Piekło?

Na Mszy Świętej kapłan mówi wiele słów, wypowiada wiele formuł. Czasem jednak, mimo chęci bardzo świadomego przeżycia Mszy Świętej coś nam umyka. Ostatnio moją uwagę zwróciły słowa modlitwy za tych „którzy w przyjaźni z Tobą (czyli z Bogiem) odeszli z tego świata”. I moje myśli pomknęły do tych, którzy odeszli z tego świata bez tej przyjaźni z Bogiem. Co z nimi?

Człowiek zawsze ma nadzieję. Bóg jest Nadzieją i wierzymy mocno, że nasi bliscy są w niebie. Mamy nadzieję, że jeśli nawet nie do końca żyli z Bogiem, to w tej ostatniej sekundzie życia wzbudzili sobie żal doskonały i trafią przynajmniej do czyśćca – ale nie do piekła.

Prawda jest taka, że ten, kto umiera bez Boga zostaje potępiony. Myślę, że rzadko kiedy o tym myślimy. Życie płynie tak szybko, że czasem dajemy się wciągnąć w wir tego wszystkiego, w wir biegu życia.

Pandemia nauczyła nas wielu rzeczy. Niestety jej skutki będziemy odczuwać jeszcze długo. Jasne jest, że się baliśmy gdy przychodziły informacje o zarażeniach, o śmierci… Nie było wiadomo jak to wszystko się potoczy, nie czuliśmy się bezpiecznie. Wielu z nas zrezygnowało z Eucharystii, z takiego fizycznego chodzenia do Kościoła. Biskup dał dyspensę itd. Wszyscy to wiemy. I ta sytuacja niejako nauczyła nas po części żyć bez tej fizycznej Eucharystii. Gdy rozmawiałam o tej sytuacji z moimi uczniami, często mówili mi, że tak jest łatwiej, usiąść przed telewizorem i posłuchać Mszy. Pewnie, że łatwej, ale czy o to chodzi?

Jeśli nie widzimy różnicy w Eucharystii online, a Eucharystii na żywo, fizycznie w świątyni – to coś jest nie tak. Nie można powiedzieć, że jeden moment Eucharystii jest ważny a inny nie, bo na Niej wszystko jest ważne. Mamy dwa stoły: Stół Słowa i Stół Ciała. W pierwszym karmimy się Bożym Słowem, w drugim Ciałem. I o ile ten pierwszy stół jesteśmy w stanie przyjąć online, ten drugi ciężko będzie nam przyjąć online. Dlaczego o tym piszę w perspektywie nieba?

Być w przyjaźni z Bogiem to nic innego jak być w stanie łaski uświęcającej, być w jedności z Bogiem. Dlatego Bóg na kartach Pisma Świętego mówi nam: Czuwajcie! Porównuje dzień przyjścia do złodzieja, który nie uprzedza o przyjściu, zaskakuje. Dlatego człowiek powinien być zawsze gotowy, zawsze żyć w przyjaźni z Bogiem.

Może warto sobie przypomnieć: czym jest niebo? Czym piekło? Niebo to stan wiecznej szczęśliwości, bez cierpienia, łez itd. Piekło to stan wiecznego cierpienia, udręki, bólu. Bez Boga. Trzeba sobie zadać pytanie: czy my chcemy być szczęśliwi, czy wiecznie cierpieć? Nie ma nic poza tym, nie ma nic w środku. Ostatecznie niebo lub piekło. Myślę, że nikt świadomie nie wybrałby piekła.

