Posts Tagged ‘kapucyni’

Wspomnienie św. Franciszka

Posted: 3 października 2012 by apolnik in świadectwa
Tagi: , ,

4 października Kościół wspomina osobę wielkiego, chyba wszystkim znanego – św. Franciszka z Asyżu, założyciela Zakonu Franciszkańskiego, a dokładniej trzech jego gałęzi:  Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, Zakonu Braci Mniejszych i  najmłodszego Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów.

Słowo „zakon” kojarzy nam się niemal natychmiast z osobą brata zakonnego, lecz franciszkanie to nie tylko bracia zakonni, ale także kapłani zakonni – ojcowie. Dziś właśnie chcemy, przy okazji wspomnienia Biedaczyny Asyskiego, wspomnieć Wam o życiu i posłudze kapłanów zakonnych.

Choć od ustnego zatwierdzenia przez papieża Innocentego III  „Reguły zakonnej” minęły 803 lata (1209 r.), a od śmierci św. Franciszka 786 lat (3 października 1226 r.) to wciąż nie brakuje młodych ludzi, którzy pragną swoje życie oddać Bogu, żyjąc według rad ewangelicznych: w posłuszeństwie, bez własności i w czystości. Już w początkowej fazie swej formacji (kończąc czas nowicjatu) bracia składają swoją pierwsze śluby: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, które ponawiają co roku, aż do momentu złożenia ślubów wieczystych, które bracia przygotowujący się do kapłaństwa składają na 5 roku studiów filozoficzno – teologicznych. Jako, że dla mnie samej pewną trudność stanowiło pojęcie, o co w tych trzech ślubach naprawdę chodzi, a nie chciałam Wam cytować jakichś paragrafów, kodeksów i skomplikowanych formułek z różnych mądrych książek, to o wyjaśnienie poprosiłam pewnego franciszkanina konwentualnego.

„Nie jest to łatwe; ani opisanie, a tym bardziej ich zachowanie. Generalnie w tych wszystkich trzech ślubach chodzi o to by mieć serce niepodzielone – całe dla Pana. Jeśli będzie ono całe dla Pana, to i człowiek na tym skorzysta, ten który składa te śluby, i ten który jest w naszym zasięgu. Idąc dalej tym tokiem, chodzi o wyrzeczenie się siebie, miłości własnej, aby nie być skierowanym ku sobie, ale na zewnątrz – być dla Kogoś – to jest chyba najgłębszy sens ślubów. Żyć miłością, która nie wylicza, nie żałuje, ma czas. Nie tyle są ważne teoretyczne określenia, co życie codzienne, każdego dnia, minuta po minucie. Codzienne wydarzenia i różne okoliczności, sprawdzają na ile jestem Chrystusowy, a na ile kręcę się wokół siebie. Pielęgnować relację z Bogiem – to jest chyba najgłębszy sekret życia ślubami. Z tej relacji wszystko wypływa.”

Patrząc pod kątem wypowiedzi tegoż ojca, ślub czystości należałoby rozumieć nie tylko jako tę czystość cielesną, gdzie zakonnik w całości oddaje (od stóp do głów) swoje ciało Bogu, ale także czystość w słowach i myślach. Rozważając ślub ubóstwa myślę, że należy przyjąć za oczywiste, że pewne dobra zakonnicy posiadają, ale nie są one w ich życiu najważniejsze, nie przyzwyczajają się oni do nich. W końcu odchodząc z tego świata, nic materialnego ze sobą nie zabiorą. Naturalnie są rzeczy, które zakonnikom absolutnie do niczego nie są potrzebne, ale też niektóre nowinki techniczne pozwalają im na lepsze i sprawniejsze pełnienie posługi jaką im Pan wyznaczył. Ciężko dziś na przykład wyobrazić sobie jakieś ciekawe rekolekcje bez prezentacji multimedialnej. Takie na pozór błahe rzeczy przyciągają młodzież. Jednakże ślub ubóstwa to nie tylko sprawa tego, że posiadam pewne dobra, ale też to, że skoro pewne dobra posiadam jak np. budynki kościelne, samochody – to o nie dbam. Czyli, że nie będę remontował rozsypującego się kościoła czy budynku klasztornego tylko dlatego, że mam być ubogi – prawdziwe ubóstwo to nie pozwolić, by choćby kawałek z tego, co otrzymało się od Pana zostało zmarnowane przy jednoczesnym dbaniu o to, by nie było to czynione z niepotrzebnym przepychem. W końcu ubóstwo to nie dziadostwo.  Z kolei ślub posłuszeństwa to dobrowolne poddanie się woli Kościoła Świętego i przełożonych, a wszystko to ze względu na miłość do Pana. Posłuszeństwo to podporządkowanie się tej woli, niezależnie od tego czy ona mi się podoba czy nie i czy wydaje mi się mądra czy strasznie głupia i bezsensowna. Jednakże właśnie w tej woli przełożonych osoba konsekrowana widzi (widzieć powinna) wolę samego Boga.

