Posts Tagged ‘kapłani’

Wielki Post – „mała” modlitwa

Posted: 14 lutego 2018 by Sandra Kwiecień in akcje, kapłani
Tagi: ,
Ten Wielki Post będzie w Dziele Duchowej Adopcji Kapłanów wyjątkowy.
Modlimy się bowiem za różnych księży, ale w tym roku szczególnie chcielibyśmy otoczyć swoją pamięcią i modlitwą kapłanów suspendowanych.
Jest ich kilkudziesięciu w Księdze Adoptowanych Kapłanów. Wymienionych tylko z imienia, by uszanować ich decyzję, prawo, sytuację, w jakiej się znaleźli. Niemniej wciąż pozostają kapłanami. Na ich duszy wyryto znak, którego nie zmaże nawet śmierć. To znak wieczny. Decyzja o pozostaniu kapłanem to decyzja na całe życie, i to dosłownie. Na całą ich egzystencję, która przecież nigdy się nie kończy.
Zaczniemy w czwartek, 15 lutego, a nasza modlitwa potrwa do soboty, przed Niedzielą Palmową.
Jeśli używacie mediów społecznościowych, zwłaszcza Facebooka, zachęcamy Was, by i tę „towarzyską” przestrzeń, wykorzystać do modlitwy. Każdego dnia pojawiać się będzie plansza z imieniem jednego księdza oraz krótką modlitwą w jego intencji.
Niedziela Palmowa będzie dniem, kiedy wszyscy (chętni) o godzinie 15:00, w ramach podsumowania, odmówimy koronkę do Bożego Miłosierdzia w intencji księży suspendowanych, za których modliliśmy się przez cały ten okres.
Pamiętajmy o nich. W historii DDAK zdarzały się przypadki, że tacy kapłani wracali do posługi. Jest to walka, którą toczą nie tylko oni, ale i cały Kościół. Jesteśmy częścią jednej rodziny. Ciężko nam to odczuwać na co dzień, gdy mamy tysiące innych zmartwień. Ale nie wolno nam zapomnieć, że to też jest nasza sprawa. I to także nasza walka. Najtrudniej zwycięża się w codzienności. Oni o tym wiedzą, dlatego tym bardziej pomódlmy się za nich. Pomóżmy!
Reklamy

Dlaczego warto się modlić… za kapłanów?

Posted: 6 lutego 2018 by Magdalena Maraj in kapłani, modlitwa
Tagi: ,

No właśnie. Wśród tylu rzucanych na kapłanów słów gniewu i złości w mediach, parafiach, wspólnotach itd. pojawiają się ludzie, którzy uparcie mimo przeciwności modlą się za kapłanów. Jednego, dwóch, trzech… każdego dnia w różnych modlitwach polecają kapłana Bogu. Proszą o pomoc, opiekę, błogosławieństwo. Ofiarują za nich swoje cierpienia, radości, troski, bóle, choroby. Ofiarują za nich Eucharystię – najpiękniejszą modlitwę.

Dlaczego? Każdy pewnie ma jakiś inny powód.  Bo jakiś kapłan jest dla nas ważny, bo go polubiliśmy, bo wiemy że kapłan choruje, ma kłopoty bo… chcemy po prostu pomóc. Zdajemy sobie sprawę, że w rękach kapłanów spoczywa ogromna odpowiedzialność. Otrzymali wielką łaskę. Na ich głos, Bóg schodzi na ołtarz, rozgrzeszają nas, błogosławią, karmią Bożym Ciałem, nauczają nas.

Kapłani. Dostali od Boga ogromne zadanie. Modląc się za nich chcemy im po prostu pomóc. Chcemy być ich podporą, by nie ustały ich ręce; ich siłą, gdy im jej już brak; pociechą gdy ich serce się trwoży. Każdy człowiek, bez względu na stan potrzebuje wsparcia i modlitwy. Czasem marudzimy, że mamy złych kapłanów, ale jak powiedział św. Jan Maria Vianney: Nie ma złych kapłanów. Są tylko tacy, za których wierni za mało się modlą. Trzeba nam sobie wziąć do serca słowa tego świętego.

