a kapłaństwem oraz szczególne macierzyństwo Maryi wobec wszystkich Kapłanów zrodziłby łańcuch wieczystej adoracji w intencji uświęcenia Duchowieństwa”.

Publikacja pt. „Adoracja eucharystyczna w intencji uświęcenia kapłanów oraz duchowe macierzyństwo” wychodzi naprzeciw tej potrzebie, przedstawiając teologiczne uzasadnienie oraz praktyczne wskazówki dotyczące praktyki stałej adoracji. Adoracja Najświętszego Sakramentu, jak zauważył Ojciec Święty Benedykt XVI w „Sacramentum Caritatis”, stanowi centralne miejsce w życiu Kościoła. Z tego względu zadanie, które jednocześnie jest wielkim przywilejem – praktykowanie tej formy modlitwy, skierowane jest nie tylko do środowiska duchownego i zakonnego, ale także do wiernych świeckich.

Prezentowana książka porusza także zagadnienie duchowego macierzyństwa jako życiodajnego i fundamentalnego wymiaru powołania kapłańskiego i zakonnego, które ma na celu przekazywanie życia nadprzyrodzonego. Są tu również zamieszczone wspaniałe przykłady osób, zarówno kobiet i mężczyzn, które w sposób szczególny były oddane modlitwie za kapłanów. Są to m.in.: Eliza Vaughan, kard. Herbert Vaugan, bł. Maria Deluil Martiny, s. Luiza Małgorzata Claret de la Touche, bł. Alessandrina da Costa, służebnica Boża Consolata Betrone, Berta Petit, służenica Boża Conchita del Messico, kard. Wilhelm Emanuel Ketteler, św. Teresa z Lisieux, bł. kard. Klemens August von Galen.

Książka ta jest niezwykle cenna i ważna. Pozwala czytelnikowi odkryć potrzebę modlitwy za kapłanów, których powołanie, jak powiedział Ojciec Święty podczas spotkania z duchowieństwem we Fryzyndze dnia 14 IX 2006 roku, choć jest niekiedy trudnym wysiłkiem, to zawsze pięknym i pożytecznym, „ponieważ prowadzi ku temu, co istotne: aby ludzie otrzymali to, na co czekają – światło Boże i miłość Bożą”.

Duchowe macierzyństwo to nie tylko opieka modlitewna skierowana do kobiet. Święta Matka Kościół to także mężczyźni, którzy coraz częściej przystępują do tego typu inicjatyw, a przynajmniej ja – na przykładzie DDAK – mogę powiedzieć, że liczba mężczyzn adoptujących duchowo księży ciągle rośnie. I to cieszy, gdyż potrzeba nam całej wspólnoty wiernych jako bojowników o świętość kapłanów, a tym samym w prostym przełożeniu i na świeckich: razem – cały Kościół święty.

Reklamy

Wraz ze wzrastającą liczbą artykułów o Dziele Duchowej Adopcji Kapłanów, proporcjonalnie wzrasta liczba komentarzy na jego temat, w tym komentarzy nieprzychylnych, a czasem nawet wrogich. Zdarza się to, co mnie nieco dziwi, przede wszystkim na portalach katolickich, gdzie prymat wiedzie spór o nazwę „adopcja”. Dotychczas bardzo rzadko poruszałam ten temat, lecz ostatnie ataki – przede wszystkim na mnie, jaką winną rozpowszechniania „infantylnego zlepku kościelnej nowomowy” – zaostrzyły się tak bardzo, że ciężko mi już po prostu zbywać to milczeniem.

