Posts Tagged ‘kapłani’

Pierwsze czwartki miesiąca – zapraszamy do lektury!

Posted: 7 grudnia 2017 by Sandra Kwiecień in historie
Tagi:

Fot. Thinkstock

Przez wiele ostatnich miesięcy w każdy pierwszy czwartek miesiąca publikowane były teksty dotyczące postaci świętych kapłanów. Wcześniej (w ramach poprzedniej serii notek) przedstawialiśmy Wam postaci świętych lub błogosławionych, którzy w sposób szczególny byli związani z ideą modlitwy za kapłanów. W przypadku obu tych serii istotne było dla nas przybliżenie Wam postaci mało znanych. Niejednokrotnie można było też zauważyć, że ich świętość rodziła się wśród codziennych, zwykłych obowiązków. Dlatego też każda z tych postaci mogła stanowić dowód na to, że świętość nie jest celem zarezerwowanym jedynie dla wybrańców, ale jest dostępna dla każdego z nas. Prezentowanie postaci (zarówno świętych kapłanów, jak i osób modlących się o gorliwość ich posługi) to także zachęta dla nas wszystkich – do tego, aby otoczyć szczególną troską powołanych do służby kapłańskiej.

Tymczasem ogłaszamy przerwę od tekstów biograficznych. Mnóstwo było już dat, mnóstwo było już przykładów, na podstawie każdej historii można było wyciągnąć wiele różnych wniosków… Tekstów pojawiło się dość sporo i być może to dobry moment, aby zatrzymać się z prezentowaniem kolejnych postaci.

Jednak teksty pojawiające się w pierwsze czwartki miesiąca można już uznać za pewnego rodzaju „tradycję”. Dlatego też nie zwalniamy i chcielibyśmy rozpocząć kolejny cykl.

W pierwszej kolejności pojawi się kilka tekstów z fragmentami Katechizmu Kościoła Katolickiego na temat kapłaństwa. Następnie, przedstawimy Wam myśli świętych lub błogosławionych na ten temat. Pojawią się także wybrane treści z innych, ważnych dokumentów Kościoła (encykliki, adhortacje etc.).

W pierwszym momencie taki pomysł może wydawać się dziwny. Tak często przecież spotykamy kapłanów. Gromadzimy się we wspólnocie ludzi podejmujących modlitwę za powołanych do posługi kapłańskiej. Przy wielu okazjach możemy usłyszeć mnóstwo pięknych kazań lub katechez na temat powołania. Być może część osób brała udział w spotkaniach powołaniowych.

Niejednokrotnie może nam się wydawać, że dokumenty Kościoła lub cytaty świętych to treści poważne – napisane niedzisiejszym, skomplikowanym językiem. Z tego względu wiele osób może zniechęcić się do sięgania po te teksty.

Właśnie dlatego postanowiliśmy rozpocząć taki cykl. Chodzi nam o to, by pokazać, że teksty te są aktualne zawsze – i wcale nie muszą być napisane trudnym, niezrozumiałym językiem. Dzięki wszystkim tym treściom możemy spojrzeć na powołanie i posługę kapłańską z innej perspektywy.

Analogicznie do poprzednich serii – w tym przypadku również mamy bardzo konkretny cel, który przyświeca nam przy doborze tekstów do publikacji.

Jest nim zgłębienie naszej wiedzy na temat sakramentu kapłaństwa. Poza tym, jak zwykle chcielibyśmy zachęcić Was do tego, aby nie ustawać w trosce o świętość kapłanów. Chcielibyśmy, aby nasze teksty były dla Was wartościowe nie tylko jeżeli chodzi o aspekt merytoryczny (czyli poszerzanie wiedzy), ale także pokazywać piękno kapłaństwa, dodając tym samym otuchy do dalszego trwania w podjętych zobowiązaniach.

Podążając tym tropem – teksty pochodzące z dokumentów Kościoła mogą stanowić pewnego rodzaju katechezę o kapłaństwie, natomiast myśli swiętych to inspiracja do modlitwy za kapłanów i wpierania ich modlitwą, czyli za pomocą „najsilniejszej możliwości naszego działania” (odnosząc się do cytatu bł. Karola de Foucauld).

