Piąte urodziny DDAK!

Posted: 2 Lipiec 2015 by Sandra Kwiecień in ddak
Tags:

5th20Birthday20Balloons-800x800

Kto by pomyślał? DDAK doczekało się piątych urodzin. 2 lipca 2010 roku, późnym wieczorem, powstała strona internetowa Dzieła Duchowej Adopcji Kapłanów. Zrobienie jej zajęło mi zaledwie kilka godzin. Krótko, bo pisałam kolejne zakładki  jak pod dyktando. Nigdy bowiem nie twierdziłam, że jestem autorem tej inicjatywy. Natchnienie przyszło z góry, niespodziewanie. Siedziałam bezmyślnie przy komputerze, cieszyłam się właśnie rozpoczętymi wakacjami i zajmowałam się kompletnymi głupotami, gdy nagle przyszła myśl prosto z Góry – co mam zrobić. Nie miałam pojęcia ani po co, ani dlaczego ja, ani czy to w ogóle ma jakąś przyszłość. Nie zastanawiałam się. Po prostu zrobiłam, co mi powiedziano. Wszystko było podane jak na tacy: jakie zasady, jakie filary, jaki ma być charyzmat tej akcji i czemu ma ona służyć. Ja tego nie wymyśliłam. Ilekroć mnie ktoś pyta, skąd wzięłam na to pomysł… Odpowiedź jest wstydliwa – nie zajmowałam się takimi sprawami. W ogóle. Po prostu pewnego dnia wyznaczono moje (a później także i pozostałych członków i Was – uczestników) powołanie. Z dnia na dzień. Z godziny na godzinę.

I tak zaczęła się Boża Przygoda.

Gdyby Pan zapytał mnie o zdanie w tej sprawie, to nogami i rękami zapierałabym się przed podjęciem się czegoś takiego. Uczciwie przyznaję, że gdyby ktoś inny wystartowałby z taką inicjatywą, to pokiwałabym z aprobatą głową, ale nie zaangażowałabym się czynnie w taką działalność. Za duża odpowiedzialność. Bo widzicie, ja nie mogę stąd odejść. Nie mogę powiedzieć, że mam dość i odchodzę. A chciałam – i to parę razy. Mam swoje problemy, lęki, kryzysy. A być każdego dnia „na służbie”, bez ani jednego dnia wolnego to ciężka harówka.

Wiem, że często naszej pracy nie widać. Notki to tylko drobny wycinek ogromnej pracy, jaka się tu toczy, choć to one rzucają się jako pierwsze w oczy Czytelników. Brak notek utożsamiany jest często z zastojem. A wierzcie mi – to nieprawda.

Bywają dni, a czasem całe tygodnie, gdy czekacie długo na odpowiedź. Nie nadążam, czasem problemy zdrowotne bardzo przeszkadzają i powodują, że nie odbieram Waszych wiadomości, nie wysyłam Kart na czas. Cóż, piszę szczerze, jak jest. Nie zamierzam nikomu wmawiać, że wszystko robię cudownie. Ale wciąż tu jestem. A każda próba nadrobienia zaległości, każdy mail – to wszystko uczy mnie wciąż na nowo, że wytrwałość w codzienności jest prawdziwą potęgą. Przez swoje trudności, doświadczam swojej słabości. A piszę o tym, by pokazać, że mimo moich niedomagań, DDAK istnieje dalej. Rozsądny człowiek zapytałby: „Dlaczego?”. Bez ogromnych środków finansowych, bez umiejętności robienia grafik, które podbijałyby internet, bez niesamowitej promocji – to nie zgadza się z dzisiejszymi standardami. By były adopcje – potrzeba reklamy i PR. A ta skromna inicjatywa, w której pracują ludzie, którzy zwykle mają roboty tak dużo, że wygospodarowanie czasu na DDAK graniczy z cudem – jest wręcz obrazą dla świata. Mamy się sprzedawać i lansować. A my tego nie robimy. Mamy bowiem coś lepszego, niż speca od reklamy. Mamy Ducha Świętego.

