Posts Tagged ‘świadectwa’

Artykuł w gazetce parafialnej

Posted: 28 sierpnia 2017 by Sandra Kwiecień in świadectwa
Tagi:

Poniżej fragmenty artykułu pani Moniki Krzemień, współredaktorki miesięcznika ukazującego się w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku- Białej. Dziękujemy!

Zdjęcie ze strony: http://episkopat.pl/

Kim właściwie jest Kapłan? Osobą wybraną do wyjątkowo ścisłej współpracy z Bogiem, „zatrudnioną” w miejscu o nazwie Kościół, będącą w służbie wspólnocie wiernych. Człowiek wyznaczony do służby mającej na celu przekazywanie ludziom, że ON JEST – tu i teraz, i że był na początku i będzie gdy nastanie koniec… Tak niewiele, aczkolwiek oznacza przecież wszystko. I tym zajmuje się Kapłan.

Księży poznałam kilku, może kilkunastu. Diametralnie różnych pod względem usposobienia, podejścia do ludzi, do spraw, do otoczenia – i dzięki Bogu! Nie zaszufladkowani, nie zamknięci w szarych i ciemnych celach, odizolowani od świata zmieniającego się w zawrotnym tempie. Katecheci, wykładowcy, nauczyciele, profesorowie, ale i synowie, bracia, najlepsi przyjaciele. Ludzie wyjęci ze świata, by zostać do tego świata posłanymi jeszcze raz – z Dobrą Nowiną.

Czasami zastanawiam się dlaczego tak wielu, którzy odeszli od Kościoła, ma tak niewiele dobrego o Nim do powiedzenia. Trudne, może czasami bolesne życiowe doświadczenia sprawiły, iż postrzegają Kościół jako instytucję, której przedstawiciele wciąż wyciągają rękę po pieniądze. Kapłanom wytykane są ludzkie grzechy, błędy i zaniedbania, które dodatkowo przez media są podkreślane grubą, czerwoną krechą, co powoduje kolejne haniebne plamy na kartach historii Kościoła. A gdzie jest miejsce na poszukiwanie tego dobra, które niosą ze sobą Księża, tej odpowiedzialności, którą podjęli w dniu święceń? Czas dla innych, dobre słowo, pociecha, przyjacielska rozmowa, niejednokrotnie pomoc finansowa. O tym się w mediach nie mówi, bo to zbyt normalne, oczywiste. Tylko zło jest jaskrawe i krzykliwe. Ale to, co widzialne, to tylko mała cząstka choć nie mniej ważna… Jak pisał Antoine de Saint-Exupéry: „Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Sens powołania i posługi kapłańskiej należy zawsze postrzegać oczami wiary. Kapłan ukazuje nam Boga obecnego w Eucharystii, utajonego w Hostii, przygarniającego nas w sakramencie Chrztu, przychodzącego w Komunii Świętej, umacniającego podczas Bierzmowania, przebaczającego w sakramencie pokuty, uzdrawiającego dusze i ciała, uzdalniającego do świadomego małżeństwa lub kapłaństwa.

Na całej rozciągłości ziemskiego życia, Kapłan jako pośrednik między nami a Bogiem – winien być obecny. Od chrztu, aż po odprowadzenie na miejsce doczesnego spoczynku – biorą za nasze życie duchowe odpowiedzialność i na końcu czasów zdadzą raport ze swojej służby.

„Konieczne jest, by kapłani mieli świadomość, że cała ich posługa nigdy nie powinna wynosić na pierwszy plan ich samych lub ich opinie, ale Chrystusa. Każda próba stawiania siebie w centrum celebracji liturgicznej sprzeciwia się tożsamości kapłańskiej. Kapłan przede wszystkim jest sługą i winien ciągle starać się być znakiem, który jako posłuszne narzędzie w rękach Chrystusa, odsyła do Niego.” (Benedykt XVI)

Potrzebujemy świętych Kapłanów, życzliwych, ale i wymagających. I o to powinniśmy się modlić. Jednym ze sposobów, w jaki możemy wspomóc modlitwą księży, jest świecka akcja katolicka, założona przez Sandrę Kwiecień w 2010r., o nazwie Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów (DDAK). Założyła ona internetową bazę Kapłanów, których można zgłosić do pewnego rodzaju duchowej adopcji. Zupełnie bezpłatnie, z chronionymi danymi osobowymi, jawnie lub anonimowo można zdeklarować się do codziennej, dowolnej modlitwy tymczasowej lub nieograniczonej w czasie, za wybranego przez siebie kapłana, który otrzymuje pamiątkową Kartę Adopcyjną.