Rozumiem, że w większości przypadków słowo „adopcja” może wydawać się nieodpowiednie. Najczęściej podnoszony argument przeciwko słowu „adopcja” to to, iż „pierwotnie” znaczy to słowo coś innego – przysposobienie dziecka (odnosząc się do przepisów prawnych). Jako osoba, która studiowała prawo, miałam taki przedmiot jak prawo rzymskie, więc termin „przysposobienie” jest mi doskonale znany. Podnoszona argumentacja, że kapłan nie może być adoptowany, bo sam ma być ojcem duchowym trąci o nieznajomość zasad logicznego myślenia, albowiem powyższy argument wysnuwa wniosek z nieprawdziwej przesłanki: ojciec nie może być dzieckiem. Tak więc, jeśli można stać się dla kogoś duchowym dzieckiem, to równie dobrze można stać się także duchowym rodzicem. Kapłana, za którego podejmujemy duchową opiekę, niejako przysposabiamy, duchowo usynawiamy i bierzemy odpowiedzialność za jego losy. Tego typu opieka to coś znacznie głębszego, aniżeli tylko wsparcie.

Biorąc pod uwagę przekonanie o zarezerwowanie terminu „adopcja” jedynie do przewodów sądowych, mających na celu w sposób prawny przyjąć za swoje osobę obcą, nawet już św. Hilary – Ojciec i Doktor Kościoła – pisał o tym, iż nie należy odrzucać jakiegoś terminu, nawet jeśli bywa błędnie lub inaczej rozumiany. To, że niektórzy nie potrafią pojąć głębi duchowego zjednoczenia, tajemnicy Mistycznego Ciała, jakiego jesteśmy częścią, jeszcze nie dają podstaw do rezygnacji z terminu, który nie tylko oddaje piękno poświęcenia i dobrowolnie podjętej odpowiedzialności za kapłana Chrystusowego, ale także jest używany przez hierarchów Świętej Matki Kościoła.

Światowy Dzień Modlitw o Uświęcenie Kapłanów, obchodzony oficjalnie w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest zwyczajem wprowadzonym przez Jana Pawła II w 1995 roku. Z tej okazji Kongregacja ds. Duchowieństw, wydaje co roku okolicznościowy dokument. W jednym z listów do kapłanów, prefekt tej dykasterii watykańskiej, kardynał Dario Castrillon Hoyos oraz jej sekretarz, arcybiskup Mauro Piacenza, przypomnieli o „pierwszeństwie modlitwy przed działaniem, ponieważ to od niej zależy jego skuteczność”. Wskazali oni także jak istotna jest osobista więź każdego z kapłanów z Jezusem, naszym Panem. Wyraźnie podkreślili, że kapłani modlitwy potrzebują. Hierarchowie watykańscy podkreślili potrzebę „macierzyństwa duchowego” („maternita spirituale”):

Zawierzmy się z ufnością modlitwie całego Kościoła – naszej Świętej Matki, macierzyństwa Ludu, którego jesteśmy pasterzami, ale któremu powierzona została piecza o nas i naszą świętość – prośmy o to zasadnicze wsparcie.

Warto tutaj zwrócić się do przykładu św. Teresy, która pokazywała na czym polega macierzyństwo duchowe: matka to ta, która daje życie i która to życie podtrzymuje. Macierzyństwo takie jest na mocy uczestnictwa w królewskim kapłaństwie wiernych naszym powołaniem – właśnie to macierzyństwo duchowe Kościoła. W kręgach żeńskich zgromadzeń zakonnych, czynnych i kontemplacyjnych, na wielu kontynentach – podjęto modlitwę za kapłanów, właśnie poprzez duchowe przysposobiebie, ową adopcję, konkretnego, znanego z imienia i nazwiska kapłana. Gdy Matka z Kalkuty poinformowała o tym papieża Jana Pawła II, ten zareagował z radością pytając: „Czy mnie też? Ja także jestem kapłanem!”. Przywołując dokument – list kongregacji ds. duchowieństwa „Adoracja eucharystyczna w intencji uświęcenia kapłanów oraz duchowe macierzyństwo”:

