Lista oczekujących

Kapłani, którzy wyrażają chęć bycia „adoptowanym”, mogą wysyłać swoje zgłoszenia na maila lub zostawić komentarz w tej zakładce. Wystarczy podać imię, nazwisko oraz diecezję. Po objęciu  modlitwą, zostaniecie o tym poinformowani ( o ile zostawicie jakiś namiar!). Możecie też podrzucić zdjęcie – obraz zawsze przemawia bardziej 🙂

Ci, którzy chcą podjąć adopcję za niżej wymienionych kapłanów, proszeni są o wysłanie maila na adres: sandra.kwiecien.ddak@gmail.com .

*

Kapłani są uszeregowani według daty zgłoszenia. Numer pierwszy oznacza najdłużej oczekującego kapłana.


  1. ks. Sztandera Tomasz- adopcja stała od 29 VI 2012 roku (rezygnacja z adopcji – prośba o przejęcie)
Reklamy
Komentarze
  1. Ks. Krzysztof Hawro pisze:

    Proszę o modlitwę w mojej intencji.

    • Krystyna pisze:

      Od dziś, pierwszy czwartek miesiąca, a więc modlimy się za księży, zaczynam adopcję księdza. Będzie ksiądz jednym z dziesięciu księży, za których codziennie modlę się.
      Z Panem Bogiem.

  2. jedliczanin pisze:

    Dajcie tym księżom spokój ,jako młodzi po maturach poszli na księży,czasem pod presją rodziny,szczególnie matek,za młodzi na podejmowanie takich decyzji,teraz nie jeden jako 40 tek ,nie wytrzymuje,to samotność,bez miłości,bez drugiej połowy,wcześniej czy później każdy spotka ja na swej drodze i będzie wlepiac oczy ,to męka ,tej poniewierki w samotności Jezus nie wymyślił ani nakazu posłuszeństwa więc kto? Patrzę na tych kleryków i żal życia,z czasem myślę że rozumieją,ten który ma odwagę wystąpi, jeszcze życie ułoży, i przeżyje je z kimś,a matka niech zrozumie że syn chcę być szczęśliwy. Współczuję i życzę odwagi ,wszyscy których znam mają takie sam o zdanie,a wy tu zaraz mnie zjecie

    • .* pisze:

      Mam cichutką nadzieję, że modlitwa pomoże, jeśli to jest w woli Pana. Choć czasem jest bardzo ciężko, nawet się modlić.

    • Jolanta pisze:

      Jeszcze tak słabej i nieprzemyślanej wypowiedzi na tej stronie nie spotkałam. Na początku myślałam, że pomyliłam strony, jednak doszłam do wniosku, że to Pan pomylił. Wszystkie biedy można przeżyć, ale mizerię umysłową, jak wyżej, chyba najtrudniej. Pozdrawiam.

    • Małgosia pisze:

      Nikt Cię nie zje, każdy ma prawo mieć własne zdanie. Kapłaństwo to wielki dar, dla którego warto poświęcić nawet ludzką miłość, ale nie wszystkim dane jest to zrozumieć.

      • Joanna pisze:

        To,że za jakiegoś kapłana się modlimy nie oznacza,że ma jakieś poważne problemy. Kapłani potrzebują naszej modlitwy bo z ludzi są wzięci i do ludzi posłani. A to, że pamiętamy o Nich w swojej modlitwie to powinno Ich utwierdzać w powołaniu i dodawać sił, więc nie oceniajmy….

    • Magdalena pisze:

      Kapłaństwo i Małżeństwo to Sakramenty Święte. Najczęściej przyjmowane w młodym wieku, z sercem pełnym miłości. I tak naprawdę od naszej wiary zależy czy wytrwamy w tych Sakramentach, czy na co dzień będziemy czerpać ze skarbnicy Bożego Słowa bo wszystko jest w Piśmie Świętym. To, w którym Sakramencie kobieta czy meżczyzna chcą wzrastać zależy od nich, ale wybór jest tylko jeden na całe życie, Małżeństwo jest nierozerwalne.

      „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”.

  3. Małgosia pisze:

    Tyle rezygnacji z adopcji stałych, niektóre po kilku miesiącach ;-( Co się dzieje?