Muszę Wam szczerze powiedzieć, że ilekroć słyszę formułę ślubów franciszkańskich jakoś niewielkie wrażenie robi na mnie to, co przysięga na Świętą Ewangelię człowiek, ale za to olbrzymie wrażenie robią słowa, które w odpowiedzi słyszą profesi: „A ja w imieniu Kościoła i naszej braterskiej wspólnoty przyjmuję twoje śluby. Jeśli je zachowasz obiecuję ci ze strony Boga Wszechmogącego życie wieczne.” Tak więc wierność tym trzem ślubom, wierność samemu Bogu to walka o wielką cenę. A walka tym większa i tym bardziej znacząca dla tego, kto do tego życia zakonnego i do samego Boga podchodzi naprawdę na serio.

W dzisiejszym świecie wielokrotnie słyszy się, że jak ktoś „idzie na księdza” to albo dla pieniędzy, albo mu życie zbrzydło i żadna dziewczyna go nie chce, a jak ktoś obiera drogę kapłaństwa w zakonie to już w ogóle desperat… Sama ostatnio usłyszałam takie stwierdzenie. Otóż jako osoba, która od około dwudziestu paru lat ma możliwość patrzeć na posługę kapłanów zakonnych (w szczególności franciszkanów konwentualnych i kapucynów) mogę zupełnie śmiało powiedzieć, że w niczym nie przypominają oni desperatów. To ludzie, którzy w wielu przypadkach do zakonu trafili uprzednio skończywszy studia, którzy wiedzą co to normalne życie i praca. To mężczyźni, którzy nie mieliby najmniejszego problemu ze znalezieniem żony, założeniem rodziny, byliby wspaniałymi ojcami dla swoich dzieci, z odnalezieniem się w rzeczywistości  tego świata. Zakonnicy to nie ludzie, którym w życiu nie wyszło i chowają się przed światem , za murami bezpiecznego klasztorku, gdzie nikt od nich niczego nie będzie wymagał, gdzie dostaną miejsce do spania i jedzenie. Ci, którzy myślą, że klasztor i życie zakonne można potraktować jako azyl, ucieczkę przed światem – bardzo szybko się rozczarują.  Życie kapłana zakonnego to życie dla Boga i dla ludzi oraz życie z ludźmi – tymi wewnątrz, z braćmi, ale także z tymi, którzy przychodzą na Eucharystię, do spowiedzi, którzy przychodzą po pomoc lub zwyczajnie porozmawiać. Jak każdy inny człowiek, są grzesznikami, mają swoje wzloty i upadki, radości i smutki. Ci ojcowie, to ludzie, którzy rozeznali, że ich powołaniem jest całkowite oddanie swojego życia Bogu i za przykładem swego założyciela kroczą niemal po każdym kawałku ziemi nawołując, że Miłość nie jest kochana.