będąc świadomi, że działanie jest wyrazem bytu i że duszą wszelkiego apostolstwa jest zażyłość z Bogiem, chcemy dać początek ruchowi duchowemu, który pogłębiając świadomość ontologicznego związku między Eucharystią i kapłaństwem (…) pomagać, ofiarowując się za nich, modląc i pokutując (…) głównym celem będzie wypraszanie dostatecznej liczby świętych powołań kapłańskich, a zarazem duchowe towarzyszenie — jako Mistyczne Ciało — poprzez swoiste macierzyństwo duchowe tym wszystkim, którzy zostali powołani do kapłaństwa służebnego i są ontologicznie upodobnieni do jedynego Najwyższego i Wiecznego Kapłana, aby coraz lepiej służyli Jemu i braciom jako ci, którzy są «w» Kościele i zarazem «wobec» Kościoła, działając w imieniu Chrystusa i reprezentując Go jako Głowę, Pasterza i Oblubieńca Kościoła (por. Pastores dabo vobis, 16).

Duchowe macierzyństwo całego Ludu Bożego, to nie tylko zakonnice i dziewice konsekrowane, lecz także świeccy: kobiety i mężczyźni, którzy razem tworzą wspólnotę dzieci Bożych.

Dla wielu spośród tych, którzy regularnie i aktywnie atakują akcję, powyższe argumenty, w tym powołanie się na autorytet samego Rzymu (dokumenty wydane przez Kongregację, a nie lokalną parafialną gazetkę), nic nie dadzą i absolutnie do niczego nie przekonają. Starałam się jednak wykazać, że w najmniejszy nawet sposób, DDAK nie uchybia absolutnie niczemu względem Świętej Matki Kościoła. Nie prowadzimy tu dysput, nie kłócimy się który ksiądz lepszy, a który gorszy, nie mamy żadnych rankingów, nie poruszamy kwestii politycznych, ekonomicznych – robimy swoje – modlimy się.

Udział w akcji DDAK jest całkowicie i absolutnie dobrowolny. Jeśli komuś idea akcji lub sama jej nazwa nie  odpowiada, uczestniczyć w tym Dziele nie musi. Są przecież inne, dość liczne organizacje, kółka, wspólnoty, w które można się zaangażować, polecam więc poszukanie tego, co komu odpowiada.

Mając na uwadze zdania powyższe, fragmenty dokumentów zatwierdzonych przez biskupa Rzymu – wybranego przez kardynałów oraz Ducha Świętego („Postanowiliśmy, Duch Święty i my”) – zdecydowałam się na stosowanie terminu „duchowej adopcji” – pozostając w absolutnej wierności Kościołowi Katolickiemu. Roma locuta, causa finita.

Z poważaniem,

Sandra Kwiecień

Niedawno minął rok od chwili, gdy podjęłam się swoich pierwszych  adopcji kapłanów. Wszystko dzięki Jego miłości i łasce. To dopiero rok, ja mam same stałe adopcje i tak strasznie się cieszę, że Pan dał mi już  póki co tyle wytrwać. I wiecie co? Wielu rzeczy, podjętych w życiu decyzji żałowałam, ale tych adopcji nigdy!!!

Po dziś dzień pamiętam ten moment, gdy u znajomego braciszka zobaczyłam link do strony Dzieła. Weszłam, popatrzyłam i momentalnie przypomniał mi się młody kapłan, któremu wiele zawdzięczałam i tak bardzo pragnęłam, by kiedyś był świętym kapłanem. Chcieć to jedno, a jakoś pomóc mu w tym to drugie. Wcześniej już myślałam o Margaretce, ale kłopot był ze znalezieniem pozostałych 6 osób. Duchowa Adopcja była więc, że tak powiem, jak dla mnie w sam raz. Potem powoli przychodziła decyzja o kolejnych, również stałych adopcjach.