Kapłan także dąży do świętości, jak każdy z nas. Tyle tylko, że jest on powiernikiem wielu serc, niesie cierpienia wielu ludzi sobie powierzonych. Kto wie może czasem jest im ciężej, niż nam. Łatwo jest oceniać patrząc z boku. Bo widzimy tylko to, co powierzchowne, nikt nie zna wnętrza drugiej osoby.

Szatan nie lubi kapłanów, bo oni dostali od Boga specjalne zadanie i wielką łaskę. Poprzez święcenia kapłańskie, które otrzymali, poprzez znak nałożenia rąk, wyryte zostało na duszy kapłana znamię – pieczęć. Kapłaństwo jest niezwykłym darem. Poznałam w życiu wielu kapłanów. Rożnych, każdy miał swój charyzmat, każdy był inny – to piękno Kościoła. Szatan jednak wie, że gdy uda się mu odciągnąć od Boga kapłana tym samym odciągnie od Boga wielu ludzi. Uderzę pasterza, a rozproszą się owce (Mk14,27). Szatan nie lubi także osób modlących się za kapłanów. Ale czy to ma nas zniechęcać? Absolutnie nie, nie ma się co nad tym zastanawiać, można to skwitować jednym zdaniem: Bóg jest silniejszy niż jakiekolwiek zło. Jezus już zwyciężył wszelkie zło. Z Nim my także możemy pokonać strach i zasadzki zła.

 Trzeba nam odważnie modlić się za kapłanów. Powodów jest wiele, jak wielu jest nas, ale jeden najważniejszy to taki, że oni potrzebują naszej modlitwy, by być świętymi i nas prowadzić do nieba. Sami zdobywając świętość prowadzą do niej i nas, pokazują jak żyć.

Od pewnego czasu bardzo szanuję kapłanów, wiele im zawdzięczamy. Ktoś udzielił nam chrztu, ktoś przyjął naszą pierwszą spowiedź, przygotował nas do komunii, bierzmowania… ktoś siada do konfesjonału i nas spowiada, przemienia biały opłatek w Ciało Boga. Oczywiście nie czynią tego swoją mocą, ale mocą Ducha św., są szafarzami. Czasami nie dostrzegamy tego co dostaliśmy, osób, które stają na naszych drogach.

W życiu możemy stracić wiele rzeczy. Pracę, pieniądze, różne dobra, ale gdy stracimy Boga stracimy wszystko. A to kapłani pomagają nam do Niego wrócić.

Nie bójmy się modlić za kapłanów, odważnie stwórzmy wielkie modlitewne wojsko za tych, którzy zostali powołani do szczególnej służby w Kościele, co więcej przyjęli ten dar i posługują nam każdego dnia.

Pierwszy czwartek miesiąca – o celibacie kapłańskim

Posted: 1 lutego 2018 by Sandra Kwiecień in kapłani
Tagi:

Celibat kapłański, którego Kościół strzeże jakby jakiegoś jaśniejącego klejnotu swej korony, cieszy się bardzo wielką chwałą i uznaniem również w naszych czasach, kiedy to zarówno mentalność ludzka, jak i warunki materialne uległy głębokim przemianom.

Wyznajemy, że ów istniejący w Kościele doniosły problem świętego celibatu duchownych nurtował Naszą duszę przez długi czas ze względu na swą rozległość i ważność. Czy również obecnie – takie zadawaliśmy sobie pytanie – mają być do tego surowego i uszlachetniającego ślubowania zobowiązywani ci, którzy pragną przyjąć wyższe święcenia? Czy raczej mamy uznać, że nadeszły czasy, w których należy rozwiązać węzeł łączący w Kościele celibat z kapłaństwem? Czemuż by raczej nie miało być dowolne dla każdego przestrzeganie tego trudnego prawa? Czy nie zyskałaby na tym posługa kapłańska i nie stałby się łatwiejszy dostęp niekatolików do nas? Jeśli zaś owo chlubne prawo świętego celibatu ma być również na przyszłość zachowane to jakimi dziś argumentami mamy dowodzić jego świętości i stosowności? A następnie, w jaki sposób to prawo kultywować i z ciężaru w pomoc dla życia kapłańskiego przemienić?