Oni nie tylko chodzą i nawołują – poprzez bardziej lub mniej wzniosłe homilie, ale nade wszystko starają się być z ludźmi – tymi młodymi, którzy poszukują Boga i swego powołania; z tymi starszymi, z chorymi, z tymi, którzy gdzieś na drodze swego życia zagubili Boga, ale także z tymi zapomnianymi przez świat, z tymi, których świat już przekreślił. Franciszkańskie Spotkanie Młodych na Kalwarii Pacławskiej, Spotkanie Młodych w Wołczynie, rekolekcje Oazowe, rekolekcje Młodzieży Franciszkańskiej, wyjazdy Liturgicznej Służby Ołtarza, rekolekcje powołaniowe, wyjazdy w góry, spływy kajakowe i wiele, wiele innych – to są te inicjatywy organizowane na wakacjach i w ciągu roku, z którymi kapłani zakonni wychodzą do ludzi młodych, by być blisko nich, by pokazać im, że dobry Bóg jest Ojcem kochającym i troszczącym się o Swoje dzieci. Na co dzień w swoich parafiach pełnią również funkcje opiekunów różnych grup. Franciszkanie prowadzą także dzieła, które mają pomagać osobom biednym – Dzieło  Pomocy św. Ojca Pio prowadzone przez Kapucynów w Krakowie, czy ośrodek leczenia uzależnień San Damiano w Chęcinach prowadzony przez Franciszkanów Konwentualnych. Ponad to ojcowie pełnią posługi rekolekcjonistów, formatorów , ojców duchownych, służą posługą w zakonach żeńskich. Są także wykładowcami na wielu uczelniach wyższych w Polsce i na świecie. Różnorodność posługi franciszkanów jest tak ogromna, że nie sposób wymienić wszystko. Są tam, gdzie jest potrzeba.  Kto wie, może właśnie ta różnorodność posług, w której każdy może odnaleźć coś dla siebie sprawia, że powołań im nie brakuje.

Zanim zabrałam się do pisania tego artykułu postanowiłam zapytać kilku ojców, co urzekło ich w osobie Biedaczyny i dlaczego wybrali akurat taką drogę życia.

„Nie znałem franciszkanów, ale mój kolega znał i namówił mnie na rekolekcje w Krakowie. Kiedy tak siedzieliśmy tam w Krakowie na furcie powiedziałem, że jak mam gdzieś iść to tylko tu. I przyszedłem.”  o. Michał Staszak OFM Conv – posługujący w parafii w Krośnie

„Bo dla mnie prymat wiodła wspólnota braterska. A kapłaństwo okazało się powołaniem w powołaniu. W kapucynach zachwycił mnie ich sposób bycia – bijąca prostota, zero wywyższania się.” o. Paweł Smoła OFM Cap. – neoprezbiter posługujący w parafii w Stalowej Woli Rozwadowie

„Co mnie urzekło we Franciszku? Chyba jego wrażliwość na Chrystusa i człowieka, jego prostota i pokora. Chciałem i nadal chcę być choć trochę podobny – czy mi to wychodzi? Nie wiem.  Trudności nie brakuje, ale to nie problem. Im trudniej – tym łatwiej. Gdzie ludzie, tam i problemów nie brakuje… Wybrałem tę drogę – zdawać by się mogło – intuicyjnie; nie znałem za bardzo franciszkanów, życia jako kapłan diecezjalny w ogóle nie brałem pod uwagę. Teraz już 20 lat jak przeżywałem swój nowicjat i patrząc z tej perspektywy bardzo się cieszę. Nie widzę innej alternatywy, żebym mógł funkcjonować w innej rzeczywistości. Chcę być blisko Chrystusa i drugiego człowieka. Jako franciszkanin cieszę się wspólnotą – to ostoja i bezpieczeństwo! Pomaga i chroni kiedy różne sprawy idą na opak. Cieszę się, że Pan dał mi tę łaskę – życia we wspólnocie Braci Mniejszych!” o. Paweł Gogola – magister nowicjatu Ojców Franciszkanów Konwentualnych w Kalwarii Pacławskiej

„U Braci Kapucynów  zachwyciła mnie prostota i radość, w św. Franciszku – jego dosłowne wprowadzanie w życie Ewangelii. Wybrałem tę drogę dlatego, że wydawała mi się najbardziej ewangeliczna, najbardziej autentyczna. Trudności są na każdej drodze, także i na tej. Trudność w posłuszeństwie przełożonym, w zachowaniu ślubu ubóstwa i czystości.” o. Łukasz Stec – wikariusz Krakowskiej Prowincji Braci Mniejszych Kapucynów

Kiedyś (gdy nawet do głowy mi nie przyszło, że przyjdzie mi pisać taki artykuł) zapytałam na Kalwarii Pacławskiej pewnego ojca, jak wygląda życie we wspólnocie w zakonie męskim. Usłyszałam taką odpowiedź: „Gdybym ci powiedział, że nigdy się nie kłócimy, nie sprzeczamy, nie ma między nami różnicy zdań i zawsze jest idealnie, to musiałbym skłamać. Ale też powiedziałbym nie prawdę, gdybym powiedział, że ciągle się kłócimy, są pretensje. Tego nikt by nie wytrzymał. Kto ma naprawdę powołanie ten przetrzyma wiele.”

