Zasady adopcji

Duchowa Adopcja Kapłana polega na tym, że dana osoba zobowiązuje się do codziennej modlitwy za dowolnego, przez siebie wybranego kapłana na czas określony. Termin ten może obejmować od kilku tygodni nawet do końca życia (nawet po śmierci kapłana – tak, aby trafił on do nieba i stamtąd wstawiał się za nami).

JAKIE MODLITWY?

*

OBOWIĄZKOWE:

  1. codzienna dowolna modlitwa za kapłana (codzienne wstawiennictwo i prośba o łaski na każdy dzień)

ZALECANE (w miarę indywidualnych możliwości):

  1. co najmniej raz w miesiącu uczestnictwo we Mszy Świętej w intencji wybranego księdza/ zakonnika
  2. co najmniej raz w miesiącu odmówienie różańca
  3. co najmniej raz w miesiącu odmówienie Koronki do Bożego Miłosierdzia *

Obowiązkowa modlitwa jest całkowicie dowolna. Może to być modlitwa różańcem, Pismem Świętym, ulubiona litania, 10 razy Ojcze nasz itd. Każdy wybiera taką modlitwę, jaka odpowiada mu najbardziej. Może być nawet codziennie inna! Modlitwy zalecane nie są obowiązkowe. Jeżeli ktoś czuje się na siłach, warto jednak by modlił się poprzez Koronkę do Bożego Miłosierdzia, czy różaniec, a już zwłaszcza poprzez uczestnictwo w Mszy świętej z intencją wstawiennictwa za kapłana.

*

JAK WYSŁAĆ SWOJE ZGŁOSZENIE?

*

Chęć przystąpienia do Dzieła Duchowej Adopcji wystarczy zgłosić poprzez wysłanie do mnie maila: sandra.kwiecien@gmail.com

W treści należy podać:

  • swoje imię  (nazwisko nie jest konieczne),
  • imię i nazwisko kapłana, za którego zobowiązujemy się modlić -prosimy o podawanie nazwiska w mianowniku, by uniknąć ewentualnych błędów :),
  • diecezję z której pochodzi i w której obecnie pracuje,
  • czas trwającego zobowiązania,
  • jeśli dysponujecie  jakimś kontaktem do kapłana:  adresem, mailem, to byłabym bardzo wdzięczna, bo przyspieszyłoby to proces powiadamiania,
  • w przypadku innej narodowości niż polska, należy bezwzględnie podać kraj pochodzenia kapłana,
  • jeżeli pragniecie, aby adoptowany kapłan wiedział kto go adoptował – należy umieścić zgodę na przekazanie swoich personaliów w zgłoszeniu, podając swoje imię i nazwisko i wyraźnie zaznaczając, że wyrażacie zgodę na przekazanie Waszych danych,
  • jeżeli kapłan nie jest księdzem diecezjalnym, lecz zakonnym – bardzo prosimy, by pamiętać o podaniu nazwy lub skrótu zakonnego.

Bardzo proszę o przesyłanie zgłoszeń w treści maila, a nie w załączniku.

*

REZYGNACJA

*

Jeśli zdarzy się, że z pewnych względów nie będzie możliwości kontynuowania adopcji, proszę by postępować odpowiedzialnie i od razu o tym zawiadomić, tak by ktoś inny mógł jak najszybciej przejąć danego kapłana. Pragnę także zwrócić uwagę na to, by przemyśleć decyzję o rezygnacji z adopcji, zwłaszcza stałej. Nie są to „oficjalne” zobowiązania, nie zmienia to jednak faktu, że coś komuś obiecujemy – kapłanowi, że obejmiemy go modlitwą, w żadnym wypadku nie członkom DDAK. Każdy chrześcijanin wie, że niedotrzymanie danego słowa wiąże się z odpowiedzialnością moralną. Warto walczyć o to, by się modlić. Jesteśmy powołani do życia według woli Bożej i modlitwa jest obowiązkiem wszystkich wierzących – jeśli nie możemy porwać się na odmówienie różańca czy koronki, to sama prośba o błogosławieństwo, wraz z choćby jedną „Zdrowaśką” to już wstawiennictwo za kapłanem. Nie ustawajmy w modlitwie!

*

JAKIE SĄ RODZAJE „ADOPCJI”?

*

Adopcję dzielimy na terminową i stałą.

Adopcja terminowa polega na zobowiązaniu się na czas określony do adopcji, np. miesiąc, dwa miesiące, 6 miesięcy, rok, 3 lata, 10 lat itd. To po prostu dowolnie wybrany okres, z określoną datą zakończenia modlitwy. Uczestnik sam wybiera jak długo czuje się na siłach modlić za danego księdza i może być to termin nawet „nietypowy”, np. 174 dni. To wszystko zależy od Was!

Adopcja stała polega na tym, że dana osoba zobowiązuje się modlić za danego kapłana do końca swojego życia. Zanim Czytelniku podejmiesz się tego rodzaju adopcji, zastanów się co najmniej 4 razy nad tym! To nie jest łatwa sprawa. Nie będziemy Cię oszukiwać – często nie będzie Ci się chciało. Nie raz, nie dwa napotkasz trudności, zniechęcenie, czekać Cię będzie walka duchowa, a w niektórych przypadkach oziębłość ze strony kapłana. Modlitwa to rzeczywistość, a nie klepanie paciorków do ściany i to rzeczywistość dynamiczna. Będziesz się ścierać z samym sobą i swoimi słabościami, a także z tymi, którym nie jest na rękę Twoja modlitwa. Dlatego zawsze lepiej na początek zacząć od krótszej modlitwy, może przedłużanej po parę razy, nim skoczysz na głęboką wodę.

*

ADOPTOWAŁEM. I CO DALEJ?

*

Kapłan, za którego postanowiłeś się modlić, otrzyma od nas powiadomienie o Twoim zobowiązaniu. Jeśli tylko mamy do niego kontakt mailowy, otrzyma od nas coś takiego: POWIADOMIENIE.

Oczywiście, możesz zastrzec, że nie chcesz go powiadamiać. Możesz też ujawnić kapłanowi swoją tożsamość, lecz to także zależy od Ciebie. Więcej szczegółów w zakładce „Najczęściej zadawane pytania”.

Jeśli zaszalałeś i podjąłeś się adopcji stałej, Twój duchowy „podopieczny” otrzyma także Kartę Adopcyjną, będącą pamiątką Twojego zobowiązania. Aby dowiedzieć się co to takiego i kiedy ją otrzyma – przeczytaj zakładkę „Najczęściej zadawane pytania” – odszukaj sekcję dotyczącą Kart Adopcyjnych. Tam, krok po kroku, przedstawiamy szczegóły dotyczące owej „pamiątki”.

Komentarze
  1. Joanna pisze:

    Mewa;Ja też podjęłam duchową adopcję za kapłana, który nie jest lubiany w swojej parafii i muszę powiedzieć, że sprawia mi to dużą radość, mimo że Jego postępowanie jest jakie jest.

  2. mewa pisze:

    Zaczęłam się zastanawiać nad adopcją kapłana po tym, jak został zaadoptowany mój brat i widziałam, jaką sprawiło mu to radość. Z tym, że nie jest to kapłan szczególnie bliski, wręcz przeciwnie… Swoim zachowaniem w kościele sprawia, że nie mam ochoty uczęszczać na Eucharystię w tej, a nie innej, świątyni. Ksiądz swoim zachowaniem zniechęca do siebie wszystkich. Sama wielokrotnie miałam ochotę zgłosić do kurii fakt nadużyć jakich dopuszcza się przy odprawianiu Mszy Świętej, ale powstrzymywałam się z obawy przed nie zrobieniem kapłanowi krzywdy. Coraz wyraźniej widzę, że jedyną słuszną reakcją powinna być intensywna modlitwa za tego kapłana. I choć wiem, że to będzie szczególnie trudne coraz bardziej utwierdzam się, że to zadanie, jakie Pan Bóg mi dzisiaj daje…

    • Via Spei pisze:

      Myślę, że warto byłoby abyś zdecydowała się na modlitwę za tego Księdza.
      To ważne, aby nią mu towarzyszyć.
      Spróbuj… Chociaż na krótki czas.

    • Ziutek pisze:

      Mewa, dzięki za ten wpis. Widzę, że nie jestem sam. Duchową adopcję podjąłem w podobnych okolicznościach, wybierając nie jednego z tych kapłanów, którzy są dla mnie przewodnikami duchowymi, ale właśnie kapłana, którego sposób odprawiania Mszy świętej powoduje powszechne zgorszenie. W przekonaniu, że właśnie w tym celu Pan Bóg postawił mnie na jego drodze. I powiem Ci, że nie żałuję.

    • Spes pisze:

      Tak, na pewno ten kapłan modlitwy potrzebuje, bo tylko Bóg może pociągnąć go na nowo do Siebie. Ja również podjęłam modlitwę za takiego kapłana w swojej parafii i widzę po dwóch latach, że Bóg dokonuje w Nim przemiany, przynajmniej tak to wygląda na zewnątrz. Polecam także lekturę Rękopisów i Listów św. Teresy od Dzieciątka Jezus, była genialna w pojmowaniu modlitwy za innych, zwłaszcza za kapłanów…

  3. Natalia pisze:

    Witam serdecznie! Zastanawiam się nad adopcją kapłana (na razie tylko na jakiś czas). Jest to osoba dla mnie ważna, i czuję się wręcz zobowiązana do modlitwy za niego. Jednak nie ukrywam, że trochę przeraziły mnie niektóre komentarze związane z ogromnymi trudnościami jakie podczas tej modlitwy się pojawiają. Rzeczywiście sama też doświadczyłam, że np. odmawiając nowennę w intencji kapłana działy się delikatnie mówiąc nieprzyjemne rzeczy. W zasadzie już byłam zdecydowana na tę adopcję, ale teraz targają mną okropne wątpliwości…jak rozeznać, czy Pan rzeczywiście chce tej mojej modlitwy za tego kapłana, czy też jest to wynik jakiegoś mojego przywiązania oraz poczucie, że ponieważ on zrobił dla mnie bardzo wiele, ja też muszę zrobić coś dla niego…

    • Ważne jest uświadomienie sobie kilku rzeczy. Po pierwsze: modlitwa za kapłana zawsze ma sens. Po drugie: chrześcijanin w życiu nie ma lekko i źle jest, jeśli się spodziewa „landrynek”.
      Jeśli są jakieś wątpliwości, to warto na modlitwie rozeznać przede wszystkim powody, dla których podejmuję się modlitwy. Jeśli jest taka możliwość, warto skorzystać z porady kierownika duchowego lub stałego spowiednika. Zawsze można spróbować adopcji na miesiąc, czy dwa – i potem w zależności od tego, jak to będzie wyglądało, z czasem przedłużać.