  4. anna pisze:

    prosze o modlitwe za KS.ZYGMUNTA CHROMINSKIEGO-wloclawska

  5. ktoś pisze:

    Proszę o modlitwę za ks. Romana Karpowicza, diecezja zamojsko- lubaczowska.
    Bóg zapłać

  6. Mari pisze:

    I ja bardzo proszę o adopcję nw. Kapłanów z Instytutu Dobrego Pasterza posługujących w Polsce:
    Ks. Grzegorz Śniadoch
    Ks. Leszek Królikowski
    Ks. Karol Załęski
    Ks. Mateusz Markiewicz
    Ks. Wojciech Pobudkowski
    Ks. Michał Świętek
    http://instytutdobregopasterza.pl/

  7. JAnka pisze:

    Bardzo proszę o adopcję ks. Sławomira Arseniuka z diecezji siedleckiej

  8. Wojtek pisze:

    Proszę o modlitwę za ks. Bogdana Kalinowskiego oraz ks. proboszcza Andrzeja Głosa – diecezja lubelska 🙂
    Dziękuję

  9. Ks. Łukasz Michaluk pisze:

    Ks. Łukasz Michaluk – diecezja siedlecka.

  10. Kasia pisze:

    Witam. Chciałabym poprosić o modlitwę za ks. Sławomira Deręgowskiego. Jest on moim proboszczem i jest wspaniałym człowiekiem. Z chęcią bym to adoptowała, ale mam już jedną adopcję stałą i na tą chwilę byłoby to za dużo (ale wiadomo, że zawsze się za niego pomodlę 😊)

  11. Jan Bert pisze:

    Proszę o modlitwę w intencji ks. Piotra Rymuzy, duszpasterza akademickiego z Warszawy. Dziękuję!

  12. Darek pisze:

    Witam będę się modlił z ks Rafala

  13. Mach pisze:

    Chce wyrazić chęć modlitwy za kapłana pozdrawiam

  14. K pisze:

    Proszę o modlitwę za ks. Rafała, bardzo się pogubił i jest bliski odejścia z kapłaństwa. Z góry dziękuję

  15. Ewa pisze:

    Proszę o modlitwę w intencji O. Franciszka Boka

  16. Małgorzata pisze:

    „BIORE „suspendowanych.

  17. Sara pisze:

    Aż przykro patrzeć,że tylu kapłanów suspendowanych.Zaraz wypiszę ich imiona i będę się za nich modlić.

    • Jolanta pellowska pisze:

      Ostatnio doznałam olbrzymiej łaski. Suspendowany ksiądz, za którego się modliłam, wrócił do kapłaństwa. Chwała Panu!

  18. beata pisze:

    prosze o modlitwe za ks.Jacka Borowskiego bardzo sie pogibił

  19. Ksiądz Piotr pisze:

    Wysłałem zgłoszenie dwóch księży Piotr antoniuka i Przemysława Antoniuka nie ma żadnego odzewu ksiądz Piotr

  20. anonim pisze:

    Witam, gdy tak patrzę na rezygnację z adopcji stałych to przykre, ze tak szybko sie poddajemy, dlaczego ta rezygnacja przecież tu nie chodzi o codzienny różaniec czy czasochłonne nowenny ,w trudnych dla nas chwilach wystarczy wspomnieć naszego kaplana przy codziennej modlitwie liczy się intencja a nie ilość.Ja za mojego kaplana modliłam się parę lat zanim zdecydowałam się na adopcje stała , długo myślałam prosiłam Boga o natchnienie w tej decyzji i w końcu przeszłam na modlitwę stała , mam nadzieję, że wytrwam raz będzie lepiej raz gorzej ale ważne zeby się nie poddawać. Pozdrawiam i życzę wytrwałości 😉

  21. Anusia pisze:

    20 lat w samotności to bardzo długo… to zakonu albo się idzie albo nie moim zdaniem nie można żałować czegoś czego się nie zrobiło kiedyś w przeszłości do końca życia bo takie myśli zatruwają tylko twoje obecne terażniejsze życie tu i teraz …jak wybrało sie jakąś droge kiedys – to trzeba być jej teraz wiernym teraz i do końca ..

    • Marysia pisze:

      Wydaje mi się, że ten komentarz tyczy się do mnie. – ,,20 lat w samotności to bardzo długo…” Ja nie czuję się samotna. Mam córki, długi czas miałam obojga rodziców, mam rodzeństwo, innych najbliższych; poza tym żyję przy Panu Bogu, Panu Jezusie, Matce Bożej. Żyje wśród ludzi. Żyję bez męża, bez mężczyzny ale przecież to nie znaczy, że w samotności.
      Pójście do zakonu – to może właśnie to była moja droga życiowa, moje powołanie. Kiedy myślałam o tym będąc nastolatką powinnam modlić się i prosić Pana Boga o właściwe rozeznanie, a nie… Ale to tylko ja wiem co się wtedy wydarzyło, i oczywiście sam Pan Bóg. Poza tym wychodząc za mąż, zawierzając temu człowiekowi chciałam mieć męża, dzieci i szczęśliwa rodzinę. Nie miałam pojęcia, iż przyszłemu mężowi, jego matce chodzi wyłącznie o dobra materialne, polepszenie swojej sytuacji, etc. Nie można oceniać człowieka, nie tak łatwo jest dawać komuś dobre rady, zwłaszcza jak się go nie zna. W internecie kiedyś spotkałam taką siostrę zakonna, dziś jest już starszą osobą. Nie pamiętam jej nazwiska. Wiele lat była na misjach w Indiach. Jest niewysoka, szczupła, pełna sił i energii. Patrzyłam na nią, słuchałam tego co mówi i myślałam – niejeden młody człowiek nie ma tyle energii co ta siostra. Siostra miała 43 lata kiedy wstąpiła do zakonu. A np. przypadek Św. Rity, która zanim wstąpiła do zakonu była żoną i matką. Przecież wiele jest takich przykładów jak tej świętej.
      Łatwo powiedzieć i napisać 😦 – ,,…jak wybrało się jakąś drogę kiedyś – to trzeba być jej teraz wiernym teraz i do końca…” Niezwykle ciężko jest być wiernym temu, że wychodząc za mąż liczyłam na zbudowanie szczęśliwego domu, szczęśliwej rodziny, a nie miałam pojęcia o tym, że wychodząc za tego człowieka, wychodzę za niego razem z jego matką; nie miałam pojęcia, że niebawem zgotują mi ciężki proces rozwodowy i np. że były mąż nie będzie utrzymywał kontaktów z dziećmi, bo będą mu zbędne, a on z mamą będzie ganiał za innymi kobietami, etc.
      Mam głęboką nadzieję, że Pani jest szczęśliwa. Tego szczęścia i Bożego błogosławieństwa Pani i wszystkim życzę 🙂
      Dziś wiem: życie uczy pokory, i zawsze najłatwiej jest coś powiedzieć vel napisać, najtrudniej to
      jest to przeżyć i przejść przez to samemu osobiście.

      • gosc pisze:

        Marysiu, jestem ci wdzięczna, że napisałaś prawdę taką z serca. Myślę, że to jest bardzo ważne pokazywanie ludziom, zwłaszcza katolikom, którzy daleko są od prawdziwej relacji z Bogiem, uważając, że wystarczy trzymać się litery prawa niezależnie od wszystkiego bo to też jest pycha i to wielka, a na tym zły duch bazuje. Warto mieć swojego kierownika duchowego, który bardzo pomaga czy wskazuje właściwą drogę. Na twoim miejscu, w związku z tym, że zamiar męża był niewłaściwy już przed zawarciem sakramentu małżeństwa, i nie był dotrzymany warunek „odejdziesz od ojca swego i matki swojej” – dopatrywałabym się jego nieważności, oczywiście pod warunkiem, że tak dyktuje ci serce. Zwłaszcza teraz, gdy papież Franciszek tak dużo o tym mówi, i dużo w tym kierunku robi.

      • Ostrożnie o dopatrywaniu się nieważności. I ostrożnie z tym, co „dyktuje serce”. Kanon 1095 nn.3 jasno mówi, o przyczynach natury psychicznej, z których powodu nie jest się zdolnym do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich, ale czym innym jest przyczyna typu psychopatia, a czym innym byciem mamisynkiem i kobieciarzem. Trudności i nieszczęśliwe małżeństwo nie sugerują od razu nieważności sakramentu. Odsyłam do artykułu abp Zenona Grocholewskiego: „Sakrament małżeństwa: fundament teologiczny prawodawstwa kościelnego”: <<Mając na uwadze powyższe uściślenia, trzeba stwierdzić, że nie czynią człowieka niezdolnym do zawarcia i realizowania małżeństwa:
        – braki psychiczne i lekkie psychopatologie, które powodują trudności we współżyciu małżeńskim, czynią je trudnym i stwarzają napięcia, w związku
        z czym wymagają zaangażowania, wysiłku, wyrzeczeń, ofiar i odwoływania się do środków naturalnych czy nadprzyrodzonych, by urzeczywistnić małżeństwo;
        – ani ograniczenia doświadczane przez osoby z powodu oddziaływania podświadomości w zwyczajnym życiu psychicznym, które to ograniczenia jednak nie pozbawiają człowieka rzeczywistej wolności dążenia do wybranego celu;
        – ani tym mniej braki w zakresie porządku moralnego, które czasami mogą czynić życie małżeńskie prawdziwą udręką.
        Człowiek powołany do miłości, jest istotnie powołany do tego, by przezwyciężyć trudności i zaakceptować, w realizacji swego powołania, nieuniknione ograniczenia i ciężar życia, także życia małżeńskiego. Toteż, nie może być uważanie za nieważne małżeństwo trudne lub nieszczęśliwe."

