Posts Tagged ‘przemyślenia’

Czego nie ma w Biblii, tego nie ma na świecie

Posted: 15 kwietnia 2018 by Magdalena Maraj in przemyślenia
Tagi:

Biblia. Niby książka jak każda, w wielu domach leży zakurzona i nieotwierana od lat. Bo to pamiątka Komunii, ślubu lub po prostu prezent, którego nie warto rozpakowywać bo tak ładnie wygląda…

Niewątpliwie Biblia jest niezwykłym prezentem. Może nie wygląda nadzwyczajnie, większość z naszych egzemplarzy Pisma św. nie ma złotych liter ani wyjątkowych, drogich opraw. I może dobrze, bo nie o to w tym chodzi. Wyjątkowa jest zawartość tej Księgi. Jak wiemy Biblia składa się ze Starego i Nowego Testamentu. Nowy Testament rozpoczyna Ewangelia według czterech Ewangelistów Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. To Księga, która może zmienić życie. Jak usłyszałam kiedyś, czego nie ma w Biblii tego nie ma na świecie. To zdanie mocno zagnieździło się w moim sercu. W tej niezwykłej Księdze możemy znaleźć odpowiedzi na życiowe pytania. Mówi się, że jest to Księga, którą należy niezwykle szanować, bo Słowa tam zapisane są święte. Jedna z Sióstr zakonnych dawała nam kiedyś świadectwo, że klęcząc nigdy nie kładzie Biblii na ziemi, tylko na habicie, gdyż jest to zbyt święta Księga. Można uważać to za przesadę, jednak odzwierciedla to niezwykłość Biblii.

Św. Hieronim mówił, że nieznajomość Pisma świętego jest nieznajomością Chrystusa. Nigdzie nie znajdziemy więcej informacji na temat Boga jak w Biblii. Stary Testament opowiada o stworzeniu świata, przybliża nam dzieje narodu wybranego, zapowiada przyjście Mesjasza. Składa się z 46 ksiąg, wśród nich znajdziemy księgi mądrościowe, prorockie, historyczne… Nowy Testament mówi o Jezusie i Nowym Przymierzu, które dokonało się na krzyżu. Stary Testament nie istnieje bez Nowego, a Nowy bez Starego – stanowią całość.

Słowo Boże nazywane jest lampą, światem. Każdy może znaleźć w Biblii coś co go poruszy. Jednak podstawowym przesłaniem Pisma św. jest prawda, że Bóg nas kocha. To z Bożej miłości wypływa wszystko. Z tej Księgi dowiadujemy się jak żyć, są tam drogowskazy, którędy iść, by dojść do nieba. Słowo Boże daje nam nadzieję na życie wieczne, ale także nadzieję, że Bóg jest z nami, że to czego doświadczamy każdego dnia ma sens.

Po co sięgać po Biblię? Bo dzięki Niej możemy poznawać Boga, możemy także zachwycić się Bożym pięknem i ogromem Jego Miłości do człowieka. Myślę, że Słowo może być lekarstwem na różne ludzkie choroby: smutek, cierpienie, zwątpienie, strach… Jezus mówi: Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat J 16,33.

Przed nami kolejny już Tydzień Biblijny. W sposób szczególny rozważamy w tym tygodniu List św. Pawła do Rzymian. Takie inicjatywy mają przypomnieć nam, że Słowo Boże powinno być naszym codziennym pokarmem, że nie tylko przez tydzień w roku mamy pamiętać o Biblii leżącej na naszej półce. W Ruchu Światło – Życie, ale nie tylko, znana jest praktyka Namiotu Spotkania. Codziennego, minimum 15 minutowego medytowania fragmentu Bożego Słowa. Tak, by stawało się ono dla nas wskazówką jak żyć. To dla nas także wielkie zadanie, by przeczytane czy usłyszane Słowo wcielać w życie, by stawać się lepszym, bardziej Chrystusowym.

Niech czytanie Pisma świętego stanie się dla nas codziennym nawykiem. Starajmy się często korzystać z tego daru, jakim są Słowa Boga zostawione dla nas, także po to, by dodawać nam sił. Niech Słowo Boże będzie dla nas codziennym pokarmem jak powszechni chleb.

Trzymacie w rękach coś boskiego: księgę jak ogień, księgę, w której mówi Bóg, dlatego pamiętajcie, że Biblia nie jest po to, aby leżeć na półce, ale trzeba brać ją do ręki i często czytać – Papież Franciszek.

