Posts Tagged ‘święta’

Nawrócić się

Posted: 25 marca 2018 by Magdalena Maraj in przemyślenia, święta
Tagi: ,

Wydaje nam się, że mamy czas. I przekornie mimo, że świat pędzi coraz szybciej robimy wszystko by mieć, posiadać. Czasem zatracając w tym swoje być. Czas jest pojęciem względnym. Nasze życie umiejscowione jest w pewnym miejscu i czasie. Wielki Post ma nam przypomnieć, że nie mamy czasu.

Nie mamy czasu na to, by go zmarnować, by go stracić, by przeżyć życie nie patrząc na Boga i innych ludzi, w których On żyje – na to nie mamy czasu. I choć Bóg widzi inaczej, bo w niebie czas nie istnieje, my jesteśmy nim ograniczeni. Kiedyś umrzemy. Kiedy? To zostawiamy Bożej mądrości. Święta Paschalne napawają nas jednak nadzieją, że śmierć nie jest końcem, że śmierć Jezusa otworzyła nam bramy nieba i jest tam dla nas miejsce.

Wielki Post powinien być czasem zatrzymania i zamyślenia nad swoim życiem. Jak go wykorzystaliśmy? Każdy to oceni we własnym sumieniu, jednak jeśli coś wciąż jest nie tak to mamy jeszcze czas, jeszcze kilka dni. Nie wiemy kiedy przyjdzie nam spotkać się z Bogiem, jest to jednak pewne, że taki czas nadejdzie. Zwróćmy się w stronę Pana Boga, bo Jemu na nas bardzo zależy.

Dzisiejsza niedziela – Palmowa jest ostatnią niedzielą Wielkiego Postu, otwiera ona Wielki Tydzień. Za kilka dni będziemy przeżywać święta paschalne, będziemy cieszyć się ze Zmartwychwstania Pana Jezusa. Dziś jednak Kościół daje nam kolejną niedziele i stawia przed naszymi oczami Jezusa, który wjeżdża do Jerozolimy witany przez tłumy. Za kilka dni to właśnie tłum skaże Go na śmierć i mękę.

W Niedziele Palmową tradycyjnie już święcimy palmy. Jest to pamiątka wjazdu Jezusa do Jerozolimy gdy tłum obwołując Go Królem ścielił przed  Nim gałązki. Jest to także nasze wyznanie wiary i decyzja pójścia za Chrystusem. Obwołując Chrystusa Królem chcemy przejść z Nim przez krzyż aż do zmartwychwstania. W tą niedziele kapłan nie ubiera fioletowych szat tylko czerwone, a cała liturgia przypomina nam, że Jezus jest Królem. Męka i śmierć nie odbiera Mu godności królewskiej, ale tym bardziej ją podkreśla. Bóg jest bowiem Bogiem nie z tego świata, a Jego królestwo jest o wiele większe i potężniejsze niż królestwa ziemskie.

Od Wielkiego Poniedziałku do Wielkiej Środy włącznie Pan Jezus dzień spędzał w Jerozolimie i nauczał w świątyni, a na noc udawał się do odległej o ok. 3 km Betanii, aby tam przenocować. Zapewne gościny Jemu i Jego uczniom udzielał Łazarz w swoim domu – z wdzięczności za niedawne wskrzeszenie go z grobu

W Wielki Poniedziałek w drodze do Jerozolimy Chrystus uczynił uschłym figowe drzewo za to, że nie znalazł na nim owocu, a tylko same liście (Mt 21, 18-19; Mk 11, 12-14). Kiedy wszedł na plac świątyni i zobaczył tam kupców z towarami i bydłem, wypędził ich stamtąd (Mt 21, 12-13; Mk 11, 15-19; Łk 19, 45-48).

W Wielki Wtorek Pan Jezus prowadził najgwałtowniejsze polemiki ze starszyzną żydowską, które zakończył wielokrotnym „biada”, rzuconym na swoich zatwardziałych wrogów (Mt 21, 20 – 23, 39; Mk 11, 27-32. 41; Łk 20, 9 – 21, 1). W wielkiej też mowie eschatologicznej zapowiada całkowite zniszczenie Jerozolimy oraz koniec świata, jaki zamknie dzieje ludzkości (Mt 24, 1-41; Mk 13, 1-33; Łk 21, 5-34). Zapowie także powtórne swoje przyjście na ziemię w chwale (Mt 25, 31-46). W przypowieści o roztropnym słudze, o mądrych i głupich pannach i o talentach będzie nawoływał do czujności (Mt 24, 42-55. 30; Mk 13, 33-37; Łk 21, 34-36).