        To są sprawy bardzo delikatne, dlatego pozwalam sobie na to sprostowanie, by nie wprowadzać kogoś w błąd. Oczywiście, szczegóły nie są na tyle znane, by móc w pełni się wypowiedzieć, ale stwierdzenie nieważności małżeństwa to domniemanie bardzo dużego kalibru. W razie czego, można podpytać o to spowiednika.

  22. Anna pisze:

    Ja kilka lat temu adoptowałam już dwóch kapłanów, teraz trzeciego. Jednego z powodu, iż go bardzo nie lubiłam i pałałam do niego głęboką niechęcią, a po jego zaadoptowaniu Bóg mi dał miłość prawdziwą braterską do tego kapłana i zaświadczam, że Duch Święty mi na własne oczy pokazał jak odmieniał jego serce. Natomiast drugą adopcję stałą podjęłam za kapłana do którego zły duch dawał mi już wcześniej na długo przed adopcją początkowe oznaki takiego złej pożądliwości serca. Ja się wtedy bardzo tego przestraszyłam i obwiniałam i z tego też powodu postanowiłam trwać na modlitwie całe życie za niego. Efekt? Złe pożądliwości serca u kapłana jak i u mnie prysnęły jak bańka mydlana, a trwam już kilka lat na modlitwie. Kapłan bardzo ładnie się rozwija i mam z nim taką Bożą nić porozumienia i miłości. To co otrzymałam i otrzymuję nadal za trwanie na modlitwie znacznie przewyższyło moje oczekiwania. Dlatego nie boję się podjąć kolejnych modlitw bo już wiem, że Bóg powołał mnie do szczególnej miłości i to jest właśnie DDAK. Chwała Panu!

  23. Liliana pisze:

    Podejmując decyzję o modlitwie za kapłana najlepiej opierać się na wierze a nie na uczuciach, emocjach. Tu zły ma pole do popisu. Psuje relacje, tworzy złudne uczucia miłości albo niechęci etc. Najlepiej też modlić się anonimowo w skrytosci ofiarować wszystko Panu Jezusowi. I nie dla własnej chwały i dobrego samopoczucia.

  24. anka pisze:

    Miłłość to decyzja serca i wierność, nie emocje i żal, kiedy na tę wierność postanowieniu kogoś nie stać. Myślę,że decyzję o adopcji trzeba podejmować z roztropnością. Z własnego doświadczenia wiem,ze lepiej jest początkowo, na rok lub kilka, a potem przedłużyć niż potem rezygnować. trudności zawsze będą, demon się „wścieka” na tych, którzy modlą się wiernie za kapłanów, psuje relację, wszystko będzie robić,żeby do tego zniechęcić – wiem coś na ten temat- ale mając tego świadomość trzeba po prostu trwać pomimo wszystko i to przynosi czasami większe jeszcze owoce. co nie kosztuje to nie ma wartości!

    • Cichy aniol pisze:

      Z tym psuciem relacji to trafiłaś w sedno. Szatan będzie robił wszystko by nas zniechęcić. Mój „podopieczny” co prawda przebywa aż w Krakowie, więc nie widujemy się. Pewnego dnia poprosił by już się z nim nie kontaktować więcej, nie podając powodu dlaczego. Trudno tak trwać w modlitwie, kiedy czuje się smutek i żal. Wiem, że to wytrwanie podoba się Bogu i nie jest tylko moim dziełem. Dobrze, że adopcja jest anonimowa. Była pokusa by napisać i porzucić opiekę, lecz przyszła decyzja, iż mimo wszystko będę cichym towarzyszem jak u Tobiasza.
      Módlmy się też, za tych którzy adoptują kapłanów, by wygrali w modlitwie.