Trzeba najpierw przyznać, że nigdy w minionych epokach nie studiowano zagadnienia celibatu kościelnego tak przenikliwie i tak obszernie, jak za naszych dni, pod kątem mianowicie problematyki doktrynalnej, historycznej, społecznej, psychologicznej czy duszpasterskiej; a czyniono to przeważnie w uczciwych intencjach, chociaż niekiedy użyte sformułowania zdawały się oznaczać coś innego.

Pierwszy zarzut, który zdaje się wynikać z najświętszego dokumentu, na to się powołuje, że w Nowym Testamencie, gdzie zawarta jest nauka Chrystusa i Apostołów, nie nakazuje się otwarcie celibatu duchownych, lecz tylko zaleca się go jako środek, dzięki któremu człowiek mógłby swobodnie odpowiedzieć na szczególne, jak się mówi, wezwanie Boże albo na szczególny Boży dar. Poza tym ani Jezus Chrystus nie uzależnia wyboru dwunastu Apostołów od celibatu, ani Apostołowie nie wyznaczali wyłącznie ludzi bezżennych na zwierzchników pierwszych społeczności chrześcijańskich.

Jeszcze inni twierdzą, że utrzymywanie w Kościele celibatu przynosi niemałą szkodę tam, gdzie wskutek niedostatecznej ilości kapłanów – co z ubolewaniem stwierdza Sobór Powszechny Watykański II – powstają godne pożałowania sytuacje, sprzeciwiające się zamiarom Bożym dotyczącym zbawienia ludzi i niekiedy stające na przeszkodzie nawet temu, by do pewnych ludzi mogła dotrzeć pierwsza wieść o Jezusie Chrystusie. Niektórzy bowiem mniemają, że tak dotkliwy niedostatek kapłanów ma za przyczynę uciążliwość zachowywania celibatu.

Nie brak i takich, którzy żywią przekonanie, że jeśliby kapłani się żenili, nie mieliby okazji do owych niewierności, niepokojów i boleśniejszych jeszcze decyzji, które Kościół tak bardzo ranią i gnębią; a nawet przeciwnie, słudzy Chrystusa uzyskaliby w ten sposób większe możliwości realizowania zasad chrześcijańskich w samym pożyciu domowym, od którego obecny sposób ich życia zdaje się ich odcinać.

Są i tacy, co uporczywie twierdzą, że z powodu celibatu kapłan żyje w takich warunkach cielesnych i duchowych, które nie tylko są przeciwne naturze, lecz również szkodzą równowadze i dojrzałości samej osoby ludzkiej, sprawiając, że kapłan jak gdyby usycha i powoli traci żarliwość duchową, przez którą mógłby uczestniczyć w doli i niedoli innych ludzi, i musi wieść życie odosobnione, co staje się przyczyną tylu dotkliwych trudności, tylu słabości i upadków.

W rzeczywistości – jak wypowiedział się święty Sobór Powszechny Watykański II – kapłaństwo ze swej natury nie domaga się dziewictwa, jak to się okazuje z praktyki Kościoła pierwotnego i z tradycji Kościołów wschodnich. Ale ten sam Sobór Powszechny nie zawahał się mocno i słusznie potwierdzić prastarego, uświęconego, nader pożytecznego prawa celibatu kapłańskiego, które dziś obowiązuje, wyjaśniając zarazem przyczyny, które za nim przemawiają, jeśli tylko ocenia się dary Boże z wiarą i gorliwością.

Chrystus, jedyny Syn Boga, przez samo swoje wcielenie stał się Pośrednikiem między niebem a ziemią, między Ojcem a rodzajem ludzkim. Dostosowując się do tego zadania, Chrystus przez cały bieg swego życia zachował stan dziewiczy; oznacza to, że całkowicie się poświęcił służbie Bogu i ludziom. Ten niezwykle ścisły związek między dziewictwem a kapłaństwem, jaki istnieje w Chrystusie, odnosi się również do tych, którym dane jest uczestniczyć w godności i zadaniach Pośrednika i wiecznego Kapłana; uczestnictwo zaś owo tym jest doskonalsze, im bardziej kapłan jest wyzwolony od więzów ciała i krwi.

