Posts Tagged ‘pytania’

św. Jan Chryzostom "O kapłaństwie"

św. Jan Chryzostom „O kapłaństwie”

Czy nie wiesz, kim jest kapłan? Jest to anioł Pana. Bo czyż on nie mówi Jego słów? Jeśli nim gardzisz, nie gardzisz nim, lecz Bogiem, który go wybrał. „A skądże pewność, że go Bóg wybrał?” – zapytasz. No to jeżeli nie masz tego przeświadczenia, nadzieja twoja jest próżna. Jeśli bowiem Bóg przez niego nie działa, nie masz ani chrztu, ani udziału w Tajemnicach [Eucharystii], ani nie korzystasz z błogosławieństw; nie jesteś tedy chrześcijaninem.

„Jak to – powiesz – wszystkich Bóg wybiera, nawet niegodnych?” – Wszystkich Bóg nie wybiera, ale przez wszystkich sam działa, choćby nawet byli niegodni, aby lud był zbawiony. Jeśli bowiem przez oślicę i przez Balaama, człowieka zbrodniczego, przemówił w obronie ludu (por. Lb 22), to tym bardziej czyni to przez kapłana. Bo czego Bóg nie czyni dla naszego zbawienia? Czego nie mówi? Przez kogo nie działa? Jeśli działał przez Judasza, to i przez tych, którym powiada: Nie znam was, odstąpcie ode mnie wy, którzy nieprawość czynicie (Mt 7,23); jeśli inni wypędzali demony, to o wiele bardziej będzie działał przez kapłanów. Ponieważ, gdybyśmy chcieli badać życie przełożonych, sami moglibyśmy wybierać nauczycieli i wszystko by się przewróciło do góry nogami, na dół głową.

Posłuchaj, co mówi Paweł: U mnie zaś to jest rzecz najmniejsza, żebym był sądzony przez was lub przez sąd ludzki (1 Kor 4,3); i znowu: Ty czemu sądzisz brata swego? ( Rz 14,10). Jeśli nie należy sądzić brata, to tym mniej nauczyciela. Jeśli Bóg przykazał, dobrze czynisz, jeśli czynisz, a grzeszysz, jeśli nie czynisz; jeśli zaś przeciwnie, nie waż się i nie przeskakuj przez rów. Przeciw Aaronowi powstali po uczynieniu cielca Kore, Datan i Abiron (Lb 16,1). I co? Czy nie zginęli? Niech się każdy troszczy o swoje sprawy! I gdyby kapłan miał przewrotne wierzenia, to choćby był aniołem, nie słuchaj go; jeśli zaś naucza prawowiernie, nie zwracaj uwagi na jego życie, lecz na słowa. Masz Pawła, który cię kształtuje i uczynkami i słowem.

„Lecz ten a ten nie daje biednym – powiesz – i niedobrze rządzi”. – A skąd ty to wiesz? Póki się nie przekonasz, nie wiń, lękaj się odpowiedzialności! Wiele sądów wydaje się na podstawie podejrzenia. Naśladuj Pana, słuchaj, co mówi: Zstąpię i zobaczę, czy postępują tak, jak o nich krzyczą, czy nie, abym wiedział (Rdz 18,21). Jeśli poznał, zbadał i widział, czekaj na sędziego; nie zajmuj najprzód miejsca Chrystusa; do Niego należy zbadanie tego, nie do ciebie; ty jesteś ostatnim niewolnikiem, nie panem, ty jesteś owieczką, nie zajmuj się więc niepotrzebnie pasterzem, abyś nie był pociągnięty do odpowiedzialności także i za to, o co jego oskarżasz.

