Lista oczekujących

Kapłani, którzy wyrażają chęć bycia „adoptowanym”, mogą wysyłać swoje zgłoszenia na maila lub zostawić komentarz w tej zakładce. Wystarczy podać imię, nazwisko oraz diecezję. Po objęciu  modlitwą, zostaniecie o tym poinformowani ( o ile zostawicie jakiś namiar!). Możecie też podrzucić zdjęcie – obraz zawsze przemawia bardziej 🙂

Ci, którzy chcą podjąć adopcję za niżej wymienionych kapłanów, proszeni są o wysłanie maila na adres: sandra.kwiecien@gmail.com .

*

Kapłani są uszeregowani według daty zgłoszenia. Numer pierwszy oznacza najdłużej oczekującego kapłana.

—————————————————————————————————————————-

1. ks. Radziwon Marian – adopcja stała od 06 II 2017 roku (prośba o przejęcie)

2. ks. Paweł Haraburda – diecezja koszalińsko-kołobrzeska

3. ks. Damian Sochacki –  pracuje w Bazylice Mniejszej pw. Wniebowzięcia Najświętszej Mari Panny w Zduńskiej Woli

4.  ks. Krzysztof Wojtaś – diecezja wrocławska

5. ks. Gołąb Marek– adopcja stała od 11 IV 2011 roku (rezygnacja z adopcji, prośba o przejęcie)

 

Komentarze
  1. Jan Bert pisze:

    Proszę o modlitwę w intencji ks. Piotra Rymuzy, duszpasterza akademickiego z Warszawy. Dziękuję!

  2. Darek pisze:

    Witam będę się modlił z ks Rafala

  3. Mach pisze:

    Chce wyrazić chęć modlitwy za kapłana pozdrawiam

  4. K pisze:

    Proszę o modlitwę za ks. Rafała, bardzo się pogubił i jest bliski odejścia z kapłaństwa. Z góry dziękuję

  5. Ewa pisze:

    Proszę o modlitwę w intencji O. Franciszka Boka

  6. Małgorzata pisze:

    „BIORE „suspendowanych.

  7. Sara pisze:

    Aż przykro patrzeć,że tylu kapłanów suspendowanych.Zaraz wypiszę ich imiona i będę się za nich modlić.

    • Jolanta pellowska pisze:

      Ostatnio doznałam olbrzymiej łaski. Suspendowany ksiądz, za którego się modliłam, wrócił do kapłaństwa. Chwała Panu!

  8. beata pisze:

    prosze o modlitwe za ks.Jacka Borowskiego bardzo sie pogibił

  9. Ksiądz Piotr pisze:

    Wysłałem zgłoszenie dwóch księży Piotr antoniuka i Przemysława Antoniuka nie ma żadnego odzewu ksiądz Piotr

  10. anonim pisze:

    Witam, gdy tak patrzę na rezygnację z adopcji stałych to przykre, ze tak szybko sie poddajemy, dlaczego ta rezygnacja przecież tu nie chodzi o codzienny różaniec czy czasochłonne nowenny ,w trudnych dla nas chwilach wystarczy wspomnieć naszego kaplana przy codziennej modlitwie liczy się intencja a nie ilość.Ja za mojego kaplana modliłam się parę lat zanim zdecydowałam się na adopcje stała , długo myślałam prosiłam Boga o natchnienie w tej decyzji i w końcu przeszłam na modlitwę stała , mam nadzieję, że wytrwam raz będzie lepiej raz gorzej ale ważne zeby się nie poddawać. Pozdrawiam i życzę wytrwałości 😉

  11. Anusia pisze:

    20 lat w samotności to bardzo długo… to zakonu albo się idzie albo nie moim zdaniem nie można żałować czegoś czego się nie zrobiło kiedyś w przeszłości do końca życia bo takie myśli zatruwają tylko twoje obecne terażniejsze życie tu i teraz …jak wybrało sie jakąś droge kiedys – to trzeba być jej teraz wiernym teraz i do końca ..

    • Marysia pisze:

      Wydaje mi się, że ten komentarz tyczy się do mnie. – ,,20 lat w samotności to bardzo długo…” Ja nie czuję się samotna. Mam córki, długi czas miałam obojga rodziców, mam rodzeństwo, innych najbliższych; poza tym żyję przy Panu Bogu, Panu Jezusie, Matce Bożej. Żyje wśród ludzi. Żyję bez męża, bez mężczyzny ale przecież to nie znaczy, że w samotności.
      Pójście do zakonu – to może właśnie to była moja droga życiowa, moje powołanie. Kiedy myślałam o tym będąc nastolatką powinnam modlić się i prosić Pana Boga o właściwe rozeznanie, a nie… Ale to tylko ja wiem co się wtedy wydarzyło, i oczywiście sam Pan Bóg. Poza tym wychodząc za mąż, zawierzając temu człowiekowi chciałam mieć męża, dzieci i szczęśliwa rodzinę. Nie miałam pojęcia, iż przyszłemu mężowi, jego matce chodzi wyłącznie o dobra materialne, polepszenie swojej sytuacji, etc. Nie można oceniać człowieka, nie tak łatwo jest dawać komuś dobre rady, zwłaszcza jak się go nie zna. W internecie kiedyś spotkałam taką siostrę zakonna, dziś jest już starszą osobą. Nie pamiętam jej nazwiska. Wiele lat była na misjach w Indiach. Jest niewysoka, szczupła, pełna sił i energii. Patrzyłam na nią, słuchałam tego co mówi i myślałam – niejeden młody człowiek nie ma tyle energii co ta siostra. Siostra miała 43 lata kiedy wstąpiła do zakonu. A np. przypadek Św. Rity, która zanim wstąpiła do zakonu była żoną i matką. Przecież wiele jest takich przykładów jak tej świętej.
      Łatwo powiedzieć i napisać 😦 – ,,…jak wybrało się jakąś drogę kiedyś – to trzeba być jej teraz wiernym teraz i do końca…” Niezwykle ciężko jest być wiernym temu, że wychodząc za mąż liczyłam na zbudowanie szczęśliwego domu, szczęśliwej rodziny, a nie miałam pojęcia o tym, że wychodząc za tego człowieka, wychodzę za niego razem z jego matką; nie miałam pojęcia, że niebawem zgotują mi ciężki proces rozwodowy i np. że były mąż nie będzie utrzymywał kontaktów z dziećmi, bo będą mu zbędne, a on z mamą będzie ganiał za innymi kobietami, etc.
      Mam głęboką nadzieję, że Pani jest szczęśliwa. Tego szczęścia i Bożego błogosławieństwa Pani i wszystkim życzę 🙂
      Dziś wiem: życie uczy pokory, i zawsze najłatwiej jest coś powiedzieć vel napisać, najtrudniej to
      jest to przeżyć i przejść przez to samemu osobiście.

      • gosc pisze:

        Marysiu, jestem ci wdzięczna, że napisałaś prawdę taką z serca. Myślę, że to jest bardzo ważne pokazywanie ludziom, zwłaszcza katolikom, którzy daleko są od prawdziwej relacji z Bogiem, uważając, że wystarczy trzymać się litery prawa niezależnie od wszystkiego bo to też jest pycha i to wielka, a na tym zły duch bazuje. Warto mieć swojego kierownika duchowego, który bardzo pomaga czy wskazuje właściwą drogę. Na twoim miejscu, w związku z tym, że zamiar męża był niewłaściwy już przed zawarciem sakramentu małżeństwa, i nie był dotrzymany warunek „odejdziesz od ojca swego i matki swojej” – dopatrywałabym się jego nieważności, oczywiście pod warunkiem, że tak dyktuje ci serce. Zwłaszcza teraz, gdy papież Franciszek tak dużo o tym mówi, i dużo w tym kierunku robi.

      • Ostrożnie o dopatrywaniu się nieważności. I ostrożnie z tym, co „dyktuje serce”. Kanon 1095 nn.3 jasno mówi, o przyczynach natury psychicznej, z których powodu nie jest się zdolnym do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich, ale czym innym jest przyczyna typu psychopatia, a czym innym byciem mamisynkiem i kobieciarzem. Trudności i nieszczęśliwe małżeństwo nie sugerują od razu nieważności sakramentu. Odsyłam do artykułu abp Zenona Grocholewskiego: „Sakrament małżeństwa: fundament teologiczny prawodawstwa kościelnego”: <<Mając na uwadze powyższe uściślenia, trzeba stwierdzić, że nie czynią człowieka niezdolnym do zawarcia i realizowania małżeństwa:
        – braki psychiczne i lekkie psychopatologie, które powodują trudności we współżyciu małżeńskim, czynią je trudnym i stwarzają napięcia, w związku
        z czym wymagają zaangażowania, wysiłku, wyrzeczeń, ofiar i odwoływania się do środków naturalnych czy nadprzyrodzonych, by urzeczywistnić małżeństwo;
        – ani ograniczenia doświadczane przez osoby z powodu oddziaływania podświadomości w zwyczajnym życiu psychicznym, które to ograniczenia jednak nie pozbawiają człowieka rzeczywistej wolności dążenia do wybranego celu;
        – ani tym mniej braki w zakresie porządku moralnego, które czasami mogą czynić życie małżeńskie prawdziwą udręką.
        Człowiek powołany do miłości, jest istotnie powołany do tego, by przezwyciężyć trudności i zaakceptować, w realizacji swego powołania, nieuniknione ograniczenia i ciężar życia, także życia małżeńskiego. Toteż, nie może być uważanie za nieważne małżeństwo trudne lub nieszczęśliwe."

