Posts Tagged ‘ddak’

Pomóż nam

Posted: 20 marca 2017 by Sandra Kwiecień in ddak, modlitwa
Tagi: ,

Pomóżcie nam.

Akcja duchowa ma to do siebie, że walczy się na frontach widzialnych i niewidzialnych. Czasem są to przeszkody materialne, czasem finansowe, a czasem – jak obecnie – duchowe.

Wierzymy, że modlitwa jest najsilniejszą możliwością naszego działania.

Dlatego prosimy Was rozpaczliwie o modlitwę w naszej intencji – zarówno poszczególnych członków, jak i naszego opiekuna oraz całej inicjatywy. Jesteśmy pod tym względem w ogromnej potrzebie.

Jeśli ktokolwiek z Was zna kogoś, kto ma przy okazji „miejsce” na dodatkową intencję – przekażcie naszą prośbę. To apel „wszystkie ręce na pokład”. Prosimy, by każdy do kogo dotrze ta prośba, odmówił choć krótką modlitwę za to Dzieło i jej członków. A jeśli jest taka możliwość – by przekazać tę intencję innym.

Potrzebujemy Bożego wsparcia. Ogromnego.

Pomóżcie.

2016 rok za nami

Posted: 1 stycznia 2017 by Sandra Kwiecień in ddak
Tagi:

New Year 2016

Przetrwaliśmy kolejny rok. I zaczynamy następny!

W 2016 roku podjęto 1646 modlitewnych zobowiązań.

  • od początku akcji, adoptowano łącznie: 8187 księży
  • obecnie opieką modlitewną otoczonych jest: 5003 kapłanów
  • liczba trwających adopcji: 6729

Stronę wyświetlono 295 413, co łącznie daje nam 2 267  000 wyświetleń od początku akcji!

Bez reklamy, szumu w mediach i kampanii reklamowych. Widać z Bożą pomocą niczego nie trzeba, poza modlitwą. Czy macie więc jeszcze jakieś wątpliwości, że modlitwa niczego nie zmienia? 🙂 W naszym przypadku całe istnienie DDAK bazuje tylko na tym 🙂

Dzięki Wam wszystkim za Waszą obecność, Wasz trud i poświęcenie!

Rozejrzyjmy się po swoich parafiach. Kogo z duszpasterzy nie ma jeszcze Księdze Adoptowanych Kapłanów? Może warto przygarnąć któregoś, choćby na miesiąc, dwa lub rok?

Nie ustawajmy w modlitwie!

Nie wszystko co ma nazwę DDAK, jest naszym dziełem

Posted: 6 grudnia 2016 by Sandra Kwiecień in ddak, ogłoszenie
Tagi: ,

logo-ddak

Wsparcie i entuzjazm, jakie okazują nam Czytelnicy i Uczestnicy zawsze bardzo nas cieszą. Ta radość i zaangażowanie w misję wspierania Kościoła przejawiają się w różny sposób. Jest wiele inicjatyw: w parafiach, przy rozdawaniu ulotek i rozwieszania plakatów; pisanie artykułów w lokalnych parafialnych gazetkach, a także – ponieważ DDAK swoją działalność głównie umiejscawia w internecie – poprzez różne wydarzenia organizowane w mediach społecznościowych.

Nazwa „Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów” nie jest nazwą zastrzeżoną. Używa jej wiele wspólnot i grup, zwłaszcza pod opieką zakonnic i zakonników, które jeszcze przed czasami Facebooka i internetu, zakładały tego typu inicjatywy pod podobnym lub nawet takim samym szyldem. Co prawda, tego ja – jako autor i pomysłodawca tej strony – nawet nie wiedziałam i prawdopodobnie pod wpływem impulsu, nieświadomej jakiejś informacji lub po prostu pod natchnieniem, także użyłam podobnej nazwy.

