Posts Tagged ‘papież’

O świętości kapłańskiej

Posted: 13 lutego 2015 by Agnieszka Dankiewicz in Uncategorized
Tagi: , ,

1897_0

Zaczynamy więc, ukochani synowie, od tego, że was zachęcamy do świątobliwości życia, której godność wasza wymaga. Ktokolwiek bowiem dostępuje kapłaństwa, dostępuje go nie dla siebie tylko, ale dla innych: „Albowiem każdy Najwyższy kapłan z ludzi wzięty, dla ludzi bywa postanowień w tym, co do Boga należy” (Hbr 5, 1). To samo powiedział i Chrystus, który porównał kapłanów z solą i z światłem, dla określenia celu ich działalności. Światłem więc świata, solą ziemi jest kapłan.

Nikomu zapewne nie jest tajnym, że tym [świętym] czyni kapłana nauczanie prawdziwej wiary. Któżby zarazem nie wiedział, że nauczanie to nie ma żadnego prawie znaczenia, jeżeli kapłan nie potwierdza słów swoich własnym przykładem? Słuchacze uczynią zarzut obelżywy wprawdzie, lecz zasłużony: „Wyznają, iż Boga znają, lecz się uczynkami zapierają” (Tt 1, 16). I odrzucą oni naukę kapłana i nie będą ze światła jego korzystali. Dlatego Chrystus sam, stawszy się wzorem kapłanów, nauczał najpierw czynem, a potem słowem.

Nie będzie też mógł być solą ziemi kapłan, który nie dąży do świętości; sól bowiem zepsuta i skażona nie jest przydatną do zachowania niczego; gdzie zaś nie ma świętości, tam musi być zepsucie. Dlatego Chrystus, posługując się tym samym podobieństwem, nazywa takich kapłanów solą zwietrzałą, która „na nic się więcej nie godzi, jedno aby była precz wyrzucona i podeptana od ludzi” (Mt 5, 13).

Prawda ta jest oczywistą tym bardziej, że wykonujemy urząd kapłański nie w imieniu własnym, ale w imieniu Jezusa Chrystusa – „tak niechaj człowiek o nas rozumie jak o sługach Chrystusowych i szafarzach tajemnic Bożych” (1 Kor 4, 1).

Świętość życia o tyle jest owocem naszej woli, o ile tę wzmacnia Bóg pomocą swej łaski. Dlatego Bóg obficie nas zaopatrzył, żeby nam nigdy nie zabrakło daru łaski. Jeżeli jej tylko będziemy pożądali, przede wszystkim dostępujemy jej przez usilną modlitwę.

Pomiędzy modlitwą a świętością zachodzi niewątpliwie taki związek konieczny, że jedna bez drugiej żadnym sposobem istnieć nie może. Dlatego zgadza się zupełnie z prawdą zdanie Chryzostoma: „Uważam za rzecz jasną dla wszystkich, iż jest po prostu niepodobieństwem żyć cnotliwie bez obrony modlitwy”. Trafne też jest orzeczenie Augustyna: „Naprawdę umie żyć dobrze, kto dobrze umie się modlić”.

Mocniej jednak przekonał nas o tych prawdach Chrystus sam i częstą zachętą a najwięcej swoim przykładem. Żeby się bowiem modlić, oddalał się na pustynie, albo sam wychodził na góry; noce całe przepędzał na modlitwie; świątynię odwiedzał często; a nawet wśród cisnących się do niego tłumów modlił się publicznie, podnosząc oczy ku niebu; przybity wreszcie do krzyża, wśród męki konania, wołał głośno do Ojca, błagając go ze łzami. O tym więc nie możemy wątpić, że kapłan powinien szczególniejszym sposobem miłować modlitwę, jeżeli ma okazywać się godnym swego stanowiska i godnie piastować swój urząd.