 

Reklamy

Nawrócić się

Posted: 25 marca 2018 by Magdalena Maraj in przemyślenia, święta
Tagi: ,

Wydaje nam się, że mamy czas. I przekornie mimo, że świat pędzi coraz szybciej robimy wszystko by mieć, posiadać. Czasem zatracając w tym swoje być. Czas jest pojęciem względnym. Nasze życie umiejscowione jest w pewnym miejscu i czasie. Wielki Post ma nam przypomnieć, że nie mamy czasu.

Nie mamy czasu na to, by go zmarnować, by go stracić, by przeżyć życie nie patrząc na Boga i innych ludzi, w których On żyje – na to nie mamy czasu. I choć Bóg widzi inaczej, bo w niebie czas nie istnieje, my jesteśmy nim ograniczeni. Kiedyś umrzemy. Kiedy? To zostawiamy Bożej mądrości. Święta Paschalne napawają nas jednak nadzieją, że śmierć nie jest końcem, że śmierć Jezusa otworzyła nam bramy nieba i jest tam dla nas miejsce.

Wielki Post powinien być czasem zatrzymania i zamyślenia nad swoim życiem. Jak go wykorzystaliśmy? Każdy to oceni we własnym sumieniu, jednak jeśli coś wciąż jest nie tak to mamy jeszcze czas, jeszcze kilka dni. Nie wiemy kiedy przyjdzie nam spotkać się z Bogiem, jest to jednak pewne, że taki czas nadejdzie. Zwróćmy się w stronę Pana Boga, bo Jemu na nas bardzo zależy.

Dzisiejsza niedziela – Palmowa jest ostatnią niedzielą Wielkiego Postu, otwiera ona Wielki Tydzień. Za kilka dni będziemy przeżywać święta paschalne, będziemy cieszyć się ze Zmartwychwstania Pana Jezusa. Dziś jednak Kościół daje nam kolejną niedziele i stawia przed naszymi oczami Jezusa, który wjeżdża do Jerozolimy witany przez tłumy. Za kilka dni to właśnie tłum skaże Go na śmierć i mękę.

W Niedziele Palmową tradycyjnie już święcimy palmy. Jest to pamiątka wjazdu Jezusa do Jerozolimy gdy tłum obwołując Go Królem ścielił przed  Nim gałązki. Jest to także nasze wyznanie wiary i decyzja pójścia za Chrystusem. Obwołując Chrystusa Królem chcemy przejść z Nim przez krzyż aż do zmartwychwstania. W tą niedziele kapłan nie ubiera fioletowych szat tylko czerwone, a cała liturgia przypomina nam, że Jezus jest Królem. Męka i śmierć nie odbiera Mu godności królewskiej, ale tym bardziej ją podkreśla. Bóg jest bowiem Bogiem nie z tego świata, a Jego królestwo jest o wiele większe i potężniejsze niż królestwa ziemskie.

Od Wielkiego Poniedziałku do Wielkiej Środy włącznie Pan Jezus dzień spędzał w Jerozolimie i nauczał w świątyni, a na noc udawał się do odległej o ok. 3 km Betanii, aby tam przenocować. Zapewne gościny Jemu i Jego uczniom udzielał Łazarz w swoim domu – z wdzięczności za niedawne wskrzeszenie go z grobu

W Wielki Poniedziałek w drodze do Jerozolimy Chrystus uczynił uschłym figowe drzewo za to, że nie znalazł na nim owocu, a tylko same liście (Mt 21, 18-19; Mk 11, 12-14). Kiedy wszedł na plac świątyni i zobaczył tam kupców z towarami i bydłem, wypędził ich stamtąd (Mt 21, 12-13; Mk 11, 15-19; Łk 19, 45-48).

W Wielki Wtorek Pan Jezus prowadził najgwałtowniejsze polemiki ze starszyzną żydowską, które zakończył wielokrotnym „biada”, rzuconym na swoich zatwardziałych wrogów (Mt 21, 20 – 23, 39; Mk 11, 27-32. 41; Łk 20, 9 – 21, 1). W wielkiej też mowie eschatologicznej zapowiada całkowite zniszczenie Jerozolimy oraz koniec świata, jaki zamknie dzieje ludzkości (Mt 24, 1-41; Mk 13, 1-33; Łk 21, 5-34). Zapowie także powtórne swoje przyjście na ziemię w chwale (Mt 25, 31-46). W przypowieści o roztropnym słudze, o mądrych i głupich pannach i o talentach będzie nawoływał do czujności (Mt 24, 42-55. 30; Mk 13, 33-37; Łk 21, 34-36).