      • Nina pisze:

        Minęły właśnie 2 lata odkąd adoptowałam trzech kapłanów. Po początkowym chaosie emocjonalnym, który u mnie wynikał raczej z lęku jak zareagują „moi kapłani”, gdy dowiedzą się o adopcji i czy nie zepsuje to wieloletnich relacji przyjaźni między nami, dziś uświadomiłam sobie, że powrócił spokój… Modlitwa nie może niczego skomplikować ani zepsuć… Rzeczywiście wytwarza więź duchową ale jeśli pośrodku, w centrum tych relacji jest Bóg, który jest miłością, to czemu mamy bać się duchowego ciepła…Tyle pisze się teraz o samotności księży a świadomość, że ktoś na pewno, codziennie prosi Boga o łaskę dla nich – jest ważna! Po tych dwóch latach mam dziwne poczucie, że to ja najwięcej korzystam na tej adopcji, bo codzienna modlitwa wstawiennicza daje pokój ducha i radość w sercu, Nie bójmy się zobowiązać do adopcji, Bóg daje siłę. Pani Sandro! Dziękuję. Wspieram.

    • K pisze:

      Mozesz po prostu sprobowac zaadoptowac kaplana na 1 miesiac tak na poczatek i zobaczyc jak bedzie. Moim zdaniem zamiast tracic czas na myslenie – mam czy nie mam tego robic – trzeba po prostu podjac decyzje i zaczac dzialac. Nawet jednodniowa modlitwa za tego kaplana jest wazna i bardzo wiele moze zdzialac. Czy to jest wola Boza to sie dopiero okaze w trakcie. Po to m.in osoby ktore czuja powolanie ida do seminarium by tam to rozeznac. Tak samo mozna rozeznac przez ten pierwszy miesiac modlac sie za tego kaplana- czy ta modlitwa to jest wola Boza czy nie.

  4. Iza pisze:

    Dzień dobry!
    Czy można dokonać duchowej adopcji bez podania diecezji, z której pochodzi kapłan?

    • Można :) To ma być tylko pomoc dla nas, w przypadku ustalenia kontaktu do kapłana (wysłania powiadomienia lub Karty Adopcyjnej) oraz pomocą w ustaleniu o jakiego kapłana chodzi, gdy mamy do czynienia z adopcją dwóch kapłanów o tym samym imieniu i nazwisku, lecz pochodzących z różnych diecezji.

      • Iza pisze:

        Dziękuję za odpowiedź. Bardzo się cieszę, że jest taka możliwość, bo niestety nie znam diecezji, z której ksiądz pochodzi. Myślę, że zdecyduję się na adopcję i jeszcze dziś wyślę zgłoszenie. Jeszcze tylko chcę się upewnić: W przypadku adopcji stałej, kapłan dostanie powiadomienie pocztą E-mail w ciągu 48 godz., zaś na Kartę Adopcyjną, która zostanie wysłana na adres jego parafii, będzie trzeba czekać znacznie dłużej, ok. kilku miesięcy?

      • Zgadza się co do słowa :)

  5. Rol pisze:

    Zamiast się modlić za kapłanów, należy modlić się o zlikwidowanie idiotycznych zasad, którym podlegają wprowadzonych wbrew temu co nakazywał Bóg i Jezus w Piśmie Świętym, np. celibat. Przecież to łamanie naturalnych praw Bożych. Zastanówcie co robicie, czy nie postępujecie wbrew nakazom Pana Boga?

    • Nie.
      Co nie znaczy, że nie grzeszymy. Niemniej celibat nie ma tu nic do rzeczy. A skoro mowa o wierności Bogu i Jego Słowu – to modlitwa jest tu jak najbardziej na miejscu.

      • Rol pisze:

        Czy księża są słabi i nie zachowują wierności Bogu i Jego słowom, bo ktoś się za nich nie modli, czy dlatego, że narzucono im nienaturalne zasady życia?

      • Celibat nie jest nienaturalny. Sam Pan Jezus mówił o tych, którzy pozostają bezżenni dla królestwa niebieskiego. To jest możliwe dzięki łasce Bożej. Kapłani są słabi, bo są ludźmi. Tak jak i my. Co powiedzieć o tych, którzy mają mężów i żony – a mimo to ich zdradzają? Jaką im damy wymówkę? Że monogamia jest nienaturalna? A przecież ma być tylko jeden mężczyzna i jedna kobieta – według słów Biblii.
        Albo wierzymy, że Duch Święty kieruje Kościołem, albo nie. Dla mnie celibat ma ogromny sens. Jeżeli Pana naprawdę interesuje to zagadnienie, to polecam poczytać parę dokumentów na ten temat. Mogę trochę tego poszukać i wysłać Panu na maila – wystarczy do mnie napisać. To oczywiście zakłada chęć poszukiwania prawdy i sensowności takiego zachowania, a nie tylko rodzaj buntu przeciw takim założeniom.

      • Rol pisze:

        Celibat jako własna decyzja można zrozumieć, ale nie jako narzucona przez kościół. Gdyby ktoś sam chciał tak żyć i stwierdził, ze jednak nie da rady, to nie ma problemu. A co robi kościół? Narzuca celibat wszystkim księżom wbrew temu co jest napisane w Biblii. Teraz ukrywa liczne przypadki łamania celibatu przez księży, postępuje wbrew temu co nauczał Jezus. Gdzie tu jest działanie Ducha Świętego? Na pewno nie w łamaniu zasad Jezusa i Boga w Piśmie Świętym?

      • Tylko problem w tym, że nikt nikogo nie zmusza do bycia księdzem. Jeśli ktoś decyduje się na kapłaństwo, to musi także zdecydować się na ślub czystości, posłuszeństwa itd. Każdy zna zasady, więc kandydat przyjmuje to świadomie – wie na co się decyduje.

        Na pewno nie twierdzę, że Kościół nie ma sobie nic do zarzucenia, bo byłoby to kłamstwo. Mamy to do siebie, że jako ludzie skażeni grzechem, postępujemy źle. Ale ja wierzę nie w księży, lecz we Wspólnotę, która została dana przez Boga – bo wierzę, że od Boga pochodzi. Od samego początku była słaba przez człowieka (Judasz, Piotr), lecz mimo wszystko jest uświęcana (przez Stwórcę, który przyszedł do nas, bo jesteśmy grzesznikami – WSZYSCY) . Moje grzechy także ciągną ku dołowi moją Wspólnotę. Jesteśmy za siebie nawzajem odpowiedzialni. Skoro widzimy, że księża postępują źle – sami dajmy dobry przykład i tak napominajmy swoich duszpasterzy. Nie powiem – Kościół (oni) robi źle, więc go skrytykuję. Kościół to nie tylko księża. Ja też jestem Kościołem, bo przez chrzest do niego należę.

        Co mi da, że napiszę krytykę długą na 10 stron A4? Co to zmieni, że będę bezproduktywnie wywrzaskiwać obelgi? Celibat jest dla mnie sensowny. Łamanie go bardzo mi się nie podoba. To, że jestem osobą wierzącą, wcale nie oznacza, że jestem ślepa i bezkrytycznie podchodzę do tego, co się dzieje. Wręcz przeciwnie – ta inicjatywa powstała po to, żeby umocnić tych, którzy są wierni i podźwignąć tych, co upadli. Ufam Bogu i wiem, że chce i pragnie naszych modlitw za siebie nawzajem i za nasze nawrócenie. Po prostu zamiast się miotać, wolę przyklęknąć i oddać Wszechmocnemu to, na co sama nie mam bezpośredniego wpływu. Poniższe słowa są dla mnie niejako „filozofią” założonej akcji:

        Kościele mój
        Nie chcę ci ciążyć
        Gwałtownością słów
        Mędrkowaniem próżnym
        Plotkarstwem wzgardliwym
        Lub spojrzeniem krytycznym
        Pod adresem twoich kulejących
        Sług

        Tyś jest mi Matką
        A matkę szanuję
        I z bólem spoglądam
        Kiedy kaszle chora
        Albo pada z nóg

      • Rol pisze:

        Rozumiem Twoje intencje i one są słuszne z Twojego punktu widzenia, co nie znaczy, że takie postępowanie jest słuszne. Na tym kończę dyskusję.

  6. b. pisze:

    Chciałabym się podzielić spostrzeżeniami dotyczącymi modlitwy wstawienniczej za kapłanów. I zachęcić do niej tych, którzy się wahają, czy podołają…
    Na stronę DDAK trafiłam dzięki artykułowi w Gościu Niedzielnym. Z początku bardziej interesowały mnie zamieszczane tu artykuły niż otoczenie modlitwą konkretnego kapłana. To przyszło z czasem. Ale podjęcie decyzji o adopcji rozłożone było na kilka miesięcy.
    Po pierwsze – w grę wchodziła tylko adopcja stała. Wychodzę z założenia, że moja wiara ma charakter stały, stąd modlitwa jako aktualizacja wiary ma również charakter stały. I nie może być terminowa.
    Po drugie – obawa, czy w moim życiu znajdę ZAWSZE czas na codzienną modlitwę wstawienniczą oraz częstszy niż wcześniej w moim życiu udział we mszy świętej. Jestem osoba świecką, posiadam rodzinę, pracuję. Czy da się to wszystko pogodzić bez straty dla żadnej ze stron?
    Stąd, zanim zgłosiłam na tę stronę chęć adoptowania kapłana, moją decyzję poprzedziła nieformalna próba adopcji, właśnie po to, czy istnieje możliwość w moim życiu połączenia takiego działania. I okazało się, że jest to możliwe, a napiszę więcej, że czuję radość z bezinteresownej modlitwy za kapłanów. W moim życiu jest czas i na modlitwę i mszę św. oraz również inne nabożeństwa kościelne, które nie wprowadzają rutyny w naszym duchowym życiu ….Po pierwszej adopcji przyszła czas na kolejne. Od adopcji kapłana, którego nie znałam ( „z listy oczekujących”) przyszła kolej na tych, których znałam. Ale tu kierowałam się doświadczeniami innych osób w tej strony, żeby nie obciążać kapłana informacją o podjęciu decyzji o adopcji. W tym zakresie rozstrzygnięcie zostawiam Panu Bogu.