Bardzo serdecznie zachęcamy Was do lektury naszych nowych tekstów! 🙂

Reklamy

Święty Rajmund z Penyafortu

Posted: 2 listopada 2017 by Sandra Kwiecień in święci i błogosławieni
Tagi:

Rajmund urodził się w Villafranca del Panades – była to miejscowość położona w pobliżu Barcelony w Hiszpanii. Dokłada data jego narodzin nie jest znana – zakłada się, że było to pomiędzy 1170 a 1175 rokiem. Należał do szlacheckiej rodziny, która pochodziła z Katalonii. Uczęszczał do szkoły katedralnej. Ukończył tam dwa stopnie nauki. Pierwszym nich było trivium, w ramach którego zdobył wykształcenie w dziedzinie posługiwania się łaciną, a także biegłość w logice i retoryce. Ukończył też quadrivium, gdzie zdobył wiadomości z dziedziny filozofii i teologii, a także wiedzę związaną z matematyką (geometria i arytmetyka), astronomią oraz muzyką.

Dziedziną, która najbardziej zainteresowała Rajmunda, było prawo – dlatego też podjął studia w tym kierunku na Uniwersytecie w Bolonii. Przyjął tam również święcenia kapłańskie. Podjął też dalsze kształcenie mające na celu uzyskanie stopnia doktora w dziedzinie prawa. Podczas pobytu w Bolonii Rajmund spotkał się z Dominikiem Guzmanem, który założył Zakon Kaznodziejski. Ich spotkanie i przyjaźń doprowadziły do zachwytu Rajmunda tym Zakonem oraz rozwinięciem się u niego zamiłowania do kultu maryjnego.

W 1218 roku biskup Barcelony (Berengariusz IV z Palou) poprosił Rajmunda o powrót w rodzinne strony, ponieważ założył w swojej diecezji wyższą szkołę, w której mogli kształcić się księża. Biskup zdecydował się zaprosić Rajmunda do prowadzenia tam wykładów. Rok później Rajmund został mianowany kanonikiem kapituły katedralnej w Barcelonie. Podjął również starania na rzecz odnowy kultu maryjnego na terenie diecezji i całego kraju.

Rajmund niejednokrotnie gościł w dominikańskim domu zakonnym w Barcelonie. Modląc się w klasztorze Zakonu Kaznodziejskiego Rajmund usłyszał głos Boży wzywający go do wstąpienia do Zgromadzenia. Tak też się stało i w 1222 roku stał się jednym z braci.

Na drodze powołania Rajmund był rozpoznawalny jako mądry spowiednik i dobry przewodnik duchowy. Zawsze uważany był za wrażliwego na głos Boga i działanie Ducha świętego – dlatego też nawet ówczesne znakomitości zwracały się do niego z prośbą o pomoc w rozpoznaniu woli Boga w ich życiu. Wśród osób, którym radą służył Rajmund, był król Aragonii – Jakub.

Dla Rajmunda ważne było to, aby głosić prawdę o Chrystusie – nie tylko nauczając chrześcijan, ale także nawracając niewierzących lub wyznawców innych religii. To właśnie temu podporządkował swoje działanie. Prawdopodobnie z jego inicjatywy powstała szkoła dominikańska, której celem było przygotowanie braci do pracy misyjnej. W szkole mogli nauczyć się między innymi języka arabskiego – co było niezwykle istotne w tamtym czasie, ponieważ Hiszpania zmagała się z problemem napływu wyznawców islamu.

Rajmund został wezwany przez papieża do Rzymu – został tam mianowany kapelanem pałacu apostolskiego i osobistym spowiednikiem Ojca świętego Grzegorza IX. Miał wtedy okazję na bardzo owocną służbę, gorliwe apostolstwo i spotkanie z wieloma możnymi Kościoła. Będąc w Italii napisał również kolejne dzieło z zakresu prawa pt. „Pięć dekretów”. W 1236 roku Rajmund wrócił do ojczyzny, a później, w 1238 roku wybrano go do pełnienia funkcji generała Zakonu Kaznodziejskiego.