Jezus, który pragnął, aby pierwsi słudzy zbawienia, przez Niego wybrani, nie tylko znali tajemnice Królestwa Niebieskiego, lecz także w zupełnie szczególny sposób byli pomocnikami Boga i w Jego imieniu sprawowali posłannictwo (por. 2 Kor 5,20), który nazwał ich przyjaciółmi i braćmi, który za nich samego siebie poświęcił, aby i oni byli uświęceni w prawdzie obiecał przeobfite dary wszystkim, którzy dla Królestwa Bożego opuścili dom, rodzinę, żonę, dzieci.

Co więcej, posługując się słowami tajemniczymi i budzącymi nadzieję, wskazał doskonalszy jeszcze sposób życia, w którym człowiek, umocniony szczególnym darem, poświęciłby się przez dziewictwo Królestwu Niebieskiemu. Przyczyną, dla której człowiek miałby pójść za tym darem, jest Królestwo Niebieskie; to samo również Królestwo, Ewangelia i imię Chrystusa sprawiają, że Jezus wzywa do podejmowania trudnych prac apostolskich, złączonych z tylu niewygodami, jakie trzeba dobrowolnie znosić, aby tym sposobem głębiej uczestniczyć w Jego własnym losie.

Skoro więc kapłan w społeczności powierzonych mu wiernych reprezentuje Chrystusa, jest rzeczą ze wszech miar odpowiednią, żeby we wszystkim przedstawiał Jego obraz i szczegółowo naśladował Jego przykład, tak w swym życiu wewnętrznym, jak i w swej posłudze. Albowiem dla swoich dzieci w Chrystusie kapłan jest jakby znakiem i poręką szlachetnych i nowych wartości Królestwa Bożego, których jest szafarzem i które sam w doskonalszy sposób posiada. Dlatego kapłan umacnia wiarę i nadzieję wszystkich chrześcijan, którzy jako tacy zobowiązani są do zachowywania czystości, każdy według swego stanu.

 

Encyklika Sacerdotalis Caelibatus

Papież Paweł VI

f67eae1086c65e6a87fab7afd5e61454.jpg

Sakrament święceń jest sakramentem, dzięki któremu posłanie, powierzone przez Chrystusa Apostołom, nadal jest spełniane w Kościele aż do końca czasów. Jest to więc sakrament posługi apostolskiej. Obejmuje on trzy stopnie: episkopat, prezbiterat i diakonat.

Łaciński wyraz ordo oznaczał w czasach rzymskich stany ustanowione w sensie cywilnym, zwłaszcza stan rządzący. Ordinatio oznacza włączenie do ordo. W Kościele istnieją pewne stany, które Tradycja na podstawie Pisma świętego już od starożytności określa terminem taxeis (po grecku), ordines (po łacinie). I tak liturgia mówi o ordo episcoporum, ordo presbyterorum, ordo diaconorum. Inne grupy także otrzymują nazwę ordo: katechumeni, dziewice, małżonkowie, wdowy…

Włączanie do jednego z tych stanów Kościoła dokonywało się na mocy obrzędu nazywanego ordinatio, który stanowił akt religijny i liturgiczny, będący konsekracją, błogosławieństwem lub sakramentem. Dzisiaj wyraz ordinatio jest zarezerwowany dla aktu sakramentalnego, który włącza do stanu biskupów, prezbiterów i diakonów. Jest to coś więcej niż zwykłe wybranie, wyznaczenie, delegacja lub ustanowienie przez wspólnotę. Ten akt sakramentalny udziela daru Ducha Świętego, pozwalającego wykonywać „świętą władzę” , która może pochodzić jedynie od samego Chrystusa, przez Jego Kościół.

Święcenia określa się także jako consecratio, są bowiem pewnym wyłączeniem i przyjęciem przez samego Chrystusa w służbę Kościołowi. Włożenie rąk przez biskupa i modlitwa konsekracyjna stanowią widzialny znak tej konsekracji.