To niesamowita łaska i dar od Pana, że pozwala mi dla konkretnych osób, kapłanów wypraszać potrzebne łaski, że pozwala wypraszać mi dla nich Niebo. To piękna perspektywa kiedyś zobaczyć ich na wieki spoczywających w ramionach Oblubieńca. Fakt, że czasem jest ciężko. Momentami się nie chce,  przychodzi zwątpienie i myśl czy w ogóle ta modlitwa coś daje, czy pomaga. Myślę jednak, że trzeba po prostu zaufać Temu, Który ponad wszystko nas ukochał. Nie zawsze na wszystko musimy mieć dowód, czasem trzeba tylko lub aż wierzyć. Dla mnie samej wystarczającą mobilizacją jest właśnie ta myśl o spotkaniu dwóch miłości. Tej słabej, ludzkiej – kapłana z Ta Nieogarnioną – Bożą. Ta modlitwa, czasem nawet tylko najzwyklejsze westchnienie w ich intencji płynie do Pana, a Pan w sercach kapłanów czasem bardzo po cichutku czyni cuda, przemienia je. Nie potrzeba wielkich modlitw, leżenia po nocach krzyżem, a jedynie serca włożonego w modlitwę, szczerego pragnienia czyjegoś szczęścia i bycia z Panem, otwarcia na Niego a On już doskonale wie, co chcę J, o co się modlę. Wiem, że żadna minuta nie jest stracona.

Ten mijający rok, to również rok mojej współpracy z Sandrą i dziewczynami w Dziele. Chciałabym bardzo podziękować Sandrze za wszystko. Za tę wspólną radość, którą ze sobą dzieliłyśmy zwłaszcza na samiusieńkim początku, z każdej nadchodzącej adopcji. Za wszystkie wspólnie podejmowane decyzje. Za wyrozumiałość i cierpliwość. I zwłaszcza za to Dzieło. Dziękuję! Wiecie, znając to wszystko od środka mogę Wam szczerze powiedzieć, że to, co Sandra czasem pisze na stronie, ze siedzi po nocach i nie wyrabia to wcale nie jest żadne ubarwienie czy ściema. Ona naprawdę siedzi po nocach J za co ja szczerze ją podziwiam. A dziewczyny od rana szaleją i wysyłają powiadomienia. Czasem rozmawiamy i mówi, że zostało jej jeszcze 20 meili z adopcjami, a już sporo otworzyła i wtedy przychodzi taka wielka radość dla nas obu, że Wy chcecie wspomagać kapłanów, że to, co się z nimi dzieje nie jest dla Was obojętne.  To piękne, że dla nich i z nimi chcecie walczyć o ich świętość i wierność Bogu. Dziękuję Wam za to, że jesteście!

Za wszystko niech Pan będzie na wieki uwielbiony!!!!

 

„Obiecane świadectwo”

Właśnie jestem w trakcie wakacji, choć bardzo intensywnych, w których Pan Bóg daje mi poznać swoją Dobroć i Łaskę. Od roku jestem kapłanem i wiem, że bez Jego łaski nic nie potrafię. Św. Paweł miał rację pisząc, że Pan wybrał, to co słabe i kruche, aby objawiła się Jego łaska. Tego właśnie doświadczałem i doświadczam w swoim życiu. Teraz z perspektywy czasu mogę zobaczyć drogę, którą mnie Bóg prowadził: w rodzinie, wspólnocie MF Tau potem kiedy wstąpiłem do zakonu. Być kapłanem to wielka tajemnic, nigdy nic samemu, zawsze z Nim, w Nim i przez Niego. Wracając do moje drogi do kapłaństwa na pewno dużą rolę odegrała wspólnota Młodzieży Franciszkańskiej Tau, tu poznawałem św. Franciszka, poznawałem wspólnotę oraz braci kapłanów, którzy byli dla mnie świadkami miłości Pana.

Dziś Pan postawił mnie w Nowej Soli, gdzie próbuję przekazać ziarno wiary szczególnie dzieciom w szkole podstawowej. Poza tym mam wspaniałą wspólnotę braci.