Jako przełożony w zgromadzeniu podjął działania związane z wprowadzeniem stosownych zmian do zakonnych konstytucji. Doskonała znajomość prawa kościelnego ułatwiła mu realizację tego zadania. Przez współbraci uważany był za bardzo dobrego organizatora i przełożonego. Był gorliwy i oddany swojej posłudze i wymaganiom, które były z nią związane. Zakon Kaznodziejski rozwijał się dalej i rozszerzał swoją działalność w kolejnych krajach Europy. Zrezygnował z pełnienia funkcji generała po dwóch latach i poświęcił swój czas na prace apostolskie.

Rajmund zmarł 6 stycznia 1275 roku w Barcelonie. Papież Klemens VIII kanonizował ojca Rajmunda 29 kwietnia 1601 roku.

Wcześniej wspomnienie świętego Rajmunda przypadało na 23 stycznia. Obecnie wspomina się go 7 stycznia. Jego życie było nieustannym wsłuchiwaniem się w głos Boga wśród codziennej służby i obowiązków.

Źródła:

http://new.dominikanki.pl/duszpasterstwo-powolan/okruszyna/SW-RAJMUND-Z-PENYAFORT_1793

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/01-07a.php3

Pierwszy czwartek miesiąca – św. Piotr z Alkantary

Posted: 5 października 2017 by Agnieszka Dankiewicz in kapłani
Tagi:

Juan Garavito y Vilela de Sanabria przyszedł na świat w 1499 roku w Alkantarze – miejscowości położonej w zachodniej Hiszpanii. Jego rodzina miała szlacheckie pochodzenie. Ojciec, Pedro, pełnił funkcję gubernatora, a matka, Maria, była szlachcianką. Po ukończeniu podstawowej edukacji zdecydował się studia prawnicze na uniwersytecie w Salamance. W 1515 roku ukończył je i zdecydował się wstąpić do Zgromadzenia Braci Mniejszych, gdzie przyjął imię zakonne Piotr.

Po 6 latach formacji skierowano go do miejscowości Badajoz, gdzie został stworzony nowy dom zakonny. W 1524 roku przyjął święcenia kapłańskie. Później pełnił funkcję gwardiana i prowincjała wszystkich klasztorów franciszkańskich w Hiszpanii i Portugalii. Ze względu na to, że sam prowadził surowe życie, jako przełożony podjął działania, aby w zakonie także przywrócono bardziej surowe reguły.

Uznawany był za doskonałego mówcę i kaznodzieję. W swoich kazaniach bardzo często posługiwał się obrazami biblijnymi, ale słowo mówione dostosowywał do niższych warstw społecznych – dzięki czemu nawet ludzie mniej wykształceni mogli zrozumieć treść Pisma świętego oraz prawdy wiary. Z tego powodu jego homilie cieszyły się ogromnym posłuchem i były bardzo doceniane wśród wiernych.

Około 1540 roku zrezygnował z pełnionej funkcji i razem z Janem z Avila udał się do górskiej pustelni w Portugalii. Tam przyłączyli się do żyjącego samotnie ojca Martina da Santa Maria. W ślad za nimi poszli kolejni mężczyźni. W efekcie – zaczęły powstawać niewielkie wspólnoty franciszkańskich eremitów.

W 1553 roku ojciec Piotr wrócił do rodzinnej Hiszpanii i przez pewien okres czasu kontynuował tam samotne życie. Później wyruszył boso w pieszą pielgrzymkę do Rzymu. Spotkał się tam z ówczesnym papieżem Juliuszem II i otrzymał od niego zgodę na wprowadzenie zmian do franciszkańskiego życia zakonnego. Celem ojca Piotra był powrót do pierwotnej reguły Zakonu Braci Mniejszych. Dzięki uzyskaniu tej zgody ojciec Piotr mógł zakładać kolejne domu zakonne w Hiszpanii i Portugalii – bracia żyli tam w ubóstwie utrzymując się z własnej pracy.

Ojciec Piotr był przyjacielem Teresy z Avila, która podjęła się zadani reformy żeńskiego zakonu karmelitańskiego. Pełnił funkcję jej spowiednika oraz doradcy duchowego, swoją wiedzą służył też Teresie podczas gdy starała się odnowić życie zakonne. Był także spowiednikiem hiszpańskiego króla Jana III.