Dlatego w piąte urodziny dziękujemy – ja i inni członkowie – samemu Trójjedynemu Bogu. Wybrał mnie, beznadziejne narzędzie i powierzył coś cennego. Serca i dusze kapłanów i tych, którzy się za nich modlą. Wasza otwartość, Wasza odpowiedź na Boże wołanie o modlitwę, bezinteresowność – to wielka szkoła człowieczeństwa. Często piszecie do mnie zwierzając się ze swoich problemów i trudności, chwil zwątpienia i słabości. Nie ma nic piękniejszego, niż afirmowanie siebie – człowieka – w każdym z tych aspektów. Tylko bowiem wtedy, gdy czujemy, że sami nie dajemy rady, możemy naprawdę otworzyć się na Boga. Samozadowolenie zabiłoby w nas wrażliwość i chęć szukania Miłości. A doświadczając trudności – możemy wejść w relację z tą Miłością, która naucza nas, że nie jesteśmy stworzeni sami dla siebie i że mamy wchodzić w relacje: z innymi ludźmi, z Bogiem. Tylko razem stanowimy pełnię.

Akcja ma wspaniałych członków. Gosię Kramarz, Magda Lenę, Monikę Papst, Danusię Kucharską, Krzysia Kęsika, Ewelinę Drelę, Wiolę Seredyńską oraz nową członkinię – Magdę Maraj, naszego nowego redaktora. Szczególne podziękowania chcę skierować jeszcze w kierunku dwóch członków: Via Spei oraz Agnieszki Dankiewicz. Te dwie osoby to prawdziwi giganci, którzy CODZIENNIE pracują w DDAK – Wam szczególnie dziękuję i szczególnie przepraszam, bo obciążam Was najbardziej… W modlitwie pamiętamy także o wszystkich tych, którzy okazjonalnie pomagają akcji lub którzy kiedyś byli jej stałymi członkami. Wasz wkład był niepowtarzalny i jego ślady są na tej stronie do dziś.

Chciałabym podziękować także Wam – Czytelnikom i Uczestnikom tej akcji. Za waszą cierpliwość i łaskawość, dobroć i wsparcie. Bez Waszej odpowiedzi, bez Waszych decyzji i pragnienia wsparcia Kościoła – nie byłoby tej strony.

Jest jeszcze jedna osoba, której bardzo dziękuję. Jest to moja mama. Mimo różnic religijnych między nami, jest ona człowiekiem dobrej woli. Dziękuję jej za to, że gdy nie dawałam sobie rady, to pomagała mi. Zawoziła paczki i koperty na pocztę, gdy ja już nie dawałam rady lub nie miałam czasu. Pomagała przyklejać znaczki na koperty, przybijała pieczątki, dbała o ulotki. To praca wydawałaby się drobna, lecz jest w rzeczywistości szalenie czasochłonna. Dzięki temu czasem mogłam się wyspać lub pouczyć, bo gdyby mi nie pomogła – nie miałabym w ogóle szans, by nadążyć za wszystkim. Dzięki niej nie musiałam chodzić po 6 razy dziennie na pocztę, bo nie wszystko mogłam zabrać ze sobą za jednym zamachem. Wsparła mnie kiedy jej potrzebowałam i podnosiła na duchu dobrym słowem. Mamo, dziękuję.

No to… Pracujemy dalej :)

Ojciec od ducha

Posted: 23 Czerwiec 2015 by Sandra Kwiecień in przemyślenia
Tags:

22978

Kim dla nas jest ojciec? Różnie to bywa, ale ojciec kojarzy nam się zazwyczaj z siłą, cierpliwością, to ten, który wyciąga dziecko z każdych tarapatów. Kochający miłością bezinteresowną.

Ojciec. Obok ojca ziemskiego mamy tego Niebieskiego. Ten to dopiero kocha. Oszalały z miłości Bóg. Zrobiłby dla nas wszystko, a właściwie już zrobił – ofiarował dla nas swojego Syna. Kiedyś słyszałam taką anegdotę, że gdyby Bóg miał portfel trzymałby w nim nasze zdjęcie. Ojciec

A dziś Dzień Ojca. Taki szczególny dzień w roku, gdy dziękujemy naszym tatom za wychowanie, miłość i całą resztę, której czasem nie da ująć się słowami.

Są jeszcze inni ojcowie. Ci, z którymi nie wiążą nas więzy krwi, ani też nie oszaleli na punkcie miłości do nas. Kapłani… To tacy bardzo specyficzni ojcowie, czasem nazywamy ich ojcami duchowymi.

Mój znajomy kapłan, który jest na misjach i to wcale nie za morzem tylko u najbliższego naszego sąsiada, gdy opowiadał o życiu kapłana za granicą, wspomniał, że wierni zwracają się do niego właśnie ojcze. W Polsce rzadko używa się tego sformułowania do kapłanów diecezjalnych, ale jakże to wymowne.