Jeżeli zaś szczera miłość wasza, ukochani synowie, spotka się, jak bywa bardzo często, z niechęcią, obelgą, oszczerstwem, nie poddawajcie się z tego powodu smutkowi i „nie ustawajcie dobrze czynić” (2 Tes 3, 13). Miejcie przed oczyma owe tak liczne i pełne zasług zastępy tych, którzy za przykładem apostołów znosząc najdotkliwszą zelżywość dla imienia Chrystusowego, „szli radując się” (Dz 5, 41) i błogosławili, gdy im złorzeczono. Synami bowiem jesteśmy i braćmi świętych, których imiona jaśnieją w księdze żywota, których chwałę głosi Kościół: „Nie czyńmy zelżywości sławie naszej!” (1 Mach 9, 10).

Fragmenty ekshortacji Haerent animo

(O świętości kapłańskiej)

Św. Pius X

„Jeśli Bóg Cię wzywa, to będzie to błogosławione”

Posted: 18 listopada 2013 by Agnieszka Dankiewicz in historie
Tagi:

Poniższa historia opowiada różne fakty z życia rodziny papieża Franciszka. Jednak to także świadectwo – świadectwo tego, w jak dużym stopniu rodzina wpływa na rozwój powołania u młodego człowieka.

Na stronie przedstawialiśmy już teksty, które pokazywały rodziców wspierających swoich synów w podjęciu posługi kapłańskiej. Tym razem osobą, której wsparcie okazało się nieocenione, była babcia.

Portacomaro – mała miejscowość we włoskim Piemoncie. Giovanni Bergoglio (wraz z żoną Rosą Marghertią Vasallo) prowadził zakład cukierniczy. W okresie I Wojny Światowej prowadzony przez nich interes przeżył kryzys, jednak z czasem udało się przywrócić mu dawną świetność. Pomimo trudów i problemów, rodzinie niczego nie brakowało.

Nadszedł czas, w którym państwo Bergoglio zdecydowali się na przeprowadzkę do Argentyny. Stało się tak z kilku powodów. Przede wszystkim – mieszkali tam bracia Giovanniego, dlatego rodzina chciała zamieszkać razem z najbliższymi krewnymi.  Dodatkowo: sytuacja polityczna we Włoszech zrobiła się trudna, ponieważ bardzo rozpowszechniła się ideologia faszystowska. O wyborze docelowego miejsca przeprowadzki mógł przesądzić również fakt, że w tamtym czasie Argentyna wydawała się być „ziemią obiecaną” dla imigrantów – uważano ją za kraj z dużą perspektywą dalszego rozwoju ekonomicznego, a także szerokimi możliwościami otrzymania dobrego zatrudnienia.

Przed wyjazdem państwo Bergoglio wystawili na sprzedaż dobra należące do rodziny, aby w ten sposób uzyskać pieniądze potrzebne na wyjazd. W tamtym czasie rodzina doświadczyła pewnego cudu. Początkowo planowali popłynąć do Argentyny statkiem Principessa Mafalda. Jednak sprzedaż rodzinnych własności niespodziewanie przedłużyła się, przez co państwo Bergoglio nie zdążyli wsiąść na wspomniany statek. Dopiero z czasem okazało się, że stało się tak na ich szczęście, ponieważ statek zatonął na wysokości północnej części Brazylii. Popłynęli późniejszym rejsem (statkiem Giulio Cesare) i dotarli do Buenos Aires w styczniu 1929 roku.

O sytuacji, jaką rodzina Bergoglio zastała w Argentynie, papież Franciszek mówił w jednym z wywiadów: „Trzej bracia mojego dziadka byli tam już od 1922 roku i otworzyli zakład brukarski w Paranie. Zbudowali czterokondygnacyjną kamienicę, która jako pierwszy dom w mieście miała windę… Każdy z braci zamieszkiwał jedną kondygnację”. Fakt, że rodzina Bergoglio niemalże od razu po przeprowadzce mogła zamieszkać w rodzinnej kamienicy był bardzo istotny, ponieważ większość imigrantów na początku swojego pobytu w Argentynie trafiało do specjalnie przygotowanych ośrodków („hoteli”) w Buenos Aires.