Mądrość i wrażliwość ojca Piotra na głos Boży były szeroko doceniane. W całym kraju cieszył się opinią wyjątkowo cierpliwego człowieka o wyjątkowej wierze i oddaniu Bożym sprawom. Wspomina się, że ojciec Piotr niejednokrotnie doznawał mistycznych doświadczeń.

Zmarł 18 października 1562 roku w Arenas de San Pedro. Ojciec Piotr zapisywał swoje doświadczenia duchowe – dzięki czemu pozostawił po sobie dzieła z tej dziedziny.

Ojciec Piotr z Alkantary został beatyfikowany papieża Grzegorza XV w 1622 roku. Natomiast kanonizował go papież Klemens IX w 1669 roku. Kościół wspomina św. Piotra z Alkantary 19 października.

Źródła:

http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-19d.php3

Błogosławiony ks. Adam Bargielski

Posted: 3 sierpnia 2017 by Sandra Kwiecień in kapłani
Tagi:

Tę postać poleciła nam uczestniczka DDAK, rodzina ks. Adama.

 

Urodził się 7 stycznia 1903 r. w Kalinowie, wsi niedaleko Łomży. Był synem Franciszka i Franciszki z domu Jankowskiej.

W 1924 r., już w odrodzonej Rzeczypospolitej, ukończył Państwowe Gimnazjum Męskie im. Tadeusza Kościuszki (dziś Zespół Szkół Ogólnokształcących im. T. Kościuszki) w Łomży. Myślał wówczas o karierze wojskowej i dlatego też wstąpił do Szkoły Podchorążych Piechoty Polskich Sił Zbrojnych w Ostrowii Mazowieckiej.

Pół roku później wszelako przeważyło powołanie Chrystusa i  5 stycznia 1925 r. rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży, utworzonym w 1919 r. przez ówczesnego biskupa łomżyńskiego Romualda Jałbrzykowskiego (1876, Łętowo-Dębie – 1955, Białymstoku), późniejszego metropolitę wileńskiego.

24 lutego 1929 r., już jako członek powołanej w 1925 r. diecezji łomżyńskiej, przyjął święcenia kapłańskie z rąk ordynariusza bpa Stanisława Kostki Łukomskiego (1874, Borek – 1948, k. Łomży). Bp Łukomski, który do Łomży przybył z archidiecezji poznańskiej, gdzie był sufraganem, skierował go najpierw do tejże diecezji, do parafii pw. św. Wojciecha w Poznaniu, gdzie posługę rozpoczął 7 marca 1929 r. Tam pierwsze szlify wikariuszowskie zdobywał u boku ks. Narcyza Putza, późniejszego męczennika…

W 1936 r., wyraził pragnienie wstąpienia do Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, czyli marianów, z zamiarem posługi misyjnej w USA, ale bp Łukomski nie wyraził zgody i prosił go o kontynuowanie pracy duszpasterskiej w swojej diecezji. Adam decyzję biskupa przyjął z pokorą…

Znany był z zamiłowania do pracy z młodzieżą i szacunku do każdego spotkanego człowieka. Decyzje podejmował szybko, co miało przykre konsekwencje. W pewnym momencie bp Łukomski musiał mu nawet udzielić krótkiej, trzydniowej kary suspensy, za opuszczenie bez zezwolenia placówki. Wynikało to raczej z jego entuzjazmu, niż wyrafinowania. Wobec swego przełożonego zachował pokorę i spokój…

Od 1939 r. był wikariuszem parafii pw. Trójcy Przenajświętszej we wsi Myszyniec (prawa miejskie odebrały Myszyńcowi rosyjskie władze zaborcze po powstaniu styczniowym, w 1869 r.), uznawanej często za stolicę Kurpi, czyli mieszkańców terenów dwóch puszcz mazowieckich: Puszczy Zielonej (zwanej też Puszczą Kurpiowską lub Zagajnicą) i Puszczy Białej.

Tam też 1 września 1939 r. zastał go wybuch II wojny światowej. Diecezja łomżyńska znalazła się w obrębie dwóch okupacji. Jej stolica, Łomża, zajęta początkowo przez Niemców, przekazana została na podstawie IV rozbioru Polski – umowy niemiecko-rosyjskiej, zwanej paktem Ribbentrop-Mołotow – w ręce drugiego okupanta, Rosjan.