Ze strony: ciasna-brama.blogspot.com

Ze strony: ciasna-brama.blogspot.com

„A dlaczegóż tego, co mnie mówi, sam nie czyni?” – zapytasz. Nie on ci to mówi; jeśli jemu jesteś posłuszny, nie masz zapłaty; Chrystus cię upomina. Lecz co mówię? Nawet Pawła nie trzeba słuchać, jeśliby mówił coś od siebie, coś ludzkiego, ale trzeba słuchać Apostoła, który ma w sobie mówiącego Chrystusa. Nie sądźcie jedni drugich, lecz każdy siebie samego! Badaj własne życie! – „Lecz kapłan powinien być lepszy ode mnie” – powiesz. Dlaczego? „Bo jest kapłanem”. – A czegóż on nie ma więcej od ciebie? Czyż nie ma więcej trudów? Więcej niebezpieczeństw? Czy nie ma trwogi? Nie ma kłopotów? Mając tedy to wszystko, czyż nie jest lepszy od ciebie? A jeśli nie jest lepszy, to powiedz mi, czy powinieneś gubić samego siebie? Są to słowa szaleństwa. Bo skąd wiesz, że nie jest lepszy od ciebie? – „Jeżeli kradnie – powiesz – i łupi świętości”. Skądże to wiesz człowiecze? Po co się pchasz nad przepaść? Choćby ktoś powiedział, że ten a ten ma szatę z purpury, to choćbyś wiedział o tym, zatkasz uszy; a choćbyś mógł mu dowieść, prędko odskakujesz i udajesz, że nic nie wiesz, nie chcąc niepotrzebnie narażać się na niebezpieczeństwo; tu zaś nie tylko nie odskakujesz, ale i bierzesz na siebie niepotrzebne niebezpieczeństwo. Te słowa nie są bezkarne. Posłuchaj tylko, co mówi Chrystus: A powiadam wam, że z każdego słowa próżnego, które by wyrzekli ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu (Mt 12,3).

W ogóle sądzisz, że jesteś lepszy od kogoś, a nie wzdychasz, nie bijesz się w piersi, nie pochylasz w dół głowy i nie naśladujesz celnika? A więc sam się gubisz, choćbyś był lepszy. Jesteś lepszy? To milcz, byś pozostał lepszy; gdyś to powiedział, to odebrałeś wartość wszystkiemu. Jeśli sądzisz, że jesteś lepszy, to nie jesteś; jeśli nie sądzisz, dużoś dodał. Jeśli bowiem ten, który jest grzesznikiem, wyznawszy to odszedł usprawiedliwiony, to czegóż nie zyska ten, który nie jest bardzo grzeszny, a uważa się za grzesznika? Zbadaj swoje życie! Nie kradniesz? Lecz łupisz, lecz gwałcisz, lecz popełniasz tysiące podobnych występków.

Fot. Getty Images/FPM

Fot. Getty Images/FPM

Powiedz, gdybyś przyszedł do lekarza z raną, czybyś zaniechał przyłożenia leku i leczenia rany, a pytał ciekawie lekarza, czy on ma ranę, czy nie? I gdyby miał, czy troszczysz się o to? Albo ponieważ on ma ranę, czy znaczy to, że ty nie leczysz swojej i mówisz: „Trzeba być zdrowym, jeśli się jest lekarzem; a ponieważ on nie jest zdrowy, choć jest lekarzem, zostawiam i ja swą ranę bez leczenia”? Czy stąd, że kapłan jest niedobry, płynie jakaś pociecha dla podwładnego? Bynajmniej, lecz on poniesie określoną karę, i to zasłużoną i odpowiednią …

„Powiedz mi, czy on jest zły?” – I cóż z tego? Czy ten, co nie jest zły, świadczy ci wielkie dobrodziejstwa? Bynajmniej, bo wszystko dokonywa się przez twoją wiarę. Ani sprawiedliwy ci nie pomoże, gdy nie jesteś wierzący, ani zły ci nie zaszkodzi, gdy masz wiarę. Przez krowy Bóg prowadził Arkę, gdy chciał ocalić swój lud (por. 1 Sm 6). Czy to życie kapłana, czy cnota dokonywa czegoś takiego? Nie takie łaski daje Bóg, aby się spełniały przez cnotę kapłańską; wszystko jest dziełem łaski; do kapłana należy tylko otwarcie ust, a wszystko działa Bóg – kapłan spełnia tylko rolę symbolu.

———————————————————————————————————————————————–

Jan Chryzostom  „O kapłaństwie”

Księga Adoptowanych Kapłanów

Posted: 23 stycznia 2012 by Sandra Kwiecień in ddak, prawa autorskie, pytania
Tagi: ,

Księga Adoptowanych Kapłanów

Czym ona jest? Czemu służy? Czy w ogóle jest potrzebna?

Od czasu do czasu pojawia się pytanie o to, czy w Księdze Adoptowanych Kapłanów pojawi się dopisek o diecezji, z której pochodzi adoptowany kapłan. Pomyślałam więc, że warto ogólnie przybliżyć trochę charakter i cel tejże Księgi.