Inicjatywa DDAK powstała w celu wsparcia duchowego Kapłanów w ich posłudze. Modlitwą przyczyniamy się też do wzrostu ich wiary, umocnienia w charyzmacie powołania, przez co stają się lepszymi głosicielami Słowa Bożego i szafarzami Sakramentów Świętych.

„Bez reklamy, szumu w mediach i kampanii reklamowych. Widać z Bożą pomocą niczego nie trzeba, poza modlitwą. Czy macie więc jeszcze jakieś wątpliwości, że modlitwa niczego nie zmienia?W naszym przypadku całe istnienie DDAK bazuje tylko na tym. Dzięki Wam wszystkim za Waszą obecność, Wasz trud i poświęcenie! Rozejrzyjmy się po swoich parafiach. Kogo z duszpasterzy nie ma jeszcze w Księdze Adoptowanych Kapłanów? Może warto przygarnąć któregoś, choćby na miesiąc, dwa lub rok? Nie ustawajmy w modlitwie!”

Monika Krzemień

Reklamy

Ponad 8000 polubień

Posted: 7 marca 2017 by Sandra Kwiecień in media, modlitwa, świadectwa
Tagi: , ,

1477799669-19708-1-1_236px

A my znowu o liczbach.

„Mamy XXI wiek. To jakiś zabobon, żeby ludzie wierzyli w Boga i się modlili. Co za ciemnogród.”

Mam kolegę, który często mi to mówi, zwykle używając powyższych słów. Dobrze wie o akcji modlitewnej za kapłanów. Bardzo go to bawi, a jednocześnie uważa, że takie rzeczy powinny „naturalnie zniknąć” i że ludzie dojrzeli już i zmądrzeli na tyle, by nie zajmować się takimi „bzdurami”. Nie powinno już być księży. Powinni odejść.

Dla niektórych liczba „lajków” na Facebooku to oznaka tego, jak bardzo są lubiani i ile osób ich obserwuje. To wyznacznik jakiegoś statusu, czy rodzaj konkursu popularności, w którym chętnie biorą udział. I walczą, zabiegają, troszczą się o kolejnych obserwatorów. My nie. I może właśnie o to chodzi, że nie zabiegamy o popularność, ani z nikim nie konkurujemy. Chcemy dotrzeć do ludzi z wezwaniem do modlitwy, wszędzie, gdzie tylko się da. To jest nasz priorytet.

Cieszymy się jednak, gdy ta liczba rośnie. Obecnie przekroczyła ona już liczbę 8 tysięcy użytkowników. W jakiś sposób pokazuje nam to fakt, że wspomniany kolega nie ma racji – my nie znikamy. Wciąż jesteśmy i nie jest nas mało.

Krótkie świadectwo dla nas wszystkich:

Cieszę się, że ta akcja istnieje. Że jest taka, jaka jest – ludzka, świecka, z ludu dla kapłanów. Na mojej uczelni jest mnóstwo niewierzących osób, a że jestem przyjezdna, nie znalazłam jeszcze wspólnoty. I czuję się czasem osamotniona, jak jakiś odludek. Ale mogę zawsze zajrzeć tutaj. I wiem, że wciąż jest mnóstwo ludzi, którzy modlą się, wierzą, i że im zależy na Kościele. Bo ja czasami się łamię i boję się przyznać. A wy – wszyscy – dajecie mi odwagę. Widzę, że nie było takiego miesiąca, żeby nie było choć jednej adopcji. Że lista nazwisk w Księdze ciągle się powiększa. Kościół żyje. I widząc to, ja też walczę o to, by żyć jako członek Kościoła. Jest tak trudno… Czasem aż to jest straszne. Proszę, działajcie i módlcie się dalej.