Kapłan – Ojciec. Ten, który pokazuje drogę do Jezusa, do nieba, a kiedy trzeba prowadzi za rękę. Ileż to razy nasi kapłani byli ciągnięci przez nas za rękaw sutanny, tak jak małe dziecko ciągnie tatę proszę o pomoc czy radę. Ten kapłan słuchający nas w konfesjonale, ten kapłan znajdujący dla nas czas gdy potrzebujemy rady czy pomocy, ten kapłan który pamięta o nas w swoich modlitwach, ten kapłan dający nam pokarm na życie wieczne… Ojciec.

Myślę, że nie wolno nam zatrzymywać się w tym dniu pamięcią tylko na naszych ziemskich ojcach, ale trzeba dziś także podziękować za tych, którzy są „ojcami od ducha”. Za kapłanów, którzy nas ochrzcili, udzielili nam pierwszej komunii świętej, innych sakramentów, za naszych spowiedników i kierowników.

Może nie musimy biec do nich z kwiatami czy czekoladkami, może wystarczy ciche „Zdrowaś Mario” w wieczornej ciszy pokoju, takie szczere dziękczynienie wzniesione do Ojca w niebie za tych, którzy tu na ziemi są przedłużeniem rąk samego Boga, kapłanów – nauczycieli – ojców.

Boże, dziękuję Ci za kapłanów, których postawiłeś na mojej drodze

Za ich ręce, które dają mi Ciebie

Za ich nogi, które niosą Dobrą Nowinę

Za ich serce słuchające

Za ich słowa wskazujące na Ciebie

Za rozgrzeszenie, którego dzięki ich posłudze nam udzielasz

Za ich czas, który poświęcili na mówienie o Tobie

Za ich cierpliwość, gdy przekornie wciąż błądzimy

Za ich świadectwo, które przypomina nam dokąd zmierzamy

Za ich ojcostwo ukryte na dnie każdego serca kapłana

Błogosław kapłanów, naszych duchowych ojców, trzymaj ich za rękę, wspomagaj, chroń od złych pokus i trudności, by dając świadectwo o Twojej Miłości prowadzili nas prostą drogą w Twoje ramiona.

Magdalena Maraj

Kolana

Posted: 20 Czerwiec 2015 by Sandra Kwiecień in modlitwa
Tags:

man-on-floor-on-knees

Cisza przenikająca aż do kości. Paląca się wieczna lampka. Tabernakulum, na którym zatrzymują się promienie słońca wpadające przez szybę świątyni. I ty. Obnażony z masek, z udawania bycia kimś, kim się nie jest. Z uśmiechem lub z łzami, których upadek na posadzkę daje się słyszeć. Łzy, które mogłyby powiedzieć tak wiele milczą, bo to nie one są najważniejsze w tej chwili.

Spotkanie. Nie takie zwykłe, jakby mogło się nam wydawać. Wzrok wzniesiony ku górze, ku Bogu, który jest Panem życia i śmierci. Czasem wzrok utkwiony w posadzkę, gdy brak odwagi by z całym bagażem dnia spojrzeć w oczy Boga.
Spotkanie to zazwyczaj czyjaś odpowiedź na zaproszenie drugiej osoby. Gdy spodziewamy się gościa szykujemy dom, sprzątamy, pieczemy najlepsze ciasto i przygotowujemy coś pysznego. Bo spotkanie to wzajemna reakcja na siebie. Spotkanie między dwojgiem kochających się osób.

Modlitwa to trudna sztuka. Jej, jak mądrości, uczymy się całe życie. A im więcej się uczymy, tym mamy wrażenie, że mniej umiemy. Można modlić się mówiąc, można modlić się milcząc. Można korzystać z wielu ułożonych słów, które proponuje nam Kościół. Mamy modlitwy do Jezusa przez wstawiennictwo Maryi, Aniołów, świętych i błogosławionych, naszych patronów. Kościół jest bogaty w różnorodność modlitw, a w tym bogactwie mamy tą najpiękniejszą – Eucharystię, gdy niebo schodzi na ziemię w kawałku chleba.