Księga Adoptowanych Kapłanów (KAK) jest spisem księży, którzy zostali adoptowani w ramach Dzieła Duchowej Adopcji Kapłanów. Zawiera ona informacje o adoptowanych kapłanach, dacie rozpoczęcia, rodzaju i ilości adopcji podjętych za poszczególnych księży- czy to diecezjalnych czy zakonnych. Składa się ona ze strony głównej oraz podstron uporządkowanych alfabetcznie, według nazwisk adoptowanych kapłanów.

Odpowiadając na Wasze pytania o diecezję- dane osobowe znajdujące się na stronie są ograniczone jedynie do tych informacji, które są ogólnodostępne w internecie i nic ponadto nie jest umieszczane. Nie wpisujemy także diecezji, do której dany kapłan należy, także w przypadku księży o tym samym nazwisku- wychodzimy bowiem z założenia, że Księga Adoptowanych Kapłanów jest przede wszystkim rodzajem świadectwa, że społeczeństwu nie jest obojętny los ich duszpasterzy i zdają sobie sprawę z potrzeby ich wspierania. KAK jest także dowodem na to, że Dzieło jest akcją wiarygodną, a liczby tu umieszczane nie są zmyślone lub zawyżone. Księga służy nierzadko także samym kapłanom, którzy mogą zerknąć na stronę, i dowiedzieć się ile jest trwających adopcji i jakiego rodzaju one są (stała, terminowa). W przypadku zakończenia duchowej opieki, zdarza się czasami, że dany kapłan prosi o dopisanie go do listy zgłoszeniowej, prosząc w ten sposób o dalszą modlitwę.

Prowadzimy także statystyki, które są do wglądu na stronie głównej, a które zawierają takie informacje, jak:
1. ilość adoptowanych od początku akcji
2. ilu aktualnie kapłanów jest otoczonych opieką modlitewną
3. liczbę aktualnie trwających adopcji (niektórzy kapłan mają bowiem więcej, aniżeli jednego duchowego opiekuna)
4. ilu kapłanów adoptowano w bieżącym i poprzednim miesiącu

Do tego typu podsumowań nie doliczamy zakończonych modlitw,  nie zawyżając w ten sposób statystyk i bieżącego stanu adopcji.

Mam nadzieję, że ten krótki opis przybliżył Wam choć trochę charakter i cel Księgi Adoptowanych Kapłanów, a także pomoże tym, którzy dopiero niedawno trafili na tę stronę 🙂

Ufność

Posted: 20 listopada 2011 by Sandra Kwiecień in modlitwa, przemyślenia, pytania
Tagi: , ,

Pewnego wieczoru zacząłem wymieniać wszystkich dobrych ludzi, których spotkałem w moim życiu. Musiałem to jednak przerwać, bo chyba nigdy bym nie skończył.

Te słowa są autorstwa ks. Jana Twardowskiego i pozwoliłam je sobie zacytować, gdyż stanowią doskonały początek, ale i zakończenie tej notki. Oto dziś bowiem mamy 506 dzień istnienia akcji Dzieła Duchowej Adopcji Kapłanów. W tym czasie zdołałam poznać blisko 950 nowych osób- Was 🙂

Osób- ludzi dobrej woli, którzy podjęli się wielkiego wyzwania. W dzisiejszych czasach, gdy obietnice łamie się zatrważająco łatwo,  te „zwykłe”  liczby statystyczne stanowią świadectwo wierności wyborowi, konsekwencji i lojalności wobec drugiego człowieka i wobec siebie samego.

Właśnie- wierności wyborowi. Zwłaszcza wtedy, gdy nie widzimy ani żadnych zmian, ani poprawy i ogarnia nas powoli poczucie beznadziejności i zniechęcenia. Czasem prosimy o zdrowie,  kiedy indziej o swoje lub czyjeś nawrócenie. Wtedy wiara nie wystarcza. Ale jest coś większego,  aniżeli właśnie wiara. Tym czymś jest ufność. Ufność pokładana w Bogu. Modląc się o dobro dla kogoś, o pomoc- to ta modlitwa jest Bogu miła. Nie zawsze jednak się spełni tak, jakbyśmy tego oczekiwali, a już z pewnością nie w tempie ekspresowym. Człowiek przez swoją słabość, grzech- oddalił się od Stwórcy. CPH230060Czy pamiętasz jak długo Izraelczycy wędrowali przez pustynię? Trasa, którą mogli przebyć w kilka tygodni, zajęła im 40 lat. Tyle czasu potrzebował Naród Wybrany, by znaleźć Pana, by do Niego wrócić. I my sami oraz ci, za których się modlimy, czasem potrzebujemy czasu. Cud wolnej woli, która została nam podarowana, sprawia, że często zbaczamy z kursu i próbujemy chodzić własnymi drogami.