      • Marysia pisze:

        Bardzo ładnie napisała Liliana 27.II.2016r. Pięknie pisze – Cichy anioł.
        Codziennie modlę się m. in. za Panią Sandrę, za DDAK, za tych którzy Jej pomagają, za tych którzy adoptowali, za adoptowanych i tych którzy czekają ba adopcję. Codziennie też modlę się za wszystkich ks. siostry i braci zakonnych, za misjonarzy, za Papieży: Franciszka I BenedyktaXVI. Kiedy byłam jeszcze w LO, to była II połowa lat 80tych, myślałam o pójściu do zakonu (mój jedyny, trochę młodszy brat długie lata mówił, że będzie księdzem, ale jednak nim nie został). Dziś mam przeszło 40 lat, na koniec tego mies. mija 20 lat jak mój mąż porzucił mnie i nasze dwie małe córeczki. Odszedł do swojej matki. Najpierw obiecał, że wróci, a potem zażądał rozwodu, który po 5 latach wbrew mojej woli i zgodzie otrzymał. Z córkami nigdy nie utrzymywał kontaktu, chociaż nie mieszka aż tak bardzo daleko. Byłam dziś w kościele. Jest 13 maj, było Nabożeństw Majowe i Nabożeństwo Fatimskie. Była też nasza jedyna siostra zakonna pochodząca z mojej parafii. Dziś po raz pierwszy poczułam, że tak bardzo żałuje, że nie poszłam do zakonu. Po wszystkich przejściach i przeżyciach (bardzo przeżyłam proces rozwodowy) od wielu lat choruję na depresję. Córki mam na uczelniach, w moim mieście woj. Relacje mamy takie sobie. Były one wspaniałymi, mądrymi dziećmi, i wspaniałymi bardzo młodymi nastolatkami (Bywało, że wzbudzały podziw swą dojrzałością, dorosłością, rozwagą) Takich dzieci wszystkim życzę. Jeździły na Oazy, rekolekcje, DW, PJ, śpiewały w czwórce dziewcząt podczas peregrynacji Krzyża i Ikony przed ŚDM, w naszej parafii etc. A potem się pozmieniało. Raczej ,,skosztowały” wielkiego świata. Być może dojdą jeszcze do dojrzałości i tej życiowej mądrości. Wiem, że w zakonie nie byłoby tylko pięknie, wspaniale, cudownie, lekko, łatwo i przyjemnie. Byłoby tak jak to jest w życiu, i ciężko, i trudno, i ,,pod górkę”, ale… Nie raz sobie myślę – miłość, przywiązanie do Pana Jezusa, to tęsknota której nie nasyci świat, i Najdroższa Przyjaźń.
        To prawda co pisze Cichy anioł – Trudno tak trwać w modlitwie, kiedy czuje się smutek i żal.
        Ja codziennie modlę się i za moje córki, i za tych którzy mnie skrzywdzili. Miałam taki przypadek, iż jeden z ks. wikariuszy który był w parafii (przez to, że brat miał zostać ks. znaliśmy dużo ks. ,,kiedyś obracaliśmy się w tym świecie”), wspierał mnie dobrym słowem na spowiedziach i na rozmowach, w bardzo trudnym dla mnie czasie. Ale bywało, że mieliśmy też odmienne zdania. Raz poczułam się taka dotknięta, nawet już nie pamiętam dokładnie o co chodziło. Pamiętam tylko, że napisałam ks. iż modlę się za niego i dalej będę się modliła, i że może ta modlitwa ,,która boli” milsza jest Chrystusowi. Po dziś dzień modlę się za tego ks. Mam go w duchowej adopcji, razem z kilkoma innymi ks. od 2011r.
        Pani Sandrze, całemu Dziełu, wszystkim którzy jesteśmy, i którzy kiedykolwiek byli, z nim związani
        sił i wytrwałości życzę; niech nam Pan Bóg błogosławi i obdarza nas Swoimi łaskami.

      • Sabina M.(op) pisze:

        „Pewnego dnia [ksiądz] poprosił by już się z nim nie kontaktować więcej, nie podając powodu dlaczego.”
        Cichy aniołku, popatrz na tę sytuację szukając w niej dobra. To może świadczyć o jego poważnym podejściu do życia, do własnego powołania i do Ciebie. Czasem jest tak, że dla jednej osoby to jest niewinna relacja, kierownictwo duchowe, przyjaźń itd., a ta druga osoba stwierdza, że czuje się w tej sytuacji nieswojo. Np. odnosi wrażenie, że się zakochała, albo ktoś z otoczenia zaczyna myśleć, że to nie jest taka zwykłą znajomość ksiądz-kobieta. Wtedy kontynuowanie relacji źle rokuje i lepiej ją zerwać.
        Poproś Pana o dar miłości, która wychodzi ponad smutek, żal i zniechęcenie. +

  25. Zofia pisze:

    Smutne to, że tylu kapłanów,pozostało pozbawionych modlitwy, jak ufam przez wiernych kościoła Chrystusowego. A najważniejsze jest TE3, a z tego miłość jest najważniejsza . MIŁOŚĆ TO WIERNOŚĆ,NAWET WTEDY, GDY WSZYSTKO ODCIĄGA OD DANEGO SŁOWA!!!.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s