Myszyniec natomiast, gdzie posługiwał Adam, pozostał w obrębie okupacji niemieckiej, w tzw. rejencji ciechanowskiej, części województwa warszawskiego przyłączonej bezpośrednio do Niemiec – jej prowincji Prus Wschodnich. A to oznaczało natychmiastowe represje wobec ludności polskiej i przymusową germanizację. Ks. Adam, mimo rosnącego terroru, ofiarnie próbował dalej prowadzić posługę duszpasterską.

W kwietniu 1940 r. Niemcy rozpoczęli, we wszystkich rejonach Rzeczypospolitej „przyłączonych” bezpośrednio do Rzeszy, kolejną turę masowych aresztowań duchowieństwa katolickiego oraz polskiej inteligencji, przed wywiezieniem do przygotowywanych na gwałt obozów koncentracyjnych. Także duchowieństwo kurpiowskie znalazło się na celowniku Niemców i 9 kwietnia 1940 r. niemiecka „tajna” policja państwowa, czyli Gestapo, zatrzymała proboszcza parafii Myszyniec, 83-letniego ks. Klemensa Sawickiego. Ks. Adama akurat nie było na plebanii – odwiedzał z posługą duszpasterską chorego. Gdy wrócił natychmiast udał się na posterunek Gestapo w Myszyńcu. Tam zwrócił się z prośbą o zwolnienie proboszcza i w zastępstwie zaofiarował siebie. Niemcy prośbę uwzględnili. Adam znalazł się w celi.

Skierowano go do niemieckiego obozu koncentracyjnego Soldau w Działdowie, który dla setek polskich kapłanów stał się obozem przejściowym przed wysłaniem do obozów w głąb Niemiec. Dla wielu stał się stacją końcową – zostali w Soldau przez Niemców zamordowani.

Ks. Adam Soldau przeżył i wywieziony został do niemieckiego obozu koncentracyjnego Dachau. Otrzymał wówczas obozowy ubiór – tzw. pasiak – oraz tzw. winkiel, czyli trójkąt malowany farbą lub naszywany na odzieży więźnia, na wysokości piersi, z literką „P” na oznaczenie więźnia polskiego, oraz numerem 4860.

Po miesiącu, został zabrany – w pierwszym wielkim transporcie z Dachau obejmującym 1 084 więźniów – do niemieckiego obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen w Austrii, a dokładnie do podobozu Gusen. Tam zmuszano ich do niewolniczej pracy, m.in. w największych austriackich kamieniołomach granitu. Wśród aresztowanych było ok. 300 polskich duchownych, z których 80 w Mauthausen-Gusen zginęło.

Ks. Adam piekło Mauthausen-Gusen przeżył. Po ponad pół roku, w ramach gromadzenia polskich duchownych z różnych obozów koncentracyjnych, zawieziono go, całkowicie wycieńczonego, z powrotem do Dachau. Tam zarejestrowano go ponownie, tym razem jako więźnia o numerze 22061. Polscy duchowni zostali zgrupowani w dwóch blokach. Wprawdzie w obozie istniała kaplica, ale polscy księża nie mieli od pewnego momentu do niej dostępu. Zmuszani byli do wyczerpującej pracy fizycznej, poddawani licznym szykanom i prześladowaniom fizycznym. Pozbawiono ich cieplejszej odzieży, co w surowym klimacie podalpejskim – obóz wybudowano na bagnistym terenie o dużej wilgotności, szczególnie dokuczliwej jesienią i zimą, gdy więźniowie godzinami musieli stać na placu apelowym – kończyło się wyniszczającymi chorobami…

Kapłanom polskim nie wolno było odprawiać Mszy św., odmawiać brewiarza, modlić się czy mieć przy sobie jakiekolwiek przedmioty kultu religijnego. Zakazano niesienia pomocy duchowej umierającym. Mimo tego, za pośrednictwem więźniów zmuszanych do pracy w Monachium, postarano się o hostie, komunikanty i Msze św. odprawiano potajemnie…