Wielka Środa ma bezpośredni już kontakt z wydarzeniami Wielkiego Czwartku i Piątku. Sanhedryn na tajnej naradzie postanawia za wszelką cenę zgładzić Jezusa. Judasz ofiaruje Wielkiej Radzie Żydowskiej swoją pomoc za srebrniki, przyrzekając śledzić Chrystusa, a gdy będzie sam – zawiadomi o tym Sanhedryn (Mt 26, 1-16; Mk 14, 1-11; Łk 22, 1-6), aby Go można było pojmać (http://brewiarz.pl).

 

Wielkopostna droga – ciąg dalszy

Posted: 21 marca 2018 by Agnieszka Dankiewicz in przemyślenia
Tagi:

Trwa nasza wielkopostna droga – przygotowanie na najważniejsze wydarzenia w naszej wierze: Zmartwychwstanie. Czekamy na wszystkie te wydarzenia, które przypomną nam o tym, jak bardzo ważni jesteśmy w Bożych oczach. Jezus – Syn Boży, umiera na krzyżu, aby przeprowadzić każdego z nas od rzeczywistości grzechu i śmierci do rzeczywistości nieograniczonej Miłości, zbawienia i przebaczenia.

Podążając wspólnie tą wyjątkową drogą ku Zmartwychwstaniu, przedstawiamy Wam kolejną część biblijnych drogowskazów, które mogą pomóc nam w wielkopostnych przygotowaniach.

1. Przyjmij prawo (Wj 20,1-17)

Żyjąc na świecie musimy podporządkować się różnym zasadom, restrykcjom, przepisom… Niektóre z nich intuicyjnie przyjmujemy jako oczywiste i łatwe do zrozumienia – mamy pełne przekonanie, że te zasady czy prawa będą zabezpieczały nas i innych, a co więcej: wprowadzą porządek do życia w społeczeństwie. Bywa i tak, że trafiamy na przepisy, które wydają się zagmatwane – nie rozumiemy ich, wydają się nam zupełnie nieżyciowe. Możemy odnieść wrażenie, że niektóre tworzą jakieś sztuczne procedury – wymagają takiego sposobu postępowania, który bardziej utrudnia nam życie, a nie ułatwia. Wtedy też czujemy się ograniczeni – mamy wrażenie, że musimy podporządkować się czemuś bardzo abstrakcyjnemu. Do wolności bardzo, bardzo łatwo się przyzwyczaić i z pewnością – nikt nie lubi być ograniczany. Mimo to – wiele przepisów (nawet tych trudnych i niezrozumiałych) pozostaje niezmienionych, bo w ogólnym rozrachunku: mają one jakichś korzystny wpływ na zachowanie porządku w społeczeństwie lub na całym świecie.

W trzecią niedzielę Wielkiego Postu pierwsze czytanie przypomina nam moment, w którym ludzie otrzymują od Boga Dekalog – prawo. Jest on absolutną podstawą jeżeli chodzi o Boże prawo. Czytając Biblię trudno zaprzeczyć, że Boże prawo „rozrasta się” – a fragmentów, w których oddziela się dobre postępowanie od złego, można by mnożyć.

Często można odnieść wrażenie, że Boże prawo wydaje nam się „przestarzałe” – tak, jakby nie przystawało już do dzisiejszego świata, współczesnego życia i aktualnych poglądów. Zdarza nam się „wybierać” to, co akurat nam pasuje i co wydaje nam się bardzo uniwersalne. Odrzucamy z kolei to, co jest trudne i niezrozumiałe – to, co wydaje się „staroświeckie”, a czasem ograniczające. Jednak kiedy przychodzi moment „przebierania” w Bożym prawie i dostosowywania go do swojego życia, przychodzi moment na zadanie sobie bardzo prostego pytania… Po co zostało ustalone całe Boże prawo i wszystkie zasady oddzielające dobro od zła opisane w Biblii?

Bóg przekazywał ludziom prawo nie po to, aby ich ograniczać. Przecież to właśnie sam Bóg dał człowiekowi wolną wolę! Bóg przekazywał prawo po to, aby dobro zagościło na świecie i aby miłość zawsze zwyciężała nad złem. Zdaniem, które w najlepszy sposób odpowiada na to pytanie, jest to zapisane przez św. Pawła: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść” (1 Kor 6,12). Temu właśnie ma służyć prawo – aby człowiek wśród morza możliwości posiadał stabilny i niezmienny wskaźnik tego, co jest dobre, co przyniesie mu korzyść, co pozwoli mu uporządkować swoje życie osobiste, rodzinne i relacje ze wszystkimi otaczającymi go ludźmi. W końcu – Dekalog razem ze wszystkimi Bożymi zasadami przez wieki nie traciły na swojej aktualności.