Żyją we wspólnocie. Wspólne posiłki, wspólne modlitwy, wspólna rekreacja, wspólnie podejmowane działania, wspólne cele. Wspólnota – błogosławieństwo, ale nie oszukujmy się – także olbrzymie wyzwanie i odpowiedzialność jednych za drugich.  Mają swój charyzmat, który realizują. Wstają wczesnym rankiem, rozpoczynając dzień modlitwą brewiarzową, a kładą się niekiedy późną nocą. Żyją dla Boga i drugiego człowieka. Dzień po dniu, minuta po minucie. Z promiennym uśmiechem na twarzy, a niekiedy z podkrążonymi oczami i widocznym na twarzy zmęczeniem. Niekiedy z wycieńczenia  przysypiający na Eucharystii, lub pełni energii i zapału do działania, wędrujący po górach.  Zawsze gotowi poświęcić czas na rozmowę, wysłuchanie czyichś problemów czy też  wspólną modlitwę. To właśnie życie i posługa ojców Franciszkanów.

Dziś, gdy wspominamy osobę ich założyciela, pamiętajmy o wdzięczności Bogu za dar franciszkanów. Pamiętajmy o wdzięczności im samym za trud ich codziennej posługi, a nade wszystko pamiętajmy o modlitwie za nich – dziś i każdego dnia. Jak to powiedział o. Paweł Gogola : „ Gdy brakuje sił ludzkich, trzeba boskich. Nadal proszę o modlitwę – bo to jest nasza SIŁA!”

Natomiast ja w imieniu całej wspólnoty Dzieła Duchowej Adopcji Kapłanów pragnę wszystkim ojcom zakonnym, a także i księżom diecezjalnym życzyć:

By siali miłość, tam gdzie panuje nienawiść,
wybaczenie, tam, gdzie panuje krzywda,
jedność, tam gdzie panuje zwątpienie;

nadzieję, tam gdzie panuje rozpacz;
światło, tam gdzie panuje mrok;
radość, tam gdzie panuje smutek.

Aby mogli
nie tyle szukać pociechy,
co pociechę dawać;
nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
nie tyle szukać miłości, co kochać.

A kiedyś, gdy zakończą swoje życie, by mogli na wieki spocząć w ramionach Tego, Którego umiłowali ponad wszystko!

Z 271 Kart Adopcyjnych wysłanych zostało 222. Pozostałe będą nadal rozsyłane, lecz aż do połowy lipca, gdyż każdy z kapłanów musi zostać dokładnie sprawdzony – czy otrzymał dekret od biskupa, a jeśli tak, to do jakiej parafii został skierowany. Wszystkie jednak zaległości sprzed stycznia 2012 roku będą nadrobione (chyba że naprawdę nie będzie możliwości odnalezienia adresu). Aktualizacje dotyczące wysłanych Kart zostały już wprowadzone, więc można zerknąć do Księgi. Jeżeli przy nazwisku Waszego kapłana brak oznaczenia „KA”, a dysponujecie jego aktualnym adresem, to prosiłabym o maila z informacją. Wiadomość o tytule „adres” wystarczy wysłać na skrzynkę: karty.adopcyjne@gmail.com

Chciałabym gorąco podziękować za pomoc jaką mi zaoferowaliście – czy to finansową, czy poprzez przysłanie znaczków. Dzięki temu, możliwym stało się zrealizowanie tak karkołomnego zadania, jakim było sfinansowanie tak potężnej wysyłki. Z całego serca za to dziękuję!

W ten weekend głównym celem będzie odebranie Waszych maili, odpisanie na nie oraz wprowadzenie aktualizacji na stronę. Trochę wiadomości się nazbierało, co oznaczać będzie kilka kolejnych pracowitych dni i nocy, dlatego też proszę o cierpliwość i zrozumienie – obecnie naprawdę pracuję nad DDAK niemal w 100% swojego wolnego czasu.