Lud wybrany został ustanowiony przez Boga „królestwem kapłanów i ludem świętym” (Wj 19, 6). Jednak w narodzie izraelskim Bóg wybrał jedno z dwunastu pokoleń, pokolenie Lewiego, przeznaczając je do służby liturgicznej. Sam Bóg był częścią jego dziedzictwa. Specjalny obrzęd zapoczątkował kapłaństwo Starego Przymierza. Kapłani zostali ustanowieni „dla łudzi w sprawach odnoszących się do Boga, aby składali dary i ofiary za grzechy”.

Kapłaństwo, ustanowione w celu głoszenia słowa Bożego i przywracania na nowo jedności z Bogiem przez ofiary i modlitwę, było jednak nieskuteczne, ponieważ nie mogło przynieść zbawienia, potrzebowało nieustannego powtarzania ofiar i nie mogło dokonać ostatecznego uświęcenia. Mogła tego dokonać jedynie ofiara Chrystusa. Liturgia Kościoła widzi jednak w kapłaństwie Aarona i posłudze lewitów, a także w ustanowieniu siedemdziesięciu „Starszych” , zapowiedzi posługi święceń Nowego Przymierza.

Wszystkie zapowiedzi kapłaństwa w Starym Przymierzu znajdują swoje wypełnienie w Chrystusie Jezusie, „jedynym Pośredniku między Bogiem a ludźmi”.

Odkupieńcza ofiara Chrystusa jest jedyna, wypełniona raz na zawsze, a jednak uobecnia się w Ofierze eucharystycznej Kościoła. To samo dotyczy 1367 jedynego kapłaństwa Chrystusa; uobecnia się ono przez kapłaństwo służebne, nie pomniejszając jedyności kapłaństwa Chrystusa: „Dlatego sam Chrystus jest prawdziwym kapłanem, a inni są tylko Jego sługami”.

Chrystus, Arcykapłan i jedyny Pośrednik, uczynił Kościół „królestwem – kapłanami dla Boga i Ojca swojego” (Ap 1, 6). Cała wspólnota wierzących jako taka jest kapłańska. Wierni wykonują swoje kapłaństwo, wynikające ze 1268 chrztu, przez udział w posłaniu Chrystusa, Kapłana, Proroka i Króla, każdy zgodnie z własnym powołaniem. Przez sakramenty chrztu i bierzmowania wierni „poświęcani są jako święte kapłaństwo”.

Podczas gdy kapłaństwo wspólne wiernych urzeczywistnia się przez rozwój łaski chrztu, przez życie wiarą, nadzieją i miłością, przez życie według Ducha, to kapłaństwo urzędowe służy kapłaństwu wspólnemu. Przyczynia się ono do rozwoju łaski chrztu wszystkich chrześcijan. Jest ono jednym ze środków, przez które Chrystus nieustannie buduje i prowadzi swój Kościół. Dlatego przekazuje się je przez osobny sakrament, a mianowicie sakrament święceń.

(KKK 1536 – 1541.1544 – 1547)

Pierwsze czwartki miesiąca – zapraszamy do lektury!

Posted: 7 grudnia 2017 by Sandra Kwiecień in historie
Tagi:

Fot. Thinkstock

Przez wiele ostatnich miesięcy w każdy pierwszy czwartek miesiąca publikowane były teksty dotyczące postaci świętych kapłanów. Wcześniej (w ramach poprzedniej serii notek) przedstawialiśmy Wam postaci świętych lub błogosławionych, którzy w sposób szczególny byli związani z ideą modlitwy za kapłanów. W przypadku obu tych serii istotne było dla nas przybliżenie Wam postaci mało znanych. Niejednokrotnie można było też zauważyć, że ich świętość rodziła się wśród codziennych, zwykłych obowiązków. Dlatego też każda z tych postaci mogła stanowić dowód na to, że świętość nie jest celem zarezerwowanym jedynie dla wybrańców, ale jest dostępna dla każdego z nas. Prezentowanie postaci (zarówno świętych kapłanów, jak i osób modlących się o gorliwość ich posługi) to także zachęta dla nas wszystkich – do tego, aby otoczyć szczególną troską powołanych do służby kapłańskiej.

