12. urodziny DDAK!

To niesamowite – dziś Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów świętuje 12 urodziny!

To wielki dar i łaska dla nas wszystkich, że DDAK, mimo bycia dość małą akcją, wciąż istnieje i dalej się rozwija. Każdej z nas doskwiera ogrom pracy i obowiązków, ale wciąż znajdujemy czas, by to Dzieło prowadzić i się o nie troszczyć. DDAK dla mnie stało się częścią życia codziennego. Każdego dnia przychodzą wiadomości, pojawiają się komentarze, zawsze coś się dzieje. W moim codziennym grafiku DDAK zajmuje sporą część. Nie inaczej jest dla innych współpracowników, którzy dużo poświęcają akcji ze swojego czasu i środków.

Dziękuję wszystkim tym, którzy razem ze mną dbają o akcję, wypełniają swoje niewdzięczne obowiązki, całkowicie za darmo i bezinteresownie, niczego nie oczekując, a wiele ofiarowując. Wasza długoletnia obecność sprawia, że choć ja – Sandra – piszę te słowa, to prawda jest taka, że jesteście nieodłączną częścią DDAK i bez Was to wszystko by padło. DDAK to Wy. Zawsze mogę liczyć na Wasze wsparcie, pomoc i modlitwę.

Dziękuję także Wam, drodzy uczestnicy. Wasza modlitwa inspiruje nas i dodaje sił. Bez niej to wszystko nie miałoby sensu, gdyż Księga byłaby pusta, a strony nie miałby kto odwiedzać. Ale jesteście i otoczyliście modlitwą jednego lub kilku kapłanów. W ten sposób wspieracie nie tylko księży, duchowieństwo, ale cały Kościół i poszczególnych jego członków. Nie chodzi mi tylko o wymiar duchowy, którzy dzięki Bożej łasce, jest wielki. Ale też o wymiar zwyczajnie ludzki. Złe wieści mają to do siebie, że potrafią podcinać skrzydła. Wymiar świadectwa, jaki dajecie, jest dla nas nieoceniony: są ludzie, którzy wciąż modlą się za Kościół i za jego pasterzy. Zależy im i walczą o świętość swej wspólnoty. Wciąż tu jesteśmy i walczymy.

Dziękuję wszystkim darczyńcom. Prowadzenie tej akcji z każdym rokiem było coraz kosztowniejsze. Bez Was nie miałybyśmy szans. Nawet bowiem wzniosłe ideały wymagają bardzo przyziemnych rzeczy, i choć starałyśmy się sfinansować wszystko z własnych kieszeni, bywało czasem naprawdę ciężko. Dlatego Wasza hojność i zaufanie trzymają to wszystko razem, pozwalają nie tylko na dalsze zakupy, ale i na odrobinę spokoju. Dają nam poczucie, że akcja działa stabilnie, że nadal możemy robić swoje i nie jest tak nerwowo. Oby dobry Bóg oddał Wam nie po stokroć, lecz jeszcze więcej, bo kwota to jedno. Ale co się za nią kryje, jak została spożytkowana i jaki owoc przyniosła – to rzeczy kompletnie nieprzeliczalne.

Nade wszystko, dziękuję Panu Bogu za wprowadzenie w moje życie takiego daru, jakim jest DDAK. I stworzenie swoistej wspólnoty. Niektórych z Was miałam okazję poznać na żywo, niektórych telefonicznie lub z daleka, niektórych poznałam mailowo (też się liczy!). 12 lat to naprawdę ogrom czasu. Dziękuję za Was wszystkich i Wam wszystkim. A życzę sobie i Wam: kolejnych dekad modlitwy. Nie ustawajmy :)

Jeśli nie masz czasu na modlitwę

Jesteśmy wszyscy potwornie zabiegani. Ja też. Dodzwonić się do mnie, to niemal cud, znaleźć okienko w moim rozkładzie dnia jest jeszcze trudniejsze, a słownik w moim telefonie często nie rozpoznaje słowa „wolne”. To może brzmi śmiesznie, ale tak wyglądają moje dni, więc doskonale rozumiem co oznacza brak czasu.

Prawda jest taka, że jeśli jednak nie znajdziemy chwili dla Boga, to po co to wszystko robimy? Jaką mamy z tego korzyść? Czym różnimy się od niewierzących, skoro nie mamy czasu na praktykę? Bez modlitwy i bez kontaktu z Bogiem, raz dwa cała wiara staje się zbiorem bezsensownych twierdzeń, martwym przepisem, który nic nas nie obchodzi.

Brat Adam Chmielowski ma dla nas dobrą radę.

 

MODLITWA I ZJEDNOCZENIE Z BOGIEM

Taka modlitwa taka doskonałość, jaka modlitwa taki dzień cały. Na darmo usiłujemy postąpić przez inne środki, inne praktyki, inną drogą. Modlitwa jest warunkiem nawracania dusz. Bez modlitwy niepodobna wytrwać w powołaniu.

Trzeba żyć pod okiem Pana Jezusa. Wystarczy jedno spojrzenie duszy na Niego, jedno słowo, myśl jak błyskawica, a to już jest modlitwa.

Zawsze się modlić. Nie prosić – to nic nie mieć.

Przed modlitwą siebie porzucić i wszystko stworzone, uspokajać się.

Modlitwa nie zależy na uczuciach, na łzach, ale na sile woli w wykonywaniu woli Boskiej.

W myślach o Bogu i o przyszłych rzeczach znalazłem szczęście i spokój, którego daremnie szukałem w życiu.

Praca codzienna z obowiązków stanu wynikająca może mieć wartość modlitwy, cnoty i przykładu zarazem, gdy pracujemy dlatego, że Pan Bóg chce, abyśmy pracowali na chleb, który nam daje.

Zachować serce tylko dla Boga, albo pożegnać nadzieję przybycia do celu i kresu. Jedna dobrowolna niedoskonałość przeszkadza do transformacji duszy w Boga.

Dla zjednoczenia się z Bogiem, należy wszystko poświęcić.

Może nasze zbawienie zależy od małej rzeczy, czy mogę ryzykować?

Po co się niepokoić, wszak Bóg w nas, a my w Nim, a poza tym wszystko takie mało znaczące.

Być zwróconym do Boga i do doskonałości, a unikać najmniejszej niedoskonałości.

Zjednoczenie z Bogiem jest ważniejsze od wszelkich innych obowiązków, w nim jest najpewniejszy środek doprowadzenia wszystkiego ku dobremu. Modlić się, wierzyć nie wątpiąc. Św. Piotr począł tonąć, kiedy począł wątpić.

Nie chcę pociechy ani nieba, pogardzam potępieniem. Chcę cierpieć z Ukochanym, Chrystusem się karmię, On we mnie żyje, nie mogę czynić ani chcieć inaczej niż On. Święty, Święty, Święty.

Niech Serce Najświętsze udzieli nam płomienia świętej miłości. Ofiarujemy się na znoje i trudy, i cierpienia, gotowi jesteśmy na krzyż dla uczczenia Najświętszego Serca Pana naszego.

Jeśli Pan Jezus mówi A, to chce, żeby powiedzieć B, C, .. i do samego końca, cały alfabet. A jaki koniec? Koniec jest święta miłość i święte zjednoczenie, w którym Pan Bóg oddaje wszystko swoje i Siebie, a dusza tak samo.