        To są sprawy bardzo delikatne, dlatego pozwalam sobie na to sprostowanie, by nie wprowadzać kogoś w błąd. Oczywiście, szczegóły nie są na tyle znane, by móc w pełni się wypowiedzieć, ale stwierdzenie nieważności małżeństwa to domniemanie bardzo dużego kalibru. W razie czego, można podpytać o to spowiednika.

  12. Anna pisze:

    Ja kilka lat temu adoptowałam już dwóch kapłanów, teraz trzeciego. Jednego z powodu, iż go bardzo nie lubiłam i pałałam do niego głęboką niechęcią, a po jego zaadoptowaniu Bóg mi dał miłość prawdziwą braterską do tego kapłana i zaświadczam, że Duch Święty mi na własne oczy pokazał jak odmieniał jego serce. Natomiast drugą adopcję stałą podjęłam za kapłana do którego zły duch dawał mi już wcześniej na długo przed adopcją początkowe oznaki takiego złej pożądliwości serca. Ja się wtedy bardzo tego przestraszyłam i obwiniałam i z tego też powodu postanowiłam trwać na modlitwie całe życie za niego. Efekt? Złe pożądliwości serca u kapłana jak i u mnie prysnęły jak bańka mydlana, a trwam już kilka lat na modlitwie. Kapłan bardzo ładnie się rozwija i mam z nim taką Bożą nić porozumienia i miłości. To co otrzymałam i otrzymuję nadal za trwanie na modlitwie znacznie przewyższyło moje oczekiwania. Dlatego nie boję się podjąć kolejnych modlitw bo już wiem, że Bóg powołał mnie do szczególnej miłości i to jest właśnie DDAK. Chwała Panu!

  13. Liliana pisze:

    Podejmując decyzję o modlitwie za kapłana najlepiej opierać się na wierze a nie na uczuciach, emocjach. Tu zły ma pole do popisu. Psuje relacje, tworzy złudne uczucia miłości albo niechęci etc. Najlepiej też modlić się anonimowo w skrytosci ofiarować wszystko Panu Jezusowi. I nie dla własnej chwały i dobrego samopoczucia.

  14. x. Leszek pisze:

    ks. Leszek Kopiec SDS

  15. anka pisze:

    Miłłość to decyzja serca i wierność, nie emocje i żal, kiedy na tę wierność postanowieniu kogoś nie stać. Myślę,że decyzję o adopcji trzeba podejmować z roztropnością. Z własnego doświadczenia wiem,ze lepiej jest początkowo, na rok lub kilka, a potem przedłużyć niż potem rezygnować. trudności zawsze będą, demon się „wścieka” na tych, którzy modlą się wiernie za kapłanów, psuje relację, wszystko będzie robić,żeby do tego zniechęcić – wiem coś na ten temat- ale mając tego świadomość trzeba po prostu trwać pomimo wszystko i to przynosi czasami większe jeszcze owoce. co nie kosztuje to nie ma wartości!

    • Cichy aniol pisze:

      Z tym psuciem relacji to trafiłaś w sedno. Szatan będzie robił wszystko by nas zniechęcić. Mój „podopieczny” co prawda przebywa aż w Krakowie, więc nie widujemy się. Pewnego dnia poprosił by już się z nim nie kontaktować więcej, nie podając powodu dlaczego. Trudno tak trwać w modlitwie, kiedy czuje się smutek i żal. Wiem, że to wytrwanie podoba się Bogu i nie jest tylko moim dziełem. Dobrze, że adopcja jest anonimowa. Była pokusa by napisać i porzucić opiekę, lecz przyszła decyzja, iż mimo wszystko będę cichym towarzyszem jak u Tobiasza.
      Módlmy się też, za tych którzy adoptują kapłanów, by wygrali w modlitwie.

      • Marysia pisze:

        Bardzo ładnie napisała Liliana 27.II.2016r. Pięknie pisze – Cichy anioł.
        Codziennie modlę się m. in. za Panią Sandrę, za DDAK, za tych którzy Jej pomagają, za tych którzy adoptowali, za adoptowanych i tych którzy czekają ba adopcję. Codziennie też modlę się za wszystkich ks. siostry i braci zakonnych, za misjonarzy, za Papieży: Franciszka I BenedyktaXVI. Kiedy byłam jeszcze w LO, to była II połowa lat 80tych, myślałam o pójściu do zakonu (mój jedyny, trochę młodszy brat długie lata mówił, że będzie księdzem, ale jednak nim nie został). Dziś mam przeszło 40 lat, na koniec tego mies. mija 20 lat jak mój mąż porzucił mnie i nasze dwie małe córeczki. Odszedł do swojej matki. Najpierw obiecał, że wróci, a potem zażądał rozwodu, który po 5 latach wbrew mojej woli i zgodzie otrzymał. Z córkami nigdy nie utrzymywał kontaktu, chociaż nie mieszka aż tak bardzo daleko. Byłam dziś w kościele. Jest 13 maj, było Nabożeństw Majowe i Nabożeństwo Fatimskie. Była też nasza jedyna siostra zakonna pochodząca z mojej parafii. Dziś po raz pierwszy poczułam, że tak bardzo żałuje, że nie poszłam do zakonu. Po wszystkich przejściach i przeżyciach (bardzo przeżyłam proces rozwodowy) od wielu lat choruję na depresję. Córki mam na uczelniach, w moim mieście woj. Relacje mamy takie sobie. Były one wspaniałymi, mądrymi dziećmi, i wspaniałymi bardzo młodymi nastolatkami (Bywało, że wzbudzały podziw swą dojrzałością, dorosłością, rozwagą) Takich dzieci wszystkim życzę. Jeździły na Oazy, rekolekcje, DW, PJ, śpiewały w czwórce dziewcząt podczas peregrynacji Krzyża i Ikony przed ŚDM, w naszej parafii etc. A potem się pozmieniało. Raczej ,,skosztowały” wielkiego świata. Być może dojdą jeszcze do dojrzałości i tej życiowej mądrości. Wiem, że w zakonie nie byłoby tylko pięknie, wspaniale, cudownie, lekko, łatwo i przyjemnie. Byłoby tak jak to jest w życiu, i ciężko, i trudno, i ,,pod górkę”, ale… Nie raz sobie myślę – miłość, przywiązanie do Pana Jezusa, to tęsknota której nie nasyci świat, i Najdroższa Przyjaźń.
        To prawda co pisze Cichy anioł – Trudno tak trwać w modlitwie, kiedy czuje się smutek i żal.
        Ja codziennie modlę się i za moje córki, i za tych którzy mnie skrzywdzili. Miałam taki przypadek, iż jeden z ks. wikariuszy który był w parafii (przez to, że brat miał zostać ks. znaliśmy dużo ks. ,,kiedyś obracaliśmy się w tym świecie”), wspierał mnie dobrym słowem na spowiedziach i na rozmowach, w bardzo trudnym dla mnie czasie. Ale bywało, że mieliśmy też odmienne zdania. Raz poczułam się taka dotknięta, nawet już nie pamiętam dokładnie o co chodziło. Pamiętam tylko, że napisałam ks. iż modlę się za niego i dalej będę się modliła, i że może ta modlitwa ,,która boli” milsza jest Chrystusowi. Po dziś dzień modlę się za tego ks. Mam go w duchowej adopcji, razem z kilkoma innymi ks. od 2011r.
        Pani Sandrze, całemu Dziełu, wszystkim którzy jesteśmy, i którzy kiedykolwiek byli, z nim związani
        sił i wytrwałości życzę; niech nam Pan Bóg błogosławi i obdarza nas Swoimi łaskami.

      • Sabina M.(op) pisze:

        „Pewnego dnia [ksiądz] poprosił by już się z nim nie kontaktować więcej, nie podając powodu dlaczego.”
        Cichy aniołku, popatrz na tę sytuację szukając w niej dobra. To może świadczyć o jego poważnym podejściu do życia, do własnego powołania i do Ciebie. Czasem jest tak, że dla jednej osoby to jest niewinna relacja, kierownictwo duchowe, przyjaźń itd., a ta druga osoba stwierdza, że czuje się w tej sytuacji nieswojo. Np. odnosi wrażenie, że się zakochała, albo ktoś z otoczenia zaczyna myśleć, że to nie jest taka zwykłą znajomość ksiądz-kobieta. Wtedy kontynuowanie relacji źle rokuje i lepiej ją zerwać.
        Poproś Pana o dar miłości, która wychodzi ponad smutek, żal i zniechęcenie. +

  16. Przyjaciel pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za ks. Pawła Śliwę z diecezji tarnowskiej 🙂 Z góry dziękuję!!!

  17. ks. Krzysztof Kutek pisze:

    Ks. Krzysztof Kutek- diecezja tarnowska

  18. ceremonarius pisze:

    ks. Tadeusz Górny – diecezja gliwicka

  19. x. Adam pisze:

    ks. Adam Włodek – diec. radomska

  20. Zofia pisze:

    Smutne to, że tylu kapłanów,pozostało pozbawionych modlitwy, jak ufam przez wiernych kościoła Chrystusowego. A najważniejsze jest TE3, a z tego miłość jest najważniejsza . MIŁOŚĆ TO WIERNOŚĆ,NAWET WTEDY, GDY WSZYSTKO ODCIĄGA OD DANEGO SŁOWA!!!.

  21. Adrian Sadowski pisze:

    Diecezja ełcka.

  22. Ania pisze:

    przykro jest widzieć , że tylu księży zostaje bez opieki modlitewnej , bo osobom , które zdecydowały się na Adopcje Stałą rezygnują raptem po 2 czy 3 latac… Miejmy nadzieję, że szybko znajdą się osoby , które wesprą modlitwą ….

