Służba i uniżenie

W czytaniu ze Starego Testamentu Bóg mówi: Im większy jesteś, tym bardziej się uniżaj (Syr 3,18). A w Ewangelii Jezus mówi o uniżeniu a także o miłości do tych, którzy nie mają nic, nie mają czym się odwdzięczyć. Trudne to słowa. Dzisiejszy świat często nie zauważa biednych, słabych… częściej traktowani są jak margines społeczny, ktoś nie do końca pasujący, nie do końca „pełny” czy potrzebny. A Jezus mówi jasno, że nie sztuką jest kochać tych, którzy mają nam się jak odpłacić, nie sztuką z nimi ucztować. Sztuką jest dostrzec właśnie tych na marginesie życia. I gdy popatrzymy na karty Ewangelii. Widzimy, że to właśnie do takich ludzi przyszedł Chrystus. Do trędowatych, grzeszników, chorych, takich, którzy nie mieli nic. Myśląc po ludzku w ówczesnym świecie byli omijani, zapomniani, na marginesie życia społecznego. Co mogli dać Jezusowi? Tak naprawdę tylko wdzięczność, proste słowo dziękuję… niektórzy z nich nie opuścili Go aż po Jego śmierć ale dla wszystkich te proste gesty zobaczenia i popatrzenia z miłością zmieniły ich życie. Żadne z nich nie było już takie samo. Czy ja umiem tak patrzeć na ludzi? Czy umiem małymi gestami zmieniać ich życie? A może czasem sprawić tylko, że na ich twarzach pojawi się uśmiech?

Ser­cem nie można służyć za pieniądze, ser­cem służy się za dar­mo, bezinteresownie – Kardynał Stefan Wyszyński

Dzisiejszy świat stawia na konsumpcjonizm. Na to by mieć. Już sam św. Jan Paweł II mówił i zwracał nam uwagę na to by bardziej być niż więcej mieć. Jakże to przesłanie jest ogromnie aktualnie w dzisiejszym świecie. Dzisiejsza Liturgia Słowo podkreśla i mówi dla niektórych zaskakujące słowa. Im większy jesteś tym bardziej się uniżaj.  A dalej Pismo mówi, że to właśnie te osoby znajdą łaskę u Pana.

Możemy podchodzić do tego w różny sposób. Mam. Zarobiłem, nie przyszło mi to bez trudu więc jest to moje dlaczego mam się tym dzielić z innymi. Tak właśnie myśli świat. Tyle tylko, że nie żyjesz na świecie sam/sama. Nie jesteś sam dla siebie. A wszystko co masz, zdolności, talenty (różne) dzięki którym „masz” są darem od Boga. Niczym nie zasłużyłeś sobie na to, że masz głowę do ekonomii czy biologii, że potrafisz łączyć fakty, pięknie mówić czy pisać. To wszystko jest darem, którym masz służyć innym. Dlatego równanie Boże nigdy nie będzie równało się naszemu równaniu. My liczymy na własny rachunek, Bóg zawsze liczy na nasz.

Służyć innym wcale nie jest łatwo i nie jest to takie oczywiste. Służba też może napawać nas strachem, bo jest dziś ogromnie niemodna jednak służba może stać się sensem życia człowieka. Nie żyjemy tylko dla siebie. A Bóg przez Słowo chce nam dać wskazówki do tego by wygrać życie i osiągnąć niebo. Warto słuchać i czytać te Słowa.

Chciejmy służyć innym. Czasem chodzi o małe, zwykłe, codzienne rzeczy. Uśmiech, dobre słowo, poświęcony czas, zrobienie kanapki czy umycie naczyń. Chrystus najlepiej pokazał nam jak mamy służyć. Nie bójmy się być dobrym dla innych i zapominać o sobie, nie chciejmy zawsze zajmować pierwszego miejsca.

Człowiek do­piero wte­dy jest w pełni szczęśli­wy, gdy może służyć, a nie wte­dy, gdy mu­si władać. Władza im­po­nuje tyl­ko małym ludziom, którzy jej pragną, by nad­ro­bić w ten sposób swoją małość. Człowiek nap­rawdę wiel­ki, na­wet gdy włada, jest służebnikiem – Kardynał Stefan Wyszyński

Magdalena Maraj

 

Reklamy

Wstanę i pójdę

Przypowieść o Synu Marnotrawnym jest nam dobrze znana. To jedna z najczęściej przytaczanych przypowieści jak chodzi o miłość i  miłosierdzie Boga. Często zwracamy uwagę na syna, który trwoni majątek i żyje ze świniami i Ojca, który przebacza synowi. Jednak popatrzmy na decyzję syna. W pewnym momencie życia syn zdaje sobie sprawę z tego, że jego decyzja była zła, że się pomylił, że trzeba tak po prostu uderzyć się w piersi i  wrócić do Ojca. Więc wstaje i idzie.

W wierze chodzi o decyzję pójścia za Chrystusem. Każdego dnia trzeba na nowo zadawać sobie pytanie o wiarę i odpowiadać na nie. Decyzja pójścia za Chrystusem musi być odnawiana każdego dnia. Czy chcę iść za Chrystusem? Czy chcę każdego dnia iść za Nim tak naprawdę?

Kiedyś pewien mądry Ksiądz powiedział mi takie słowa: „Co zrobić by doświadczyć Bożej miłości? Wstać i pójść”. Właśnie. Pójść, tak jak młodzieniec będąc praktycznie na dnie, mówiąc bardzo obrazowo będąc ubabrany błotem zreflektował się. Nie ma takiej sytuacji z  której Bóg by nas nie wyciągnął jeśli tylko Mu na to pozwolimy. Nigdy nie będziemy dla Boga zbyt „brudni” by nas przygarnął i przytulił. Kluczem jest nasza chęć. Musimy podjąć decyzję nie jutro czy za miesiąc. Nie wtedy kiedy będziemy na skraju lub wybrudzeni po szyję. Teraz, dziś. Podejmijmy decyzję o pójściu za Chrystusem w każdej sytuacji życia.

Wstań i idź do Niego i za Nim. Każdego dnia!

Magdalena Maraj