Zdjęcie ze strony: lektor.superhost.pl

Zdjęcie ze strony: lektor.superhost.pl

Kapłan. A ja znów o kapłaństwie… no tak,  jak to już kiedyś napisałam sakrament kapłaństwa jest dla mnie czymś tak niezwykłym, że ilekroć wpatruję się w kapłana sprawującego Eucharystię nie jestem w stanie nic powiedzieć. Możemy mówić wiele o kapłanach, bo tego lubimy, a tego nie… ale gdy ksiądz odprawia Eucharystię to wszystko milknie. Łaska Boża jest większa niż niedociągnięcia człowieka. Bóg wybrał tego właśnie człowieka – nie innego, ale właśnie tego – by dawał nam Boga, by przemieniał nasze życie. Tak, tak – nie pomyliłam się! To kapłan przekazując nam naukę Kościoła, objaśniając nam Słowa Boże, nade wszystko sprawując Sakramenty, w tym Sakrament Pokuty i Eucharystii, zmienia nasze życie.

Ostatni weekend spędziłam wraz z grupą biblijną, do której należę, na Dniu Skupienia. Rozpoczęliśmy Nieszporami, gdyż do ośrodka, w którym mieliśmy mieszkać, dotarliśmy w godzinach wieczornych. Ksiądz, który jest naszym opiekunem, zauważył, że Tabernakulum w kaplicy jest puste. I wtedy Ksiądz powiedział słowa, które były początkiem czegoś, co bardzo mnie dotknęło. Ksiądz zaproponował, byśmy odprawili Mszę świętą, by w domu, w którym mieszkamy, był obecny Bóg. Jedno zdanie, jednak mocno mnie uderzyło. Oczywiście, mimo pory, z radością zgodziliśmy się. Po kilkunastu minutach mocą Ducha świętego, dzięki kapłańskim dłoniom na ołtarzu, zrodził się Jezus. Światełko przy Tabernakulum zostało zaświecone. Jezus zamieszkał nie tylko w sercu każdego z nas, ale i w domu, w którym mieszkaliśmy. Gdy wieczorem poszłam do kaplicy, by chwilkę porozmawiać z Panem Bogiem niezwykle się cieszyłam, że Jezus jest osobowo i prawdziwe obecny. Kolejnego dnia, po Eucharystii, światełko znów zgasło, bo nasz Dzień Skupienia dobiegał końca. I wtedy zrobiło mi się jakoś smutno, ale raz jeszcze zwróciłam uwagę na niezwykły dar kapłaństwa.

Gdzie jest kapłan, tam jest Chrystus, tam jest również Eucharystia. Jeśli kapłanaeucharystia-sacrum zabraknie, zabraknie Eucharystii –  św. Jan Paweł II.

Kapłan sprowadził nam Chrystusa. W niewielkiej kaplicy gdzieś w jakimś domu, dla kilku osób. Niezwykłe. Nie była to niedzielna Eucharystia w Kościele katedralnym, gdzie mamy ustalone godziny Eucharystii i czy przyjdzie 100 czy 1000 osób Eucharystia się odbywa. Jezus przychodzi. Tu Jezus przyszedł dla 6 osób. Kapłan ściągnął dla nas Boga z nieba, byśmy mogli zmienić swoje życie. Byśmy mogli stać się lepsi, by Bóg mieszkał z nami podczas tego Dnia Skupienia. Moje serce zostało dotknięte tym co wydarzyło się podczas tego czasu. Dotknęła mnie moc kapłańskich dłoni. Oczywiście, kapłan sam z siebie nie ma takiego daru, wiemy, że to dzięki Duchowi Świętemu staje się cud. Jednak ani ja ani nikt inny, oprócz kapłana, nie sprowadzi Boga na ołtarz.

Czasem słyszymy dyskusję po co wspólnocie kapłan. Jakakolwiek nie byłaby to wspólnota, mocno doświadczyłam tego podczas ostatnich dni, że kapłan jest prawdziwie potrzebny. Właśnie po to, by dawał nam Jezusa. Tego Boga obecnego pod postacią Chleba, obecnego w Słowie Bożym – by zmieniało się nasze życie…
Na długo w moim sercu zostanie symboliczny obraz zgaszonej lampki, ale i słowa Księdza opiekuna naszej wspólnoty. Oby nasze serce było takim właśnie domem, w którym zawsze będzie obecny Bóg.

Myślę, że trzeba podziękować dobremu Bogu za kapłanów. Nie tylko za kapłana mojej wspólnoty, ale za każdego kapłana – za to, że uczy nas jak kochać Boga, za to że swoją posługą pomaga zmieniać nasze życie, a tym samym pokazuje jak przejść przez życie, by dojść nieba.