Tymczasem ogłaszamy przerwę od tekstów biograficznych. Mnóstwo było już dat, mnóstwo było już przykładów, na podstawie każdej historii można było wyciągnąć wiele różnych wniosków… Tekstów pojawiło się dość sporo i być może to dobry moment, aby zatrzymać się z prezentowaniem kolejnych postaci.

Jednak teksty pojawiające się w pierwsze czwartki miesiąca można już uznać za pewnego rodzaju „tradycję”. Dlatego też nie zwalniamy i chcielibyśmy rozpocząć kolejny cykl.

W pierwszej kolejności pojawi się kilka tekstów z fragmentami Katechizmu Kościoła Katolickiego na temat kapłaństwa. Następnie, przedstawimy Wam myśli świętych lub błogosławionych na ten temat. Pojawią się także wybrane treści z innych, ważnych dokumentów Kościoła (encykliki, adhortacje etc.).

W pierwszym momencie taki pomysł może wydawać się dziwny. Tak często przecież spotykamy kapłanów. Gromadzimy się we wspólnocie ludzi podejmujących modlitwę za powołanych do posługi kapłańskiej. Przy wielu okazjach możemy usłyszeć mnóstwo pięknych kazań lub katechez na temat powołania. Być może część osób brała udział w spotkaniach powołaniowych.

Niejednokrotnie może nam się wydawać, że dokumenty Kościoła lub cytaty świętych to treści poważne – napisane niedzisiejszym, skomplikowanym językiem. Z tego względu wiele osób może zniechęcić się do sięgania po te teksty.

Właśnie dlatego postanowiliśmy rozpocząć taki cykl. Chodzi nam o to, by pokazać, że teksty te są aktualne zawsze – i wcale nie muszą być napisane trudnym, niezrozumiałym językiem. Dzięki wszystkim tym treściom możemy spojrzeć na powołanie i posługę kapłańską z innej perspektywy.

Analogicznie do poprzednich serii – w tym przypadku również mamy bardzo konkretny cel, który przyświeca nam przy doborze tekstów do publikacji.

Jest nim zgłębienie naszej wiedzy na temat sakramentu kapłaństwa. Poza tym, jak zwykle chcielibyśmy zachęcić Was do tego, aby nie ustawać w trosce o świętość kapłanów. Chcielibyśmy, aby nasze teksty były dla Was wartościowe nie tylko jeżeli chodzi o aspekt merytoryczny (czyli poszerzanie wiedzy), ale także pokazywać piękno kapłaństwa, dodając tym samym otuchy do dalszego trwania w podjętych zobowiązaniach.

Podążając tym tropem – teksty pochodzące z dokumentów Kościoła mogą stanowić pewnego rodzaju katechezę o kapłaństwie, natomiast myśli swiętych to inspiracja do modlitwy za kapłanów i wpierania ich modlitwą, czyli za pomocą „najsilniejszej możliwości naszego działania” (odnosząc się do cytatu bł. Karola de Foucauld).

Bardzo serdecznie zachęcamy Was do lektury naszych nowych tekstów! 🙂

Święty Rajmund z Penyafortu

Posted: 2 listopada 2017 by Sandra Kwiecień in święci i błogosławieni
Tagi:

Rajmund urodził się w Villafranca del Panades – była to miejscowość położona w pobliżu Barcelony w Hiszpanii. Dokłada data jego narodzin nie jest znana – zakłada się, że było to pomiędzy 1170 a 1175 rokiem. Należał do szlacheckiej rodziny, która pochodziła z Katalonii. Uczęszczał do szkoły katedralnej. Ukończył tam dwa stopnie nauki. Pierwszym nich było trivium, w ramach którego zdobył wykształcenie w dziedzinie posługiwania się łaciną, a także biegłość w logice i retoryce. Ukończył też quadrivium, gdzie zdobył wiadomości z dziedziny filozofii i teologii, a także wiedzę związaną z matematyką (geometria i arytmetyka), astronomią oraz muzyką.