Z uwagi jednak na zasięg akcji oraz ilość Uczestników i kapłanów, miały miejsce bardzo liczne próby wywierania wpływu na naszą inicjatywę, dlatego też jesteśmy wyjątkowo ostrożni, jeśli chodzi o publikowanie czegokolwiek i organizowanie czegokolwiek. Stąd też nasza decyzja, że poza tą stroną internetową oraz poza oficjalnym profilem na Facebooku, który jest pokazywany na naszej stronie – nie firmujemy niczego innego. Ostatnio patronujemy pewnym przedsięwzięciom, lecz wówczas zawiera ono nasze oficjalne logo i zawsze można zapytać, czy zostało ono użyte za naszą zgodą. Jest właściwie tylko jedna taka rzecz, o której będzie w kolejnej notce. Innymi słowy: jeżeli cokolwiek organizujemy, to informacja o tym jest publikowana na naszym profilu i na stronie internetowej. Brak takiej informacji oznacza, że dana rzecz nie ma z nami nic wspólnego.

Nie wszystko co nazywa się „Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów” jest naszym dziełem. Sprawa kapłanów i ich posługi jest na tyle szalenie delikatna, że z dużą dozą ostrożności podchodzimy do tych tworów/grup/wydarzeń tworzonych przez Uczestników. DDAK unika wszelkiego opiniowania, podawania za wzór konkretnych kapłanów (poza błogosławionymi i świętymi) lub potępiania ich. Zajmujemy się modlitwą, nie rankingiem lubianych/znienawidzonych kapłanów. Nie kłócimy się także o ryty, „prawidłowe” Msze święte, nie dyskutujemy na tego typu tematy w ogóle. Mamy jednoczyć, nie dzielić. Ponieważ bardzo łatwo przekroczyć tę cienką granicę, musimy od czasu do czasu odcinać się od pewnych internetowych wydarzeń, które – z całą pewnością z dobrą intencją – są zakładane w mediach społecznościowych. Jeśli dana osoba zakłada coś w naszym imieniu, to nie mamy żadnej gwarancji co do treści, które będą publikowane oraz tego, jak to wpłynie na reputację akcji.

Cieszy nas Wasz zapał. Organizowanie wydarzeń i zachęcanie ludzi do modlitwy jest zawsze wspaniałym pomysłem. Jeśli to jednak możliwe, to starajcie się nadać swoim inicjatywom nazwy zgodne z Waszymi ideami, starając się, by nie powielać pewnych nazw, by nie wprowadzać zamętu wśród Czytelników. Rodzi to wówczas niepotrzebne porozumienia. Nazwa do nas nie należy, lecz warto, by nikt nie był wprowadzany w błąd co do tego, w jakiej akcji uczestniczy i przez kogo ona jest prowadzona.

Szóste urodziny

Posted: 2 lipca 2016 by Sandra Kwiecień in ddak
Tagi: ,

happy-birthday-images-wallpaper

Działamy nieprzerwanie od sześciu lat. Od pracy w DDAK nie mieliśmy ani jednego dnia wolnego – nawet podczas sesji egzaminacyjnych, choroby czy innych, trudnych sytuacji – zwalnialiśmy, ale nigdy nie przestawaliśmy pracować. Od początku akcji modlitwą objęto ponad 7800 różnych kapłanów, a obecnie codziennie jest omadlanych ponad 4800 księży. Stronę wyświetlono ponad 2,1 mln razy i nie zanotowaliśmy nawet jednego dnia, by nie było choć jednego zgłoszenia dotyczącego adopcji kapłana. Nawet jednego! A przecież nigdy nie mieliśmy funduszy na szeroko zakrojone działania marketingowe. Jest tylko jedno wytłumaczenie – Duch Święty!

Za wszystkich, którzy modlą się za kapłanów – dzięki Ci, Panie.

Za wszystkich, którzy wspierają tę akcję – dzięki Ci, Panie.

Za wszystkich, którzy pracują w DDAK – dzięki Ci, Panie.

Za wszystkich księży – dzięki Ci, Panie.

Dla każdego wirtualny kawałek urodzinowego torta 🙂

slice-of-birthday-cake-relish-1

Msza Święta w intencji darczyńców

Posted: 7 maja 2016 by Sandra Kwiecień in ddak, modlitwa
Tagi: ,

Mam bardzo długą listę osób, które pomagały nam na przestrzeni niemal sześciu lat istnienia tej akcji. Jest wiele osób, których nie potrafię namierzyć. Takie, które przelewają nam jakieś pieniążki, ale nie pamiętam ich adresu mailowego i nie potrafię jakoś do nich napisać i powiedzieć: dziękuję. Albo tacy, którzy wysyłają znaczki, ale czasem zapomnę napisać maila, albo myślę, że napisałam, ale jednak nie wysłałam, bo gdzieś to się zgubiło w natłoku innych spraw. Z samego DDAK mam ponad 40 000 wiadomości i można czasem poczuć, że szuka się igły w stogu siana.