    • Pellowska Jolanta pisze:

      Miłość to wierność, nawet wtedy, gdy wszystko odciąga od danego słowa.

    • Małgosia pisze:

      To prawda, a przecież wystarczy choćby zanurzenie danego kapłana w ranach Jezusa z prośbą o błogosławieństwo dla niego. Tak mało a tyle łask można wyprosić. Otoczyłam pewnego zakonnika codzienną modlitwą w ramach adopcji stałej (nie lubię tego słowa, jak dla mnie trochę niefortunne, ale liczy się idea a nie słownictwo) i liczę się z tym, że któregoś dnia może zabraknąć mi czasu na dłuższą modlitwę. Ale zostanie wtedy zanurzenie go we Krwi Pana Jezusa i 2-3 zdania płynące z głębi serca, albo też ofiarowanie za niego niepowodzenia, zmęczenia czy przykrości jakich doświadczyło się w danym dniu. Dlatego kiedy widzę informacje o rezygnacji z adopcji to robi mi się przykro, mimo że to nie mi ktoś obiecywał modlitewne wsparcie.

      • B pisze:

        Mi Modlitwa do Ducha Świętego za kapłanów zajmuje 2. minuty. Podzieloną na 7 części można odmawiać na palcach.

      • Pellowska Jolanta pisze:

        Pani Małgosiu! Uważam, w przeciwieństwie do Pani, że słowo adopcja jest jak najbardziej stosowne do dzieła, które tworzymy. Przecież to uznanie kogoś, w tym wypadku wobec Boga, za swego syna w wymiarze duchowym i wzięcie za niego odpowiedzialności. Pan Bóg patrzy tylko na nasze zaangażowanie i wysiłki, ostateczny efekt należy do Niego. Z naszego duchowego macierzyństwa, gdy podjęliśmy się go świadomie, będziemy musieli się rozliczyć tak jak z macierzyństwa biologicznego. Pan Bóg zapyta tylko o jedno: jak mocno kochaliśmy swoje przybrane dzieci. Pani Małgosiu! Przecież my też jesteśmy przybranymi dziećmi Boga i to w niczym nie umniejsza naszej wartości. Nasza adopcja kosztowała Syna Bożego życie. Adopcja to piękna idea zapoczątkowana przez samego Pana Boga. Pozdrawiam.

      • Małgosia pisze:

        Pani Jolu, uważam, że modlitwa za kapłanów jest super sprawą i cieszę się, że zaistniała ta inicjatywa. Kapłana, którego „adoptowałam” uważam bardziej za duchowego brata a nie syna. Mi nie pasuje słowo „adopcja” ale to są moje osobiste odczucia i w niczym nie umniejszają wartości samego dzieła, które zasługuje na największe słowa uznania. Pozdrawiam serdecznie!

      • Elżbieta pisze:

        Jestem zdania, że napisanie o rezygnacji z adopcji to również duża odwaga i lepiej przyznać się o zaniedbywaniu takowej modlitwy , niż udawać że wszystko w porządku.Módlmy się i o wytrwałość dla tych którzy podejmują się tego pięknego dzieła.

    • B pisze:

      Przykro. Dlatego ja nie podjęłam takiego zobowiązania a systematycznie przedłużam adopcje czasowe. Też nie jest sielankowo i potknięcia się zdarzają, ale nie jest ze mną jeszcze aż tak źle, by nie było mnie stać, ani nie jestem taką sknerą, by nie ofiarować moim „podopiecznym” Mszy św.

    • beata pisze:

      Smutne dlatego ja nie podejmuje się adopcji stałej tylko na rok a potem decyduje czy dalej modle się za danego kapłana i tak już modle się 5 lat . Trudne są momenty zwłaszcza gdy brak wiary ale próbuj na ile potrafię resztę czyni Jezus

  23. Ala pisze:

    Proszę. O adopcję księdza Jerzy Pytraczyk z diecezji Bielsko zywieckiej

  24. elag. pisze:

    Proszę o wpisanie na listę oczekujących :
    Ks. Marcin Hanus – diec. sandomierska;
    Ks. Kazimierz Skawiński- j.w.;
    Ks. Dariusz Bęc – j.w;
    Ks. Józef Śmigiel – j.w.;
    Ks. Mariusz Gorczyca – j.w.

  25. Karolina pisze:

    Proszę o dodanie do listy następujących księży:
    ks. Krzysztof Rytwiński
    ks. Marcin Bińkowski
    ks. Robert Ozimkiewicz
    ks. Jarosław Koch (wszyscy są Chrystusowcami z diecezji Szczecińsko-Kamieńskiej).

  26. Parafianka pisze:

    Bardzo proszę o wpisanie na listę i objęcie modlitwą (adopcją) ks. Pawła Furdynę (z diecezji tarnowskiej). To ważne!
    Z góry dziękuję. Bóg zapłać!

  27. Nutka pisze:

    Bardzo proszę o wpisanie na listę oczekujących na adopcję:
    1. ks. Sławomir Nowak – diecezja kaliska
    2. ks. Jacek Bąk – diecezja kaliska
    3. ks. Andrzej Gaweł – diecezja kaliska

    • Pellowska Jolanta pisze:

      Czytałam kiedyś, że któraś święta albo kandydatka na ołtarze{ byłabym wdzięczna, gdyby ktoś mi napisał jej imię } powiedziała, że kapłani są perłami w sercu Chrystusa. Wynika z tego, że my , modlący się za nich, jesteśmy strażnikami pereł { i to jakiego Właściciela}. Jakie piękne zadanie Pan Jezus nam wyznaczył. Czasami jest trudne, ale Chrystus, powołując, wie , że wezwany podoła. Zostaliśmy wtajemniczeni w troskę naszego Pana o świętość prezbiterów i wiemy, że nie jest ona łatwa. Mamy pomagać osiągać im tę doskonałość życia, która prowadzi do nieba. Jesteśmy najbliżej Jezusa, gdy dzielimy Jego troski, gdy codziennie rozmawiamy z Nim{modlimy się} za Jego Przyjaciół. Nie rezygnujmy tak łatwo z adopcji, nawet jeśli ona dużo kosztuje. Pan kiedyś o naszych kapłanów nas zapyta, a jaka radość będzie w niebie, gdy spotkamy się tam razem z naszym Panem i z nimi.

      • antonina pisze:

        Niech Słowa Pana Jezusa z Dzienniczka Św.Siostry Faustyny będą dla nas zachętą i wezwaniem -„Oddaję ci w opiekę dwie perły drogocenne sercu mojemu, a nimi są dusze kapłanów i dusze zakonne, za nich szczególnie modlić się będziesz, ich moc będzie w wyniszczeniu waszym. Modlitwy, posty, umartwienia, prace i wszystkie cierpienia łączyć będziesz z modlitwą, postem, umartwieniem, pracą, cierpieniem moim, a wtenczas będą miały moc przed Ojcem moim” (Dz. 531).

  28. Kaśka pisze:

    Uprzejmie proszę, aby ktoś adoptował duchowo księdza Jacka Lusztyka z diecezji siedleckij

  29. Irena pisze:

    Proszę o wpisanie na listę oczekujących i objęcie modlitwą dk.Marcina Jacka Ciesielskiego SMJM

  30. Natalia pisze:

    Proszę o modlitwe za ksiedza Łukasza Skolimowskiego- Diecezja Siedlecka

  31. B pisze:

    Bardzo proszę o objęcie modlitwą:
    ks. Wiesław Pęski SAC – Kijowsko-Żytomierska
    ks. Bogdan Kusznir SAC – Kijowsko-Żytomierska

  32. jacek pisze:

    Bardzo proszę o objęcie modlitwą kapłanów:
    o. Stanisław Demski CSsR (diecezja gliwicka)
    ks. Tomasz Pastuła (diecezja zielonogórsko-gorzowska)

  33. Aga pisze:

    Chciałam zapytać czy jest jakiś przestój z odbieraniem maili, ponieważ 9 lutego wysłałam zgłoszenie adopcji i do tej pory nie otrzymałam jeszcze żadnej informacji.
    Pozdrawiam 🙂

  34. irka pisze:

    niektórzy kapłani byli adoptowani tylko na miesiąc lub dwa i nie ma ich jako oczekujących na adopcję dlaczego?

    • Takich kapłanów jest bardzo dużo. Wówczas co miesiąc musielibyśmy dopisywać do listy dziesiątki nazwisk, a kapłani, którzy się do nas zgłosili, czekaliby bardzo długo na adopcję. Zachęcamy do przedłużania modlitw przez osoby adoptujące.

      • antonina pisze:

        zawsze jest też możliwość aby kapłan, który potrzebuje modlitwy na dłużej, sam wysłał swoje zgłoszenie, wówczas zawsze znajdzie się na liście oczekujących na adopcję, i już od dnia swojego zgłoszenia ofiarowywana jest modlitwa w jego intencji, nawet zanim znajdzie się Anioł, który go adoptuje, tak więc jeśli tylko tego chce, i potrzebuje – zawsze otrzymuje modlitewne wsparcie

  35. Kasia pisze:

    Bardzo prosze o modlitwe za Ojca Antoniego Kwaśniewskiego OMI
    który zmarł 31 stycznia, pracujący ostatnio w Belgii, pochodzący z parafii Różanka.

    • Teresa pisze:

      Od dziś obejmuję modlitewnym wsparciem br.Jacka Rakowskiego. Niechaj Pan Bóg błogosławi mu w heroicznej posłudze dzieciom ulicy w Zambii. Szczęść Boże!.

