Nie jesteś „uczciwy” w swoim zobowiązaniu?

„Czy nie widzicie, że jesteście świątynią Boga, a Duch Boży w was mieszka” – św. Paweł

„Szukałem Go wszędzie wokół siebie, aż wreszcie znalazłem Go w samym sobie” – św. Augustyn

„I w kuchni także, wśród garnków i rondli Pan jest z wami” – św. Teresa od Jezusa.


Wielu z nas mogłoby powiedzieć, że to przecież święci, oni przecież musieli być blisko Boga, ja prowadzę zwykłe życie i tak głębokie rzeczy nie są dla mnie. Jestem przecież zajęta i mam tyle obowiązków.

Bardzo wielu jako powód rezygnacji podaje fakt, że zapominają o modlitwie i trzeba się z tym zmierzyć – nie dają rady, nie są „uczciwi” w zobowiązaniu, więc tak jest w porządku, że zrezygnują, bo „nawalają”.

Św. Teresa od Jezusa opuściła praktykę modlitwy wewnętrznej na rok, ze względu na to, że czuła się niegodna będąc grzeszną obcować z samym Bogiem, w tak poufnym akcie, jakim jest modlitwa wewnętrzna. Później z perspektywy czasu opisuje to jako największe oszustwo szatana, w jakie dała się wplątać.

Czy mam poczucie własnej godności i skarbu jaki w sobie noszę? Czy mam świadomość bycia dzieckiem Bożym i obecności Trójcy Świętej we własnym wnętrzu? Kiedy człowiek zda sobie z tego sprawę, to wszystko nabiera innych kolorów. Św. Jan od Krzyża zachęca nas, abyśmy starali się przebywać jak najczęściej z tą tajemnicą jaką jest Bóg przebywający we mnie. Możemy być pewni, że nie ogarniemy tego misterium swoim rozumem, tylko jeśli Bóg zechce, to da nam doświadczyć siebie, a wtedy po naszych wątpliwościach w Jego istnienie w nas, nie zostanie śladu. Jedyne czego nam trzeba to starać się szukać Go jak najczęściej, blisko, w duchu prostoty, nie oczekując „fajerwerków”, ale po prostu będąc z Nim jak z przyjacielem na dobre i na złe. Tak, na złe też! W momentach, gdy nam się nie chce i nie odmawiamy „rzetelnie” swojej modlitwy – wtedy tym bardziej nie należy rezygnować. Bóg jest cały czas w nas, niezależnie od tego zabiegania.  Dlatego też:

Wejdź do swego wnętrza i pracuj z myślą o Twym Oblubieńcu, który wciąż jest z tobą i darzy cię miłością!


podziękowania dla p. Stefanii, która podesłała tekst br. Piotr od św. Józefa, na którym oparto ten wpis

Reklamy

Historyk łagodności Chrystusowej

W Piśmie Świętym, na początku Nowego Testamentu odnajdujemy Ewangelię według czterech Ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. 18 października obchodzimy wspomnienie jednego z nich – św. Łukasza.

Kim był św. Łukasz? Tertulian pisze, że nasz patron pochodził z Antiochii Syryjskiej. Był poganinem, przyjął wiarę w Chrystusa ok. 40 roku (czyli 7 lat po śmierci Mistrza z Nazaretu), zanim dołączył do św. Pawła (ok. 50 r.). Nie należał do grona 12 Apostołów ani do uczniów Chrystusa. Z zawodu był lekarzem, na co wskazują słowa św. Pawła z Listu do Kolosan Pozdrawia was Łukasz, umiłowany lekarz, i Demas Kol, 4,14. Należał do ludzi wykształconych. Świadczy o tym piękny język jakim się posługiwał, a także dokładność informacji i umiejętność znajdowania i sięgania do źródeł. Po spotkaniu ze św. Pawłem przyłącza się do niego stając się towarzyszem, lekarzem i uczniem. Jest wierny Pawłowi, jako jedyny pozostał przy nim w więzieniu w Rzymie. Nie wiemy kiedy, gdzie i jak zmarł św. Łukasz, Ojcowie Kościoła wymieniają liczne miejsca, autor prologu do Ewangelii z II wieku twierdzi że św. Łukasz zmarł w Beocji mają 84 lata.

Łukasz jest autorem Ewangelii oraz Dziejów Apostolskich. Prawdopodobnie sam nie znał Jezusa, jednak dokładnie badał świadków i z tych źródeł czerpał wszystkie wiadomości. Jest on nazywany autorem „Ewangelii Dzieciństwa Jezusa”. Jako jedyny opisał scenę zwiastowania czy narodzenia Jana Chrzciciela i Jezusa, pokłon pasterzy, ofiarowanie i znalezienie Jezusa. Dzięki niemu poznaliśmy wiele szczegółów z życia Matki Najświętszej. Przekazał nam także informację dotyczące wystąpienie Jezusa w Nazarecie, wskrzeszenie młodzieńca z Nain, rozesłanie 72 uczniów, przypowieści choćby o Miłosiernym Samarytaninie czy o zaproszonych na gody weselne (i wiele innych).

W Dziejach Apostolskich św. Łukasz opisuje początki Kościoła – mówi co działo się  po wniebowstąpieniu Jezusa. Był świadkiem wypraw św. Pawła, dlatego też był naocznym świadkiem wielu wydarzeń. Dante określił Łukasza jako historyka łagodności Chrystusowej.

Św. Łukasz jest patronem Hiszpanii i miasta Achai; introligatorów, lekarzy, malarzy i rzeźbiarzy, notariuszy, rzeźników, złotników. Według legendy malował portrety Jezusa, apostołów, a zwłaszcza Maryi, Matki Bożej. Jeden z nich, jak opisuje Teodor Lektor z VI wieku, cesarzowa Eudoksja, żona Teodozego II Wielkiego zabrała z Jerozolimy i przesłała św. Pulcherii, siostrze cesarza. Według innej opowieści kopią jednego z obrazów św. Łukasza jest ikona jasnogórska (www.brewiarz.pl).

Czego możemy uczyć się od św. Łukasza? W życiu codziennym na pewno dokładności, w życiu duchowym wierności Chrystusowi i Jego nauce. Św. Łukasz nie chciał, by nauka o Chrystusie z biegiem lat utonęła w plotkach zaczął więc badać historię, docierać do świadków życia Mistrza, a później to spisał, by prawda przetrwała przez wieki. Św. Łukasz był dociekliwy dotarł do informacji o Jezusie, które pominęli inni Ewangeliści. Nazywany jest także pocieszycielem powątpiewających i patronem trzeźwo myślących.

Niech nasz patron będzie dla nas wzorem w szukaniu prawdy o Jezusie, a jednocześnie patrząc na Niego chciejmy stawać się głosicielami Dobrej Nowiny w naszych domach, rodzinach, miejscach pracy – w naszej codzienności.

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono (Łk 1,1–4).

autor: Magdalena Maraj