Pamiętam pierwszą osobę, która finansowo pomogła akcji.  To był kwiecień, 2011 rok. Pani Elżbieta zwróciła uwagę na napis „wyślę Karty – gdy na nie zarobię”. Nie prosiłam o pieniądze, bo nie chciałam, by ktoś pomyślał, że je wyłudzam – do tej pory prosiłam tylko o znaczki. Podałam jej adres i… przyjechała do mnie do domu. Dała wówczas akcji dużą dla mnie kwotę. Nigdy nie zapomnę wrażenia, jakie na mnie zrobiła. Okazała tyle zaufania, otwartości, poświecenia. Jeśli to Pani czyta, chciałabym, żeby Pani wiedziała, że pamiętam i często wracam myślami do tego momentu.

Wszystkich, na przestrzeni lat, spisywałam do osobnego zeszytu. Pomyślałam, że nie wpiszę tego do dokumentu na komputerze. Wezmę pióro i zapiszę na kartce, utrwalając sobie w głowie Wasze imiona i nazwiska. Czasem tylko imiona, bo nic więcej nie miałam. To trochę sentymentalne i może śmieszne, ale dla mnie w ten sposób miało to większa wartość. Internet i komputer często sprawiają, że ludzie i ich sprawy stają się dla nas mniej istotne. Wszystko jest spłaszczone, bo nie widzimy drugiej osoby i jej reakcji. I dlatego chciałam to spisać własną ręką.

Wszystkich.

I tych, którzy ofiarowują pieniądze, i tych, którzy przysłali znaczki. I tych, co ulotki rozsyłają, plakaty, bo ich pomoc to także dar. I tych, którzy nam te plakaty podarowali. I tych, z którymi się spotkałam, by porozmawiać – czy z gazety, czy po prostu prywatnie. I tych co się modlą i tak nam pomagają. I tych, do których pojechałam i do tych, do których miałam pojechać, ale mnie po drodze omal coś nie rozjechało 🙂

Czasem brak tego kontaktu, wiadomości zwrotnej. I dlatego, zaniosę tę swoją bardzo długą listę, a ona zostanie odczytana podczas Mszy świętej w Waszej intencji, która odbędzie się 15 maja. Wszystkich obejmiemy modlitwą, znanych i nieznanych, którzy kiedykolwiek, w jakikolwiek sposób, nam pomogli. Ponieważ nie wszystkim może się to podobać, zostaną przeczytane tylko imiona. Lista jest długa. A ludzie niech stoją. A im dłużej, tym lepiej.  Wasza ofiara coś Was kosztowała, z czegoś zrezygnowaliście, by nam pomóc. To my postoimy. Długo. Bo Wasze serca nie znały pojęcia chciwości, a każde kolejne imię będzie pokazywać, że świat wcale nie jest taki straszny i zły, jak to nam czasem pokazują. Iluż jest przecież ludzi dobrej woli! I ta lista jest tego dowodem.

Msza święta będzie także w intencji moich współpracowników.

Ciągle ich o coś proszę, a oni cierpliwie wypełniają swoje obowiązki, nie oczekując niczego, nawet „dziękuję”. Wyobrażacie to sobie? Jest im miło, gdy się im okaże wdzięczność, ale bez niej i tak pracują. To wręcz heroiczna postawa, do której ja nie jestem zdolna. Chciałabym, żeby ktoś mnie czasem pocieszył, gdy dostaje nieprzyjemne maile/ wiadomości/ komentarze, albo proszę o cierpliwość i zrozumienie. A jacy są inni członkowie tej akcji? Nieskończenie lepsi ode mnie. Ci ludzie nie chcą ode mnie niczego, nie mają nawet pretensji, bo wiedzą, że wszystko zależy od Pana Boga, wiec nawet jeśli ja coś zawalę, okazują nieskończone zrozumienie. A mają tyle własnych problemów i zmartwień… Tak dużo obowiązków. Czasem zdarzały się nieporozumienia, napięcia – ale to wszystko przetrwaliśmy. Służymy bowiem czemuś większemu niż my sami. I to nie jest jakaś bzdurna idea, bo mamy styczność z prawdziwym życiem, realiami kapłanów i osób modlących się w ich intencji. W świecie, gdzie panuje znieczulica – obchodzi nas to. I co najpiękniejsze – przede wszystkim Was.