  36. ania pisze:

    proszę o objęcie modlitwą
    dk. Marcina Jacka Ciesielskiego SMJM

  37. B pisze:

    Nie umniejszając roli innych kapłanów, ze względu na charakter posługi wybrałam ks. Jerzego i ks. Antoniego i od kilku dni modlę się o dobrą adopcję dla Nich. Jedna adopcja już jest. Życzę wytrwałości i wielu łask Bożych osobie, która modli się za ks. Jerzego. Nadal będę wołać w modlitwie o dobrą adopcję dla ks. Antoniego.
    Osobom, które dopiero zastanawiają się nad adoptowaniem kapłana chciałabym zwrócić uwagę, że Karty Adopcyjne są tylko skromną pamiątką, najmniej istotnym elementem, a nie poparte modlitwą do ostatniego dnia NASZEGO życia nawet na tapetę się kapłanowi nie przydadzą. Lepiej systematycznie przedłużać adopcję terminową i w razie nieprzewidzianych okoliczności ją zakończyć niż przerwać adopcję stałą. Różne rzeczy w życiu się zdarzają.

  38. opus pisze:

    Proszę o modltwę za kapłana Piotra Maroszka-archidiecezja krakowska.

  39. Kasia pisze:

    Proszę o modlitwe za misjonarza ojca Antoniego Kwaśniewskiego – OMI

  40. Damian pisze:

    Proszę o modlitwę za kapłana Łukasz Waś – archidiecezja lubelska

  41. K. pisze:

    Proszę o modlitwę za ks. Jana Duraja z diecezji bielsko-żywieckiej.

  42. Ks. Sławomir Dziankowski – archidiecezja gnieźnieńska. Z góry dziękuję za modlitwę.

  43. Aga pisze:

    Proszę o modlitwę za:
    o. Macieja Adamczewskiego MI
    ks. Łukasza Stasińskiego – archidiecezja poznańska
    ks. Piotra Kubiaka- archidiecezja poznańska
    ks. Tomasza Kozicę- archidiecezja poznańska
    ks. Piotra Mameta – archidiecezja poznańska
    ks. Łukasza Konatowskiego- archidiecezja poznańska
    ks. arcybiskupa Stanisława Gądeckiego
    ks. Szymona Kazimierczaka – archidiecezja poznańska
    ks. Krystiana Sobczaka-archidiecezja poznańska
    oraz o. Krzysztofa Stachowiaka MSF, który jest na misjach w Namta (Papua Nowa Gwinea)

  44. Joasia pisze:

    Proszę o wpisanie na listę oczekujących na adopcję ks. Krzysztofa Kowalika – diecezja kaliska.

  45. Aga pisze:

    Za księdza Antoniego Zielińskiego z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej

    • B pisze:

      Chylę czoła.
      Osobie, która podejmie się adopcji tego kapłana z serca błogosławię.

    • Duszyczka pisze:

      Ks. Antoni, choć nie jest jeszcze podany na spisie DDAK jest w moim sercu od zeszłego roku w stałej duchowej adopcji każdego dnia 🙂
      Dziękuję za troskę!

      • antonina pisze:

        sprawdź dobrze @Duszyczko, bo ja widzę, że Ks.Antoni Zieliński jest w spisie KAK

      • Mili pisze:

        Wyszłam spod skrzydeł Ks.Antoniego 🙂 Kilka lat uczestnicząc w Mszach z modlitwą o uzdrowienie,które prowadził wzrastałam duchowo i zdobywałam wiedzę,którą moge służyć teraz innym

  46. Kasia pisze:

    Czy można dołączyć do listy oczekujących kapłana, który nie jest adoptowany i nie ma go również na liście oczekujących?

  47. antonina pisze:

    droga@B
    a to właśnie dziś Pan Jezus odpowiada:
    Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25, 31-40).

  48. B pisze:

    26.11. (środa) godz. 18:00 Kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Szczecinku – Msza św. w intencji Członków DDAK.

  49. Maria pisze:

    Również będę się modlić za Kapłanów, z których adopcji zrezygnowano, do czasu ich przejęcia.

  50. Anna pisze:

    Deklaruję codzienną modlitwę za kapłanów, z których adopcji zrezygnowano, aby szybko zostali objęci duchową opieką.

  51. B pisze:

    6.11. (czwartek) o godz. 18:00 w Sanktuarium Matki Bożej Góreckiej – Królowej Krajny w Górce Klasztornej będzie odprawiona Msza św. w intencji Członków DDAK więc gdyby Ktoś….

  52. Sara pisze:

    Pani Alina Weder pragnie adoptować oczekującego dk. Marcina Jacka Ciesielskiego SMJM

  53. AAA pisze:

    Chciałam zapytać czy ktoś (osoba duchowna?) nie podjąłby się ułożenia modlitwy za adoptowanego kapłana do codziennego odmawiania, na wzór modlitwy osób podejmujących duchową adopcję dziecka nienarodzonego.

      • AAA pisze:

        Dziękuję. Obie modlitwy są piękne, jednak nie są modlitwami które by wyraźnie odnosiły się do duchowej adopcji i były skierowane w intencji jednego adoptowanego kapłana.

      • MG pisze:

        www. kapłani.com tam znajdziesz modlitwy za kapłanów i wiele ciekawych tematów. A także miesięczną mozliwość objęcia anonimowo kapłana modlitwą Polecam

      • Małgosia pisze:

        Modlitwa za wybranego kapłana ( np. w ramach duchowej adopcji kapłana)
        O Jezu, Panie Mój! Pobłogosław księdzu …( N. N. ). Spraw, niech jego kapłańskie serce wypełni Twoja miłość, która sprawi, że będzie wiernie naśladował Ciebie w pełnieniu posługi kapłańskiej. Wypełnij jego serce radością, aby wszystkie troski znikły i nie przeszkadzały mu pełnić Twoją wolę. Obdarz go zdrowiem, aby choroba nie przeszkadzała mu służyć Tobie i tym, do których go posłałeś. Duchu Święty, obdarz księdza (N. N.) swymi darami. Niech poznanie Ciebie i Twego Słowa przychodzi mu z łatwością, a jego mądrość świadczy o mądrości Boga, aby mógł nią wypełniony jeszcze doskonalej służyć Tobie i Twojej owczarni. Panie Jezu! Wspieraj go w pracy duszpasterskiej, by swą cierpliwością, łagodnością, wytrwałością, ale i stanowczością prowadził Twoje owieczki prostą drogą do Ciebie. Wspieraj w chwilach pokus, zwątpienia i słabości, aby zawsze wychodził zwycięsko i wzmocniony w wierze z każdej z prób. Panie Jezu, towarzysz mu nieustannie i uświęcaj Twoją obecnością, by jego dusza oświetlona Twoim światłem była tak piękna świętością, jak piękną, świętą i czystą była w dniu święceń kapłańskich. Niech dar jego kapłaństwa ubogaca Kościół i uświęca każdego z nas. Pozwól, Jezu, Arcykapłanie, niech jego serce będzie zawsze podobne do Twojego i otwarte dla bliźnich – jak Twoje, przebite dla nas na krzyżu, bo tylko przez serce kapłańskie prowadzi nasza droga do Ciebie. Błogosław go w każdej chwili życia, by wzmocniony Tobą bezbłędnie oświecał naszą drogę do Ciebie. Bądź uwielbiony za dar jego kapłaństwa, bądź uwielbiony za każdego kapłana, którego nam ofiarowałeś, by był naszym przewodnikiem. Maryjo, Matko Jezusa, Matko każdego kapłańskiego serca. Chroń go, Najmilsza z Matek. Strzeż duszy i ciała, niech ominą go wszelkie niebezpieczeństwa ze strony złego ducha i ludzi, którzy są jego narzędziami. Amen.

      • Ewa pisze:

        Moim zdaniem najwazniejsza jest modlitwa od serca,spontaniczna a nie klepanie stałej regułki z pamięci i popadanie w rutynę. Pozdrawiam

    • Mari pisze:

      Tu znalazłam największy zbiór modlitw za kapłanów: http://www.kaplani.com.pl/modlitwa/modlitwa_za_kaplanow.html

      Wśród nich moja ulubiona. Można ją skrócić o fragment, który zaznaczyłam nawiasem.

      O Jezu, Boski Pasterzu, który powołałeś Apostołów, aby uczynić ich rybakami dusz ludzkich. Ty, który pociągnąłeś ku Sobie ks. ……. uczyń go Swoim gorliwym naśladowcą i sługą. Spraw, [aby dzielił z Tobą pragnienie powszechnego odkupienia, dla którego na wszystkich ołtarzach ponawiasz Swoją Ofiarę. Ty o Panie, który żyjesz na wieki, aby wstawić się za Twoim ludem, otwórz przed nim nowe horyzonty, by dostrzegał świat spragniony światła prawdy i miłości;] by był solą ziemi i światłością świata. Umacniaj go Twoją mocą i błogosław mu.
      Święty …… (imię patrona), którego imię nosi ks. ……, Twojej szczególnej opiece polecam Ci go dzisiaj. Proszę, abyś wstawiał się za nim przed Bogiem i pomagał mu we wszystkich potrzebach. Spraw, aby dochował Bogu wierności i owocnie pracował dla Jego większej chwały. Maryjo, strzeż go przed wszelkim złem. Amen.

      Boże, źródło wszelkiego dobra, dziękuję Ci, że Ty w Swojej miłości obdarzyłeś księdza ……. godnością kapłaństwa. Zapragnąłeś, by był on szczególnym narzędziem w Twoim ręku. Powierzam Ci jego dzisiejszy dzień, a Ty mocą Ducha Świętego prowadź, kieruj i bądź z nim. Polecam jego duszę i ciało. Polecam jego radości i nadzieje, wszystkie trudy i dolegliwości. Czyń go szczęśliwym kapłanem i człowiekiem, otaczaj życzliwymi ludźmi.
      Sprawiaj, aby nieskalanym umysłem, niewinnym sercem i czystym ciałem zawsze Tobie służył. Amen.