Żyjemy w szalonym pędzie każdego dnia. W tysiącu spraw, które codziennie zaprzątają nam głowę, nad którymi się zastanawiamy, przed którymi uciekamy, z których się cieszymy i których się boimy. Dopiero był poniedziałek dziś już żegnamy sobotę. Czas biegnie tak szybko, że nie mamy go na to, by oglądać się za siebie, by poświęcić chwilę Bogu. A gdy w wieczornym świetle lampki chcielibyśmy powiedzieć coś Jezusowi, stać nas na „Dobranoc Boże” zanim nasze oczy i ciało odmówią posłuszeństwa i zaśniemy, by rankiem na nowo wpaść w wir obowiązków.

Modlitwa to najcichsza łza opadająca na posadzkę próżni, którą Anioły łapiąc w swoje dłonie zanoszą przed oblicze Boga. Modlitwa przemieniająca człowieka. Tak. Modlitwa nas zmienia, sprawia, że mimo niedoskonałości tego, co przekazujemy Bogu próbujemy, oprzeć się na Nim. Oddając Mu choć trochę tego co niesiemy, zaczynamy powoli otwierać się na Jego działanie w naszym życiu. Każdy, kto próbował porozmawiać z Bogiem, kto próbował otworzyć się na Jego Słowo, staje się innym człowiekiem. Modlitwa dodaje sił, bo wiemy, że w tym konkretnym czasie, w tej konkretnej sprawie jest ktoś obok. Nie tylko człowiek, który doda nam siły uśmiechem czy dobrym słowem, ale jest z nami Ktoś większy. Ktoś, przed kim zginamy swoje kolana na znak oddania szacunku i czci. Wiemy, że jest z nami Bóg, a gdy już nie umiemy sobie poradzić bierze nas na ramiona, mimo, że my nie raz nie widzimy Jego działania i czujemy się wciąż sami.

Modlitwa. Środek do zbawienia. Każdy ma swój sposób na modlitwę, każdy zwraca się do Boga w inny, indywidualny sposób. Obraz człowieka klęczącego przed Bogiem, wznoszącego do Niego swoje oczy jest pięknym obrazem zaufania i wiary. W sytuacji, gdy czujemy się najsłabsi Jezus może zdziałać najwięcej, bo już nie potrafimy liczyć na siebie. Klękamy więc i liczymy na Niego. A „człowiek najsilniejszy jest na kolanach” (Matka Anna Kaworek).

Autor: Magdalena Maraj

Czerwiec

Posted: 19 Czerwiec 2015 by Sandra Kwiecień in ddak, materiały
Tags: , ,

DSC04192

Czerwiec to jeden z cięższych okresów pracy w akcji. Studia i związana z nimi sesja, praca, prywatne sprawy… Trudno nadążyć. Niemniej dziękujemy Wam za cierpliwość w oczekiwaniu na odpowiedź na Wasze wiadomości i przepraszamy, że czasem długo to trwa, nim ze wszystkim się uporamy.

Powoli zbliża się koniec czwartego roku naszej działalności. Od początku wiedzieliśmy, że nie jest to łatwa sprawa, ale Pan zawsze nas jakoś prowadził i wspierał. Za to, że jesteście z nami mimo naszych słabości – wielkie Bóg zapłać.

Ostatnie Karty Adopcyjne zostaną wysłane pod koniec tego miesiąca. W okresie wakacyjnym nie ma regularnej wysyłki Kart – jedynie takie, które są zaległe i które osobiście zgłaszacie do Działu Kart Adopcyjnych. Pamiętajcie proszę o tym, że Wasza adopcja to także Wasza odpowiedzialność. Jeśli brakuje „KA” przy nazwisku Waszego kapłana, a podczas wakacji będzie można wręczyć mu Kartę – napiszcie, a sporządzimy zaległą pamiątkę Waszego zobowiązania.

Pojawia się także od dłuższego czasu mało wpisów. Od odejścia głównego redaktora, tj. Agnieszki Polnik, której teksty do dziś cieszą się dużą popularnością, natłok obowiązków, a czasem i moich talentów w tej materii sprawia, że rozmyślania czy przemyślenia są dużo rzadsze. Jeśli więc ktoś chciałby się do nas przyłączyć w charakterze autora tekstów – zapraszamy do współpracy :) Nie jest to zadanie łatwe, gdyż wymaga systematyczności, a jak pokazała nam praca w tym Dziele oraz duża rotacja współpracowników – umiejętność poświęcenia swojego czasu na rzecz czegoś, co nie daje widocznych, ani materialnych profitów, sprawia, że nawet największy zapał studzi się w ogniu absorbującej codzienności.