Pamiętam o członkach nie tylko tych, którzy są, ale także o tych, którzy byli z nami – tygodnie, miesiące lub nawet lata. I nie tylko o tych gwiazdach najlepszych artykułów, ale także o tych mniejszych lub tych, którzy pracowali tu na początku i niewielu ich już pamięta. Ja tak. A nawet jak ja zapomnę, to Pan Bóg nigdy.

Pamiętam o wszystkich. A jeśli kogoś nie mam na liście i go pominęłam, to Bóg pamięta. On wszystko uzupełni.

Dziękuję.

Piąte urodziny DDAK!

Posted: 2 lipca 2015 by Sandra Kwiecień in ddak
Tagi:

5th20Birthday20Balloons-800x800

Kto by pomyślał? DDAK doczekało się piątych urodzin. 2 lipca 2010 roku, późnym wieczorem, powstała strona internetowa Dzieła Duchowej Adopcji Kapłanów. Zrobienie jej zajęło mi zaledwie kilka godzin. Krótko, bo pisałam kolejne zakładki  jak pod dyktando. Nigdy bowiem nie twierdziłam, że jestem autorem tej inicjatywy. Natchnienie przyszło z góry, niespodziewanie. Siedziałam bezmyślnie przy komputerze, cieszyłam się właśnie rozpoczętymi wakacjami i zajmowałam się kompletnymi głupotami, gdy nagle przyszła myśl prosto z Góry – co mam zrobić. Nie miałam pojęcia ani po co, ani dlaczego ja, ani czy to w ogóle ma jakąś przyszłość. Nie zastanawiałam się. Po prostu zrobiłam, co mi powiedziano. Wszystko było podane jak na tacy: jakie zasady, jakie filary, jaki ma być charyzmat tej akcji i czemu ma ona służyć. Ja tego nie wymyśliłam. Ilekroć mnie ktoś pyta, skąd wzięłam na to pomysł… Odpowiedź jest wstydliwa – nie zajmowałam się takimi sprawami. W ogóle. Po prostu pewnego dnia wyznaczono moje (a później także i pozostałych członków i Was – uczestników) powołanie. Z dnia na dzień. Z godziny na godzinę.

I tak zaczęła się Boża Przygoda.

Gdyby Pan zapytał mnie o zdanie w tej sprawie, to nogami i rękami zapierałabym się przed podjęciem się czegoś takiego. Uczciwie przyznaję, że gdyby ktoś inny wystartowałby z taką inicjatywą, to pokiwałabym z aprobatą głową, ale nie zaangażowałabym się czynnie w taką działalność. Za duża odpowiedzialność. Bo widzicie, ja nie mogę stąd odejść. Nie mogę powiedzieć, że mam dość i odchodzę. A chciałam – i to parę razy. Mam swoje problemy, lęki, kryzysy. A być każdego dnia „na służbie”, bez ani jednego dnia wolnego to ciężka harówka.

Wiem, że często naszej pracy nie widać. Notki to tylko drobny wycinek ogromnej pracy, jaka się tu toczy, choć to one rzucają się jako pierwsze w oczy Czytelników. Brak notek utożsamiany jest często z zastojem. A wierzcie mi – to nieprawda.