    Co do modlitw za kapłanów, w necie można znaleźć ich sporo, osobiście bliska mi jest ta:

    Do Boga Ojca
    Boże, nasz Ojcze, który wybrałeś sobie spośród ludzi kapłanów
    - pośredników Twojej zbawczej łaski,
    prosimy Cię dla nich o codzienną wierność otrzymanemu powołaniu.

    Pomnażaj ich wiarę, ożywiaj nadzieję i rozpalaj miłość,
    aby Ciebie miłowali całym umysłem, wolą i sercem,
    a bliźnich tak, jak ich umiłował Twój Syn, Jezus Chrystus.

    Chroń ich, nasz Ojcze, przed pokusami szatana, ciała i świata.
    Podtrzymuj ich w chwilach przepracowania,
    pocieszaj w smutkach dodawaj sił w dźwiganiu codziennego krzyża.

    Daj im łaskę wiernej modlitwy,
    aby jej nie opuszczali przez nadmiar obowiązków.
    Niech czują potrzebę trwania przed tabernakulum i czerpania od Ciebie światła zwycięstwa nad złem i wszelkiej łaski. Amen

    Tak jak inne osoby tu pisały, zastanawiam się nad sposobem poinformowania, gdy moja modlitwa adopcyjna stanie się niemożliwa z przyczyn niezależnych ode mnie. Ze względu na osobisty charakter, o adopcji nie wie nikt z moich bliskich. Mam nadzieję, że uda komuś się znaleźć rozwiązanie tego problemu…

    • Nie bardzo rozumiem ostatnią część, tj. „zastanawiam się nad sposobem poinformowania, gdy moja modlitwa adopcyjna stanie się niemożliwa z przyczyn niezależnych ode mnie”. Tę kwestię możemy omówić mailowo i znaleźć wspólnie rozwiązanie.

  7. majka pisze:

    właśnie zgłosiłam adopcję roczną jak wytrwam to będzie i stała, długo się nad tym zastanawiałam, chcemy mieć świętych kapłanów – to musimy ich sobie wymodlić – Chwała Panu

  8. Magda pisze:

    chciałam napisac, ze modlitwa za mojego księdza sprawia mi dużo radości i nie mam z tym problemu.Polecam i zachęcam do adopcji.

  9. Pola pisze:

    czy można adoptować alumna ?

  10. lojalna pisze:

    czy jezeli adoptowałam jednego ksiedza to w trakcie tej adopcji moge rowniez zaadoptowac drugiego, czy musze az czekac az skonczy mi sie poprzednia adopcja?

    • „Najczęściej zadawane pytania” – można dokonać adopcji więcej niż jednego kapłana. Stąd płynie wniosek, że nie trzeba czekać na zakończenie jednej adopcji, bo można mieć adoptowanych jednocześnie kilku księży.

  11. SK pisze:

    To może i ja podzielę się swoim doświadczeniem – może moje przemyślenia komuś pomogą :) Mam 25 lat i modlę się za znajomego Ojca już 4 miesiące (może to niewiele w kontekście adopcji rocznych, ale dla mnie to miły, ale zarazem trudny czas). Ojciec bardzo dużo mi pomógł, jest moim pierwszym spowiednikiem „face to face”, naprostował mnie i myślenie o religii, dlatego uznałam, że ja też mu pomogę. Jest to młody ksiądz, zaledwie 8 lat ode mnie starszy, świetny organizator ruchu religijnego, genialny duszpasterz i wszędzie go pełno. Długo zastanawiałam się odnośnie podjęcia adopcji, ale w końcu się zdecydowałam. Oczywiście jest to adopcja anonimowa, bo nie chciałam, aby czuł się zobowiązany do czegokolwiek. Na początku byłam bardzo zaaferowana cała sprawą, potrafiłam się modlić 2 razy dziennie. Potem pierwsza euforia opadła i obecnie staram się iść w jakość, a nie ilość.

    Cały czas wiele osób wspomina, jakie to wspaniałe dla księdza/ojca, że czuje wsparcie, że nasza modlitwa pomaga i jakie to przyjemne, gdy można komuś pomóc. I faktycznie tak jest. Ale mało kto wspomina o tym, że jest to bardzo trudna, nierzadko obciążająca psychicznie odpowiedzialność. I nie chodzi o samą modlitwę, bo to nie jest problem. Chodzi o to, co dzieje się w głowach adoptujących, nierzadko za ingerencją Złego.

    Zauważyłam, że odkąd modlę się za Ojca, podświadomie (lub świadomie) wytworzyłam istnienie pewnej więzi duchowej, która miałaby łączyc mnie i adoptowanego. Oczywiście to uczucie jest złudne. I pomimo tego, że modlitwa jest anonimowa i bezinteresowna, pragnie się jakiegokolwiek znaku, że jest OK, że to coś daje i że adoptowany jest wdzięczny za ten trud. Zaczęły dziać się rzeczy, których nie rozumiem. Nagle ten ksiądz stał się dla mnie nadzwyczaj ważny i często dążę do tego, aby się spotkać. Przejmuję się tym, że nie odpisuje na smsa, czy nie oddzwania. W takich sytuacjach mam ochotę mu wykrzyczeć: „człowieku, czy Ty wiesz, ze ja każdego poranka modlę się za Ciebie? Więc zrób cos dla mnie.” I nie wiem, czy w jego zachowaniu szukam oznak działania modlitwy czy wdzięczności. Czasem wręcz czuje się lepsza od innych ze wspólnoty, bo przeciez to JA się modle za Ojca, to JA mam w pewien sposób dostęp do jego duchowości itp. Zaobserwowałam też zmianę w samej relacji między nami – panuje gęsta atmosfera niedopowiedzenia. Pojawiają się dwuznaczności. I nie wiem, czy są one na prawde, czy to urojenia. A codzienna modlitwa tylko „pogarsza” sprawę – raz dziennie muszę o Ojcu pomyśleć. I zamiast sobie odpuscić i po prostu się modlić, ja się zagłębiam w jakość naszej relacji. I chyba nawet wiem, kto miesza i czyni taki piękny akt wdzięcznosci, jakim jest modlitwa, taką ciężką podróżą psychologiczną.

    Powoli staram sobie radzić z tą sytuacją. Zastanawiam się nad przedłużeniem adopcji. Uwaga dla osób decydujących się na duchową adopcję: nie zapominajcie modlić się o Waszą relację z księdzem, o waszą adopcję i o siłę do modlitwy. Bez tego jest bardzo ciężko. Nie sluchajcie dziwnych podszeptów, intuicji, nie „wkręcajcie” sobie niczego (pomine kobiety, które poprzez adopcję zakochują się w księdzu – znam i takie). Nie możemy zapominać, że ksiądz każdego dnia krzyżuje szyki Złemu, a osoba, która się za takiego księdza modli i daje mu podporę oraz swoistą ochronę, ściąga też na siebie zły wzrok. Trzeba się przed tym bronić właśnie modlitwą także w swojej intencji. Adopcja jest pięknym, lecz trudnym dziełem. Aby nic nie zmieniło się w podejściu i relacji do zaadoptowanego kapłana należy włożyć bardzo dużo pracy i wysiłku. Jest to trudne zadanie, wymagające siły charakteru i wiary w modlitwę. I pomimo tego, że będzie pojawiał się kryzys – nie rezygnujcie. Bo może ten kryzys nie tworzycie wy sami a ktoś inny, któremu brak Twojej modlitwy w intencji księdza jest na rękę.

    • Kristina pisze:

      Dziękuję bardzo za to świadectwo, w którym znajduję zbieżne z moimi, odczucia. Zawierzyłam moją adopcję i relację z adoptowanym kapłanem Matce Bożej i ponawiam zawierzenie, gdy pojawiają się niepokoje. Myślę sobie, że Matka Boża jako Matka Boża Kapłańska cieszy się z każdej adopcji i robi porządek z przeszkadzającym Złym, bo w końcu „zmiażdży mu głowę”!
      Pozdrawiam serdecznie wszystkich adoptujących i polecam oddanie się w Opiekę Najświętszej Maryi Pannie :).

      • SK pisze:

        cieszę się, że mogłam pomóc ;) Mnie też to pociesza, ze nie tylko ja mam takie odczucia i ktoś inny przeżywa to co ja. Wiem, że będzie/jest kryzys, że może być ciężko, że relacja z kapłanem może powędrować w złą stronę. Non stop mam przeświadczenie, że pomimo anonimowości adopcji, Ojciec się domyśla, że to ja. A bardzo bym tego nie chciała…Dlatego trzeba dbać o swoją psychikę i siłe duchową. Dzisiaj podjęłam decyzję, że przedłużam adopcję o pół roku. Wolałam się zdecydować wtedy kiedy jest kryzys, bo wiem, że nie ma on żadnych racjonalnych podstaw i większośc wątpliwości wynika z zagmatwania psychiki. W zasadzie rzadko modliłam się do Matki Bożej, nie czułam potrzeby, ale myślę że w końcu kobieta zrozumie kobietę ;) Więc za Twoją podpowiedzą, też polecę się jej opiece :)

    • Via Spei pisze:

      Dziękuję za to co napisałaś.

    • Sopranistka pisze:

      Liczę, że kilka moich refleksji komuś pomoże:
      warto, by taka modlitwa była faktycznie bezinteresowna – bez oczekiwania na wdzięczność za nią, bez takiego: zrób w zamian coś dla mnie (targ?); może zatem warto adoptować kapłana, który np. pracuje w innym mieście i nie widywać go na co dzień – nie dawać okazji Złemu, by psuł dobre dzieło

      • A. pisze:

        Zgadzam się jak najbardziej z powyższą wypowiedzią!!!
        zwłaszcza, że widzę opłakane skutki adoptowania kogoś kogo znamy i kto na dodatek sobie tego nie życzy bo kieruje się nie wiadomo czym – antypatią, nienawiścią, czy jeszcze jakimiś innymi chorymi emocjami?
        Można tłumaczyć młodego kapłana, ale przychodzi czas, że człowiek ma naprawdę dosyć. Chętnie zrezygnowałabym z tej oficjalnej adopcji, bo modlitwa i tak jest coraz marniejsza. Chętnie za to modlę się za kapłana, którego od 20 lat na oczy nie widziałam i żadnego kontaktu nie mam. To ma sens, bo nie ma ludzkiego czynnika natury – lubię – nie lubię.
        Bardzo żałuję swojej decyzji bo stanowi zobowiązanie, któremu chwilami nie można sprostać.