Dla wszystkich tych, którzy podczas wakacji chcieliby jakoś zaangażować się w promocję akcji – cały rok, nie tylko podczas oficjalnych ogłoszeń, możliwe jest rozsyłanie materiałów promocyjnych. W ich skład wchodzą: dwa plakaty A3, około setka ulotek jednostronnych i kilkanaście ulotek o większej ilości informacji – dwustronnych. Dla chętnych dołączamy także formularze zgłoszeniowe oraz płyty CD, na których zamieszczone są prezentacje na temat DDAK. Podczas zajęć katechetycznych lub wakacyjnych spotkań we wspólnotach – nadają się one dobrze do odtworzenia i zaprezentowania innym. Materiały promocyjne są dostępne dla wszystkich, całkowicie bezpłatnie.

10574420_702209403161908_1720787313199990011_n

Zauważyliśmy, że niektórym odpowiada sposób promowania inicjatywy przez kubki. Nie tylko do własnego użytku, ale także do rozprowadzania we wspólnotach. Taka możliwość będzie także cały rok, ale jedynie w ilościach nieco hurtowych. Każda wspólnota lub grupa, zainteresowana takim rozwiązaniem, może złożyć zamówienie na białe kubki (według wzoru zamieszczonego powyżej), jednakże zamówienia realizowane są od 10 sztuk. Cena jednego kubka zwyczajowo wynosiła 25 zł, lecz w przypadku większych ilości (od 10 sztuk), spada ona do 20 zł. Ponadto, całe zamówienie jest dostarczane nie Pocztą Polską, lecz kurierem. W przypadku jeszcze większych ilości mamy możliwość obniżenia ceny.

Karty Adopcyjne – adopcje stałe z marca 2015

Posted: 11 Maj 2015 by Sandra Kwiecień in karta adopcyjna
Tags:

2013011408011581-Skrzynka-na-listy-w-ksztalcie-wypchanej-koperty

Kolejna wysyłka Kart – tym razem z marca 2015 roku.  

Pamiętajcie, że jeżeli nie wyśle się maila z potrzebnymi danymi, Karta dla takiego kapłana na ogół jest pomijana. Dlaczego? Przy kilku tysiącach adopcji i dziesiątkach maili przychodzących każdego dnia, nie mamy możliwości przeszukiwania każdego kapłana z osobna. Jeżeli adoptowaliście kapłana nawet kilka lat temu – proszę, zwróćcie uwagę n a to, czy otrzymał Kartę. Jeśli chcecie, by ją otrzymał, to wysłanie stosownych danych jest częścią Waszej troski o swoje zobowiązanie. Prześlijcie nam stosowne informacje, a my wówczas sporządzimy dla kapłana Kartę.

Jeżeli ktoś przegapił poprzednią wysyłkę – nie ma problemu. Wystarczy mail, a my na bieżąco będziemy sporządzać Karty Adopcyjne.

Prosimy wszystkich zainteresowanych o pomoc, jeśli tylko istnieje taka możliwość. Jeżeli na załączonej poniżej liście zobaczycie swoją adopcję, to bardzo gorąco prosimy Was o to, byście wspomogli nas poprzez wysłanie maila na adres:  karty.adopcyjne@gmail.com z poniższymi informacjami:

  1. temat maila: Wysyłka – KA marzec 2015
  2. w treści:  imię i nazwisko adoptowanego przez Was kapłana,
  3. data rozpoczęcia adopcji,
  4. czy chcecie, aby Wasze dane pojawiły się na Karcie (jeśli tak, to proszę  to wyraźnie zaznaczyć np. “chcę, by na Karcie znalazły się moje dane” i wpisać swoje imię i nazwisko),
  5. czy chcecie osobiście wręczyć Kartę kapłanowi (jeśli tak, to proszę o podanie swojego adresu pocztowego),
  6. jeżeli natomiast chcecie, aby Karta została wysłana bezpośrednio do kapłana, to  prosimy o wpisanie jego aktualnego adresu.
  • Bardzo prosimy o stosowanie się do powyższego wzoru. Ułatwi nam to odczytywanie wiadomości.
  • Na Kartę czeka się od jednego do trzech tygodni. Zależy to bowiem od tego, ile przychodzi zgłoszeń i iloma materiałami w danym momencie dysponujemy (czy trzeba zamówić koperty, dokupić znaczki, papier wizytówkowy na Karty itd.).