Dziękuję Panu z dzieło Adopcji Kapłanów i tym, którzy ofiarowują swoją modlitwę z nas, jest ona nieoceniona, dziękuję…

Br. Przemysław Tomas OFMCap

Kończące się adopcje

Posted: 22 lipca 2011 by Sandra Kwiecień in religia, modlitwa, kapłani, adopcja
Tagi: , , ,

Nie da się ukryć, że niektóre adopcje się kończą lub już się skończyły. Dotyczy to przede wszystkim adopcji terminowych, tych na kilka miesięcy lub rok. Raz adoptowany kapłan, zostaje już w naszej bazie i bardzo pragniemy, by ktoś nadal nad nim roztaczał modlitewną opiekę. Zachęcam do przedłużania swoich adopcji oraz do przygarnięcia nowego podopiecznego, jeżeli tylko macie taką możliwość. Obowiązkowa jest jedynie codzienna modlitwa w intencji kapłana adoptowanego. Dodatkowo,  możecie ofiarować podopiecznemu różaniec, koronkę czy udział w Mszy Świętej- a w przypadku, gdy przygarniętych kapłanów jest więcej, można modlić się za nich wszystkich jednocześnie. Wszak wiadomym jest, że im więcej intencji, tym silniejsza modlitwa 🙂

Oni modlą się za nas i sami czekają na to, aż ktoś pomodli się za nich…

Kapłani, których adopcje się już skończyły:
  1. ks. Czyż Krzysztof
  2. ks. J. Ryszard- suspendowany!
  3. ks. Klóska Piotr
  4. ks. Kwiatkowski Sławomir
  5. o. Lewczuk Łukasz OFM Cap
  6. fr. Mardoni Pablo SDB
  7. ks. Marzec Piotr
  8. ks. Mleczkowski Krzysztof OFM Cap
  9. ks. Sieczka Grzegorz
  10. ks. Stankiewicz Dariusz
  11. o. Szałkowski Michał OP
  12. o. Witon Paweł SJ
  13. ks. Cyl Tomasz
  14. ks. Baran Marcin
  15. ks. Byrski Dariusz
  16. ks. Chudy Tomasz
  17. ks. Danowski Krzysztof
  18. o. Drążek Zacheusz OFM
  19. ks. Dziadkiewicz Jacek
  20. ks. Radwański Piotr
  21. ks. Arkadiusz- suspendowany!
Do nas, z prośbą o modlitwę zgłosili się:

1. br. Krzysztof Słoboda CMF

2. ks. Wiesław Czubernat

3.  ks. Piotr Janaszczyk

4. ks. Wojciech Oczkowicz

5. dk. Piotr  Juckiewicz

 

Oczywistym jest, że gdy widzimy listę nazwisk, to ludzie za nimi się kryjący są dla nas anonimowi, bez znaczenia. Ale to konkretni ludzie, żyjący pośród nas, często na świeczniku. Wielu ludzi odeszło od Kościoła przez duchownych,  bo są tacy, którzy grzeszą i sieją zgorszenie. Módlmy się za nich, by wrócili i swoim nawróceniem ukazali chwałę Bożą! I za tych dobrych,  pełnych poświęcenia kapłanów także się módlmy, gdyż trzeba setek duszpasterzy,  by naprawić błąd jednego.  I za nimi trzeba się wstawiać, by nie poddali się zwątpieniu, lecz udzielali nam sakramentów, otwierali niebo i jednali z Bogiem.

4cc054c99cc42_k22

Pokój i dobro!

Po dłuższej przerwie przyszła kolej na kolejne świadectwo kapłana. Tym razem jednak w trochę innej formie, bo w formie rozmowy, mini- wywiadu.  O odpowiedzi na niektóre pytania (dotyczące jego powołania) udało mi się namówić jednego kapłana zakonnego – br. Andrzeja Bińka,  rocznego prezbitera z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów.

Dlaczego właśnie ta droga, a nie życie małżeńskie?

Ta droga, ponieważ takie wezwanie usłyszałem od Boga, że służba właśnie w zakonie i kapłaństwie jest dla mnie drogą do szczęścia na wieki. Małżeństwo uważam za tak samo święte, piękne i trudne jak zakon i kapłaństwo.

Jak to się stało, że poszedł Brat akurat do Kapucynów?

