Posts Tagged ‘modlitwa’

Dlaczego warto się modlić… za kapłanów?

Posted: 6 lutego 2018 by Magdalena Maraj in kapłani, modlitwa
Tagi: ,

No właśnie. Wśród tylu rzucanych na kapłanów słów gniewu i złości w mediach, parafiach, wspólnotach itd. pojawiają się ludzie, którzy uparcie mimo przeciwności modlą się za kapłanów. Jednego, dwóch, trzech… każdego dnia w różnych modlitwach polecają kapłana Bogu. Proszą o pomoc, opiekę, błogosławieństwo. Ofiarują za nich swoje cierpienia, radości, troski, bóle, choroby. Ofiarują za nich Eucharystię – najpiękniejszą modlitwę.

Dlaczego? Każdy pewnie ma jakiś inny powód.  Bo jakiś kapłan jest dla nas ważny, bo go polubiliśmy, bo wiemy że kapłan choruje, ma kłopoty bo… chcemy po prostu pomóc. Zdajemy sobie sprawę, że w rękach kapłanów spoczywa ogromna odpowiedzialność. Otrzymali wielką łaskę. Na ich głos, Bóg schodzi na ołtarz, rozgrzeszają nas, błogosławią, karmią Bożym Ciałem, nauczają nas.

Kapłani. Dostali od Boga ogromne zadanie. Modląc się za nich chcemy im po prostu pomóc. Chcemy być ich podporą, by nie ustały ich ręce; ich siłą, gdy im jej już brak; pociechą gdy ich serce się trwoży. Każdy człowiek, bez względu na stan potrzebuje wsparcia i modlitwy. Czasem marudzimy, że mamy złych kapłanów, ale jak powiedział św. Jan Maria Vianney: Nie ma złych kapłanów. Są tylko tacy, za których wierni za mało się modlą. Trzeba nam sobie wziąć do serca słowa tego świętego.

Kapłan także dąży do świętości, jak każdy z nas. Tyle tylko, że jest on powiernikiem wielu serc, niesie cierpienia wielu ludzi sobie powierzonych. Kto wie może czasem jest im ciężej, niż nam. Łatwo jest oceniać patrząc z boku. Bo widzimy tylko to, co powierzchowne, nikt nie zna wnętrza drugiej osoby.

Szatan nie lubi kapłanów, bo oni dostali od Boga specjalne zadanie i wielką łaskę. Poprzez święcenia kapłańskie, które otrzymali, poprzez znak nałożenia rąk, wyryte zostało na duszy kapłana znamię – pieczęć. Kapłaństwo jest niezwykłym darem. Poznałam w życiu wielu kapłanów. Rożnych, każdy miał swój charyzmat, każdy był inny – to piękno Kościoła. Szatan jednak wie, że gdy uda się mu odciągnąć od Boga kapłana tym samym odciągnie od Boga wielu ludzi. Uderzę pasterza, a rozproszą się owce (Mk14,27). Szatan nie lubi także osób modlących się za kapłanów. Ale czy to ma nas zniechęcać? Absolutnie nie, nie ma się co nad tym zastanawiać, można to skwitować jednym zdaniem: Bóg jest silniejszy niż jakiekolwiek zło. Jezus już zwyciężył wszelkie zło. Z Nim my także możemy pokonać strach i zasadzki zła.

 Trzeba nam odważnie modlić się za kapłanów. Powodów jest wiele, jak wielu jest nas, ale jeden najważniejszy to taki, że oni potrzebują naszej modlitwy, by być świętymi i nas prowadzić do nieba. Sami zdobywając świętość prowadzą do niej i nas, pokazują jak żyć.

Od pewnego czasu bardzo szanuję kapłanów, wiele im zawdzięczamy. Ktoś udzielił nam chrztu, ktoś przyjął naszą pierwszą spowiedź, przygotował nas do komunii, bierzmowania… ktoś siada do konfesjonału i nas spowiada, przemienia biały opłatek w Ciało Boga. Oczywiście nie czynią tego swoją mocą, ale mocą Ducha św., są szafarzami. Czasami nie dostrzegamy tego co dostaliśmy, osób, które stają na naszych drogach.

W życiu możemy stracić wiele rzeczy. Pracę, pieniądze, różne dobra, ale gdy stracimy Boga stracimy wszystko. A to kapłani pomagają nam do Niego wrócić.

Nie bójmy się modlić za kapłanów, odważnie stwórzmy wielkie modlitewne wojsko za tych, którzy zostali powołani do szczególnej służby w Kościele, co więcej przyjęli ten dar i posługują nam każdego dnia.

Reklamy

3 minuty

Posted: 28 listopada 2017 by Sandra Kwiecień in modlitwa
Tagi:

Chrześcijanin powinien zawsze być czujny i gotowy.

Ale nie jesteśmy.

Powtarzające się co rano czynności, które powielamy tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku, sprawiają, że straciliśmy naszą czujność. Zauważyłam nawet, że część moich znajomych z roku na rok coraz mniej przywiązuje wagę do Świąt Bożego Narodzenia. Były rok temu, będą  i w przyszłym roku i już tylko machinalnie przygotowują się na ich nadejście: gotując, sprzątając i kupując prezenty.

Trzeba więc się obudzić. Tylko jak? Gdy słyszę na kazaniu, że „Adwent to czas zadumy” to widzę, że wielu ludziom to nic nie mówi. „To niby o czym mamy myśleć?”.