    • Iwona pisze:

      Dzięki Bogu za ten wpis !!!!!!!!
      Podjęłam się adopcji (teraz już stałej) za kapłana, który bardzo mi pomógł i jest świadkiem mojego nawrócenia. Gdy zaczęłam się za niego modlić i prosić naszą Mateńkę o ochronę i opiekę dla niego, o wytrwałość i gorliwość w modlitwie i o inne łaski, często w mojej głowie pojawiały się chore myśli, nawet na Mszy Świętej, którą odprawiał nie mogłam się skupić !!!!
      Też szukałam kontaktu z Nim i miałam się za „lepszą”.
      Gdy to do mnie dotarło, zaczęłam unikać kontaktu z Nim ale nie przestałam się za niego modlić. czasem moje modlitwy były szybkie, niedokładne, wiem, że to Zły miesza, ale wiem, że nie wygra, bo ja wytrwale będę się za niego i siebie modlić każdego dnia, będę prosić Mateńkę o ochronę i wsparcie, i wiem, że ją otrzymam.
      Pozdrawiam Wszystkich i proszę o modlitwę

      • W każdą niedzielę na Mszy świętej zanoszę intencje za wszystkich uczestników DDAK. Cały czas pamiętamy w modlitwie! Życzę wytrwałości – niezależnie od tego, jak wiele trudności pojawi się na drodze.

    • Ania pisze:

      niesamowicie zaciekawiła mnie powyższa notatka. Mam podobny problem lecz jestem przed momentem podjęcia konkretnej decyzji. Mogłabym prosić o kontakt ze mną autorki powyższego tekstu? Nie chce publicznie podawać swojego maila, a zależy mi na kontakcie. Jest to jakoś możliwe? :) pozdrawiam.

    • SK pisze:

      Czekam na maila, z checia porozmawiam :)

  12. Stanisława pisze:

    JA MAM JESZCZE INNĄ MODLITWĘ,KTÓRA CODZIENNIE ODMAWIAM ZA MOJEGO KAPŁANA.

    BOŻE,ŹRÓDŁO WSZELKIEGO DOBRA DZIĘKUJĘ CI,ŻE TY W SWOJEJ MIŁOŚCI OBDARZYŁEŚ (N.N.) GODNOŚCIĄ KAPŁAŃSTWA. ZAPRAGNĄŁEŚ, BY BYŁ ON SZCZEGÓLNYM NARZĘDZIEM W TWOIM RĘKU.POWIERZAM CI JEGO DZISIEJSZY DZIEŃ,A TY MOCĄ DUCHA ŚW.PROWADŹ,KIERUJ I BĄDŹ Z NIM.POLECAM JEGO DUSZĘ I CIAŁO.POLECAM JEGO RADOŚCI I NADZIEJE,WSZYSTKIE TRUDY I DOLEGLIWOŚCI.CZYŃ GO SZCZĘŚLIWYM KAPŁANEM I CZŁOWIEKIEM,OTACZAJ ŻYCZLIWYMI LUDŹMI. SPRAWIAJ,ABY NIESKALANYM UMYSŁEM,NIEWINNYM SERCEM I CZYSTYM CIAŁEM ZAWSZE TOBIE SŁUŻYŁ AMEN.

    JEST KRÓTSZA,ALE TREŚĆ CHYBA DOBRA,PRAWDA?

  13. Iwona pisze:

    Witam :) ja pierwszy raz usłyszałam dzisiaj o ddak i znalazłam tą stronę i poczytałam troszkę komentarzy, gdzieś trafiłam na zdanie że „ze oficjalne poinformowanie znajomego kaplana o modlitwie, obciaża Go” i że jest podobna akcja w której się adoptuje księdza anonimowego nam, Uważam, że chyba żadna modlitwa nie „obciąża” a tym bardziej wspierająca i to kapłana, rozumiem że osobie komentującej chodziło może o presję jakąś,ale to przecież kapłan i składając śluby wiedział że to służba i jakiego zadania się podejmuje i wydaje mi się że taka świadomość kapłana że ktoś chce go wesprzeć w tej posłudze tak bardziej indywidualnie i że ktoś się modli za niego w tym czasie tylko pokrzepi ducha i „doda skrzydeł” :) bo to przecież modlitwa o łaski Boże więc nie może „obciążać” w żaden sposób, ale jeżeli jakiś kapłan to przeczyta to może niech się wypowie najlepiej sam. Uważam że to piękna idea i niech każdy wybierze sam jaką adopcje chce podjąć,bo modlitwy nigdy za wiele i nieważne czy anonimowo czy nie :)
    Wydaje mi się,że powinniśmy jak najbardziej zacząć myśleć o kapłanach i dawać tez z siebie i ich wspierać i żeby i oni poczuli że są ważni dla nas i jesteśmy im wdzięczni z całego serca że dzięki nim możemy każdego dnia uczestniczyć chociażby w cudzie Mszy Świętej i przyjmować Eucharystię :) widać Duch Święty nami kieruje bo przyznam się że od jakiegoś czasu zaczęłam się modlić za pewnego księdza i nie dlatego że go znam osobiście i że go lubię bardziej niż innych czy darzę sympatią bo pięknie spowiada, ale dlatego o nim pomyślałam bo wydaje mi się że właśnie ma trudności i może mu właśnie brakuje wsparcia i wzmocnienia duchowego, nie jestem pewna…ale czasem to widać po kapłanie i czujemy to jak odprawia Mszę czy z namaszczeniem i skupieniem, jak spowiada itd. i mam taką prośbę przy okazji żebyśmy się zastanowili przy wyborze takich adopcji, bo wiadomo że łatwiej się modlić za takiego księdza którego lubimy i jest nam bliższy i jest wspaniałym duszpasterzem ale właśnie może powinniśmy przyjąć adopcję kapłana któremu nasze modlitwy są bardziej potrzebne, tego którego krytykujemy i wiemy że zbacza z drogi Bożej, bo „I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność?”
    Albo zawsze możemy adoptować dwóch albo więcej :) Szczęść Boże wszystkim pomysłodawcom, wykonawcom i adoptującym bo aż mi serce się rozweseliło jak zobaczyłam że taka inicjatywa jest :) Pozdrawiam, pomodlę się również za tworzących to dzieło oby niezliczone przynosiło owoce :)

  14. ... pisze:

    Droga Sandro. Chciałam zapytać,bo dla ciekawi mnie to dlaczego założyłaś osobne dzieło(chwała Panu),a nie po prrostu dołączyłaś do margaretek? Czy wg.Ciebie to to samo? Pozdrawiam.

    • Cel jest ten sam, ale forma jest zupełnie inna. Nie każdy chce podejmować się adopcji stałej, a tym bardziej adopcji stałej wraz z 6 innymi osobami (margaretka) i nie każdy chce dostać przydział kapłana na 30 dni, często nieznanego (www.kaplani.com). Wystarczy przeczytać zasady akcji, by zobaczyć jak bardzo różni się formą od wcześniej wymienionych inicjatyw. To po prostu kolejne wołanie o pomoc dla kapłanów, ale na innych zasadach. I przede wszystkim: jest to inicjatywa całkowicie świecka i oddolna, choć pod nadzorem osoby duchownej.

  15. Zofia OFS pisze:

    Szczesc Boze wszystkim!
    Przeczytalam prawie wszystkie komentarze, i chce sie podzielic moimi doswiadczeniami.
    Kaplan za ktorego sie modle, zostal mi przydzielony, oczywiscie na moja prosbe.
    Dostalam poczta tekst modlitwy za Niego, jestem tylko poinformowana o Jego imieniu i w jakim kraju ten Kaplan posluguje. I dopiero gdy zakonczy On ziemska pielgrzymke, dopiero wtedy otrzymam dokladne informacje o tym kto to jest. Mam radosc z tego , ze nie wiem ktory to Kaplan,i ze Pan Bog w odpowiednim czasie mi to objawi.
    Moim zadaniem jest sie modlic do konca zycia Kaplana, a takze po smierci Jego jak i mojej, w wypadku gdybym to ja szybciej z tego swiata odeszla.
    Uwazam, ze oficjalne poinformowanie znajomego kaplana o modlitwie, obciaza Go , nie musi o tym wiedziec, wystarczy , ze Bog o tym wie, i Duch Swiety ma tu wtedy pelne pole do dzialania”…niech twoja lewica nie wie co robi twoja prawica, bo inaczej nagrode juz otrzymales, a ty chcesz przeciez nagrode wieczna”,…najwieksze dziela Boze powstaja w ukryciu, Maryja zachowywala wszystko w swoim sercu, i wypowiadala tylko to co bylo zgodne z Wola Boza.

    Ta akcje modlitewna rozpoczal Ojciec Michael Schlatzer, Franciszkanin w Austrii, 13 maja 2000r. bedac podczas beatyfikacji Francziszka i Jacynty z Fatimy, otrzymal natchnienie od Ducha Swietego, aby rozpoczac akcje modlitewna za kaplanow, 8 grudnia 2002r. na Swieta Niepokalanego Poczecia Najswietszej Panienki Maryji zaczelo sie, o. Michael otrzymal blogoslawienstwo Papieza Jana Pawla II. Obecnie jest juz 15000 czlonkow .
    Zadbal on , aby we wszystkich krajach niemieckojezycznych modlono sie za kaplanow.
    Wytlumaczyl on takze, dlaczego lepiej jest nie wiedziec dokladnie za jakiego kaplana modlimy sie,
    poniewaz wtedy jestesmy ciekawi poznania owocow naszej modlitwy, i nasza pycha moze wzrosnac, a tak przynajmniej szlifowana jest nasza pokora, czyz to nie piekne :)

    Czesto pragne , aby w koncu dowiedziec sie , ktory to kaplan ? :)
    Zwlaszcza , ze moj kierownik duchowny nosi to imie , ktore otrzymalam w modlitwie, w ten sposob ucze sie cierpliwosci i pelnego zaufania Bogu, a szczegolnie pokory, bo gdy nie wiemy za kogo sie dokladnie modlimy , nasze cierpienie z powodu niewiedzy jest wieksze, ale tez i radosc jest o wiele wieksza na koncu :)
    Bogu niech beda dzieki za wszystko i za wszystkie serca, ktore okazuja dobra wole w sluzbie Panu naszemu JEZUSOWI CHRYSTUSOWI !

    „Naszym najwyzszym szczesciem jest BOGU sluzyc, w calkowitym oddaniu”

    Pokoj i Dobro!