Dziedziną, która najbardziej zainteresowała Rajmunda, było prawo – dlatego też podjął studia w tym kierunku na Uniwersytecie w Bolonii. Przyjął tam również święcenia kapłańskie. Podjął też dalsze kształcenie mające na celu uzyskanie stopnia doktora w dziedzinie prawa. Podczas pobytu w Bolonii Rajmund spotkał się z Dominikiem Guzmanem, który założył Zakon Kaznodziejski. Ich spotkanie i przyjaźń doprowadziły do zachwytu Rajmunda tym Zakonem oraz rozwinięciem się u niego zamiłowania do kultu maryjnego.

W 1218 roku biskup Barcelony (Berengariusz IV z Palou) poprosił Rajmunda o powrót w rodzinne strony, ponieważ założył w swojej diecezji wyższą szkołę, w której mogli kształcić się księża. Biskup zdecydował się zaprosić Rajmunda do prowadzenia tam wykładów. Rok później Rajmund został mianowany kanonikiem kapituły katedralnej w Barcelonie. Podjął również starania na rzecz odnowy kultu maryjnego na terenie diecezji i całego kraju.

Rajmund niejednokrotnie gościł w dominikańskim domu zakonnym w Barcelonie. Modląc się w klasztorze Zakonu Kaznodziejskiego Rajmund usłyszał głos Boży wzywający go do wstąpienia do Zgromadzenia. Tak też się stało i w 1222 roku stał się jednym z braci.

Na drodze powołania Rajmund był rozpoznawalny jako mądry spowiednik i dobry przewodnik duchowy. Zawsze uważany był za wrażliwego na głos Boga i działanie Ducha świętego – dlatego też nawet ówczesne znakomitości zwracały się do niego z prośbą o pomoc w rozpoznaniu woli Boga w ich życiu. Wśród osób, którym radą służył Rajmund, był król Aragonii – Jakub.

Dla Rajmunda ważne było to, aby głosić prawdę o Chrystusie – nie tylko nauczając chrześcijan, ale także nawracając niewierzących lub wyznawców innych religii. To właśnie temu podporządkował swoje działanie. Prawdopodobnie z jego inicjatywy powstała szkoła dominikańska, której celem było przygotowanie braci do pracy misyjnej. W szkole mogli nauczyć się między innymi języka arabskiego – co było niezwykle istotne w tamtym czasie, ponieważ Hiszpania zmagała się z problemem napływu wyznawców islamu.

Rajmund został wezwany przez papieża do Rzymu – został tam mianowany kapelanem pałacu apostolskiego i osobistym spowiednikiem Ojca świętego Grzegorza IX. Miał wtedy okazję na bardzo owocną służbę, gorliwe apostolstwo i spotkanie z wieloma możnymi Kościoła. Będąc w Italii napisał również kolejne dzieło z zakresu prawa pt. „Pięć dekretów”. W 1236 roku Rajmund wrócił do ojczyzny, a później, w 1238 roku wybrano go do pełnienia funkcji generała Zakonu Kaznodziejskiego.

Jako przełożony w zgromadzeniu podjął działania związane z wprowadzeniem stosownych zmian do zakonnych konstytucji. Doskonała znajomość prawa kościelnego ułatwiła mu realizację tego zadania. Przez współbraci uważany był za bardzo dobrego organizatora i przełożonego. Był gorliwy i oddany swojej posłudze i wymaganiom, które były z nią związane. Zakon Kaznodziejski rozwijał się dalej i rozszerzał swoją działalność w kolejnych krajach Europy. Zrezygnował z pełnienia funkcji generała po dwóch latach i poświęcił swój czas na prace apostolskie.

Rajmund zmarł 6 stycznia 1275 roku w Barcelonie. Papież Klemens VIII kanonizował ojca Rajmunda 29 kwietnia 1601 roku.

Wcześniej wspomnienie świętego Rajmunda przypadało na 23 stycznia. Obecnie wspomina się go 7 stycznia. Jego życie było nieustannym wsłuchiwaniem się w głos Boga wśród codziennej służby i obowiązków.

Źródła:

http://new.dominikanki.pl/duszpasterstwo-powolan/okruszyna/SW-RAJMUND-Z-PENYAFORT_1793

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/01-07a.php3