Historyk łagodności Chrystusowej

W Piśmie Świętym, na początku Nowego Testamentu odnajdujemy Ewangelię według czterech Ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. 18 października obchodzimy wspomnienie jednego z nich – św. Łukasza.

Kim był św. Łukasz? Tertulian pisze, że nasz patron pochodził z Antiochii Syryjskiej. Był poganinem, przyjął wiarę w Chrystusa ok. 40 roku (czyli 7 lat po śmierci Mistrza z Nazaretu), zanim dołączył do św. Pawła (ok. 50 r.). Nie należał do grona 12 Apostołów ani do uczniów Chrystusa. Z zawodu był lekarzem, na co wskazują słowa św. Pawła z Listu do Kolosan Pozdrawia was Łukasz, umiłowany lekarz, i Demas Kol, 4,14. Należał do ludzi wykształconych. Świadczy o tym piękny język jakim się posługiwał, a także dokładność informacji i umiejętność znajdowania i sięgania do źródeł. Po spotkaniu ze św. Pawłem przyłącza się do niego stając się towarzyszem, lekarzem i uczniem. Jest wierny Pawłowi, jako jedyny pozostał przy nim w więzieniu w Rzymie. Nie wiemy kiedy, gdzie i jak zmarł św. Łukasz, Ojcowie Kościoła wymieniają liczne miejsca, autor prologu do Ewangelii z II wieku twierdzi że św. Łukasz zmarł w Beocji mają 84 lata.

Łukasz jest autorem Ewangelii oraz Dziejów Apostolskich. Prawdopodobnie sam nie znał Jezusa, jednak dokładnie badał świadków i z tych źródeł czerpał wszystkie wiadomości. Jest on nazywany autorem „Ewangelii Dzieciństwa Jezusa”. Jako jedyny opisał scenę zwiastowania czy narodzenia Jana Chrzciciela i Jezusa, pokłon pasterzy, ofiarowanie i znalezienie Jezusa. Dzięki niemu poznaliśmy wiele szczegółów z życia Matki Najświętszej. Przekazał nam także informację dotyczące wystąpienie Jezusa w Nazarecie, wskrzeszenie młodzieńca z Nain, rozesłanie 72 uczniów, przypowieści choćby o Miłosiernym Samarytaninie czy o zaproszonych na gody weselne (i wiele innych).

W Dziejach Apostolskich św. Łukasz opisuje początki Kościoła – mówi co działo się  po wniebowstąpieniu Jezusa. Był świadkiem wypraw św. Pawła, dlatego też był naocznym świadkiem wielu wydarzeń. Dante określił Łukasza jako historyka łagodności Chrystusowej.

Św. Łukasz jest patronem Hiszpanii i miasta Achai; introligatorów, lekarzy, malarzy i rzeźbiarzy, notariuszy, rzeźników, złotników. Według legendy malował portrety Jezusa, apostołów, a zwłaszcza Maryi, Matki Bożej. Jeden z nich, jak opisuje Teodor Lektor z VI wieku, cesarzowa Eudoksja, żona Teodozego II Wielkiego zabrała z Jerozolimy i przesłała św. Pulcherii, siostrze cesarza. Według innej opowieści kopią jednego z obrazów św. Łukasza jest ikona jasnogórska (www.brewiarz.pl).

Czego możemy uczyć się od św. Łukasza? W życiu codziennym na pewno dokładności, w życiu duchowym wierności Chrystusowi i Jego nauce. Św. Łukasz nie chciał, by nauka o Chrystusie z biegiem lat utonęła w plotkach zaczął więc badać historię, docierać do świadków życia Mistrza, a później to spisał, by prawda przetrwała przez wieki. Św. Łukasz był dociekliwy dotarł do informacji o Jezusie, które pominęli inni Ewangeliści. Nazywany jest także pocieszycielem powątpiewających i patronem trzeźwo myślących.

Niech nasz patron będzie dla nas wzorem w szukaniu prawdy o Jezusie, a jednocześnie patrząc na Niego chciejmy stawać się głosicielami Dobrej Nowiny w naszych domach, rodzinach, miejscach pracy – w naszej codzienności.