    • A. pisze:

      Zastanawia mnie zatem dlaczego w Margaretkach nie ma takiej „tajemnicy” jaką się nam tu zaleca? To nie prawda, że modlę się za kogoś, aby widzieć owoce swojej modlitwy. To nawet jest niemożliwe, zwłaszcza kiedy za daną osobę – kapłana modli się tłum ludzi. Czyja zatem jest ta najowocniejsza? To irracjonalne i niepoważne. Tak naprawdę nie tu dowiemy się czy nasze modlitwy są Bogu miłe i „dają oczekiwany skutek”, chyba że Bóg sam zechce to nam objawić. Tylko po co? To prosta droga do pychy,a my modlimy się bo pragniemy Świętości tych, którzy idą drogą Jezusa – Arcykapłana, nie dla nagrody żadnej ale dlatego że kochamy Tego Jedynego Arcykapłana i Jego Kościół i sami poprzez tę modlitwę przemieniamy swoje serce, czyniąc je poprzez tę ofiarę pokorniejszymi? Mnie osobiście cieszy kiedy wiem czy i kto się za mnie modli. Mogę wtedy Bogu dziękować za każdą z tych osób, które w Swoim wielkim Miłosierdziu dał mi za „wstawienników” przed Swoim tronem. Modlitwa ma wielką moc bo jest bezinteresowna tzn nie oczekuje nic w zamian poza większym i coraz ściślejszym zjednoczeniem serca z Jezusem.

      • Janina Ewa Wojcik pisze:

        i pozwolę sobie dodać więcej, że i ja modląc się za wybranego przez siebie Kapłana jestem przez niego wspierana modlitwą dlatego łatwiej jest mi czasem pokonać pokusy i zniechęcenie. Uważam, że obdarowywanie siebie modlitwą jest wielką łaską a trwanie w tej modlitwie jest wielkim darem ze strony Pana w umacnianiu swoich Glinianych Naczyń, tak Kapłanów jak i nas duchowych sióstr i braci adoptujących Kapłanów. Zatem warto powiedzieć Kapłanowi, że otaczamy Go modlitwą poprzez adopcję. Ja czuję tę modlitwę swoich adoptowanych Kapłanów i tym bardziej każdego dnia we Mszy św. polecam Ich szczególnie Panu. W Chrystusie jesteśmy braćmi i siostrami dlatego świadomość modlitwy daje siłę w przezwyciężaniu nie jednej pokusy.

    • Jola pisze:

      Adoptowałam kilku księży i też miałam dylemat , czy się ujawnić na karcie adopcyjnej. Na początku nie chciałam, ale gdy głębiej pomyślałam nad sensem adopcji , zrezygnowałam z pewnego komfortu tajemnicy.Od czasu deklaracji jestem dla nich pomocą duchową na zawsze. Mogą kiedyś potrzebować większego zaangażowania modlitewnego niż daję im teraz , wtedy w każdej chwili mogą zwrócić się do mnie z taką prośbą nie ujawniając intencji.Do kogo by się zwrócili, gdyby nie wiedzieli, kto jest ich opiekunem? Tylko te racje przemówiły do mnie , by się ujawnić. Jednak to każdy sam podejmuje decyzję. Myślę, że Chrystus bardzo się cieszy z każdej adopcji kapłana, bo w ten sposób okazujemy Mu miłość. On zna nasze intencje. Wie dlaczego niektórzy się ujawniają , inni nie. Jeżeli intencja jest szczera , to nic nie umniejsza wartości naszej ofiary.Kiedyś sama potrzebowałam modlitwy innych i było to dla mnie olbrzymim wsparciem, gdy znajomi deklarowali modlitwę w mojej intencji.Pytałam mojego adoptowanego kapłana, jak się poczuł, gdy się ujawniłam. Powiedział, że zrobiło mu się miło i jest szczęśliwy. Zależy to pewnie od wielu czynników. Ja jestem o wiele lat od niego starsza , więc to matkowanie jest już naturalne. Życzę wszystkim wytrwałości w modlitwie i pełnego zaufania Jezusowi przez Którego i dla Którego to dzieło powstało.

      Jola.

      • Ninka pisze:

        Myślę, że najważniejsza jest codzienna, serdeczna modlitwa za „naszych” Kapłanów. Wolałabym, by żaden cień nie padł na moje relacje z adoptowanymi w czerwcu br a bliskimi mi od lat Kapłanami. Starszy ode mnie o 15 lat – zwraca się do mnie – jak do córki i niech tak zostanie; młodszy z adptowanych – mówi do mnie od lat per: mateczko a trzeci – sprawdzony przez lata Przyjaciel, wie, że kocham Jego Kapłaństwo… Nie znając danych adoptującego mogą sobie wyobrażać … piękną, czarnooką nieznajomą, która puka za każdym z Nich do bram nieba… Pani Sandro! Wdzięczna jestem za zmobilizowanie, czasami trzeba nas tylko ukierunkować….
        Szczęść Boże!

    • Justyna pisze:

      Myślę, że adopcja kapłana, którego się zna, też ma sens i może być pokorna. Szczególnie, kiedy ma się np. stalego spowiednika – modlitwa za niego jest niezbędna, inaczej szatan ma swoje sposoby, aby taką relację zepsuć. Każda modlitwa ma sens, a zaleca się ją zawsze w stosunku do spowiednika – on bowiem jest narzędziem Boga wobec osób, które zostaly mu powierzone. I odwrotnie – one sam tekże modli się za tych, których spowiada!

  16. Zuzanna pisze:

    Gdyby nie modlitwa kapłana, za którego się modlę, pogrążyłabym się w życiu zupełnie. Bł. Anna Katarzyna Emmerich miała rację mówiąc, że kapłańska modlitwa ma ogromną moc.

  17. Sara pisze:

    Walkyria, wcale nie jest tak żle z Twoją pobożnością skoro modlisz się za kapłanów i masz świadomość, że kapłani potrzebują naszej modlitwy.Nie ważne jak będziesz się modlił czy adopcją terminową czy stałą i jakiego kapłana wybierzesz.Ważne jest to, że widzisz problem i chcesz pomóc.Wybacz mi ale na koniec taka mała uwaga.Wiem, że nie jesteś zadowolony z postawy wymienionego przez Ciebie kapłana.Proszę jednak nie wymieniaj już więcej z nazwiska.Zostawmy osąd Panu Bogu.Pozdrawiam

  18. Zuzanna pisze:

    Moim zdaniem stała modlitwa za kapłana nie jest kwestią zobowiązania i pobożności. To walka na życie i śmierć. Mnie szatan cały czas strasznie atakuje nieczystością. Te myśli są obrzydliwe. Nie są to moje myśli, bo znam siebie. Matka Boża pomaga mi uwalniać się od tego, ale ataki wciąż trwają. Noszę medalik św. Benedykta. Cała nadzieja w Bogu.

  19. valkyria pisze:

    Tak źle piszecie o adopcji na czas określony, a ja jestem mało „pobożny” i nie zdecydowałbym się na dłużej niż na najkrótszy okres, ale mam chęć. Wiem, zapewniam Was, uwierzcie mi!!! wielu, bardzo wielu kapłanów potrzebuje naszej modlitwy, nie tylko grzeszników i odstępców (nieodżałowany ks. Węcławski….) ale zwykli, normalnie żyjący, pobożni księża potrzebują wsparcia, bez niego nie dadzą rady! może ktoś lepszy ode mnie podejmie się tego na dłuższy czas, ja dopiero muszę przemyśleć, czy mnie stać na to, chociaż czuję że powinienem, ale to jutro… Dziś się pomodlę bez zobowiązań :/

    • Witam! Nie bardzo rozumiem – gdzie piszemy źle o adopcji na czas określony? Wręcz przeciwnie – prosimy o bardzo rozważne podejmowanie decyzji i zachęcamy do tego, by najpierw spróbować przez miesiąc lub kilka miesięcy się modlić, zanim ktoś zdecyduje się na stałe. Gdybyśmy byli przeciwni adopcjom terminowym, to w ogóle nie byłoby ich w naszej propozycji. Połowa adopcji to te, które są na czas określony. Jedna z odpowiedzi była skierowana do czyjegoś komentarza, który wyrażał pewnego rodzaju oburzenie, nie bardzo wiadomo czym uzasadnione. Na stronie – w żadnej zakładce, ani też w żadnej notce nie znajdzie się ani jedno słowo negatywne na temat adopcji terminowych. Ja – założycielka – sama taką podjęłam – na kilka zaledwie miesięcy. Sama ustalałam założenia akcji i zapewniam, że nigdy nie byłam przeciwna „krótkim” adopcjom, bo skoro sama podejmowałam decyzję, to gdybym była przeciwna – nie uwzględniłabym możliwości okresowej opieki duchowej. W zakładce „Najczęściej zadawane pytania”, przy temacie o Kartach Adopcyjnych wysyłanych do kapłanów adoptowanych na stałe, wprowadzone zostały liczne zastrzeżenia, m.in. okres przejściowy, gdyż zdarza się, że uczestnicy rezygnują z owych adopcji stałych. Apelujemy o rozsądek, bo wielu podejmuje decyzję o stałej opiece pod wpływem emocji, chwilowego zachwytu nad jakąś osobą, a potem rzeczywistość weryfikuje trwałość podjętego zobowiązania.

      Mam nadzieję, że wyjaśniłam tę kwestię. Prosimy o modlitwę – niezależnie czy prywatnie, czy w ramach jakiejkolwiek akcji. Liczy się każda jedna „Zdrowaśka”. Potrzeba nam tego, by uczestnicy byli świadomi, że trzeba do tej sprawy podejść w sposób odpowiedni, przemyśleć swoją decyzję. I takie postępowanie jest jak najbardziej słuszne.

    • A. pisze:

      Bardzo mnie cieszą te wszystkie wypowiedzi bo widać jak różni jesteśmy i jak różnie rozumiemy. Wiemy wszyscy, że każda modlitwa jest ważna, zwłaszcza za kapłanów, czy to w formie adopcji, czy w formie Margaretek… Ale myślę, że wszyscy podejmujemy decyzje pod natchnieniem Ducha Św., który czasem usilnie w sercu nawołuje do podjęcia się tej ofiary. Widzę na swoim przykładzie, że pod wpływem trudności, można się czasem zbuntować, ugiąć pod „ciężarem podjętego obowiązku” tak, że chętnie by go człowiek porzucił. Słuchając jednak i dając się prowadzić Duchowi Świętemu człowiek na nowo podejmuje wysiłek, starając się pamiętać, że wierność i ciągłe zaczynanie od nowa są nie tylko istotą naszej wiary ale także istotą wszelkich podjętych zobowiązań, tak – na drodze powołania każdego – w małżeństwie, we wspólnocie, jak i w życiu Kościoła, w Sakramentach.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie, prosząc by nikt nie uległ zniechęceniu, ono przeciwne jest naszej wierze. Sama borykam się z nim często, ale Bóg jest zawsze ponad wszystkim. :-)
      ” (..)sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności.” Ha 2,4 – zatem trwajmy wiernie na modlitwie za tych, bez których nie ma prawdziwego życia Kościoła, który jest Święty, również i ich świętością.