Co robić, gdy ogarnia zwątpienie lub niechęć? Modlić się dalej. Jeśli nie będę kontynuować, to mogę być pewna, że wtedy na pewno nic się nie zmieni.  Ale jeśli nie przestanę, to owoc prędzej czy później się pojawi. Św. Monika czekała 20 lat. Koszmarnie długo, prawda? Ale się doczekała. Niemało mamy dostępnych świadectw świętych i mistyków, którzy opowiadali o tym, jak Jezus cierpi patrząc na grzech Swoich dzieci- ludu Bożego i jego kapłanów. Bóg pragnie naszej modlitwy i pragnie jej wysłuchać- przecież On przez nasze grzechy cierpi.

Piękne frazesy. A ja osobiście bardzo lubię te na okrągło powtarzane hasła,  bo wbrew pozorom- są prawdziwe. „Bóg cię kocha”, „dobrze, że jesteś”. Trochę nadużywane już nam się znudziły i zatraciły swój sens w naszych uszach. Przyzwyczajeni do tych banalnych stwierdzeń, zbywamy je milczeniem lub tylko uśmiechamy się z politowaniem. „Tak, tak- już to słyszałam”.

defaultPoznałam blisko 950 osób, które zgłosiły się, chcąc same i dobrowolnie podjąć się tego, by za kogoś się modlić. I jestem pewna, że wiele osób przeżywa kryzys, uczucie osamotnienia i beznadziejności  tego wszystkiego- ja tak bowiem mam. Ale widzę też,  i doświadczam, że cierpienie i trudności są drogą- nie tylko dla naszych kapłanów, ale i dla nas samych, którzy swoimi modlitewnymi skrzydłami kogoś otaczamy. Bóg uczy i nas- cierpliwości, pokory i tej ufności, bez której wiara jest niewiele warta. Cóż  bowiem z tego, że wierzę w Boga? To za mało, muszę Mu jeszcze zaufać.  Złożyłam swoje życie w ręce Opatrzności. Ręce, których ani nie mogę zobaczyć, ani dotknąć. Ale doświadczam tego, że Bóg kieruje mnie drogą także ku mojemu zbudowaniu i zbawieniu.

I w imieniu kapłanów, którzy czasem piszą jak bardzo są Wam wdzięczni i wierzą, że Wasz udział w ich pracy duszpasterskiej na pewno będzie wielki- chciałabym podziękować.  I za to świadectwo, które dajecie sobie nawzajem- właśnie tutaj.

Stosując tu pewną analogię do naszych trudności, posłużę się pewnym żartobliwym stwierdzeniem ks. Artura Maliny, genialnego biblisty, który nawiązując do sytuacji, gdy Jezus zapowiedział Swoją mękę i zmartwychwstanie (Mk 8, 31-33), postanowił jakoś pocieszyć Swoich zmartwionych uczniów:

– Dlaczego Pan Jezus zabrał uczniów na górę Tabor?
– Bo byli w dołku.

 Cudu przemienienia i wiary w to, że cierpienie staje się drogą ku zbawieniu – udzielaj nam Panie.

tajemnica_2_4

Zło brakiem dobra

Posted: 10 października 2011 by Sandra Kwiecień in przemyślenia, pytania, religia
Tagi: , ,

– Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią.
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
– Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
– Tak panie profesorze.
– Czyli wierzysz w Boga.
– Oczywiście.
– Czy Bóg jest dobry?
– Naturalnie, że jest dobry.
– A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
– Tak.
– A Ty – jesteś dobry czy zły?
– Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości – Ach tak, Biblia!

A po chwili zastanowienia dodaje:
– Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
– Oczywiście, panie profesorze.
– Więc jesteś dobry…!
– Myślę, że nie można tego tak ująć.
– Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej – Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?

Jezus_GibsStudent nadal milczy, więc profesor dodaje – Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda? – aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
– Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
– No tak.. jest dobry.
– A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada – Nie.
– A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
– Od Boga.
– No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu – czy na świecie istnieje zło?
– Istnieje panie profesorze …
– Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
– Prawda.
– Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.

Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
– A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
Student drżącym głosem odpowiada – Występują.
– A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie – Kto je stworzył?
– wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
– Powiedz mi – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby – Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa, synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
– Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
– W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
– Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
– Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
– Nie panie profesorze.
– A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?

pompous lecturer 2 of 2– Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
– I nadal w Niego wierzysz?
– Tak.
– Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?
– Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.
– Tak, wiarę… – powtarza profesor – i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.

Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
– Panie profesorze – czy istnieje coś takiego jak ciepło?
– Tak.
– A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
– Tak synu, zimno również istnieje.
– Nie panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
– Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.

– A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
– Tak – profesor odpowiada bez wahania – czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
– Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta.
Zapowiada się dobry semestr.
– Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
– Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
– Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
– Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie – wyjaśnia student – twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko.
Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć – czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
– Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
– A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta.
Bardzo dobry semestr, naprawdę.

lecturer– Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
– Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali – Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
– Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to że nikt. A zatem zgodnie z naukowa metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
– Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
– A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi – Oczywiście że istnieje.
Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
– Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga.
Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.

Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

73145040

DDAK w pigułce…

Posted: 10 sierpnia 2011 by Sandra Kwiecień in pytania
Tagi:

„DDAK w pigułce” to tytuł nowo powstałej zakładki. Powstała ona z myślą o tych, którzy potrzebują najpierw zapoznania się z ogólnymi zasadami akcji, zanim się nią na dobre zainteresują, a także jest swoistą odpowiedzią na powtarzające się wciąż błędy w komunikatach prasowych. Dlatego też zdecydowałam się w jednym miejscu, ogólnie i zwięźle przedstawić najważniejsze punkty akcji, a po dalsze szczegóły odsyłając już w inne miejsca tegoż bloga. Wszystkie zmiany zachodzące na stronie, aktualizacje i przebudowy działów są konsekwencją nieustannego rozwoju akcji, a także chęcią ułatwienia Wam nawigacji na stronie. Mam nadzieję, że zmiany idą ku lepszemu, nie gorszemu.

Zachęcam do wyrażenia swojego zdania w ankiecie i jeżeli tylko zechcecie podzielić się swoimi uwagami- także w komentarzach, zwłaszcza w przypadku, gdy uważacie, że układ zakładek jest zły. Chętnie zapoznam się z Waszymi propozycjami zmian.

Czy modlitwa za kapłanów w ogóle ma sens?

Posted: 3 kwietnia 2011 by Sandra Kwiecień in przemyślenia, pytania
Tagi: ,

Zdarza się, że dostaję maile od osób, które czują się rozczarowane i zniechęcone, głównie przez to, że mimo swych ustawicznych modlitw, nie widzą żadnej zmiany lub poprawy u danego kapłana. Dlatego też zapytałam kapłanów- czy modlitwa za nich ma sens? Pozwolę sobie tutaj przedłożyć cytaty pewnej wypowiedzi:

  • wierzę w siłę i moc modlitwy i wiem, że bez modlitwy własnej i innych ludzi nie dałbym rady robić tego, co robię
  • każdy chrześcijanin doświadcza w swoim życiu pokus, tym bardziej ksiądz, który bądź co bądź, jak mówią niektórzy, walczy na pierwszej linii frontu i gdyby nie modlitw,a to być może wszedłby w największe grzechy i zdrady Boga i swego powołania
  • to my, po ludzku często odnosimy wrażenie, że nasza modlitwa jest bezskuteczna, ale nawet nie zdajemy sobie sprawy, przed czym ona nas chroni (gdyby jej zabrakło, to kto wie czy np. ten wspomniany kapłan jeszcze byłby kapłanem; na razie trwa w kapłaństwie choć być może jego życie nie do końca współgra z otrzymanym powołaniem, ale … jest wciąż kapłanem!)
  • modlitwa wyprasza nam również łaskę nawrócenia czy powrotu do źródeł powołania, a to nawrócenie dokonuje się w znanym Bogu czasie, ale również nie bez znaczenia jest w tym miejscu nasza modlitwa (np. św. Teresa wlk przez długie lata będąc zakonnica prowadziła bardzo luźne, towarzyskie, światowe życie i dopiero po długim czasie zrozumiała jak błądziła i żyła daleko od swego powołania)
  • św. Monika ponad 20 lat modliła się za swego syna Augustyna i … wyprosiła tę łaskę, dlatego im bardziej ktoś gubi się na drodze swego powołania, tym więcej potrzebuje modlitwy
  • czasami doświadczam jakiegoś dołka i bywa tak, że po nocy, jakby nowa nadzieja zstępuje do serca, chcę wierzyć, że jest to owoc modlitwy innych za mnie

Mam nadzieję, że te słowa będą stanowiły pociechę dla tych, którzy upadają na duchu i czują bezsens modlitwy. Nie ustawajcie!