Czemu więc tak trudno przyjąć nam wszystkie te zasady? Być może wynika to właśnie z naszego przyzwyczajenia do ogromu możliwości, różnorodności dostępnych opcji, chęci wyboru i całkowitego panowania nad naszym życiem. Nie zauważamy dobra, które może wkroczyć do naszego życia poprzez przyjęcie prawa. Chcemy czuć się wolni, niezależni, nieograniczeni. Właśnie dlatego kolejnym wielkopostnym drogowskazem może być dla nas „zmiana perspektywy” i spojrzenie na Boże prawno nie jak na ograniczenie, a jak na wskazówki, które mają doprowadzić nas do szczęścia. Postarajmy się w tym wyjątkowym czasie patrzeć na cały biblijny zbiór zasad, jak na prawo utworzone DLA NAS – z miłości Boga do człowieka. I chciejmy przyjąć je z otwartym sercem: tak, aby jak najmniej błądzić w drodze ku Niemu.

2. Refleksja nad pobożnością (J 2,13-25)

Wszyscy doskonale znamy fragment z Ewangelii według św. Jana, kiedy przed świętem Paschy Jezus przybywa do Jerozolimy i zastał w świątyni bankierów oraz sprzedawców. Wszyscy też doskonale wiemy, jak skończyła się ta scena – rozgniewany Jezus wypędza ich ze świątyni. W pierwszej chwili taka reakcja może dziwić – to jeden z niewielu fragmentów, w którym opisane są tak skrajne emocje Jezusa. Jednak zagłębiając się w cały kontekst tej sceny może się okazać, że była to reakcja całkowicie uzasadniona. Co więcej – okaże się, że z tej sceny płynie też ogromna nauka dla nas: zarówno na czas wielkopostnych przygotowań, jak również na każdy kolejny dzień zwyczajnej rzeczywistości.

W czasach współczesnych Jezusowi jedynym miejscem, w którym możliwe było składanie ofiar Bogu. Z tego względu, na dziedzińcu świątyni pojawiły się stoiska, na których były sprzedawane woły, baranki i gołębie. Swoją działalność prowadzili tam również bankierzy, którzy wymieniali obce waluty na lokalne – tak, aby pielgrzymi przybyli z różnych rejonów mogli zakupić stosowną ofiarę. Można więc odnieść wrażenie, że w świątyni jerozolimskiej handel i robienie interesów (w wymiarze materialnym) stało się bardzo ważnym elementem – o ile nawet nie najważniejszym. To właśnie ten aspekt całej historii biblijnej sprawia, że pełna gniewu reakcja Jezusa jest całkowicie uzasadniona. Syn Boży przyszedł na świat, aby to miłość łączyła ludzi z Bogiem – miłość, dzięki której można w całości powierzyć się Ojcu, a nie interesy czy handel.

Ten fragment Ewangelii może być inspiracją i drogowskazem także dla nas. To okazja, żeby zastanowić się nad naszą wiarą, nad naszą pobożnością.

Często i nam może zdarzyć się „handlowanie” z Panem Bogiem. Staramy się żyć wiarą, uczestniczyć w nabożeństwach, modlić się… Ale czy nie wykorzystujemy tego jako „karty przetargowej”?

Nasza ludzka perspektywa jest bardzo krótkowzroczna: martwimy się, piszemy różne scenariusze, zabiegamy o wiele spraw. Jednak i tak nie mamy pewności, jaki będzie efekt i jak w przyszłości ułożą się wszystkie ważne dla nas kwestie. Dlatego ważne jest to, żeby nie nastawiać się na konkretne, ludzkie rozwiązania. Być może to, co nam po ludzku wydaje się najlepsze wcale takie nie jest. Tym bardziej ważne jest to, aby przychodzić i zawierzać Bogu naszą codzienność: wszystkie nasze zwyczajne sprawy i ludzi, którzy są dla nas ważni. My powierzamy Bogu wszystko to, co dla nas ważne, co nas cieszy i co nas martwi – a On (jako Bóg Wszechmogący) zatroszczy się o to, by wszystko poukładało się dobrze.

Niech ten fragment Ewangelii będzie dla nas motywacją do refleksji – czy i my nie „handlujemy” z Panem Bogiem? Czy nie mamy podejścia „zrobienia interesu”: ofiarowania naszej pobożności w zamian za konkretne ludzkie rozwiązania ważnych dla nas spraw?