W dniach 2 – 7 lipca odbywać się będą Dni Skupienia dla członków DDAK, DDASZ i DDABZ, które prowadzić będzie opiekun duchowy DDASZ – ks. Andrzej Demitrow. Spotkamy się, by wspólnie omówić trapiące Dzieła problemy, zastanowić się nad samą strukturą tych akcji, jak poprawić ich działanie oraz przede wszystkim – by wspólnie się pomodlić. Z przebiegu tego spotkania postaram się zdać małą fotorelację 🙂 W trakcie Dni Skupienia prawdopodobnie nie będę mieć dostępu do internetu, co oznacza, że nie będą odczytywane maile, ani wprowadzane aktualizacje.

W dniach 9 – 14 lipca odbywać się będzie w Wołczynie kolejne już, bo XIX Spotkanie Młodych, organizowane przez Braci Mniejszych Kapucynów. Organizatorzy umożliwili mi reklamowanie DDAK poprzez ulotki i plakaty, za co jestem niewymownie wdzięczna i także bardzo, bardzo dziękuję.

Zapowiadają się kolejne pracowite wakacje, lecz DDAK, dzięki łasce Bożej, nie zwalnia nawet na chwilę 🙂 I jeszcze raz pragnę podziękować wszystkim dobroczyńcom za zaufanie, pomoc i dobre słowo. Bóg zapłać!

Całkiem niedawno ruszyła akcja o nazwie „Pogotowie duchowe”. Jej pomysłodawcą i propagatorem jest ojciec Benedykt Pączka OFMCap.

Jeden z braci kapucynów kiedyś powiedział, że kapłan powinien być jak Tesco – 7 dni w tygodniu i 24 h na dobę otwarty dla ludzi. To stwierdzenie bardzo pasuje do posługi jaka otrzymują oni od Chrystusa. Święcenia kapłańskie to znak posługi dla ludzi. Nie tylko w Kościele, na nabożeństwie, ale zawsze tam gdzie przebywają, by głosić Chrystusa – naszego Mistrza i Pana. Być jak On, który oddał swoje życie za nas, to wezwanie dla kapłanów – aby swoje  życie oddali za owce im powierzone. Duszpasterze z „Pogotowia duchowego” zapraszają wszystkich, którzy chcą spotkać się z Chrystusem bez względu na miejsce i godzinę do kontaktu. Na stronie można uzyskać informacje, kto w danym momencie pełni dyżur i jak się z nim skontaktować. Link do strony TUTAJ.

Z uwagi na to, iż dobro kapłanów w DDAK, jest dla nas szczególnie ważne, nawiązaliśmy współpracę z księżmi posługującym w „Pogotowiu”. Tak trudna posługa wymaga wielkiego wsparcia, gdyż niejednokrotnie ci duszpasterze będą musieli wziąć na swoje barki czyjeś nieszczęścia, problemy i pomóc – jak Szymon z Cyreny – ponieść krzyż wspólnie z tym, który tej pomocy potrzebuje. Dlatego też chciałabym gorąco zachęcić każdego do pomocy i wsparcia tychże kapłanów poprzez otoczenie ich swoją modlitwą w ramach DDAK.

Aby adoptować któregoś z księży, z intencją wsparcia jego posługi w „Pogotowiu duchowym”, wystarczy wybrać jednego spośród tych, którzy widnieją na stronie tej inicjatywy. Długość adopcji nie ma znaczenia: może to być miesiąc, rok lub adopcja stała. Wystarczy wysłać maila z następującymi informacjami:

  • imieniem i nazwiskiem adoptowanego kapłana,
  • określeniem od kiedy do kiedy chcecie się za niego modlić,
  • w tytule wiadomości umieścić „Pogotowie duchowe”.

*

Zachęcamy także wszystkich księży, aby zechcieli wziąć udział w tej akcji i powiększyli grono uczestników „Pogotowia”, które na dzień dzisiejszy obejmuje zaledwie 11 kapłanów. Aby uzyskać informacje w tej sprawie można skontaktować się ze mną: sandra.kwiecien@gmail.com lub pomysłodawcą akcji: bene77@poczta.onet.pl – także w tytule maila wpisując „Pogotowie duchowe”.
***

 

Kilka chwil na refleksję

Posted: 23 sierpnia 2011 by Sandra Kwiecień in modlitwa, ogłoszenie, przemyślenia
Tagi: , , ,

Czy jesteś gotowy na spotkanie z Panem?