  20. Zuzanna pisze:

    Ta strona to jakaś pomyłka. Modlę się za pewnego Kapłana od 2009 roku. Nic do Niego nie czuję, ale gdy na tej stronie przeczytałam, że ktoś Go adoptował terminowo, pękło mi serce. Strasznie się czuję i nie mogę dojść do siebie.

    • Wioletta pisze:

      Z pełnym szacunkiem, lecz być może błędnie zrozumiała Pani ideę przyświecającą Dziełu Duchowej Adopcji Kapłanów. Otóż dzieło to ma u swoich podstaw ewangeliczną pewność, iż modlitwa za druga osobę, w tym wypadku kapłanów, może dać temu człowiekowi wiele dobrego, może stanowić wsparcie, pomost między tym człowiekiem a Bogiem, bo dzięki modlitwie wypraszamy dla danej osoby łaski u Pana. Wniosek z tego jest prosty – im więcej osób modli się za danego kapłana, tym lepiej. Byłabym dumna, gdyby za „zaadoptowanych” przeze mnie kapłanów modlił się ktoś poza mną, gdyż to znaczyłoby, że kroczą drogą swojego powołania z mocą i siłą, mając zawsze za plecami wsparcie z naszej strony, osób modlących się za nich. Modlitwa ma wielka moc i nie możemy o tym zapomnieć. Dlatego warto zadać sobie pytanie: „gdzie jest dobro kapłana, za którego się modlę?” Nie chodzi tu przecież o nas, lecz o kapłanów, za których wznosimy nasze modlitwy do Boga.

    • zuzzi pisze:

      Rozumiem Twój ból, że ktoś tego Kapłana adoptował terminowo, na krótko.
      To musi być przykre, kiedy ktoś modli się za księdza tylko przez jakiś czas, a później tak po prostu przestaje.
      Świetnie, że modlisz się za Kapłana już trzy lata! To długo. Podziwiam Twoją wytrwałość :)
      Pewnie obdarujesz Go modlitwą do końca życia – a to chyba najpiękniejszy dar dla Kapłana, jak może być.
      Serdecznie Ci życzę dalszej wytrwałej i tak pięknej współpracy z Bogiem w opiece nad tym Kapłanem :)
      Pozdrawiam!

    • Kristina pisze:

      Mi się jednak wydaje, że im więcej osób modli się za kapłana, tym lepiej.

    • Domi pisze:

      Mnie bardzie z szokował Twój komentarz. „… gdy na tej stronie przeczytałam, że ktoś Go adoptował terminowo, pękło mi serce.”

      Nie rozumiem Twojego zdania na temat zaistniałej sytuacji…

      Sama adoptowałam kapłana terminowo (na rok), choć na początku chciałam na całe życie, jednak podchodząc do tego z rozsądkiem chcę najpierw się sprawdzić czy wytrwam ten rok w gorliwej modlitwie za dana osobę, jeśli tak jestem skłonna podjąć się adopcji stałej…
      Ale wolę na początku podjąć się na krócej i potem przedłużyć, niż rzucać słowa na wiatr i potem się wycofywać…

      A gdybym zobaczyła przy nazwisku kapłana inna adopcję niż moja, była bym szczęśliwa ze względu na to że wiem że KAŻDA osoba potrzebuje modlitwy, i jakie to by nie było zobowiązanie czy na tydzień, czy na miesiąc czy na stałe, radość w moim sercu była by jednakowa.
      A może w Tobie poprostu zrodziła się zazdrość (?), że ktoś jeszcze podjął się adopcji danego Kapłana…
      Sama podkreśliłaś „…Nic do NIego nie czuję..”
      A może jednak…
      Uważam jakie to by nie było zobowiązanie nawet modlitewne za drugiego człowieka jest ściśle związane z tym jakim uczuciem darzymy tą osobę… z MIŁOŚĆIĄ… ale piękną miłością agape :)

      Pozdrawiam i mam nadzieję że zmienisz z czasem zdanie na temat adopcji krótko terminowych.

      • A. pisze:

        O tak, im więcej osób modli się za danego kapłana, tym lepiej zdecydowanie! Winniśmy się cieszyć bardzo z każdej adopcji! Im więcej modlitwy, tym bardziej nasz Bóg jest uwielbiony w posłudze i życiu kapłana. Może, też większą wartość ma nasza modlitwa za kapłana, z którym niekoniecznie, tak po ludzku się dogadujemy? Poprzez modlitwę i ofiarę Bóg kształtuje i leczy serce, a przecież to ono winno się nieustannie nawracać w każdym z nas.
        „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego.” :-) Życzę wszystkim wytrwałości. Prośmy Boga o wierność podjętym zobowiązaniom – dla Niego, który jest wszystkim we wszystkich.

      • Matti pisze:

        Ja adopcje terminowe uważam za dobry pomysł. Można adoptować kapłana na jakiś czas (np. na rok), sprawdzić się i dopiero ewentualnie podjąć adopcję stałą. Ja sam rozważam objęcie adopcją pewnego kapłana i będzie to chyba na początek jakaś adopcja czasowa. Zrobię tak gdyż chcę sprawdzić swoją wytrwałość modlitewną. Jeżeli wytrwam w czasie na który zaadoptuję kapłana wtedy podejmę adopcję stałą.

    • antonina pisze:

      …a kiedy już serce pękło, trzeba je jakoś poskładać..
      .
      dlaczego tak się poczułaś ? musisz sama na to pytanie sobie odpowiedzieć – odpowiedź jest w Tobie, zajrzyj w głąb siebie i umów się na rozmowę z Jezusem
      .
      Ta strona napewno nie jest pomyłką

    • K. pisze:

      Tez modle sie od jakiegos czasu za pewnego ksiedza. Kiedy zobaczylam, ze jest jeszcze kilka osob ktore go adoptowalo bardzo sie ucieszylam.

      To dobrze, ze za Twojego znajomego, Zuzanno, modla sie inne osoby. Modlitwa doda mu sil.

      Jeszcze jedno, kiedy pisze o innych ludziach w trzeciej osobie, nawet jesli sa mi bardzo bliscy, nie uzywam zaimkow pisanych z duzej litery. Ten „przywilej” rezerwuje tylko dla Boga.

      Nie wiem co czujesz do tego kaplana, ale pros Ducha Swietego aby nauczyl cie kochac tego ksiedza wedlug Bozej woli. Jesli Duch Swiety stanie miedzy Toba a tym ksiedzem, to bedzie odpowiednia bliskosc i dystans miedzy wami.

      Ta strona to wspanialy pomysl, az serce roscie patrzac jak wielu kaplanow jest objetych modlitwa i jak wiele ludzi modli sie w ich intencji.

      Z Bogiem
      K.

  21. Joanna Wójcik pisze:

    No to jest super strona,są różne adopcje ale o tej dowiedziałam się przypadkowo.Jestem gotowa adoptować kapłana,który posługuje w mojej parafii.

  22. Sara pisze:

    „Zawzięcie i długo musi człowiek z samym sobą walczyć,zanim nauczy się całkowicie samego siebie zwyciężać i całe swe uczucie zwracać ku Bogu.” Tomasz A Kempis.

  23. Efka pisze:

    Agnieszko :)
    Myślę, że to dobry pomysł, bo myślę że jak zaczynamy modlic się o inne osoby (w tym o księży) to zły atakuje bardziej nas i myślę też żeby to połączy ze sobą.

  24. Agnieszka pisze:

    Nie zaglądałam nigdy do komentarzy na tej stronie, a widzę,że to był błąd, bo zobaczyłabym,że inni też odczuwają cierpienia i inne trudności w związku z modlitwą za księdza. Adoptowałam kapłana na rok, teraz zastanawiam się nad adopcja na stałę i obawiam sie,że dopiero teraz ZŁY zacznie szaleć…
    Może faktycznie dobrym pomysłem byłoby wspólne modlenie się za nas, którzy adoptowaliśmy kapłana…Może schronienie się pod płaszczem Maryji czyli Zdrowaś codzienne, co Wy na to?

    • Istnieje coś takiego, jak modlitwa wspólnotowa. Każdy może w niej uczestniczyć o godzinie 15 i 21 i polega na odmówieniu przynajmniej jednej krótkiej modlitwy, lub właśnie wykonywanej pracy w intencji Dzieła i jej uczestników – adoptowanych i adoptujących :)

    • Jola pisze:

      Mogę podzielić się radą, której udzielił mi ksiądz, gdy powiedziałam mu o swych trudnościach w czasie modlitwy wstawienniczej za kapłanów. Trzy razy powtórzył ,, modlić się, modlić się, modlić się”. Trudności nie minęły, ale jest pewność, że Chrystus tego chce i jest z nami. Przecież bez Niego nic nie możemy zrobić, a cóż dopiero uczestniczyć w tak ważnej modlitwie. Myślę, że Pan Jezus daje nam w małym stopniu zasmakować cierpień, które przeżywał w Ogrodzie Oliwnym. W czasie tej modlitwy jesteśmy z Nim a On na pewno z nami, dlatego nie ma się czego obawiać. Agnieszko, ja adoptowałam 3 księży na stałe i wciąż odczuwam cierpienia , jednak Chrystus zapewnił nas, że bramy piekielne nie przemogą tego, co On zbuduje i to jest najpewniejszy fundament , na nim się opieraj. Poleć Twoje problemy Matce Najświętszej , to przecież też Matka Kapłanów. Życzę Ci dużo wytrwałości, a że ,,zły będzie szalał’, widocznie ma dużo do stracenia.Opieraj się na krzyżu Chrystusa , On już tę drogę przeszedł i radź się się księży, przecież po to Chrystus nam ich daje. Pokusa ujawniona słabnie.Bądź silna siłą Jezusa.