      Polecam Różaniec do Najdroższej Krwi Chrystusa. Jest szczególnie pomocny, gdy kapłan przechodzi trudności.

    • Ania pisze:

      W starej „przedsoborowej” książeczce do nabożeństwa znalazłam taką modlitwę, którą czasem odmawiam w intencji „moich” kapłanów:
      „Święta Rodzicielko Boża, jako Matka naszego Arcykapłana Jezusa Chrystusa jesteś zarazem Matką wszystkich kapłanów, którzy za Niego poselstwo sprawują. Miej ich wszystkich w swojej macierzyńskiej opiece, nieustannie oręduj za nimi aby do końca wierni zostali swemu powołaniu i wobec wiernych godnie zastępowali Twojego Syna. O Matko łaski Bożej, wysłuchaj modłów naszych i wypraszaj obfite błogosławieństwo kapłanom we wszystkich pracach dla większej chwały Boga i zbawienia ludzi”.
      Dalej modlitwa jest w formie krótkiej litanii:
      „Apostolską gorliwość w głoszeniu prawdy Bożej – uproś kapłanom u swego Syna,
      Głęboką pobożność w sprawowaniu Najświętszej Ofiary – uproś kapłanom u swego Syna,
      Godne sprawowanie i udzielanie sakramentów świętych – uproś kapłanom u swego Syna,
      Umiejętność i roztropność w kierowaniu sumieniami wiernych – uproś kapłanom u swego Syna,
      Nieustanne zjednoczenie z Bogiem przez serdeczną miłość – uproś kapłanom u swego Syna,
      Obfitą łaskę przy każdym błogosławieniu wiernych – uproś kapłanom u swego Syna,
      Niezachwiane męstwo i spokój ducha w trudach dla zbawienia ludzi – uproś kapłanom u swego Syna,
      Aby cześć i miłość Jezusowego Serca żarliwie pielęgnowali i szerzyli – uproś kapłanom u swego Syna,
      Aby Ciebie miłowali i aby Ciebie kochać wszystkich uczyli – uproś kapłanom u swego Syna.
      Matko kapłanów Chrystusa módl się za nami i wypraszaj błogosławieństwo kapłanom.
      Zdrowaś Maryjo…”
      A skoro takimi słowami modlę się za kapłanów, to przestałam mieć problemy ze sformułowaniem życzeń dla nich (z okazji urodzin, rocznic święceń, Wielkiego Czwartku, itp). Po prostu życzę im tego, o co dla nich proszę za przyczyną Maryi:-)
      Pozdrawiam

  54. lukasz pisze:

    Modlitwa za duchowieństwo jest bardzo ważna i potrzebna. Módlmy się kochani 🙂

  55. Agnieszka pisze:

    Jestem bardzo młodą osobą, stojącą na rozdrożu życiowym i do niedawna zupełnie nie rozumiałam, kiedy ktoś mówił „proszę o modlitwę” lub „modlę się za Ciebie” – nie wiedziałam, co odpowiadać – a już zupełnie nie odpowiadałam modlitwą. Jednak Pan wie, co robi i zawsze trafi do każdego człowieka.
    Od jakiegoś czasu modlę się za kilku kapłanów – dziś podjęłam się stałej adopcji jednego z nich – wiem, że to zobowiazuje na całe życie i wiem, że z Bożą pomocą uda mi się. Drugiego kapłana wzięłam pod opiekę na pół roku. Za innych kapłanów, siostry i braci zakonnych (znanych i nieznanych mi) modlę się również codziennie.
    Zapewniam Was o mojej modlitwie! Niech Pan Bóg zawsze się Wami opiekuje i pomaga Wam rozumieć i realizować Jego najświętszą wolę!

  56. s. Marianna pisze:

    MÓDLMY SIĘ ZA KAPŁANÓW i ZAKONNICE O NASZĄ WIERNOŚĆ BOGU, a nie sobie wzajemnie! BOŻE ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI WSZYSTKIMI!!!
    Proszę o modlitwę za kl. PIOTRA, który chce odejść do świata, a przecież został wezwany przez Pana po imieniu! BŁAGAJMY WSPÓLNIE KOCHANI…
    „Bo i cóż, jeśli niektórzy stali się niewierni, czyż ich niewierność miałaby zniweczyć wierność Boga? Żadną miarą!”

    • Pellowska Jolanta pisze:

      Dla kleryka Piotra najlepszą intencją jest prośba o dobre rozeznanie powołania. Może Pan Bóg wyznaczył mu inną drogę życia i on ją poznał, w świecie też potrzeba ludzi żyjących Ewangelią. W tej chwili ma czas i jego decyzja nie jest niewiernością. Jeżeli wybierze świeckie życie, niech w nim kroczy drogą świętości.

  57. pilnie potrzebna modlitwa za ks. Juliusza Wawro SDB

  58. ewa pisze:

    Gdzie znajduje się lista oczekujących, nie otwiera mi się…?

  59. Mili pisze:

    ooo jaki piękny widok wszyscy Kapłani z rezygnacji zostali Adoptowani:-) cudownie

  60. Marta pisze:

    Kiedy patrze na coraz dłuższa listę rezygnacji ogarnia mnie smutek :(wiemy jak zły potrafi zamieszać bo sama miałam myśli aby zrezygnować zastanawiałam się czy to ma sens wiem tez ze nie chciałabym aby księża za których się modlę znaleźli się na tej liście nie poddawajmy się nawet kiedy pojawiają się trudności

    • Aneta pisze:

      Zapewniam wszystkich o mojej codziennej modlitwie.

    • Mari pisze:

      Myślę, że nie należy się poddawać zwłaszcza wtedy, gdy trudności w modlitwie wywołuje zły. Wystarczy cofnąć mu się o krok i będzie nas spychał jeszcze dalej.
      Jednak nie wiemy naprawdę, co powodowało adoptującymi. Przeczytałam tutaj w jakimś komentarzu, że sam Bóg zgodnie ze swoim planem zbawczym dla nas decyduje kiedy, kto i kogo obejmuje adopcją duchową. Być może tak miało własnie się stać.
      Bądźcie spokojni, już niedługo pojawią się nowi chętni i odpowiedzialni adoptujący.

    • joanna pisze:

      Im większe trudności przy modlitwie tym większe jej „efekty”

  61. jula pisze:

    proponuję nie podejmować adopcji stałej, tylko najpierw popróbować sił w tymczasowej, ze swojego doświadczenia wiem, że gdybym od razu wzięła adopcje stałą, dziś pewnie nic by z tego nie było, a tak sukcesywnie przedłużam o kilka miesięcy i jakoś leci 🙂

    • Asia B. pisze:

      Ja, choć od razu podjęłam się stałej adopcji, to popieram Twoje zdanie. Nie trzeba od razu składać takiej deklaracji, która, jakby nie patrzeć, jest decyzją do końca życia.

  62. Zośka pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za Ks. Bogdana Kołodziejczyka. Jeśli ktoś mógłby się za niego modlić to byłoby super. Z tego co widać jest już adoptowany, ja też już mam kilku adoptowanych kapłanów. Bardzo proszę o otoczenie modlitwą tego kapłana.

  63. Joanna pisze:

    Chciałabym prosić, aby ktoś adoptował następujących księży:

    Ks. Wojciecha Pietrusiaka- diecezja warszawska
    Ks. Janusza Wolskiego- diecezja siedlecka
    Ks. Jacka Lusztyk- diecezja siedlecka
    Ks. Krzysztofa Szerszenia – diecezja warszawska
    Ks. Stefana Kornasa – diecezja siedlecka (bardzo potrzebna modlitwa o zdrowie, ulgę w cierpieniu)

  64. PILNA PROŚBA. pisze:

    Proszę o adopcję i modlitwę za księdza Pawła Witka, który zaginął w Doniecku, prawdopodobnie został porwany przez separatystów.

  65. Karol pisze:

    zastawiam się po co adoptować kogoś na stałe, lub w ogóle skoro nie ma się zamiaru dotrzymać adopcji lub się nie jest jej pewien……. potem trzeba szukać chętnych……….

    • Ania pisze:

      Ludzie często nie zdają sobie sprawy z konsekwencji wyborów, jak np. z podjęcia adopcji i potem niestety okazuje się, że nie dają rady i rezygnują z podjętej decyzji. To już nie pierwszy raz, że ktoś rezygnuje z adopcji. Jak ktoś naprawdę nie jest pewien, czy podoła modlitewnemu zobowiązaniu na stałe, to dobrze jest adoptować na krótszy czas, a potem przedłużyć adopcję.
      Ja się podjęłam adopcji stałej, bo byłam tej decyzji pewna i nie żałuję mojego wyboru. Jest nieraz ciężko i pojawiają się trudności, ale to motywuje do dalszej modlitwy, a nie do rezygnacji.