W tamtym czasie Mario Bergoglio (ojciec przyszłego papieża) miał 21 lat. We Włoszech zostawił dalszych krewnych, a także przyjaciół. Jednak pomimo dzielącej ich odległości, nigdy nie zerwał z nimi kontaktu. Dla Mario zawsze ważny był drugi człowiek – dlatego też tak bardzo troszczył się o więzi rodzinne i przyjacielskie. Miał duży sentyment do swojej ojczyzny i środowiska, w którym się wychowywał – starał się nie uzewnętrzniać swojej tęsknoty za wszystkim tym, co zostawił w Portacomaro, ponieważ miał świadomość, że teraz rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu i najważniejszą rzeczą, którą powinien zrobić w takim momencie jest skupienie się na przyszłości.

W roku 1932 nastał kryzys. Giovanni pożyczył dość sporą kwotę pieniędzy, aby kupić magazyn i rozpocząć nowy interes. Mario, który zdobył wykształcenie księgowego, pracował w rodzinnym zakładzie brukarskim, zajmując się tam sprawami administracyjnymi. Widząc trud podjęty przez ojca, starał się jak najbardziej go wesprzeć – dlatego też regularnie pomagał mu przy dystrybucji towarów. W wyniku drastycznego pogorszenia się sytuacji gospodarczej, rodzinna firma brukarska zbankrutowała, przez co sytuacja państwa Bergoglio znacząco się pogorszyła. Jednak wszystkie doświadczenia jeszcze bardziej wzmocniły jedność rodziny i utwierdziły ją w dotychczasowym przekonaniu, że bez względu na ilość posiadanych dóbr to prostota powinna wyznaczać kierunek w ich życiu.

Wtedy też rodzina przeprowadziła się do Buenos Aires. Było to miasto portowe, które coraz bardziej się rozwijało i rozbudowywało – wydawało się, że właśnie tam łatwiej będzie zdobyć pracę i przeżyć trwający kryzys. Giovanni, chcąc poprawić sytuację materialną swojej rodziny, postanowił kupić sklep spożywczy. Mario po raz kolejny zdecydował się pomóc ojcu, z czasem zaczął myśleć o założeniu własnej rodziny i uznał dochody ze sklepu za niewystarczające na utrzymanie tylu członków rodziny. W 1934 roku, podczas Mszy w salezjańskim oratorium, Mario poznał Reginę Siviori. Pobrali się 12 grudnia 1935 roku, a 17 grudnia 1936 roku urodził się ich pierwszy syn – Jorge Mario. Z czasem na świat przyszły kolejne dzieci państwa Bergoglio – w sumie urodziło się ich pięcioro.

Mario nadal pracował jako księgowy – tym razem zatrudniał się w przedsiębiorstwach, które nie były związane z rodzinnymi interesami. Pensja ojca mogła wydawać się niezbyt wysoka, jednak wystarczała na dostatnie życie. Wprawdzie rodziny nie było stać na dalsze wyjazdy lub kupno samochodu, ale wciąż najważniejszym celem było zapewnienie wszystkich niezbędnych do życia elementów. W wolnym czasie Mario lubił uprawiać sport. Nieopodal miejsca, w którym mieszkała rodzina państwa Bergoglio, znajdował się klub sportowy – dzieci z okolicy mogły tam uczyć się gier zespołowych i rozwijać swoje sportowe umiejętności. Jorge Mario zdecydowanie odziedziczył pasję do sportu po swoim ojcu, który zabierał go na przykład na mecze koszykówki.

Regina nie pracowała zawodowo – zajmowała się dziećmi i domem. Starała się zadbać o rozwój kulturalny dzieci – w każdą sobotę słuchała z nimi audycji, podczas których emitowane były różne opery. To właśnie matce dzieci zawdzięczają zamiłowanie do muzyki klasycznej.

W rodzinie Bergoglio bardzo ważne były formy wspólnego spędzania czasu. Państwo Bergoglio grali razem z dziećmi w karty i chodzili na mecze piłki nożnej, aby razem kibicować lokalnej drużynie. Wszystkie te wspólne zajęcia jeszcze bardziej uczyły dzieci, jak ważne jest budowanie rodzinnych więzi – nawet przy okazji tak codziennych i zwykłych działań.