Większość niewolniczo pracowała na tzw. „plantagach”, polach przylegających do obozu: w upalne dni dokuczało górskie słońce, zimą deszcz, mróz i śnieg. Panował nieopisany głód, który nie pozwalał myśleć o niczym innym, jak tylko o jednym – w jaki sposób zdobyć kawałek chleba. Waga więźnia nie przekraczała często 40 kg. A w 1942 r., najtragiczniejszym okresie w historii obozu Dachau, Niemcy głodowe racje jeszcze zmniejszyli…

Ów najgorszy dla polskich kapłanów okres zaczął się po tzw. „apelu pokuty”. Mianowicie 15 września 1941 r. kapłani odmówili wpisania na tzw. listę „volksdeutschów” (pl. „etnicznych Niemców” albo: „folksdojczów”), i nie wyparli się polskości i godności kapłańskiej. Represje się nasiliły. Rozpoczęły się wywózki w tzw. „transportach inwalidów” do centrum eutanazyjnego, gdzie Niemcy mordowali wszystkich w komorach gazowych.

Nawet w tych tragicznych dniach i miesiącach ks. Adam zawsze niósł pomoc współwięźniom, a prześladowania nie wpłynęły na jego głęboki spokój. Kazimierz Stefanowicz (1914, Myszyniec – 1986, Sadowne), aresztowany przez Niemców razem z Adamem w Myszyńcu i razem z nim zesłany do obozów Soldau, Dachau i Mauthasen-Gusen, widział w Adamie „nadzwyczaj prawego człowieka, bardzo sympatycznego i miłego, od którego emanowała wprost niespotykana szlachetność i dobroć”. Stefanowicza po roku zwolniono i całkowicie wyczerpany wrócił do Myszyńca.

Ks. Adam wywózki do Hartheim uniknął. Ale nie uniknął stania się ofiarą niemieckiej decyzji o fizycznej likwidacji polskiego duchowieństwa w Dachau. Zamordowany został 8 września 1942 r. przez obozowego strażnika. Ciało spalono w obozowym krematorium a prochy rozrzucono po okolicznych polach. Beatyfikował go 13 kwietniu 1999 r. w Warszawie Jan Paweł II w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej.

8 lat wcześniej, 4 czerwca 1991 r., w Łomży, podczas uroczystej Mszy św., Jan Paweł II mówił:

„Wszyscy siewcy słowa Chrystusowego czerpią moc swej posługi z tej niewypowiedzianej tajemnicy, jaką stało się – raz na zawsze – zjednoczenie Boga-Słowa z ludzką naturą, z każdym poniekąd człowiekiem, jak uczy ostatni Sobór. Upadają słowa Ewangelii na glebę ludzkich dusz, ale nade wszystko samo Słowo Przedwieczne, narodzone za sprawą Ducha Świętego z Dziewicy-Matki, stało się źródłem życia dla ludzkich dusz.

W przypowieści ewangelicznej Chrystus zwraca uwagę nade wszystko na glebę dusz ludzkich i sumień ludzkich i ukazuje, co dzieje się ze słowem Bożym w zależności od rodzaju owej szczególnej gleby. Słyszymy więc o ziarnie, które zostało porwane i nie przyjęło się w ludzkim sercu, bo człowiek uległ Złemu i nie zrozumiał słowa. Słyszymy o ziarnie, które padło na ziemię skalistą, na glebę oporną – i nie potrafiło zapuścić korzeni, nie wytrzymało więc pierwszej próby. Słyszymy o ziarnie, które padło między osty i ciernie – i zostało przez nie zagłuszone; te osty i ciernie to ułuda doczesności, dobrobytu, który przemija. Jedynie to ziarno, które padło na ziemię żyzną, urodzajną, wydaje plon.

Kto jest tą ziemią żyzną? Ten, kto słucha słowa i rozumie je. Słucha i rozumie.

Nie wystarczy usłyszeć, trzeba przyjąć rozumem i sercem.”

Tak jak przyjął, rozumem i sercem, i sam stał się „siewcą słowa Chrystusowego” – ks. Adam Bargielski; siewca, o którym na tablicy pamiątkowej w Myszyńcu parafianie napisali »Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich«.