      • A. pisze:

        Nie gniewajcie się kochani ale wielu jest takich – było i będzie, którzy są pewni swoich wyborów na stałe tj na całe życie, a potem się rozwodzą, żyją w separacji, zrzucają sutannę lub habit etc.. Jesteśmy ludźmi tj grzesznikami i czasem ktoś przegrywa walkę, czasem bitwę a czasem całą wojnę, z tym który nie tylko kusi i zwodzi stale słabego człowieka, ale w swej pysze nie oparł się nawet kusić samego Boga.
        To prawda, często nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji podejmowanych wyborów – wiem to dobrze z autopsji, rzadko też może myślimy tak „naprzód”, bo i jak wybiegać w 30 lat w przyszłość, kiedy jutra pewni nie jesteśmy. Piotr, też uparcie twierdził, że nigdy nie opuści Jezusa, a przecież wiemy jak było. Każda forma zdrady czy to siebie, swoich zobowiązań, drugiego człowieka czy samego Boga pociąga za sobą reperkusje, których ostateczną formą zawsze jest – cierpienie!
        Idąc dalej tym tokiem – dobrze wiemy, że nasze słabości, upadki i grzechy choć wyrządzają krzywdę innym, tak naprawdę ranią najbardziej nas samych i spustoszenie największe czynią w naszych sercach. Ludzką rzeczą jest upadać ale….. Seneka powie – podnieść nie potrafią się tylko przegrani, a my do nich nie należymy, bo wierzymy w Boga, który zwyciężył na krzyżu dając nam życie nieśmiertelne. Skoro zatem mamy Zbawiciela, który odkupił każdego z nas Swoją Krwią, to pamiętając o tym, winniśmy powstawać, nawracać się i próbować na nowo „zwyciężać” jak Piotr, którego mimo ludzkiej, słabej natury, Bóg ostatecznie uczynił swoim zastępcą na ziemi, wynosząc tym samym do wielkiej godności.
        Puentując – wierność jest trudna, bardzo! czasem może za bardzo, dlatego domaga się – heroizmu (heroizmu na miarę męki Chrystusa)! Tylko ci, którzy to przyjmą za fakt i uznają sercem, odniosą zwycięstwo, dla takich bowiem jest Królestwo Niebieskie.
        „(…) wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga.” – tacy jesteśmy. Nie, nie jest to tanie usprawiedliwienie ale uznanie z pokorą głębokiej prawdy wyrażonej słowami samego Jezusa: „(..) beze Mnie nic nie możecie uczynić.”
        Zatem nie dziwmy się, nie oceniajmy ale módlmy się za siebie nawzajem o łaskę trwania przy Jezusie, na Jego drogach miłości i służby wobec innych.
        „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien.”

      • BógczynicudajeśliMusięufa pisze:

        Po ponad dwóch latach od tego co kiedyś tu napisałam, dziś z perspektywy czasu i przeżytych doświadczeń, pragnę dodać, że dziś wiem z całą pewnością, że tak naprawdę liczy się tylko i wyłącznie wola Boga!
        Wola Boga we wszystkim, tak w małych jak i wielkich decyzjach……….
        – dziś tak często źle rozeznawana!
        Chylę nisko, bardzo nisko czoło wobec tajemnicy Boga i tajemnicy jaką jest życie każdego z nas, zwłaszcza wobec tych, którzy pomimo pomyłki potrafią zacząć wszystko od nowa.
        Bóg pragnie szczęścia każdego człowieka i walczy o nie do końca nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy gdy się zupełnie pogubimy i kiedy z pokorą stwierdzimy, że tak naprawdę to już nic nie wiemy, nic ze swego życia nie rozumiemy i niczego poza Bogiem pewni być nie możemy.
        Tylko Bóg jest wierny do końca i tylko On wie z jakiej przyczyny my w tym naśladować Go rzadko potrafimy. On sam nas osądzi gdy przyjdzie na to czas.

        „Gdy więc dziś przyszedłem do źródła,
        modliłem się: Panie, Boże pana mego Abrahama, jeśli taka wola Twoja,
        spraw, abym dopiął celu podróży, którą odbywam.”

        Celem podróży dla każdego z nas jest stanąć przed Bogiem ze słowami:
        „(…) wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania.”

  66. Kasia pisze:

    Kochani dzisiaj dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak pogotowie duchowe! Oto link na stronę akcji: http://www.pogotowieduchowe.pl/
    W związku z tym, iz skorzystałam sama z tej akcji i widzę, jak bardzo jest to pomocna akcja pozwoliłam sobie zamieścić apel.

    Kochani Księża!
    czy moglibyście przyłączyć się do te akcji? Jeśli nie to proszę poinformować innych współbraci w posłudze, ze istnieje taka forma wsparcia duchowego wiernych.
    Jak się okazuje zapotrzebowanie wśród wiernych jest duże, a księży dyżurujących tak mało…Istnieją problemy, o których nie jest łatwo mówić nawet przez kratkę konfesjonału

  67. Łukasz pisze:

    Proszę o modlitwę w intencji o. Jerzego Zielińskiego ocd i ks. Piotra Marciniszyna (diecezja kaliska)

  68. ks.Kazimierz Poręba FDP pisze:

    Z całego serca dziękuję za adopocję stałą

  69. Ks.Piotr pisze:

    Bóg zapłać za modlitwę w mojej intencji. Zapewniam o modlitwie w twojej intencji. Pozdrawiam Serdecznie. Szczęść Boże!!!!

  70. Aga pisze:

    Kochani! Serdecznie Was zapraszam także do modlitwy za wieźniów tzw. adopcja duchowa (dopiero 226 więźniów zostało ograniętych modlitwą spośród ponad 70 tys.) http://www.xlm.pl/adopcje-wiezniow oraz adopcje sióstr zakonnych gdyż jeszcze 25 siostr czeka na adopcję. http://ddasz.wordpress.com/zgloszenia

  71. Paulina pisze:

    Czy na tej liście jest tylko jeden ksiądz,czy nie można wyłuszczyć z tych komentarzy konkretnej listy?

    • Na liście widnieje jeden kapłan, ponieważ tylko jeden oczekuje na adopcję. Reszta kapłanów, która się do nas zgłosiła została już adoptowana. Poniższe komentarze są zapisem czyichś rozmów, których nie kasujemy – ale Ci kapłani są już adoptowani. Po to właśnie widnieje lista, by wiedzieć, którzy księża aktualnie czekają na modlitwę.

  72. AMZR pisze:

    Księże Marcinie (KS.MARCIN MOKS), chciałam poinformować, że ciągle pamiętam w codziennej modlitwie – aż do momentu, gdy ktoś przejmie tę adopcję stałą. Nie zrezygnowałam z dnia na dzień, ale od 2 tygodni cierpliwie czekam aż ktoś inny zacznie otaczać księdza modlitewną opieką 🙂
    Ja niestety (po pięciu tygodniach modlitwy) doszłam do tego, że muszę zrezygnować z dwóch powodów… Ale mam nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza.

    • ks. Marcin pisze:

      Dziękuję! 🙂 Po prostu chciałem pomoc w znalezieniu owej „dobrej duszy”! Wiem, że modlitwa nie ustała! Dziękuję bardzo! 🙂 Jestem naprawdę wdzięczny za inicjatywę i postanowiłem wesprzeć Cię w poszukiwaniach! 🙂 Ja też odwzajemniam modlitwę! 🙂 A osoba szybciutko się znalazła, więc akcję uznaję za udaną! 😉 Pozdrawiam serdecznie w Panu Jezusie! 🙂

      • AMZR pisze:

        Dziękuję bardzo za pomoc 😉
        Ja czekałam 2 tygodnie, a po księdza apelu, od razu ktoś się znalazł 🙂
        Również będę pamiętać – może nie codziennie i nie do końca życia, ale pamiętam 🙂

    • XYZ pisze:

      Dla takiego dobrego człowieka modlitwa to aż za mało, ale Księże Marcinie – chociaż poprzez to, mogę wspierać Księdza w służbie Bogu i nam ludziom – bo Twoja obecność, i innych kapłanów również – Wasze słowo zawsze jest nieocenionym lekarstwem na ból serca i różnego rodzaju zwątpienia. Mam głęboką nadzieję, że modlitwa pomoże ich unikać w dniu codziennym! Z Bogiem!

  73. .... pisze:

    Aniele 27 a po co Ci podziękowania? Przecież podjęliśmy się tej modlitwy, aby pomóc konkretnemu kapłanowi, nie oczekując wdzięczności. Taka jest inicjatywa tego wspaniałego przedsięwzięcia. Dziękuję Ks. Rafałowi za miłe słowa, ale jakbym chciała usłyszeć je wcześniej, to powiedziałabym Mu w styczniu,że podjęłam się modlitwy w Jego intencji. Nie chciałabym być opacznie zrozumiana, że nie doceniam tego, ale po to możemy anonimowo adoptować kapłana, aby ofiarować ten najpiękniejszy dar jakim jest modlitwa bez poklasku i na pokaz. Myślę, że osoby, które zdecydowały się na ten piękny i szczególny gest, nie zrobiły tego dla siebie, tylko dla drugiej osoby bezinteresownie i z głębi serca. Mam nadzieję, że nie zniechęcisz się postawą swojego adoptowanego księdza i nadal będziesz się za Niego modlić. Pozdrawiam.