Jednak nie tylko rodzice odegrali istotną rolę w życiu dzieci. Dla papieża Franciszka najważniejszą osobą, która przyczyniła się do rozwoju jego powołania była babcia. Rosa była osobą, która dużą wagę przywiązywała do tradycji, wiary i religii. Sama wychowywała się w bardzo wierzącej rodzinie, dlatego też wszystkie zasady, wraz z nauczaniem Kościoła, starała się przekazać zarówno swoim dzieciom, jak i wnukom. Kiedy dowiedziała się, że jej wnuk, Jorge Mario, podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium, powiedziała mu: „jeśli Bóg Cię wzywa, to będzie to błogosławione. Ale nie zapomnij, proszę, że drzwi domu są zawsze dla ciebie otwarte i nikt nie zrobi ci najmniejszej wymówki, jeśli zdecydujesz się wrócić.”. Natomiast w swoim testamencie napisała: „Żeby moje wnuki, którym oddałam to, co miałam najlepsze w moim sercu, miały życie długie i szczęśliwe. Ale jeśli pewnego dnia ból, choroba albo strata ukocha­nej osoby pogrążą je w rozpaczy, niech pamięta­ją, że jedno westchnienie w stronę tabernakulum, gdzie znajduje się największy i najdostojniejszy Męczennik, i jedno spojrzenie na Maryję u stóp krzyża mogą sprawić, że spłynie na nich kropla balsamu kojącego rany najgłębsze i najbardziej bolesne.”

Papież wspomina, że to właśnie rady babci, a także dobre słowa, które usłyszał od niej na przestrzeni lat, dodawały mu otuchy i pomagały przy podjęciu ważnych życiowych decyzji. Dodaje, że przypomina je sobie zawsze wtedy, gdy ktoś przychodzi do niego z prośbą o radę. Jorge wstąpił do zakonu Jezuitów 11 marca 1958 roku. Święcenia kapłańskie przyjął 13 grudnia 1969 roku, a wieczystą profesję złożył 22 kwietnia 1973.

Cytaty zaczerpnięto z książki:

„Franciszek. Papież z końca świata.”

(autor książki: Leszek Śliwa; wyd. WAM)

Papież Pius XI

Posted: 1 sierpnia 2013 by Agnieszka Dankiewicz in kapłani
Tagi:
W tym roku, w każdy pierwszy czwartek miesiąca, pragniemy przybliżać szczególne postaci, które nawoływały do modlitwy za kapłanów.

Pius XI

Pope Pius XI

Ambrogio Damiano Achille Ratti urodził się 31 maja 1857 roku Desio koło Mediolanu. Był synem właściciela przędzalni jedwabiu. Od dzieciństwa uczył się w szkołach kościelnych, zdobywając jednocześnie solidną wiedzę. Kiedy skończył gimnazjum i zdał egzamin dojrzałości, zdecydował się wstąpić do seminarium duchownego. Kontynuował naukę i 20 grudnia 1879 roku przyjął święcenia kapłańskie. Zawsze był ambitny i dociekliwy, co zaowocowało podjęciem dalszej pracy naukowej. Jako kapłan studiował prawo kanoniczne na Uniwersytecie Gregoriańskim, teologię na uniwersytecie dominikańskim Sapienza, a także filozofię w Akademii świętego Tomasza. We wszystkich tych trzech dziedzinach zakończył swoją naukę uzyskaniem stopnia doktora. Oprócz pracy naukowej był także amatorem wycieczek górskich i alpinizmu. Często wspinał się, zdobywając wiele szczytów takich jak Cima di Jazzi, Dufourspitze, Matterhorn i Mont Blanc.