Bywają dni, a czasem całe tygodnie, gdy czekacie długo na odpowiedź. Nie nadążam, czasem problemy zdrowotne bardzo przeszkadzają i powodują, że nie odbieram Waszych wiadomości, nie wysyłam Kart na czas. Cóż, piszę szczerze, jak jest. Nie zamierzam nikomu wmawiać, że wszystko robię cudownie. Ale wciąż tu jestem. A każda próba nadrobienia zaległości, każdy mail – to wszystko uczy mnie wciąż na nowo, że wytrwałość w codzienności jest prawdziwą potęgą. Przez swoje trudności, doświadczam swojej słabości. A piszę o tym, by pokazać, że mimo moich niedomagań, DDAK istnieje dalej. Rozsądny człowiek zapytałby: „Dlaczego?”. Bez ogromnych środków finansowych, bez umiejętności robienia grafik, które podbijałyby internet, bez niesamowitej promocji – to nie zgadza się z dzisiejszymi standardami. By były adopcje – potrzeba reklamy i PR. A ta skromna inicjatywa, w której pracują ludzie, którzy zwykle mają roboty tak dużo, że wygospodarowanie czasu na DDAK graniczy z cudem – jest wręcz obrazą dla świata. Mamy się sprzedawać i lansować. A my tego nie robimy. Mamy bowiem coś lepszego, niż speca od reklamy. Mamy Ducha Świętego.

Dlatego w piąte urodziny dziękujemy – ja i inni członkowie – samemu Trójjedynemu Bogu. Wybrał mnie, beznadziejne narzędzie i powierzył coś cennego. Serca i dusze kapłanów i tych, którzy się za nich modlą. Wasza otwartość, Wasza odpowiedź na Boże wołanie o modlitwę, bezinteresowność – to wielka szkoła człowieczeństwa. Często piszecie do mnie zwierzając się ze swoich problemów i trudności, chwil zwątpienia i słabości. Nie ma nic piękniejszego, niż afirmowanie siebie – człowieka – w każdym z tych aspektów. Tylko bowiem wtedy, gdy czujemy, że sami nie dajemy rady, możemy naprawdę otworzyć się na Boga. Samozadowolenie zabiłoby w nas wrażliwość i chęć szukania Miłości. A doświadczając trudności – możemy wejść w relację z tą Miłością, która naucza nas, że nie jesteśmy stworzeni sami dla siebie i że mamy wchodzić w relacje: z innymi ludźmi, z Bogiem. Tylko razem stanowimy pełnię.

Akcja ma wspaniałych członków. Gosię Kramarz, Magda Lenę, Monikę Papst, Danusię Kucharską, Krzysia Kęsika, Ewelinę Drelę, Wiolę Seredyńską oraz nową członkinię – Magdę Maraj, naszego nowego redaktora. Szczególne podziękowania chcę skierować jeszcze w kierunku dwóch członków: Via Spei oraz Agnieszki Dankiewicz. Te dwie osoby to prawdziwi giganci, którzy CODZIENNIE pracują w DDAK – Wam szczególnie dziękuję i szczególnie przepraszam, bo obciążam Was najbardziej… W modlitwie pamiętamy także o wszystkich tych, którzy okazjonalnie pomagają akcji lub którzy kiedyś byli jej stałymi członkami. Wasz wkład był niepowtarzalny i jego ślady są na tej stronie do dziś.

Chciałabym podziękować także Wam – Czytelnikom i Uczestnikom tej akcji. Za waszą cierpliwość i łaskawość, dobroć i wsparcie. Bez Waszej odpowiedzi, bez Waszych decyzji i pragnienia wsparcia Kościoła – nie byłoby tej strony.

Jest jeszcze jedna osoba, której bardzo dziękuję. Jest to moja mama. Mimo różnic religijnych między nami, jest ona człowiekiem dobrej woli. Dziękuję jej za to, że gdy nie dawałam sobie rady, to pomagała mi. Zawoziła paczki i koperty na pocztę, gdy ja już nie dawałam rady lub nie miałam czasu. Pomagała przyklejać znaczki na koperty, przybijała pieczątki, dbała o ulotki. To praca wydawałaby się drobna, lecz jest w rzeczywistości szalenie czasochłonna. Dzięki temu czasem mogłam się wyspać lub pouczyć, bo gdyby mi nie pomogła – nie miałabym w ogóle szans, by nadążyć za wszystkim. Dzięki niej nie musiałam chodzić po 6 razy dziennie na pocztę, bo nie wszystko mogłam zabrać ze sobą za jednym zamachem. Wsparła mnie kiedy jej potrzebowałam i podnosiła na duchu dobrym słowem. Mamo, dziękuję.

No to… Pracujemy dalej 🙂