    • Tola pisze:

      Otóż to. Jeśli adoptujemy księdza oczekując wdzięczności, to nasza inicjatywa zostaje podjęta nie dla księdza, ale dla nas samych, wychodzi to z naszej pychy. W końcu możemy dzięki temu poczuć że robimy coś dobrego… i jeszcze „zyskać” w oczach innych. Nie o to tu chodzi 🙂 Nasza modlitwa jest tym cenniejsza, dzięki temu że jest cicha 🙂 Pozdrawiam serdecznie <

      • A. pisze:

        Myślę, (może się mylę) :-),że @ Aniołowi27, nie „chodziło wcale o oklaski i zgięcie do połowy pasa”, ale o dobre słowo akceptacji. Oczywiście, że nie modlimy się dla podziękowań, ale wiem z autopsji, że modlitwa mi „płynie”, kiedy po ludzku widzę, że warto, kiedy nikt nie kręci z niesmakiem nosem, okazując całemu światu swoją całkowitą dezaprobatę, że modlić to ja się wcale nie muszę bo może są do tego lepsi, kto to wie?? Tak, tak wiem – nie na tym polega wiara. No więc – dla Jezusa, dla Jezusa, co kocha nad wszystko swoich kapłanów, aby nie polegli w boju, bo co niektórzy to naprawdę słabo „walczą”. A tu bitwa nie o ciało, ale o dusze się toczy, i nie o jedną ale o wszystkie. Bóg jest hojny w dawaniu, tylko nie naparstek podstawić trzeba ale cały garnek. Łatwo pisać, trudniej zrobić więc ostatnio dostałam od Jezusa znowu cukierka, żebym już całkiem w zwątpieniu nie poległa…na znak, że każda modlitwa ma wartość i sens przed Jego Boskim Majestatem. I choć mój drogi kierownik duchowy powiedział, że owoców swojej modlitwy to ja widzieć nie będę, to Jezus się chyba uśmiechną na tą „konkluzywę” i jak zawsze wziął w swoje Boskie dłonie całą inicjatywę, zwłaszcza widząc mój smutek głęboki z tego powodu i rozczarowanie. Bardzo prosiłam, aby Bóg dał pewnej osobie pokój w sercu, bo nerwus i emocjonalny „rozdygotaniec” jest, a problem ta osoba miała poważny, więc proszę Jezusa – daj co trzeba mój Panie, Ty sam wiesz najlepiej ale pokój przede wszystkim. I po paru dniach, kiedy sprawa na Boży sposób się rozwiązała, słyszę z ust tego człowieka, nie pytając o to wcale – ale jaki pokój miałam w sercu, to nikt nie wie. Uśmiechnęłam się w duchu, Bogu podziękowałam za ten mały znak i do dziś dziękuję, nie tylko za to co wielkie ale właśnie za takie światełka co mi w modlitwie pomagają, a co inni pewnie po ludzku sobie wytłumaczyć próbują. Bóg wie, że jestem mała i że widać ciągle „raczkuję”, skoro cukierków smak nadal lubię. Ale przyjdzie czas i pora dla każdego z nas, kiedy dorośniemy, kiedy modlić się będziemy nie oczekując niczego wcale, ufając Temu, który stale słucha, że On sam najlepiej wie co i komu trzeba na tej niełatwej drodze do Nieba.

  74. Anioł27 pisze:

    Mi jeszcze tak od serca ksiądz nie podziękował, tylko z przemruzeniem oka patrzy na to dzieło. To ja sie podjęlam tego dzieła ,ale moze ksiądz wcale nie chciał aby ktos sie modlil za niego takie mam wrażenie.Ja i tak się niepoddam będę się do konca za niego modliła…..

    • Bywa i tak. Wiemy jednak, że mamy się za siebie modlić, a nie raz, nie dwa Pan wzywał do modlitwy za tych, od których zależy nasze zbawienie. Tak więc do dzieła 🙂 Tym większą ma wartość taka modlitwa, która napotyka na trudności.

    • Duszek pisze:

      Ja też modlę się za swojego księdza. Nie informowałam go o mojej adopcji chociaż znam go osobiście. Dostał już czas temu kartę adopcyjną, to wie kto za niego się modli, ale nie poruszamy tego tematu. Tak do końca nie wiem jak to powinno być też z tą anonimowością tej akcji, bo niejednokrotnie jesteśmy pewnym świadectwem życia modlitewnego w swojej parafii. Oczywiście nie chodzi mi o swoja chwałę, ale niejako propagujemy wówczas tę akcję. A jak czasami ksiądz którego adoptowałam sprawi mi przykrość to jeszcze bardziej motywuje mnie to do modlitwy. To dzieło duchowej adopcji nauczyło mnie systematyczności i odpowiedzialności w modlitwie. Zaryzykowałam i od razu podjęłam się adopcji na stałe i tego nie żałuję. Minął właśnie rok od adopcji i dziękuję Duchowi Św. za to że czasami przynagla mnie swoimi natchnieniami do tej codziennej modlitwy. widzę też owoce tej modlitwy w moim życiu. Myślę też, że nasi adoptowani księża również modlą się za nas. 🙂

      • A. pisze:

        Gratuluję i chylę czoło 🙂 – „A jak czasami ksiądz którego adoptowałam sprawi mi przykrość to jeszcze bardziej motywuje mnie to do modlitwy.”
        Obyśmy wszyscy zostali ogarnięci i umocnieni łaską wobec przeciwności, które muszą (niestety) przyjść któregoś dnia, tak żeby nikt nie uległ zniechęceniu i nie spasował w pół drogi.
        Obyśmy, też każdego dnia wzrastali w miłości Boga i bliźniego, zwłaszcza tego co nam po ludzku krzywdę wyrządza i cierpienie zadaje.
        „W pewnym dniu jedna z matek tak się na mnie nagniewała i tak mnie upokarzała, że już myślałam, że nie zniosę tego. – Mówi mi: Dziwaczko, histeryczko, wizjonerko, wynoś mi się z pokoju, niech nie znam siostry. Sypało się na głowę moją wszystko, co się dało. Kiedy przyszłam do celi, padłam na twarz przed krzyżem i spojrzałam na Jezusa, a nie mogłam już ani jednego słowa wymówić. A jednak taiłam się przed innymi i udawałam, jakoby nic nie zaszło pomiędzy nami. Szatan zawsze korzysta z takich chwil; zaczęły mi przychodzić myśli zniechęcenia:
        za wierność i szczerość – masz nagrodę.
        Jak można być szczerą, kiedy się jest tak nie zrozumianą. Jezu, Jezu, już nie mogę. Upadłam znowuż na ziemię pod tym ciężarem i pot wystąpił na mnie, i lęk jakiś zaczął mnie ogarniać. Nie mam się na kim wewnętrznie oprzeć. – Wtem usłyszałam głos w duszy: Nie lękaj się, Ja jestem z tobą. I jakieś dziwne światło oświeciło mój umysł, i poznałam, że nie powinnam się poddawać takim smutkom, i jakaś siła napełniła mnie, i wyszłam z celi z nową odwagą do cierpień.
        (…)
        W pewnej chwili prosił mnie jeden kapłan, żebym się pomodliła na jego intencję; obiecałam się pomodlić i poprosiłam o umartwienie. Kiedy otrzymałam pozwolenie na pewne umartwienie, uczułam w duszy pociąg taki, aby w dniu tym odstąpić wszystkie łaski, jakie dobroć Boża mnie przeznaczyła, dla tego kapłana, i prosiłam Pana Jezusa, ażeby raczył wszystkie cierpienia i utrapienia zewnętrzne i wewnętrzne, jakie w dniu tym miał ten kapłan cierpieć, aby Bóg raczył na mnie to dopuścić.
        Bóg przyjął w części to moje pragnienie i zaraz, nie wiadomo skąd, zaczęły wyrastać różne trudności i przeciwności do tego stopnia, że jedna z sióstr powiedziała głośno te słowa – że:
        Pan Jezus ma coś w tym, że wszyscy ćwiczą siostrę Faustynę.
        A fakty były podnoszone tak bezpodstawne, że jedne siostry to podnosiły, a drugie przeczyły temu, a ja w milczeniu ofiarowywałam się za tego kapłana. Jednak nie na tym koniec, doznałam cierpień wewnętrznych: najpierw ogarnęło mnie zniechęcenie i niechęć do sióstr, później jakaś niepewność zaczęła mnie męczyć, nie mogłam się skupić do modlitwy, głowę moją zaczęły zaprzątać różne sprawy. Kiedy zmęczona weszłam do kaplicy, jakiś dziwny ból ścisnął moją duszę i zaczęłam cicho płakać. – Wtem usłyszałam w duszy głos taki:
        – Córko Moja, czemuż płaczesz, przecież sama się ofiarowałaś na to cierpienie; wiedz, że jest to maleńka cząstka, co tyś przyjęła za duszę tę. On więcej jeszcze cierpi.
        – I zapytałam się Pana: Dlaczego tak z nim postępujesz?
        Odpowiedział mi Pan, że dla potrójnej korony, która mu jest przeznaczona:
        dziewictwa, kapłaństwa i męczeństwa.
        W tej chwili radość zapanowała w duszy mojej na widok tak wielkiej chwały, jaką otrzyma w niebie. W tej chwili zmówiłam Te Deum za tę szczególną łaskę Bożą, że się dowiedziałam, że Bóg tak postępuje z tymi, których ma mieć blisko siebie; a więc niczym są wszystkie cierpienia w porównaniu z tym, co nas czeka w niebie.” – św. Faustyna

      • M pisze:

        Te Deum Laudamus

        Ciebie Boga wysławiamy
        Tobie Panu wieczna Chwała
        Ciebie Ojca, niebios bramy
        Ciebie wielbi ziemia cała.

  75. .... pisze:

    Księże Rafale- nie potrzeba żadnych podziękowań, modlitwa ofiarowana z serca i ta najcichsza, to największy dar jaki możemy komuś ofiarować. Zostań z Panem Bogiem- znany „anioł”.

  76. Ks. Rafał Stochmal pisze:

    Dziękuję mojemu nieznanemu Aniołowi za duchową adopcję. Ks. Rafał Stochmal

  77. kasia k pisze:

    ja mam takie pytanie , dlaczego misjonarzy nie można adoptować na okres krótszy niż rok?