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono (Łk 1,1–4).

autor: Magdalena Maraj

Reklamy

Święta z Kalkuty

5 września Kościół obchodzi wspomnienie świętej Matki Teresy z Kalkuty. Jej kanonizacja odbyła się dwa lata temu a dokonał jej Papież Franciszek. Postać Matki Teresy u wielu ludzi wzbudza pozytywne emocje ale także zadziwienie i podziw dla tej niewielkiej wzrostem kobiety, która stała się dla wielu przykładem heroicznego poświęcenia dla innych.

Jeśli kiedykolwiek będę Świętą — na pewno będę Świętą od „ciemności”. Będę ciągle nieobecna w Niebie – aby zapalić światło tym, którzy są w ciemności na ziemi.

Gdy myślimy o tej świętej widzimy kobietę ubraną na biało – w sari. Wiemy także, że usłyszawszy od Jezusa głos, by zaniosła Go do nor biedaków i była Jego światłem odpowiedziała Mu jednoznacznym „tak”. Hasłem, myślą przewodnią zgromadzenia były słowa Jezusa: Pragnę. To te słowa były wypisane na ścianie każdego z domów zakonnych Zgromadzenia Misjonarek Miłości. I tak zaczęła się wielka przygoda Matki Teresy. Możemy pomyśleć, że została wybrana, usłyszała głos Boga więc jej życie było usłane różami. Niestety tak nie było. Jej życie, jak się dowiedziano dopiero po jej śmierci, było wielkim pasmem cierpienia i trudu.

Matka Teresa tak piała do swojego kierownika duchowego: Ojcze, od roku 49 albo 50 to straszliwe poczucie pustki – ta niewypowiedziana ciemność – ta nieustanna tęsknota za Bogiem, która przyprawia mnie o ten ból w głębi serca. Ciemność jest taka, że naprawdę nic nie widzę – ani umysłem, ani rozumem. Miejsce Boga w mojej duszy jest puste. Nie ma we mnie Boga. Kiedy ból tęsknoty jest tak wielki – po prostu tęsknię i tęsknię za Bogiem – i wtedy jest tak, że czuję: On mnie nie chce, nie ma Go tu (…). Czasem słyszę po prostu, jak może serce krzyczy: Mój Boże! i nic więcej się nie dzieje. To tortury i cierpienie, których nie potrafię wytłumaczyć.

 Matka Teresa przez wiele lat, aż do dnia swojej śmierci przeżywała tzw. noc ciemną, o której pisze do swojego duchowego ojca. Mimo, że znała pragnienie Jezusa nie czuła Boga. Ani Jego obecności ani Jego miłości. Ogromnie jednak tęskniła za Bogiem, sama pisze o tym co przeżywała jako o torturach duchowych. Mimo tych doświadczeń wiernie trwała przy Bogu. Żadna z Sióstr nie wiedziała o jej przeżyciach.

Dzieło Matki Teresy trwa do dziś, wiele kobiet podejmuje wezwanie Jezusa, by iść i dawać Boga najbiedniejszym, którzy sami nie są w stanie sobie pomóc. Swoje Siostry uczyła uśmiechu oraz tego by zawsze szły za Jezusem. Nie pozwalała wyjść Siostrom do posługi biednym, na ulice, zanim nie poszły na chwilę do Jezusa Eucharystycznego.

Nasza święta przemierzyła cały świat, dostała także pokojową Nagrodę Nobla, jednak to nie nagrody były dla niej najważniejsze, gdy dostała Nobla poprosiła, żeby całą kwotę z przyjęcia przeznaczyć dla biednych. Tak gdzie  żyła odwiedził ją także sam Jan Paweł II, który kilka lat później wyniósł ją na ołtarze. Będąc w kalkudzkim, założonym przez Matkę szpitalu sam podwinął swoją białą sutannę i zaczął pomagać karmić biednych i umierających.

Postać Matki Teresy tak wiele nas uczy. Całkowitego zaufania Bogu oraz tego, że Jego Słowo jest niezmienne, że nie wycofuje się ze swoich obietnic. Uczy nas także niezwykłej pokory, miłości i wyrzeczenia się tego świata. I wreszcie uczy nas zwracania uwagi na drugiego człowieka, dla którego ona poświęciła życie. Matka Teresa oddała się posłudze tym, którzy dla nikogo już nie istnieli. Jak czytamy była znakiem Bożej miłości, pochylającej się nad chorymi i umierającymi, leżącymi w śmietniku.

Nie martwcie się. Matka może dla was dużo więcej uczynić, kiedy będzie w niebie – Matka Teresa