Lista adopcji stałych:

  1. ks. Burzyński Krzysztof – adopcja stała od 25 III 2015 roku
  2. ks. Cazzin Corrado – adopcja stała od 18 III 2015 roku
  3. ks. Cisek Bogdan – adopcja stała od 17 III 2015 roku
  4. ks. Czarniecki Piotr – adopcja stała od 21 III 2015 roku
  5. ks. Filipowicz Jakub – adopcja stała od 13 III 2015 roku
  6. ks. Gabler Jarosław – adopcja stała od 04 III 2015 roku
  7. ks. Grzymała Piotr SDB – adopcja stała od 29 III 2015 roku
  8. ks. Hładki Andrzej – adopcja stała od 03 III 2015 roku
  9. ks. Jochemczyk Tomasz – adopcja stała od 19 III 2015 roku
  10. ks. Kaczkowski Jan – adopcja stała od 24 III 2015 roku
  11. ks. Kazimierski Piotr – adopcja stała od 16 III 2015 roku
  12. ks. Kiesner Adam – adopcja stała od 07 III 2015 roku
  13. ks. Konieczny Grzegorz – adopcja stała od 24 III 2015 roku
  14. ks. Kordowski Łukasz – adopcja stała od 16 III 2015 roku
  15. o. Krajewski Tymoteusz Jarosław OFM – adopcja stała od 15 III 2015 roku
  16. ks. Krawczyk Dariusz – adopcja stała od 16 III 2015 roku
  17. ks. Lach Mariusz – adopcja stała od 26 III 2015 roku
  18. o. Marcinkowski Sebastian OFMCap – adopcja stała od 05 III 2015 roku
  19. ks. Michalski Mirosław – 1. adopcja stała od 29 III 2015 roku; 2. adopcja stała od 29 III 2015 roku
  20. ks. Moskała Kazimierz – adopcja stała od 04 III 2015 roku
  21. ks. Olech Mieczysław SAC – adopcja stała od 27 III 2015 roku
  22. ks. Pankała Jan – adopcja stała od 03 III 2015 roku
  23. ks. Pierzchało Marcin – adopcja stała od 13 III 2015 roku
  24. ks. Pietrusik Adam – adopcja stała od 31 III 2015 roku
  25. ks. Reszka Tomasz SAC – adopcja stała od 18 III 2015 roku
  26. ks. Rusnak Tadeusz – adopcja stała od 03 III 2015 roku
  27. ks. Stanek Tomasz – adopcja stała od 30 III 2015 roku
  28. o. Sykuła Marek OFMConv – adopcja stała od 04 III 2015 roku
  29. ks. Szewczyk Mateusz – adopcja stała od 07 III 2015 roku
  30. ks. Węgrzyniak Wojciech – adopcja stała od 22 III 2015 roku
  31. ks. Zacheja Kristian SDB – adopcja stała od 29 III 2015 roku
  32. ks. Zdoliński Jacek – adopcja stała od 19 III 2015 roku
  33. ks. Zwoliński Bartłomiej – adopcja stała od 25 III 2015 roku

Siostra Wanda Boniszewska

Posted: 7 Maj 2015 by Agnieszka Dankiewicz in święci i błogosławieni

wanda

Wanda Boniszewska urodziła się 2 czerwca 1907 roku w Nowej Kamionce. Była czwartym dzieckiem Heleny i Franciszka – w ich rodzinie narodziło się 11 dzieci, lecz troje z nich zmarło krótko po urodzeniu. 31 maja 1918 roku po raz pierwszy przystąpiła do Komunii Świętej. Ze względu na głęboką wiarę jej rodziców, od najmłodszych lat otrzymywała staranne wychowanie religijne. Interesowała się życiem duchowym, chętnie uczestniczyła w nabożeństwach, a jej marzeniem było wstąpienie do zakonu.

6 stycznia 1925 roku została przyjęta na próbę do Zgromadzenia Sióstr od Aniołów w Wilnie. Było to nowe zgromadzenie, które prowadziło ukryte życie (zakon bezhabitowy). Siostry, jako główny charyzmat, przyjmowały pomoc kapłanom w pracy duszpasterskiej.

Po trzech latach od przyjęcia Wanda złożyła pierwsze śluby. W jednej z wizji Chrystus powierzył jej misję podjęcia cierpienia w intencji kapłanów – szczególnie tych obojętnych lub grzeszących. Dodatkowo – siostra Wanda miała przyjąć na siebie cierpienie w intencji swojego Zgromadzenia.

