Posts Tagged ‘ból’

What a wonderful world

Posted: 30 lipca 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi: , ,

W ferworze walki zapomniało mi się nieco o świecie, na który jakoś nie miałam okazji popatrzeć. Nawet rano, pędząc nerwowo do Kościoła o godzinie 6:45, po kolejnej ciężkiej i dość krótkiej nocy, spokojnie nie mogłam się przyjrzeć uliczkom, które codziennie mijam. Nie wspominając już o korzystaniu z dobrodziejstwa, jakim jest park na przeciwko mego miejsca zamieszkania.

Słuchając „what a wonderful world” i zachwycając się psalmem 23, zapragnęłam nacieszyć się dziełem Boga, jakim jest przyroda. Wyciągnęłam z piwnicy zakurzony rower i pojechałam do parku. Z dziecięcym zachwytem zaliczałam wszystkie kałuże i przejeżdżałam przez największe błocko. Poczułam wiatr we włosach, krople deszczu na twarzy i wszystko nagle się skończyło, bowiem wylądowałam w pobliskich krzakach.  Leżąc na zgniecionych zaroślach, cała brudna i mokra miałam świetny widok na zachmurzone niebo (moje ulubione). bicycleaccident

WNIOSKI:

1.  Biedny, kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby.

2. Mimo wszystko, nie trać kontaktu z rzeczywistością!

Reklamy

Czasem pomaganie bliźnim jest bolesne…

Posted: 19 lipca 2010 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tagi: , ,

… niech za przykład posłuży poniższa historia.

Niestety, ale z dziećmi jest tak, że trzeba mieć oczy dookoła głowy, by za nimi nadążyć. A już zwłaszcza, gdy pod swoją opieką ma się troje rozpuszczonych, niezdyscyplinowanych dzieciaków w wieku do lat 8.

W ramach radosnej, spontanicznej chęci pomocy bliźniemu, obiecałam tacie owej trójki, że popilnuję jego pociech. W perspektywie miałam popołudnie z prawem karnym procesowym, więc wybór był prosty.

Szło mi nawet nieźle, bo udało mi się utrzymać jako taki ład i porządek. Po jakichś trzech godzinach małolaty stwierdziły, że mnie lubią i w ramach swej sympatii przyrządzą mi naleśniki (czytać: ja je zrobię, a one je zjedzą). Najstarszy wykorzystał chwilę mojej nieuwagi i wdrapał się na krzesełko, celem zdjęcia patelni z półki; ja w tym czasie bawiłam się z pozostałą dwójką. To była ostatnia rzecz, jaką zanotowałam, nim w gardle mi zaschło, w oczach na chwilę pociemniało, a potem były już tylko wszystkie gwiazdozbiory wszechświata.

Przytomności co prawda nie straciłam, ale mocno mnie skołowało po uderzeniu patelnią prosto w moją biedną głowę.  Leżałam na plecach i próbowałam dowiedzieć się kim jestem i co tutaj robię. Chwilę dochodziłam do siebie, aż w końcu dotarły do mnie odgłosy ze świata zewnętrznego:

– Zabiłeś ją!

– To był przypadek! Ja nie chciałem!

Z ziemi pozbierał mnie mój wybawca, Emil.

– Masz odkształconą czaszkę– stwierdził.

Rzeczywiście, głowa puchła w zastraszającym tempie i robił mi się pokaźnych rozmiarów guz. Miałam wrażenie, że od tego uderzenia,  rozpadła się na części pierwsze nawet moja tożsamość.

WNIOSKI :

1. Nigdy, przenigdy nie trać czujności w obecności dzieci.

2. Pomaganie bliźnim czasem wiąże się z bólem i nie zawsze jest przyjemne.

3.  Trzeba mieć w życiu twardy kręgosłup moralny… i czaszkę też 😀