Wielka Środa ma bezpośredni już kontakt z wydarzeniami Wielkiego Czwartku i Piątku. Sanhedryn na tajnej naradzie postanawia za wszelką cenę zgładzić Jezusa. Judasz ofiaruje Wielkiej Radzie Żydowskiej swoją pomoc za srebrniki, przyrzekając śledzić Chrystusa, a gdy będzie sam – zawiadomi o tym Sanhedryn (Mt 26, 1-16; Mk 14, 1-11; Łk 22, 1-6), aby Go można było pojmać (http://brewiarz.pl).

 

Reklamy

Oto syn Twój (…) Oto Matka twoja

Posted: 11 lutego 2018 by Magdalena Maraj in święta
Tagi:

13 maja 1992 roku św. Jan Paweł II ustanowił Światowy Dzień Chorego. Obchody tego dnia wyznaczono we wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourde, czyli 11 lutego.

Jest wiele różnych chorób. Jedne dotykają nas ze względu na wiek, inne zupełnie nie wiadomo skąd się biorą i dlaczego dotykają tego właśnie człowieka. Jedne są bolesne bardziej, inne mniej. Jedne choroby możemy zauważyć patrząc na osobę chorą, ale są i takie, których nie widać gołym okiem.

Czy potrzebny jest więc tak konkretny dzień w roku, w którym nasz wzrok kierujemy na chorych? Jan Paweł II odpowiedział nam na to pytanie mówiąc, że dzień ten ma na celu uwrażliwienie ludu Bożego i – w konsekwencji – wielu katolickich instytucji działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym; pomagania chorym w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenie w duszpasterstwo służby zdrowia wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych, popieranie coraz cenniejszego zaangażowania wolontariatu…

Trudno zrozumieć nam sens cierpienia, od którego żadna choroba nie jest wolna. Z pomocą i tym razem przychodzi nam papież Jan Paweł II, który mówi: Myślę w tej chwili o wszystkich ludziach chorych, gdziekolwiek przebywają. Cierpienie jest tajemnicą szczególnie nieprzeniknioną i dlatego jakże często trudną do zrozumienia, do przyjęcia przez człowieka. Człowiek dotknięty chorobą, dotknięty jakimkolwiek cierpieniem, często pyta siebie samego: dlaczego ja muszę znosić ból? I prawie natychmiast stawia sobie inne pytanie: po co, jaki jest sens tego cierpienia, które mnie dotknęło? A gdy nie znajduje odpowiedzi, często się załamuje, bo cierpienie staje się silniejsze od niego. Cierpienie nie jest karą za grzechy ani nie jest odpowiedzią Boga na zło człowieka. Można je zrozumieć tylko i wyłącznie w świetle Bożej miłości, która jest ostatecznym sensem wszystkiego, co na tym świecie istnieje.

Papież wskazuje nam na bardzo trudną prawdę, która dotyka tak wielu ludzi, także z naszego otoczenia. Cierpienie to tajemnica. Św. Jan Paweł II nie przypadkowo wskazuje na Bożą miłość, jako światło dzięki któremu możemy dojrzeć sens tego co nas spotyka. Choroba jest także często wielką próbą wiary, musimy jednak pamiętać, że Bóg jest obrońcą cierpiących i nie zostawia żadnego człowieka w żadnej potrzebie.

W tym roku obchody Światowego Dnia Chorych odbywają się już po raz dwudziesty szósty. Ich temat to słowa z Ewangelii  Oto syn Twój (…) Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 26-27). Ten dzień ma zwrócić naszą uwagę na sens cierpienia oraz na osoby chore. Pamiętajmy o takich osobach, o służbie zdrowia, która im posługuje i pomaga zdrowieć a czasem umożliwia normalne życie.

Mamy wielu świętych, patronów osób chorych, których możemy prosić o wstawiennictwo w różnych chorobach. Św. Wolfgang – patron chorych na padaczkę, św. Wit – patron chorych na oczy, św. Walenty – patron osób psychicznie chorych, św. Teresa od Jezusa – patronka chorych na serce i ból głowy, św. Sebastian i  św. Rozalia – patroni chorych na choroby zakaźne, św. Peregryn – patron nieuleczalnie chorych, św. Otylia – patronka chorych na choroby gardła, św. Łucja – patrona chorych dzieci… i wielu, wielu innych patronów i orędowników w różnych chorobach.