    • Dona pisze:

      Ja też odczuwam pewien rodzaj trudności.To raczej odczucie fizycznego złego samopoczucia,bo wewnętrzne pokonuję codziennie chroniąc się modlitwą błagalną- egzorcyzmem ułożoną przez Papieża Leona XIII .To naprawdę skuteczna tarcza przeciwko demonom.
      Obecnie dokucza mi niechęć „przygarniętego księdza”,która pojawiła się ni stąd ni zowąd…ale trzymam się, czego i Wam życzę ;-

  25. Jola pisze:

    Wczoraj rozmawiałam z księdzem na temat trudności w modlitwie wstawienniczej za kapłanów. Nie liczyłam na żadne rewelacyjne rady,a uzyskałam tak jasne wskazówki , że jestem pod wrażeniem. To było działanie Ducha Świętego. To, że się modlimy za kapłanów jest łąską Chrystusa i tylko On wie dlaczego wybrał do tej modlitwy akurat Ciebie albo mnie.Widocznie potrzebna jest ona nam również do naszego uświęcenia. Dlatego , gdy Jezus proponuje taką modlitwę lub gdy wskazuje kolejnego księdza , by otoczyć go opieką modlitewną odpowiem ,, Tak jest mój Kapitanie „.

  26. delaware pisze:

    Czytając komentarze, zastanawiam się ile osób podejmujących adopcję to dziewczyny zakochane w „swoim” adoptowanym księdzu. Myślą, że jeśli będą się modlić za obiekt swojej miłości będzie im łatwiej, a niestety tak nie jest :-(. Wiem to z własnego doświadczenia.
    I kiepskim pomysłem jest informowanie „swojego” księdza że się za niego modli. Co chce przez to uzyskać? Wdzięczność? Odwzajemnienie uczuć? Wdzięczny może będzie starszy ksiądz, a nie młodzieniec, któremu się wydaje, że cały świat należy do niego. „Mój” ksiądz odwzajemnił moje uczucia, niestety :-(. Nie wiedział o adopcji i nadal nie wie, że to ja.
    Ale pozytyw jest taki, że modlitwa naprawdę działa. Odkąd zaczęłam codziennie odmawiać Różaniec w jego intencji, między nami wszystko zaczęło się psuć, skończyły się miłe rozmowy i spotkania sam na sam.
    A wczoraj wyjechał na inną parafię. Bez pożegnania.

    • Astris pisze:

      Delaware, zaimponowałaś mi! Myślę, że niejednej dziewczynie i… być może niejednemu księdzu, dałaś tu świadectwo psychicznej i duchowej dojrzałości i pobudziłaś do oczyszczenia intencji. Jesteś mądra mądrością pochodzącą od Ducha Świętego. Trzymaj się! Pana Boga – ma się rozumieć! :)) Będzie dobrze! :))

      • delaware pisze:

        Być może będzie dobrze, teraz jest ciężko. Jeszcze chwila i klawiatura utonie w moich łzach.
        Ale podobno co nas nie zabije … itd :-)

    • Ajoba69 pisze:

      Delaware, podziwiam Cię. To, co czułaś/czujesz musiało przysporzyć Ci wiele bólu. Historia, którą napiszę może i nie będzie wielkim pocieszeniem dla Ciebie, ale spróbuję … Niedawno wróciłam z pielgrzymki. Któregoś dnia konferencje miał pewien młody ksiądz, dał niesamowite świadectwo. Opowiedział między innymi o swojej miłości. Dziewczyna, w której się zakochał odwzajemniała jego uczucia i oboje przyznali się do tego. Ponieważ się kochali jedno modliło się za drugie i dzięki Bogu rozeszli się (nie byli ze sobą i nigdy nie zgrzeszyli), pogodzeni tak, że po kilku latach spotkali się i jedno drugie dalej kocha, ale jak ów ksiądz powiedział „To już inna Miłość, bo pochodząca od Niego”. Z tego, co pamiętam z konferencji, ta kobieta jest już mężatką i od czasu do czasu odwiedza księdza razem z jej rodziną, albo ksiądz odwiedza ich. To, co zrobiłaś jest z Twojej strony dowodem wielkiej dojrzałości i myślę że prawdziwej Miłości również, bo gdy kogoś się kocha, to nie chce się grzechu tej drugiej osoby. Także głowa do góry i pamiętaj, że miłość sama w sobie nie jest zła. Złe może być jedynie to, do czego tę miłość wykorzystamy. Trzymam kciuki :)

      • antonina pisze:

        masz rację Ajoba69
        prawdziwa miłość nigdy nie chce doprowadzić drugiej osoby do grzechu,
        woli raczej sama umrzeć

  27. Sorella pisze:

    Dawno już nie zaglądałam na tę stronę.Pan dał mi światło i poznałam „powód” takiego zachowania mojego adoptowanego Kapłana. Pozwala mi to unikać niektórych sytuacji,ale nie jest to łatwe bo często się spotykamy-taką mam pracę. Proszę módlcie się za mnie abym z wiarą przyjęła to co Pan mi przygotował. Z adopcji nie zrezygnuję,chociaż sytuacja niewiele się zmieniła. Siłę daje mi żebranie u stóp Pana o Jego Miłosierdzie

    • Miki pisze:

      widzę,że przeżywacie trudności. Dla mnie to zrozumiałe, komuś bardzo nie podoba się ta modlitwa i różnymi sposobami chce Was od tej modlitwy odciągnąć, zniechęcić do niej. Warto wytrwać a jeszcze owocniej to modlić się tymi trudnościami. Mam jednego księdza w Margaretce i w dzień kiedy się za niego modlę jest mi TRUDNO i staram się ten trud ofiarowywać za niego, a z kolei za innych kapłanów za których się modlę, czy za adoptowanego to czasami mam wrażenie że odpoczywam. Jeśli pojawiają się trudności to może świadczyć,że bardzo dany ksiądz potrzebuje modlitwy skoro rogaty tak się wścieka. Aha i proponuję Wam ochronę we Krwi Jezusa i Waszych bliskich, wszystkich spraw itp.Jakby nie patrzeć jeśli podejmujemy się adopcji to wkraczamy na teren gdzie możemy oberwać bo zobaczcie ile dusz ksiądz podczas spowiedzi wyrywa diabłu. A jemu się to nie podoba. A jeśli kapłan ma obstawę w postaci osób które wstawiają się za niego u Boga to tym bardziej będzie gryźć. Zatem życzę Wam odwagi i wklejam modlitwę

      Jezu, zanurzam w Twojej Przenajdroższej Krwi cały ten rozpoczynający się dzień, który jest darem Twojej nieskończonej miłości.Zanurzam w Twojej Krwi siebie samą. Wszystkie osoby, które dziś spotkam, o których pomyśle czy w jakikolwiek sposób czegokolwiek o nich się dowiem. Zanurzam moich bliskich i osoby powierzające się mojej modlitwie.Zanurzam w Twojej Krwi, Panie, wszystkie sytuacje, które dziś zaistnieją, wszystkie sprawy, które będę załatwiać, rozmowy, które będę prowadzić, prace, które będę wykonywać i mój odpoczynek.Zapraszam Cię, Jezu, do tych sytuacji, spraw, rozmów, prac i odpoczynku.Proszę, aby Twoja Krew przenikała te osoby i sprawy, przynosząc według Twojej woli uwolnienie, oczyszczenie, uzdrowienie i uświęcenie. Niech dziś zajaśnieje chwała Twojej Krwi i objawi się jej moc.Przyjmuję wszystko, co mi dziś ześlesz, ku chwale Twojej Krwi, ku pożytkowi Kościoła św. i jako zadośćuczynienie za moje grzechy, składając to wszystko Bogu Ojcu przez wstawiennictwo Maryi.Oddaję siebie samą do pełnej dyspozycji Maryi, zawierzając Jej moją przeszłość, przyszłość i teraźniejszość, bez warunków i bez zastrzeżeń. Amen.

  28. Lucyna pisze:

    Dziękuję:). Podjęłam decyzję. Pozdrawiam. Pozostań z Bogiem!

  29. gdfesan pisze:

    Sorello,cieszę się że przyjełaś to cierpienie. Jestem tego pewna że pokonasz wszystkie trudności i wytrwasz w duchowej adopcji.Obiecuję modlitwę.Nie ukrywam, że ja też cierpię od momentu adopcji kapłana na stałe.Dziękuję również Zuzi i Joli za słowa otuchy i wsparcia które również i mnie podtrzymały na duchu.Myślę, że takich osób jest wiele które przeżywają udręki tylko nie każdy ma odwagę to napisać.Ty się odważyłaś i dzięki Ci serdeczne za to.Proszę Cię również pomódl się za mnie abym wytrwała.

  30. Sorella pisze:

    Dzięki Zuzzi i Joli za słowa otuchy i wsparcia. Ja adoptowałam jednego dnia dwu kapłanów i w niedługim czasie poczułam na sobie że Pan przyjął ofiarę. Jak to dobrze że Pan przyjmuje też cierpienie

  31. Lucyna pisze:

    Dziękuję za słowa wsparcia, nadziei. Dziś poinformowałam kapłana o duchowej adopcji. Boję się trochę o jego reakcje i czy to będzie miało wpływ na nasz kontakt, spotykam się z nim co miesiąc na rozmowie. Ddak to piękna inicjatywa. Dziękuję. Z Bogiem.

  32. Jola pisze:

    Sorello! Tak czasem bywa, że gdy ofiarowujemy komuś serce , ten odpłaca niewdzięcznością. Ja adoptowałam 4 kapłanów. To nie jest łatwa ofiara. Matce też nie jest łatwo wychowywać swoje dzieci, które nie zawsze są aniołami.Każdy z nas podobnie odpłaca się Chrystusowi grzesząc, odtrącając Jego Miłość. Myślę, że to sam Jezus zaprasza Cię do dźwigania z Nim krzyża niewdzięczności , próbuje też Twoją wierność, wytrwałość, poświęcenie, pokorę.Nie żałuj podjętej decyzji,bo ucieszysz ,, złego”, on tylko czeka na Twoją rezygnację, widocznie ma dużo do stracenia. Nabierz ufności, proś o pomoc Chrystusa, bez Niego przecież nic nie możemy zrobić. Księdzu daj czas na oswojenie się z myślą, że jest duchowo adoptowany. Bądź wobec niego uprzejma, ale na razie trzymaj się na uboczu. Jest tylko człowiekiem i może różnie reagować nawet na dobro, które mu ofiarowujesz. Daj sobie i księdzu czas. Zapamiętaj , że tylko najlepszym Chrystus daje najtrudniejsze zadania . On wie , ile potrafisz unieść i tylko tyle Ci da. Życzę pogody ducha i zaufania Chrystusowi a zmiana nastąpi. Pozdrawiam Jola.