Święty Paweł od Krzyża

Posted: 6 lipca 2017 by Agnieszka Dankiewicz in kapłani
Tagi:

Postać na pierwszy czwartek miesiąca

Paweł Franciszek Danei przyszedł na świat 3 stycznia 1694 roku w miejscowości Ovada w Piemoncie. Jego rodzina miała pochodzenie szlacheckie, jednak żyła ubogo. Paweł był najstarszym z rodzeństwa. Kiedy sytuacja materialna rodziny znacząco się pogorszyła, poprzez podjęcie pracy postanowił wspomóc rodziców w utrzymaniu rodziny. Na co dzień uczył się w szkole powszechnej w Genui. W ramach pracy zarobkowej zaczął pomagać swojemu ojcu w handlu.

Od 1715 roku Paweł przeniósł się do Wenecji, aby tam zostać żołnierzem i uczestniczyć w walkach przeciwko Turkom. Pewnego dnia, podczas modlitwy, usłyszał głos Boga – głos powołujący do głoszenia Słowa Bożego i prawdy o Chrystusie. Po tamtym wydarzeniu Paweł zdecydował się wrócić w rodzinne strony, gdzie zrzekł się majątku, który na niego przypadał. Udał się wówczas do biskupa Aleksandrii, u którego przyjął sakrament bierzmowania i opowiedział o swoim pragnieniu pójścia za głosem Bożym, który usłyszał. 22 listopada 1720 roku biskup Aleksandrii wręczył Pawłowo czarny habit z łacińskim napisem Jesu Christi Passio – czyli w tłumaczeniu: Męka Jezusa Chrystusa.

Paweł przeniósł się do miejscowości Castellazzo w rodzinnym Piemoncie. Zamieszkał w pustelni, zaczął prowadzić dziennik duchowy, a także pracować nad stworzeniem reguły dla nowego zgromadzenia zakonnego, głosił też kazania. Udał się do Rzymu razem z młodszym bratem, aby prosić Ojca świętego o zatwierdzenie nowego zakonu. Jednak ze względu na to, że brakowało ochotników do tego zgromadzenia – nie został przyjęty. Z Rzymu Paweł wyruszył w dalszą drogę. Przemierzał Italię głosząc Słowo Boże, zachęcając do pokuty i nawrócenia, a także propagując szczególną miłość ku ukrzyżowanemu.

W 1725 roku Paweł wrócił do Rzymu i otrzymał od papieża pozwolenie, aby zebrać uczniów. Paweł nieustannie poszerzał swoją wiedzę teologiczną. Podjął się też dzieł miłosierdzia – był szczególnie oddany posłudze chorym, odwiedzał ich systematycznie w lokalnych szpitalach.

7 czerwca 1727 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk papieża Benedykt XIII. Paweł ponownie wyruszył w drogę i znów zatrzymywał się w różnych włoskich miejscowościach, by kontynuować swoją kaznodziejską działalność. Wszędzie mówił o miłości do ukrzyżowanego Chrystusa – jednak w każdym miejscu spotykał się z niechęcią lokalnego duchowieństwa. Wszędzie traktowano go jako człowieka, który bez zezwoleń kościelnych głosi kazania. Seria tych doświadczeń sprawiła, że Paweł zwrócił się do Ojca świętego Klemensa XII o możliwość głoszenia Słowa Bożego w różnych miejscach, w których się znajdzie.

W 1737 roku Paweł założył pierwszy dom zakonny, następnie stworzył kolejnych 10 placówek. Po 4 latach Paweł złożył pierwsze śluby zakonne i wybrał sobie wtedy imię Paweł od Krzyża. Przez kolejne lata (aż do śmierci) był wybierany jako przełożony nowopowstałego zakonu – dziś znanego jako Zgromadzenie Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa (pasjonistów).

Początkowo, zaraz po utworzeniu Zgromadzenia, Stolica Apostolska nie chciała przyjąć reguły zakonu, ponieważ sprawiała wrażenie zbyt surowej. Jednak z czasem zaakceptowano regułę, a Zgromadzenie było obdarzane wieloma przywilejami.