W 1882 roku, wrócił do Mediolanu, aby podjąć pracę duszpasterską. Później został mianowany profesorem dogmatyki i homiletyki w seminarium, gdzie pracował przez kilka lat. Z czasem rozpoczął pracę w Bibliotece Ambrozjańskiej – do jego obowiązków należało zabezpieczanie eksponatów, ze szczególnym uwzględnieniem starodruków, konserwatorstwem i muzealnictwem. Był to dla niego czas wytężonego rozwoju osobistego, ponieważ przy okazji swoich codziennych obowiązków mógł znacząco rozszerzyć swoją wiedzę na tematy historyczne. Dodatkowo miał okazję, aby wyjeżdżać na liczne badania naukowe do różnych krajów europejskich.

Po powrocie, w 1907 roku, zajął stanowisko kierownika wspomnianej już Biblioteki Ambrozjańskiej, a następnie (w 1914 roku) został mianowany prefektem Biblioteki Watykańskiej. Nie oznacza to jednak, że jego podróże dobiegły końca – w 1918 roku papież Benedykt XV skierował go do pracy jako wizytator apostolski w Polsce. Kiedy nasza ojczyzna odzyskała już upragnioną niepodległość, Ambrogio został mianowany nuncjuszem apostolskim. W 1919 roku Benedykt XV wyniósł go do godności tytularnego arcybiskupa Naupactus, a w 1921 roku – arcybiskupem Mediolanu.

Minęło kilka lat. 19 lipca 1921 roku Ambrogio uzyskał godność kardynalską. Konklawe odbyło się po 5 miesiącach od tego wydarzenia. 22 stycznia 1922 roku zmarł papież Benedykt XV – powodem jego zgonu były poważne problemy zdrowotne wywołane grypą. Ambrogio został wybrany przez biskupów następcą św. Piotra 6 lutego 1922 roku, przyjmując wówczas imię Piusa XI.

Od początku swojego pontyfikatu podejmował konkretne działania na rzecz wspólnoty. Nakazał, aby po śmierci poprzedniego papieża, wybór następy odbył się dopiero po 15 – 18 dniach. W ten sposób na konklawe mogą dotrzeć także kardynałowie elektorzy z bardziej odległych krajów, także zamorskich. W 1929 roku doprowadził do podpisania konkordatu z Włochami – to właśnie wtedy zostało utworzone Państwo Watykańskie. Rzym został jednocześnie uznany przez kościelnych hierarchów za stolicę Włoch. Wszystkie te wydarzenia doprowadziły do zakończenia konfliktu pomiędzy władzami kraju a zwierzchnikami kościelnymi – z tego względu Piusa XI zaczęto nazywać Papieżem Pojednania.

W swoim nauczaniu pokazywał wagę zadośćuczynienia Chrystusowi za grzechy własne, jak i całej ludzkości – dzięki jego działaniom została rozwinięta idea pierwszych piątków miesiąca, ustanowił Święto Chrystusa Króla. W 1931 roku wprowadził uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (obchodzone 1 stycznia). Powołał Papieską Akademię Nauk, utworzył Muzeum Misyjno-Etnograficzne, wyjaśniał kwestie związane z ekumenizmem, sprzeciwiał się ideologi hitleryzmu i komunizmu, pokazując jednocześnie ich antyreligijny charakter.

Jedną z encyklik Piusa XI była „Ad Catholici Sacerdotii Fastigium”. Została ona opublikowana 20 grudnia 1935 roku. Papież wskazywał w niej, że kapłan to osoba, która będąc następcą apostołów, jest w szczególny sposób powołana do głoszenia Dobrej Nowiny, wychowywania młodzieży w duchu wiary i nawoływania do braterskiej miłości pomiędzy ludźmi. Zaznaczał: „Rodzaj ludzki odczuwał zawsze potrzebę kapłanów, tj. mężów, którzy by z urzędu, prawnie im powierzonego, pośredniczyli między Bogiem a ludźmi, których całe życie byłoby poświęcone sprawom odnoszącym się do wiecznego Boga i którzy by zanosili prośby, błagania i ofiary w imieniu społeczeństwa. ”. Posługę duszpasterską odczytywał jako powołanie do tego, aby nieść ludziom nadzieję, wiarę, przebaczenie i słowa pokrzepienia. Wszystko to dawało obraz kapłaństwa, które pełne jest wyzwań, nowych zadań oraz odpowiedzialności.