Kapucynów poznałem przez internet, ale wcześniej trochę znałem życie św. Franciszka (w moim rodzinnym Rybniku są Franciszkanie- Bracia Mniejsi) i pociągał mnie jego wzór życia. w kapucyńskiej wspólnocie dostrzegłem (usłyszałem od Boga), że to jest moje miejsce służby Bogu i Kościołowi w duchu św. Franciszka.

Jak bardzo zmieniło się Brata życie od momentu pójścia za Chrystusem?

Zmieniło się i zmienia nadal (bo wciąż muszę zaczynać od nowa), najmocniej w tym znaczeniu, że coraz bardziej zawierzam Jemu moje życie i wyzbywam się moich lęków o przyszłość, o siebie, o innych; ale też ciągle widzę, że wiele jeszcze przede mną.

Jak wspomina Brat lata seminaryjne i swoich współbraci z roku?

Wspominam jako piękny czas. Wiele się nauczyłem, przede wszystkim zaufania Bogu, modlitwy i życia z ludźmi; właśnie w tym najbardziej pomagali mi moi Bracia, bo wiele krzywd sobie nawzajem wyrządziliśmy, ale też dzięki temu uczyliśmy się przebaczenia, miłości i życia w prawdzie.

Czy miał Brat kryzysy i jak sobie Brat z nimi radził?

Kryzysów było mnóstwo (co kilka miesięcy), a receptą była modlitwa, wsparcie Braci i spojrzenie z dystansem na siebie, i otoczenie.

Co Brat myślał i czuł leżąc krzyżem podczas Litanii do Wszystkich Świętych na Świeceniach Kapłańskich?

Leżąc krzyżem byłem zestresowany i najbardziej myślałem, żeby wszystko zrobić jak trzeba, żeby jakiejś gafy nie popełnić. Ale też wiedziałem, że to jest modlitwa, we wspólnocie ze świętymi.

Jak wspomina Brat swoją pierwszą Mszę Świętą?

Pierwsza Msza to stres i radość. miałem takie szczęście, że Msza prymicyjna była naprawdę prymicyjna, bo dzień po święceniach. Bardzo pomógł mi mój proboszcz – ks. Franciszek Skórkiewicz, który wszystko mi pokazywał, co mam robić. Jestem mu bardzo wdzięczny za to i za wszelkie dobro jakie mi wyświadczył, a było tego sporo (np. zorganizował i sfinansował przyjęcie prymicyjne i nic za to nie chciał).

Gdzie Brat obecnie posługuje i co tam robi?

Od roku jestem w parafii św. Antoniego w Pile, gdzie jestem sprawuję sakramenty, jestem katechetą w Gimnazjum (przez pierwszy rok także w Technikum), jestem opiekunem ministrantów, asystentem Młodzieży Franciszkańskiej Tau, Wspólnoty TAU, odwiedzam chorych w I piątki miesiąca, itp., itd……………

Czym jest dla Brata kapłaństwo?

Kapłaństwo to dar od Boga – dla mnie, ale przede wszystkim dla Kościoła, dla tych którym mam służyć.

Jaka była Brata reakcja, gdy dowiedział się Brat, że został adoptowany?

Na wiadomość  o adopcji poczułem radość i jakąś dumę, że zostałem wybrany, bo nie każdy kapłan ma takie szczęście.

Czy Brat odczuwa tę adopcyjną modlitwę, daje coś ona Bratu?

Modlitwy adopcyjnej  raczej nie czuję, ale wystarczy mi pewność, że ta modlitwa jest; a daje mi pewność, że na tej drodze nie jestem sam, że dla kogoś jest to cenne, co robię. Podobnie jest też z Miłością Bożą i wieloma innymi sprawami…

Czy nie żałuje Brat swojego wyboru?

Pomimo wielu trudności wyboru tej drogi nie żałuję, chociaż jest długa, wąska i kręta….

Bardzo Dziękuję za rozmowę i odpowiedzi! 

Agnieszka Polnik

24187106411166066647106