  33. Sorella pisze:

    Od kiedy adoptowałam Kapłana, jest mi coraz ciężej. Nie mam problemu z czasem na modlitwę. Najgorsze jest to że ów Kapłan wie o adopcji i bardzo się zmienił na gorsze,-a widziny się kilka razy dziennie-tzn nasze relacje są nie do wytrzymania. Jest czasami nawet złośliwy. Biorąc jego adopcję nie oczekiwałam wdzięczności ale to co mnie teraz spotyka porostu mnie przerasta. Ignoruje mnie prawie zawsze, kiedy podaję rękę na powitanie najczęściej jej „nie widzi”,odchodzi jak zaczynam mówić do niego… Trochę zaczynam żałować-a adoptowałam na stałe

    • zuzzi pisze:

      Być może ten kapłan przechodzi teraz jakiś trudny czas. Na pewno jest Ci ciężko – to też możesz ofiarować w jego intencji. Może właśnie takie poświęcenie jest potrzebne, żeby dążył do świętości.
      Wiem, że to wszystko łatwo powiedzieć, ale prawdą jest to, że jak bierzemy kapłana na stałe, to potrafi to być odczuwalny ciężar (wiem, bo sama mam dwóch…) – jednak wierzę, że przynoszący dobre owoce.
      Jakoś przychodzi mi do głowy dla Ciebie ten werset: 1Kor 10, 13. Trzymaj się mocno! :) Życzę wytrwałości :)

  34. Lucyna pisze:

    zastanawiam się czy na duchową adopcję kapłana przyjąć swego spowiednika, którego uważam za bardzo dobrego, gorliwego kaplana czy może innego, który myślę, że bardziej modlitwy potrzebuję?
    i kolejne pytanie czy i jakie znaczenie ma poinformowanie danego kapłana o duchowej adopcji?

    • Sandra pisze:

      Można się modlić za obu :)
      Powiadomienie kapłana nie jest obowiązkowe. Myślę jednak, że świadomość, że ktoś dobrowolnie zobowiązał się do modlitwy za mnie, bardzo by mnie podbudowała. Podobnie jest z kapłanem, który moc modlitwy rozumie i w szczególnym stopniu jest mu ona potrzebna w codziennej posłudze.

    • Zuzanna pisze:

      Lucyno, minęło już trochę czasu od Twojego wpisu, więc prawdopodobnie decyzje już podjęłaś. Ale jeśli nie, to po prostu pomódl się o dobre rozeznanie, niech to będzie wybór uczyniony na modlitwie. Możesz też wybrać jednego z kapłanów na jakiś okres czasu i potem albo to kontynuować, albo podjąć adopcję tego drugiego. Oczywiscie zawsze możesz modlić się za obu – jak wspomniała Sandra. Co do powiadamiania – też myślę, że świadomość, ze ktoś się za mnie modli, byłaby dla mnie ważna, więc może warto. Natomiast osobiście podoba mi się, ze akcja jest anonimowa – ksiądz za którego się modlę dostał powiadomienie, że ktoś się za niego modli, ale nie wie kto i nie chciałabym, aby wiedział. Taka informacja nie musi, ale może być trudna dla obu stron, tak więc jesli masz wątpliwości, to nie rezygnuj z anonimowości.

  35. anna pisze:

    Chciałabym się podzielić się myślą, jak mi przyszła.
    Chciałabym podjąć adopcję za kapłana, z którego bardzo się cieszę, że Pan Bóg postawił mi go na mojej wymagającej prostowania drodze życia.
    Ale przyszedł i dylemat, ponieważ w parafii są księża, którzy posługują już wiele lat i tak jakby rutyna w ich posługę się wkradła. Chciałabym aby byli świętymi kapłanami.
    Proszę o radę, czy adopcję, modlitwę podjąć za kapłana, który potrzebuje jakby interwencji modlitewnej, o o żywienie wiary, o świętość dla niego, czy za kapłana, który jest bliski memu sercu i w codziennej modlitwie o nim także pamiętam?.
    Po prostu czuję, że dużo modlitwy trzeba zanieść do Pana Boga, za tych kapłanów, którzy „błądzą”, a za tych których kochamy, którzy są blisko Pana Jezusa, to dziękować Panu Bogu za ich kapłańskie powołanie i być może podjąć adopcję duchową, ale adopcję duchową dziękczynną?

    Będę wdzięczna za duszpasterski rozjaśniający moje myśli komentarz.

  36. Jola pisze:

    Modlitwa wstawiennicza jest pomocą Chrystusowi w niesieniu krzyża,dlatego czasami tak ciężko,ale jednocześnie jest to ogromny zaszczyt,za który należy dziękować.Nie bójmy się.Jola.

  37. Karolina pisze:

    od kiedy zaadoptowałam kapłana strasznie duchowo upadam;/ nie daje juz rady:(

    • Marta pisze:

      wydaje mi się, że modlitwa gdy jest nam ciężko jest jeszcze bardziej wysłuchana przez Boga, niż gdy modlimy się z lekkością serca. Jeśli jest Ci ciężko, a dalej modlisz się za kapłana to Bóg widzi Twoje starania i owoce będą jeszcze większe. A, że szatan też nie śpi, to Cię od tego wszystkiego odwodzi. Widocznie ma wyjść z tego jakieś dobro. Módl się o siłę i wytrwałość – pomaga ;)
      pomodlę się za Ciebie :)
      Powodzenia ;)

    • piotr pisze:

      nie bój się!!! diabeł z tobą walczy!!!

    • ks. Andrzej pisze:

      To nie pierwszy taki przykład, jak wielką walkę trzeba dziś toczyć o osobistą wierność Bogu, a tym cięższa to walka im większa odpowiedzialność za dusze. Dusza kapłana jest wielokroć bardziej atakowana przez złego, ale też Bóg daje większą łaskę tym, którzy w Nim ufność pokładają a nie we własnych możliwościach i sile. Może to doświadczenie ma Ci podpowiedzieć, jak ważna i odpowiedzialna jest ta modlitwa.
      Życzę wytrwałości i zaufania Jezusowi! Szczęść Boże!

    • / pisze:

      „Biegaj” do Jezusa, przed Najświętszy Sakrament po siłę, abyś wytrwała na modlitwie.
      Cóż nie ma wiary bez ofiary.
      Matka Boża, która objawiła się młodej Bernadettcie Soubirous w Loureds, powiedziała jej słowa:
      „Nie obiecuję Ci szczęścia na tym świecie, lecz w innym.”
      Trwaj na modlitwie i proś o niebo dla tego kapłana, a z łaską Bożą i Tobie niebo będzie dodane.
      Wszystko będzie dobrze.

      ps. proponuję aby wzajemnie modlić się za siebie, za tych którzy podjęli duchową adopcję kapłana, aby Pan Bóg im Błogosławił, aby wytrwali na modlitwie. Niech niebo łączy się z ziemią.

    • mmw pisze:

      tak się może czasem dziac. ofiaruj swoje trudy i cierpienia szczególnei w intencji tego kapłana. Panu będzie miła Twoja ofiara

    • Janina Ewa Wojcik pisze:

      POWIERZ SIĘ MIŁOSIERDZIU BOŻEMU W KORONCE lub św Michałowi Archaniołowi a diabeł nie będzie miał do ciebie przystępu

  38. ks. Grzegorz pisze:

    Dziękuje

  39. xbs pisze:

    Bóg zapłać! W łączności modlitewnej, xbs

  40. Duchowa Adopcja Kapłana pisze:

    Podaną modlitwę nie trzeba odmawiać codziennie, bo jest dość długa. Można np. tylko jej część albo od czasu do czasu w wolnej chwili. To jedynie jedna z propozycji, podpowiedź.

  41. Duchowa Adopcja Kapłana pisze:

    Modlitwa za wybranego kapłana ( np. w ramach duchowej adopcji kapłana)

    O Jezu, Panie Mój! Pobłogosław księdzu …( N. N. ). Spraw, niech jego kapłańskie serce wypełni Twoja miłość, która sprawi, że będzie wiernie naśladował Ciebie w pełnieniu posługi kapłańskiej. Wypełnij jego serce radością, aby wszystkie troski znikły i nie przeszkadzały mu pełnić Twoją wolę. Obdarz go zdrowiem, aby choroba nie przeszkadzała mu służyć Tobie i tym, do których go posłałeś. Duchu Święty, obdarz księdza (N. N.) swymi darami. Niech poznanie Ciebie i Twego Słowa przychodzi mu z łatwością, a jego mądrość świadczy o mądrości Boga, aby mógł nią wypełniony jeszcze doskonalej służyć Tobie i Twojej owczarni. Panie Jezu! Wspieraj go w pracy duszpasterskiej, by swą cierpliwością, łagodnością, wytrwałością, ale i stanowczością prowadził Twoje owieczki prostą drogą do Ciebie. Wspieraj w chwilach pokus, zwątpienia i słabości, aby zawsze wychodził zwycięsko i wzmocniony w wierze z każdej z prób. Panie Jezu, towarzysz mu nieustannie i uświęcaj Twoją obecnością, by jego dusza oświetlona Twoim światłem była tak piękna świętością, jak piękną, świętą i czystą była w dniu święceń kapłańskich. Niech dar jego kapłaństwa ubogaca Kościół i uświęca każdego z nas. Pozwól, Jezu, Arcykapłanie, niech jego serce będzie zawsze podobne do Twojego i otwarte dla bliźnich – jak Twoje, przebite dla nas na krzyżu, bo tylko przez serce kapłańskie prowadzi nasza droga do Ciebie. Błogosław go w każdej chwili życia, by wzmocniony Tobą bezbłędnie oświecał naszą drogę do Ciebie. Bądź uwielbiony za dar jego kapłaństwa, bądź uwielbiony za każdego kapłana, którego nam ofiarowałeś, by był naszym przewodnikiem. Maryjo, Matko Jezusa, Matko każdego kapłańskiego serca. Chroń go, Najmilsza z Matek. Strzeż duszy i ciała, niech ominą go wszelkie niebezpieczeństwa ze strony złego ducha i ludzi, którzy są jego narzędziami. Amen

    • Joanna pisze:

      Piękna modlitwa! Dziękuję za jej udostępnienie :)

    • Stanisława pisze:

      Modlitwa piękna,i chyba wcale nie jest długa jeżeli chcemy sie modlić za naszych wybranych Kapłanów.Mój przewodnik duchowy powiedział mi kiedyś „modlitwy nigdy dość” i tego się trzymam.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s