Żeby umrzeć z Bogiem to trzeba z tym Bogiem żyć. Zdarza nam się grzeszyć, bo niestety taka nasza natura, ale sztuką jest nie trwać w grzechu, podnieść się i biec do Boga. Co daje nam Eucharystia? Pięknie o tym pisała Służebnica Boża Matka Tajber:

To, co rozpoczęło się przez chrzest, jest kontynuowane w Eucharystii, w której wierzący zjednoczeni z człowieczeństwem Chrystusa stają się „uczestnikami Boskiej natury” (2 P 1,4). Chrześcijanin karmi się Ciałem Chrystusa i przemienia w Niego, a także jednoczy z innymi członkami Ciała, w którego ramach jest możliwe jego przebóstwienie. Dopiero dzięki sakramentalnemu wszczepieniu w Chrystusa (latorośl w krzewie winnym, członek w Ciele Chrystusa) jest możliwe przekształcenie człowieka według woli Bożej, na miarę jego posłuszeństwa natchnieniom Ducha Świętego.

Mówiąc najkrócej. Eucharystia daje życie. Walczy o niebo i o przyjaźń z Bogiem. Nie poddawajmy się na tej, nieraz bardzo trudnej, drodze ku niebu.

Magdalena Maraj

Pierwszym językiem Boga jest… cisza

Pragniemy podzielić się z Wami wartościowymi słowami wypowiedzianymi przez kardynała Roberta Sarah

„Pierwszym językiem Boga jest cisza”. Komentując tę piękną, bogatą myśl świętego Jana od Krzyża, Thomas Keating, w swojej pracy „Zaproszenie do miłości”, pisze: „Wszystko inne jest nieudolnym tłumaczeniem. Aby zrozumieć ten język, musimy nauczyć się milczeć i spocząć w Bogu.”

Nadszedł czas, aby odkryć prawdziwą hierarchię ważności. Nadszedł czas, by postawić Boga z powrotem w centrum naszego zainteresowania, w centrum naszych działań i naszego życia: w jedynym miejscu, które On powinien zajmować. W ten sposób nasza chrześcijańska podróż będzie orbitować wokół tej Skały, nabierać kształtu w świetle wiary i karmić się w modlitwie, która jest momentem cichego i indywidualnego spotkania, podczas którego człowiek staje z Bogiem twarzą w twarz, by Go adorować i wyrażać swoją synowską miłość do Niego.

Nie oszukujmy się. To jest naprawdę pilna sprawa: na nowo odkryć sens Boga. Teraz Ojciec pozwala zbliżyć się do Niego tylko w milczeniu. Tym, czego Kościół potrzebuje dziś najbardziej, nie jest reforma administracyjna, kolejny program duszpasterski, czy też zmiana strukturalna. Program już istnieje: ten, który zawsze mieliśmy, zaczerpnięty z Ewangelii i z żywej Tradycji. Jest nim skoncentrowanie na samym Chrystusie, którego musimy poznać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim i przez Niego, aby przekształcić nasz świat, który ulega degradacji, ponieważ ludzie żyją tak, jakby Bóg nie istniał. Jako kapłan, jako pasterz, jako prefekt, jako kardynał, moim priorytetem jest, aby głosić, że tylko Bóg może zaspokoić ludzkie serce.

Myślę, że jesteśmy ofiarami powierzchowności, egoizmu i ducha światowego, które są rozpowszechniane w naszym społeczeństwie sterowanym przez media. Jesteśmy pochłonięci walką o wpływy, konfliktami międzyludzkimi, narcystycznym, próżnym aktywizmem. Rozsadza nas duma i pretensjonalizm więźniów żądzy władzy. Ze względu na tytuły, obowiązki zawodowe lub kościelne, godzimy się na zgniłe kompromisy. Ale to wszystko przemija jak mgła. Chciałem zaprosić chrześcijan i ludzi dobrej woli, aby wejść w ciszę. Bez niej żyjemy w złudzeniu. Jedyną rzeczywistością, która zasługuje na uwagę, jest sam Bóg, a Bóg milczy. On czeka na nasze milczenie, aby objawić się nam.

Odzyskanie poczucia ciszy jest zatem priorytetem, pilną koniecznością.

Cisza jest ważniejsza niż jakakolwiek inna praca ludzka, bo ona wyraża Boga. Prawdziwa przemiana pochodzi z ciszy – prowadzi nas do Boga i do innych tak, że możemy stawić się w pokorze na ich usługi.