W 1771 roku ojciec Paweł od Krzyża wraz z benedyktynką matką Crocifissą Costantini stworzył żeński zakon klauzurowy – Zgromadzenie Męki Chrystusa. Ojciec Paweł zmarł w wieku 81 lat – w roku 1775. Papież Pius IX ogłosił Pawła od Krzyża błogosławionym w 1853 roku. Kanonizacji dokonał ten sam papież w 1867 roku. Kościół obchodzi wspomnienie świętego Pawła od Krzyża 19 października.

Źródła:

http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/10-19b.php3

http://www.pasjonista.pl/index.php?strona=sw

Światowy Dzień Modlitw o Uświęcenie Kapłanów

Posted: 17 czerwca 2017 by Sandra Kwiecień in kapłani
Tagi:

W ciągu roku wiele mamy momentów, które zwracają naszą szczególną uwagę na dar powołania i sakrament kapłaństwa – choćby najważniejszy taki dzień w ciągu całego roku liturgicznego: Wielki Czwartek. Jednak Święta Wielkiej Nocy już za nami. A my niedawno rozpoczęliśmy czerwiec. To również miesiąc wyjątkowy – patrząc na ten czas z „kapłańskiej” perspektywy.

Powody są dwa. Pierwszy – święcenia kapłańskie. W czerwcu w bardzo wielu diecezjach w Polsce, Europie i na świecie odbywają się święcenia. Jakie to piękne wydarzenie dla nas, członków Kościoła. Pan wyprawia pracowników na swoje żniwo – tak, by nigdy nam, wiernym, nie zabrakło sakramentów i głosicieli Słowa Bożego.

Kolejny powód jest silnie związany z tym pierwszym – rocznice święceń. Kapłani wspominają dzień, w którym rozpoczęli swoją posługę na rzecz wspólnoty Kościoła, mogąc już w pełni sprawować sakramenty.

Przeżywamy więc czas podwójnej radości i wdzięczności – za nowo wyświęconych kapłanów, którzy dopiero co rozpoczynają swoją służbę, ale także za tych z wieloletnim „stażem”.

Czy to nie wyjątkowy czas? 🙂

Nie jest to jednak koniec. Dziś, 17 czerwca, przypada Światowy Dzień Modlitw o Uświęcenie Kapłanów. Inicjatywa obchodzenia tego dnia została zaproponowana przez papieża Jana Pawła II w 1995 roku.

W liście Kongregacji ds. Duchowieństwa na Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów napisanym w 2012 roku możemy znaleźć piękne słowa na temat kapłańskiej świętości:

W uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego obchodzić będziemy, zgodnie ze zwyczajem, Światowy Dzień Modlitwy o Uświęcenie Kapłanów. Wprawdzie słowa Pisma Świętego: „Wolą Bożą jest wasze uświęcenie!” (1 Tes 4, 3), skierowane są do wszystkich chrześcijan, jednak w sposób szczególny przemawiają do nas, kapłanów, jako że przyjęliśmy nie tylko zaproszenie do „osobistego uświęcenia”, lecz także zaproszenie do tego, by stać się „szafarzami uświęcenia” dla naszych braci i sióstr. Takie jest nasze wspaniałe przeznaczenie: nie możemy uświęcić siebie bez pracy na rzecz świętości naszych braci, z kolei praca na rzecz świętości naszych braci nie jest możliwa, jeśli nie poprzedziliśmy jej pracą nad własnym uświęceniem i tej pracy nie będziemy nieustannie kontynuować.

Jednak dbałość o świętość powołanych nie jest obowiązkiem tych, którzy zostali wezwani do służby Panu. To także odpowiedzialność każdego i każdej z nas! Co więc możemy zrobić? Jak wyrazić naszą troskę?

Karol de Foucauld mówił, że: „modlitwa jest najsilniejszą możliwością naszego działania”.

Angażujemy się w działanie grup duszpasterskich, wspomagamy kapłanów poprzez naszą życzliwość, dobre słowo, konkretne działanie. Każdy z wyżej wymienionych elementów jest niezwykle ważny. Jednak kolejnym, bardzo pięknym „prezentem”, jaki możemy sprawić naszym duszpasterzom, jest właśnie modlitwa – najsilniejsza możliwość naszego działania.