Dodatkowo papież podkreślał, jak wiele trudności i przeciwności może napotkać na swojej drodze kapłan. Pisał na przykład, że „Przeciwnicy Kościoła znają niewątpliwie bardzo dobrze skuteczność działania kapłańskiego; tym bardziej jednak  (…) zwalczają kapłaństwo, pragnąc usunąć je całkowicie z społeczeństwa, a tym samym przygotować sobie drogę do zupełnego wymazania imienia katolickiego; ale chociaż tak uporczywie dążą do celu, niewątpliwie nigdy go nie osiągną.”

Wszystko to jeszcze bardziej uzasadniało potrzebę wspierania kapłanów w ich codziennej posłudze i misji. Pius XI gorąco zachęcał świeckich do tego, aby podjąć odpowiedzialność za Kościół i jego pasterzy. Papież mówił, że „Bóg na niebie i my na ziemi niczego goręcej nie pragniemy jak ofiary i modlitwy za kapłanów. Prośmy Boga o świętych kapłanów! Gdy takich mieć będziemy, wszystko mieć będziemy, jednak jeśli ich zabraknie, wszystko inne nic nie pomoże”.

Wszystkie przytoczone cytaty nie były tylko pustymi słowami. Sam papież dokładał wszelkich starań, aby dać młodym ludziom możliwość pójścia za głosem powołania. Dbał o to, by otwierano nowe seminaria, nawoływał do przekazywania tam solidnej i rzetelnej wiedzy; chciał, aby kandydaci na kapłanów przygotowywali się do przyjęcia tej wyjątkowej godności w odpowiednich warunkach. Co więcej: nawiązywał także do konieczności obrony świętości małżeństwa, dodając, że to właśnie rodzina jest miejscem, w którym kształtują się sumienia młodych ludzi, a także: gdzie dojrzewa powołanie do życia kapłańskiego.

Zmarł 10 lutego 1939 roku, tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. Po latach jego śmierć stała się powodem do wielu „teorii spiskowych” i dywagacji na temat prawdziwej przyczyny jego śmierci. Został pochowany w bazylice św. Piotra.

Kapłanów się nie rekrutuje

Posted: 10 lipca 2013 by Sandra Kwiecień in kapłani
Tagi: ,

6937

„Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników!”

To znaczy: żniwo dojrzało, ale Bóg chce posłużyć się ludźmi, aby dotarło do spichlerza. Bóg potrzebuje ludzi. Potrzebuje osób, które powiedzą: Tak, jestem gotowy stać się robotnikiem na Twoim żniwie, jestem gotowy pomagać, aby to żniwo dojrzewające w sercach ludzi mogło rzeczywiście znaleźć się w spichlerzu wieczności, wejść do wiekuistej Bożej wspólnoty radości i miłości.

„Proście Pana żniwa!” To znaczy także: nie możemy po prostu „produkować” powołań, muszą one pochodzić od Boga. Nie możemy – jak dzieje się to może w innych zawodach – za pomocą celnej propagandy i odpowiednio dobranych, by rzec, strategii po prostu rekrutować ludzi. Powołanie wypływa z Serca Boga i musi zawsze znaleźć drogę do serca człowieka. A właśnie po to, aby mogło dotrzeć do ludzkich serc, potrzebna jest także nasza współpraca. Prosić o to Pana żniwa znaczy niewątpliwie modlić się o to, poruszać Jego Serce, mówić do Niego: „Uczyń to, prosimy Cię! Rozbudź ludzi! Spraw, by Ewangelia napełniała ich entuzjazmem i radością! Spraw, aby zrozumieli, że jest to skarb cenniejszy niż wszystkie inne skarby, a kto go odkrył, winien go przekazywać innym!” My poruszamy Serce Boże. Ale modlitwa do Boga to nie tylko słowa prośby – wymaga też przemiany słów w czyny, aby w naszych rozmodlonych sercach zrodziła się iskra Bożej radości, radości z Ewangelii, i wzniecała w innych sercach gotowość powiedzenia „tak”.