Wczoraj po południu, podczas wędrówki po Dolomitach, zginął brat Krzysztof Kulczak (OFM Cap). Miał zaledwie 42 lata,  z czego 15 z nich spędził w posłudze kapłańskiej.  Część  z Czytelników go zna lub przynajmniej o nim słyszała, gdyż to właśnie on stworzył Młodzież Franciszkańską Tau,  do której niektórzy spośród adoptujących należą.

42 lata… To przecież tak niewiele, był jeszcze młody. Miał w sobie iście franciszkańskiego ducha.  Powtarzał, że naszym celem jest upodobnienie się  do Jezusa Chrystusa. Jak Franciszek z Asyżu, we wszystkim Go naśladować: w sposobie życia, prostocie, radości życia. Dzięki otwartości brata Krzysztofa na Ducha Świętego, powstała wspólnota, która odmieniła życie wielu młodych ludzi, także i moje. Znalazłam swoje miejsce w Kościele, swój duchowy dom.

Natrętnie nasuwa się myśl, że ja, Ty – niezależnie czy jesteś osobą świecką czy duchową – zostaniemy powołani do Pana. I warto uświadomić sobie, że naprawdę – nie znamy dnia ani godziny. Możemy planować i układać sobie przyszłość, ale czy możemy być  pewni czy doczekamy jej tu, na ziemi, czy już tam? I czy jestem gotowy, by pójść inną drogą, aniżeli sobie zamierzyłem?

krzysztof

W intencji wszystkich zmarłych

Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie,
a światłość wiekuista niechaj im świeci.
Niech odpoczywają w pokoju.
Amen.

Aktualizacja: info na stronie kapucynów

Wołczyn 2011

Posted: 17 lipca 2011 by Sandra Kwiecień in akcje, ddak
Tagi: , , , , , ,

W tym roku na Spotkanie Młodych w Wołczynie dotarłam bez przeszkód. Moja podróż trwała niecałe 3 godziny, pociąg się nie zepsuł, nikt mnie po drodze nie porwał… innymi słowy: zaczynało się podejrzanie dobrze. Musiało się więc źle skończyć!

A jednak nie. W porównaniu z zeszłym rokiem, zanotowałam same plusy: więcej adopcji, więcej rozdanych ulotek, trochę sprzedanych zakładek, karty adopcyjne dostarczone. Ponadto, miałam okazję porozmawiać z różnymi ludźmi, dzięki czemu wiem, co jeszcze poprawić,  wyeksponować i podkreślić.

Nie miałam zbyt wiele czasu i przywiozłam ze sobą niewiele zdjęć. Więcej jednak możecie zobaczyć na http://wolczyn.kapucyni.pl/

This slideshow requires JavaScript.

 

Przełom

Posted: 15 lipca 2011 by Sandra Kwiecień in ogłoszenie, opiekun
Tagi: , , , ,

Tytułowy przełom nastąpił w bardzo ważnej dla całej akcji kwestii.  Mianowicie, po wielu miesiącach, nareszcie mamy nad sobą kapłana czuwającego nad Dziełem. Jest nim brat Artur Borkowski z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, który zgodził się na współpracę z nami na rok 2011/2012. Z całego serca dziękujemy za podjęcie się tego niełatwego obowiązku i ze swej strony obiecujemy otaczać brata modlitwą!

br. Artur Borkowski OFMCap

br. Artur Borkowski OFMCap

W tym miejscu chciałabym w imieniu wszystkich czynnych członków DDAK podziękować także bratu Michałowi Ferencowi (także z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów), który do tej pory wspierał nas duchowo oraz dzięki niemu możliwe było zorganizowanie Dni Skupienia w październiku zeszłego roku, co było nie lada wyczynem,  biorąc pod uwagę ilość obowiązków, jakimi obarczony jest na co dzień brat Michał 🙂 Za pamięć w modlitwie,  pomoc w promowaniu Dzieła oraz cenne rady- wyrażamy naszą głęboką wdzięczność!

WSZYSTKIM naszym dobrodziejom, kapłanom, osobom konsekrowanym i świeckim, szczerze i prawdziwie dziękujemy za wsparcie duchowe i materialne i otaczamy Was wszystkich modlitwą każdego dnia. Pokornie także proszę Was o to,  abyście czasem  i o nas wspomnieli w swoich modlitwach, a także naszych kapłanach – dobrodziejach, którzy pomagają nam w prowadzeniu i rozwijaniu tej akcji.

brmicha