    • To reguła wprowadzona przez ojców oblatów, którzy są organizatorami „modlitw w intencji misjonarzy”. Niemniej w DDAK można i tak podjąć się adopcji misjonarza na okres krótszy. Wystarczy wysłać do nas maila, zamiast robić to za pośrednictwem formularza na stronie.

  78. Ania pisze:

    Przykre, że co wejdę na tą stronkę, to ktoś rezygnuje z adopcji stałej 😦 Jedyne wytłumaczenie tej sytuacji, to to , że to była decyzja nieprzemyślana , skoro ktoś się podejmuje modlitwy, a zaraz potem się z tego wycofuje. Smutne, ale co poradzić.

    • A. pisze:

      Smutne to prawda, ale jedyne wytłumaczenie zna Bóg!
      Może lepiej odważnie się przyznać, że nas coś przerosło, niż udawać że wszystko jest ok i zobowiązania nie wypełniać. Potrzebujemy modlitwy za siebie nawzajem, abyśmy zawsze dali się prowadzić Duchowi Św.
      Pozdrawiam wszystkich co mają „pod górkę”. Prośmy Niepokalaną o pomoc. Ona potrafi zaradzić wszelkim trudnościom.
      🙂
      Szczęść Boże!

  79. Z. pisze:

    Zachęcam i dołączam się do modlitwy za oczekujących kapłanów. Oby jak najszybciej doczekali się adopcji. Niech Was Pan błogosławi i strzeże!

  80. A. pisze:

    Bardzo dobra i potrzebna [obydwu stronom] inicjatywa. Jakby nie patrzeć – to nie tylko „pomoc” duchowa kapłanom, ale też dodatkowa motywacja do modlitwy dla nas samych. Często się zdarza, że nie mamy na nią czasu lub siły i odpuszczamy, a tu jesteśmy w pewnym sensie odpowiedzialni za daną komuś obietnicę więc zawsze jest też ten dodatkowy bodziec.
    Pozdrawiam i życzę żeby DDAK zataczało coraz szersze kręgi, tak by każdy kapłan w końcu otrzymał swojego duchowego opiekuna 🙂

    • A. pisze:

      Tak….
      i żeby żaden nie dezerterował w pół drogi, nawet jeśli Mu się „wydaje”, że do „zwycięstwa” tak daleko! 🙂
      Zdrada Judasza była bowiem największą raną w Sercu Jezusa. Oby zatem nikt nigdy jej już nie powielał. Najwyższemu chwała i dziękczynienie za każde powołanie.

  81. kasia pisze:

    Hmm bardzo podoba mi się ta akcja! Już wiem, jak podziękować księdzu, który zasial we mnie ziarno wiary i nadziei. Zmobilizowana nauczyłam się odmawiać różaniec:)

  82. Laudetur Iesus Christus!
    Nie jestem wprawdzie sierotą ani biologicznym (moja Mama dzięki dobremu Bogu przebywa na tym świecie i ma się dobrze) ani duchowym (Mater Ecclesia przygarnęła mnie we Chrzcie św. i chyba nie zamierza się wyrzec), ale dzieło uważam za cenne i potrzebne. Wszak zwłaszcza księdzu potrzeba modlitewnego wsparcia, a miło wiedzieć, że ktoś się do tego nawet oficjalnie zobowiązuje. Bóg zapłać!

    • anusia pisze:

      dzięki DDAK nauczyłam się regularnej modlitwy. A z tym zawsze miałam problem. Nie tylko „mój” kapłan ale przede wszystkim ja zbieram dobre owoce dzieła.

  83. Krystyna pisze:

    Obejmuje swoją modlitwą wszystkich Kapłanów oczekujących na adopcje…

  84. s. Łucja CSFN pisze:

    Piękna inicjatywa! To niezwykłe świadectwo, Sandro i tych, którzy Ci pomagają. W mojej modlitwie za adoptowanych przeze mnie kapłanów staram się pamiętać też o Was. Niech Ten, Który jest samym Dobrem wynagrodzi Wam ten trud. Pozdrawiam:)

  85. Asia pisze:

    Spojrzałam na listę oczekujących i … przeraziłam się liczbą rezygnacji z adpocji stałej. A wszyscy ci kapłani zostali zaadaptowani zaledwie w czerwcu…Więc może zanim ktoś podejmie się adopcji stałej, zastanowi się sto razy, czy temu podoła. Może lepiej adoptować okresowo, a potem przedłużać na jakiś czas adopcję? Ja dokonałam adopcji okresowej i wiem, że to słuszna decyzja, bo nie zostawię kapłana, poza tym jest to dla mnie taka próba, czy dam radę, bo nie mam pewności, czy dałabym radę na stałe. więc zachęcam, by ci, którzy myślą o stałej adpocji zastanowili się, czy dadzą napewno radę, by więcej takich sytuacji jak na tej liście nie było.

  86. Joanna pisze:

    Odwiedzających tę stronę chciałabym poprosić o krótką chociaż modlitwę w intencji księży oczekających na duchową adopcję – w ten sposób również możecie bardzo pomóc

  87. ANIA pisze:

    JA ADOPTOWAŁAM JUŻ KSIĘDZA,ALE BĘDĘ SIĘ MODLIĆ O ADOPCJĘ DLA WSZYSTKICH OCZEKUJĄCYCH.

  88. Ktoś pisze:

    Ja także obiecuję modlitwę za wszystkich oczekujących na adopcję kapłanów.Także za Tych z Pogotowia Duchowego.Z modlitwą 🙂

  89. Adelajda pisze:

    Oczekujący Kapłani,dopóki nie dostaniecie przyjaciół modlących się za Was obiecuję modlitwę
    codzienną do wszystkich Świętych,litanię loretańską ,modlitwę do Anioła Stróża i koronkę do Miłosierdzia.Adelajda

  90. Janina Ewa Wojcik pisze:

    zachęcam tych, którzy wycofują się z postanowień modlitwy za wybranego kapłana, aby nie rezygnowali tylko dlatego, że ofiarowali jakąś modlitwę i trudno ją każdego dnia odmówić.
    Modlitwą jest dobrze przeżyty dzień ofiarowany w tej intencji. Bóg zna nasze wysiłki, ważne jest wzbudzenie intencji i pamięć o tym Kapłanie. Jestem na Mszy ofiaruję adoptowanych,odmawiam koronkę różaniec i tak ja polecam Bogu Kapłanów a On pomaga mi napominając mnie w duchu. „Zrzuć swą troskę na Pana a On cię podtrzyma”… trzeba tylko być o tym przekonanym bo tak właśnie jest.Wierzcie mi, Bóg swą hojnością nie da się przewyższyć. Za tego Duchownego będzie przy Tobie w trudnych i radosnych chwilach życia.

    • Zofia pisze:

      Anioł Stróż nasz i adoptowanego kapłana rzeczywiście mogą nam pomagać w realizacji ddak, zatem prośmy ich o to przypominanie. W intencji kapłana możemy ofiarować także nasze prace i cierpienie. Polecam modlitwę „nieustanną” czyli ofiarowywanie Bogu czynności i codziennych obowiązków, prac w danej intencji. Warto modlić się w czasie wykonywania prac domowych czy w drodze do szkoły, pracy, na zakupy – nie marnujemy wówczas czasu na jakieś zbędne myśli i rozproszenia.

  91. Asia pisze:

    Mam taką małą sugestię. Jakiś czas temu tak przeglądałam sobie księgę adoptowanych kapłanów. No i rzucił mi się przypadek księdza, który był adoptowany na okres dwóch miesięcy. Termin adopcji już minął i nie ma żadnej adnotacji, czy ktoś dalej modli się za niego. Może jeżeli nikt za takiego kapłana nie zgłosił chęci dalszej modlitwy, to może nalezy go umieścić na listę oczekujących, aby ktoś dalej się za niego modlił?

    • Początkowo tak robiłyśmy, jednakże przy tej ilości – kończących się w każdym miesiącu dziesiątek adopcji, nie jesteśmy w stanie wszystkich wpisywać na listę. Ponadto kapłani sami zgłaszający się do nas, mieliby znacznie mniejsze szanse na adopcję przy długiej liście, obejmującej kilkadziesiąt nazwisk. Jedyne co możemy zrobić, to zachęcać do przedłużania adopcji.

      • antonina pisze:

        albo jeśli dany kapłan chciałby aby w ktoś opiekował się nim duchowo w dalszym okresie czasu, może sam zwrócić się z taką prośbą, wysyłając swoje zgłoszenie

  92. Ewa pisze:

    Ojcze Mirosławie – Dziękuję..Zawsze pamiętam i nigdy nie zrezygnuje.

  93. Mirosław pisze:

    Droga Ewo! Z głębi mojego serca pragnę Ci podziękować za adopcję i dar modlitwy i tak wielkie zobowiązanie. Niech Pan Ci wynagrodzi za dobre serce. Modlitwa wstawiennicza jest potrzebna kapłanowi jak powietrze, aby mógł owocnie przeżywać kapłaństwo i dobrze służyć ludziom. Ja także obiecuję Ci moją modlitwę i pamięć podczas Eucharystii.
    Niech Chrystus Zmartwychwstały zawsze obdarza Cię swoimi łaskami.

  94. Ewa pisze:

    Ojcze Mirosławie już od dziś za Ciebie się modlę.Będę wstawiała się do Naszego Najlepszego Ojca w niebie za Tobą codziennie do końca mojego życia. Obiecuję..Adoptuje Cię na stałe.{O.Mirosław Jaremczuk } Pozdrawiam.Ewa.

    • Mirosława pisze:

      Modlę się za Kapłanów za tych, których znam, których poznałam w swoim życiu i myślę o Nich życzliwie, również mam w stałej adopcji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s