Chcę Cię do czegoś zachęcić. Do trzech rzeczy.

Po pierwsze, do modlitwy za kapłana w tym szczególnym okresie. To w końcu Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów, więc nic dziwnego, że zachęcamy, by poświęcić choć krótką modlitwę w intencji jakiegoś księdza.

Po drugie, do dziękczynienia. By każdego dnia Panu Bogu za coś podziękować. Za śnieg za oknem. Za coś, co ostatnio sobie kupiliście – że Bóg Wam pobłogosławił i mogliście sprawić sobie jakąś przyjemność. Za to, że spędziliście trochę czasu z bliską osobą. Za dobrą książkę lub fajny film. Za smaczny obiad. Za cokolwiek. Nawet najmniejszego i bardzo błahego. Tak często nie doceniamy tego, co mamy! Są ludzie, którzy nie mogli dobrze zjeść, kupić sobie jakiegoś drobiazgu, czy choćby mieć ciepło w domu. I to nie w jakiejś odległej Afryce, ale często wśród nas, czasem naprawdę tuż obok. Dlatego każdego dnia znajdź małą lub dużą rzecz, za którą możesz Bogu podziękować. Bądź wdzięczny za to co masz, nawet jeśli to bardzo niewiele.

Po trzecie, przeproś. Za swoje kłamstwo, lub za prawdę powiedzianą w złej wierze. Za zapominalstwo, za niedbalstwo. Za to, że nie zadzwoniłeś do kogoś, kto by się z tego telefonu ucieszył. Za to, że byłeś oschły lub opryskliwy dla kasjerki lub sprzedawcy. Za te rzeczy, które robimy podczas dnia niechcący – lub co  gorsza, jak najbardziej „chcący” – i tym czynem, lub jego brakiem, zraniliśmy kogoś. Nie mów mi, że nie masz za co przepraszać. Tak często spotykam katolików, którzy mówią, że nic złego nie robią, że mają czyste sumienie i nawet nie mają się z czego spowiadać… Czas obudzić nasze sumienia. Każdego dnia coś przeskrobiemy – czy wobec Boga bezpośrednio, czy wobec bliźniego. Dlatego trzeba zdać sobie sprawę, że popełniamy błędy. Nasi bliźni także. Codziennie „mały rachunek sumienia” nauczy nas szybciej przebaczać. I jeszcze szybciej prosić o wybaczenie. A to uczyć nas będzie miłości – krok po kroku.

3 minuty dziennie

Jedna na modlitwę za kapłana oraz w innych intencjach jakie masz.

Jedna, by podziękować.

Jedna, by przeprosić.

Czy jesteś w stanie ofiarować Bogu tak wiele?

Ostatnio w komentarzach czytam, jak wielu Czytelników ze zdumieniem ogląda listę kapłanów oczekujacych – a tam mnóstwo rezygnacji, zwłaszcza z adopcji stałych. Ludzie nie są w stanie albo wcale się modlić, albo podczas codziennej modlitwy dodać jednego zdania „Panie, wspomóż kapłana X w jego życiu i posłudze”. Tak, to jedno zdanie jest już modlitwą. Ale dla nas to za dużo.

Dlatego zachęcamy Was do modlitwy. Do krótkiej, codziennej modlitwy, choćby na czas Adwentu. To tylko 3 tygodnie. Jeśli chcesz, możesz podjąć to wyzwanie. Codziennie odmówić krótką modlitwę w intencjach swoich oraz jakiegoś kapłana, oraz – zupełnie dobrowolnie – codziennie także podziękować i przeprosić. Możesz odmówić te modlitwy nawet stojąc w kolejkach w markecie lub w korku w drodze do domu. Może to też być okres „próbny” dla tych, którzy chcieliby podjąć się adopcji, ale nie są pewni, czy podołają.

To tylko propozycja. Z całego jednak serca zachęcamy Was do modlitwy w intencji kapłanów – Wasze wsparcie i duchowa opieka są im niezbędne.

Oni tego potrzebują. I my także.

Potrzebujemy świętych, dobrych, cierpliwych kapłanów, którzy będą nas wspierać na naszej drodze do zbawienia.

PROSIMY WYPEŁNIAĆ WSZYSTKIE POLA!

 

 

 

 

 

Pomóż nam

Posted: 20 marca 2017 by Sandra Kwiecień in ddak, modlitwa
Tagi: ,

Pomóżcie nam.

Akcja duchowa ma to do siebie, że walczy się na frontach widzialnych i niewidzialnych. Czasem są to przeszkody materialne, czasem finansowe, a czasem – jak obecnie – duchowe.

Wierzymy, że modlitwa jest najsilniejszą możliwością naszego działania.

Dlatego prosimy Was rozpaczliwie o modlitwę w naszej intencji – zarówno poszczególnych członków, jak i naszego opiekuna oraz całej inicjatywy. Jesteśmy pod tym względem w ogromnej potrzebie.

Jeśli ktokolwiek z Was zna kogoś, kto ma przy okazji „miejsce” na dodatkową intencję – przekażcie naszą prośbę. To apel „wszystkie ręce na pokład”. Prosimy, by każdy do kogo dotrze ta prośba, odmówił choć krótką modlitwę za to Dzieło i jej członków. A jeśli jest taka możliwość – by przekazać tę intencję innym.

Potrzebujemy Bożego wsparcia. Ogromnego.

Pomóżcie.