Jako ludzie modlitwy, przepełnieni Bożym światłem, docieramy do innych i obejmując ich naszą modlitwą, wprowadzamy w przestrzeń obecności Boga, który następnie dokonuje swojego dzieła. W tym duchu chcemy wciąż na nowo prosić Pana żniwa, poruszać Jego Serce i razem z Bogiem docierać w naszej modlitwie także do serc ludzi, ażeby On sprawiał, zgodnie ze swoją wolą, że będzie w nich dojrzewać ich własne „tak”, dyspozycyjność, stałość pośród zamętu doczesności, oraz by zarówno w pogodny dzień, jak i wśród mroku nocy, wiernie trwali w służbie, z niej właśnie nieustannie czerpiąc przekonanie, że ten wysiłek – choć uciążliwy – jest piękny, jest pożyteczny, ponieważ prowadzi ku temu, co istotne: aby ludzie otrzymali to, na co czekają – światło Boże i miłość Bożą.

Benedykt XVI, Spotkanie z kapłanami i diakonami, Fryzynga, 14 września 2006 r.

Boże Ciało

Posted: 23 czerwca 2011 by Sandra Kwiecień in religia
Tagi: ,

UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA

W 1263 roku,  w pewnym kościele w Bolsenie, kapłan sprawujący eucharystię podniósł Ciało Chrystusa.  Zwątpił on jednak, czy aby na pewno trzyma w rękach Boga, a nie zwykły kawałek chleba. Lecz oto hostia w rękach księdza zaczęła krwawić, a krople krwi zaczęły plamić korporał,  który do dziś jest on przechowywany w katedrze w Orvieto, jako dowód na cud eucharystyczny, który miał wtedy miejsce.

Papież Urban IV ustanowił uroczystość  Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa jako zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu. Jednakże ze względu na śmierć papieża bulla zawierająca ustanowienie tej uroczystości, nie została ogłoszona. Uczynił to dopiero papież Jan XXII.

 Emmanuel. Prawdziwie, Bóg jest z nami.

hostia

Powołanie

Posted: 2 Maj 2011 by Sandra Kwiecień in religia
Tagi:

Nie żyje się, nie kocha się, nie umiera się – na próbę.
Jan Paweł II

W takim momencie pamiętajcie, oto przychodzi w Twoim życiu Chrystus i  mówi „pójdź za mną”. Nie opuszczaj Go. Nie odchodź. Przyjmij Jego  wezwanie. W przeciwnym razie może zachowasz wiele majętności,tak jak ten  młodzieniec w ewangelii, ale odejdziesz smutny. Pozostaniesz ze smutkiem  sumienia. Drodzy Przyjaciele, pragnę powiedzieć Waszym rówieśnicom i  rówieśnikom na różnych miejscach ziemi, spotykając sie z nimi na różnych  kontynentach i w różnych krajach, spotykając się z nimi podobnie jak dzisiaj z  Wami, że są w Polsce młodzi ludzie, którzy pragną świata lepszego, bardziej ludzkiego. Świata prawdy, wolności, sprawiedliwości i  miłości.Pragnę powiedzieć, tym Waszym rówieśnicom i rówieśnikom na  całym świecie, że są w Polsce ludzie, którzy to podstawowe pragnienie  mimo wszystkich trudności starają się wprowadzać w czyn i uczynić  rzeczywistością swoich środowisk,  swego narodu i społeczeństwa. Chcę im powiedzieć, że ludzie ci, ich rówieśnice i rówieśnicy w Polsce trwają na  rozmowie z Chrystusem,  słyszą jego wezwanie „pójdź za mną” i wezwanie to starają się stosować do  różnych powołań, darów jakie są udziałem każdego w Kościele i w społeczeństwie, że nie chcą rozstawać się z naszym Mistrzem i  Odkupicielem wśród smutku sumienia. Ale szukają u Niego wytrwale mocy i  radości. Takiej mocy i takiej radości, jakiej świat dać nie może, jaką  daje tylko On – Chrystus i Jego Eucharystia.

/Do młodych, Westerplatte  1987r./