W każdym przypadku choroba i cierpienie są ciężką próbą. Ale świat bez ludzi chorych – choć to zabrzmi może paradoksalnie, byłby światem uboższym o przeżycie ludzkiego współczucia, uboższym o doświadczenie nieegoistycznej, niekiedy wręcz heroicznej miłości – św. Jan Paweł II

 

Przyjął chrzest

Posted: 7 stycznia 2018 by Magdalena Maraj in święta
Tagi:

W pierwszą niedziele po Objawieniu Pańskim (święcie Trzech Króli) obchodzimy w Kościele niedziele Chrztu Pańskiego. Ta niedziela przenosi nas nad Jordan, gdy Pan Jezus przyjmuje chrzest z rąk Jana Chrzciciela. Chrystus jest Bogiem i Człowiekiem. Jako Bóg nie potrzebuje chrztu, przyjmuje jednak chrzest jako człowiek. Gdy Jezus wszedł do wody z nieba dało się słyszeć głos Ojca, który wskazał na Jezusa jako na Swojego umiłowanego Syna.

Ta niedziela powinna nam przypomnieć nasz chrzest. I mimo, że go nie pamiętamy, Sakrament ten zostawił na naszej duszy ślad. I jakąkolwiek drogę wybierzemy i cokolwiek dalej się wydarzy to znamię będziemy mieć już zawsze wyryte na sercu. Chrzest nazywany jest także Bramą Sakramentów, otwiera bowiem człowieka na inne sakramenty. Chrzest jest bowiem tym pierwszym, pozwalającym na przyjmowanie innych.

Jak podpowiada nam Katechizm Kościoła Katolickiego: Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Duchu (vitae spiritualis ianua) i bramą otwierającą dostęp do innych sakramentów. Przez chrzest zostajemy wyzwoleni od grzechu i odrodzeni jako synowie Boży, stajemy się członkami Chrystusa oraz zostajemy wszczepieni w Kościół i stajemy się uczestnikami jego posłania: „Chrzest jest sakramentem odrodzenia przez wodę i w słowie” KKK 1213

Będąc w Czechach byłam świadkiem przygotowania do chrztu dla ludzi dorosłych – katechumenów. Czas takiego przygotowania trwa około roku. Przez ten czas kandydat bierze udział w katechezach, naukach, modlitwach. Uczestniczyłam tam w dwóch obrzędach dla osób przygotowujących się do przyjęcia chrztu. Pierwszym był obrzęd przyjęcia do katechumenatu, drugim był obrzęd przyjęcia modlitwy „Ojcze nasz”. Piękne obrzędy, pokazujące niezwykłą głębie naszej wiary.

Na chrzcie świętym każdy z nas otrzymał imię. Nie tylko to, którym posługujemy się na co dzień, ale także imię Dziecka Bożego. Każdy z nas przez chrzest stał się dzieckiem samego Boga, zostaliśmy włączeni w Mistyczne Ciało Chrystusa. Poprzez chrzest zostaliśmy także włączeni we wspólnotę Kościoła. To ważne, bo od tej pory nigdy nie jesteśmy sami. We wspólnocie Kościoła możemy dawać i przyjmować miłość. W tej wspólnocie wierzących możemy dzielić się także świadectwem i wiarą. To niezwykle ważny i cenny dar.

W niedziele Chrztu Pańskiego widząc oczami wiary Jezusa zanurzającego się w Jordanie chciejmy dostrzec łaskę i dar wiary, jaki został nam przekazany na chrzcie świętym. Chrzest zobowiązuje nas także  do życia według Bożego Słowa i Jego praw. Na naszym sercu została wyryta pieczęć, staliśmy się Dziećmi Bożymi. Nie traktujmy więc tego sakramentu jako obowiązek czy tradycję. Popatrzmy na niego jak na niezwykły dar. Sam Jezus przyjmując chrzest wskazał nam na jego wartość i ważność.

Chrzest jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga… Nazywamy go darem, łaską, namaszczeniem, oświeceniem, szatą niezniszczalności, obmyciem odradzającym, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze. Darem – ponieważ jest udzielany tym, którzy nic nie przynoszą; łaską – ponieważ jest dawany nawet tym, którzy zawinili; chrztem – ponieważ grzech zostaje pogrzebany w wodzie; namaszczeniem – ponieważ jest święty i królewski (a królów się namaszcza); oświeceniem – ponieważ jest jaśniejącym światłem; szatą – ponieważ zakrywa nasz wstyd; obmyciem – ponieważ oczyszcza; pieczęcią – ponieważ strzeże nas i jest znakiem panowania Boga –  Grzegorz z Nazjanzu