Śluby wieczyste złożyła 2 sierpnia 1933 roku.

Od około 1927 roku siostra Wanda odczuwała ból w miejscach, w których zostały zadane rany Jezusowi podczas ukrzyżowania. W kronikach Zgromadzenia informacje o chorobie siostry Wandy pojawiły się w 1930 roku. Lekarze nie potrafili wówczas postawić konkretnej diagnozy – podejrzewano rozmaite choroby (między innymi gruźlicę i bronchit). Kiedy jej stan zaczął się pogarszać, siostra Wanda zamieszkała w miejscowości Pryciuny (nieopodal Wilna).

Z czasem bóle siostry Wandy przyjęły postać stygmatów. Jednak siostra Wanda starannie je ukrywała. Na co dzień nie wyróżniała się niczym od innych zakonnic: pracowała w szkole jako katechetka, pomagała na plebanii, uczestniczyła w pracach związanych z prowadzeniem klasztoru. Pomimo cierpień, była pogodna i uśmiechnięta.

Razem ze współsiostrami ze Zgromadzenia szczęśliwie przeżyła piekło II Wojny Światowej i okupacji. W 1946 roku siostry otrzymały możliwość powrotu do Polski jako repatriantki lub mogły pozostać w ZSSR. Siostra Wanda wraz z przełożoną domu zakonnego postanowiły pozostać, aby nie porzucić swych obowiązków i nadal pomagać kapłanom z pobliskich parafii. Jednak po krótkim czasie bardzo nasiliły się prześladowania – zdelegalizowano Kościół greckokatolicki, wszystkie zakony zostały rozproszone, a kapłanów karano za działania duszpasterskie.

wanda2

Wówczas w Pryciunach pojawił się ksiądz Antoni Ząbek. Był on jezuitą obrządku wschodniego, jednak był uprawniony do odprawiania Mszy świętej w obrządku łacińskim. Niestety, w Wielkanoc 1950 roku dom zakonny został otoczony przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. W wyniku przeprowadzonej rewizji aresztowano ks. Antoniego Ząbka. Za ukrywanie kapłana ukarano również siostrę przełożoną Rozalię Rodziewicz. Siostra Wanda została aresztowana po dwóch dniach.

Pomimo aresztu nie zaprzestała modlitwy i nie straciła wiary. Wciąż ufała woli Boga, nieustannie wierzyła, że w tej sposób realizuje się Boży plan w jej życiu. Wszelkie cierpienia przyjmowała jako ofiary w intencji kapłanów i Zgromadzenia.

Często zdarzało się, że do modlitwy siostry Wandy dołączały również współwięźniarki. Powodowało to zdenerwowanie funkcjonariuszy, którzy wzywali ją na kolejne przesłuchania połączone z torturami. Kończyły się one kolejnym przeniesieniem do szpitala. Dodatkowo – śledczy odkryli stygmaty siostry Wandy, czasami byli świadkami jej mistycznych przeżyć. Z tego względu kierowali ją na dodatkowe badania, które miałyby udowodnić, że stygmaty i objawienia to oszustwo.

Ze względu na złe warunki panujące w areszcie, siostra Wanda poważnie chorowała. Lekarze starali się jej pomóc, jednak często dziwili się, że przy tak poważnym wyniszczeniu organizmu siostra Wanda żyje. Wszystkie dolegliwości występujące w jej organizmie doprowadziło do bardzo mocnego ograniczenia spożywanych pokarmów. Z tego względu większość swoich posiłków siostra Wanda oddawała współwięźniom.

Postawa siostry Wandy przez cały czas budziła życzliwość i sympatię ze strony współwięźniów. Cenili ją za oddanie Bogu, pokorę oraz wyjątkowe umiłowanie bliźnich. Lubili ją lekarze, sanitariuszki i współwięźniowie. Po 6 latach siostra Wanda została zwolniona z więzienia, ponieważ wydany wcześniej wyrok uznano za bezpodstawny. Zawieziono ją do punktu repatriacyjnego – stamtąd mogła wrócić do Polski. Przebywała później w Chylicach, w Białymstoku, w Lutkówce koło Warszawy oraz w Częstochowie.

Zmarła 2 marca 2003 roku.

Przykład jej oddanej ofiary i modlitwy za kapłanów stał się zadaniem dla pozostałych sióstr ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów.